Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#pracbaza

Autorytet

w Hydepark

48piorunów

Kurła fachura z doświadczeniem to wystarczy że się pojawi i samym słowem sprzęt naprawia. Zajeżdżam wczoraj na warsztat. Kolega mówi że jest podest do zrobienia (model jak na zdjęciu). Klient narzeka że jeździ odwrotnie. Dajesz manetkę do przodu a ten jedzie do tyłu. Dajesz skręt w lewo a ten skręca w prawo. Coś po⁎⁎⁎⁎ne z elektryką. Ja żartuje że może maszt jest odwrócony w drugą stroną. Kolega , no co ty. Poszedłem, popatrzyłem, obróciłem się o 180 stopni, naprawione xD
Na usprawiedliwienie powiem że oś skrętne to tylna więc komuś mogło się pojebac. Ale z drugiej strony na podwoziu jest wielka zielona strzałka w którą stronę jest kierunek jazdy xD

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Hydepark

4piorunów

Chyba pierwszy raz nie wypadłem tragicznie na rozmowie rekrutacyjnej.

Nikt mi nie powiedział żebym się nie stresował. Była dziewczyna w moim wieku, ładne oczy miała to w miarę trzymałem kontakt wzrokowy to chyba też dobrze. Sporo śmiechu było. Nie było pytań twardych.

Do końca przyszłego tygodnia będzie informacja zwrotna to pewnie się nie dostanę.

Gruba ryba

w Hydepark

78piorunów

Całe życie marzyłem żeby mieć duża firmę. Nie wiem skąd mi sie to wzięło ale zawsze jak zaczynałem jakiś biznes (kto pamięta ten wie ze miałem ich wiele) to kombinowałem jak go skalować, delegowac obowiązki i oczami wyobraźni juz widziałem wieżowiec z moim logo na dachu. Ale co dziwne nigdy nie marzyłem o wielkich pieniądzach, wręcz wstyd mi czasami było jak rodzina czy znajomi widzieli ze kupiłem sobie coś drogiego.

Bywało z tymi biznesami lepiej lub gorzej (w tym bankructwo), ale zawsze ten rozwój mnie jakos motywował. Nowe kursy, nowe kwalifikacje, nowe jeszcze większe kontrakty.

Od wkręcenia żarówki za 50zl (oh jak sie wtedy cieszyłem ze coś zarobiłem, pierwsza klientka w Polsce jak wróciłem z Anglii, bałem sie iść do obcej osoby do mieszkania) doszedlem w 7 lat do kontraktu gdzie sama robocizna była za prawie milion złotych.

Doszedłem, rozejrzałem sie i... tu nic nie ma. A właściwie jest ale sama ch⁎⁎⁎ia. Duże ryzyko, nerwy, problemy, wieczny stres a na końcu kasa... która tego w ogóle nie wynagradzala. Na tym kontrakcie zarobiłem jakieś 80 000zl. Ale trwał pół roku i stwierdziłem ze nie było warto, jak policzyć miesięczny zysk biorąc pod uwagę problemy i ryzyko.

Tyle mozna zarobić bez problemu sobie kręcąc małe robótki bez stresu, ryzyka i nieprzespanych nocy czy tygodnia sraczki nerwowej.

Kolejny kontrakt pod wodą. Jakieś 40-50 tys zł w plecy...

I coś we mnie pękło, może juz za stary jestem? Na ten stres i problemy. Marzylo mi sie tylko zeby wszyscy mi dali swiety spokoj. A może juz nie potrzebuje udowadniać swojej wartości co to ja nie osiągnąłem, jakie to kontrakty nie robiłem.

Zresztą juz widzę ze duży biznes to trzeba mieć do tego charakter. Trochę sie tego zacząłem uczyć ale nie wiem czy podobało mi sie w jakim kierunku to szło. Zawsze chciałem aby moje kontakty z ludźmi były mile, żeby obie strony były zadowolone i biznes był win-win. To się sprawdzało w małych prywatkach ale zupełnie nie jak pojawiała sie większa kasa i każdy każdego próbuje mniej lub bardziej wyruchac.

No i co dalej?

Zamykam spolki, rezygnuje z większości pracowników, zamykam biuro, zostawiam cześć biznesu która przynosi mi najwięcej zysku przy minimalnej pracy i postanowiłem iść na etat plus robić jakieś małe zlecenia...

Zawsze największy przeciwnik etatów a teraz sam idę. Chyba to życie zawsze chce udowodnić ze cokolwiek uważamy to będzie inaczej...

Idę na etat szeregowego pracownika technicznego, jak zobaczyli moje CV to pani aż sie jakala jakie to mają cudne benefity w tym korpo i jak wspaniale sie tam pracuje. Za 8000 zł brutto hehe. To ja swoim pracownikom lepiej place :smiley:

Ale zapłacą mi ZUS, odejdzie mi sporo kosztów a robota taka ze w nocy to sie śpi, a w dzień mozna jakieś prywatne rzeczy na kompie porobić.

W przyszłym tygodniu idę na rozmowę, oni to mnie chcą na pewno ale spróbuję przynajmniej na te 9000-9500 brutto wynegocjować.

Marnie ale co zrobić... życie... na starość w korpo skończę..

GURU0piorunów

@NatenczasWojski Ja mam tak samo jak ty - co jakiś czas wymyślam jakiś biznes. Po czym w mojej głowie rozpisuję biznesplan, przeprowadzam symulację różnych scenariuszy, w tym oczywiście worst case w którym wszystko nie wypala i bankrutuję, po czym dochodzę do wniosku, że etat na którym jestem to jednak najlepsza opcja XD

Pokaż więcej komentarzy (24)

Autorytet

w Hydepark

37piorunów


Oho! CD wczorajszego wpisu czyli buldupy o mój urlop.
Szef produkcji i mój szef są oburzeni ze idę na urlop i jak szef mojego szefa mógł podpisać wniosek urlopowy lutym 2026 na wrzesień 2026
XD

Nie ze mna te numery!
Dzisiaj chciałbym wyjść tak 1 h szybciej
Myślicie ze mogę się zapytac? XD

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Hydepark

55piorunów

Minęło trochę czasu od ostatniego wydawania drewna.

Dlaczego? Gdyż trzeba robić ,,plany" na następny rok.

Co to ma wspólnego? Już tłumaczę.

Leśniczy robi wszystko, by nie robić planów.

W normalnej sytuacji musiałbym go chyba Ursusem na składnice przyciągnąć. Nie twierdzę, że leśniczy nie wydaje drewna. Wydaje, ale preferuje kłodę i papierówkę. Dlaczego? Bo wystarczy spisać kilka numerów i po robocie. Wydawanie drewna posztucznie (każda sztuka ma numer) jest jedną z rzeczy, których bardzo nie lubi. Zwłaszcza jak składnica jest 40 km od leśniczówki.

No chyba że trzeba robić plany, wtedy to by nawet poszedł trzebież znaczyć. Są leśniczowie, którzy znaczą trzebieże, mój do nich nie należy.

Wiecie kiedy najlepiej się robi plany? W ostatnim tygodniu. A najlepiej to pójść na urlop i robić plany z konta podleśniczego.

GURU

w Hydepark

92piorunów

Ja pi⁎⁎⁎⁎le,idzie sie zarabac w tej

Jakos w marcu szefostwo chwalilo sie,ze wprowadzono w firmie takie narzedzie z wykorzystaniem ,ktore bedzie automatycznie obslugiwac rozne dokumenty- wypowiedzenia umowy oc, umowy kupna-sprzedazy samochodu i inne tego typu,ktorymi zazwyczaj zajmowali sie studenci na umowach zlecenie.

I co wymyslilo madre szefostwo? Zwolnilo wszystkich studentow,ktorzy tym sie zajmowali xd
Wszyscy sobie dali ordery,ochy,achy,menadzment i it cudowne.

Co sie okazalo? Technologia chociaz swietna,to jednak popelnia bledy xD

Od dzisiaj caly moj zespol przeglada recznie WSZYSTKIE sprawy od marca odnosnie w/w. zmian, bo jest sroga inba- duzo ludzi dostaje kary z ufg, zle spisywane sa umowy,lipne wezwania do zaplaty itede.

Podobno ma byc takich spraw ok. 100 000.

Cos czuje,ze to bedzie dlugi koniec sierpnia i wrzesien...

Pokaż więcej komentarzy (24)

Autorytet

w Hydepark

49piorunów

Trzymajcie kciuki!
Jutro ostatni dzień przed urlopem - po 4 miesiącach letnich w odlewni po 10-12h dziennie, zasłużony ręczny ;D
Już szef coś napomyka ze korporacja 33000 pracowników się wykolei beze mnie ale xD
Nie ze mna te numery !

Z fartem !

Pokaż więcej komentarzy (13)

Fenomen

w Dyskusje

29piorunów

I’m back bitches.

Dwa tygodnie mnie nie było, wróciłem i jak je…ny senior. Dwa tygodnie i mam wrażenie, że biegali w robocie jak kurczaki bez głowy.

Dzisiaj - zgłoszone pare błędów, 1 junior pierdzieli się z tym od rana. Drugi junior to przejmuje i 2 godziny cisza bo konfiguruje środowisko by odtworzyć.

Wchodzę ja, szybki przesiew, połowa błędów rozwiązana w kwadrans plus kontrolny grzeczny ochrzan do usera czemu instrukcji nie czyta. Chwila

później i sprawdzam że reszta błędów wynika z tego, że puszczają jakieś stare niepoprawione śmieci zamiast kodów które naprawiłem przed pójściem na urlop (i opisałem w mailach).

Feeling - jak na obrazku.

Jedyne czego mi brakuje bo to grzeczna firma to opcji opierdolu porządnego. Bo to nie pierwszy raz jak widać że coś robią ale nie myślą, nie pytają, nie komunikują się i dniówka leci.

Lider

w Hydepark

54piorunów

Były pracodawca przelał mi na konto kasę, ale nie wiem za co, czuję się jak za dzieciaka, jak dychę znalazłem w dawno nienoszonej kurtce ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (26)

Gruba ryba

w Hydepark

49piorunów

Hiszpan posiadający wyższe wykształcenie zdobyte na madryckim uniwersytecie i biegle mówiący po polsku chce pracować w polskim skupie złomu. Pomimo posiadanych kwalifikacji właściciel firmy skupującej złom zatrudnił Polaka bez wykształcenia i doświadczenia w zawodzie.

Czy doszło w tym przypadku do dyskryminacji?

Takie oto pytania pojawiają się na szkoleniach wewnętrznych z mobbingu xd

Dosłownie xd

Jak wyżej

  • Tak37% (70 głosów)
  • Nie63% (120 głosów)

190 głosów

GURU31piorunów

Kuwa, właściciel prywatnej firmy nie może sobie sam dobierać ekipy, bo go za negatywny przykład na szkoleniach HRowych będą palcami wytykać. Skandal.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Kosmonauta

w Hydepark

67piorunów

Chyba dojrzałam do tego, by się czymś podzielić. Jak gdzieś w komentarzach już przebąkiwałam, zmieniłam pracę.

Pięć lat studiów kierunkowych, praktyki w uznanej instytucji, w końcu praca w zawodzie, czegóż więcej chcieć? Ano można chcieć więcej, na przykład przychodzić do pracy bez nerwicy i nie trząść się ze strachu, bo nigdy nie wiadomo w jakim humorze jest akurat przełożony. Słowem pracować w ludzkich warunkach, zwykłej zdrowej atmosferze. No ale wszystkiego mieć nie można. W moim przypadku albo zaciska się zęby i znosi toksyczną atmosferę, ale za to pracuje się w zawodzie (teoretycznie szczyt marzeń, w końcu na to się uczyłam przez tyle lat), albo rezygnuje z "kariery", że tak to nazwę trochę z przekąsem i idzie do pracy może mniej nobilitującej, ale za to z normalnymi ludźmi.

Po półtora roku męczenia się i brania leków oraz dłuższym L4 dla kurażu psychicznego podjęłam decyzję - spierdalam. I była to wspaniała decyzja. Dlaczego? Może dlatego, że pracuję tu od 6 miesięcy i mam już umowę na stałe? Może dlatego, że zarabiam więcej niż w poprzedniej pracy? Może dlatego, że mimo niedociągnięć i czasem średnio mądrych decyzji, generalnie ta firma zarządzana jest z głową. W poprzednim zakładzie kretynizm gonił kretynizm, że to jeszcze działa, to chyba tylko dlatego, że jest utrzymywane z publicznych środków, bo inaczej pierdolnęłoby już dawno. Przede wszystkim jednak środowisko pracy to jest jakieś 10 lvl wyżej. Nie ma tu miejsca na plotki, obmowy, jakieś nieprzyjemne odzywki, a zauważenie błędu ma na celu naukę jak rozwiązać problem w przyszłości, nie zaś zgnojenie podwładnego i zaprezentowanie wszystkim jak bardzo jest beznadziejny.

No i jeszcze jedno. Nie sądziłam, że ja tę pracę tak polubię. Mam w niej poczucie, że robię coś użytecznego. Coś, co ma znaczenie dla klienta. W poprzedniej pracy pracownicy brandzlowali się do myśli, jakie to rzeczy, które tworzą nie są ważne, ale prawda jest taka, że 99% odbiorców miała to w d⁎⁎ie.

Czy według ogólnie przyjętych norm pracuję dużo poniżej swoich kompetencji? Tak. Czy czuję, że pracuję poniżej kompetencji? Nie bardzo. To co robię, staram się robić jak najlepiej, a mojej wiedzy i moich zainteresowań nikt mi przecież nie odbiera.

Ludzie mają jakieś takie przekonanie, że w życiu zawodowym powinno się robić karierę, że tylko wtedy można być spełnionym zawodowo. Ale prawda jest taka, że zdecydowana większość ludzi nie ma kariery. Ma pracę. Pracę wykonuje się dla zarobków, a przy okazji miło by było, gdyby jej wykonywanie nie niszczyło nam doszczętnie zdrowia, tak fizycznego jak i psychicznego. Moja praca zapewnia mi psychiczny komfort. I tak jest dobrze.

Trochę a trochę

Osobistość10piorunów

W najnowszych badaniach wykazano, że większość pracowników ceni sobie spokój w pracy niż zarabianie więcej, kosztem spokoju w pracy.

Lider7piorunów

@Jaskolka96 gratulacje! Ja zrobiłem ragequit z syfu ponad 2,5 roku temu. Od 2,5 roku mam Święty spokój, to pracy chodzę z przyjemnością i mam świetnych ludzi w zespole. Jeszcze raz brawo za decyzję :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (6)

Kompan

w Rozkminy

57piorunów

Od wakacji dorabiam sobie na magazynie, jako że mieszkam na prowincji w Polsce to ofert było niewiele to wybrałem tą właśnie. Praca jest spoko, zaczynam od 8, kończę 16. Jest luźno, nie ma takiego spięcia dy jak na stacji benzynowej, której bardzo chciałem uniknąć. Jest jednak pewna zabawna rzecz związana z owym magazynem... Czuję się w nim jak w armii austro-węgierskiej.

Ów śmieszny feeling, zawdzięczam temu, że tak samo jak w armii austro-węgierskiej, jest trochę nacji, oraz to że każdy gada po swojemu. Na początku było dosyć wyrównanie, było nas 3 Polaków (4 z kolegą z innego działu) i 3 Ukrainki. Dwie Ukrainki umiały po polsku, więc spoko. Potem zaczęły się schody - potrzebowano dodatkowych rąk to właściciel magazynu - Chinka - zatrudniła z agencji pracy. Przyszli Ukraińcy nie mówiący nic, a nic po polsku, czy chociaż angielsku, Gruzin gadający po rosyjsku i Turek gadający po angielsku. U mnie w grupie nikt, oprócz mnie, nie potrafił gadać po angielsku, dodatkowo ani ja, ani reszta nie mówiliśmy po rosyjsku - więc było ciężko się z niektórymi dogadać.

Ostatecznie Ukraińcy przeszli do Ukrainek, Gruzin gdzieś zniknął, a Turek dostał jakieś dodatkowe zadania, które robił samemu. A sytuacja się potem jeszcze zmieniła. Po jakimś czasie przyszli do nas nowi Polacy - jeden popracował 3 dni, drugi 2, a potem zostali zwolnieni. Ten drugi został zwolniony dosłownie 2 godziny po podpisaniu umowy. Argumentacja to za dużo rąk do pracy. Ostatecznie gdy przyszedłem do roboty na początku sierpnia, okazała się, że zwolniono moich kolegów, z którymi zaczynałem. Jednego zwolnili, bo niszczył towar podczas transportu paleciakiem, a drugiego to w sumie od dawna chcieli wywalić i zrobili to gdy miarka się przebrała tak na maksa. Zostałem, więc sam.

Potem dołączył do mnie kolega Turek, który skończył już robić poprzednie zadania i tak sobie egzystujemy na tym magazynie - robimy swoją robotę i co jakiś czas opowiadamy se kawały, albo wysyłamy memy. Ogólnie fascynująca jest obserwacja tego jak różne narody obok siebie żyją, ale też jak funkcjonują bez znajomości języka. Ja potrafię rozmawiać po polsku i angielsku, więc dogaduje się z innymi Polakami (koleżanka z biura i kolega z innego działu) i z kolegą Turkiem, jeszcze Ukrainkami które mówią po polsku. Nie znam jednak rosyjskiego, czy ukraińskiego, więc z kolegami z Ukrainy ciężko mi się dogadać (tym bardziej, że ci mieszają ukraiński z rosyjskim). Koleżanki z Ukrainy umieją mówić po polsku, ukraińsku i rosyjsku, ale nie potrafią mówić po angielsku, więc nie dogadają się z Turkiem. A kolega Turek tylko angielski i swój ojczysty. Chinka która tym wszystkim zarządza mówi po angielsku i polsku, chociaż muszę ją posłuchać kilka razy by zrozumieć co do mnie mówi (podobno jej polski był kiedyś lepszy). A jej mąż mimo kilku lat w Polsce, nie mówi ani po polsku, ani angielsku - do tej pory zastanawia mnie jego życie w Polsce bez języka.

Czy bez języka można żyć w obcym państwie, pewnie tak, ale co to za życie skoro nie możesz z nikim pogadać, albo możesz to zrobić tylko z ograniczoną liczbą osób. Język to ważna rzecz, uświadomiłem już sobie któryś raz. A bez niego za wiele się nie zdziała. Dobrze jest języki znać, albo mieć łącznika który to jakoś ogarnie...

Gruba ryba18piorunów

Piękny pierdolnik xD aż się zastanawiam jak ta chinka wydaje polecenia tym rosyjskojęzycznym, palcem pokazuje i mówi tita, czy prosi Ukrainki o pomoc?

Pokaż więcej komentarzy (6)

Tytan

w Hydepark

20piorunów

Witam państwa, ogłaszam: rynek juniorski a moze i wczesny mid? :grinning: (~2 lata exp) zdechł.

Jak to zdech? Ano normalnie - odpowiedzi tyle co nic, rozmów jeszcze mniej. Człowiek patrzy na Warszawę, firm od cholery, biurowców jeszcze więcej, a ofert dla kogoś pomiędzy juniorem a midem jak na lekarstwo :grinning: (smiech przez łzy)

Powoli spada motywacja i nadzieja, że uda się znaleźć coś konkretnie w technologii, w której chcę dalej iść. Coraz częściej rozważam zasadę „byle dochód był”, a jak sytuacja zmusi, to i pudełka na magazynie same się nie przeniosą :grinning: Żyćko.

Na razie jednak jeszcze cisnę Javę/backend i wysyłam dalej, bo może statystyka w końcu zadziała, prawda?

Jak ktoś przypadkiem widział ostatnio sensowną rolę Java/Backend w Warszawie albo remote dla człowieka z ~1,5–2 lata komercyjnego doświadczenia, to chętnie, zapraszam na priv albo do sekcji komentarzy :grinning: ( edit, dodano koto mema, bo z obrazkami jakoś ładniej te posty wyglądają)

Fanatyk11piorunów

@konrad1 Smutna prawda jest taka, że większość zadań, jakie się 5 lat temu dawało juniorom, Claude Code czy inne boty ogarnie jako tako, czasem lepiej niż juniorzy, a na pewno zdecydowanie szybciej. I tak i tak trzeba zrobić review, a jeśli trzeba zrobić, to firma woli dopłacić seniorowi 20% do pensji, a zamiast zatrudniania juniora dokupić mu jeszcze licencję na Claude Code za $200/miesiąc.

Żeby pozostać konkurencyjnym, trzeba się szkolić w dziedzinie architektury systemów, security, compliance, oraz "soft" rzeczy, bo samo kodowanie jest moim zdaniem ślepą uliczką, o ile ktoś nie jest pasjonatem. Absolutni wymiatacze, żyjący tym koderzy jeszcze robią lepiej niż automaty, ale dla juniorów/midów nie-fanatyków okienko się właśnie zamyka. Jakaś nisza zostanie, ale sytuacja będzie taka, jak z klepaczami assemblerów, po tym jak powstało C, czy klepaczami C po tym jak powstała Java, C++ i C#, etc.

Oczywiście wiadomo, że bez juniorów nie będzie ludzi doświadczonych, ale to nie jest coś, co wpłynie na wyniki finansowe firmy na Q4 2026, więc zatrudniających to nie obchodzi.

Tytan3piorunów

@LondoMollari W dużej części się zgadzam, szczególnie że samo klepanie kodu przestaje być dużą przewagą. Nie jestem tylko przekonany do tezy, że junior/mid jako taki znika. Bardziej wygląda mi to na podniesienie poprzeczki - junior ma dziś oprócz kodowania rozumieć system, DB, deployment, debugging, trochę architektury i jeszcze sprawnie korzystać z AI. Czyli zakres „juniora” z 2026 to momentami pół mida z 2020 :grinning: :D

Sam zresztą próbuję teraz iść właśnie w tę stronę - backend Java + Kafka/distributed systems, więcej system designu i używanie AI jako narzędzia. Najgorszy jest tylko paradoks: żeby zdobyć doświadczenie w tych rzeczach, najpierw ktoś musi człowieka zatrudnić :D

Nawet powiem szczerze bym to rzucił, posłuchał rad typu: przebranżowij się, tylko że ja to naprawdę lubie... :grinning: a czas swoje też pokaże

Fanatyk3piorunów

@konrad1 Dorzuć terraforma, jeśli chcesz iść w tematy distributed systems, bo zarządzanie infrastrukturą przyjdzie z tym tak czy siak w każdej firmie, poza bardzo dużymi korporacjami. Kafka jest moim zdaniem niszowa, i warto rozszerzyć stack.

Lider1piorunów

@LondoMollari tylko to jest właśnie problem. Juniorów można wyciąć na rzecz jakiegoś bota z urojeniami. Na krótszą metę to zadziała, tylko nikt nie zadaje ważniejszego pytania- kto potem zastąpi seniorów, jak ci się wreszcie zwolnią, albo zwyczajnie przyjdzie ich czas i emerytura? Copiloty z pewnością tego nie pociągną, i wtedy managerstwo z pewnością zakrzyknie "awansujemy midów!". Konia z rzędem temu, który pierwszy takiego geniusza uświadomi na spotkaniu, że prędzej jego starą jak midów, których sobie nie wyszkolili, bo stwierdzili, że juniorzy to zbędny koszt do zredukowania. Firmy JESZCZE w szerszej perspektywie tego nie rozumieją, ale spokojnie- już powoli do nich zaczyna docierać absurd tego w co wpadli. Bardzo powoli, ale zaczyna, tak sam jak to było z cloudem z +rok temu

Fanatyk1piorunów

@LondoMollari poziom CC jest jak dla mnie zdecydowanie wyższy niż przeciętnego juniora. Bez problemu udaje mi się klepać PRki z typowo devowa robota, gdzie nie mialem w tym w ogóle doświadczenia wcześniej, kwestia dobrego prompta i zrozumienia, który context bedzie wartościowy dla bota

Osobistość2piorunów

@konrad1

tylko że ja to naprawdę lubie... :grinning:

Problem jest taki, że nawet jak załapiesz robotę, to nie będziesz kodził. Będziesz operatorem AI, jest to wygodne, ale nie daje żadnej frajdy, a jeszcze mniej okazji na rozwój. A powiem więcej, człowiek traci masę wiedzy, bo jej nie wykorzystuje. Wszystko co było fajne w programowaniu, to AI to właśnie rozpierdolił. Teraz nie liczy się jakość, tylko żeby działało.

Fenomen1piorunów

@HmmJakiWybracNick Założę się, że jak C zastępował asemblera to też były takie argumenty. Ta wiedza kodowania popularnych i typowych algorytmów przestanie być potrzebna tak jak kiedyś dobrze napisany kod w aseblerze przez człowieka zastąpiony kompilatorami C. To jest niestety/na szczęście rozwój. Założę się drugi raz, że otworzą się nowe możliwości, a jakby nie było koderzy to raczej ludzie niegłupi więc dostosować się do rynku będą potrafili.

Osobistość0piorunów

@DKK
W Asemblerze dało się coś napisać optymalnie, lub nie. C rozwiązywał ten problem, że powtarzalne rzeczy były wyniesione do języka, przez co programista mógł zaufać, że wszystko co zapewnia język jest optymalnie zaimplementowane - a przynajmniej sporo lepiej, niż napisałoby się samemu. Z AI jest taki problem, że jego działanie nie jest deterministyczne, więc nie wiesz czy rozwiązanie będzie optymalne, czy nie - ale to też nie ma większego znaczenia. Ale mogę też nie mieć racji, bo asemblera tylki kilka razy widziałem na oczy.

Obecnie granica miedzy Junior/Mid/Senior jest bardzo zatarta, a pracować można w każdej technologii bez jej znajomości. Myślę, że biorąc średnio ogarniętą osobę z ulicy można z niej zrobić ~programistę~ operatora AI w kilka dni. Obecnie jeszcze jest stan przejściowy, że zespół programistów ma narzędzie, ale raczej będzie dążyć to do tego, że operator (w liczbie pojedynczej) będzie tylko rozdzielał zadania.

Jak dla mnie ten rozwój jest bardzo niepokojący i nie zrozum mnie źle. Z jednej strony jest to ekscytujące, że jeszcze w tamtym roku pisałem normalnie kod, obecnie mogę napisać do AI "Stwórz story dotyczące dodania funkcjonalności do hejto, które umożliwi zalogowanym użytkownikom zmianę adresu email w ustawieniach konta", kliknąć ENTER i to tyle. AI stworzy story, opisze go, wyceni, zaimplementuje zmiany na wielu repozytoriach, napisze różnego rodzaju testy, zbuduje, odpali, przetestuje na działającej aplikacji, wrzuci PR, a Ty się tylko pod tym podpiszesz, jak już dopijesz kawę. Bardziej dociekliwi zerkną w kod, mniej dociekliwi przetestują ręcznie.

No ale co jest w tym przerażające? A no to, że obecnie AI mógłby wykosić 99% stanowisk, które uzupełniają komórki w excelu, czy pogrubiają literki w wordzie. A rozwój robotów też nie daje motywacji, żeby przekwalifikowywać się na coś bardziej ambitnego, do czego trzeba kilku lat przyuczenia się, bo te stanowiska też potencjalnie mogą zostać wykoszone. Jak nic włącza się foliarz mode on, że większość ludzi będzie tylko zbędnym zasobem zużywającym cenne, skończone zasoby planety.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Lider

w Hydepark

27piorunów

Kolejny dzień, kolejny wkurw xD
Pracujemy nad migracją z rozwiązania A do rozwiązania B. Rozwiązanie A było tymczasowe i trzeba się go pozbyć, bo wygasla nam licencja i jak się spierdoli, to producent powie, nie wspieramy i co nam pan zrobisz.

Chłopaki zapierdzielają jak mrówki wieczorami i weekendy, żeby zdążyć z końcem sierpnia.
Dziś dostaliśmy info, że kupiliśmy wsparcie do końca września i mamy jeszcze ponad miesiąc.

No nie mam serca, im powiedzieć, że to wszystko, co robili nie było potrzebne, bo dawno nie widziałem takiej motywacji w ich oczach 😒

GURU6piorunów

No z tego co rozumiem to było potrzebne tylko możecie troszeczkę zwolnić tempa bo macie dodatkowy czas.

Lider10piorunów

@Lubiepatrzec było potrzebne i dalej jest, ale zamiast 30 dni, mamy 60 ;)
A chłopaki nabili ponad 100h nadgodzin, które im oczywiście zapłacę, ale życia i czasu nie oddam

GURU4piorunów

@WujekAlien No wiadomo że niepotrzebne nerwy i napinka którą musieli przyjąć na siebie ale skoro jesteś ich przełożonym to może uda się wysupłać kilka złotych na premię.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Pracbaza

11piorunów

Jak wygląda szukanie pracy w statystykach?

Oferta będzie jeszcze wisieć półtora tygodnia.

Aplikowało 25-50 osób, z proporcji punktów procentowych można wyliczyć dokładnie ile - na ten moment 33 lub 44 kadydatów (aji podumało, bo mnie się nie chce).

Ankieta po aplikacji zawiera pytanie o status studenta, a z doświadczenia wiem, że w tej firmie raczej wolą tanich studentów.

Na drugim obrazku liczba kandydatów na oferty z maja i czerwca.

Gruba ryba

w Hydepark

35piorunów

Numerek, ale dość ciekawy

Wczoraj na parkingu leśnym leżało kilka kanek z tymi właśnie numerami.

W Polsce zielony numerek oznacza drewno pochodzące z parków narodowych.

Ale na 100% nie są to polskie numerki.

Jeżeli czytaliście jeden z moich ostatnich wpisów to pewnie wiecie, co się odbywało na parkingu.

Poszlaki wskazują na Litwę.

A, może jeszcze w ramach wyjaśnienia:

Kanka - krótki kawałek drewna, może też występować pod nazwą pniaczek.

Znajomi z Lubelszczyzny nie mogli się nadziwić, że u nas używa się tego słowa.

Inspirator7piorunów

@Airbag Dziwisz się ich zdziwieniu, skoro kanka ma inną definicję? xD

Gruba ryba3piorunów

@sevenonine uważaj, by nie dostać silnych dreszczy, na północy też tak mówimy . XD

Chociaż raczej starsi leśnicy używają tego słowa xd

Pokaż więcej komentarzy (6)