Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

LondoMollariFanatyk

Dołączył/a:

  • 208 wpisów
  • 9519 komentarzy
  • 9 obserwujących

Fanatyk

w Wiadomości Świat

10piorunów

Donald Wspaniały właśnie obiecał wszystkim dorosłym amerykanom $5000, jeśli republikanie wygrają mid-termy.

https://www.reuters.com/world/us/republicans-tie-midterm-hopes-trump-dallas-convention-despite-political-risks-2026-09-09/

Chyba, po nieudanych próbach "poprawienia" ordynacji wyborczej, pojawia się zwątpienie i desperacja. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

GURU10piorunów

Chyba można zaufać człowiekowi który zakończył wojnę na Ukrainie w ciagu 24 godzin od objęcia urzędu?

Pokaż więcej komentarzy (14)

Fanatyk

w Kącik Melomana

13piorunów

Wykonawca: Trepalium

Tytuł: Moonshine Limbo

Album: Voodoo Moonshine (2014)

Wpis do kategorii jazz z tego tysiąclecia. Jak zwykle trochę na pograniczu gatunków. Mam nadzieję że swing umieszczamy w kategorii jazzu, bo to poniżej jest właśnie syntezą swingu i death metalu. Brzmi zaskakująco przyjemnie jak na raczej nietypową kombinację.

https://www.youtube.com/watch?v=9QeIgsBQTHQ

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Hydepark

8piorunów

Pamiętam, że był tu ktoś kto handlował i doradzał co akumulatorów samochodowych. Ktoś coś pamięta?

Wolę zostawić kasę komuś stąd, niż wertować historię sprzedających na allegro Allegro, aby uniknąć oszustów.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Hydepark

10piorunów

Trump twierdzi, iż Putin nie planuje ataku na terytorium NATO [en]

Angielski Reuters, ponieważ polskie media niewiele o tym mówią. WASZYNGTON, 27 sierpnia (Reuters) – Prezydent USA Donald Trump powiedział w czwartek, że prezydent Rosji Władimir Putin nie zaatakuje żadnego państwa NATO. Zbagatelizował również doniesienia medialne, według których

Fanatyk

w Kącik Melomana

14piorunów

Wykonawca: Máddji

Tytuł: Iđitguovssu

Album: Dobbelis (2010)

https://www.youtube.com/watch?v=46WW3D5a_TU

Niedopowiedzeniem byłoby stwierdzenie, że lapoński folk bywa momentami mało przystępny. Z bardziej tradycyjnych wykonawców chyba jedynie Mari Boine zyskała popularność poza swoją niszą. Máddji - wykonawczyni mojej wrzutki - idzie bardziej w elektroniczne klimaty, ale jak dla mnie, ten kawałek jest perfekcyjnym miksem folku i ambientu, co czyni go bardzo słuchalnym. Niestety obecnie mamy lato, więc ciężko się wczuć, ale kawałek perfekcyjnie "wchodzi" w długą zimową noc, najlepiej jeszcze kiedy wszystko jest zaśnieżone.

Jedyną wadą utworu jest moim zdaniem długość, tj., raczej jej brak - bo ma jedynie niecałe 3 minuty.

Fanatyk

w Kącik Melomana

11piorunów

Zespół: Lucifer

Tytuł: Bring Me His Head

Album: Lucifer IV (2021)

@LeniwaPanda Wiem, że jestem spóźniony, ale może się załapię jeszcze na ostatnią chwilę.

Propozycją do rockowego z aktualnej dekady jest zespół, który absolutnie nie brzmi jakby był z tej dekady. Poznałem ich niedawno, (chyba nawet za sprawą wrzutki na Hejto). W każdym razie, jako że jestem starym zgredem, i fanem "kiedyś to było" w muzyce, wrzucam utwór, który przypomina połączenie Black Sabbathu i Fleetwood Maca.

Niektórzy by może to uznali za metal, ale jak dla mnie jest to klasyczny hard rock.

https://www.youtube.com/watch?v=l8EjeY19RKQ

Fanatyk

w Hydepark

40piorunów

Ok, coś sypialnianych żarcików było ostatnio dużo, więc dla odmiany będzie z kategorii czarny humor:

Co można powiedzieć na siłowni, ale niekoniecznie na oddziale onkologii?
Pokaż więcej komentarzy (33)

Fanatyk

w Kącik Melomana

16piorunów

Utwór: Tazer

Album (albo raczej gra): Age of Empires II

Wykonawca/kompozytor: Stephen Rippy (niektóre strony twierdzą, że Todd Masten, ale dotyczy to remastera)

Rok: 1999


Tutaj, tak jak w poprzedniej edycji, też wiedziałem od razu, co wrzucić. Kawałek krótki, ale to chyba jedyny utwór z gier, który tak bardzo zapadł mi w pamięć. Pamiętam nadal, kiedy usłyszałem go po raz pierwszy, grając chyba w demo AoE II z jakiegoś Gamblera czy CD Action. Lata po tym jak skończyłem grać, kawałek mi się przypomniał, znalazłem soundtracka, i byłem zaskoczony nazwą tego utworu (w sumie wszystkie tytuły z OST AoE II są dziwne).

Anyway, tyle gadania, pora na link:

https://www.youtube.com/watch?v=kh39AXVCGQk

Gruba ryba3piorunów
Fanatyk1piorunów

@Ten_koles_od_bialego_psa Grę AoE 1 zdecydowanie zdecydowanie wolałem od dwójki (pewnie ze wzgędu na to, że starożytność bardziej mnie interesowała niż średniowiecze), natomiast muzyka mi bardziej podeszła z AoE II. Moim zdaniem bardziej była dopasowana do klimatu niż w oryginalnym AoE - ale, to oczywiście kwestia gustu.

GURU0piorunów

@LondoMollari heh to midi

Fanatyk1piorunów
heh to midi

@Opornik 1) to jakaś wada? 2) Technicznie, o ile dobrze pamiętam, w pierwszym AoE były pliki midi, natomiast w dwójce już były mp3 na płycie. Jeśli bym bardzo poszukał, to mogę znaleźć w szpargałach z dzieciństwa "oryginalną" (tj. pochodzącą z tamtych czasów ( ͡° ͜ʖ ͡°) ) płytę z AoE II.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fanatyk

w Kącik Melomana

15piorunów

Utwór: A Glorious Epoch

Album: Majesty and Decay

Wykonawca: Immolation

Rok: 2010

Dzięki @LeniwaPanda za wołanie. Do kategorii death metal nie potrzebowałem ani minuty zastanowienia. Może moja propozycja jest mało kreatywna (Immolation to tytani gatunku) ale onegdaj katowałem ten album i ten kawałek miesiącami, więc po prostu musiałem to wrzucić. Zespołu nie ma co przedstawiać, bo Immolation, bo razem z Incantation i Suffocation są nazywani trójcą świętą death metalu, więc każdy kto w gatunek wchodzi przynajmniej parę razy ich usłyszy.

https://www.youtube.com/watch?v=PFL4Sgl-Bk0

Fanatyk

w Hydepark

16piorunów

Nie mam zielonego pojęcia czemu, ale dziś rano obudziłem się z tą melodią w głowie. Może komuś też uaktywni jakieś wspomnienia.

https://www.youtube.com/watch?v=_mh1k2KnSR4

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Hydepark

19piorunów

Tyle o tej wrzucacie, że aż zgooglowałem. Nie wiem co tam kto śpiewa, ani kto wygrywa, ale jak dla mnie pani reprezentantka Polski wygrywa konkurs na najbardziej bezużyteczną zbroję (ale wpisuje się w tradycje RPGów z przełomu lat 90/2000).

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fanatyk

w Hydepark

22piorunów

Eh, będzie zimny prysznic na wieczór. Pompa ciepła postanowiła zadbać o moje zdrowie, więc się wzięła i spierdoliła. xD

GURU3piorunów

@LondoMollari BUHAHAHAHAHAHHA postęp kuhhwa!

Fanatyk3piorunów

@Opornik Nie no, sama pompa jest spoko, ale nie jako jedyny system ogrzewania. Dobrym patentem jest pompa + kominek, bo przez te 10 dni w roku, kiedy naprawdę mocno pizga, nie jest problemem dogrzać drewnem, człowiek nie martwi się cenami węgla/gazu, a dodatkowo, jeśli pompa się spierdoli kiedy jest mocny minus, to jest jakaś alternatywa.

Natomiast pompa ciepła, jako jedyne rozwiązanie do grzania wody jest słabe. Już nawet jakiś backupowy dafik byłby ok, na sytuacje takie jak dzisiaj.

Ale tak jak pisałem, aktualnie to nie mój dom, w swoim ogarnę to inaczej.

GURU3piorunów

@Opornik A ty wodę na mycie grzejesz w garnku na kuchni węglowej? Bo dosłownie każde urządzenie do grzania cwu - piecyk gazowy, bojler - może się zjebać XD

Jak komuś się auto zepsuje, to też się śmiejesz z nowoczesnej techniki że jest przereklamowana i nie ma sensu i lepiej chodzić pieszo?

GURU1piorunów

Pompa ciepła do CWU? Wiem, że istnieją, ale zawsze myślałem, że to nie ma za dużo sensu, bo zbyt wysoka temperatura.
Ja już przeszedłem na grzanie z paneli, zimą lecę z kotła gazowego.

Gruba ryba1piorunów

@Nemrod Pompa nabija do tych 30-35, a resztę do 55-60 podgrzewa elektryczna grzałka w razie potrzeby. Zbiornik CWU 180 litrów, pompa Nibe 1226-8.

GURU1piorunów

@GazelkaFarelka Tak, my tu nie rozmawiamy o solarach. Grzeję prądem z paneli fotowoltaicznych i to jest ekstremalnie prosty układ.
@jonas No przy CWU to generalnie jest potrzeba, żeby woda była cieplejsza niż 35 st. Ale fakt, nie pomyślałem, że do tej temperatury może nabijać pompa. Ja po prostu to grzeję prądem z paneli, którego i tak mam nadmiar teraz.

GURU0piorunów

@jonas Zgłębiam temat i wciąż nie wszystko mi się składa. Dla pompy bojler musiałby mieć osobną wężownicę, na samym dole - wtedy to ma sens. Ale widzę od cholery bojlerów pod pompy, które mają albo jedną wężownicę, albo nawet dwie, ale na całej wysokości. I to jednak jest bez sensu.

Gruba ryba0piorunów

@Nemrod Nie rozkręcałem tego na kawałki, ale tutaj pokazali co nieco i to na dole to chyba będzie bojler. Wygląda jakby faktycznie miał osobną wężownicę, te złączki po prawej będą może od tego (taka se jakość obrazka).

https://www.bmpartner.pl/NIBE-GRUNTOWA-POMPA-CIEPLA-F1226-8-R-p7879

A czy bez sensu - bo ja wiem, stoi taka tam lodówa w kącie pomieszczenia i szemrze nienatrętnie, a w stópki ciepło i zadek też można w ciepłej wodzie umyć. Rachunki za prąd w sezonie grzewczym to 1500-2000 zł za dwa miesiące i jakaś połowa tego jak zrobi się cieplej. Rekuperacji brak, fotowoltaiki też póki co nie mam.

NIBE GRUNTOWA POMPA CIEPŁA F1226-8 R - BM & PartnerNIBE GRUNTOWA POMPA CIEPŁA F1226-8 R NIBE GRUNTOWA POMPA CIEPŁA F1226-8 R F1226-8 R (ZBIORNIK ZE STALI NIERDZEWNEJ) Moc grzewcza 6-12 kW Proste rozwiązanie do ogrzewania i produkcji ciepłej wody Intuicyjny interfejs usprawniający proces instalacji PrzyjazBmpartner
GURU0piorunów

@jonas Mam bojler nagrzany grzałką z fotowoltaiki. Góra ma teraz 65 st., na dole jest zimna woda. Jeśli bojler pod pompę ma wężownicę wyłącznie na dole, to wtedy ma to sens - nagrzeje mi tę zimną do 35, a resztę grzałka. Ale tradycyjny bojler z wężownicą na całej wysokości (a są takie sprzedawane z opisem, że pod pompę ciepła) już takiego sensu nie ma, bo wtedy on mi właściwie chłodzi gorącą wodę u góry i ogrzewa zimną na dole.
Więc to może mieć sens, ale żeby miało, to musi być to sensownie zrobione, a najwyraźniej nie zawsze jest.
[obstawiałbym, że bojler jest u góry, a na dole jest pompa ciepła, ale to szczegóły; tu można mieć nadzieję, że ktoś to przemyślał, natomiast w kombinowanych systemach (osobny bojler) już niekoniecznie]

Gruba ryba0piorunów

@Nemrod We wrześniu mam coroczny przegląd przed sezonem grzewczym, to podpytam majstrów o takie detale z zoologicznej ciekawości.

Pokaż więcej komentarzy (19)

Fanatyk

w Hydepark

14piorunów
prod$ terraform apply

I zamykam lapka - koniec roboty na dzisiaj. Ciekawe ile wiadomości będę miał jutro rano. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Hydepark

13piorunów

PSA: Jeśli używacie w swoich wyvibecodowanych projektach wrappera/proxy do modeli językowych, zwanego LiteLLM to sprawdźcie sobie jakie macie wersje, a jeśli instalowaliście wczoraj, to lepiej zrotujcie sobie wszystkie klucze jakie tam macie, zanim skończycie z rachunkami za pizdyliard tokenów i innych zasobów. ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

Swoją drogą bardzo ładny case study ataku typu "supply chain". Wisienką na torcie jest to, że Trivy, narzędzie, przez które im wbili do CI/CD, to narzędzie "security".

https://www.theregister.com/2026/03/24/trivy_compromise_litellm/

https://blog.dreamfactory.com/the-litellm-supply-chain-attack-a-complete-technical-breakdown-of-what-happened-who-is-affected-and-what-comes-next

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Filmy

16piorunów

313 + 1 = 314

Tytuł: Niebo nad Berlinem (tytuł oryginału: Der Himmel über Berlin)

Rok produkcji: 1987

Kategoria: Melodramat

Reżyseria: Wim Wenders

Czas trwania: 127 minut

Ocena: 9/10

Recenzja nr 5 z 5: Kraj pochodzenia - Niemcy / Francja

Zacznę od cytatu:

The mystery of life isn't a problem to solve, but a reality to experience.

Cytat ten nie pochodzi z tegoż filmu, ale perfekcyjnie oddaje myśli, jakie chodzą po głowie po jego obejrzeniu. Sam cytat jest fragmentem z Duny, Franka Herberta, ale i tam jest tylko parafrazą słów filozofa Sørena Kierkegaarda.

Wracając jednak do filmu - mamy tu historię aniołów, poruszających się wśród śmiertelników, poznających, analizujących i notujących ich myśli, odczucia oraz lęki. Sami aniołowie niestety nie odczuwają zbyt wiele - jedynie bacznie obserwują, będąc biernymi świadkami wydarzeń od tysięcy lat. Nieraz widać, że chcieliby bardzo pomóc ludziom, których wysłuchują, ale nie mają takiej możliwości, gdyż są kompletnie niematerialni, niesłyszalni i niewidzialni. Wraz z biegiem czasu, pod wpływem tego, co usłyszał w głowie przestraszonej akrobatki cyrkowej, jeden z aniołów postawia odmienić swój los i zrezygnować ze swojej anielskiej formy, przeistaczając się w człowieka.

Więcej fabuły spoilerować nie będę, więc przejdę od razu do ogólnych wrażeń. Film jest niebywale poetycki, skłania do refleksji na temat tego po co żyjemy, i co czyni życie wartościowym. Przekaz jest raczej pozytywny, na pewno dużo bardziej pozytywny niż pozostałych filmów jakie dzisiaj wrzucałem. Kadry są ciekawie zbudowane, i nie można tez nic zarzucić pracy kamery. Muzyka jest ok, choć nie jest czymś co zapamiętałem z tego filmu.

Chyba, przy odrobinę lepszej muzyce i kadrach bardziej w stylu Tarkowskiego, bym dał 10/10.

TL;DR: Świetny film, jeśli kogoś nie odstrasza koncepcja melodramatu egzystencjalnego, to warto obejrzeć.

Fanatyk

w Filmy

17piorunów

310 + 1 = 311

Tytuł: Siódma Pieczęć (tytul oryginału: Det sjunde inseglet)

Rok produkcji: 1957

Kategoria: Dramat / Historyczny / Religijny

Reżyseria: Ingmar Bergman

Czas trwania: 96 minut

Ocena: 8/10

Recenzja nr 4 z 5: Kraj pochodzenia - Szwecja

Cóż... samo określenie kategorii tego filmu było trudne, dramat historyczny? Dramat fantastyczno-historyczny? Może filozoficzno religijny? A może właśnie historyczno-antyreligijny...?

Film opowiada a szwedzkim krzyżowcu powracającym z Ziemi Świętej do domu. Zamiast ciepłego powitania zastaje on zarazę, panikę i Śmierć. Śmierć z dużej osoby, ponieważ postać z kosą przychodzi po niego osobiście - Śmierć godzi się na partię szachów w celu uzyskania dodatkowego czasu.

Tenże "pożyczony" czas, główny bohater spędza na poszukiwaniu sensu, i na poszukiwaniu Boga, których nie odnalazł on na krucjacie. W trakcie poszukiwań, spotyka on śmierć jeszcze kilkukrotnie, tocząc cały czas swoją partię szachów.

Losy głównego bohatera splatają się także z grupą wędrownych kuglarzy, i czarownicą - symbolizującymi niejako przeciwne bieguny poszukiwań bohatera.

Zaletą filmu jest jego bezpośredniość. Nie próbuje nas wikłać w bardzo trudne do zrozumienia wątki, a atakuje problem niemalże frontalnie. Nie robi tego jednak w sposób banalny, więc nie można filmu oglądać z wyłączoną głową, czy jako tło do pracy przy sprzątaniu.

Od strony technicznej - jest dobrze, jeśli patrzymy na to jak na film historyczny sprzed prawie siedemdziesięciu lat. Jeśli ktoś oczekuje perfekcyjnego odwzorowania kostiumów, i nowoczesnej pracy kamery, to nie ma czego tutaj szukać.

TL;DR Bardzo solidna pozycja, jeśli ktoś lubi stare kino z zacięciem filozoficznym.

Fanatyk

w Filmy

11piorunów

308 + 1 = 309

Tytuł: Ostatni człowiek na Ziemi (Tytuły oryginału: The Last Man on Earth, L'ultimo uomo della Terra)

Rok produkcji: 1964

Kategoria: Horror / Sci-Fi

Reżyseria: Ubaldo Ragona, Sidney Salkow

Czas trwania: 86 minut

Ocena: 6/10

Recenzja nr 3 z 5: Kraj pochodzenia - USA, Włochy

Po obejrzeniu filmu Tarra dobrze zejść na jakiś przyjemniejszy i lżejszy kalibrowo motyw - np. horror, dla którego tłem jest globalna zagłada całej ludzkości.

Jest to pierwsza filmowa adaptacja powieści "I Am Legend" z 1954 roku... tak, dokładnie tej samej powieści, która zainspirowała film z Willem Smithem z 2007 roku.

Nie ukrywajmy - adaptacja z 1964 roku jest słabsza niż nowy film. Historia oraz świat przedstawiony są zbudowane nawet ciekawie, w miarę logicznie, i jako tako się bronią. Chyba największym problemem jest obsadzenie Vincenta Price'a w głównej roli. Aktor ten po prostu nie posiada wyrazu, jaki potrzebny był tej dosyć ciekawej postaci. Autentycznie, główna postać wydaje się kompletnie płaska emocjonalnie w momentach, które każdego normalnego człowieka by kompletnie "rozkleiły".

Ogólnie, jest to film średni i dałbym mu ocenę 5/10, ale jako że był pomysłem dosyć pionierskim, dorzucam mu +1 do oceny.

TL;DR: Przeciętniak, o ile kogoś wybitnie nie interesuje kino katastroficzne czy o zombie, nie ma sensu sobie zawracać głowy.

Fanatyk

w Filmy

10piorunów

307 + 1 = 308

Tytuł: Harmonie Werckmeistera (tutuł oryginału Werckmeister harmóniák)

Rok produkcji: 2000

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Béla Tarr

Czas trwania: 145 minut

Ocena: 8/10

Recenzja nr 2 z 5: Kraj pochodzenia - Węgry

Porządek świata, martwy wieloryb na rynku małego węgierskiego miasteczka, rozpad kontraktu społecznego i wiara, że nawet w najbardziej chaotycznych czasach, ludzie potrafią w sobie odnaleźć trochę człowieczeństwa - takie kompletnie niepowiązane ze sobą frazy przychodzą mi na myśl, kiedy myślę o tym, jak ten film zrecenzować.

Miałem wcześniej przyjemność obejrzeć Konia Turyńskiego tegoż samego autora. Koń Turyński to jego Magnus Opum, i trochę żałuję, że obejrzałem go w pierwszej kolejności, bo pewnie Werckmeister zrobiłby na mnie lepsze wrażenie, gdyby to był mój pierwszy kontakt z Tarrem.

Ale, w końcu wypada przejść do samego filmu - Béla Tarr, oczami swojego głównego bohatera, Jánosa, pokazuje rozkład społeczny małego węgierskiego miasteczka. Mogę tutaj rozpisywać się o wielorybie, księciu, czy o całej historii, która dzieje się na naszych oczach - ale tak na prawdę to nie historia, a odczucia, i przemyślenia jakie z nich wyciągam są moim zdaniem najważniejsze. Pytania "jak niewiele potrzeba do upadku społeczeństwa?" lub "czy jest w nas naprawdę na tyle godności, aby temu przeciwdziałać?" lub "czy w ogóle istnieje jakaś poprawna definicja porządku?" są tylko kilkoma kierunkami, jakie autor otwiera. Tak jak poprzednio opisany przeze mnie film Kieślowskiego nie potrafił obrać kierunku, tak film opisywany tutaj obiera ich wręcz zbyt dużo.

Jak to zwykle bywa u Tarra, dialogi nie są fundamentem treści. Kluczowa scena filmu, odbywająca się w szpitalu, nie zawiera żadnych słów - mimo wszystko, jest jedną z najbardziej wymownych scen, jakie w ogóle w życiu widziałem.

Aby jednak nie odpłynąć totalnie w nadęte filozoficzne bajanie, wrócę do bardziej technicznych aspektów filmu. Film mający 2 godziny 25 minut ma 39 ujęć. Tarr bardzo chętnie przedłuża ujęcie tak, aby zrobiło się wręcz niekomfortowe dla widza - oglądając filmy Tarra nie ma sensu walczyć z tym dyskomfortem - trzeba po prostu przyjąć to jako formę przekazu, i dać mu się wciągnąć. Muzyka jest ok, ale jest praktycznie niewyczuwalna. Tarr bardziej korzysta z selektywnego wyciszania i nagłaśniania tego, co widać, niż z samego akompaniamentu muzycznego w celu osiągnięcia efektu.

Gra aktorska głównego bohatera też jest warta docenienia. Świetnie pokazuje on postać, która po prostu, trochę naiwnie, stara się czynić dobro i w miarę normalnie żyć, niezależnie od tego co się wokół niego dzieje.

Tl;DR - Film nietypowy. Jeśli ktoś chce, aby pan Tarr mu bardzo powoli i metodycznie, przez 2,5 godziny wtłoczył mętlik do głowy to polecam. Nie polecam do oglądania rekreacyjnego.