Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Gorące — ostatnie 24 godziny

gość

Typ wpisu

Gruba ryba

w Diffle

13piorunów

15.09.2026 – :flag-pl:
24 litery w 3 słowach
:large_green_circle: 9 :large_yellow_circle: 0 :white_circle: 15 :red_circle: 0
https://deykun.github.io/diffle-lang/pl?r=hkCMtoWZuMWNx0SZytmL3UDNt8Gc15CMuUTMuAjL54CO1ITLhpWZrhSI

Pokaż więcej komentarzy (15)

Gruba ryba

w Hydepark

14piorunów

Powiesiłem stary TV w sypialni, zawsze byłem przeciwnikiem, sypialnia jest do spania, ale córka już nie chciała u siebie w pokoju więc co się będzie marnował. Oczywiście wszystko z odpadów które miałem w garażu. To jest sciana z gk, więc te deski i 30 wkrętów były konieczne:slightly_smiling_face:

Pokaż więcej komentarzy (5)

Lider

w Hydepark

16piorunów

<-- Tag do obserwowania

Codziennie lub w miarę możliwość będę wrzucał jakieś historyczne zdjęcie z jakiejś miejscowości w Polsce.*

Aby wziąć udział w losowaniu miejscowości wystarczy wygrzmocić ten wpis.*

O nazwę miejscowości będę pytał po wylosowaniu pioruna z tego wpisu poprzez [hejto los](https://hejto-los.pl/) .*

Losowanie odbywać się będzie po godzinie 20, jeśli osoba biorąca udział w losowaniu wie, że może być niedostępna po tej godzinie, proszę niech profilaktycznie zostawi komentarz z nazwą miasta lub wsi w tym wpisie.*

* Nie ma ograniczeń dla użytkowników, można plusować ten wpis za każdym razem nawet jeśli już wygrałeś, i można cały czas prosić o zdjęcie z tego samego miasta nawet jeśli już zostało wylosowane, a jeśli się zdarzy że nie ma już zdjęć z danej miejscowości to użytkownik zostanie poproszony o podanie nazwy innej miejscowości.

* Dopuszczam możliwość wpisania nazwy jakiejś wsi, ale nie obiecuje że znajdę zdjęcie z tej miejscowości oraz proszę o podanie dokładniejszych danych jak np. powiat i województwo.

* Dziś pod wieczór zrobię losowanie, a jutro z rana dodam zdjęcie z opisem.

Brak odpowiedzi i brak podania nazwy miasta przez wylosowaną osobę w godzinach między 20 a 9 rano*, będzie skutkował tym że OP sam wybiera za wylosowanego miejscowość albo nie wybiera i nic nie ma.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

14piorunów

huehue

Fanatyk5piorunów

Jeśli w szkolnej stołówce będzie gazpacho arbuzowo-pomidorowe i potrawka z soczewicy to jestem jak najbardzej za! Albo właśnie tofu czy hummus. Ale jakoś się nie spodziewam...

Gruba ryba0piorunów

@wonsz jest to realizowane przez poszczegolne jendostki szkolne wiec tak w pewnych szkolach napewno takie menu sie pojawi, misterstwo wydalo tylko wytyczne

Fanatyk0piorunów

@ostrynacienkim możliwe, natomiast jeszcze przed tymi wytycznymi moje córki latały do szkoły z termosami obiadowymi...no bo kurwa po prostu no nie :stuck_out_tongue_winking_eye:

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Hydepark

25piorunów

Zapieksa z boczkiem (kupiona do paczkomatu) dorzuciłem szczypiorek i ketchup.

10/10

Testowałem niedawno zapiekse z baru naznaczonego przez boga polskiej gastronomii Książala co daje muala i szczerze powiem, że ta wysyłkowa mi osobiście smakuje lepiej.

i trochę

Pokaż więcej komentarzy (14)

Fenomen

w Dyskusje

15piorunów
Ukraina zgodziła się nie atakować rosyjskich obiektów energetycznych. Rosja zgodziła się zrobić to samo!

-Donald Trump

Łamanie: Ukraina i Rosja zgadzają się wspólnie, żeby nie atakować rosyjskich obiektów energetycznych! Przynoszę wam pokój!

Przypomina mi to ten słynny żart o wolności słowa w Stanach i ZSRR.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

22piorunów

Hejto zabawa!

Na jakim szczycie stoję?


Pokaż więcej komentarzy (10)

Mocarz

w Sztafeta

24piorunów

32 275,41 + 5,86 = 32 281,27

Robię trening z Coach, a raczej robiłem. Ustawiłem cel 5 km bez celu tempa. Dzisiaj obniżyłem tempo żeby być w 2 strefie tętna i w rezultacie zrobiłem ponad 5 km… :man-facepalming:siły jeszcze zostało ale musiałem już kończyć.

Czuję się dobrze, dobrze się regeneruje. Nie mam żadnych dolegliwości. Teraz pytanie do weteranów: ustawić cel tempa na 5 km czy iść raczej w dystans i celować po prostu w zrobienie 10 km. Doradźcie jak żyć, co robić, dokąd zmierzać? 😉

*

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Osobistość3piorunów

@Modnar bieg ma ci dawać fun, ustawiaj takie cele z ktorymi bedziesz żył w zgodzie.

Jak chcesz budować kondycje i cieszyć sie długo bez kontuzji to rób 80% biegów w drugiej strefie, czasami wplatając jakieś interwały. No i pamiętaj o rozgrzewkach

Mocarz1piorunów

@notak Zawsze się rozgrzewam. Pierwsze kilka biegi robiłem za szybko, w 3 i 4 strefie. Byłem przekonany, ze tak musi być. Okazuje się, że to gowno prawda. Teraz zmniejszyłem tempo i jest wyśmienicie.

Mam fun z biegania.

Będę robił interwały na pewno żeby wyrabiać kondycję. Staram się być ostrożnym żeby nie zrobić sobie krzywdy. Pewnie jeszcze wiele błędów przede mną.

Jednak cały czas zastanawiam się czy iść w poprawę tempa na 5 km czy raczej próbować wydłużać dystans nie myśląc o tempie. :thinking_face:

Osobistość3piorunów

@Opornik Zakres tętna w jakim pracuje Twoje serce podzielono na 5 stref. Trening w każdej z nich ma swoje inne korzyści.

Wylicza się je na podstawie procentowego ułamka Twojego maksymalnego tętna. Jeśli go nie znasz to albo możesz oszacować mniej więcej z kalkulatorów w necie albo zegarki treningowe Ci podpowiedzą.
Ja kiedyś miałem wysiłkowe ekg to miałem zmierzone profesjonalnie hehe :)

Generalnie przyjęło się i potwierdzam to na własnej skórze, że najszybsze postępy robi się jak się biega utrzymując okolice 2 strefy tętna. Z czasem się biegnie coraz szybciej i coraz dalej a tętno dalej zostaje w 'komfortowej' strefie.
Każdemu początkującemu wydaje się to mocno nieintuicyjne, bo często muszą schodzić do marszobiegu by pozostać w drugiej strefie i mają wrażenie, że nie zrobią postępów biegnąc 'aż tak wolno'.
Im wyższa strefa tym szybciej puchniesz.
Oczywiście do budowania szybkości trzeba czasem dowalić koksu w 4 i 5 strefie, ale 80-90% treningów to powinno być 'zone 2'

Jeśli nie jesteś into patrzenia w zegarki, pomiary i te wszystkie cyfry to druga strefa to po prostu taki bieg/trening w którym możesz swobodnie prowadzić konwersacje i nie łapiesz zadyszki.

Fenomen2piorunów

biegac obserwowac robic te daily suggested workouts, narazie bym sie zbytnio nie skupial na bieganiu dluzej chyba ze ci to sprawia przyjemnosc ale w takim razie po co nas pytasz :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (8)

Osobistość

w Hydepark

19piorunów

04:04 Pobudeczka!

Jakoś ostatnio długo spać nie umiem i po 6 godzinach czuję się wypoczęty. Więc poszedłem pobiegać ale bez piłowania bo ostatnio więcej ćwiczę. Teraz śniadanko i prace domowe później do lekarza z mamą i na jakieś zakupy. Mielonych wczoraj narobiłem więc obiadem nie ma się co martwić. I oczywiście na popołudnie do pracy. Miłego dnia wszystkim!!!!

GURU

w Hydepark

12piorunów

CIA W MOSKWIE. SIEMONIAK W CIA. TUSK W RCB. A PAN BÓG ZNOWU MA NAS W D⁎⁎IE.

Szef CIA jedzie do Moskwy. Nie po matrioszkę, nie na pielmieni i raczej nie dlatego, że miał trochę wolnych mil do wykorzystania.

Chwilę później Siemoniak leci do CIA. Rozmowa jest „bardzo ważna”, informacja trafia do premiera, a za moment Tusk zwołuje specjalną odprawę RCB i zaczyna mówić o eskalacji, następnych tygodniach, miesiącach i możliwych działaniach dotyczących naszego terytorium.

Co Siemoniak usłyszał w CIA, nie wiem, ale spokojnie. Jeszcze chwila i będziemy wiedzieli wszyscy, bo w Polsce tajemnica państwowa ma trwałość jogurtu zostawionego w lipcu na parapecie.

Zanim dokument zdąży wystygnąć po wyjściu z drukarki, połowa Warszawy już wie, co w nim jest, a druga połowa właśnie komentuje to anonimowo w mediach.

U nas naprawdę dobrze strzeżona została chyba tylko jedna tajemnica państwowa: dlaczego Pan Bóg od kilkuset lat ma nas tak konsekwentnie w d⁎⁎ie.

Mnie bardziej od tego, co Siemoniak usłyszał w CIA, interesuje to, co już widać.

Dla mnie granica została przekroczona 16 listopada 2025 roku, kiedy wysadzono tor na trasie Warszawa–Lublin.

Wtedy skończyło się pytanie, czy można. Moim zdaniem ruscy dostali zielone światło. Nie na czołgi pod Warszawą. Na napierdalanie w Polskę poniżej progu wojny: kolej, energetyka, logistyka, łączność, cyber, sabotaż.

A potem eksperci będą trzy dni debatować, czy wysadzony tor to już atak, czy tylko wyjątkowo nerwowa awaria.

Na razie mamy głównie wynajętych wykonawców, elegancko zwanych proxy, bo „pojeb na zlecenie ruskich służb” źle wygląda w telewizji.

Tylko że proxy to przystawka. Prawdziwy problem zacznie się, gdy wejdą zawodowcy.

I moim zdaniem to nie jest perspektywa lat, tylko dni albo tygodni.

Wtedy możemy dostać pierwszy solidny wpierdol, zanim politycy zorientują się, że wojna hybrydowa przestała być panelem z kawą i ciasteczkiem.

A my zrozumiemy, że jesteśmy w d⁎⁎ie dopiero wtedy, kiedy proxy się skończy, a zaczną profesjonaliści.

I tylko polityczny debil może tego nadal nie widzieć.

Przeciwnik zadaje sobie jedno podstawowe pytanie: ile mnie to będzie kosztowało?

Jeśli odpowiedzią jest konferencja prasowa, kilka groźnych min, komunikat o „monitorowaniu sytuacji” i dwudniowa napierdalanka na X, to rachunek wychodzi wyjątkowo korzystnie.

A skoro pierwsze zamówienie było tanie, kolejne będzie większe.

Nie dlatego, że Rosjanie są jakimiś nadludźmi ze szkoły Jamesa Bonda.

Po prostu patrzą, jak reagujesz. Jeżeli naciskają klamkę i drzwi się uchylają, to nie odchodzą grzecznie do domu. Naciskają mocniej.

I dlatego obawiam się, że na początku dostaniemy niezły wpierdol.

Nie dlatego, że Polska jest bezbronna i nie dlatego, że jutro obudzimy się z rosyjskimi czołgami na Marszałkowskiej.

Dlatego, że zanim nasza klasa polityczna zorientuje się, że wojna hybrydowa nie jest panelem dyskusyjnym z identyfikatorem na smyczy, przeciwnik zdąży sprawdzić kilka następnych drzwi.

A my będziemy jeszcze debatować, czy aby na pewno ktoś nacisnął klamkę i czy komisja sejmowa powinna zebrać się we wtorek czy w środę.

Tymczasem Polska ma oczywiście ważniejsze rzeczy do roboty.

Braun będzie latał z młotkiem i prowadził politykę historyczną metodą udarową.

Macierewicz będzie ganiał z paintballem jak człowiek, któremu ktoś pomylił system bezpieczeństwa państwa z urodzinami dwunastolatka.

Reszta będzie się napierdalała o Tuska, Kaczyńskiego, Ukrainę, Niemcy, Unię, banderowców, ruskie onuce i o to, który Polak jest większym zdrajcą Polski.

Rosjanie naprawdę nie muszą nas specjalnie skłócać.

Wystarczy dać Polakowi internet i trochę czasu. Resztę zrobimy sami, bez faktury, bez delegacji i bez zwrotu kosztów.

Jeszcze będziemy z siebie dumni, że bronimy ojczyzny, wyzywając jakiegoś faceta z Radomia od sprzedajnej k⁎⁎wy, bo postawił inną flagę w zdjęciu profilowym.

Służby zrobią marsowe miny.

Ministrowie powiedzą, że „sytuacja jest monitorowana”.

Politycy ustawią się na tle pięciu flag, generał stanie obok i wszyscy będą wyglądali tak, jakby godzinę wcześniej osobiście wrócili spod Kurska.

Problem polega na tym, że większość naszych polityków zna wojnę mniej więcej tak, jak ja balet klasyczny.

Z telewizji, książek, obchodów rocznicowych i składania wieńców.

Dla nich wojna to przemówienie, rocznica, minuta ciszy i limuzyna z ochroną.

Dla zwykłego człowieka wojna zaczyna się wtedy, kiedy nagle nie działa telefon, nie ma prądu, na stacji kończy się paliwo, pociąg nie jedzie, a ty nie wiesz, czy dzieci wróciły ze szkoły.

I tego właśnie wielu ludzi nadal nie rozumie.

Jeśli kiedyś naprawdę pierdolnie, to najprawdopodobniej nie pierdolnie w Sejm, nie w ministerialny gabinet i nie w hotel, w którym śpią posłowie.

Pierdolnie tam, gdzie chodzisz ty.

Na dworcu, przy torach, na stacji benzynowej, w centrum handlowym, na moście, przy transformatorze albo obok piekarni, do której rano idziesz po kajzerki.

Dron nie pyta, na kogo głosowałeś.

Sabotażysta nie sprawdza, czy jesteś za prawicą, lewicą czy masz ich wszystkich serdecznie w d⁎⁎ie.

Odłamek nie ma konta na X i nie interesuje go, czy wczoraj wygrałeś dyskusję o Wołyniu.

A kiedy naprawdę zacznie się źle dziać, polityk będzie miał ochronę, samochód, kierowcę, wcześniejszą informację, numer telefonu do człowieka, który odbierze o trzeciej w nocy, procedurę ewakuacji i przynajmniej jakieś pojęcie, gdzie ma jechać.

Ty będziesz miał rodzinę, psa, kredyt, pół baku paliwa, dwie reklamówki zakupów i telefon, który właśnie stracił zasięg.

I wtedy nagle cała ta internetowa wojna o to, kto jest większym patriotą, okaże się warta dokładnie tyle, co używany papier toaletowy.

Najbardziej wkurwia mnie jednak coś jeszcze.

My mamy jakąś narodową słabość do pięknego przegrywania.

Jakby zwycięstwo było trochę podejrzane, a wpierdol z honorem stanowił najwyższą formę patriotyzmu.

Nam się ciągle marzy bohaterska śmierć, wielka klęska, morze zniczy, pomnik, muzeum i rocznica, przy której za osiemdziesiąt lat kolejny polityk stanie z wieńcem i powie, że „Polska pamięta”.

Czasem mam wrażenie, że w Polsce łatwiej postawić pomnik za wpierdol niż za zwycięstwo.

Jak dostaniemy po mordzie, natychmiast wiemy, co robić.

Mamy akademię, przemówienie, tablicę, rekonstrukcję, patrona szkoły i sześciu historyków tłumaczących, dlaczego klęska była moralnym zwycięstwem.

Gorzej, kiedy trzeba zrobić coś wcześniej, żeby tego wpierdolu po prostu nie dostać.

Wtedy zaczyna się komisja, konsultacje, spór kompetencyjny, pytanie o finansowanie i oczywiście najważniejsza kwestia: kto będzie przecinał wstęgę.

Bo tym krajem za często rządzą ludzie zakochani w przeszłości.

Historycy, prawnicy i zawodowi komentatorzy dawnych krzywd potrafią godzinami wyjaśniać, kto kogo zdradził w 1939, 1944 albo 1989 roku.

Wiedzą, kto powinien dostać pomnik, komu go trzeba roz⁎⁎⁎⁎⁎olić młotkiem i przy której rocznicy należy zrobić najbardziej patriotyczną minę.

Ale kiedy trzeba odpowiedzieć na proste pytanie: co zrobić jutro rano, żeby za dziesięć lat nie stawiać kolejnego pomnika ofiarom? — nagle zapada cisza.

Potrafimy wyć nad przeszłością.

Gorzej z tym, żeby nie produkować sobie przyszłości, nad którą znowu będzie można wyć.

Podobno życia nie należy brać zbyt serio, bo i tak kończy się śmiercią.

Tylko mam wrażenie, że my zrobiliśmy z tego doktrynę bezpieczeństwa narodowego.

Skoro kiedyś i tak zdechniemy, to po co się przygotowywać?

Jakoś to będzie.

NATO przyjedzie.

Amerykanie pomogą.

Europa zareaguje.

A jeśli wszystko inne zawiedzie, zostaje jeszcze Pan Bóg.

No właśnie. Pan Bóg.

Przez 123 lata zaborów najwyraźniej był na wyjątkowo długim L4.

W 1939 roku Niemcy weszli z jednej strony, Sowieci z drugiej, a żeby dowcip historii był jeszcze bardziej czarny, żołnierze Wehrmachtu mieli na klamrach napis GOTT MIT UNS — Bóg z nami.

Czyli nawet Boga nie mieliśmy wtedy na wyłączność.

W 1944 roku Warszawa płonęła, ludzie ginęli tysiącami, a jeżeli ktoś czekał na cud, to centrala najwyraźniej miała wyłączony telefon.

Potem przyszła komuna i znowu trzeba było sobie radzić głównie własnymi rękami.

Nie mam nic przeciwko wierze.

Człowiek może wierzyć, modlić się, nosić krzyż i chodzić do kościoła.

Tylko nie róbmy, k⁎⁎wa, z Pana Boga systemu obrony przeciwlotniczej.

Bo historia nie jest sprawiedliwa.

Historia ma głęboko w d⁎⁎ie nasze poczucie moralnej wyższości.

Bardzo często wygrywa nie ten, kto ma rację, tylko ten, kto ma więcej amunicji, lepsze rozpoznanie, sprawną logistykę, działającą łączność, mocniejsze służby, przygotowanych obywateli i polityków, którzy zaczynają myśleć przed katastrofą, a nie pięć minut po pierwszym wybuchu.

Może więc tym razem, zamiast szykować miejsce pod kolejny pomnik, spróbujmy dla odmiany nie dostać wpierdolu.

Nie umrzeć pięknie.

Nie przegrać honorowo.

Nie zostać kolejnym pokoleniem, o którym przyszły historyk napisze, że „mimo bohaterskiego oporu sytuacja była beznadziejna”.

Ja bym raz chciał przeczytać coś innego:

Byli przygotowani.

Przeciwnik spróbował.

Dostał po mordzie i więcej nie próbował.

To byłaby dopiero rewolucyjna polska polityka historyczna.

A jeśli ktoś nadal uważa, że jakoś to będzie, bo przecież „Szczęść Boże”, to przypomnę mniej elegancką, za to znacznie bardziej realistyczną wersję stosunków międzynarodowych:

BÓG Z NAMI. C⁎⁎J Z WAMI.



Źródło: https://x.com/Kafir_PL/status/2099364748173136285

Osobistość1piorunów

@30ohm Do pewnego momentu dobrze się czyta.

Ale od momentu:

My mamy jakąś narodową słabość do pięknego przegrywania.

To już zaczyna się odlot. O ile rant na pato-martyrologie słuszny, ale już wiązanie tym z obecnym stanem nieudolności to już za dużo jak na taki tekst.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Osobistość

w Sztafeta

15piorunów

32 324,79 + 5,29 + 1,65 = 32 331,73

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fanatyk

w Książki

18piorunów

Newsy książkowe od Whoresbane'a!

Wydawnictwo MOVA zapowiada nowe wydanie pierwszego tomu Kronik Wampirów. "Wywiad z wampirem" Anne Rice ukaże się 28 października 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie zawiera 432 strony, w cenie detalicznej 79,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.

Ile jesteś w stanie zapłacić za wieczność?

Louis de Pointe du Lac, arystokrata z XVIII-wiecznej Luizjany, w mrocznym pokoju wyznaje dziennikarzowi historię swojego życia. Opowiada o utracie człowieczeństwa, o wiekach nocy, o miłości i samotności, które nigdy się nie kończą. Przemieniony przez Lestata – uwodziciela i potwora zarazem – Louis uczy się żyć z przekleństwem nieśmiertelności, targany pragnieniem krwi i wyrzutami sumienia. Jego towarzyszką staje się Claudia – dziewczynka o dorosłej duszy, uwięziona na zawsze w dziecięcym ciele. Razem przemierzają kontynenty w poszukiwaniu prawdy o sobie i innych istotach nocy.

 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

  

Autorytet

w Hydepark

26piorunów

Ciekawostka z
Policja kontrolująca przejeżdzające samochody pod względem stanu technicznego.

Maja przenośna SKP w wersji lite i mogą cofnąć przegląd oraz nadają kontrole na SKP który dopuścił dane auto do ruchu publicznego

Kosmonauta1piorunów

@Bjordhallen to chyba już jakiś wyższy poziom gnębienia obywateli

Kosmonauta3piorunów

@Bjordhallen Może tak, może nie, moim zdaniem ludzie nie jeżdżą złomami bo je lubią tylko dlatego, że są biedni. A jak ktoś jest biedny to zakaz nie uczyni go nagle bogatym ani nie spowoduje, że kupi nowy samochód tylko dalej będzie jeździł tym co ma tylko że na przypale

@fisti 12 lat pracowałem na Bawarii, znam trochę niemieckie społeczeństwo 😉 TÜV jest co dwa lata, motocykle szykuje się na przegląd tak jak u nas żeby przeszły, a kilka dni później zmiana wydechu na pierdzieurę, być może takie kontrole faktycznie coś by dały

Autorytet3piorunów

@Glonojad a pewnie że tak jest. Łożysko mi stukało jak dzik w sosnę ale było w pickerlprufung „leicht”

3 razy wracałem zza zakrętu do warsztatu bo nie wymienili. A dlaczego? Bo „lekkie uchybienie to nie trzeba” - Paprusy wstrętne.

Ja twierdzę że prawda jest pośrodku.
Wg mnie:
Gdy auto jest sprawne, coś kwiczy, coś cieknie. Adnotacja i masz świadomość że trzeba się przyjrzeć i rok czasu by się przyjrzeć.
Gdy palec chodzi w progi to 4 miesiące czasu na spawanie i skierowanie do kontroli.

Osobiście robię 2 przeglądy w roku.
Oba na skp bo rok czasu i 15kkm to może zaskoczyć ilość wydatków na naprawę. A tak rozkładam na 2

Pokaż więcej komentarzy (6)