@jajkosadzone Oczywiście, to głównie Swatch tłucze w Azji, mają tam chyba nawet własne fabryki. Ale ich ETA dostarcza praktycznie dla wszystkich Szwajcarów, głośny był spór sądowy jak Swatch chciał innych producentów odciąć od dostaw werków i oni złożyli pozew zbiorowy, powołując się na prawo konkurencji, bo są od tych dostaw uzależnieni. Pozew został wygrany, więc werki robione masowo gdzieś w Chinach czy Tajlandii lądują w większości zegarków "Swiss Made" dostępnych na rynku jako szwajcarskie "ETA" albo zmodyfikowane pochodne.
I oczywiście ich jakość jest równie dobra, ale to mi się w ogóle nie kojarzy z rzemieślniczą, solidną, tradycyjną robotą ani z prestiżem. A Szwajcarzy każą sobie za tę legendę (tak, to legenda) bardzo słono płacić. Zegarek z duszą, porządnie wykonany i świetnie się noszący mogę kupić i u Chińczyków. A jak kto nie chce masówki, to już lepiej jakiegoś fajnego microbranda, przynajmniej nie robią klientów w chuja i nie sprzedają niczego czym ich produkt nie jest.