Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

TangasTwórca

Dołączył/a:

  • 1 wpisów
  • 366 komentarzy
  • 1 obserwujących

Fanatyk

w Ogrodnictwo

23piorunów

Macie bukszpany? Czy też macie problemy z ćmą bukszpanową? Trzeba przyglądać się bukszpanowi co dzień, bo inaczej zostanie zjedzony przez larwy. Męczy już mnie to, co prawda w tym roku mam dopiero pierwszy atak, ale w zeszłym roku miałem ze 3-4. Co roku muszę z tym walczyć i po ostatnim roku bukszpan był strasznie zmarnowany, i dopiero zaczął się odradzać, i znowu trzeba opryskiwać. Macie jakieś lepsze sposoby na to? Bo zastanawiam się czy by go nie wywalić i posadzić coś innego

Pokaż więcej komentarzy (16)

Fanatyk

w Hydepark

32piorunów

Stało się, jakiem chciał. Jadziem do Włoch. Znowu... czyli tak, jak ma być 😉 Na połowę sierpnia już przyklepałem urlop i bilety do Bergamo. Stąd pytanie do szanownych Toś i Tomków. Był ktoś? Coś polecacie? Ja na pewno wybiorę się na stadion Atalanty (żona już przewraca oczami, z radości oczywiście) ale jeśli macie jakieś pozafutbolowe rekomendacje, to proszę się dzielić.

Pokaż więcej komentarzy (23)

Kompan

w Hydepark

14piorunów

Mam zagwozdkę. Obecnie jadę na Pixelu 8, ale szczerze mówiąc, dopadło mnie znużenie. "Cukierkowość" i pastelowe klimaty Material You przestały mi siedzieć, szukam czegoś bardziej surowego, spójnego i "premium". W pracy używam MacBooka i bardzo cenię jego jakość wykonania, przez co wpadłem w "efekt halo". iPhone 17 z 120Hz (wreszcie!) wydaje się bardzo kuszący.

Moja strategia to "most": chcę używać iPhone'a w pełnej izolacji od ekosystemu Apple (tylko Bitwarden, Google Photos, Obsidian), żeby w każdej chwili móc bezboleśnie wrócić na Androida.

Pytania do Was:

Czy to tylko kosztowna próba oszukania nudy technologicznej, czy realnie poczuję różnicę w "jakości życia" z telefonem?

Czego w iOS nie przewiduję, a co może mnie ostro poirytować po przesiadce z Pixela?

Wiem, że to 4k PLN, więc nie chcę kupować "drogiego komunikatora do Messengera". Ktoś przerabiał podobny przeskok i nie żałuje?

Pokaż więcej komentarzy (24)

GURU

w Hydepark

236piorunów

Małe podsumowanie:

:white_check_mark: Rosja utraciła samowystarczalność paliwową.

:white_check_mark: Kazachstan nie pomógł

:white_check_mark: Z Białorusi i Indii idzie za mało.

:white_check_mark: Braki uderzają w całej Rosji

:white_check_mark: Firmy naftowe zarabiały na eksporcie benzyny.

:white_check_mark: Rosja zmuszona jest produkować benzynę jakości Euro2/Euro3

:white_check_mark: Nowoczesne silniki od tej benzyny się psują i mamy wysyp awarii.

:white_check_mark: Części marek zachodnich w imporcie równoległym są drogie. Kierowcy zszokowani.

:white_check_mark: Chińskie samochody też się psują od tej benzyny.

:white_check_mark: Kierowcy odkrywają że serwisów chińskich aut jest za mało.

:white_check_mark: Rosjanie kupują konie. Zainteresowanie wystrzeliło.

:white_check_mark: Oszuści fałszują benzynę na każdym etapie logistyki.

:white_check_mark: Złodzieje spuszczają benzynę z baków po nocach na osiedlach.

:white_check_mark: Kolejki trwają od kilku godzin do kilku dni

:white_check_mark: Powstała strona do monitorowania które stacje mają paliwo.

:white_check_mark: Pół świata zaczęło trolować tę stronę i powstał chaos.

:white_check_mark: Bójki w kolejce po paliwa są coraz częstsze.

:white_check_mark: Regiony pozwalają weteranom SWO tankować bez kolejki.

:white_check_mark: Powstają limity ilościowe, powstają komitety kolejkowe, powstają limity dzienne z podziałem na numery rejestracji.

:white_check_mark: Rolnicy z kilku regionów zgłaszają że nie mają paliwa na żniwa

:white_check_mark: Piloci zgłaszają że nie mają paliwa lotniczego

:white_check_mark: Powstają limity tankowania samolotów.

:white_check_mark: Pojawiają się braki w sklepach bo towar nie dojechał.

:white_check_mark: Pojawiają się braki w bankomatach ... Bo pieniądze nie dojechały.

Do tego rafineria w Omsku robi remont.

Więcej takich smaczków codziennie na @KremlinkaShow 👍:saluting_face:

Od Mateusza Lecha.

(Mała kryptoreklama)

Pokaż więcej komentarzy (73)

Lider

w Majsterkowanie

131piorunów

Naprawa ekspresu do kawy Siemens i o tym dlaczego serwisy nie chcą tego plastikowego szajsu

Wstęp: Siemens EQ6 plus S100 kupiony w 2020 roku, jako poleasingowy. W chwili zakupu miał 2 lata i nalatane 8k napojów. Pierwszy i zarazem jedyny problem: Dwa miesiące temu zauważyłem że fusy w tacce są wilgotne. Z czasem wody przybywało i fusy były bagnistą breją. W sieci znalazłem

Autorytet

w Hydepark

85piorunów


Mama ma rodos i nie mogę jej wytłumaczyć, że trawa z pierwszego zdjęcia wcale nie musi być ścięta jak u sąsiada. Tu ma normalna trawę, kwiaty koniczyny i różne inne. A tam suchą pustynię.

?

  • zostawić86%
  • ścinać14%

282 głosów

Inspirator3piorunów

Ja idę na kompromis. Trochę ścinać, trochę nie ścinać.

W sumie sam nie wiem czy to lepiej wychodzi, bo rozmaite zwierzęta zaczynają pomieszkiwać w tych wysepkach, a kiedyś to skosić i tak trzeba.

Pokaż więcej komentarzy (34)

Fanatyk

w Hydepark

26piorunów

I wpis drugi:

Ten trzeci wilk mówi - kurde, ściągnąłbyś sobie coś fajnego z USA (niestety u nas nie są dostępne).

To coś fajnego to ofc IS 500.

Wolnossące V8, samochód pełen gracji ale wciąż brzmiący przyjemnie.

Taki "idealny" balans pomiędzy mokrym snem nastolatka o głośnym i szybkim samochodzie, a potrzebami starego dziada - czyli wygodny sedanik.

Może właśnie w ten sposób wygląda "rozsądny" kryzys wieku średniego xD

W razie czego, jakby ktoś chciał bardziej cywilną wersję, to IS350 ma V6 uznawane za jeden z najbardziej pancernych silników, do tego ma opcję AWD (w 500 tylko tył).

Jak dla mnie piękna furka, w tym roku przeszła też lifta, poprawiono środek.

Brzmienie: https://www.youtube.com/watch?v=Tw9GCo08KJU

Ofert z Usa trochę jest:

https://www.otomoto.pl/osobowe/oferta/lexus-is-ID6I6HIB.html

https://www.otomoto.pl/osobowe/oferta/lexus-is-ID6HKPyQ.html

Twórca1piorunów

ISF to zdecydowanie jeden z najbardziej dających frajdę samochodów, jakimi dane mi było jeździć. IS 500 to taki trochę następca, z mocniejszym silnikiem, ale z mniejszym pazurem.

Mocarz3piorunów

@rith zadam pytanie, nie jest złośliwe, ale mnie zastanawia: skąd potrzeba posiadania głośnego samochodu. Czemu robienie hałasu jest fajne albo sprawia, że auto jest fajniejsze?
Od kilku lat mieszkam sobie we własnym mieszkaniu, przy spokojnej ulicy. Od jakiegoś czasu sąsiedzi w „fajnych i głośnych” samochodach mocno zaczęli utrudniać życie. Jeden z nich ma corvette. Wyjeżdżając z garażu robi hałas na całą dzielnicę, aż szyby chodzą. Nie wiem czy robi to specjalnie, czy takim autem rzeczywiście nie da się wyjechać cicho i spokojnie.
Ale jestem na skraju nerwowym…

Wytłumacz mi proszę, co daje głośne auto?

PS. byłem jakiś czas temu w jednym z chińskich miast biznesowych. Byłem w szoku, jak cicho jest tam na ulicy. Większość aut to elektryki.
Żeby nie było - nie jestem ekoświrem, nie jestem za elektryfikacją na siłę, w chwili obecnej i przy stanie naszej infrastruktury w zasadzie nie jestem za nią w ogóle. Ale poziom hałasu, jaki generuje ruch uliczny, jest naprawdę ogromny

Pokaż więcej komentarzy (24)

Fanatyk

w Hydepark

27piorunów

Dzień dobry,

Dawno nie było to będą dzisiaj nawet dwa.

Kilka miesięcy temu kupiłem sobie furkę, to przestałem namiętnie przeglądać otomoto. Jednak wszyscy wiedzą, że człowiek nigdy nie może być syty i czas wrócić do przeglądania. Bo to w końcu wspaniały sport do porannej kawy.

Zatem siadam, kawka i jedziemy, dzisiaj mam dla Was dwa wpisy i dwie propozycje.

Ogólnie to od zawsze są we mnie dwa wilki. W sumie to nawet trzy.

Jeden od zawsze mówi `Debilu, masz fajną furkę, przestań oglądać to otomoto, za robotę byś się wziął`

Drugi mówi `a może takiego bydlaka?`

I o to właśnie on, VOLKSWAGEN, w gnoju, za 200k.

https://www.otomoto.pl/osobowe/oferta/volkswagen-touareg-ID6I1lRE.html

Czyli Touareg 3.0 V6 TDI.

Generalnie mówi się, że to jest Q7 albo Kajena, ale ze stajni VW.

Nowe chodzą po 350-450k.

Może i drogo, ale za to VW w TeDeIku.

Mi się podoba

Fanatyk4piorunów

Miałem przyjemność zrobić koło 700 km, drugą generacją tego samochodu z takim silnikiem. Czołg, szybki, ciężki czołg, kurde nawet Fiat Ducato nie dawał takich odczuć.

Zupełnie nie moja bajka.

Pokaż więcej komentarzy (46)

Osobistość

w Hydepark

9piorunów

zdarza się wam miewać taki paraliż decyzyjny z urlopem? Niby se bym gdzieś pojechał, rok temu nigdzie nie byłem ale kurde wychodzi dusigrosz i mówi

* a może misiaczku byś tak kredyt nadpłacił zamiast wydawać na przyjemności?

i tak się kurde bije z myślami, niby w pracy wniosek wystawiony ale jakby mi kazali pracować to bym nie protestował.

A i rozważam jeszcze przełożenie urlopu na listopad jak będę bliski sięgnięcia po sznur (żarcik) z powodu pogody, ale nie wiem czy to takie oszukiwanie siebie i w listopadzie też nigdzie nie wyjadę.

Ehhh taki tekst afrokolektywu mi się przypomina jak se o tym myślę

"Czy ktoś mógłby za moje błędy wziąć
choć trochę malutko odpowiedzialności?
Bo chętnie bym popełnił je
gdyby to było nieco prostsze"

Gruba ryba1piorunów

Nie mam. Nawet bez pomysłu wyjdzie spontan i spoczko. Każdy plan można z resztą zmienić.

Osobistość3piorunów

@Solar
Nie mam tak.
Ja zawsze bardzo chcę jechać, w dzień wyjazdu nie chce mi się, a potem to jest za⁎⁎⁎⁎ście.
Jedź na urlop, to psychicznie odpoczniesz od wszystkiego.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gwiazdor

w Hydepark

107piorunów

Skończyłem kurs psiego behawiorysty z nudów, bo akurat miałem trzy wolne weekendy, a wszystkie seriale już obejrzane. Myślałem, że będzie śmiesznie: trochę o smyczach, trochę o lęku separacyjnym, ktoś powie „piesek musi mieć granice” i do domu. Tymczasem po dwóch dniach dostałem certyfikat z moim imieniem, złotą łapką w rogu i podpisem kobiety, która przez cały kurs mówiła do owczarka niemieckiego „panie Krzysztofie”.

No to pomyślałem: skoro mam papier, to czemu nie. Założyłem szkołę dla psów.

Nazwę wymyśliłem profesjonalną: Akademia Świadomego Pyska. Logo zrobiłem w Canvie: pies w okularach i slogan „Twój pies wie. Ty jeszcze nie.” Ludzie zaczęli się zapisywać jak szaleni, bo wiadomo, pies w domu szczeka, gryzie kapcie, patrzy dziwnie na teścia - trzeba specjalisty.

Na pierwszych zajęciach przyszło osiem osób z psami. Ja stoję w polarze z haftem „behawiorysta”, ręce za plecami, mina jakbym rozumiał wilki lepiej niż one same. Patrzę na grupę i mówię:

- Zanim zaczniemy, musicie zrozumieć jedno. Pies nie ma problemów behawioralnych. To wy macie problemy ludzkie.

Wszyscy zapisują.

Pomyślałem: oho.

No i się zaczęło.

Jedna pani mówi, że jej maltańczyk nie chce wracać ze spaceru. Ja zamknąłem oczy, pokiwałem głową i powiedziałem:

- On panią testuje. Proszę przez tydzień, kiedy nie będzie chciał iść do domu, położyć się obok niego na chodniku i też odmówić powrotu. Musi zobaczyć, że jest pani częścią stada, a nie administracją budynku.

Pani prawie się wzruszyła.

Drugi facet mówi, że pies ciągle wchodzi mu do łóżka. Ja mówię:

- To nie pies wchodzi do pana łóżka. To pan bezprawnie śpi w legowisku lidera. Od dziś pan śpi na macie przy drzwiach, a pies na materacu. Po trzech nocach sytuacja się ustabilizuje.

Facet pyta, czy żona się zgodzi.

- Żona też jest częścią stada - mówię. - Niech wybierze: kanapa albo korytarz.

Wszyscy kiwają głowami, bo powiedziałem to spokojnym głosem.

Najlepsze było przy panu z labradorem, który jadł wszystko na spacerach. Patyki, chusteczki, raz podobno pół zapiekanki razem z papierem. Facet pyta, jak to zatrzymać.

Ja zrobiłem długą pauzę, taką terapeutyczną, po czym mówię:

- Musi pan odzyskać kontrolę nad zasobami. Kiedy pies coś podniesie, pan też musi coś podnieść. Ale szybciej. Pies ma zobaczyć, że pan jest szybszym zbieraczem.

- Czyli co mam podnosić?

- Cokolwiek. Liść. Kamień. Paragon. Symbolicznie. Proszę warczeć przy tym nisko.

I nagle osiem dorosłych osób stoi na trawniku i ćwiczy podnoszenie liści z warczeniem.

Ja już ledwo wytrzymuję.

Na trzecich zajęciach wprowadziłem moduł „komunikacja międzygatunkowa”. Powiedziałem, że psy poznają świat przez zapach i dotyk, więc jeśli chcemy, żeby pies nam zaufał, musimy przestać się brzydzić jego „naturalnego języka”.

- Proszę dziś w domu powąchać psie łapy - mówię. - Ale nie tak normalnie. Z szacunkiem. Każdą osobno. Przednią lewą najdłużej, bo tam zwykle siedzi konflikt emocjonalny.

Jedna pani zapytała, co jeśli pies zabierze łapę.

- To znaczy, że nie jest gotowy na dialog.

Potem dodałem, że bardziej zaawansowani mogą delikatnie polizać opuszkę, żeby „domknąć rytuał akceptacji”. Myślałem, że wtedy ktoś wstanie i powie: dobra, panie, koniec tej komedii.

Nikt nie wstał.

Jedna pani nawet zapisała: „lizać łapy - bez presji”.

Zrozumiałem wtedy, że mam władzę, której człowiek mieć nie powinien.

Kulminacja przyszła, gdy na zajęcia przyszedł pan z buldogiem francuskim, który gryzł.

Nie jakoś dramatycznie. Nie „rzuca się do tętnicy”. Bardziej: podgryzał gości, łapał za nogawki, robił z łydki test smaku. Pan mówi, że pies gryzie, kiedy ktoś wchodzi do mieszkania.

Ja od razu w tryb specjalisty. Przykucnąłem, spojrzałem buldogowi w oczy, a on prychnął na mnie jak stary autobus.

- To nie jest agresja - powiedziałem tonem człowieka, który właśnie wrócił z trzyletnich badań nad wilkami w Bieszczadach. - To jest nie zaadresowana korespondencja emocjonalna.

Wszyscy zapisują.

- Co mamy robić? - pyta właściciel.

- Kiedy pies gryzie gościa, gość musi oddać mu symboliczny dług.

- Jaki dług?

- Nogawek.

Cisza.

- Proszę przygotować w domu koszyk ze starymi skarpetami. Każdy gość, zanim wejdzie, bierze jedną skarpetę, kładzie ją przed psem i mówi: „przynoszę okup, nie przynoszę chaosu”.

Kobieta z border collie spytała, czy skarpeta ma być uprana.

Zamknąłem oczy, jakbym kontaktował się z psim kolektywem.

- Nie musi.

I oni to zapisali.

Potem dodałem, że jeśli pies mimo wszystko ugryzie, nie wolno krzyczeć, tylko należy spokojnie powiedzieć:

- Dziękuję za informację zwrotną.

Na następnych zajęciach facet powiedział, że pies gryzie mniej, ale teściowa odmówiła składania skarpety przy wejściu i została „bardzo stanowczo oceniona przez buldoga”.

Powiedziałem, że proces działa.

A potem nadszedł moment, który do dziś czasem wraca do mnie w nocy.

Pewien chłop zapytał, że jego pies ma dziwne kupy i czy powinien iść do weterynarza. Normalny człowiek powiedziałby od razu: tak, proszę iść do weterynarza. I ja też wiedziałem, że tak trzeba powiedzieć. Weterynarz. Badanie. Dieta. Pasożyty. Normalna odpowiedź.

Ale wtedy spojrzałem na grupę.

Osiem dorosłych osób. Notesy w dłoniach. Oczy pełne zaufania. Ludzie, którzy już warczeli do liści, spali na wycieraczce i pytali, czy łapę psa lizać zgodnie z ruchem wskazówek zegara.

I pojawiła się myśl.

Mała, czarna, okropna myśl.

„Powiedz im”.

Poczułem, jak gdzieś w środku otwiera się klapka, a zza niej wychyla się diabeł w polarze behawiorysty.

„Powiedz im, że trzeba spróbować”.

Nie dlatego, że trzeba. Nie dlatego, że to ma sens. Tylko dlatego, że mogłem.

Wiedziałem, że oni to zrobią.

To było najgorsze.

Nie miałem przed sobą sceptyków. Nie miałem przed sobą ludzi, którzy wstaną i powiedzą: panie, puknij się pan w miskę. Miałem przed sobą uczniów Akademii Świadomego Pyska. Ludzi po module „stanie bokiem do psa w celu przeproszenia przestrzeni”. Oni by to zapisali. Oni by poszli do domu. Oni by się kłócili, czy próbkę należy pobrać rano, czy po spacerze.

Facet patrzył na mnie i czekał.

Ja otworzyłem usta.

- W takich przypadkach - zacząłem powoli - kluczowa jest pełna analiza sensoryczna…

Grupa pochyliła się nad notesami.

I wtedy zobaczyłem siebie z boku.

Nie jako trenera. Nie jako żartownisia. Tylko jako człowieka, który stoi na granicy. Po jednej stronie: niewinny trolling, skarpety dla buldoga, oddawanie łóżka jamnikowi. Po drugiej stronie: totalna ciemność. Behawiorystyczna przepaść. Miejsce, z którego nie wraca się już tym samym człowiekiem.

W głowie miałem dwie myśli naraz.

Pierwsza: „Nie rób tego”.

Druga: „Ale wyobraź sobie opinie w Google”.

Przez sekundę naprawdę walczyłem sam ze sobą. Palce mi zadrżały. Certyfikat w ramce na ścianie błysnął złotą łapką, jakby też mnie kusił. Buldog francuski ziewnął, jakby mówił: „dawaj, człowieku, zobaczmy, jak nisko upadniecie”.

Wziąłem oddech.

- …ale - powiedziałem w końcu - absolutnie nie smakiem.

Ktoś przestał pisać.

- Proszę nie próbować psiego stolca - dodałem bardzo wyraźnie. - To nie jest metoda. To nie jest metafora do praktykowania. To jest moment, w którym idzie się do weterynarza.

W sali zrobiło się dziwnie cicho. Jakby byli trochę rozczarowani.

Pani od maltańczyka uniosła rękę.

- Czyli tylko obserwujemy?

- Tylko obserwujemy.

- A zapach?

Zacisnąłem powieki.

- Z bezpiecznej odległości.

Właściciel psa zapisał: „weterynarz, nie próbować, zapach z dystansu”.

I na tym się skończyło.

Przynajmniej wtedy.

Bo prawda jest taka, że ta myśl czasem do mnie wraca. Nie często. Nie codziennie. Ale są takie momenty: jadę tramwajem, mieszam herbatę, stoję w kolejce po bułki i nagle pojawia się w głowie szept:

„Mogłeś im kazać”.

I od razu robi mi się zimno.

Bo wiem, że mogli to zrobić.

Wiem, że wróciliby tydzień później z tabelką w Excelu, kolumnami: kolor, konsystencja, bukiet, refleksje emocjonalne psa.

A ja musiałbym tam stać w polarze z haftem i udawać, że to był element procesu.

Dzisiaj prowadzę drugi poziom kursu: „Człowiek jako smycz energetyczna”.

Na pierwszych zajęciach każę uczestnikom przez piętnaście minut udawać drzwi, żeby pies mógł „przepracować przejścia”.

Mam już zapisy do listopada.

Ale przy temacie stolca zawsze mówię jedno:

- Weterynarz.

Potem robię pauzę.

Bo człowiek musi znać swoje granice.

Nawet behawiorysta.

https://www.facebook.com/groups/kopypasty/posts/4223712624548778

Autorytet1piorunów

@PanAreczek no fajna ta pasta z czata gpt ale nie rób więcej :slightly_smiling_face:

Twórca0piorunów

Dobra pasta, ale szybko można się zorientować, że to fikcja, bo najpierw jest mowa o trzech wolnych weekendach a za chwilę a dyplomie po dwudniowym kursie.

Pokaż więcej komentarzy (21)

Inspirator

w Hydepark

26piorunów

Mam kilku miesięczną córkę i z żoną zastanawiamy się nad drugim dzieckiem. Chcielibyśmy je miec najlepiej w przyszłym roku, aby różnica wieku pomiedzy dziećmi wynosiła mniej więcej rok. Ostatnio rozmawialiśmy ze znajomymi co mają tak dzieci i bardzo negatywnie wpłynęło to na ich związek, nie śpią ze sobą od roku bo jedno wstaje do jednego a drugie do drugiego dziecka.

Stąd moje pytanie do osob które maja dzieci z małą różnicą wieku. Jak to wpłynęło na wasz związek? Czy znacznie utrudniło wam drugie dziecko życie? W którym momencie zaczęło być łatwiej?

Kosmonauta5piorunów

Mamy dwójkę z różnicą trochę ponad 1,5 roku, rocznikowo rok. Na początku było bardzo trudno, starszy jak miał już około pół roku to przesypiał prawie całe noce i myśleliśmy "wow, jacy mu super jesteśmy, że go tak nauczyliśmy"... No, ale okazało się, że mieliśmy na to niewielki wpływ, bo młodszy potrzebował ponad 2 lat na to... Więc było ciężko, do około 3-4 lat właściwie mieli niewiele wspólnych interakcji, dopiero jak zaczęli chodzić do przedszkola.

Ogólnie teraz bym nic nie zmienił, ale w sumie przez 2-3 lata nie wychodziliśmy z etapu pieluch. Wydaje mi się to lepsze niż zaczynać znowu z tym po kilku latach.

Schudłem z 10 kg przez to 😉 więc są pozytywy

Autorytet7piorunów

Kilka frazesów:
20 lat razem, 3 dzieci:

- Ważne by pielęgnować wspólne chwile: raz w tygodniu planszówka
- raz dziennie,
Pytanie: jak Ci minął dzien i słuchanie
- randka raz w tygodniu - ja dzieci śpią - np. Gotuje coś ekstra albo kupię zakazane chipsy

I jest super!

2 dziecko nie taki problem - stosuje wzór matematyczny
X! = y problemów gdzie x to liczba dzieci

Kolejny argument:
2+2 to po jednym dziecku na osobę - spoko

2+3 =5 bilety samolotowe - problem, ilość samochodów z 3x isfix - proble, bilety rodzinę tylko 2+2 - problem

Pokaż więcej komentarzy (24)

Fanatyk

w Pizza

33piorunów

Placki przerużne

Cóż mogę rzec, ciasto już wychodzi przewidywalne, dokładnie takie jak sobie wymarzyłam 🤤
Muszę się przejść do jakiejś pizzerii bo dawno nie byłam, a może coś mnie zainspiruje do jakichś eksperymentów. Muszę przyznać że proces uczenia, eksperymentowania jest bardzo uzależniający i chętnie wrócę do nawet nieudanych testów, aby znowu móc obserwować jak rosną skille.
Myślę też nad piecem opalanym drewnem, ale nie wiem czy będzie mi się chciało bawić z tym, jednak piec elektryczny jest bardzo wygodny.

Pytanie do was, macie jakieś fajne, sprawdzone kompozycje pizz bezmięsnych z dodatkami z serów, warzyw, owoców, orzechów czy takich mniej oczywistych jak miód itp?
Chciałam pobawić się różnymi smakami w przyszły weekend i szukam inspiracji 😀

Na zdjęciu jeden placek nie pasuje do reszty, pewnie widać 😄 bo zaszła potrzeba wypieku w jeden dzień i zastosowałam stary, sprawdzony przepis. Oczywiście udał się ale to jednak nie to samo co na cieście wyczekanym

Autorytet2piorunów

@Shivaa jak miód, to miód gryczany. Np. Prażony solony słonecznik w skarmelizowanym miodzie gryczanyn.

Gorgonzola/feta i {cebulę lub szczypiorek możesz zamienić na por}. To nie są te same smaki, więc proszę się nie nastawiać, że będzie podobnie.

Debiutant1piorunów

Największe dziwactwo (smaczne dziwactwo) które jadłem we Włoszech:

Sos z pomarańczowych pomidorów (czy tam żółtych)

Ser mozzarella

Łosoś wędzony (kładziony po wyjęciu z pieca)

Sałata lodowa (sypana po wyjęciu z pieca)

Pieprz (te takie marynowane kulki)

Posypane miętą i skropione oliwą cytrynową

Pokaż więcej komentarzy (26)

Fanatyk

w Hydepark

83piorunów

czy tylko to moje odczucie że baba jest pie⁎⁎⁎⁎⁎ięta i przegapiła okazje żeby nie otwierać japy?

Fanatyk28piorunów

@radek-piotr-krasny przecież ona wydała książkę "Niepożegnalni" czy jakoś tak na tygodniach i to jest zapewne akcja reklamowa. Im więcej pierdół będzie opowiadać tym bardziej zaciekawi tematem

Gruba ryba5piorunów

We wczesnych latach 2000, na toruńskim Rubinkowie na przystankach przesiadywał facet, na którego wołali "Baśka". Ksywa była stąd że chłop wstawał jak podjeżdżał autobus i nawoływał "Baśka! Baśka!", a robił tak dlatego, że czekał na autobus którym przyjedzie jego córka, która pewnego dnia nie wróciła ze szkoły bo zginęła na pasach. Chłop w stresie wyparł wszystko i po nią chodził.
I tu, myślę, mamy to samo. Jesteś matką wychuchanego synka, widzisz go w samych superlatywach, a chłopak ginie w wypadku bo zrobił wszystko co najgłupsze - prowadził pijany w sztok zapierdalając autem na slickach, i zabija przy tym kumpli. No wypierasz to, bo inaczej tylko sznur. Mi jest jej strasznie żal mimo wszystko.

Pokaż więcej komentarzy (38)

Fenomen

w Piwo rzemieślnicze

10piorunów

Pan Lidl znów kusi.

Fanatyk0piorunów

A skąd ten kupon? W apce?

Pokaż więcej komentarzy (9)