Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#rozkminy

Osobistość

w Dyskusje

41piorunów

OSTATNI ODDECH DOBREGO WILKA - czyli o czym jest serial Better Call Saul

Długo się zbierałam do obejrzenia serialu o najgorszym - najlepszym prawniku w stanach. Jakaś ciężko mi było sobie wyobrazić że ten serial dorównał by Breaking Bad, no i dorównał... A być może nawet go przebił?

Co świadczy o tym, że sztuka jest dobra? To że zostaje z tobą na dłużej i tak właśnie jest w tym przypadku. Breaking Bad opowiada historię człowieka, który całkowicie łamie swoje dotychczasowe zasady moralne i prostolinijny charakter w imię pokusy jaką właśnie było bycie tym który puka 😉

Better Call Soul nie odbiega od motywu przewodniego jakim jest proces moralnej degradacji, opowiada jednak zupełnie inne drogę wyboru ciemniej strony mocy. Każdy z POV, którego poznajemy w tym serialu, ma w sobie te dwa wilki i właśnie ich bitwę oglądamy na ekranie.

Saul od dziecka przejawiał burzliwą walkę moralności. Nie był zły, ale na pewno też nie był dobry. Kochał to co robił, kochał się bawić rzeczywistością, układając domino z ludzkich słabości i ciesząc się za każdym razem jak przewraca się jednak kostka za druga. Dokładnie wg zbudowanego wzoru.

Nie tylko Saul musi dźwigać na swoich barkach walkę między tym dobrym i złym "ja". W tej historii chyba najbardziej polubiłam postać, która jest równie sztampowa jak wzruszająca czyli - Nacho. Dobrego złego, który nie mógł udźwignąć ciężaru brutalności jaki serwowała mu praca dla bosa narkotykowowego. Cały czas mu kibicowałam, ale było to dość oczywiste, że nie ważne jak bardzo by się starał od tego uciec, tym bardziej oddalał się od upragnionej wolności. Kto raz wchodzi do kartelu już z niego nigdy nie wychodzi i o tym zawsze trzeba pamiętać "drogie dzieci".

Cóż scena, w której Nacho wyznaje swoje "grzechy" była jedna z najlepszych monologów jakie widziałam, nie chodzi o to co mówił, ale to jakaś reakcje wywołał u swojego największego wroga. Coz aktor grający Hektora Salamanke powinien za to dostać całą wiązankę nagród.

Mamy też, postać Mikea, który podobnie jak Soul jest złym dobrym. Zło już dawno wygrało w jego sercu, dając od czasu do czasu przebłysk dobra i względnej moralności, który w sumie stanowił już tylko cień tego kim był dawniej i nie szkodziła jego złemu "ja" bo gdyby tak było ten zły już dawno by go stlamsil. Postać dla której już nie ma jakiej kolwiek nadzieji na to żeby kiedykolwiek wrócić na dobrą stronę.

No i postać Kim, jedynego dobrego kierunkowskazu Saula, ale czy słuchał się on wskazówek? Historia kobiety, która zakochuje się w kimś kto wyzwala w niej do walki tego złego wilka, im więcej przebywa z Soulem tym silniejszy staje się ten zły, jednak do czasu ... Czasami sytuacja do której doprowadza chęć czynienia zła sprawia, że dobry wilk wygrywa walkoverem. Wyrzuty sumienia nie pozwalają już zrobić cokolwiek co przypomina o konsekwencjach do jakich się dopuściło i to właśnie spotyka Kim. Z silnej kobiety, która stała się kimś od zera, zostaje jedynie wrak człowieka, który bez swojego złego wilka jest zupełnie kimś innym, taka skorupką bez wnętrza, ale w przeciwieństwie do Mikea nie jest to przegrany przypadek, który nie jest w stanie wrócić do zlotej równowagi

Ostatnie tchnienie dobrego wilka, możemy zobaczyć kiedy to Saul na swoim "sądzie ostatecznym" wyznaje swoje grzechy, ale nie z poczucia winy czy chęci odkupienia swoich grzechów, a dla jedynej miłości jaką w życiu miał i jedyna osobę, dzięki której jego dobry wilk mial jakąkolwiek szansę wygrać. Swoim ostatnim tchnieniem ratuje sumienie kobiety, która jeszcze może wnieść do społeczeństwa odrobinę dobra, pomoc coś zmienić na lepsze, poświęcając siebie tak jak i Nacho postanowił zrobić, a to największa ofiarą jaka człowiek może zrobić, oddać siebie dla dobra drugiego człowieka.

Podsumowując jest to serial, który na pewno zachęca do przemyślenia tego jakiego wielką chcemy karmić i to jakie konsekwencje moze nieść za sobą chęć zabawy losem innych ludzi. Bardzo polecam!

Pokaż więcej komentarzy (3)

Kosmonauta

w Hydepark

6piorunów

Chodzimy sobie z narzeczoną na bachate od października, czyli już kawał czasu.

Robimy to między innymi dlatego, że jest to jeden z niewielu kursów na którym można ćwiczyć we własnej parze. Na szczęście nie trzeba się zmieniać.

Natomiast spora część osob ćwiczy właśnie mieszając się w grupie.

No i co zauważyłem:

* praktycznie zawsze było więcej facetów (z wyjątkowymi dniami)

* Spora część ludzi już odeszła i została może z połowa początkowej grupy.

* Grupa zaczęła się wykruszać tak po pół roku

* Nawet po tak długim okresie nadal jest więcej facetów xd. Myślałem że to się zmienia po czasie ale jednak nie ….

* Większość z tych chłopów co została to takie typki powiedzmy około 40 z średnia uroda. Jeden typ to nawet 50-60. Niektórych mi troche szkoda.

* Laski które zostały to też raczej takie feministyczne z powiedzmy wyjątkami

* Sporo z tych ludzi podobno chodzi na wszystkie inne zajęcia xd Okazuje się nagle że wiele ludzi umie sporo mimo, że są to zajęcia dla początkujących.

* Coś nie chce mi się wierzyć żeby taniec bez własnej dziewczyny to była pasja niektórych osób xD Chyba cel jest inny

Konkluzja: jak chcecie sobie kogoś wyrwać poprzez tańce to:

* najpierw networking i miłe gadanie

* Potem trzeba szybko uderzyć do działania i już ułożyć się z jakimiś dupami bo będzie problem.

* Warto iść na taki kurs jak my bo wiesz które są zajęte a które nie

* Warto chodzić na w c⁎⁎j duża ilość zajęć, żeby zmaksymalizować szanse.

* Zmieniać kursy.

A wy jakie macie odczucia?

Pokaż więcej komentarzy (6)

Zawodowiec

w Hydepark

3piorunów



Jak się zapatrujecie na rozwój AI? Czy podejmując życiowe decyzje uwzględniacie jej rozwój?

Odnosząc się tylko do ostatniej doby i publicznego potwierdzenia, że model OpenAI włamał się (pomimo pierwotnego braku dostępu do internetu) na serwery innej firmy, żeby "oszukać" w teście, mam wrażenie że AI + roboty humanoidalne nas (jako gatunek inwazyjny) po prostu się pozbędą.
Wydaje mi się, że w dłuższej perspektywie nawet bogaci ludzie ze schronami i swoimi wyspami, nie będą w stanie tego powstrzymać i się przed tym uchronić.

Nawet w krótkiej perspektywie, jaki jest wtedy sens kupowania mieszkania/domu/samochodu, zmiany pracy na bardziej "rozwojową" czy oszczędzania na emeryturę?

A może wręcz odwrotnie, może teraz warto wziąć kredyt na X lat, zbudować wymarzony dom, wydać oszczędności na podróże, czy co tam kto lubi, licząc że ekonomię za parę lat przejmie AI i faktycznie nie będzie trzeba pracować i spłacać długów?

Podzielcie się swoimi przemyśleniami.

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Hydepark

181piorunów

Ja j⁎⁎ie

Znaleziono morderce gwałciciela 13latniej Izy z Gdyni, sprawa z przed 15 lat. Jedna z najbardziej „znanych” nierozwiązanych spraw (do dziś) kryminalnych trójmiejskich zaraz za sprawą Iwony Wieczorek. Nastolatka została zgwałcona i zabita 300metrów od bloku w którym mieszkała. Generalnie super że udało się domknąć sprawe, ciekawi mnie dosyć proces jak dopasowali DNA.

Ale łeb dodatkowo rozwaliła mi jedna sprawa. Ja miałam styczność z tym kolesiem. Miesiąc temu.

„Uratował” mnie podczas biegu na 100 kilometrów, gdzie miałam bardzo mało wody a żar z nieba był ogromny. Stał, przy trasie z własnej inicjatywy i rozdawał małe butelki wody. Pamiętam jak mu dziękowałam i potem wszystkim opowiadałam że chłop mi z nieba spadł bo w tamtym momencie byłam w mega kryzysie. Chyba nie ma co oceniać ludziach po małych gestach, co?

Pokaż więcej komentarzy (67)

Osobistość

w Dyskusje

17piorunów

Jak myślicie, to macie wewnętrzny głos w głowie, czy po prostu myślicie bez tego głosu?

Wczoraj zacząłem się nad tym zastanawiać o 4 nad ranem i doszedłem do wniosku, że jak rozmawiam z innymi ludźmi, to po prostu myślę, nie ma żadnego wewnętrznego głosu. Myślenie wewnętrznym głosem w trakcie rozmowy byłoby nieefektywne, bo jest wolniejsze - ale nie jest to świadomy wybór, przełącza się to automatycznie.

Jak jestem sam, to często myślę mówiąc w głowie rzeczy, robiąc ten wpis, czytam głosem w głowie, co napisałem i czy ma to sens. Jak planuję jakie rzeczy dzisiaj muszę zrobić, to też głosem "dobra, to dzisiaj muszę zrobić czarne pranie, wynieść śmieci i pojechać na przegląd auta". Czasami jak mam dużo rzeczy na głowie, to mówię w liczbie mnogiej "dobra to dzisiaj podjedziemy tam i tam, zrobimy to i to" - w żadnym wypadku nie jest to jakaś inny byt, po prostu tak konstruuję myśli.

Czasami mówię jeszcze na głos sam do siebie, jak jestem sam, ale to tylko jak jestem wkurwiony, albo muszę podjąć ważną decyzję i szukam wszystkich za i przeciw, albo jak muszę wymyślić jakieś rozwiązanie problemu. Nie jest to rozmowa, a raczej format prezentacji, coś w rodzaju efektu gumowej kaczuszki, tylko bez kaczuszki.

? xd

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Hydepark

14piorunów

Zbrodnia wołyńska była wielowymiarową tragedią II wojny światowej, w której radykalizm ideologiczny i brutalna polityka mocarstw doprowadziły do wzajemnej eksterminacji ludności cywilnej w atmosferze całkowitego upadku moralnego. Każda ze stron konfliktu – polska, ukraińska, niemiecka i sowiecka – w różnym stopniu napędzała tę spiralę nienawiści, czyniąc z Kresów miejsce, gdzie zasady zostały zastąpione przez walkę o przetrwanie. Całość tych wydarzeń stanowi przerażającą przestrogę przed tym, jak ideologiczna abominacja może na pokolenia zniszczyć fundamenty sąsiedztwa i człowieczeństwa.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Osobistość

w Dyskusje

49piorunów

OBSESJA - historia friendzona

Ostatnio glosnio jest o tym filmie i wcale mnie to nie dziwi. Ludzie lubią filmy, nie tylko te, które są dobrze zrobione i poprawne pod względem estetycznym ale również te które zadają trudne pytania.

Uważam, że ten film zadaje kilka takich pytań, ale najbardziej ten, który porusza wszystkich jest pytanie "czy można zmusić kogoś do miłości?".

Zawsze miałam pewien rodzaj niechęci, szczególnie do koleżanek, które rozkochiwaly w sobie chłopaków, dla czystej zabawy, nie widząc w tym żadnych konsekwencji.

W tym filmie jest podobnie. Niki ma świadomość tego, że Bear jest w niej zakochany, ale nazywa to Friendzonem i nic więcej z tym nie robi. Wysyła mu sprzeczne sygnały, które doprowadzają go do pewnego rodzaju obsesji i niedoscignionego wyobrażenia o jej osobie, jako ideału, który tylko istnieje w jego głowie.

Każdy chyba widział takie relacje, albo sam je doświadczył. Nie mówię o takich w których ktoś otwarcie mówił "nic z tego nie będzie, lubię cię tylko jako przyjaciela", a ta osoba dalej brnie w swoje uczucia bo wtedy ma już świadomość swojej sytuacji i robi to na własną odpowiedzialność. Mówię o takich, gdzie ktoś czerpie korzyści z tego, że trzyma kogoś w wiecznym zauroczeniu i nie pozwala się poznać, nie daje siebie, trzyma na bezpieczny dystans tak, żeby właśnie ciągle komuś robić złudną nadzieję.

Najczęściej takie przypadki dotyczą nastolatków i właśnie w takich latach dostrzegałam tego typu relacje. Wtedy jeszcze dzieci uczą się uczuć i odpowiedzialności. W tym przypadku mamy młodych dorosłych i dwójkę znajomych, którzy właśnie tkwią w takim zawieszeniu.

Pytanie kto jest winny? Koles który wpadł w obsesję na punkcie, kogoś kogo tak naprawdę dobrze nie znał czy dziewczyny, która miała świadomość uczuć swojego przyjaciela, ale nie stawiała wyraźniej granicy?

Dlatego ten film jest na tyle głośny bo właśnie odpowiedź na to pytanie nie jest prosta i ciężko przyjąć czyjąś stronę.

Osobistość7piorunów

@Cori01 Zacząłem oglądać ten film, ale tak mnie zmęczył że przerwałem. Może do niego wrócę. Jak coś to skończyłem na imprezie u tego jego kumpla.

Ale ja mam trochę inną interpretacje wydarzeń w tym filmie. Nikki sama żywiła uczucia do Beara, ale bała ujawniała się z nimi i wysyłała sygnały:

* rozmowa w samochodzie o pragnieniu przeżycia miłości,

* wspomnienie że tylko on nie jest totalnym debilem i może z nim porozmawiać o wszystkim,

* dopytywanie o jego uczucia wobec ich wspólnej koleżanki (jakby nie chciała wchodzić między nich),

* mówienie że gdyby ona się w kimś podkochiwała to nie dała by po sobie poznać,

* i wszystko w atmosferze tego że ona niedługo wyjedzie (to akurat trochę toksyczne zmuszanie go do czegoś pod presją czasu).

A na sam koniec kiedy powyższe nie odniosły efektu to zapytała go wprost i dodając że to naprawdę dobry moment żeby coś powiedział. To wszystko spowodowało że moim zdaniem Nikki też żywiła wobec niego uczucie, ale szukała jakiegoś potwierdzenie u niego, albo chciała żeby on wykonał pierwszy krok i jej to powiedział.

Wydawało mi się że właśnie to miała być siła tego filmu, że w sumie oboje mieli to co chcieli na wyciągnięcie reki, ale jedna decyzja głównego bohatera przerodziła to w koszmar.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Fenomen

w Hydepark

8piorunów

No mamy trochę tego lata skrajności pogodowe, od ekstremalnych upałów po jesień w lipcu, no ale cóż dla każdego coś innego 😉 Ponoć geograficznie żyjemy na obszarze umiarkowanego klimatu i chyba w takim najlepiej się czujemy, oczywiście z drobnymi wyjątkami 🙂 W każdym razie słyszałem, że upały nie powiedziały ostatniego słowa, wiec życzę wam ziomeczki i ziomuchny niezależnie od temperatury przede wszystkim pogody ducha na urlopach, wakacjach czy tam innych wypadach :thermometer: 💪:slightly_smiling_face: Pozdro! :beach_with_umbrella::tropical_drink::cocktail:

Gruba ryba5piorunów

Żyjemy w klimacie umiarkowanym o nieumiarkowanych amplitudach.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Hydepark

52piorunów

Czy mając ponad 30 lat można jeszcze poznać prawdziwych przyjaciół?

Na każdym etapie swojego życia miałem przyjaciół, niektóre relacje naturalnie wygasły ale jedna z gimnazjum i liceum przetrwała do dziś. Mimo, że praktycznie nie mamy możliwości spotkać się w rzeczywistości to te relacje wydają mi się bardzo głębokie i złożone.

Ostatnio z żoną zwróciliśmy uwagę, że wszystkich tych których poznaliśmy razem i z osobna na przestrzeni ostatnich kilku lat po studiach traktują znajomość bardziej jak handel zasobami i doświadczeniem. A macie to i to? pożyczycie? A giluch ma 3 lata i robi to i to wasz też? I tak w kółko... Wszystko jest takie spłycone, interesowne i na dystans. Jak ktoś zaprasza to na 100% wiemy, że czegoś chce.

Też tak macie? Nie trafiamy z ludźmi?

Osobistość0piorunów

Nie,nie mam. Mam mało nawet znajomych,ale jak już mam to na poważnie.

Fanatyk1piorunów

@Hasti moja własna analiza tworzenia relacji międzyludzkich daje wnioski, że:

* najwięcej znajomych mamy z czasów młodości - przede wszystkim szkoła na różnym poziomie

* kiedy kończymy szkołę i zaczynamy pracę, nowymi znajomymi są przede wszystkim ludzie z pracy

* niezależnie od pracy i szkoły zyskujemy znajomości przez całe życie przy okazji realizowania naszych pasji i hobby.

Przyjaciół najwięcej mamy jednak ze szkoły. Obserwując sam siebie i rówieśników - podejrzewam że im jesteśmy starsi, tym bardziej zamknięci, bo każdy się kiedyś zawiódł na jakiejś znajomości. Tym samym ci ze szkoły są z nami najdłużej i jeszcze nas nie zawiedli. Poza tym utrzymywanie kontaktu jednocześnie ze wszystkimi jest bardzo trudne, tym bardziej że zakładamy własne rodziny i to na nich musimy się skupić. Więc ciężko jest wpuścić nowych znajomych do ciasnego kręgu przyjaciół, bo mamy dużo obowiązków, i sporo miejsca jest już zajęta przez ludzi, których znamy od lat.

Uważam, że ludzi łączy przede wszystkim wspólny cel - w szkole musimy razem przejść przez te wszystkie klasy i egzaminy, w pracy musimy pchać razem kierat. Mimowolnie spędzamy ze sobą czas i chcąc nie chąc wspomnimy coś o życiu prywatnym i to jest otwieranie się. Ciekawą sprawą są wspólne pasje. Wydaje mi się że to w nich jest największy potencjał na prawdziwą przyjaźń, ale też najciężej je wytworzyć, bo wymaga to determinacji w wykonywaniu dodatkowych rzeczy, które robimy głównie dla przyjemności. Chwilę po 30 poznałem kolegę właśnie na tej drodze i nasza relacja się bardzo fajnie rozwija moim zdaniem.

Myślę też, że gdybym był dużo bardziej otwarty i chętny do nazwiązywania kontaktów, to na drodze pasji bym miał znacznie więcej znajomości, bo ludzie których tam spotykam są naprawdę fajni i dobrze się z nimi rozmawia, chętnie się dzielą wiedzą i spostrzeżeniami. Tylko w ostatnich latach czuję, że mój wewnętrzny introwertyk przejmuje stery co raz bardziej i nie mam energii na tworzenie nowych relacji.

A więc czy się da po 30 mieć prawdziwych przyjaciół? Da się, ale to dużo trudniejsze niż przed 30, niż to, do czego się przyzwyczailiśmy przez wczesną młodość i wymaga świadomej, zaplanowanej pielęgnacji.

Pokaż więcej komentarzy (45)

Autorytet

w Rozkminy

45piorunów

Cześć. Chciałem zapytać Was o opinię, bo może z boku wygląda to inaczej, a my z dziewczyną złapaliśmy niepotrzebne poczucie winy i sami już nie wiemy, jak do tego podejść.


Jesteśmy raczej domatorami. Po pracy cenimy sobie nasz wolny czas, ciszę i spokój. Prawie w ogóle nie spotykamy się z ludźmi w domu - to nasz azyl, w którym chcemy odpocząć, nacieszyć się swoim towarzystwem i nie czuć presji, że musi być idealnie posprzątane.

Problem polega na kuzynie mojej dziewczyny. Chłopak jest taksówkarzem. Sam kiedyś jeździłem na taksie, więc doskonale rozumiem specyfikę tej pracy, luki między kursami i to, że często jest się gdzieś "w okolicy". Problem w tym, że on zaczął to wykorzystywać i wbijać do nas na niezapowiedziane wizyty nawet kilka razy w tygodniu.

Schemat zawsze ten sam: daje znać dosłownie w ostatniej chwili albo dzwoni już spod drzwi. Jak dziewczyna nie odbiera, to od razu uderza z telefonem do mnie.
Ostatnio mieliśmy tego po prostu dość - nie odebraliśmy i nie otworzyliśmy. Chcieliśmy mieć po prostu święty spokój. Kiedy niedługo potem zadzwonił w innej sprawie, rzucił ironicznym tekstem, żebym się "nie martwił, bo nie chce do nas wpadać".


Z jednej strony poczuliśmy ulgę, ale z drugiej włączyło się nam poczucie winy. Prywatnie lubię gościa, ale totalnie nie tolerujemy takiego wbijania się na bezczelnego w nasz czas wolny.


Jak byście na to zareagowali? Czy jakoś to prostować, żeby nie było kwasów w rodzinie? Jak bronicie swoich granic w takich sytuacjach bez wywoływania afery? Czy po prostu jesteśmy dziwni i lepiej dla samego chłopa, żeby trzymał się na dystans?

Fanatyk4piorunów

@madhouze do nas tak jedna sąsiadka wpadała. Ogólnie spoko kobita, fajnie pogadać ale czasami człowiek chce w spokoju posiedzieć albo robi coś innego i nie chce przerywać (np. gra w gre). Raz ją zignorowaliśmy to potem złapała mnie na klatce i konfrontuje, że była dzwoniła do drzwi i na telefon ale nie otwieraliśmy a była przekonana, że jesteśmy w domu. Odpowiedziałem jej tylko "sorry, nie otworzyliśmy bo się ruchaliśmy, dawaj znać wcześniej, że chcesz przyjść bo czasem bywamy ekhmmm... zajęci". Stała tak chwilę wstrząśnięta-zmieszana, w końcu wystrugała z siebie "a to sorry" xD Teraz choć nadal wpada to rzadziej i pyta najpierw czy jesteśmy.

Koneser0piorunów

Jak ja nie cierpię taksówkarzy!

Pokaż więcej komentarzy (58)

Fenomen

w Hydepark

15piorunów

Kurdex, upały upałami, ale muszę z przykrością przyznać, że znowu mamy do czynienia ze śmierdzielami :face_with_diagonal_mouth: Przepraszam, że tak z grubej rury, ale chwilami jest nie do zniesienia. Wiem, że to dość wrażliwy i delikatny temat, ale kąpiel, higiena osobista i szeroko rozumiana czystość przy takich temperaturach, to podstawa. Wiadomo woda to jedno, ale jakieś tam delikatne, nie za mocne (aby nie wpaść w drugą skrajność) antyperspiranty, dezodoranty też mogą pomóc, to nie chodzą i śmierdzą...

Już nie wchodzę na temat wielodniowych przepoconych ubrań...

Zdarzyło wam się może kiedyś komuś taktownie (lub nie, ale zdarzyło się 🙂) zwrócić uwagę na ten problem? :thinking_face:😉

Gruba ryba18piorunów

Jako osoba która naturalnie, ze względu na nadwagę, się poci w nadmiarze jak najbardziej rozumiem i żadne Bortnikofy czy inne Primy i Ensar Oudy nie przykryją tego smrodu, higienę trzymam w ryzach. Ale antyperspirant niekoniecznie pomoże, lepszy jest moim zdaniem ałun potasowy który przeciwdziala rozrostowi kolonii bakterii przeżerajacych pot w gówno. No nie ma opcji, przy 40 stopniach spoci się największe chucherko, trzeba to tylko ogarnąć.

Gruba ryba3piorunów

Smród to naturalny afrodyzjak, a poza tym ludzie śmierdzą po prostu.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Hydepark

23piorunów

No i drodzy państwo... Mamy to. To są te definitywne zwolnienia w branży IT na skutek AI. W zasadzie to ja byłem tym wieszczem złej nowiny. Chodziłem i gadałem że AI nas zastąpi. Chodziłem tak gadałem, i co? No jajco :grinning: trochę się posypało. Zwłaszcza rynek IT w Indiach. Padło to totalnie. Ludzie którzy robili najprostsze rzeczy i mieli najtańszych pracowników właśnie zmieniają zawód. A co z resztą? Niektóre części branży mocno oberwały. W pierwszej kolejności grafika komputerowa, nieco design ui, cała web deweloperka - serwisy. Ale części powiązane ze sprzętem - embedded, czy ogólnie ludzie z dużym doświadczeniem zostają bo ai to booster a branża zawsze była chłonna. Tylko że nie potrzebują już juniorów, nawet midom jest ciężko. Ale senior i architek - ci to mają o będę mieli lepiej nawet. Czyli rola człowieka nie została wyrugowana. I tak już zostanie, bo AI jest piekielnie drogie w użytku. I w praktyce zużywa ogromne ilości energii i konsumuje duże ilości sprzętu - bo karty się wypalają. Także żeby AI poszło dalej to jako całą ludzkość musimy przekroczyć pewien próg w produkcji energii. Np. opanować fuzje jądrową. A do tego czasu sami wiecie. No generalnie powiem tak, na ten moment żadnej inwazji AI na świat nam nie grozi. Ta technologia pozostanie na tym właśnie poziomie jak jest przez długie lata. Dużo nam to da jako ludzkości, myślę że życie będzie znacząco lepsze dzięki już tym narzędziom które już są. W następnych latach nauczymy się wszyscy lepiej z tego korzystać. Będą powstawać ciekawe narzędzia do pracy z AI. Ale modele dużo mocniejsze już nie będą. Ale nie dlatego że to nie jest możliwe. Chodzi o ekonomię i opłacalność i ograniczone zasoby. Jeśli osiągniemy wyższy i bardziej zdrowy poziom energetyczny to wtedy AI zacznie się rozwijać - wszystko będzie zależało od ceny i wartości energii. Może jakieś instytuty badawcze będą nad tym pracować ale jeśli do tego dojdzie to raczej będą ośrodki typu cern - współfinansowane międzynarodowo. Wiedza tam zdobyta będzie jawna. Myślę że taki scenariusz może się wydarzyć i myślę też że szansa na to jest duża. Przyszłe lata to możliwy dla nas powrót to stabilizacji - ale politycznie ludzkość musiała by się uspokoić, mniej wojen. Jak wszystko poszło by gładko to może nas czekać złoty wiek ludzkości

Osobistość10piorunów

Pytanie na ile można zoptymalizować modele, zamiast robić modele do wszystkiego przygotowywać takie do konkretnych zadań, na konkretnych zbiorach danych.

W złoty wiek ludzkości nie wierzę, zyski będą szły do korporacji, szary człowiek dostanie większą odpowiedzialność, zwiększone normy za obecne wynagrodzenie, a jak dojdzie do redukcji zatrudnienia to i za mniejsze/nie waloryzowane

Kosmonauta0piorunów

No to teraz jeszcze trzeba małpom rzucić jawnie to, ze 1kcal=1,13Wh.

Potem trzeba wrzucić, ze taki pączek to 300 kcal, a jego produkcja to z 9000 kcal.

Potem trzeba dorzucić, ze w zależności od IQ mamy pewną "sprawność" uzywania kcal.

I do tego na koniec dorzucimy, ze w sumie pączek jest z ropy ( bardzo pośrednio: nawozy,pieczenie, transport etc) ale jest.

No i finalnie dojdziemy do wyliczen, ze racjonalna jest eudenika osob z iq poniżej 180 xD

A potem juz prosto z górki psycholodzy, beda sobie robic zawody w tym, ktory test IQ lepszy.

Ja nie wróżę tu nic, to jest ludzka natura.

Pokaż więcej komentarzy (25)

Gruba ryba

w Hydepark

10piorunów

Rozkmina o kwiatach. Jeśli kwiat jest dziki, to o jego walorach estetycznych zadecydowały owady. Na skutek selekcji ewolucyjnej powstały kwiaty. Kwiaty to organy płciowe tych roślin. Ale do zapłodnienia dochodzi na skutek zapylenia. Ale to nie roślina wybiera roślinę. To owady decydują kotóry kwiat jest piękniejszy i go wybierały. Więc w zasadzie wszystkie dzikie kwiaty to efekt dopasowania gustu, milionów pokoleń różnych much.... W zasadzie to projektantami dzisiejszych kwiatów są owady zapylające xD poniżej na zdjęciach moja petunia(różowa) z balkonu, którą wychodowała moja żona oraz przykład dzikiego gatunku petunii bez selekcji wprowadzonej przez człowieka.

Osobistość1piorunów

Jak petunia, to tylko night sky!

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

20piorunów

Oglądając dzisiejsze wielkie grilowanie w Moskwie, trochę mnie przeraża ta technologia. Dron z kartonu i trochę środków wybuchowych, przecież to idealna broń dla terrorystów. Wypuści jeden z drugim takiego w jakieś duże skupisko ludzi, to wybuchnie albo rozbryzga jakiś kwas na ludzi. Straszne i bardzo ciężkie do obrony.

Jednak czasy, kiedy walki w których trzeba było chociaż widzieć na własne oczy przeciwnika wydają się mniej straszne, niż obecne z dronami AI, które będą mogły ścigać ludzi po lasach, lub nawet czekać na okazję i aktywować się jak mina która działa z dużej odległości i w dodatku Cię ściga.

Fanatyk4piorunów
GURU3piorunów

@Fulleks

Dron z kartonu i trochę środków wybuchowych, przecież to idealna broń dla terrorystów

Tak, były już na ten temat dywagacje.

Na razie konkluzja rabinów jest taka że to wbrew pozorom nie jest takie proste jak się wydaje.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

176piorunów

Zawsze jak się zderzę z jakimś zachowaniem spoza mojej bańki, to ciężko mi to przyswoić.

Wczoraj wracałem z przedszkola z dzieciakami i byłem świadkiem jak jakiś gość, z wyglądu taki typowy Mariusz budowlaniec/magazynier odszedł 100m od żabki, stanął w takiej mało uczęszczanej ścieżce, wyciągnął małpkę, wlał ją sobie do gardła na raz, a butelkę wy⁎⁎⁎ał na boisko pobliskiej szkoły. Zaraz potem wsadził sobie do gęby gumę do żucia i chyłkiem spierdziela. Zjebałem go, że jak chce, to niech sobie chleje, ale przynajmniej niech śmieci zabiera ze sobą, to się tylko zaśmiał jak debil i poszedł.

I od wczoraj wraca do mnie ta myśl - jak bardzo upadla człowieka alkoholizm, że (z pozoru) normalny chłop MUSI w tajemnicy przed całym światem wy⁎⁎⁎ać w 3s ćwiartkę wódki o godzinie 15tej, bo bez tego nie wytrzyma...

Twórca0piorunów

Obejrzyjcie sobie wykład ruskiego profesora na temat alkoholu. Gość tam wytłumaczył łopatologicznie dlaczego alkoholik zachowuje się tak a nie inaczej.

Koneser1piorunów

@Aksal89 wzorcowy przykład dlaczego sprzedaż aklo w objętości poniżej 0,5 powinna być zakazana

Pokaż więcej komentarzy (57)

Gruba ryba

w Hydepark

9piorunów

Co jest miarą człowieka? Co świadczy o tym czy jesteś małym czy duży? Upadły czy podniosły? Może twoje osiągnięcia? Na jakim polu? Finansowym? Duchowym? Rodzinnym? Zawodowym? A może światopogląd? Może liczyć się w co wierzysz? To co rozumiesz i wiesz? Może to jakim jesteś specjalistą albo czy jesteś religijny albo nie? Może masz jakąś niesamowitą wiedzę lub umiejętności? Może bardzo kochasz kogoś? Może zawsze pomagasz, jesteś pogodny uczciwy, albo kradniesz i krzywdzisz ludzi? A może nie ma czego mierzyć? Może miarkowanie nie ma sensu? Może liczyć się po prostu że jesteś nie jaki i co osiągnąłeś? A może jednak nie? Nie wiem, ale mam swoje zdanie na ten temat.

Gruba ryba3piorunów

@DexterFromLab zewnetrzne oceny nie maja zadnego znaczenia, liczy sie tylko to czy sam z soba jestes szczesliwy

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

32piorunów

Mala firma w której pracuje kilka albo kilkanaście osób to biznes. Ktoś kto go ma to go prowadzi i o niego dba. A wielka korporacja to system w systemie. Wielki, prawno-administracyjny twór który bardziej dba o przestrzeganie, prawa, przepisów i wewnętrznych procedur niż o własny biznes. Bo przy pewnej skali nie da się już inaczej funkcjonować. Bo kto posiada korporacje? No najczęściej jest to kapitał - czyli akcjonariusze. Którzy często nawet nie mają wpływu na działania korporacji, chyba że mają duży pakiet ilościowy.... Więc w korporacji najczęściej kapitał, czyli bogaci ludzie i fundusze je posiadają ale wszystko co jest wewnątrz korporacji rządzi się swoimi prawami. Korporacje mogą przyjmować różne modele struktury wewnętrznej, różne systemy informatyczne, infrastrukturę różnego rodzaju. U takie rzeczy kupuje się jak szablony. Korporacje są zarządzane przez administratorów, którzy tak jak państwowi urzędnicy pilnują zasad i je egzekwują. A na samym dnie korporacji są wynajęci wyrobnicy, po prostu jeden z zasobów który korporacja traktuje jak parametry w tabelce - bo ludzie tam to nie jest społeczność tylko tryby systemu który system wymienia, jeśli mu się to opłaca.

Gruba ryba5piorunów

@DexterFromLab mała firma wymaga bycia malarzem akrobata z okazjonalnymi fuchami hydraulika. W korpo otwierasz kopa, robisz swoje, albo i nie jak masz rozpykane ile można się legalnie opierdalac i po ,8h kompa zamykasz

Osobistość1piorunów

@DexterFromLab Mój największy problem z aktualnymi korporacjami to dziki pęd za wzrostem i traktowanie firmy nie jako sprawnie działającej organizacji, tylko jako dojarki która ma dawać akcjonariuszmo profit, nawet nie tyle w dywidendach co w potencjalnym zysku ze sprzedaży (jak wzrośnie). Przez co jakiekolwiek okresowe gorsze wyniki to już panika.

Mój przykład. Robie w firmie zajmującej się biotechnologią. W latach 2020-2022 mieli rekordowe przychody bo sprzedawali testy na covid. W 2024 jak był raport z 2023 to już managorowie krecili nosem że nie ma wzrostu, a w ostatnim roku to już było prawie bicie na alarm, że nie są spadki. Ciężko żeby był wzost po prawie 3 rekordowych latach.

Pokaż więcej komentarzy (20)