Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#przemyslenia

Fanatyk

w Gry

72piorunów

Właśnie dotarło do mnie co utraciliśmy lata temu jako gracze, a w większości nie docenialiśmy - lub ja nie doceniałem, być może nie byłem targetem, może byłem za młody.

Gazetki z grami.

Zauważyłem dzisiaj, że istnieje gra o nazwie Far West, jest nowa i popularna na steam. Ale kiedyś było już coś takiego - własnie w gazetce z grami. Pamiętam, że było nawet spoko, ale nie rozumiałem do końca o co chodzi, bo albo nie chciało mi się czytać wskazówek, albo było po angielsku. Patrzę na Gry Online, a tu ocena 8,4 i ludzie się zachwycają https://www.gry-online.pl/gry/far-west/zc15b4

Mam wrażenie, że bardzo dużo gierek z gazetek okazuje się perełkami które nie zyskały sławy w świecie, a gracze bardzo dobrze je wspominają. Jeśli nawet nie były bardzo dobre w gameplayu, to przynajmniej miały jakiś oryginalny koncept, który się zapamiętywało. Pamiętam, że traktowałem je jak gry drugiej kategorii, bo nie były zrobione przez twórców GTA. Może też dlatego, że to co dostawaliśmy na płytach to właśnie nie były tytuły z okładki (a gazeta kosztowała jednak 20zł i zawierała kilka kier, a nie 150zł z jedną AAA). Bardzo przepraszam Panów Dziennikarzy, którzy w tamtych czasach grali w różny chłam i wybierali te dobre, byśmy my, biedaki (często wtedy bez internetu) mieli w co grać i to nawet po dziś dzień (bo niejednokrotnie wracam do tych gier) i przy okazji dziękuję im za tą robotę.

A jako przykład najmocniejszych pozycji z gazetek, które w świecie są nieznane podaję Original War i Warlords Battlecry 2 - a przynajmniej te miałem i nie wiem ile podobnych perełek mnie ominęło.

Pokaż więcej komentarzy (25)

Gruba ryba

w Hydepark

2piorunów

Co byście powiedzieli na to, żeby wprowadzić systemowe rozwiązania ograniczające rozwój gospodarki opartej na turystyce? Tzn. niech się rozwija, ale równolegle niech powstaje coś trwałego, co wiąże mieszkańców na stałe.

Teraz mamy miasta, które żyją przez 4-5 miesięcy wyłącznie z turystyki. Przez resztę roku są wymarłe. Co robią mieszkańcy? Zdzierają ile wlezie przez 4-5 miesiące z turystów, a potem przejadają te środki poza sezonem. W niemieckim Herringsdorfie kilka kilometrów od plaży jest fabryka pociągów...

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fenomen

w Hydepark

4piorunów

Wracam od kumpla ze wsi z weekendu i powiem wam, że mieszane uczucia. Super się bawiłem, ale no tak k⁎⁎wa jakoś nie wiem.

Wieś budzi we mnie mega duże uczucia. Nie mam z niej żadnych wspomnień. Pamiętam jak jeździłem do ciotki na wieś, gdzie czułem się świetnie. Cała rodzinka to sportowcy, więc to był prawie jak obóz dla mnie z kuzynami. Jeden to taki hardkorowy, że dziś po 40stce mając kupę siana, dom, dzieci, pływa zimą po dzikich rzeczkach kajakiem XD mniejsza. Do tego wszyscy jedli posiłki razem. I spędzali dużo czasu razem.

U mnie tak nie było. Mój tata nie poświęcał mi za dużo uwagi. Dobry człowiek, ale z natury egoista. Lubił też być sam (adhd jak ja, często przebodźcowany). Do tego nie potrafił radzić sobie z ciężkimi emocjami (uciekał zawsze). Był zaprzeczeniem duszy sportowca (pesymista, łatwo się poddaje). Osiągnął w życiu sukces, prestiżowy zawód, bo to nie wymagało u niego wiary (trochę jak gość z aspergerem - umiał i lubił to robił).

U mnie w domu w dodatku zawsze kij w d⁎⁎ie. Dziś mam 30 lat i rzucę mięsem sytuacyjnie to słyszę, że jestem ordynusem i stary wychodzi z domu. Dziadkowie wychowali go jak księcia - to trzeba przyznać. Nigdy też nie było skracania dystansu, za dzieciaka bałem się zapraszać kumpli, że ktoś zachowa się nieodpowiednio i będzie gadane. Mama - też wykształcona, ale z robotniczej rodziny, tylko bardzo próbowała nadrobić (moja babcia zawsze uważała ją za nieodpowiednią i niewystarczająco dobrą dla syna, choć jest turbo wykształcona, ale nigdy nie była przebojowa i "światowa", a moja babcia to była dama z salonów).

K⁎⁎wa no tak do sedna. Wracam i po prostu zazdroszczę. Żona, budowanie się na wsi, świetne relacje z rodzicami. Cisza, spokój, klimat czułem jak z lat 90 czy poczatku XXI wieku. A co ja mam? Niby spoko życie, bo dużo mam i tego nie doceniam, ale nie mam tego na czym mi najbardziej zależy.

Kocham wieś, kocham zwykłych ludzi, nienawidzę materializmu, kapitalizmu i wszystkiego co "wow". W ogóle mój typ kobiety to laska ze wsi, ale nie taka chłopka, tylko taka trochę jak ja - towarzyska, kumata, chcąca się kstałcić, ale jej fundamenty to nie jest korpożycie, a to co ja wyznaję. I takie osoby w życiu jak poznałem, to mi oksytocyna rozwalała głowę.

Zacząłem to w c⁎⁎j rozkminiać i już wiem czemu nienawidzę libków, ludzi powiązanych z obecnym rządem czy mediami. Obcowałem w tych kręgach jako dziecko, bo część znajomych starego/dziadków to miała w tym środowisku powiązania, na wakacjach nawet siedziałem jako. gówniwarz w ich otoczeniu.

Po prostu nic mnie tak nie brzydzi jak klasizm, konsumpcjonizm i elitaryzm. Urodziłem się chyba z 15 lat za późno. Chciałbym takiego prostego, sielskiego życia i szczęśliwej rodziny.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fenomen

w Hydepark

13piorunów

Jednak starzy jesteśmy.

Właśnie skończyłem oglądać "Tożsamość Bourne'a". A kiedy w napisach końcowych usłyszałem "Extreme Ways" to przypomniałem sobie ten film, oglądany po wielokroć lata temu. https://www.youtube.com/watch?v=nGTgCToOvTg

Ma 13 lat jak się okazuje, a płyta Moby'ego tyle co wspomniany, bardzo dobry film - 24 lata.

Fenomen

w Hydepark

9piorunów

Dobrze, że się ciepło zrobiło to można iść do parku. To jedyne co mnie uspokaja. Nawet dźwięk szumu wiatru jest przyjemny.

Bez tego bym komuś krzywdę zrobił przez ciągłe frustracje i niepowodzenia. Może nie aż tak, ale na pewno bym wybuchł i zrobił coś głupiego.

Też lekko dobijający jest widok szczęśliwych par, spacerujących z pieskami, ładne kobitki biegające.

Ja to chyba muszę sobie załatwić pobyt w psychiatryku.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Fenomen

w Hydepark

5piorunów

Jestem mniej szczęśliwy, od kiedy jestem bardziej racjonalny, kierujący się danymi, logiką i tak dalej. Chciałbym wrócić do wiary i kierowania się sercem. Bo po pierwsze tak się żyje łatwiej, a po drugie skrajny realista i analityk jest człowiekiem ograniczonym, kalkulującym. Podporządkowanym. Nie wierzy w coś o małym prawdopodobieństwie. Często brakuje mu tej wiary na pogranicza cudu, która często góry przenosi. To nie jest żaden dowód teologiczny. To po prostu fakt. Często niepoprawni optymiści i ludzie wierzący (tak realnie, nie rydzykowo) mają ogromną wiarę i siłę do walki o wszystko, osiągają sukces, bo słuchają tylko siebie, a nie tego co dookoła.

Zdrowy rozsądek jest potrzebny, ale ni c⁎⁎j nie w takiej formie jak promuje się go obecnie. Nauka jest dobra, szczególnie fizyka i chemia. Nauka nie jest jednak dobra na zasadzie logiki - za i przeciw, dowodów i braku dowodów, ponieważ nauka to człowiek, a człowiek zawsze się myli, a nauka zmienia.

Żeby nikt mnie nie posądził teraz o jakieś zabobony, to dam przykład. Ludzie wychodzący z ciężkich chorób, ludzie pokonujący przeciwności życiowe mimo małych szans i głosu ekspertów dookoła. No k⁎⁎wa kiedyś sam taki byłem, a dziś już nie. Coś we mnie zgasło.

Kiedyś miałem kontuzję łokcia, przewleklłe 2 stany zapalne przyczepów. Lekarze jedno, ja drugie. Poszedłem do fizjo. Nic nie obiecal, powiedział tykkjo rób to i to. Włożyłem 100 % serca i konsekwencji w rehabilitację. Kto na koniec miał rację? Ja XD Bo moja siła, motywacja i marzenia były mocniejsze niż dane oparte na grupach badanych.

Ja pi⁎⁎⁎⁎le. Ludziom dziś brakuje wiary (także w siebie), miłości, szczęścia, wszystkiego co nie jest mierzalne, a było normą.

Zakochany? Kochasz? A blabla oksytocyna, adrenalina, przywiązanie wynikające z tego i tego, dopamina, psychoanaliza i sratatata. Po c⁎⁎j to wszystko?

Zrobiłeś coś coś prawie nieosiągalnego? A bo według badań instytutu sflaczałego c⁎⁎ja imienia Ivana Groźnego z Treblinki, sratatatata. I c⁎⁎j mnie to obchodzi.

Po co myśleć i analizować zamiast czuć i robić?

Człowiek, który jest racjonalny, wycofuje się, kiedy ma małe. szanse lub za dużo myśli

Optymista podejmuje wyzwanie

Ateista zdycha jak zwierzę na łożu śmierci z ogromnym strachem
Człowiek wierzący też się boi, ale umiera z nadzieją, że coś go czeka po śmierci.

Zakład Pascala nie dotyczy/ nie powinien tyczyć się tylko wiary. Po prostu nic k⁎⁎wa nie tracisz jak jesteś dobrze do czegoś nastawiony i w coś wierzysz. Jak jestes racjonalny, to przegrywasz bez podjętej walki.

Bardzo podoba mi się za to ten jego cytat: serce ma swoje racje, których rozum nie zna


Gruba ryba1piorunów

@Lopez_ Swiat nie jest zero-jedynkowy, a tak to troche opisales.

Kierowanie sie logika, nie wyklucza wiary w siebie przeciez.

Człowiek, który jest racjonalny, wycofuje się, kiedy ma małe. szanse

Nie. Czlowiek racjonalny, nie oczekuje zwyciestwa kiedy ma male szanse, ale na pewno sie nie wycofuje

Fanatyk3piorunów

@Lopez_ podstawą racjonalnego rozumowania w życiu jest podział rzeczy na skali "to co ode mnie zależy" <-> "to co ode mnie nie zależy" i wyznaczenie sobie granicy od którego momentu masz na jakąś sytuację wyjebongo. Overthinking to nie jest racjonalność.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Hydepark

7piorunów

Fromm pisał o ucieczce od wolność. Pisał w kontekście przyciągania ludzi do totalitaryzmów 20. wieku. Oczywiście czynników było wiele. Ale wracając do uciekania, to wolność traktuje się chyba jako jedną z najwyższych wartości, dość uniwersalną. Wyzwolenie przyszło z czasem, przyszło dla coraz szerszej liczby, przyszło prawie dla wszystkich. Przynajmniej takie oficjalne. Wraz z wolnością pojawił się indywidualizm. Mogliśmy wszystko, nie tylko coś dla nas przewidziane z góry. Z dwiema powyższymi przyszło też rozluźnienie tych struktur, które wcześniej nas pętały. Przyszło osamotnienie i potrzeba samodzielności. Wahania poczucia bezpieczeństwa.
Uważam, że człowiek potrzebuje wolności, ale potrzebuje też bezpieczeństwa. Między tymi dwiema wartościami może jakoś przeciągać linę. Czasem woli zrezygnować z głoszenia poglądów, żeby nie zostać wykluczonym. Czasem odwrotnie. Czasem pogląd jest ważny, czasem z czasem przestaje mieć znaczenie, bo miło jest stać ramię w ramię.
Rozumiem obie strony, bo obu stron spróbowałem.
Byłem dziś w kościele, jakoś tak się znalazłem obok, jak ludzi wchodzili. Dawno nie byłem. Jak wszedłem, pomyślałem, że w sumie dobrze czasem sobie przypomnieć, jak to jest patrzeć w tym samym kierunku, co inni. Miłe jest to uczucie.

Gruba ryba1piorunów

Nie - wolność to nie osamotnienie. Jakie wołanie poczucia bezpieczeństwa jak "masz wolność " I nikt nie podcina Ci skrzydeł rozwoju np?...lecisz jak orła cień mordo!

Wahania bezpieczeństwa przyszły? Komu, bo?

Czuję, ze sie wklejam w twoj tok rozumowania, ale nie mam pełnej perspektywy.

Dlaczego wolność jest w kontrze z bezpieczeństwem?!
Chodzi o oddanie pewnych sfer życia pod kontrolę aparatu zeby bezpiecznie było? I znalezienie drogi środka? Możliwe...

Patrzysz z tymi ludźmi w tym samym kierunku przez chwilę...bo spacer w kierunku tabernakulum nikogo nie dzieli.

Chyba rozumiem.💛

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fenomen

w Hydepark

7piorunów

Czy tylko ja mam takie wrażenie, czy jak już człowiek nie ma pomysłu co ze sobą zrobić zawodowo to idzie na trenera personalnego xD ? Co Najmniej kilku znajomych na FB ostatnio zauważyłem że zrobiło się aktywnych i wrzuca notorycznie jakieś motywacyjno/coachingowe treści, i 5 innych rolek jak to ściskają piłki w różnych pozach, jakaś nowa moda po erze thermomixa nastała? Przecie zaraz będzie więcej PT niż osób chętnych do trenowania jak tak dalej pójdzie

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Hydepark

11piorunów

Zastanawiam się nad pracą w Google w Irlandii. Dostalem 2 razy rok temu zapro do rekrutacji od rekruterów Google. Praca jako opiekun kont polskich klientów. I nie wiem czy chcę jechać. Teraz jesst znowu otwarta rekrutacja + mam polecenie od jednej osoby i mogą mnie zaprosić

Plusy:

-Spoko hajs nawet na warunki Irlandzkie (+premie)

-Benefity (3 posiłki i przekąski oraz napoje na stołówce free, siłownia i basen free)

-Mega doświadczenie i wpis w cv

-Pakiet relokacyjny (kilka koła euro - realnie dużo więcej niż same koszty przeprowadzki)

-Zaoszczędzona kupa hajsu (włożyłbym w remont mieszkania, bo na razie mnie nie stać na zbyt wiele)

-26 dni urlopu i 30 dni home office z Polski
-Język podszkolony jeszcze lepiej

-Praca wyłącznie z polskimi klientami, a komunikacja z HR tylko po ang

-Aż 3 miesiące wdrożenia zanim rozliczają z pracy
**
Minusy:**

-Jak wyjechałem kiedyś do dużego miasta to byłem nieszczęśliwy, a to dalej Polska

-Brakowałoby mi rodziny, znajomych i mojego rocznego psa, którego musiałbym zostawić z rodzicami, a tak się ciesze nim...
-Zdrowie nie do końca poukładane
-Jestem 30 letnim singlem i zabieram sobie kolejne 2 lata na ułożenie spraw prywatnych

Pojechałbym na 1,5 roku - 2 lata. Waham się. Jestem mega lokalsem. Mam ostatnie lata młodości, jak to tak można nazwać (30 kończę w grudniu). Mam tu przyjaciół (trzymamy się naście lat z niektórymi, z niektórymi kilka), mam tu rodzinę, psa. Ukochane jeziora, ścieżki rowerowe, które budzą we mnie emocje podobne do zakochania, jak spędzam tam czas latem To dla mnie ważniejsze niż siano.


Z 2 strony - mam pracę, która mnie wykańcza. Mała firma, biorę na siebie rzeczy, których nie powinienem, martwię się cudzą firmą, bo niestety taką mam rolę (jednosobowy dział handlowy + opieka nad większością klientów). Teraz robię szkolenie bardzo praktyczne i nak ażdym antyprzykładzie prezentują dosłownie to co jest u mnie w firmie. Za dużo już tego...

Dla mnie zawsze było najważniejsze to, że mam rodzinę, przyjaciół i moje ukochane miejsca. Z drugiej strony obecna robota mnie niszczy, nie ma innej na horyzoncie i potrzebuję kasy. 2 lata to naprawdę dużo...

Z innej strony, 3 etapy rekrutacji a ja dopiero aplikuję w poniedziałek, może mnie w ogóle nie wezmą i problem sam się rozwiązał XD Ale...Jeśli zaproszą na 1 etap (mam bardzo, bardzo dopasowany profil do ich wymagań, wręcz idelany pod wieloma względami, stąd sami się odzywali), to już dalej muszę się nastawić, że chcę i jadę. Niezależnie od wyniku. Mindset. I o to chodzi.

GURU4piorunów

@Lopez_

Spinaj poślady, zaciśnij zęby i zasuwaj do nowej roboty, dzieciństwo się skończyło.

LVL30, to czas najwyższy żeby przeciąć pępowinę i wziąć życie za rogi.

Zmienisz środowisko, zmienisz rytuały i przyzwyczajenia, spojrzysz z nowej perspektywy i może tam ułożysz sobie "sprawy prywatne"

Rodzina, przyjaciele, jeziorko i ścieżki pozostaną i nic im się nie stanie, będą czekać.

Ty okrzepniesz, dojrzejesz, nauczysz się dostrzegać i cenić to co ważne. 👍 💪

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fenomen

w Hydepark

7piorunów

K⁎⁎wa nie wierze w żadne cuda i gusła, ale wytłumaczcie mi jedną pojebaną rzecz. Od zawsze czułem się jakiś dziwnie intuicyjny. Zawsze tłumaczyłem to ADHD, ale czasami miałem dosłownie "pajęczy zmysł" lub umiałem przewidywać rzeczy przed faktem dokonanym, choćbym był jeden na 1000 typujących. To nie jest tak, że skreślę totolotka, musiałem czuć sytuację emocjonalnie. I teraz ostatnie pół roku to combo. Podam kilka przykładów

Przykład 1: Przejeżdżałem furą obok miejsca, gdzie z jednym dalszym kumplem palilem szluga na widok na miasto. Nie piszemy z reguły i nie gadamy za często, kiedyś trenowaliśmy razem. I nagle na 2 dzień go spotkalem i spaliliśmy szluga XD (palę towarzysko)

Przykład 2: Przejeżdżałem obok Kościoła, gdzie żenił się mój dalszy kolega. Byłem na ślubie i weselu Nie piszemy nigdy, to jest przyjaciel ziomka. I na 2 dzień napisał do mnie z zaproszeniem na swoją 30tkę. A tak to było do tego ziomka i "weź ze chłopaków".

Przykład 3: Śniły mi się koszmary i śmierć, kiedy babcia była u nas na wielkanoc. Rano byłem strasznie niespokojny. Babcia była przed śmiercią w dobrej kondycji. Umarła w południe na kanapie (zgasła, naturalnie).

Przykład 4 (dziś): Śniła mi się koleżanka. Ta o którą długo zabiegałem. Mówię k⁎⁎wa znowu będę myślał. Nagle patrzę - napisała do mnie. Zmarł jej ktoś z rodizny, pyta czy wyjdę na spacer i papierosa, bo jedziemy na jednym wózku terazz, to jakoś tak se pogadamy.

Mój dziadek miał podobnie. Ludzie się śmiali, że on to wszystko czuje mocniej i zawsze wszystko wie. W przeciwieństwie do mnie świetnie to wykorzystywał zawodowo, bo był adwokatem. Wygrywał czasem z góry przegrane sprawy.

Niech to będzie po prostu tak zwana inteligencja emocjonalna czy coś. Ale jakim c⁎⁎⁎em tak można przyciągać kogoś myślami i mieć tyle przypadków., Podałem 4 przykłady, ale mam ich całą masę na przestrzeni lat. Dziwne to strasznie.



Pokaż więcej komentarzy (10)

GURU

w Hydepark

16piorunów

jak mnie to miasto zadziwia w negatywnym znaczeniu. Po drogach się jeździ tragicznie, widzę z odległości 400 metrów że zapala się zielone światło na skrzyżowaniu. Świeci się dobre kilkanaście sekund aż do nich dojadę i nawet nie ruszyli. Potem zdziwienie, że są korki jak się poruszać nie potrafią.

Druga sprawa komunikacja miejska. Istnieje tylko z nazwy. Czytam, że od 1 lipca wchodzą grube zmiany. Oczywiście kretyni protestują bo jak to zmienić. Wychodzi na to, że komunikacja jest zjebana bo społeczeństwo jest zjebane. Karuzela spierdolenia sama się nakręca. Pozostaje być przyspawanym d⁎⁎ą do samochodu.

Rower czy hulajnoga? Ścieżki są tak rozjebane że aż zęby bolą.

Najlepsze jak dla mnie. Ceny usług i gastro. One nawet nie są warszawskie, bo w centrum stolicy można znaleźć fryzjera czy zjeść znacznie taniej.

Promocja w mediach leci jakie to za⁎⁎⁎⁎ste miasto. Chyba za znakiem.

Osobistość7piorunów

@30ohm moim zdaniem w wielu przypadkach przyczyną korków nie jest ogólnie pojęta zła infrastruktura tylko kierowcy. Gdyby na zielonym świetle kierowcy ruszali razem, a nie po kolei to korków byłoby dużo dużo mniej. A tak to jak stoję piąty na światłach i gdybym zaczął ruszać na zielonym to trzem bym już w d⁎⁎e wjechał. I jak ma być dobrze? Rozwiązaniem na to jest tylko ruch sterowany autonomicznie, bo na ludzką głupotę i brak wyobraźni nie będzie rozwiązania.

A i inb4 jeżdżę normalnie, płynnie i przepisowo, a nie jestem tym "najszybszym" w mieście. Beke mam z tych zapierdalaczy bo widzę, że równo na światłach nie są w stanie za mną ruszyć, później mnie wyprzedzają i przekraczają prędkość, gwałtownie hamują przed światłami, a ja ich spokojnie doganiam i stoimy razem na czerwonych. No jak jest taka inteligencja na drogach to jak ma być dobrze? A później jeszcze zdziwienie dlaczego im auto dużo pali, ale jak mają tak pusto we łbie to jak tu połączyć kropki. Sorry za upust gniewu xD

Pokaż więcej komentarzy (15)

Fanatyk

w Hydepark

22piorunów

trochę i oraz

Moje dzieciaki są usportowione. Ostatnio nawet usłyszałem od fizjoterapeuty do którego syn chodzi na zajęcia, że oni to wynieśli z domu. Miło mi się zrobiło. Lubią się dzieciaki ruszać. Nie muszę ich zachęcać ani wypychać. Młodszy łapie wszystko, piłkę, basen, gimnastykę. Starszy mimo problemów lubi pograć w nogę a w siatkówkę trenuje jako jedyny 11-latek z reprezentantami szkoły z klas 7-8. Teraz zaczął chodzić na skatepark i śmigać na hulajnodze wyczynowej. Spoko, no to się pochwaliłem Tosiom i Tomkom. Teraz do sedna. Chodzę tam z nim, żeby go wspierać, przypilnować i... ja pierdzielę, jak widzę tych ludzi na BMX-ach, to samemu mi się zachciało. Na nic nigdy nie jest się za starym. Sporo zajawek odkryłem w sobie dopiero teraz. Dobrze mi jest ze sobą chyba pierwszy raz w życiu od 20 lat - wiadomo jest grana, ale walczę. I tak sobie myślę o tym BMX-ie. Nie chcę latać na rampie, jak małolaty. Chciałbym się nauczyć po prostu jeździć i coś tam sobie kombinować dla dobrej zabawy. Biegam, ćwiczę ale brak mi jeszcze kolejnej zajawki. Ot takie starego chłopa, co mu się znowu coś uwidziało.

Gwiazdor4piorunów

Zawsze chciałem BMX, w końcu sobie kupiłem w wieku 2x lat. Potrafiłem podskoczyć czy jechać na jednym kole bo to umiałem wcześniej. Niestety, za duży był już opór psychiczny przed trickami typu puść kierownicę. Ostatecznie rower sprzedałem drożej niż kupiłem. Jak czujesz, że tego chcesz to sugeruję po prostu spróbować :⁠-⁠)

Gwiazdor2piorunów

Jedna uwaga - z infrastrukturą u nas na barier, a BMX to bardzo niewygodny rower dla dorosłych, siodełko jest po to, żeby rura nie wpadła w d⁎⁎ę.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Lider

w Hydepark

54piorunów

Zastanawialiście się kiedyś nad „masą upadłościową” swojej pasji w obliczu ostateczności? Mam na Steamie, GOG-u i Epicu łącznie ponad 2000 gier. Na regałach 150 planszówek, a kolejne 5 właśnie leci w preorderze. I nagle nachodzi mnie myśl: co, jeśli jutro mnie zabraknie?

Czy w ostatniej godzinie będę czuł żal, że nie dowiem się, jak kończy się mój ulubiony serial? Czy raczej poczuję ulgę, że ta wieczna pogoń za backlogiem i FOMO wreszcie się skończyły? Budujemy pomniki z danych i plastiku, których nie da się zabrać ze sobą, a których przekazanie komuś bliskiemu jest często prawnie niemożliwe (pozdrawiam regulaminy platform cyfrowych).

Dla świata to tylko martwe konta i używane pudełka, dla nas – kawał życia. Myśleliście kiedyś o swoim „popkulturowym dziedzictwie” w ten sposób?

Co najbardziej spędza Ci sen z powiek w kontekście „końca”?

  • Żal o niedokończone historie (książki, seriale, gry).10% (37 głosów)
  • Los fizycznej kolekcji (ktoś to wyrzuci/rozda za bezcen).6% (23 głosy)
  • Przepadnięcie kont cyfrowych, w które wpompowano fortunę.1% (5 głosów)
  • Nic, po śmierci będzie mi to zupełnie obojętne.82% (298 głosów)

363 głosów

Kosmonauta1piorunów

Ja mam tak z moimi zdjęciami. W przeciągu ostatnich 15 lat zrobiłem kilkadziesiąt tysięcy zdjęć moim telefonem, wszystkie focie trzymam w chmurze. Te zdjęcia opowiadają historię mojego życia i w momencie gdy umrę one znikną razem ze mną.

Czasem mam myśl by przenieść je do jakiejś chmury google/microsoftu tak by te chciwe korpa użyły je do wytrenowania swojego AI. Zatem historia mojego życia stałaby się małym fragmentem jakiegoś genialnego LLMa

Pokaż więcej komentarzy (44)

Autorytet

w Hydepark

24piorunów

taka rozkmina

kiedyś się śmialiśmy z ruskich jako drugiej armii świata

teraz się śmiejemy z hamerykanów jako pierwszej armii świata

Pokaż więcej komentarzy (4)

Autorytet

w Hydepark

53piorunów

Wczoraj miałem okazje obejrzeć ten film. Facet prowadzący kanał jest Rosjaninem żyjącym w Polsce od jakiegoś czasu i w swoim wideo przedstawił jak w samej Rosji postrzegana jest Polska. Otóż Rosjanie są przekonani o powszechnej w naszym kraju biedzie i zacofaniu. W ich przeświadczeniu od lat 90 nic się u nas nie zmieniło. Co więcej ich propaganda telewizyjna stara się podtrzymać ten wizerunek. Pokazał też komentarze samych Rosjan którzy oglądali jego filmy gdzie pokazuje polskie miasta i wyrażali oni niedowierzanie, że budynki u nas są utrzymane w tak dobrym stanie uznając to za jakąś pokazówkę zorganizowaną przez polski rząd.

No jest to ciekawy, a zarazem zabawny przykład tego jak propaganda potrafi wypaczyć postrzeganie innych narodów, ale nasuwa się przez to jednak pytanie czy w przypadku krajów zachodnich nie jest podobnie. W końcu ilu z was odwiedziło (o mieszkaniu już nie wspominając) takie kraje jak Rosja, Chiny, Iran czy nawet Korea Północna? Większość informacji które czerpiemy na temat tych państw też pochodzi z telewizji, gazet albo internetu. Zawsze mam więc lekką paranoje czy i my sami nie jesteśmy ofiarami propagandy. A kiedy przypomni się sytuacja z fałszywymi zeznaniami Nayirah przed Komisją Praw Człowieka Izby Reprezentantów USA to ta paranoja tylko wzrasta.

Nie chce tu oczywiście twierdzić, że sytuacja jest faktycznie podobna. Po prostu w czasach postprawdy, nadmiarów informacji, teorii spiskowych, wszechobecnych politycznych trolli i botów, deepfaków ai człowiek coraz bardziej traci pewność czemu może ufać, a czemu nie.

https://www.youtube.com/watch?v=4Km9nwwiRRc

Autorytet6piorunów

A odróżnia nas system demokratyczny i dziennikarska wolność słowa. Gdy coś się dzieje złego, mamy informacje, że tak się dzieje. Możemy te informacje weryfikować na wiele sposobów.

Poszedłeś w ogromną skrajność. Taką zbyt filozoficzną.

Fenomen2piorunów

@Al-3_x

propaganda potrafi wypaczyć postrzeganie innych narodów, ale nasuwa się przez to jednak pytanie czy w przypadku krajów zachodnich nie jest podobnie

Jest w ciul podobnie i łatwo to zobrazować.

Elementem propagandy jest manipulacja.

Propaganda ma też cel długoterminowy bo służy zmianie nastawienia społeczeństwa.
Na zachodzie nie mamy propagandy per se, za to widzimy mnóstwo elementów składowych, którę ją tworzą - Manipulacje, dezinformację, tendencyjność.

Gdyby środki masowego przekazu miały jeden wspólny cel - wtedy nie mielibyśmy wątpliwości że wspólnie działają np. na rzecz aparatu państwowego. Nie mamy jednomyśli i jednej "linii partii" a raczej kilka "linii wydawnictw", które w zeleżności od tytułu serwuję nam propagandę pewnego typu. Nie mamy jednej propagandy jak w rosji, tylko kilka propagand, w zależności od interesu wydawnictwa. Republika będzie dezinformowała w sprawie Tuska, a Onet manipulował na temat sytuacji mieszkaniowej.

Jeżeli dziennikarze dezinformują, manipulują i wykorzystują swoje zasięgi do przedstawienia pewnej tezy - to czy jest to już propaganda czy już nie? Co wpływa na to czy coś odbieramy jako propagandę czy nie? Moc agitacji czy może jasność celu? Republika waląca w tarabany, że unia chce naszej zagłady ma dużą ekspresję i jasny przekaz dlatego uznawana jest za przeciwników za telewizję propagandową. A co z tymi którzy czytają na onecie drobne i trudno namierzalne manipulacje na temat rynku nieruchomości? Mała ekspresja i cel, który jest tylko domniemywany - czy to już propaganda czy nie, skoro też chce zmienić nastawienie ludzi?

Pokaż więcej komentarzy (20)

Gruba ryba

w Hydepark

201piorunów

W ramach słowa na niedzielę podzielę się z wami pewną refleksją, którą mam już od jakiegoś czasu, ale ostatnio się tylko w niej coraz mocniej utwierdzam.

Otóż... jestem bardzo szczęśliwy, że urodziłem się i mieszkam w Polsce w obecnych czasach. Owszem - nie jest to idealne miejsce do życia, ale ideałów nie ma, a my jako kraj w ostatnich latach zrobiliśmy olbrzymi skok technologiczny i poziom jakości naszego życia wzrósł ogromnie, tylko my nie widzimy tego na co dzień. I przez to, że skok ten robiliśmy w ostatnich latach to jesteśmy w miarę "na bieżąco" z technologiami i nowoczesnymi rozwiązaniami (a obecnie nauka pędzi jak nigdy), podczas gdy kraje, na które przez lata patrzyliśmy z zazdrością, stanęły w miejscu i gnuśnieją, bo ludzie przywykli do wypracowanych przez dziesięciolecia schematów i nie chcą ich zmieniać. A przynajmniej takie odnoszę wrażenie ilekroć gdzieś wyjeżdżam.

I powtórzę się - nie jest idealnie i czasem nie mamy systemowych rozwiązań dla najprostszych rzeczy (dostępność do darmowych toalet publicznych!!!) to jednak Polska jest w pytę!

i trochę , bo kształcą i pozwalają spojrzeć na pewne rzeczy z perspektywy 😛

Fanatyk2piorunów

@Loginus07 kraj technologiczny, no chyba że trzeba coś urzędowego załatwić. Notariusze, urzędy, wydziały, zaświadczenia, poświadczenia - aparat państwowy mentalnie dalej w latach 90'. W Norwegii od 13lat urzędnika na oczy nie widziałem, wszystko załatwiam online. W Polsce mimo, że już nie mieszkam wiele lat i załatwień mam wyjątkowo mało to za każdym razem muszę stawiać się osobiście z plikiem dokumentów.

Do tego jak @Enzo wspomniał, wszystko pięknie tylko przed Polską przepaść, w szczególności demograficzna i jak pokolenie ostatniego wyżu demograficznego za 10-15lat zacznie chorować i powoli przechodzić na emerytury to obawiam się, że całe to prosperity pierdolnie ¯\\( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (74)

Fanatyk

w Hydepark

12piorunów

Oho, dziś mi się śniła pierwsza sympatia. Tylko takim urywkiem, mijała mnie na ulicy, chwilę pogadaliśmy. Pochwaliła się zaręczynami. Wpisałem ją na fb i rzeczywiście, wyszła za mąż. Ciekawy ten mój mózg, dopóki o niej dziś nie śniłem, to o niej nie myślałem od bardzo dawna, nawet mi nigdzie nie mignęła, żebym mógł wiedzieć, że jest po ślubie. Właściwie to się tym zdziwiłem. Zdziwienie przeszło, gdy sobie przypomniałem, ile mamy lat.

Muszę przyznać, że jest ona dla mnie pewnego rodzaju wzorem. Otóż była (i pewnie jest) normalna. Później mnie ciągnęło do mniej stabilnych.

Jak widać ludzie dzielą się na dwa rodzaje - normalni, którzy sobie normalnie życie układają już w tym czasie. I ci drudzy. Patrząc na tindera to ciężko powiedzieć, których jest więcej. Trochę mnie uderza, że jestem w drugiej grupie. Nie mówię, że są gorsi, ale jak widać są gorsi w relacjach albo mają pecha. Frustrujące trochę. Dobrze, że przynajmniej mam okazję to poprawić.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Lider

w Wiadomości Polska

74piorunów

Dzisiaj 16 rocznica katastrofy smoleńskiej. W jej momencie sam miałem 16 lat... Wielka tragedia, naród stracił wiele wspaniałych osób.

Niestety dla mnie jest też to data pęknięcia, degradacji w czasie norm, kultury, wzajemnego szacunku w polityce, które później z szybkością błyskawicy przeniosły się na społeczeństwo polaryzując je i wyciągając z polaków co najgorsze - nienawiść do drugiego człowieka bo popiera inną opcję polityczną - a efekty widzimy do dzisiaj.

Tytan1piorunów

A to ja jestem o tyle lepszy, że ludzi nie lubiłem przede katastrofą i nie lubię tak samo po. Może trochę bardziej ale to wina wieku. Mam 40 lat i żaden prezydent nie był moim prezydentem. Tylko w sumie coś dobrego mogę o Kwaśniewskim powiedzieć a przede wszystkim jego żonie.
Śmierć darmozjadów katastrofy smoleńskiej jest dla mnie taką samą tragedią jak śmierć randomowej osoby - czyli w sumie żadną bo jak kogoś nie znam to ciężko mi powiedzieć czy był dobrym człowiekiem czy być może żonę kablem w domu napierdalał. To już chyba mi bardziej szkoda rodziny z Kia bo tam dziecko zginęło.

Pokaż więcej komentarzy (11)