Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

hellgihadAutorytet

Dołączył/a:

  • 425 wpisów
  • 3170 komentarzy
  • 6 obserwujących

Autorytet

w Hejto

3piorunów

Tomki, jak działa to nowe obserwowanie wątków bo klikam obserwuj, niby zmienia się na przestań obserwować, ale nie dostaje powiadomień, a jak wejdę znowu na wpis który miał być obserwowany, to po raz kolejny mogę go zaobserwować :P

Hejtuje z przeglądarki FF, możliwe że adblock czy privacybadger to blokuje czy jakiś bug?

Pokaż więcej komentarzy (6)

Autorytet

w Dyskusje

32piorunów

Zajrzałem sprawdzić czemu od kilku dni nie było i się okazało że chyba wygrałem ostatnią edycję lol

Dzisiaj zatem edycja tematyczna z okazji finałów mistrzostw świata:

Co chciałbyś usłyszeć od Hiszpana, ale nie chciałbyś usłyszeć od Argentyńczyka

Osobistość26piorunów

Mój dziadek był królem strzelców.

Sum5piorunów

Jestem Europejczykiem

Pokaż więcej komentarzy (17)

Autorytet

w Książki

18piorunów

1069 + 1 = 1070

Tytuł: Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet

Autor: Stieg Larsson

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Czarna Owca

Format: ebook

Liczba stron: 500

Ocena: 7/10

Miałem tego ebooka na półce już od jakiegoś czasu ale za pierwszym razem jakoś się od niego odbiłem. Teraz przy drugim podejściu poszło już o wiele lepiej i bawiłem się na tyle dobrze, że na pewno sięgnę też po kolejne tomy.

Kiedyś oglądałem też ekranizację z Danielem Craigiem (swoją drogą nie wiem kto wpadł na pomysł ekranizacji tej książki bo wydaje się ona wybitnie do tego nie nadająca) ale było to na tyle dawno że zapamiętałem w sumie tylko jedną dość pewnie wiadomą scenę, nie mając za bardzo pojęcia o reszcie fabuły.

W książce przyjdzie nam śledzić poczynania Mikaela Blomkvista, zniesławionego dziennikarza gospodarczego który aby nie przysparzać redakcji gazety Millenium, której zresztą jest wydawcą, kłopotów daje się namówić pewnemu podstarzałemu magnatowi przemysłowemu na prywatne śledztwo mające na celu odkrycie co stało się z jego wnuczką Harriet, która niemal 40 lat temu w tajemniczych okolicznościach zniknęła z wyspy na której zamieszkiwała cała rodzina, a raczej klan Vagnerów.

Akcja książki rozgrywa się głównie na wspomnianej wyspie gdzieś na północy Szwecji, skutej lodem i owianej mgłą, w otoczeniu starych i zmurszałych ludzi i w większości skupia się na żmudnej, detektywistycznej pracy. Mikael czyta zapiski, ogląda stare fotografie, rozmawia z dziadkami i nieco młodszymi członkami rodu Vagnerów i pije kawę. Wszyscy piją kawę, dosłownie hektolitry kawy xD Akcja rozgrywa się dwutorowo, bo oprócz Mikaela śledzimy też poczynania Lisbeth Salander, nieco autystycznej ale wyjątkowo błyskotliwej hakerki której losy gdzieś w połowie książki krzyżują się z losami Mikaela.

Ogólnie brzmi to nudno, ale czyta się to naprawdę dobrze mimo że z powyższego opisu może się wydawać że to nic ciekawego. Główny bohater nie za bardzo wierzy w powodzenie swojej misji ale wkręca się w nią tak samo jak ja wkręcałem się razem z nim. Niektóre wątki są trochę naciągane, największy plot twist w książce trochę mnie zniesmaczył i wydawał się mocno z czapy, no ale jakoś to łyknąłem. Reszcie nie idzie za bardzo niczego zarzucić, to kawał dobrego, wielowątkowego kryminału, autor ma lekkie pióro, a fakt że akcja jest osadzona w Szwecji dodaje książce ciekawego, nieco egzotycznego z braku lepszego określenia sznytu.

Specjalista3piorunów

8/10

Pokaż więcej komentarzy (3)

Autorytet

w Gry

10piorunów

109 + 1 = 110

Tytuł: Warhammer 40 000: Space Marine 2

Developer: Saber Interactive

Rok wydania: 2024

Gatunek: Strzelanka

Użyta platforma: PC

Czas do ukończenia: 9.5h

Ocena: 6/10

Miałem ochotę na jakąś niezobowiązującą strzelankę więc przypomniałem sobie o Space Marine 2 który zebrał całkiem niezłe oceny. Gra jest kontynuacją pierwszej części w którą nie grałem i w dodatku osadzona w universum W40k z którym do tej pory nie miałem styczności więc wjeżdżałem w to trochę na zimno. Wcielamy się w jakiegoś zniesławionego członka Ultramarines czyli superżołnieży Imperatora ale tak generalnie jeśli chodzi o fabułę to nie za bardzo zwracałem na nią uwagę. My jesteśmy dobrzy, tamci są źli. Źli mają jakąś broń którą trzeba zniszczyć no i napie*dalamy, to tak mniej więcej xD

Mimo nie zwracania uwagi na fabułę podobała mi się pompatyczność i jakaś taka wzniosłość całej tej ekipy superżołnierzy - mamy misję, naszym celem jest wygrać bez względu na koszty z pieśnią na ustach, to jest zrobione spoko. Lokacje są naprawdę ładne i jest na czym zawiesić oko, ale niestety są one mega korytarzowe i w dodatku nie ma za bardzo co w nich robić, nie ma żadnych znajdziek oprócz jakichś datalogów i paczek z amunicją oraz porozrzucanych tu i ówdzie broni. Chlastanie zastępów robali a potem humanoidów czy jakichś innych kultystów jest przyjemne, a jucha leje się strumieniami, ale niestety dość szybko się to nudzi bo w grze nie istnieje absolutnie żaden system rozwoju postaci xD Gdzieś tak od trzeciej misji mamy dostęp w sumie do prawie całego arsenału który również nie powala bo opiera się głównie na różnego rodzaju karabinach. Są jakieś karabiny plazmowe czy miotacze ognia które można znaleźć na mapach ale wszystkim strzela się mniej więcej tak samo. Do tego mamy też jakąś mieczopiłę albo inny młot na bliski dystans, ale nie ma się tu co spodziewać żadnej finezji, jeden - dwa kombosy to wszystko na co stać naszego koksa. Jest też kilka bossów ale nie stanowią zbyt wielkiego zagrożenia - ot trzeba ładować w nich ołowiem aż padną.

Generalnie pewnie bym nawet tego nie skończył gdyby nie to że gra jest dość krótka i trochę się zainteresowałem tym universum. Musze przyznać że mają rozmach. xD

Po zakończeniu fabuły można sobie jeszcze pograć w jakieś misje czy multi ale absolutnie nie miałem na to ochoty. Ot taka giereczka do gamepassa.

Osobistość1piorunów

Ta gra ponoć daje wpierdziel cpu. Na jakim procesorze grałeś/ jak że stabilnością i fps ?

Mam tą grę na liście do ogrania ale zostawiam ja na nowy komputer za ileś lat, bo przy ryzen 5 5600x gra ledwo chodzi w 60 fps.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Hydepark

23piorunów

1045 + 1 = 1046

Tytuł: Inferno

Autor: Dan Brown

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Sonia Draga

Format: ebook

ISBN: 9788375088526

Liczba stron: 514

Ocena: 8/10

Miałem dość długą przerwę od Roberta Langdona, który no trochę mi się przejadł. Kilka lat temu próbowałem sięgnąć po Zaginiony Symbol i trochę się od niego odbiłem bo Dan Brown mimo świetnego warsztatu zaczął jak dla mnie trochę zjadać własny ogon i tłuc tę Langdonową serię według tego samego schematu. Tajemnicze symbole, śmiertelne niebezpieczeństwo, kumata ale oczywiście piękna pomagierka i rajd po ciekawych lokacjach po całym świecie w poszukiwaniu prawdy.

Nie inaczej jest i tym razem xD Mimo wszystko daję temu popcorniakowki trochę naciągane 8, chociaż tak do połowy książki myślałem że wyżej 6 się nie wzbije. Im dalej w las jednak tym jest coraz lepiej bo intryga którą tym razem wymyślił Brown jest naprawdę dobra i ciągnie całą książkę całkiem nieźle.

Oto najbardziej Bondowy z wszystkich profesorów historii sztuki Robert Langdon budzi się w szpitalu z postzałem głowy i amnezją sprawiającą że nie pamięta kilku ostatnich dni. Co więcej szpital znajduje się we Włoszech, a ostatnie co Langdon pamięta to wykład na swoim kampusie w Harvardzie. Dalej jest dosyć klasycznie, pościgi, strzelaniny, tajemnicze symbole tym razem kręcące się wokół Boskiej Komedii Dantego i kumata ale oczywiście piękna pomagierka. Brnąłem w to dalej w sumie tylko dlatego że akcja rozgrywała się we Florencji którą nie tak dawno temu odwiedziłem i niektóre lokacje kojarzyłem dość dobrze.

Fabuła przez większą część książki była trochę koślawa i w sumie byłem ciekawy jak Brown z tego wybrnie. Wyczekiwany plot twist zdumił mnie jednak do takiego stopnia że aż cofałem się do niektórych rozdziałów żeby sprawdzić czy to się na pewno klei, no i rzeczywiście - wszystko siedzi. Nawet mój największy zarzut czyli to że główny psychol z jakiegoś niewiadomego powodu zostawia po sobie wskazówki jest w miarę sensownie choć w dość nieoczywisty sposób wytłumaczony. Ostatnie oczko dodałem za ciekawe zakończenie odbiegające nieco od standardowych happy endów. Ogólnie jak ktoś jeszcze nie jest zmęczony Langdonem to polecam, ale ja teraz znowu chyba potrzebuję kilkuletniej przerwy zanim sięgnę po następny tom z serii.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Gruba ryba2piorunów

@hellgihad

Ta mi sie podobala chyba najbardziej ze wszystkich "Landgonowych", chociaz tych dowch ostatnich nie czytalem... Chyba wlasnie przez zakonczenie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (3)

Autorytet

w Hydepark

41piorunów

Yay, wygrana w , uprawnia mnie do niekwestionowanego zaszczytu wymyślenia kolejnego pytania. polecimy z czymś dziwnym bo czemu nie :P

O co można zapytać dzwoniąc do biura obsługi klienta, ale nie bardzo dzwoniąc do rodziców.

Tytan5piorunów

Dostaniecie jedną gwiazdkę na guglu!

Osobistość3piorunów

Nie widzę faktury za zeszły miesiąc w swojej skrzynce pocztowej.

Pokaż więcej komentarzy (23)

Autorytet

w Książki

27piorunów

1018 + 1 = 1019

Tytuł: Znachor

Autor: Tadeusz Dołęga-Mostowicz

Kategoria: literatura piękna

Wydawnictwo: Świat Książki

Format: książka papierowa

Liczba stron: 320

Ocena: 8/10

Kolejny urlop w Polsce to okazja na wizytę w księgarni i przytarganie kilku nowych pozycji do mojej biblioteczki. Tym razem padło na klasykę polskiej powieści i kina czyli Znachora. Dołęga-Mostowicz był mi polecany przez kilka osób i w sumie bardziej polowałem na Karierę Nikodema Dyzmy, która niestety była wyprzedana - smuteczek. Wziąłem więc Znachora którego ogólnie nigdy nie oglądałem w całości xD

Oczywiście znałem mniej więcej zawiązanie fabuły ale cały środek był dla mnie tajemnicą. Nie jestem pewien czy muszę streszczać fabułę takiego szlagiera, ale gwoli ścisłości historia rozgrywa się gdzieś na początku XX wieku w Polsce i opowiada historię światowej klasy chirurga który dręczony odejściem żony z córką idzie w tango i no cóż zostaje okradziony oraz pobity, przez co traci pamięć. Tułając się po świecie oraz imając się różnych prac w końcu trafia do pewnego młyna gdzie odkrywa swój talent do leczenia ludzi.

Zdziwiony byłem nieco skromną objętością książki bo spodziewałem się czegoś na kształt Lalki, Dołęga-Mostowicz jednak nie bawi się zbytnio w rozpasane opisy przyrody czy miejsc akcji i fabuła leci całkiem żwawo, momentami jak dla mnie aż nazbyt żwawo. Ogólnie jest to bardzo przyjemne czytadło i bez wahania polecam każdemu zwłaszcza jak ktoś lubi akcję osadzoną w XX leciu międzywojennym.

Postacie są mocno zarysowane a ich zachowanie i motywacje są wiarygodne, akcja jak już wspomniałem leci wartko i bez dłużyzn a wątek romantyczny jest całkiem niezły, chociaż przemiana Leszka z arystokratycznego lekkoducha w zakochanego bez pamięci adoratora jest trochę mało przekonująca. No i końcówka jest trochę meh, mam wrażenie że z jeden rozdział więcej żeby lepiej pozamykać wszystkie wątki byłby bardzo na miejscu i wydaje mi się że w filmie zostało to zmienione. Brakuje też trochę jakiegoś plot twistu, czytelnik ma wszystko podane na tacy i jedynie bohaterowie nie mają pojęcia o swoim pochodzeniu i powiązaniach, niemniej jednak nie uważam tego za jakiś duży minus.

Gruba ryba2piorunów

to teraz druga część.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Gry

16piorunów

86 + 1 = 87

Tytuł: Vampire Crawlers: The Turbo Wildcard from Vampire Survivors
Developer: poncle
Wydawca: poncle
Rok wydania: 2026
Gatunek: Deckbuilder
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 31h
Ocena: 9/10

Jako że utknąłem trochę w BG3 (a raczej straciłem chęci jak na razie po jakichś 120h gry xD) stwierdziłem że trzeba sobie zrobić przerwę na jakiegoś indora i padło na nowych Vampirków zwłaszcza że karcianki to oj lubię. Chciałem też sprawdzić czy oryginalna gra która okazała się szalonym hitem jak na tak prostą formułę była tylko fartownym przypadkiem, czy też panu developerowi Luca Galante uda się powtórzyć ten sukces.

No i kurde bele, znowu mu się udało, mimo że studio z solo developera rozrosło się do jakichś 25 osób czuć że oryginalny pomysłodawca trzymał wszystko za łeb i wiedział co robi, bo jego nowy twór bawi chyba jeszcze lepiej niż oryginał. Mimo całkowitej zmiany gatunku gra nadal jest szybka, pomysłowa, pozwala wykręcać kosmiczne buildy a otwieranie skrzyneczek, chlastanie tabunów różnego rodzaju potworków i wściekle dobry system walki powoduje podobne wyrzuty dopaminy jak w oryginale.

Zamiast nieskończonej mapy i gry w czasie rzeczywistym, nasz avatar spaceruje sobie po losowo generowanych mapkach i wdaje się w bójki z grupami niemilców znanymi z poprzedniej gry. Ot potworki stoją sobie w kilku rzędach a my naparzamy w nich kartami podzielonymi na czerwone (dmg), żólte (buffy), niebieskie (armor i heal) oraz fioletowe (ekstra mana). Każda karta wymaga określonej ilości many żeby ją zagrać. Kiedy skończy się mana, kończy się runda i ciągniemy nową rękę a potwory odpalają ataki.
So far so good, ale co jest najzajebistsze w tym systemie (i co ważne, dopiero pod koniec gry rozwija on w pełni swoje skrzydła) to kosmiczne combosy jakie możemy generować zagrywając karty w odpowiedniej kolejności. Nie wiem czy uda mi się to wytłumaczyć tak żeby było zrozumiałe ale się postaram, bo to jak dla mnie najlepszy ficzer tej gry :P

Zamiast zagrywać karty losowo, powinniśmy się starać zagrywać je w zależności od tego ile "kosztują" many, bo każda następna karta w łańcuchu dostaję mnożnik do tego ile zadaje obrażeń albo dodaje bonusów. Jeśli więc karta dodaje nam 6 punktów pancerza i kosztuje 2 many, zagrywając karty w kolejności 0 (tak, są karty które koszutją 0 many xD), 1, 2 dostaniemy wielokrotnie więcej armora niż gdybyśmy ją zagrali od razu. Żeby tego było mało, wędrując po lochach natkniemy się często na "dzikie" karty, które resetują koszt many - możemy więc zagrac karty w kolejności 0, 1, 2, 3, Wildcard i znowu 0, 1, 2... nie przerywając combo. Ja w ten sposób doszedłem chyba do combo x19 wykręcając jakieś chore liczby xD

Pomiędzy etapami będziemy mogli dokonać ulepszeń w wiosce która służy za swego rodzaju hub. A ulepszeń jest naprawdę ogromna ilość, możemy odblokowywać tytułowych crawlerów którzy są normalnymi kartami i dają przez jakiś czas unikatowe bonusy, możemy permanentnie ulepszać staty takie jak dmg, luck, ilość zdobywanych monet czy HP. Możemy odblokowywać karty tarota które sa na stałe przypisane do danego runu i sprawiają np. że pancerz nie znika po skończeniu rundy, możemy wsadzać w karty sloty na klejnoty zdobywane w trakcie przemierzania lochów które dają jeszcze inne bonusy, no jest tego masa.

Kilka tygodni temu grałem w EA Slay The Spire 2 i byłem pewien że to będzie moja karcianka roku, ale jednak to co poncle odjebało w Vampire Crawlers zjada Slay The Spire bez popity, nie mogę dać tej grze lepszej rekomendacji xD

Odejmuję oczko bo gra się trochę wolno rozkręca i imo średnio tłumaczy te wszystkie systemy ale jak już się ogarnie co i jak to nie idzie się oderwać.


Gruba ryba1piorunów

@hellgihad

BG3 (a raczej straciłem chęci jak na razie po jakichś 120h gry xD)

Czyżby akt 3? ^^

Pokaż więcej komentarzy (4)

Autorytet

w Gry

24piorunów

No to wsiąkłem i ja.

Odpaliłem sobie na chwilę żeby zobaczyć i tydzień później skończyłem normal. Ale ta gra jest dalej piekielnie dobra, chyba cisnę dalej xD

GURU4piorunów

Xdddd jak widze te wasze buidy to ten diablo predzej z glodu umrze

GURU0piorunów

@hellgihad a nie? Po kiego ci punkt z valkyrie uja robi na normalu a potem zrobisz latwo peace w armorze co daje zysoki lvl valkyri za free, normala sie gra poison javelin albo explosive arrows, niema co sie delektowac normalem nic co ci tam poleci niema znaczenia gra zaczyna sie ma hellu

Autorytet2piorunów

@ErwinoRommelo No właśnie, no to sobie sprawdzam co jak działa bo nie grałem w tę grę z 20 lat xD Zwłaszcza że teraz sobie można zresetować punkty.

Potryharduję sobie na Poe za tydzień, w to gram dla powiewu nostalgii.

GURU1piorunów

@hellgihad to polecam grac na offline player 8 w opcjach players 8 konczysz normal 48 lvl jak nic i sie bawisz jak chcesz, ale z javazonki niema co wyciagnac wiecej tylko pioruny maja racje bytu, z pasywnych value point w w szystkie pasywy i tak sobie ciepasz piorunami z jednego robi sie 20 i zycie jest piekne

Koneser1piorunów

@ErwinoRommelo u mnie na przykład takie podejście powoduje że natychmiastowo odechciewa mi się grać

Gram po to żeby to sobie poodkrywać i popróbować rzeczy. W momencie w którym wpisuje w Google „diablo 2 build” albo mam tą grę włączyć żeby grindować - to jest początek mojej przerwy od niej na parę lat

Ale za tekst ze diablo umrze z głodu poleciał piorun xD

GURU0piorunów

@sadamasin mordzia ja tez tak gram sam do tego doszlem chodzilo mi o to ja mozna jeszcze miec cos do przetestowania ja tak gra ma juz tyle lat xd

Pokaż więcej komentarzy (8)

Autorytet

w Gry

5piorunów

COD Modern Warfare z 2019 za 25 złociszy na Steamie. Aż sobie kupiłem, to będzie pierwszy COD w którego zagram od czasu World at War xD

Gruba ryba2piorunów

@hellgihad to jest remaster gry z 2007 czy po prostu im się skończyły pomysły na podtytuły? XD

Autorytet1piorunów

@Oczk No remake, ale remaster też po drodze chyba gdzieś był xD

Gwiazdor0piorunów

Komentarz usunięty

Pokaż więcej komentarzy (4)

Autorytet

w Komputery

26piorunów

W końcu się przemogłem i zainstalowałem Ubunciaka na starym firmowym laptopie, tak o żeby sobie potestować i sie pobawić.

Ależ to zapie*dala w porównaniu do Windowsa xD

Autorytet5piorunów

@kodyak A co ja tam potrzebuję na testowym lapku. Aby przeglądarka śmigała i no może zobaczę jak Steam fruwa chociaż tam w nic nie pogram i tak raczej. Bardziej mnie wkurza że ctrl+C ma inną funkcję niż się przyzwyczaiłem :D
@skorpion Gnome

GURU5piorunów

@hellgihad XFCE teraz, ale jak będę miał więcej czasu, to KDE doinstaluję.

ponad 20 lat doświadczenia, i jednak wywalone w gnome/cinnamon

Autorytet1piorunów

@skorpion Szczerze mówiąc taki się po prostu zainstalował więc to nie jest jakiś świadomy wybór :grinning: A jakieś zalety innych nakładek?

GURU4piorunów

@hellgihad xfce jest mega szybkie, a kde mega konfigurowalne.

Zawodowiec1piorunów

@hellgihad można przestawić zęby ctrl+c działał tak samo jak w windows. Terminal domyślnie ma ustawiony ctrl+shift+c do kopiowania aby nie mylił się z kończeniem działania procesu

Inspirator2piorunów

@skorpion z tymi desktopami to jest tak naprawdę kwestia przyzwyczajeń. Ze względu na mój styl klawiaturowo vimowy, przez lata używałem i3, później swaywm, gdy wayland doszedł do głosu. W U 24 zostałem przez chwilę z gnomem na laptoku i męczyłem się trochę, ale przez przypadek "tilling shell" dodałem i jest bajka, teraz na piecu też w ubu default jestem i jest lepiej niż bardzo dobrze. Więc dla mnie czy kde/xfce/gnome, czy cokolwiek innego, to bez większego znaczenia, jak da się skróty ogarnąć i okiełznać przyzwyczajenia.

Tytan2piorunów

@skorpion xfce ma takie zaległości w libach i patchach, że zużycie RAM nie dużo mniejsze niż kde a chociaż używasz jak człowiek

Pokaż więcej komentarzy (10)

Autorytet

w Gry

6piorunów

https://store.steampowered.com/app/2868840/Slay_the_Spire_2/

Nie wiem czy wiecie ale z tydzień temu wyszedł w Early Acces sequel doskonałego deckbuildera Slay The Spire - jednocześnie się jaram i wqrwiam bo nie gram w EA a podobno ma on potrwać z 2 lata xD

Ale jak ktoś ma parcie to częstujcie się, nie słyszałem żeby ta gra komuś nie podeszła i wygląda na to że dwójka powtórzy ten sukces.

https://www.youtube.com/watch?v=PW22jwFNxU8

Autorytet

w Seriale

6piorunów

Yyh, Netflix mnie przyatakował na stronie głównej Stargate SG-1, klasykiem którego nigdy nie oglądałem i sie zastanawiam czy się za to nie wziąć.
Ktoś oglądał i się wypowie? Rzeczywiście jest to takie dobre czy w 2k26 będzie budziło tylko uśmiech politowania. Pytam bo jak już zacznę to oglądać to będę musiał skończyć a jest tego 10 sezonów po 20+ odcinków tak że trochę życia na to stracę xD

Żeby dać jakiś punkt odniesienia - Battlestar Galactica oceniam na 7+/10, z tego co się orientuję powstał mniej więcej w podobym czasie.



Mocarz4piorunów

Jak byłem młody yo obejrzałem wszystkie sezony kilka razy, do tego Atlantis i Universe. Ale teraz bym nie dał rady, musiało się kiepsko zestarzeć. Szczególnie pierwsze sezony są kiczowate i nudnawe.

Fenomen1piorunów

ja to bardzo lubie obejrzalem z 10 razy

Pokaż więcej komentarzy (8)

Autorytet

w Hydepark

19piorunów

30 + 1 = 31

Tytuł: Indika
Developer: Odd Meter
Wydawca: 11 bit studios
Rok wydania: 2024
Gatunek: Walking Sim
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 7h
Ocena: 7.5/10

Ta gierka migała gdzieś po hejto od jakiegoś czasu, więc jak zobaczyłem że jest w gamepassie to postanowiłem sobie zrobić przerwę od BG3, zwłaszcza że słyszałem że do przejścia w dwa posiedzenia.

Jest to typowy walking sim, dosyć sztywno trzymający się swoich założeń. Mamy jedną z góry wytyczoną ścieżkę z której nie idzie za bardzo zboczyć a całość jest gęsto przetykana przerywnikami. Sterować będziemy tytułową zakonnicą Indiką która po raz pierwszy od dawna wybierze się poza klasztor. W Walking Simach musi być dobra historia żeby gra potrafiła przykuć mimo skąpego gameplayu i Indice się to imo udaje bo dostajemy dość srogi dramat psychologiczny osadzony gdzieś na północnych rubieżach rosjii.

Gameplayu jak wspomniałem nie ma tu za wiele, ot szukamy ścieżki dalej (a musze przyznać że autorzy mają sporą wyobraźnię w wytyczaniu tej ścieżki bo wysyłają naszą zakonicę w naprawdę dziwne miejsca), po drodze będzie kilka zagadek logicznych i ładnych widoczków. Gra momentami przynudza ale ogólnie zanim zacznie nużyć to już się kończy. Dobra, trochę ambitniejsza gra na dwa wieczorki.

Wirtuoz2piorunów

Tyle, że gra się nazywa Indika.

Dialogi były w tej grze wyśmienicie popierdolone :grinning:

Autorytet2piorunów

@szatkus-2 Rzeczywiście, poprawiłem. No te wszystkie rozkminy po drodze są niezłe. Dobrze że są polskie napisy bo jak znam angielski to pod koniec sobie jednak przełączyłem na PL.

Pokaż więcej komentarzy (3)