Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

MahjongFenomen

Dołączył/a:

  • 524 wpisów
  • 592 komentarzy
  • 8 obserwujących

Fenomen

w Rowerowy Równik

30piorunów

380 631 + 30 + 97 = 380 758

Piątkowe kręcenie lekkie kolarką wokół komina, bo REAL RAJD leśniakowy był dziś!

Pobudka przed 7 rano, kawka, śniadanko i rowerem na dworzec, tam już czekał kumpel i pociągiem za miasto. Przeciągnęliśmy się trochę znów po powiecie bytowskim - od razu co nas przywitało w lesie to błoto, a że nie było innej drogi to przeprowadziliśmy rowery, brudząc buty, brudząc sprzęt. Na szczęście krótki odcinek, ale kompletnie rozjechany przez pyr-pyry (traktory), nie szło przejechać - koła wyglądały na kilka razy większe, a potem na normalnym szutrze rowery nasze otrząsały się z tego błot na lewo i prawo.

No i na dodatek w jakieś wiosce zaatakował nas pies, tym razem uparł się na mnie - nie dało rady mu uciec, szybki skubaniec, kłapał mi szczękami przy kostkach, ale na tyle zwinny nie był by mnie dziabnąć w ruchu, straszyłam go rowerem i darłam ryja, ale nic to nie dawało, dopiero w końcu właściciel go odwołał. Ech, podniosło to nam ciśnienie mocno.

Trasa bardzo zróżnicowana, dużo pod górki na pierwszych 40 km (ostatecznie wyszło mi ponad 700 m przewyższeń). Oczywiście zaliczyliśmy parę jeziorek, i oczywiście rzekę Łupawę. Zjechaliśmy też lekko z trasy by zobaczyć Górę Megalitów - czyli kamienie-pomniki, grobowce, kurhany sprzed kilku tysięcy lat.

Wykończeni dotarliśmy do większej miejscowości na żarło i bezalko leszki. Niestety, trzeba było długo czekać, niestety nikt nas nie ostrzegł - szkoda trochę czasu. Ale ostatecznie po zjedzeniu ruszyliśmy już wyłącznie asfaltowymi ścieżkami i drogami - i już do naszego miasta docelowe.

Ciężka to była trasa w niektórych momentach - czasem ledwo podjechaliśmy pod jedną ciągnącą się wieczność górkę to za zakrętem witała nas kolejna.

No i ten mostek ze zdjęcia! Trochę się bałam (bardzo!) przeprowadzić rower, no ale trzeba było :grinning:

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fenomen

w Filmy

16piorunów

974 + 1 = 975

Tytuł: Supergirl

Rok produkcji: 2026

Kategoria: Sci-Fi

Reżyseria: Craig Gillespie

Czas trwania: 1h 50m

Ocena: 6+/10

Bardzo czekałam na ten seans, zajawkowa Kara z końcówki Supermana wyglądała zachęcająco. Sama historia Kary bardzo fajnie przedstawiona - to chyba te elementy, które zasługują na wyższą ocenę - czasem oglądało to się ciekawiej niż aktualną fabułę. Co jeszcze na plus? Mily Alckock - ona ciągnie ten film na swoich barkach. Jest bardzo charyzmatyczna, wierzymy w jej postać, jej lęki, jej dołki i jej emocje. Podobała mi się też jej przemiana, gdy wychodzi z depresji by stać się lepszą osobą - choć dla mnie jest taka od początku, tylko jeszcze się z tym kryje.

Podobał mi się też motyw z dziewczyną, której pomaga Kara - gdy ta dziewczyna najpierw patrzy na Karę sceptycznie, prawie, że z krytyką, by zacząć ją doceniać, a w apogeum zobaczyć kogoś naprawdę wartościowego - superbohaterkę.

Wkurzał mnie trochę ten pies, ale w Supermanie o dziwo wkurzał mnie bardziej, tutaj jednak prawie cały środek filmu leży sobie gdzieś u weterynaryjnej szamanki.

Nie dołączam do klubu Jason Mamoa tym razem. Tak bardzo zapomniałam, że on gra tiu Lobo, że gdy zobaczyłam jego nazwisko na początku filmu to myślałam, że będzie grał Aquamana XD

Co prawda jego Lobo jest poprawny, ale mnie nie zachwycił.

Parę walk jest naprawdę fajnych, chociaż mnie wkurza te prawie bajkowe tańczenie kończynami, jak w grach komputerowych. Jam w tym względzie konserwatystka (w końcu przez wiele lat byłam fanką walk MMA), bardziej wolę rozwiązania takie jak np. to stosowanie w najnowszym Mortal Kombat.

Ogólnie zabrakło mi trochę ducha w tej opowieści. Niby wszystko jest na swoim miejscu - powstanie z upadku emocjonalnego, przyjaźń, wspólny cel, i przemiana w superbohaterkę, ale ostatecznie coś tam fałszowało - może to te minusy, które wymieniłam, a może zabrakło iskry bożej przy ogólnej realizacji - wypuszczono to jaki gotowy produkt, zamiast właśnie "wypieścić"?

Ale mimo to mam nadzieję, że powstanie jeszcze jakiś film z Milly Alcock w roli Supergirl. To głównie jej ogromna zasługa, że ten film jest nawet dobrze oglądalny.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

GURU3piorunów

@Mahjong

powstanie z upadku emocjonalnego, przyjaźń, wspólny cel

O madko ale babski film.

Ale obejrzę dla Lobo, swego czasu jarałem się komiksami Bisleya.

Fenomen0piorunów

@Opornik

O madko ale babski film.

No bez przesady, typowy schemat superbohaterski :smiley: no ale jak jest superbaba to wiadomo "babskie", a jak facet to już normalne.

GURU2piorunów

@skorpion

"kontrakt na Bouga"

Jak gdzieś znajdę. Batman/Judge Dredd: Judgment on Gotham miałem, dzieło sztuki, ręczna robota... Gdzieś przepadło z resztą komiksów....

GURU1piorunów

@Mahjong Ale ja też miałem takie wrażenie. Za dużo w nim było uczuciowości, takiej właśnie "babskiej". Ciężko dosłownie to opisać, ale jakoś wciąż z tyłu głowy mi to siedziało i czasem wychodziło na pierwszy plan.

Fajna aktorka, ale nie wiem czy do tej roli akurat.

Co do Momoa'y pełna zgoda.

Jeden ze słabszych filmów z DC - do tej pory widziałem tylko jeden slabszy, nawet już tytułu nie pamiętam, ale to było zupełne dno, tu nie jest aż tak źle.

Ja dałbym o oczko niżej: 5,5

Fenomen1piorunów

@Fly_agaric

Ja dałbym o oczko niżej: 5,5

też bym tyle dała, ale dla mnie Mily ciągnęła potężnie mi zainteresowanie tym filmem, w sumie punkt więcej tylko dzięki niej.

Nie oglądam dużo DC, batmany i supermeny wyłącznie, te zbiorówki typu awengersi mnie nie ruszają niestety

GURU2piorunów

@Opornik Bardzo mi siadł ten Dredd z Karlem Urbanem, choć mało komiksowy był.

Starcia Dredda z Lobo chyba bym nie przetrawił w filmie.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fenomen

w Filmy

23piorunów

972 + 1 = 973

Tytuł: Bez wyjścia

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Czarna komedia

Reżyseria: Park Chan-wook

Czas trwania: 2h 19min

Ocena: 6/10

Możliwe, że gdyby ten film powstał przed "Parasite" to byłby lepiej oceniany. Ale czy ja wiem? Parasite jednak sięgał w głębiny ubogości i wyjściu z nędzy dzięki niewdzięcznym trikom by zasmakować lepszego życia. Tymczasem "Bez wyjścia" to opowieść o możliwościach powrotu do tego lepszego życia.

Bowiem główny bohater ma wszystko czego pragnie: kochającą rodzinę, upragniony dom i pracę, którą lubi. Jednak gdy rusza karuzela zwolnień, której nie jest w stanie zatrzymać, to całe komfortowe życie zostaje skondensowane do oszczędności i bezowocnych poszukiwań pracy.

Jednak nasz bohater nie poddaje się - wie, że jest sposób na świetną robotę, która przywróci jego szczęśliwy status. Wykorzystuje nieudolność poszukujących kandydatów jak on i postanawia pozbyć się ich z rynku pracy.

Co ciekawe, oni "rywale" w sumie niewiele się różnią od naszego bohatera - też wraz ze stratą pracy popadli w dołki różnego rodzaju.

Sam początek filmu jest naprawdę niezły, podobało mi się wszystko, ale gdy rusza z kopyta maszyna żująca przeróżne sytuacje, staje się to pod koniec szczególnie męczące.

To właśnie dlatego i tak "Parasite" jest górą nad "Bez wyjścia". Tam kulminacja jest pod koniec, krótka, lecz bardzo intensywna. Tutaj mam wrażenie, że ową kulminację po prostu wydłużono pod fabułę - ale nie działa to tak dobrze jak we flagowym tytule Parka.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fenomen

w Filmy

24piorunów

970 + 1 = 971

Tytuł: Cyborg

Rok produkcji: 1989

Kategoria: Sci-Fi / Akcja

Reżyseria: Albert Pyun

Czas trwania: 1h 26m

Ocena: 5+/10

Gibson grany przez Jean-Claude Van Damma, zarabia w postapokaliptycznym świecie jako wyprowadzacz ludzi z miasta. Za nim kłębi się mroczna przeszłość, gdy był świadkiem zabicia swoich bliskich oraz osobista vendetta na uber złolu - Fenderze.

Ma eskortować kobietę-cyborga, która przechowuje w sobie lek na plagę wybijającą resztki ludzkości. Pomaga mu też inna kobieta, gdy cyborg trafia w ręce Fendera. Ale dla Gibsona priorytetem jest zemsta.

Spektakularna scena ukrzyżowania Van Damma sprawiła, że daję plusika za takie russellowskie (szkoda, że nieświadome) wtręty.

Biją się zacnie, złole są obrzydliwi, a Van Damme mrukliwy, młody, piękny i walczący. W sumie najwięcej dla filmu zrobiły klimatyczne zdjęcia całkiem zgrabnie pokazujący zgliszcza świata po katastrofie. Klimacik postapo w całej swojej okazałości.

Taki Mad Max z temu. Ale oglądalny.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Rowerowy Równik

34piorunów

378 860 + 60 = 378 920

Dziś bez wymówek - pokręcone solidnie. Widziane 4 żurawie na polu. Jakiś koleś ciężarówką dwa raz mnie wymijał, trąbił i machał - odmachiwałam, ale nadal nie wiem kto to - pewnie jakiś znajomy, ale nie byłam w trakcie jazdy zdolna rozpoznać.

Nie chciało mi się zatrzymywać na zdjęcia, nawet przy żurawiach. Wyjechałam po 16, jak już wjeżdżałam na osiedle "pachniało" mocno zachodem słońca. Ech, dni coraz krótsze.

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Fenomen

w Filmy

10piorunów

968 + 1 = 969

Tytuł: Dorian Gray w zwierciadle prasy brukowej

Rok produkcji: 1984

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Ulrike Ottinger

Czas trwania: 2h 30m

Ocena: 9/10

Właśnie doczytałam, że Dorian to domknięcie "trylogii berlińskiej". Tak się składa, że na widziałam dwa poprzednie filmy, które bardzo mi się podobały, ładnie wbijały się w wytrenowanie moje filmowe i męczącą potrzebę dobrego arthouse'u, a nie arthouse dla samego arthouse'u.

Dorian Gray, bogaty narcyz zostaje wytypowany przez szefową wielkiego konsorcjum medialnego na nową gwiazdę celebrycką. Z matematyczną precyzją wraz z doradczyniami układa życie Doriana, np. sprowadza go do zakochania z aktorską gwiazdą opery, a potem rozkłada ten związek jak sobie chce.

Oczywiście w pewnym momencie nasz ciągnięty jak po sznurku Dorianek kapnie się, że jest praktycznie bezwolny, i ruszy po swoje.

Może i czytacie to i myślicie - ej, fajna tematyka, zerknę. No, tylko spodziewajcie się dziwaczności - medialne szefowe przypominają bardziej dziwne roboty - zdjęcia robione przez paparazzi wyświetlają na czarno-białych telewizorach, które są obwiązane drutem kolczastym.

Samego Doriana gra kobieta, choć trzeba przyznać, że pani Veruschka von Lehndorff ma dość androgeniczną urodę. Aktorstwo jest surowe, czasem specjalnie przesadzone. Są i piosenki, co zauważyłam już w poprzednich filmach trylogii, że piosenka być musi. Piosenki są jeszcze bardziej arthousowe niż sam film, o ile tak można. Jedna z piosenek w filmie o Dorianie rozjechała mnie totalnie - nie mogłam przestać się śmiać.

Myślę, że akurat humor w filmach pani Ottinger jest specjalnie umieszczany - tak, jakby trochę parodiowała swoją historię, co jest już wyczynem, bo czyż reżyserka nie parodiuje rzeczywiści w swoich filmach? Na pewno w Dorianie, gdzie tworzenie celebryckiej gwiazdy z naiwnego chłopaka wbija się w szambo serwowane ludziom w postaci plotek z kolorowej, brukowej prasy.

Bal prasowy, na którym Dorian spotka swoją miłość, przypomina teatr kukieł - nikt się nie uśmiecha, ludzie tańczą jakby musieli robić to za karę. Cała sceneria to ściany i słupy oklejone gazetami. Dopiero gdy pojawia się Andamana i Dorian ożywia się - dopiero wtedy scena zyskuje trochę życia.

Dorian od razu znajduje nić porozumienia i prosi Andamanę by poszli gdzieś gdzie można pobyć w spokoju. A kolejna scena to stulone twarze Doriana i jego wybranki, a w tle ktoś drze japę "ich liebe dich!". Okazuje się, że owo spokojne miejsce to koncert punkowy.

Taki to humorek wkręcała reżyserka.

Możliwe, że w moich słowach tkwi zachęta, i jest takowa, bo mi film oglądało się fantastycznie - bawiłam się wyśmienicie, ale uważajcie. Ten film jest dziwaczny, kiczowaty, często niezrozumiały, pokręcony - no wyobraźcie sobie niemiecki arthouse na sterydach robiony w latach 80., to może gdzieś zaiskrzy zrozumienie z czym możecie mieć do czynienia.

Chyba przy "Freal Orlando" pisałam, że to taki Jodorovsky, tyle że bez konkretnej fabuły (co jak co, ale i "Święta Góra" i "Kret" mają płynącą fabułę). Co prawa Dorian też już ma tu fabułę, albo jej zalążek, ale dalej to pokraczne dzieło, które może być niezrozumiałe dla wielu i wyglądać jak zbitek niepowiązanych z sobą dziwacznych scen.

Mi to bardziej jednak niż Jodorowskiego przypomina mojego ukochanego Kena Russella, który potrafił nagle nie wiadomo skąd wkleić w sensowną fabułę jakiś dziarski, surrealistyczny motyw. Taka jest właśnie twórczość niemieckiej reżyserki - bierze rzeczywistość zastaną i wywraca ją na drugą stronę, po drodze obrywając to, co wg niej nie jest potrzebne, a doklejając nowe warstwy i w efekcie końcowym dostajemy takie freakowe kino.

Co mnie bardzo cieszy, i sam Dorian jest dla mnie numer 1 z tej berlińskiej trylogii i na pewno będę sięgać w przyszłości po kolejne zwariowane filmy pani Ottinger.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Osobistość1piorunów

Książka portret Doriana g czy film pierwsze zaliczyc?

Fenomen1piorunów

@Herr_Tygrysek nie czytałam, ale podejrzewam, że z samej książki jest wyjęty tylko sam motyw narcystycznego Doriana, a jego portretem nieśmiertelności może być brukowa prasa, która kieruje jego życiem.

Mi się wydaje, że tu reżyserka tylko wyjmuje mit i robi z niego, co jej się zachce. Imo to żadna adaptacja, a jeśli już, to tak luźna jak gumka z rozciągniętych przez lata gaciach.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Rowerowy Równik

23piorunów

378 410 + 40 = 378 450

Takie tam, w wolny poniedziałek. Przejechałabym więcej, bo po wietrzno-deszczowym weekendzie chętka na kręcenie, ale za późno wstałam, no i jeszcze i tak mnie trochę deszczu spotkało.

Za karę za lenistwo zrobiłam rewersową opcję trasy - czyli zamiast kierunek z górki, więcej pod górkę.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Fenomen

w Filmy

15piorunów

957 + 1 = 958

Tytuł: Obsesja

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Horror

Reżyseria: Curry Barker

Czas trwania: 1h 48m

Ocena: 8+/10

Uważaj, czego sobie życzysz.

Niepotrafiący wyznać miłości swojej przyjaciółce Bear kupuje dziwaczny przedmiot - gałązkę jednego życzenia. Sfrustrowany własną niemocą wypowiada życzenie, by Nikki kochała go najbardziej na świecie.

I tak się dzieje, Nikki dostaje świra na punkcie Beara i nie chce go już opuścić. Z czasem ta relacja będzie coraz bardziej intensywna i straszna, przez nieprzewidywalne decyzje dziewczyny.

Niby więc horror, ale też trochę zaglądamy w związek z osobą rozchwianą psychicznie i emocjonalne. Rolerkoser, jak to mówią. Tylko tutaj wszystko jest wyolbrzymione, prowadzące do skrajności - stąd gatunkowe nasycenie horrorem jest.

Oglądało się wybornie, czasem aż ciężko, bo aktorka grająca Nikki wspinała się na możliwości aktorskie z prędkością i siłą Aleksandry Mirosław bijącej własne rekordy.

To głównie jej zasługa, że odbieramy ten film tak a nie inaczej.

Było parę jumpskerów, ale głównym atutem jest cringe wywoływany przez Nikki w poszczególnych partiach rozwijania się fabuły, aż do intensywnego końca.

Polecam, znak jakości horrorowy daję mocny.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Gruba ryba1piorunów

Druga recenzja tego już dziś i wysoka ocena. Muszę sobie zapisać żeby obejrzeć bo na vod chyba jeszcze nigdzie nie ma?

Fenomen1piorunów

@Hoszin do wypożyczenia jest na kilku, ja się skusiłam, na amazonie chyba najtaniej, ale równie dobrze można poczekać, pewnie w końcu się pojawi na streamingach normalnie

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fenomen

w Filmy

10piorunów

956 + 1 = 957

Tytuł: Murena

Rok produkcji: 2021

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Antoneta Alamat Kusijanović

Czas trwania: 1h 32m

Ocena: 7/10

Julija mieszka z matką i ojcem nad Adriatykiem. Pewnego dnia ich dom odwiedza dawny przyjaciel ojca Javier. Mężczyzna jest bogaty, ale ciągnie się za nim dreszcz przeszłości związany z rodziną nastolatki - zapewne Javi kochał się kiedyś w matce Juliji.

Dziewczyna ma dość swojego kontrolującego wszystko ojca i upatruje szansy wolności w gościu, który z wielką otwartością i życzliwością podchodzi do młodej dziewczyny.

W tle morze, nurkowanie i polowanie na tytułową murenę. Taki dość nietypowy, ale klimatyczny i wciągający coming out of age.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fenomen

w Filmy

15piorunów

955 + 1 = 956

Tytuł: Pan Nikt kontra Putin

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Dokumentalny

Reżyseria: David Borenstein

Czas trwania: 90m

Ocena: 7/10

Jak zmieniły się rosyjskie szkoły po inwazji na Ukrainę? Zmieniły się praktycznie w placówki propagandowe. To właśnie pokazuje ten film z perspektywy nagrywającego nauczyciela w jakimś miasteczku na Uralu.

Szkoła, w której pracuje nasz bohater, przypominała wcześniej zwykłą szkołę, ale z nowymi wytycznymi to czysta propagandówka, której nie powstydziłyby się stalinowskie władze.

Ale są tam też znaki, że rosyjskie społeczeństwo i tak wcześniej miało zryte łby, jak na przykład nauczyciel historii, którego ulubionymi bohaterami historycznymi są główni urzędnicy stalinowscy typu Beria.

Ogólnie nie wygląda to za fajnie, gdy ze szkoły zrobisz pralnię mózgów, to ciężko to będzie potem naprawić.

Ten film mi pokazał, jak dobrze wyszkolone są ruskie od prawie stu lat w propagandzie, stosują ją gdzie się da, a zwykli nauczyciele to po prostu wdrażają, bo co mogą zrobić? Stracić pracę? Albo trafić do końca życia za kratki?

Mogą też wyjechać jak nasz główny bohater, dzięki jego ucieczce zobaczyliśmy jak to wygląda od środka - przywiózł z sobą te wszystkie nagrania, audiowizualną dokumentację postępującej prorosyjskiej propagandy.

Dzieciaki bez myślunku spełniają nowe wytyczne, no bo są dziećmi. Więc śpiewają durne piosenki, maszerują na przerwach i rzucają granatem w ramach zajęć lekcyjnych.

A potem, gdy skończą szkołę przyjdzie papierek, pożegnalna impreza i papa do woja. Jak będziesz miał szczęście to wrócisz w całości w trumnie.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Filmy

19piorunów

950 + 1 = 951

Tytuł: Cela

Rok produkcji: 2000

Kategoria: Thriller

Reżyseria: Tarsem Singh

Czas trwania: 1h 47m

Ocena: 8/10

Trochę inne podejście do tematyki (wtedy mocno na fali) seryjnych morderców.

Carl topi porwane kobiety w specjalnej kabinie, potem przekształca ich ciała na modłę lalek i po wszystkim wyrzuca ciała. Jednak postępująca schizofrenia (na rzecz filmu to wręcz jakaś rzadka odmiana, działająca niczym wirus) sprawia, że tuż przed zatrzymaniem przez służby (FBI po ostatnim morderstwie dość szybko trafiła na jego trop) Carl doznaje przemożnej traumy i zapada w śpiączkę.

Problem jest taki, że agenci odkrywają, że ostatnia porwana kobieta jeszcze żyje, ale niebawem skończy się jej czas. Trzeba działać szybko, agent Novak jest zdesperowany, więc gdy dowiaduje się, że istnieje ośrodek w którym bada się podświadomą łączność z ludźmi w śpiączce, postanawia postawić wszystko na jedną kartę.

Do umysły seryjniaka wchodzi psychoterapeutka Catherine (w tej roli Jennifer Lopez), która ma w tym już doświadczenie. Szybko odkrywa, że w umyśle pogrążonego w śpiączce Carla istnieje kawałek jego dobrego "ja". I tam właśnie postanawia uderzyć Catherine, by pomóc FBI.

Agent Novak chce uratować porwaną dziewczynę, a Catherine zaczyna odczuwać empatię względem chłopca Carla, który nie może uciec przed swoją mroczną stroną, i postanawia mu pomóc.

Wizualnie jest to stworzone bardzo dobrze, kolory, sam przeogrom mocy, jaką sobie wyobraża Carl, to potem także wykorzystuje Catherine, by - gdy zaprasza do swojego umysły Carla - chłopcu objawia się na przykład w postaci Matki Boskiej, bo taki obrazek znaleziono w rzeczach mordercy, a jako mocodawczyni we własnym świecie jest zdolna stawić czoła mrocznej stronie psychopaty.

W gruncie rzeczy wizualność tego filmu to wręcz przepych, ale z drugiej strony nie śmierdzi to przesadą, tylko nadaje więcej przekonania, w jakim to świecie jesteśmy z bohaterami.

Oglądało mi się bardzo dobrze, i ta umowna bajkowość w przypadku case of serial killer miała dla mnie więcej uroku niż w "The Fall".

Do tego był to mój drugi seans tego filmu po wielu latach i w szoku jestem jak wiele scen z tego obrazu wbiło mi się w pamięć.

Nie ma dobrych ocen ten film, jednak w tamtych czasach wybijał się tle innych filmów o seryjniakach, ale dla mnie to już wtedy był świeży oddech w tematyce. Dziś, po latach, to bardziej seans o empatii, o ratunku niewinności w mroku własnej psychiki.

Polecam, jeśli ktoś nie widział. Nawet jeśli fabuła nie podpasuje, to warto dla samej wizualności, jest tam parę ciekawych motywów, które ogląda się z szeroko otwartymi oczami.

GURU2piorunów

Wysoko oceniłaś IMO. Bo wizualnie film jest bardzo fajny, ale fabularnie zgrzyta... Zgrzyta też aktorstwo pani Lopez, niestety ...

Fenomen

w Filmy

11piorunów

949 + 1 = 950

Tytuł: The Fall

Rok produkcji: 2006

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Tarsem Singh

Czas trwania: 1h 57m

Ocena: 7/10

Wczoraj miałam wieczór z dwoma filmami pana Singa.

Polski tytuł "The Fall" to "Magia uczuć", jak coś, ale mnie się nie podoba. Oryginalny "Upadek" lepiej pasuje.

Rok 1912. Kaskader filmowy, Roy, podczas kręcenia jednej ze scen, trafia do szpitala z poważnymi obrażeniami. Do tego jego dziewczyna zostawia go na rzecz znanego aktora, a sam Roy nie może chodzić. Pognębiony chłopak postanawia popełnić samobójstwo, ale przez to, że nie może ruszać się z łóżka szuka pomocy u 5-letniej Alexandrii, która też jest pacjentką szpitala.

Chce by pomogła mu uzyskać tabletki morfiny, w zamian oszukuje ją, że opowie do końca historię fantasy, w której tajemniczy bandyta w masce wraz z towarzyszami chce zemścić się na złym gubernatorze. Alexandra, wciągnięta w opowieść, nie jest świadoma czego sobie życzy od niej mężczyzna.

Ogólnie to taka bajka i tak ją oglądałam, ale pod koniec i mnie wzięły uczucia i wzruszyłam się tą piękną przyjaźnią Roya i Alexandrii i hołdem dla kaskaderskich wyczynów na początkach kina.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fenomen1piorunów

@Mahjong o, mój awatar zrecenzowany. Mnie ten film urzekł na maxa. Świetna gra aktorska dziewczynki, topowa scenografia, no i ta historia z podstępem - wszystko składało się na wyborną całość.

Tarasem Singh popełnił ten film oraz Celę i wtedy myślałem, że "ooo, to jest gość, którego twórczość polubię" - głównie za estetykę, ale i sama fabuła też daje radę. Jednak potem coś mu chyba się odwidziało i nie kręcił już tak dopracowanych filmów.

Fenomen

w Filmy

19piorunów

948 + 1 = 949

Tytuł: Zmartwychwstanie

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Gan Bi

Czas trwania: 2h 40m

Ocena: 9/10

W świecie, gdzie ludzie wyrzekli się śnienia w zamian za śmiertelność, wciąż istnieją jednostki - zwane Deliriatami - które wolą "śnić". Wśród nieśmiertelnych są tacy, którzy to widzą i łowią takie jednostki i tak właśnie oglądamy na początku łowy takiej kobiety, która łapie delirianta, już kompletnie odurzonego światem snów, którego fizyczność została wypaczona do cna i bardziej przypomina potwora niż człowieka, Quasimodo niż zwykłego ćpuna.

Jednak kobieta lituje się nad nim, bo facet ewidentnie nie chce zrezygnować ze śnienia i daruje mu sto lat życia śnienia, dla nie mija zaledwie parę godzin.

I tak obserwujemy kilka epok, właściwie też epok kina, przez różne sny bohatera. Sam prolog to kino nieme z mocnym akcentem na filmik "Polewacz" braci Lumiere z 1895 roku - to zmysł wzroku. Potem mamy już konkretną nowelkę w świece noir, gangsterzy, walizka typu MacGuffin, i motyw z przekłuwaniem uszu - tu mamy zmysł słuchu.

I tak dalej, mamy jeszcze kolejne odniesienia do zmysłów i epok kina, ale tu już bardziej wchodzimy na tereny lokalne, czyli historie kina chińskiego. Ukoronowaniem jest ostatnia nowelka, która jest zrealizowana w prawie 40-minutowym mastershocie, i chyba jest najbardziej zdumiewająca i wprowadzająca w trans, nawet zwykłego widza.

Co się stanie więc z kinem, gdy ludzie przestaną czuć potrzebę snu?

Film oglądało mi się różnie, początek mnie zaintrygował, bo to kino nieme nie w dosłownym wydaniu, tylko na potrzeby filmu, ciekawiło mi rozszyfrowanie kodów. Trochę padłam przy noirowej nowelce, ale kolejne wniosły mnie na coraz wyższe rodzaje skupienia i zainteresowania.

Oczywiście to slow cinema, więc nie dla każdego, ale jeśli ktoś się nie boi - polecam gorąco, bo realizacyjnie to sztosiwo totalne. Proszę tylko byście nie przywiązywali się do opisu świata zastanego w filmie - to nie jest żadne SF czy jakaś dystopia, to zaledwie punkt wyjścia do opowieści o potrzebie "śnienia", o potrzebie "śnienia" w kinie, o potrzebie bycia człowiekiem w tym "śnieniu".

Wielka laurka dla tego niedocenianego aspektu ludzi - dla mnie ten film jednoznacznie pokazuje gdzie twórca Gan Bi upatruje mocy kina.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Filmy

16piorunów

944 + 1 = 945

Tytuł: Deathstalker

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Fantasy

Reżyseria: Steven Kostanski

Czas trwania: 1h 42m

Ocena: 6+/10

Najnowsza wersja przygód Stokera - mistrza miecza, wojownika, najemnika, ruchacza, poszukiwacza przygód, pogromcy świnioludzi, eksterminatora złych czarnoksiężniczków, miłośnika księżniczek, weterana turniejów.

Wersja nówka, bo sprzed roku, ale jest to wyjątkowa laurka dla poprzednich części - nawet gumowe efekty zostały zachowane. Ogląda się jak kolejną starą wersję odsłon przygód Stokera.

Tym razem Stoker zostaje "przywiązany" do opętanego amuletu znalezionego na polu bitwy przy umierającym oficerze. Najpierw więc należy znaleźć sposób, by się "odwiązać" od przekleństwa. W tym celu zaprzyjaźni się nasz Stoker z gumowatym, potworkowatym niziołkiem oraz urodzą mistrzynią złodziejskiego fachu.

Potem dużo przygód, dużo walk, dużo dużo dużo. Piękny powrót do najprostszego gatunku fantasy. W ramach odświeżenia nie ma prawie nic - wszystko, nawet efekty specjalnie, ustawione na podstawie poprzednich części z ery VHS.

Dla fanów.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Autorytet1piorunów

@Mahjong okej, ale czy wzorem poprzednich czesci ta rowniez obfituje w cycki? Kolega pyta

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fenomen

w Rowerowy Równik

33piorunów

375 945 + 46 = 375 991

Takie tam po lasach z kumplem wokół komina.

W jednej wiosce przeleciał nad nami dość nisko samolot wojskowy typu Hercules. Nieźle było zobaczyć go tak z bliska na niebie, wielki skurwioł.

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Gruba ryba2piorunów

Też kiedyś miałem takie bliskie spotkanie z Herkulesem jak przeleciał nisko nad przełęczą z której zjeżdżałem. To było na początku ruskiej inwazji na niepodległą Ukrainę, okropnie się tego huku przestraszyłem xd

Fenomen

w Filmy

12piorunów

940 + 1 = 941

Tytuł: Głos Hind Rajab

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Dramat

Reżyseria: Kaouther Ben Hania

Czas trwania: 1h 29m

Ocena: 8/10

W ostrzeliwanym aucie, uwięziona jest 6-letnia Hind Rajab. Dookoła nikt nie przeżył, a izraelskie wojsko nie ustaje w ostrzelaniu.

Wolontariusze rozmawiają z dziewczynką przez telefon, która wprost błaga o pomoc. Ale procedury w Gazie są inne niż wszędzie indziej. Karetka mogłaby tam dojechać w 8 minut, ale jej droga zostanie wydłużona w okrutnie długi okres czasu.

Film ma formę bardzo minimalistyczną - oglądamy obraz tylko z perspektywy dyspozytorni, gdzie wolontariusze odbierają telefony. Czasem głosy aktorów są porównywane z głosami prawdziwymi. Bowiem film opowiada historię prawdziwą i jak najbardziej oddaje reakcje ludzi, którzy starają się pomóc dziewczynce.

Mocne kino, nie da się przejść obojętnie. Nic tak nie sprawia, że nienawidzisz wojny gdy słyszysz płacz cierpiącego dziecka.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fenomen

w Filmy

16piorunów

938 + 1 = 939

Tytuł: Oni cię zabiją

Rok produkcji: 2026

Kategoria: Horror

Reżyseria: Kirill Sokolov

Czas trwania: 1h 34m

Ocena: 7/10

Fun, fun, fun!

Logika i realistyka w tym filmie leżą i kwiczą. I co z tego? Nic. To, co jest mięsem tej produkcji, działa znakomicie, czyli totalna masakra!

Asia chce po wyjściu z więzienia odnaleźć swoją młodsza siostrę. Trafia do dziwacznego budynku, gdzie podaje się za pokojówkę. Szybko się okaże, że to wszystko farsa - i natychmiast przechodzimy do akcji, gdzie Asia staje się ofiarą polujących na nią bogoli. I tu pierwszy zgrzyt, bo szybko się okazuje, że to bogole są ofiarami, Asia rozprawia się z nimi w z lekkością i łatwością.

Ale tu kolejny zgrzyt! Bowiem bogole wracają do życia - otóż zawarli pakt z diabłem - ich nagrodą jest nieśmiertelność. No więc sprawa dla Asi trochę się komplikuje, ale dziewczyna nie odpuszcza.

Bitka, krew, gadająca świńska głowa, odstrzeliwane głowy, czego tu nie ma? Świetnie zrealizowane waleczki, kto lubi takie akcyjniaki gore (bo tym bardziej jest ten horror niż horrorem), nie pożałuje. Zabawa jest!

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fenomen

w Rowerowy Równik

42piorunów

373 869 + 53 = 373 922

Znowu wyszło 53 km trzeci dzień pod rząd XD Nie wiem, może to jakiś znak? Może zdechnę w tym wieku, czy coś. Ale moje podejście jest takie, że to nie tyle przypadek co konsekwencje ustawiania średniodystansowych tras.

Wchodzę dziś po śniadanku do rowerowni a leśniak krzyczy już "a ja?! zapomniałaś o mnie?".

Nie, nie zapomniałam. Spakowałam bidony i żelki i ciach w traskę znaną i lubianą. W lesie oczywiście wyścig po grzyby, więc samochodziarzy więcej niż zazwyczaj. Nawet mi ich nie szkoda jak się tłukli nadwoziem po tych dołkach na szutrze XD No ale zawsze to 50 metrów bliżej do grzybków, c'nie? ;)

Miło było, leciutko sobie kręciłam, bardziej rozkoszując się lasem. Ostatnie kilometry lasu i patrzę pańcia z psem trochę większym, luzem idący obok niej. Myślę sobie, po co ryzykować, jak normalna to zareaguje - więc gdy byłam 15 metrów przed nią dałam znać dzwonkiem - pańcia raz-dwa psa na smycz, wymieniłyśmy uprzejmości i włala! Można być normalnym psiarzem? Można. Miłe to było - teraz zawsze będę dzwonić.

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Fanatyk5piorunów

Na grzyby to właśnie dobrze rower zabrać nie po to by się nie tłuc autem w środek lasu, a właśnie żeby wjechać na tyle głęboko żeby mało kto tam docierał na piechotę.

Fenomen

w Filmy

13piorunów

936 + 1 = 937

Tytuł: Popołudnia samotności

Rok produkcji: 2024

Kategoria: Dokumentalny

Reżyseria: Albert Serra

Czas trwania: 2h 5m

Ocena: 8/10

Kilka popołudni z życia torreadora Andrésa Roca Reya.

W sumie w tym dokumencie głównie oglądamy Rocę na arenie, w busie - gdy wraca "po robocie", i czasem w hotelowym pokoju, gdy się szykuje "do roboty".

Reszta scen to powolne, wręcz rytualne zabijanie zwierząt. Pierwszą scenę zabicia byka oglądałam wyrywkowo, zakrywając dłońmi twarz. Potem już oczy i serce przyzwyczajają się i można oglądać wszystkie sceny w całości.

Na arenie Roca to bohater, w dziwacznym, pełnym napięcia tańcu mężczyzna ryzykuje swoje zdrowie, bo nie raz bykowi uda się go staranować. Ale w ostatecznym rozrachunku, nawet poraniony, Roca znów wychodzi, by tym razem ugodzić śmiertelnie byka i wyjść zwycięsko. Zresztą zawsze wychodzi zwycięsko.

Potem nasłucha się w busie od swoich kolegów-pomagierów jakie to ma olbrzymie jaja, jakim jest bohaterem. Ego napuchnięte jak język wycieńczonego i krwawiącego byka.

W tle niewyobrażalne cierpienie zwierząt, agonia przy oklaskach zadowolonego tłumu.

Kolory i ujęcia, zbliżenia, kwestia rytuału i cierpienia zwierząt. Serra z surową dozą jak najdokładniejszego pokazania ogranicza się tylko do Rocy i byka. Reszta jest drugoplanowa.

Nie dowiemy się tu nic o torreadorze, jakim jest człowiekiem, oglądamy go tylko w tej jednej roli - torreadora. Tylko o tym jest ten film - o starciu z własnym życiem na arenie. Może faktycznie Roca myśli, że ryzykuje gdy wychodzi tam i jest to ogromny stres, a może jest już tak zrutynalizowany, że dla niego to właśnie kolejny "dzień w robocie". Tego nie wiemy. Serra nie ujawnia nam wiele o tym co myśli mężczyzna.

Trudno powiedzieć czemu służy taka konkretna realizacja filmu - ale podejrzewam, że reżyser chciał właśnie pokazać to wszystko, co napisałam wyżej - torreadora i cenę jaką za jego wielkość płacą zwierzęta.

A może też infantylność łechtania ego Rocy? Bo przecież obserwujemy wielokrotnie jak byki są męczone, ranione, aż są na tyle mniej niebezpieczne, że na scenę może wyjść torreador, potańczy trochę z płachtą, a potem dobije zwierzę?

Możliwe, że sami musimy sobie odpowiedzieć na te pytania. Ja staję po tej drugiej stronie - nie ma dla mnie sensu budowanie święta rytuału i własnego ego na cierpieniu i przemocy.

Ale może ktoś zauważy sens roboty torreadora i mimo przelanej krwi byków, zdoła przyznać rację temu wielkiemu napięciu, które towarzyszy mężczyźnie gdy obarczony wielkim ryzykiem staje oko w oko z wielkim zwierzęciem.

Taki to właśnie moim zdaniem film. Choć mam wrażenie, że jednak Serra trochę ocenia, skoro nie szczędzi nam tych strasznych scen. W końcu byki dostają tyle samo czasu kamery i tyle samo zbliżeń co sam Roca.

Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app

Fenomen

w Rowerowy Równik

35piorunów

372 952 + 53 = 373 005

W sumie nie wiedziałam pół dnia czy zdarzy się dziś kręcenie ponieważ troszku padału, a potem wiało - za mocno jak dla mnie. Ostatecznie doszłam do wniosku, że spojrzę o 16 na prognozę i zdecyduję czy dziś rower czy siłka.

Ale prognoza pokazywała wiatr dalej, tylko już nieco słabszy, a pod wieczór już zero wiatru. Więc tak, ułożyłam sobie (choć raz!) trasę tak, że pierwsza połowa z wiatrem, a z powrotem już i tak bez różnicy.

Pojechałam taką drogą, której unikam zazwyczaj bo spory ruch, ale w sobotę podejrzewałam, że będzie lżej. I tak było, spokojnie sobie dojechałam do ścieżynki zwyczajowej rowerowej.

Nie chciało mi się, muszę przyznać, miałam zrobić góra 30 km i wracać, ale z drugiej strony ile jeszcze rowerowania w tym sezonie zostało? Może sporo, ale pogoda będzie coraz bardziej kapryśna a dni coraz krótsze.

Do tego jak już jechałam to nagle chęci na dalsze kręcenie pojawiły się naturalnie. Rower-power!

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (2)