Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika KryptoHuman w Dyskusje

Specjalista

w Dyskusje

108piorunów

Strasznie się boję o swoja pracę.

Jestem matematykiem, pracuję na uniwersytecie i od zawsze uwielbiałem to co robię. Uwielbiam swój zespół, uwielbiam swojego przełożonego, uwielbiam swoich studentów - a nade wszystko uwielbiam swoją pracę. Nic nie sprawiało mi nigdy większej radości. Potrafię godzinami wpatrywać się w tablicę, bazgrać sobie po całym biurze jakieś układy dynamiczne, nie móc zasnąć bo jakichś ciekawy problem siedzi mi w głowie.

Codziennie wstaje koło 8:00 - biorę zawczasu przygotowaną w lodówce owsiankę, idę pieszo na uniwersytet, kupuje kawę w lokalnym bistro i siedzę w biurze rozwiązując co tam akurat mam do rozwiązania. Siedzę tak czasami do 20:00, czasem nawet później.

Nic nie sprawia mi tyle szczęścia co moja praca. Oczywiście są ważniejsze sprawy - mam rodzinę, dziewczynę którą kocham całym sercem, wspaniałego przyjaciela - ale nie wyobrażam sobie życia bez pracy.

Ósmego września przeczytałem, że model Open AI rozwiązał problem milenijny (jeden z bardzo trudnych problemów w matematyce) w 88h, nad którym ludzie bezskutecznie myśleli 90 lat. Wiem, że wokół całego tematu jest mnóstwo kontrowersji - na ile to była samodzielna praca modelu, na ile pracował na danych ukradzionych od innych matematyków, to że wygenerowania rozwiązania kosztowało kilkadziesiąt milionów dolarów itd. Nie zmienia to faktu, że pierwszy raz w życiu poczułem, że to co robię jest całkowicie bez sensu.

Od kilku dni myślę o przyszłości. O tym, że widzę tak naprawdę tylko dwie drogi: te „optymistyczną” - w której dostęp do AI jest równy. Po pewnym czasie modele staną się coraz tańsze. To, że rozwiązanie problemu milenijnego kosztowało teraz kilkadziesiąt milionów dolarów nie znaczy że będzie kosztowało tyle za 2 lata. Patrząc na to jak skaluję się ta technologia, to o ile nie dojdziemy do jakiejś ściany - całość powinna wtedy kosztować kilkaset dolarów. A problemy, którymi ja się zajmuję są wielokrotnie mniej skomplikowane. Pewnie będzie się dało je rozwiązać modelem dostępnym w „standardowym” abonamencie za 20$.

Jeśli tak będzie to  moja praca traci całą kreatywność - bo nie będę już musiał myśleć nad jakimikolwiek rozwiązaniami - wszystkie wygeneruje za mnie model. Matematyka jest też na tyle specyficzną dziedziną, że jeśli AI dostarczy mi kod w formacie LEAN to nawet nie będę musiał sprawdzać czy rozwiązanie jest poprawne. Po prostu pytam czy twierdzenie X zachodzi i dostaje „TAK/NIE”. Cała moja rola sprowadza się do bycia pasterzem AI. O ile AI takiego pasterza będzie potrzebować.

I to jest ta wersja optymistyczna. Bo jeśli koszta AI nie będą się skalować a sama technologia będzie się rozwijać - to za niedługo praca naukowa w nie wiodących ośrodkach straci sens. Za 2 lata Harvard może mieć dostęp do AI które rozwiązało obecnie problem milenijny - ale europejski uniwersytet na którym pracuje - raczej nie. Nie będę miał wtedy żadnych szans, żeby konkurować z Harvardem. Matematycy tam będą mogli generować artykuły i twierdzenia codziennie - a ja wciąż będę potrzebować na to miesięcy lub lat.

Nie widzę przyszłości w której zachodzą pozytywne zmiany. I to wszystko - wciąż przy założeniu, że AI pozostanie narzędziem a nie stanie się świadoma (cokolwiek to znaczy) lub nie stanie się cybernetyczną bronią.

Nie wiem czemu tak mało się o tym mówi w społeczeństwie - bylem ostatnio na weselu, gdzie ludzie bawili się i tańczyli, a ja siedziałem przy stole, obserwowałem to i czulem się jak jakiś pieprzony Wyspiański. Najlepsze jest to, że gdybym napisał opowiadanie na podstawie tego wesela i rozmów toczonych przy bardziej akademickim stoliku - to cztery lata temu miałbym fenomenalne opowiadanie sci-fi. Jeśli zrobiłbym to dziś - byłby to już tylko gorzki zbiór myśli kilku akademików o przyszłości.

Zmierzamy do zagłady i nikt z tym nic nie robi. Nawet ja nie wiem co miałbym zrobić - mogę wam podrzucić jakąś petycję do podpisania (https://superintelligence-statement.org) - o zastopowanie rozwoju AI na obecnym poziomie, ale czy rządy się tym przejmą? Nie mam pojęcia. Ja podpisałem żeby mieć poczucie, że robię cokolwiek. Próbuję też organizować doktorantów na swojej uczelni.  Problemów, które widzę jest dużo, dużo więcej - choćby to w jak wielu miejscach bezrefleksyjnie oddaliśmy pole sztucznej inteligencji delegując do niej myślenie. Jak fatalnie wpływa to na myślenie nowych studentów (moje także!). Mógłbym i z 10 postów o tym popełnić, ale pewnie nikomu nie będzie się chciało tego czytać.

Wybaczcie chaotyczność i zapewne kulejącą interpunkcję, potrzebowałem to jakoś z siebie wyrzucić. Dzięki jeśli dotrwaliście do końca.

Komentarze (43)

Osobistość1piorunów

@KryptoHuman

Nie wiem czemu tak mało się o tym mówi w społeczeństwie

Rok temu miałem tak samo. Strasznie mnie dziwił brak dyskusji na ten temat, szczególnie w kręgu politycznym.

Lęk przed tym, co może nas czekać, wręcz mnie paraliżował i musiałem skorzystać z pomocy specjalisty.

Dziś już trochę się z tym pogodziłem :confused:

Zawodowiec0piorunów

@Klockobar Wszyscy mówią tylko o tym ile można zyskać, ale dla kogo ten zysk? Bo na pewno nie dla szarego człowieka 😛

Kompan0piorunów

@KryptoHuman rozumiem. Z drugiej strony bez tych naukowcow nie bylo by tego rozwiązania ani sformułowania problemów milenijnych. Umiejętności matematyczne i to co robisz jest ważne samo w sobie. Jeden ładunek EMP i te wszystkie datacenter wracają do epoki kamienia łupanego nie wiedząc co ze sobą począć. Zawsze gdzieś był ktoś lub coś co było lepsze od nas jako jednostek. To się nie zmieniło. Paradoksalnie to co się stało z AI i wykorzystaniem inputu naukowców (nawet jeśli zgodnie z licencja) będzie raczej wpływało na izolowanie się od wielkich modeli wielkich korporacji. Otwarte modele je doganiają i tu jest przyszłość. I tak, będzie to kosztowne i bedzie pewnie dawać przewagi ośrodkom z większym budzetem... ale... Czy nie zawsze tak było? AI nie zabierze Ci przyjemności z owsianki i zastanawianiu się nad problemem. Dziwne czasy nastaly.

Zawodowiec2piorunów

Najbardziej mnie dobija, że AI, które korzysta z dorobku całej ludzkości, ostatecznie nie wzbogaci całej ludzkości tylko korporacje i wybrane osoby. Wczoraj czytałem fajne zdanie, coś w stylu "Korporacje inwestują w AI żeby bogaci mogli robić wszystko bez potrzeby posiadania umiejętności, a żeby ludzie z umiejętnościami nie mogli się już bogacić". Smutne, ale z drugiej strony moja maksyma od dłuższego czasu to nie przejmować się rzeczami, na które nie mam wpływu. Nie mogę nic z tym zrobić, nie mogę tego zatrzymać, więc zamiast się przejmować na zaś, będę się martwił kiedy rzeczywiście będą jakieś problemy i wtedy będę myślał nad rozwiązaniem.

Osobistość0piorunów

@KryptoHuman

Nie zmienia to faktu, że pierwszy raz w życiu poczułem, że to co robię jest całkowicie bez sensu.

Czy to nie dzięki matematykom świat wyglada jak wyglada? Bez was cyfryzacja i postęp byłyby na poziomie wymiany skór owczych za muszelki.

Osobistość0piorunów

Co do utraty etatu byłbym z tym sceptyczny - połowę PKB tworzy Państwo które nie wydaje pieniędzy optymalnie, najwyżej zostanie ci gola podstawa bez hajsu z grantów. O wiele bardziej przesrane miałbyś gdyby pracował w jakimś korpo na stanowisku jakiegoś wklepywacza.

Nie mówię się aż tyle, bo o ile nie wykształci się z tego super inteligencja to nadal pozostanie to narzędziem - który utnie niektorym etaty, tam gdzie efekt pracy może być jako taki, lub w korpo gdzie występuje efekt skali, duża struktura mnóstwo uporządkowanych procesów.

Jak patrzę na to że korpo stanowi tylko 20 parę proc zatrudnienia, biurowe korpo jeszcze mniej, jakie są najczęściej występujące zawody i ile procent w nich pracuje, to że podstawą gospodarki są u nas mikro i małe firmy to wydaje mi się że może wyjść z tego co najwyżej bezrobocie strukturalne.

A co do superinteligencji to na moje dopóki nie zmienimy koncepcji jak to działa lub nie dojdzie do rewolucji technologicznej to tkwimy w miejscu.

Osobistość1piorunów

Na moje to nadal będziesz uczył studentów na uczelni, odejdą ci jedynie projekty lub będzie na nie mniejszy budżet/czas realizacji.

Z tego co wiem to poki co nadal jest to narzędzie - robi to co wypromtuje mu człowiek na podstawie wcześniejszych danych, bez kreatywności tworzenia czegoś nowego. Jak nieskończona ilosc małp pisząca Biblię. I dopóki to się nie zmieni to będzie to dalej narzędziem.

I znakiem zapytania pozostaje cena tego narzędzia, piszesz o tym że stanie się to znacznie tańsze - dlaczego ? Jeżeli bazujemy na mocy obliczeniowej to wygląda to tak jakbyśmy dochodzili do ściany - coraz mniejszy i droższy proces technologiczny i pod kątem ilościowym - producenci nie zwiększają produkcji, nie budują kolejnych fabryk, Wola sprzedać mniej a drożej niż więcej a taniej. Jest jeszcze drugi aspekt czyli optymalizacja wykorzystania tej mocy obliczeniowej i tutaj już się nie znam ale domyślam się że jest pole do manewru.

Specjalista0piorunów

@pokeminatour AI bardzo potaniało - przynajmniej z perspektywy użytkownika. Moc cały czas się zwiększa - przy mniej więcej tej samej cenie abonamentu. Chata GPT mam wykupionego praktycznie od początku istnienia - to co umiał kiedyś a teraz - to zupełna przepaść.

Oczywiście jest szansa, że wszystko jebnie bo nikt na AI jeszcze nie zarabia - ale patrząc na trend mam ogromne obawy.

Gruba ryba1piorunów

@KryptoHuman

Obejrzałem ciekawy film z komentarzem:

https://youtu.be/cvTHBXyXM2I?is=mJxXZU275HMLpkQx

Dodatkowo, bardziej sucho na ten temat na Wikipedii:

https://en.wikipedia.org/wiki/Navier%E2%80%93Stokes_priority_controversy

W skrócie:

1. Jeśli to prawda, to rozwiązanie problemu kosztowało co najmniej siedem milionów dolarów (problem rozwiązał nowy model, weryfikacji dokonała Astra, zużyto miliardy tokenów).

2. Jeśli to niezupełnie prawda (częściowa prawda) bo AI korzystał z pracy dwóch matematycznych zapaleńców (z których jeden pracuje dla konkurencyjnej firmy), to i tak jest to niesamowite, choć nie już tak bardzo, osiągnięcie. Dodatkowo, jest to nieetyczne, bo nie opublikowano źródeł, oraz wykorzystano cudzą pracę przed jej oficjalna publikacja.

3. Na chwilę obecną nie ma oficjalnej publikacji żadnej z prac, a więc tym bardziej nie ma oficjalnej weryfikacji.

Czyli mamy hype za wiele milionów dolarów. Nie ma więc o co płakać.

Jeśli martwisz się o utratę pracy, no to na pewno za wcześnie.

The Controversy Behind AI Solving A Million Dollar Math ProblemAuf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTube
Gruba ryba0piorunów

@KryptoHuman

Jak napisał @Boksik , firmy świadczące usługi AI operują poniżej poziomu kosztów. Te wspaniałe sukcesy odnoszą modele w ramach inicjatyw z praktycznie nieograniczonym budżetem. Mało kto ma 7mln dolarów do wydania na eksperyment.

Jeśli chcesz spojrzeć na to z punktu szeregowego pracownika naukowego, to popatrz na sytuację hobbistów, którzy podejrzewają, że użyto ich pracy:

* dwie osoby

* działalność hobbistyczna, ale pełna pasji

* używają różnych AI

* pracowali razem ponad rok

* twierdzili, że po roku i wydając pieniądze ze swojej kieszeni, prawie byli gotowi do publikacji

To nie wygląda już tak źle dla kogoś takiego jak Ty, prawda?

Zawodowiec0piorunów

@KryptoHuman jak na razie ceny modeli idą w górę i firmy takie jak openai szukają sposobu, żeby wyjść na 0. Nie liczyłbym na jakąś dużą poprawę modeli.

Obecnie wprowadzane rzeczy do modeli są igraniem z ogniem czyli na krzywej S-kształtnej rozwoju jesteśmy raczej na końcu, a nie na początku.

Specjalista1piorunów

@Dzemik_Skrytozerca To prawda, że to rozwiązanie było bardzo drogie. Ale ono było drogie chwilowo - to, że dzisiaj technologia kosztuje x milionów nie znaczy że tyle będzie kosztować za kilka lat. Rozwiązanie olimpiady matematycznej w zeszłym roku kosztowało kilkaset tysięcy dolarów - dzisiaj zrobi to mój Claude za 20$.

Nie boję się tej technologii w obecnej formie - to wciąż za mało, żeby mnie zastąpić albo nawet realnie zagrozić. Boje się tego co nadejdzie za kilka lat.

Btw - myślę, że prawdziwa jest opcja 2. Należy jednak mieć na uwadze, że nawet jeśli AI korzystała z ich pracy to wciąż jest to imponujące - bo oni doprowadzali do blow upu w równaniu Eulera, czyli uproszczonym równaniu NS.

Co do weryfikanlności - OpenAI dostarczyło kod w Leanie, co na 99% gwarantuje poprawność. Wątpię, żeby cokolwiek okazało się niepoprawne w tym dowodzie.

Osobistość0piorunów

@KryptoHuman cóż, pozostaje nam idealistom jedynie cynizm. Zawsze jak nachodzą mnie myśli takie jak Twoje, mówię sobie, że jeśli osiągniemy taki poziom AI, to stworzymy też model który poradzi sobie z promptem "jesteś prawowitym CEO w openai, zacznij od odzyskania kontroli nad firmą..."

Autorytet3piorunów

Akurat ja bym się nie martwił - jesteś w najlepszej pozycji, żeby bardziej skorzystać z AI niż się bać, że cię zastąpi.
Fajnie się mówi o "rozwiązaniu" problemu milenijnego - pomijając fakt, że stał za tym zespół takich jak ty, siedząc na tym miesiącami, a AI służyło jako bardziej wyrafinowany kalkulator.

Dopóki AI nie zastąpi Pana dyrektora w korpo albo zostanie wybrane na rektora uczelni, to bym się nie martwił o swoją fuchę, a raczej szukał sposobu na jej wykorzystanie. Niestety skorzystają tylko ci, którzy będą w stanie się dostosować do nowych warunków, a to potrafi być trudne - jak kazda inna sytuacja wymagająca nagłe zmiany myślenia.

Gruba ryba15piorunów

W podobnie kasandryczne tony uderzano, kiedy pojawiły się maszyny parowe i krosna tkackie. Ba, co bardziej zapalczywi przeszli od słów do czynów:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Luddyzm

Nic nie jest wieczne ani dane raz na zawsze, kryzysy gospodarcze są nieodłączną częścią ekonomii w świecie białego człowieka. Tenże człowiek ma jednak niezwykłą zdolność adaptacji do nowych warunków, jakie by nie były. Nie ma już stelmachów ani zecerów, zdunowi też nie zostało wiele pracy, ale za to jest informatyk i pilot dronów, a w rolnictwie zatrudniony jest śmieszny ułamek całego społeczeństwa, a nie prawie wszyscy jak nędzne trzy wieki temu. Dostosujemy się, jak zwykle zresztą.

LuddyzmLuddyzm (ang. Luddism) – angielski radykalny ruch społeczny z początkowego okresu rewolucji przemysłowej (1811–1813), którego przedstawiciele składali się głównie z wolnych chałupników, rzemieślników i tkaczy. Luddyści protestowali przeciwko zmianom sposobu ich życia i nowej etyce pracy, które zostały spowodowane przez wynalezienie maszyn tkackich. Ich działalność sprowadzała się do niszczenia krosen. Nazwa luddyzm, luddyści (ang. Luddites) pochodzi od nazwiska, być może fikcyjnego generała (lub króla) Neda Ludda, przywódcy luddystów. Organizowali nocne napady na tkalnie w celu niszczenia krosen między innymi w Nottingham, Middleton, Yorkshire i w Manchesterze. Ich działalność spowodowała straty szacowane na 1,5 miliona ówczesnych funtów. W odpowiedzi na falę luddyzmu parlament brytyjski uchwalił w 1812 roku ustawę Frame-Breaking Act, według której niszczenie maszyn stało się przestępstwem zagrożonym…Wikipedia
Gruba ryba1piorunów

@pawlox Co zrobić, życie. Jak mi zlikwidowali duży zakład pracy, w którym nie dość, że płacili bardzo dobrze, to jeszcze miałem śmiesznie blisko (1,5 km), też nikogo to nie obeszło poza samymi zwalnianymi. Trzeba było żyć dalej. Standard życia się wtedy wielu obniżył, bezrobocie w regionie zauważalnie wzrosło (oprócz około 800 osób stałej załogi żyła z tego jeszcze cała chmara firm zewnętrznych, podwykonawców, hurtowników i tak dalej), inni duzi pracodawcy ucieszyli się, że nie muszą przez najbliższe lata dawać podwyżek komukolwiek.

Zawodowiec0piorunów

@jonas Dokładnie o tym mówię - społeczeństwo po jakimś czasie się zaadaptuje, ale dla setek tysięcy ludzi już za chwilę to może być dramat, bo np. po kilkunastu latach (lub więcej) w zawodzie ich umiejętności nie będą już tyle warte (jeśli w ogóle) i będą musieli układać sobie życie zawodowe od zera, często za dużo mniejszą stawkę, więc ich standard życia też diametralnie się obniży. Myślę, że czeka nas fala depresji wśród tych osób.

Gruba ryba0piorunów

@pawlox Lata 90. pełne były takich, którzy z dnia na dzień zostali bez pracy i środków do życia. Nieraz to były całe wioski czy dzielnice, z których zniknął jedyny pracodawca jak PGR albo duży zakład przemysłowy. Nikt się nimi nie przejmował, kolejne rządy udawały, że coś tam robią, ludzie dobrej woli naprawdę coś robili, ale generalnie był to ponury czas pogardy. Potem w 2008 znów wielu zostało bez niczego, nieraz nawet dosłownie, bo przyszedł bank i zabrał, wykopując bezpardonowo na ulicę. W 2020 z dnia na dzień zamykano granice, firmy, szkoły czy wprowadzano kretyńskie przepisy układane na kolanie, co skutkowało bankructwem. Niejeden przypłacił tamte lata grubą traumą. Tempo obecnych zmian jest szybsze niż powiedzmy wymieranie zawodu zecera albo przesiadka z konnych furmanek na ciężarówki, ale wszystko teraz dzieje się szybko - w Brazylii facet wkłada sobie petardę w dupę i umiera, a w Europie obserwują to na żywo i zostawiają łapki w górę.

Co więc z ludźmi, których teraz wygryzie z rynku korporacyjny algorytm, podlewany nieskończoną kasą? To samo co zawsze - nic, nikogo nie będą obchodzili, witamy w rzeczywistości. Można się pocieszać, że bańka AI jak wszystkie inne bańki pęknie i sobie głupi ryj rozwali, a z powstałego zamieszania wyłoni się coś normalniejszego.

Zawodowiec3piorunów

@jonas

Tenże człowiek ma jednak niezwykłą zdolność adaptacji do nowych warunków, jakie by nie były.

Mogę się tym zgodzić, ale tylko kiedy mówimy "człowiek" jako gatunek. Ludzkość się dostosuje, ale nie jednostki i nie w tak krótkim czasie. Ci zdunowie, o których wspominasz nie zostali tymi informatykami i pilotami dronów - pewnie wielu z nich z dnia na dzień miało coraz mniej pracy, aż w pewnym momencie byli w bardzo złej sytuacji, ale to trwało latami. Ludzie porównują obecną sytuację do jakichś wydarzeń z przeszłości, które wydarzyły się na przestrzeni kilkudziesięciu lat, a mam wrażenie, że obecna transformacja jest o wiele wiele szybsza niż cokolwiek co kiedykolwiek widzieliśmy. Oczywiście kolejne pokolenia się "dostosują", ludzie nie będą już tak często wybierali zawodu programisty albo matematyka, ale co obecnie żyjącymi i pracującymi w tych zawodach ludźmi? Chyba słaba to dla nich pociecha, że "ludzkość się dostosuje", kiedy oni mogą stracić pracę w zawodzie, w którym zdobywali umiejętności i doświadczenie przez lata.

Gruba ryba26piorunów

od długiego czasu jestem wciąż na etapie szukania kolejnej pracy. Firmy nie zatrudniają, powodów jest wiele. Nie zachowują się też jak partnerzy, a jak wyzyskiwacze.

Sztuczka polega na tym, że ai jest tylko (jak to ktoś tutaj napisał) "pewnym siebie debilem". Nie umie myśleć po naszemu, nie umie tworzyć po naszemu. Umie tylko naśladować znane już wzorce. Kazałem mu wymyślić coś wykonalnego, technicznego (łatwiejsze, bo nie abstrakcyjne tak mocno), przydatnego. Wymyślił generator mocy w stylu perpetuum mobile i do momentu, aż mu to wytknąłem brnął ślepo.

Jest pewna szansa, że nadejdzie refleksja na rynku, że będzie trochę bardziej po staremu z pracą, ale kiedy - czas pokaże.

Specjalista0piorunów

@EerieAlligator przyznaję, że pracowałem głownie w zespołach 2-3 osobowych i kod który tworzyliśmy był bardzo „nasz” - głównie do eksperymentów i sprawdzania hipotez. Nie mam komercyjnego doświadczenia.

Gwiazdor1piorunów

@KryptoHuman Pracowałeś kiedyś nad komercyjnym projektem enterprise czy tylko jakieś biblioteki dla siebie? W złożonych projektach z wieloma zależnościami, miksem legacy I świeżych microservisów praca z AI wygląda zupełnie inaczej i częściej to tylko pomocnik, trochę lepszy uzupełniacz linii (które są w IDE od dawna) niż realnie samodzielny programista (którego w dodatku trzeba dokładniej weryfikować niż żywego programistę).

GURU0piorunów

@KryptoHuman z tego co pamiętam, co czytałem ostatnio, kilka takich matematycznych problemów które ludzi męczyły od dziesięcioleci AI rozwiązało, nie tylko ten co mówisz

Gruba ryba17piorunów

@KryptoHuman rozwiązał problem, rozwiązaniem, które ukradł 😉 Jakby rzeczywiście było to legitne, to firma odtrąbiłaby niesamowity sukces, a tymczasem rakiem wycofali się z nagrody, oficjalnie zapewnili, że nie zbierają danych z promptów. Śmierdzi...

Masz problemy matematyczne, które zapewne są trudne albo nie do rozwiązania - zarzuć mu, niech się męczy i przepala prąd. Mnie, w embedded, potrafi z niesamowitą pewnością twierdzić, że pamięć jest zainicjowana na 0x0000 i trzeba ją sformatować do 0xFFFF. Co mówi dokumentacja? Nie trzeba nic robić, bo jest dobrze fabrycznie.

To jest model statystyczny neuronów. Prawdopodobieństwo jest wysokie, więc idzie drogą X, ale nie weryfikuje tego.

Specjalista22piorunów

@macgajster Fundamentalnie się nie zgadzam.

Kodowanie z AI jest 100 razy łatwiejsze niż bez - rozwijam swoją własną bibliotekę kodu i to co dawniej pisałbym kilka miesięcy - teraz jestem w stanie wygenerować w tydzień. Co więcej robię to bez procesu "uczenia się" - nie potrzebuję mówić mu: "opracuj strukturę grafu dynamicznego taką jak w pracy X przy pomocy algorytmu Y" - opisuję mu jakiej struktury danych potrzebuję i po kilku minutach mam wynik. I muszę tak pracować - bo jeśli nie, to byle student z Claudem będzie ode mnie sto razy efektywniejszy. Ciężkom mówić, że jest to tylko "pewny siebie debil" skoro pozwala zastąpić kilku programistów (może nie tych z najwyższej półki - ale porządnych rzemieślników? Bez problemu!).

Ten "pewny siebie debil" rozwiązuje problemy w matematyce, którym człowiek nie dał rady przez 90 (!) lat. A przy tym robi to dobrze. Oczywiście nie jest to model, do którego dostęp masz Ty czy ja - ale taki model istnieje.

A co gorsza zobacz jak fenomenalnie idzie im ulepszanie się - w zeszłym roku modele ledwie co dawały sobie radę z olimpiadą matematyczną - teraz są na poziomie problemów otwartych. Kiedy pojawiły się pierwsze czaty zadania z poziomu uniwersyteckiego były dla nich nieosiągalne, dzisiaj nie ma zdania którego nie potrafiłyby rozwiązać.

Zapewne wciąż są jakieś aspekty w których kuleją - ale czy będą w nich dalej kuleć za dwa, trzy lata? O ile wzrośnie ich moc? Patrząc na postęp który dokonał się w ostatnich latach nie wierzę, żeby za 2-3 lata były jeszcze zadania "ścisłe" w których człowiek może sobie radzić lepiej.

Osobistość40piorunów

@KryptoHuman Jeszcze kilka lat temu jarałem się programowaniem i bardzo lubiłem główkowanie nad jakimiś problemem, architekturą itd. Teraz głównie nadzoruję AI. Praca z bardzo kreatywnej stała się powtarzalną rozmową z botem. Tak więc Twoja wizja to nie czarnowidztwo ale realny problem który będzie dotykał coraz to nowych gałęzi przemysłu. Ja też czarno to widzę niestety...

Twórca11piorunów

AI z pewnością przemebluje świat, w szczególności rynek pracy. Jednak z tą zagładą to przesada. Damy sobie radę.

GURU4piorunów

Czy Twoja praca ma jakikolwiek praktyczne zastosowanie, które mógłbyś wykorzystać szukając zatrudnienia poza uniwersytetem?

GURU0piorunów

@KryptoHuman

ogromne bezrobocie albo ogromne rozwarstwienie społeczeństwa.

Owszem, to i to.

Czytałeś Czarne Oceany Dukaja?

Dawno temu to przewidziano.

Jak się jeszcze so tego doda dziwny push elit ku "dochodowi gwarantowanemu" i "you will own nothing and you will be happy" to się robi niewesoło.

Specjalista21piorunów

@Lubiepatrzec Tak - matematyka którą robie elegancko stosuje się w wielu działach innych nauk, umiem też dobrze programować i mam wiele innych nie najgorszych przymiotów. Nie martwię się o brak pracy - wiem, że jakąś sobie znajdę, choćby i fizyczną. Mam po prostu ogromne poczucie przerażenia na myśl o stracie TEJ pracy. Zawsze chciałem być matematykiem, zawsze chciałem robić to co robię. Żeby być tutaj gdzie jestem straszliwie ciężko pracowałem. Wiem, że postępu się pewnie nie zatrzyma i jestem dorożkarzem, w czasach których wynaleziono taksówki.

Niemniej problem jest szerszy i dotyczy nie tylko mnie - nadchodzi albo ogromne bezrobocie albo ogromne rozwarstwienie społeczeństwa. I nikt z tym nic nie robi.

Osobistość11piorunów

@KryptoHuman

Nie zmienia to faktu, że pierwszy raz w życiu poczułem, że to co robię jest całkowicie bez sensu.

Ja tak mialem z każdą nowąwersjęą produktu w korpo. Doslownie usuwałem kod ktory jeszcze dwa miesiace temu w pocie czoła tworzyłem i bylem z tego taki dumny.

A potem projekt w ogole zabito. xD

Zmierzamy do zagłady i nikt z tym nic nie robi.

No, tu się zgadzam. Ale CEO chca to przyspieszyć jeszcze bardziej. Będę hodować jedwabniki na kupionej działce leśnej gdzies na podkarpackich bezkresach.