JakTamCoTamKosmonauta
6piorunówChodzimy sobie z narzeczoną na bachate od października, czyli już kawał czasu.
Robimy to między innymi dlatego, że jest to jeden z niewielu kursów na którym można ćwiczyć we własnej parze. Na szczęście nie trzeba się zmieniać.
Natomiast spora część osob ćwiczy właśnie mieszając się w grupie.
No i co zauważyłem:
* praktycznie zawsze było więcej facetów (z wyjątkowymi dniami)
* Spora część ludzi już odeszła i została może z połowa początkowej grupy.
* Grupa zaczęła się wykruszać tak po pół roku
* Nawet po tak długim okresie nadal jest więcej facetów xd. Myślałem że to się zmienia po czasie ale jednak nie ….
* Większość z tych chłopów co została to takie typki powiedzmy około 40 z średnia uroda. Jeden typ to nawet 50-60. Niektórych mi troche szkoda.
* Laski które zostały to też raczej takie feministyczne z powiedzmy wyjątkami
* Sporo z tych ludzi podobno chodzi na wszystkie inne zajęcia xd Okazuje się nagle że wiele ludzi umie sporo mimo, że są to zajęcia dla początkujących.
* Coś nie chce mi się wierzyć żeby taniec bez własnej dziewczyny to była pasja niektórych osób xD Chyba cel jest inny
Konkluzja: jak chcecie sobie kogoś wyrwać poprzez tańce to:
* najpierw networking i miłe gadanie
* Potem trzeba szybko uderzyć do działania i już ułożyć się z jakimiś dupami bo będzie problem.
* Warto iść na taki kurs jak my bo wiesz które są zajęte a które nie
* Warto chodzić na w c⁎⁎j duża ilość zajęć, żeby zmaksymalizować szanse.
* Zmieniać kursy.
A wy jakie macie odczucia?
Skoro tak chodzą i chodzą na te kursy bez efektu to chyba średnia taktyka.
czy spotkałeś już Lewandowską?🙂
@Solar nie bo my nie w Hiszpanii :grinning: