Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

fistiAutorytet

Dołączył/a:

  • 227 wpisów
  • 2341 komentarzy
  • 7 obserwujących

Autorytet

w Nauka

9piorunów

Badanie z 2022 roku opublikowane w Psychreg Journal of Psychology przeanalizowało ponad 14 000 profili z aplikacji randkowej OKCupid i odkryło coś uderzającego:

osoby farbujące włosy na niebiesko, zielono, różowo lub fioletowo zgłaszały więcej depresji i niestabilności emocjonalnej niż wszyscy inni. :flushed:

Badacze, Edward Dutton i Emil Kirkegaard, uwzględnili wiek, płeć i ideologię polityczną, a wzorzec pozostał.

Ale w marcu 2026 roku Calgary Journal przyjrzał się temu twierdzeniu, które stało się viralem w mediach społecznościowych, i doszedł do innego wniosku. Janine Groenevald, doradczyni w HEALthy MiND Centers w Calgary, wyjaśniła, że nie ma żadnych rzeczywistych dowodów na to, iż kolor włosów powoduje problemy ze zdrowiem psychicznym. To, co istnieje, jak mówi, to presja społeczna: trendy w mediach społecznościowych napędzają stereotypy dotyczące tego, jak powinniśmy wyglądać i czuć się.

Sami autorzy oryginalnego badania od początku jasno zaznaczali: to korelacja, a nie związek przyczynowo-skutkowy. :art: Czasem uderzająca dana kryje za sobą znacznie bardziej ludzką historię.

!fb pozytywny

To chyba to badanie; https://www.pjp.psychreg.org/wp-content/uploads/6-2-edward-dutton-blue_hair_blues_26-35.pdf

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Hydepark

70piorunów

Zawsze zastanawiałam się jak to jest spędzić dzieciństwo na wielkim blokowisku, z sebixami na ławeczce, ogromnymi przestrzeniami między wysokimi blokami i masą zieleni. U mnie było trochę inaczej.

Podwórko

Mieszkałam we Wrocławiu na Ołbinie, gdzie królowały stare kamienice, podwórza nie były urodziwe, zazwyczaj z małą ilością zieleni, w latach 80-90 nie było jeszcze ładnych placów zabaw, ale mame mogła kontrolować z okna co robią jej pociechy i w razie czego rzucić picie albo piłkę, a potem wrócić do oglądania Mody na sukces i mieszania bigosu.
Mój blok wybudowany został w latach 80, wkomponowany w sąsiednie kamienice był najnowszym na tym podwórku.
Podwórko miało kształt litery U, ja mieszkałam na jego środku. Dzieliliśmy się na 3 mniejsze podwórka, każde nazywaliśmy kolorem na który niegdyś pomalowane były drabinki na placach zabaw: Zielone, Niebieskie i moje, Czerwone. Moje było największe i najbogatsze w sprzęty do tracenia zębów, więc zazwyczaj schodziły się do nas dzieciaki z sąsiedztwa.
Podwórze miało taki kształt, ponieważ na środku znajdowała się duża piekarnia 'Sobótka', odgrodzona wysokim płotem, gdzie później powstała jedna z pierwszych Biedronek w mieście.
Oczywiście zieleni nie było zbyt wiele, trochę smutnej trawy, parę młodych wtedy jeszcze drzew, poza tym ziemne klepisko, gdzieniegdzie beton i tajemne napisy na ścianach (długo głowiłam się nad tym co oznaczało hasło WAL KONIA widoczne z mojego okna).

Podwórkowe legendy

Pewnie każde takie miejsce miało swoje, ja wspomnę tylko o dwóch bo pamięć już nie ta.

Nawiedzona piwnica: z jakiegoś powodu dzieciaki lubią się trochę bać a przed snem płakać z powodu potwora pod łóżkiem. O jednej z kamienic krążyła legenda, że w jej piwnicy powiesił się jakiś ziomek. Miejsce w którym ktoś odebrał sobie życie, ma dla dzieciaków +100% statsów do grozy i 200% szans, że są tam duchy. Piwnica rzeczonej kamienicy, tak jak zresztą wszystkie na tym podwórku, miała swoje wyjście zaraz obok Czerwonego placu zabaw. Był to obskurny zaszczany kąt, ze schodkami w dół i skrzypiącymi drzwiami, za którymi szedł długi, nie ładniejszy korytarz bez oświetlenia, który kończył się piwnicami. Większość dzieciaków mieszkających w tej bramie, wychodziła na podwórko naokoło, aby nie narażać się na ducha samobójcy. Po czym wszyscy radośnie siadaliśmy na tych schodkach i straszylismy się nawzajem.
Oczywiście lubiliśmy grać w prawda-czy-wyzwanie z czego najpopularniejszym wyzwaniem było wejść do tej piwnicy, po czym delikwent był zatrzaskiwany w środku, dopóki jakiś wściekły rodzic nie zaczynał drzeć się z okien aby zamknął zaryczaną jadaczkę. Potem szedł do domu naskarżyć, a reszta ulatniała się. Następnego dnia znowu była sztama.

Krzysiu Wariat: na samiuśkim końcu podwórek mieszkał sobie Krzysiu z bratem i ojcem alkoholikiem. Krzysiu miał koło 20-30 lat i nierówno pod sufitem. Ploty krążyły o nim niesamowite, co się u nich w domu wyrabia. Prawda, byliśmy wrednymi, znudzonymi szczylami i granie w gałę i zamykanie się w piwnicy samobójcy czasem nam nie starczało.
K. lubił się na wszystkich drzeć bez powodu i miał swoje dziwactwa, które niesamowicie nas śmieszyły. Bywały dni, gdy szczytem naszych ambicji bywało wołanie pod jego oknami 'Krzysiu Wariat' i uciekanie gdzie pieprz rośnie, nierzadko spowalniając się nawzajem, aby kolega trafił w ręce Krzysia.
K. Uwielbiał tą grę, wybiegał wtedy wściekły z domu (nie miał daleko bo mieszkał na parterze) i gonił nas miotając przekleństwa.
Któregoś dnia dostarczył nam niecodziennych emocji wyskakując na nas z grabiani. Gdyby ktoś mi wtedy mierzył czas, mógłby paść rekord w dziecięcej kategorii sprintu.

Aktywności

Niestety nie dane nam było brainrotować się w tamtych czasach na tiktoku, więc musieliśmy być bardziej kreatywni. Ale już wtedy byliśmy gender fluid I każdy z nas skakał w gumę, aby potem grać w nogę z bramkami tworzonymi przez trzepak oraz drzewo i smutny kamień (tam czasem trudno było ocenić czy był gol). Każdy z nas plotkował co tam się wydarzyło w ostatnim odcinku telenoweli, a kiedy były mistrzostwa, lataliśmy z szalikami losowych zespołów piłkarskich (bo nie było wyboru, brało się co było). Nikt nie mówił że coś jest babskie albo chłopskie, taki fajny mieliśmy team.
Byłam jedną z niewielu osób, które miały piłkę do nogi, pamiętam ją do dziś jak bardzo na koniec była zajechana przez niezliczone mecze juniorów.

Jedną z moich ulubionych zabaw, była zabawa w wojnę. Byliśmy podzieleni terytorialnie na Czerwonych, Zielonych i Niebieskich. Przemykaliśmy po podwórku krzakami, piwnicami I bramami, zastawialiśmy na siebie pułapki i latał nie jeden kamień. Celne trafienia zwykle kończyły się rykiem i wizytą rodzica poszkodowanego na polu bitwy. Wtedy grzecznie udawalismy, że całkowitą uwagę poświęcamy szczepionym tramwajom w trawie albo kopaniu dołów w piaskownicy.

Z bardziej popularnych dziecięcych zabaw z tamtego okresu było dzwonienie do kogoś domofonem i uciekanie, albo co odważniejsi wdawali się w durnowatą dyskusję z ofiarą. Odkryłam wtedy, że aby wejść do zamkniętej bramy, zazwyczaj wystarczy zadzwonić pod losowy numer i powiedzieć 'cześć, to ja' albo proste 'otwórz'.

Atrakcje

Na podwórku był mały sklepik, gdzie lokalne żule zaopatrywały się w napoje wyskokowe a my w oranżadę z kaucjonowanej butelki. Były też gumy kulki i star czipsy do uzupełniania kalorii po bieganiu z patykami z gównem.
Ponadto w sklepiku tym była maszyna go gier, gdzie wrzucało się ciężko wyciągnięte od rodziców monety i patrzyło jak ustawiają się w rządku cytryna, jabłko, truskawka i śliwka, co znaczyło zniszczenie naszych dziecięcych marzeń o dołączeniu do klasy średniej.

Mieliśmy jeden kosz do gry, niestety parę metrów od niego był ulubiony murek lokalnej partii koneserów taniego wina, więc raczej trzymaliśmy się od niego z daleka.

Lokalsi

Nie mówię, że teraz tego nie ma, ale lata 80-90 były obfite w rozmaite patologie i mocno zakrapiane trunkami, bo ciężko było o sensowniejsze zajęcia.
Była taka jedna grupa, składająca się głównie z młodych facetów z zaprawionymi mordami. Wielogodzinne wystawanie na murku o po bramach czasem robiło się monotonne więc wyprawiali fajerszoły dla znudzonych mieszkańców.
Nie pamiętam ile razy to odwalili ale kilka będzie. Wieczorem, po zmroku, najpewniej z użyciem benzyny, rozpalali ogień w otwartym kontenerze na śmieci. Jarało się jak marzenie, spokojnie potrafiło sięgać mojego 4 piętra i dosięgać pobliskie drzewa. Wtedy, za dzieciaka, było to dla mnie widowisko nie z tej ziemi, sam wjazd straży pożarnej i ugaszenie tego było czadowe. Teraz myślę, ty debilu jeden z drugim, dobrze żeście nas wszystkich nie pozabijali.

Nie zawsze na podwórku było co robić, najczęściej latem w godzinach porannych były pustki bo sporo dzieciaków było na koloniach lub innych wyjazdach.
Jako, że potrafiłam być stara już za młodu, to w takie nudne dni stawiałam fotel przy oknie, kocyk na parapet i wysiadywalam godzinami w tym oknie, obserwując przechodzących ludzi, latające ptaszki oraz objadając się czereśniami i słuchając w radiu Rikiego Martina i krasza Tarkana.

Obecnie to podwórko nie przypomina swoich lat świetności. Po demograficznym boomie dzieciaków było coraz mniej, a nieliczni rodzice z tego podwórka już nie byli tacy chętni na puszczanie dzieciaków samopas. Mój świrnięty sąsiad zaczął obsadzać wszystko co tylko się da, usunął barierki, z piaskownicy zrobił olbrzymią donicę, całe Czerwone zostało ogrodzone płotem i tak sobie stoi i ładnie wygląda, bo funkcji już żadnej innej nie ma, nawet ławki zniknęły, aby przypadkiem ktoś nie przyszedł skorzystać. Może i nie brzmi to tak strasznie, ale znam typa i jego motywacje, dlatego heheszkuję z jego działań na rzecz wyplewienia dzieciaków i innych z JEGO podwórka.

I tak to było, na pewno cieszę się, że mnie puszczano codziennie samopas na podwórko, zamiast być ciąganą przez rodziców po zajęciach dodatkowych. Było fajnie.

Pokaż więcej komentarzy (38)

GURU

w Wiadomości Polska

25piorunów

Kwota wolna od podatku 60 tys. zł. Schetyna zapowiada zmianę do końca kadencji

Grzegorz Schetyna, senator KO, zapowiedział realizację obietnicy wyborczej i podniesienie kwoty wolnej od podatku. Do końca kadencji ma ona ulec podwojeniu. W 2023 roku przed wyborami parlamentarnymi Koalicja Obywatelska przedstawiła swój program wyborczy „100 konkretów na pierwsze 100 dni

GURU

w Wiadomości Polska

6piorunów

Zamykają dziesiątki szkół i przedszkoli. W tym województwie fala jest największa

Podstawówki i przedszkola są masowo likwidowane, a proces ten będzie postępował. Jest to związane z niżem demograficznym, który uderza w polską oświatę. Jak informuje "Dziennik Gazeta Prawna", obecny rok szkolny zakończyło 4,9 mln uczniów - to o 700 tysięcy mniej niż

Lider

w Filmiki z wojny

48piorunów

Taka sytuacja:hankey:

https://streamable.com/mnea3x

Fenomen8piorunów

@Mikuuuus Gdybyśmy tylko wiedzieli jak doszło do tej tragedii? Jaka była tego przyczyna? Może słuchacze jej kanału pomogą rozwikłać tę zagadkę.

Pokaż więcej komentarzy (23)

Fenomen

w Hydepark

26piorunów


Chyba pierwszy raz w życiu kupiłem świadomie i z własnej woli nutellę. Oczywiście zdążyło się że dwa razy że dostaliśmy od kogoś, stąd też w domu bylo wieczko od słoika.
I ta pokrywka idealnie pasuje na puszkę kociego żarcia. I sąsiadka, która dokarmiała nam kota wywaliła ją do śmieci. Teraz wpierdalam olej palmowy żeby puchata księżniczka miała swoją mieloneczkę i żeby tą mielonka nie waliło w całym domu.
Oczywiście nutellę zamykam folią aluminiową.
Niestety te przykrywki sprzedawane w zooplusach są przyciasne i pękają, a ta z nutelli pasuje idealnie.

GURU4piorunów

@pigoku to prawda, już mi wszystkie cztery pękły, specjalnie je chyba robią tak żebyś ciągle kolejne kupował...

Pokaż więcej komentarzy (9)

Kosmonauta

w Dyskusje

30piorunów

Tak nawiasem, to byłem się dzisiaj przejechać na rowerku te kilkadziesiąt kilometrów i już chwilę wcześniej byłem podminowany, bo dziad zaparkował na dosłownie całej ścieżce rowerowej. Tak, że nie wyminiesz, bo z jednej strony rów, z drugiej płot. ŁASKAWIE wyjechał na drogę i zatamował ruch i jeszcze mi macha z pretensją, że mam jechać (bo on był w aucie rzecz jasna cały czas). No ty dziadu, myślałem że cofasz na ten plac co jest za toba, a nie że mi łaskę robisz i jak cezar dajesz miejsce. Miałem robić inbę, zazwyczaj robię, potrafię bić po mordzie, ale mam chore kolano, nie ryzykuję, jadę dalej przeklinając pod nosem.

Kilka kilometrów dalej to samo, a nawet jeszcze gorzej. Stanął w poprzek jakiś ciul, no po prostu nie da się przejechać xD Tak idealnie wypełnił całość, że choćbym chciał, to nie przejadę, bo barierki, a obok ruchliwa droga i musiałbym pod prąd się wbić na chwilę. Nawet pieszo niespecjalnie jak.

Ale wychodzi z auta ktoś i mnie przeprasza, wręcz klęka i coś mówi niezrozumiale.

A to jakiś Pan, Rumun z Rumunii, zabrał rodzinę naprawdę starym lumpem do Polski na wycieczkę. Pokazuje mi, że mu się auto zepsuło i naprawdę nie ma co zrobić. Niewiele zrozumiałem, bo chłop nie umiał nic, ale córeczka coś tam coś tam z pomocą telefonu mi dukała.

Napisałem w google translatorze na telefonie - "zaczekajcie tu pół godziny i będzie pomoc, ja jadę". Poczekali. Dryndnąłem do sąsiada mechanika. On nie weźmie za lawetę jak za złoto, a i naprawi na miejscu jak da radę. No i z tego co wiem, to naprawił na miejscu, wziął całą stówkę i ruszyli dalej. A ta stówka to charytatywnie, bo 15km samego dojazdu xd

Niech sobie jadą. Rozładowali mi emocje po poprzednim zjebie, którego chciałem nastukać. A no i zapłata nie do końca, bo somsiad jeszcze chce żebym na grilla wpadł. No jebaniec wyczekał, migałem się tyle, ale no zrobił przysługę, bo nie musiał :grinning: (nie chcę, bo nienawidzę jego żonki i unikam, ale no przeboleję, raz na czas trzeba).

Autorytet4piorunów

Dobre uczynki poprawiają nastrój :)

Fanatyk

w Hydepark

2piorunów

?

Nie wiem czy chodzi o mojego operatora (Play) czy o mój telefon. Ale baaaardzo często siedzę z telefonem w ręku i dostaje SMS że właśnie ktoś próbował się do mnie dodzwonić... Mam tak kilka razy w tygodniu :confused:

Ktoś ma podobnie?

Autorytet0piorunów

Ja mam tak, że często w trakcie rozmowy nie słychać drugiej strony.

Autorytet1piorunów

Bardzo rzadko, bo nikt do mnie nie dzwoni, bo w domu prawie nie mam zasięgu. Mam play.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fanatyk

w Hydepark

2piorunów

Możecie odtworzyć wideło czy widzicie sam link?

Jak w komentarzu wrzucam szorta to widać tylko link ale wystarczy edytuj->zapisz i mogę odtworzyć z poziomu hejto.

Przynajmniej tak to u mnie działa w komentarzach

Chciałem sprawdzić czy tylko u mnie i czy tylko w komentarzach, ale potrzebuje wsparcia w dochodzeniu

Napiszcie najpierw czy widać sam link, a potem edytuje

https://youtube.com/shorts/HeZ2u8zSQLI?is=1IAs0_ZhO-awVpO6

Autorytet1piorunów

@Gepard_z_Libii tak to wygląda w apce. Jest link i miniaturka. Nie można odtworzyć.

Inspirator0piorunów

Lucyfer...!
Kici kici sk⁎⁎⁎⁎synu.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Osobistość

w Hydepark

1piorunów

https://x.com/wroclaw_info/status/2077276546243416520

Wrocław be like:

Urząd Miasta Wrocław za pośrednictwem swojego kanału na X-ie upublicznia nagrania z zajścia, zachowując anonimowość

Meanwhile in Bielsko Biała:

Z tego względu, a także z uwagi na regulacje o ochronie danych osobowych, spółka nie ma możliwości jego udostępnienia ani publikacji.

Pije do @bojowonastawionaowca kiedy podważając tenże komunikat z Bielska Białej:

współczuję życia w takim świecie

Nawiązuje do dyskusji:

https://www.hejto.pl/wpis/atak-z-powodu-narodowosci-nastolatek-czy-z-powodu-ich-zachowania?commentId=5ec9ad5a-f24c-4475-9b5a-dbab61b6764c

Fenomen1piorunów

a to do czegos prowadzi? pozniej mozesz nam tlumaczyc, ze spluniec raczej nie zobaczymy na takich kamerach, a zamazana twarz utrudnia odczytywanie slow z ruchow warg - a przeciez podobno go wyzywaly. jak chcesz nam tlumaczyc mozliwy proukrainski spisek ze strony panstwa juz teraz, to raczej nic cie nie zadowoli.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

109piorunów

Perła postanowiła wypromować się na pokazaniu jak działa mózg typowego alkoholika :D

Yup, to jest ich prawdziwa kampania :grinning:

Fenomen3piorunów

@Maciek "Perełkę" najbardziej lubił mój kolega, który miał problem z alkoholem. To on mi wytłumaczył, że dla alkoholika wódka jest... słodka. Podobno smakuje dla nich nie paląco, nie gorąco, nie ostro, ale słodko.

Fenomen1piorunów

Byłam w związku z właśnie alkoholiczką z borderline'em. Ona tylko piła te zasrane perły.

Pokaż więcej komentarzy (33)

Fanatyk

w Polityka

6piorunów

Ponieważ rzucane są tu poszerzające punkt widzenia dyskusje i wypowiedzi w serii , pomyślałem że moglibyśmy wspólnymi siłami wymyślić jakieś rozwiązania, które mogłyby naprawić Polskę.

Na dzisiaj proponuję problem radykalizacji polityków i przez to społeczeństwa. Niektórym nienawiść do Ukraińców zakleiła mocno oczy i są święcie przekonani, że obcokrajowcy to nasi wrogowie egzystencjonalni, a to usprawiedliwia ich agresywne, spontaniczne działania. Pojawiają nam się samozwańcze patrole i bojówki, co jednak budzi mój nie pokój i porównanie tego do wydarzeń sprzed około 90 lat w sąsiednim kraju nie jest tutaj przesadą. Co można z tym zrobić? Jakie działania może podjąć państwo, by tę radykalizację zahamować, a najlepiej odwrócić? Chciałbym, żeby ta dyskusja była jak najbardziej merytoryczna, odpowiedzi typu "zamknąć Brauna", albo "ci lub tamci to debile" i tego typu dyrdymały zachowajcie dla siebie, bo to nic nie wnosi. Po prostu - trafiliście do gabinetu premiera na spotkanie w tej sprawie i możecie się wypowiedzieć, wszyscy was słuchają (więc starajcie się nie używać prymitywnych argumentów w stylu zamknąć tych czy tamtych, żeby nie zrobić z siebie debila xd).

Dla wprowadzenia - moim okiem, obserwując bliskich, problem jest wielowarstwowy i zaczyna się od braku zaufania do publicznych instytucji - bo źle działają, chcą nas wykorzystać i wydoić, generalnie publiczna instytucja = wróg (jak u zaborców). Policja tylko szuka żeby się przyczepić do czegoś i oczywiście niewinnych obywateli wsadza za kratki, a złodzieji nie. Panśtwo jest też ślepe na rzeczywiste problemy obywateli. Każdy z nas chyba widzi, że jakoś nie żyje się tak łatwo jak np. przed covidem. Sam czuję, że choć zarabiam wielokrotnie więcej, to siła nabywcza pieniądza nie jest taka jak wtedy. W związku z tym może panować przekonanie, że państwo nie może zapewnić nam bezpieczeństwa -> trzeba się organizować oddolnie (przynajmniej w zakresie bezpieczeństwa).

Kolejnym problemem jest niedoinformowanie społeczeństwa. Świat jest bardzo skomplikowany i nie ma prostej odpowiedzi na każde pytanie, a większość odgórnych decyzji nie zgrywają się z chłopskim rozumem. Weźmy np. sytuację z pandemii o nakazie noszenia maseczek. Po prostu poszło polecenie: macie nosić maski. Nie było tłumaczone dlaczego, jak to ma pomóc, jak to działa - po prostu jak bydłu: maski na twarz kropka. Ci bardziej dociekliwi szukali tej wiedzy na własną rękę, ale jednak większość społeczeństwa jest leniwa, a prawie połowa to analfabeci funkcjonalni. Chociaż noszenie maseczek miało sens, to te decyzje szły w parze z zakazem wstępu do lasu i wielkimi wysiłkami policji, by tego przestrzegano. Czuję, że to niedoinformowanie, brak wytłumaczeń swoich decyzji przez rząd jest kontynuowane, a jak wspomniałem wiele decyzji jest sprzeczna z chłopskim rozumem i nie wiesz, czy to jest sensowne, czy nie.

To są według mnie dwa filary, które są ze sobą mocno powiązanie. Niedoinformowanie wpływa na niskie zaufanie do instytucji publicznych, a niskie zaufanie do instytucji publicznych sprawia, że choćby zaczęli tłumaczyć swoje decyzje, to mogą one być uważane ze kolejny sposób na ogłupienie. To skutkuje tym, że pojawiają się pozarządowe instytucje, które tłumaczą ludzom świat - a tu mamy silną przewagę dezinformacji, trolli, szarlatanów i ludzi, którzy po prostu gadają głupoty - ale ci wszyscy robią to w prosty sposób. A prostym wytłumaczeniem jest to, że źle się żyje, bo Ukraińcy.

Uważam zatem, że praca nad udowadnianiem kompetencji instytucji publicznych jest kluczowa. Niestety wymaga to braku afer typu szpitalnych, a na dziś żadna opcja aspirująca do władzy w przyszłym roku nie jest wolna od tego. Mimo wszystko uważam, że nawet jedna jaskółka, jedna instytucja, która zyska zaufanie społeczeństwa, będzie świadczyć o wiośnie i łatwiej będzie zbudować zaufanie drugiej instytucji. Uważam też, że niestety przy zidioceniu dzisiejszych realiów polityki, którą rządzą emocje, nie da się zyskać z tego profitów politycznych. Ale może w jakiś sposób można stworzyć modę na merytorykę, a nie emocje?

Gruba ryba5piorunów

@ZohanTSW ogromnym problem jest tu internet i brak jakiejkolwiek odpowiedzialności, każdy może rzucić fejka wyssanego z d⁎⁎y, a robią to także politycy i do nich mam największe ALE, bo to oni wpływają w największej mierze na motłoch. Dopóki to się nie zmieni, to można zapomnieć o jakiejkolwiek retoryce. A obecnie jest tendencja, aby tę spirale jeszcze bardziej nakręcać.

Fanatyk5piorunów

@ZohanTSW sorki, nie będę się rozpisywał bo w rozjazdach jestem więc skieruję światło na coś co moim zdaniem jest krytyczne. Uważam, że social media i ich algorytmy rozpierdoliły nam społeczeństwo. Dodatkowo, od kiedy pojawiły się krótkie formy jak tiktak i naśladowcy to nie tylko jesteśmy skłóceni ale też ogłupieni. Publikować może każdy, podbijają i komentują boty, spin się nakręca, fejk się niesie. Zanim naprostujesz jeden to świat okrążą 4 następne.

Powoli staję się zwolennikiem surowych ograniczeń lub zakazu działania dla social mediów lub nawet koniecznosci uwierzytelniania konta dokumentem tożsamości jeśli rejestrujemy się w medium posiadającym więcej niż 50k userów. Coś na zasadzie unikatowego tokena, którego można by użyć do rejestracji. Przy czym użytkownicy ani administracja nie wiedzieliby kto występuje pod danym nickiem ale w razie potrzeby władze mogłyby bez problemu dotrzeć do autora dezinformacji lub propagandy. Tak, wiem Orwell ale obawiam się, że tej polaryzacji już i tak nie zatrzymamy dopóki nie poleje się krew, dużo krwi.

Pokaż więcej komentarzy (21)

Fanatyk

w Hydepark

78piorunów

Mieliście jakieś fajne miejscówki na spotkania i grupy znajomych, które wspominacie z nostalgią?
U mnie znajdzie się takich kilka, niektóre w jakiś sposób mnie ukształtowały, nie zawsze na lepsze xD

---

Jak szłam do gimbazy to jeszcze nie miałam takiej stałej paczki znajomych. Były co prawda dzieciaki z podwórka ale to był ten czas, gdy zaczęłam od nich trochę odstawać wiekowo, bo w tamtym czasie 2-4 lata różnicy to była ogromna przepaść. Ponadto moje 'odejście' zostało pięknie przypieczętowane. Któregoś dnia odebrałam od koleżanki z podwórka kasetę, na którą miała mi nagrać nowy album Britney Spears. Zbyła mnie wyjątkowo szybko, a w domu, kiedy puściłam taśmę, okazało się że na początku kasety, przed nagranym albumem jest wiadomość głosowa od niej i kilku innych koleżanek zaczynająca się od chóralnego 'My cię już nie lubimy, bo dziwna zrobiłaś się' xD a potem każda po kolei się przedstawiła i pięknie wygarnęły mi za co dokładnie już mnie nie lubią, nie szczędząc słownictwa nie przystającego na podbazę xD
W każdym razie na własnym podwórku byłam spalona. Trochę pszykro, bo nikt wcześniej nie dał mi do zrozumienia, że odwalam może jakieś szambo czy coś. Ale tak chciało życie i dziecięca logika.

---

OPUSZCZONE
Nie powiem abym po tym szukała jakiegoś punktu zaczepienia w innych grupach, bo introwertyzm mocno, wtedy jeszcze wręcz skrajny, plus fakt że raczej gdzie się nie zjawiałam tam mnie raczej odrzucali, bo jak ktoś się nie odzywa to do d⁎⁎y taki kontakt.
Ale coś się zaczęło zmieniać. Miałam w klasie taką koleżankę, która była bardziej otwarta na innych i miała znajomości też w innych klasach. A tak się złożyło, że mieszkałyśmy na jednej ulicy, naprzeciwko siebie, więc razem chodziłyśmy do szkoły. Zwykle ulicami, ale była też opcja przejść na skróty przez pobliskie podwórko.
I właśnie na tym podwórku jej znajoma wkręciła nas do gimbazjalistów z naszego i pobliskiego gimbazjum. Spotykali się tam wszyscy, którzy po drodze do szkoły mieli to podwórko, a nawet z nieco oddalonych ulic. Nazywaliśmy je OPUSZCZONE.
Dlaczego tak? Właściwie to nieco niefortunnie, ponieważ nasza miejscówka była od strony nowo wybudowanego bloku. Była przelotówka oczywiście, po jednej stronie winkiel, po drugiej schodki a wzdłuż ściany budynku był betonowy podest, który chyba ochraniał poniższe piwnice przed zalaniem. I na początku głównie ten podeścik służył nam za miejsce do siedzenia.
Kiedy w grę wchodziła alkoholizacja, to siedziało się za winklem. Zresztą wszyscy byliśmy tam niepełnoletni więc większość paląca też miała gdzie się ukryć bo pały najczęściej wyskakiwały znienacka.
W późniejszym czasie mieszkańcy zaczęli się skarżyć na smród fajek lecący im do okien, więc murek zabudowano, ale nie przeszkodziło nam to siedzieć na schodkach i za winklem.
A jeśli chodzi o pochodzenie nazwy Opuszczone, to wzięła się właściwie z tego, że było to spore podwórze, z masą nieczynnych ale niewielkich zabudowań, magazynowych i innych. Wszystko oczywiście wyglądało tak jak podobne im na początku XXI wieku.
Ludzie:
Ja chodziłam do tego bardziej odległego gimnazjum, więc ode mnie przychodziły tam w porywach 4 osoby łącznie ze mną. Do dziś nie wiem dlaczego miałam rejon w tej dalszej szkole.
Cała reszta to były dzieciaki z bliższego gimnazjum.
Przekrój ludzi był niezbyt spory. W większości były to punki i metale, raczej mniej ambitne, część brała już dragi, miała problemy z chodzeniem do szkoły i robili różne odpały. Absolutnie nie każdy taki był, myślę, że połączyliśmy się tam subkulturowo, bo reszta kultury mocno kulała.
Cieszyłam się wtedy, że mogę czuć się częścią jakiejś grupy, chociaż do swoich znajomych zaliczałam tam tylko garstkę. To właśnie tam poznałam moją najlepszą psiapsiółę, która jest przy mnie już dobre ćwierć wieku. Z dużą częścią z nich nigdy nawet nie gadałam albo ograniczałam się do samego 'cześć'. Wtedy nie wiedziałam, że da się lepiej trafić.
Niektórzy bywali agresywni, z powodu dragów lub innych życiowych problemów. Kiedyś wracając ze szkoły sama, przechodziłam przez Opuszczone, zauważyłam że siedzą tam dzieciaki, z którymi raczej nie gadałam, więc rzuciłam tylko cześć i chciałam iść dalej. Podbiegła do mnie jedna z dziewczyn i do mnie z tekstami w rodzaju 'co ty na mój temat ploty, farmazony rozpowiadasz'.
No zatkało mnie, bo ja raczej nie byłam z tych co chcieli komuś szkodzić, a już na pewno nie pamiętałam abym o niej cokolwiek mówiła. Próbowałam to wyjaśnić, ale ona zdecydowanie chciała zaczepki i zaczęła mnie popychać. Obesrana byłam strasznie, bo nie wiedziałam co się dalej wydarzy, reszta towarzystwa podśmiechiwała z całej sytuacji, na szczęście jeden z chłopaków zlitował się nade mną i odciągnął agresywną koleżankę. Po tym czasie długo się tam nie pojawiłam, a potem tylko w towarzystwie. W każdym razie nie było to już dla mnie to samo miejsce.

Przesiedziałam tam do końca gimnazjum, początek liceum oznaczał inną drogę do szkoły i z wieloma osobami też zaczęłam się odsuwać, poznając nowe, licealne towarzystwo.

---

GÓRKA
Pierwsza klasa liceum to były właściwie nudy. Spędzałam czas tylko z chłopakiem, który chodził ze mną do klasy i jego kolegą. Czasami też spotykałam się na fajce z ziomkiem z innej klasy, którego poznałam wcześniej na Opuszczonym. Poza lekcjami grałam w kąkuter, czasem spotykałam się z ludźmi z Opuszczonego, z którymi znajomość przetrwała próbę czasu.
Ale od 2 klasy zaczęła się jazda.
Do mojej szkoły trafiły osoby, które też znałam z Opuszczonego lub innych miejsc. W tym czasie zmieniłam też nudną klasę na bardzo fajną, gdzie miałam 3 super ziomków, z którymi spędzałam sporo czasu. W trakcie przerw wszyscy spotykaliśmy się na fajce, zaczęły dochodzić nowe osoby, znajomi znajomych i to było WYBORNE towarzystwo, z całej szkoły chyba z 15-20 osób. Dream team. I to była pierwsza grupa, w której czułam się tak dobrze. Oczywiście ci znajomi mieli też znajomych z innych szkół, spotykaliśmy się z nimi w weekendy na wyspie, garncarzu, nad Odrą, wszędzie gdzie dało się spokojnie raczyć tanim winem i harnasiem. Wiadomo, że nie byłam ze wszystkimi blisko, ale oni dawali mi prawdziwe poczucie wspólnoty w której dobrze się czuję. Wszyscy punko - metale, taki mieliśmy klimat.
Czasem jak się spotykaliśmy, to była nas grupa aż kilkudziesięciu osób, wszyscy jeden cel.
Z tej grupy wyłoniła się moja najukochańsza paczka, z którymi widywaliśmy się niemalże codziennie. Jakoś tak wyszło, że większość mieszkała blisko mnie i w pobliżu mieliśmy park na którym była GÓRKA. Upatrzyliśmy sobie miejsce na jej zboczu, na schodkach, w ustronnym miejscu.
Początkowo było nas parę osób, z czasem grupa się rozrastała, z wieloma z nich mam do dziś kontakt. Byli to ludzie, których szczerze kochałam. Nie było wśród nas patologii, dragów, większość ambitna i z dobrych domów. Wiadomo, prawie każdy palił i alkoholu nie odmawiał, ale takie to byli czasy, nie to co dzisiejsza młodzież 😅
Właściwie przez większość czasu w tygodniu po szkole ktoś tam siedział. Nie było nudy, śpiewaliśmy piosenki, odrabialiśmy lekcje, snuliśmy plany na przyszłość i najbliższy weekend.
W tym wieku czas leci inaczej i ta pierwsza jesień z nimi wydawała się trwać wieczność. Kiedy nastała zima, nasze codzienne spotkania zostały zaburzone.

---

BUNKIER
Tak na prawdę to nie był bunkier, tylko opuszczona altana nad Odrą, którą kiedyś wypatrzyliśmy. Nie było tam drzwi, było za to jedno zakratowane okienko i niewielka dziura w suficie. Z czasem zaczelśmy się tam urządzać. Ktoś przyniósł jakiś stary dywan, kto inny duży pergamin na którym robiliśmy rysunki aby ozdobić ściany. Siedzieliśmy przy świecach, gadaliśmy, śpiewaliśmy piosenki. Klimatu tego miejsca nigdy nie zapomnę, jak zebrało się nas więcej to nawet nie było tak zimno.

---

ŁAWKI
Na wiosnę wróciliśmy do parku, ale tym razem nie na górkę lecz pobliskie ławeczki ze stolikami na których były plansze szachowe. Zazwyczaj mieliśmy obok towarzystwo miejscowych dziadków co przychodzili rozgrywać partyjki, nawet czasem pogadaliśmy. Niestety wraz z rozrostem grupy, pojawiły się pierwsze konflikty. Między innymi dlatego nasze spotkania stały się mniej regularne aż w końcu zupełnie się skończyły, kosztem spotkań w innych grupach i miejscach. Dalej widywaliśmy się w szkole, kto z nami chodził oraz w knajpach, bo pomału wchodziliśmy w dorosłość.

---

TORY
Na tory się chodziło, kiedy nie było kasy siedzieć w pobliskiej knajpie, albo godzina była późna.
Tam trafiłam jeszcze z przyjaciółmi ze szkoły, ale moja grupa pomału zaczynała się wykruszać, to był czas matur, niektórzy spędzali całe dnie na nauce, inni naturalnie zmienili towarzystwo. Niestety z czasem wokół mnie było coraz więcej osób, które przypominały to od czego uciekłam z Opuszczonego, dlatego mój czas na tego typu spotkania dobiegał końca.

---

Od tego czasu już nie miałam takiego miejsca gdzie zawsze mogłam pójść i wiedziałam, że ktoś tam będzie.
Z czasem coraz trudniej było zebrać większą ilość osób, która będzie się cieszyła ze swojego towarzysza i oczywiście miała czas.
Myślałam wielokrotnie, czy nie zorganizować jakiegoś spotkania dla mojej ulubionej górkowej paczki, ale wydaje mi się, że po latach mogłoby to wyjść sztucznie i drętwo. Pomijając kwestię braku czasu w dorosłym życiu, to nie jesteśmy już tymi samymi ludźmi. Niemniej jednak bardzo się cieszę, że mogłam być ich częścią, bo dzięki nim czuję, że przeżyłam wiek nastoletni w pełni.

1. zdj. Bunkier, widok z dziury w suficie
2. zdj. Bunkier wewnątrz
3. zdj. Górka

Osobistość1piorunów

@Shivaa U nas to były stare działki. Było takie miejsce gdzie kilkanaście lat wczesniej były działki komunalne (ROD bodajże) ale takie malutkie. Zdemontowano tam wszystkie płoty i zostawiono tak o na dziko. Był obok nieduży lasek, sporo drzew owocowych, śmierdzirów. W jednym ze śliwkowych zagajników wyrąbaliśmy sobie miejsce na ogniska, to dopiero była zabawa.

Fenomen1piorunów

@Shivaa Było kilka takich miejsc. Najfajniej wspominam kopalnię piasku na Stokach w Łodzi, gdzie paliliśmy ognisko. To miejsce było nad gigantyczną dziurą w ziemi, gdzie koparka na dole wyglądała jak mrówka. Stoki to najwyższy punkt Łodzi, więc w oddali widać było światła miasta i bloki Widzewa nawet nie jak pudełka zapałek ale jak kostki cukru.

Pokaż więcej komentarzy (69)

Inspirator

w Hydepark

62piorunów

Nie znam się na AI.

U nas w pracy dział IT usilnie wdraża rozwiązania oparte o AI, głównie na własne potrzeby. Cały helpdesk idzie najpierw przez AI, więc nie można się za cholery dogadać bo trzeba czytać ten bełkot. Jak mocno nie idzie to na jakiejś zasadzie włącza się pracownik, widać to po stylu wypowiedzi, jak piszemy z AI wiadomości są kwieciste, zawsze kropki na końcu zdania, wypu katowane listy i zwroty których człowiek używa rzadko.

Miałem dzisiaj problem z komputerem i dobiłem się w końcu do człowieka, ale człowiek był tylko pośrednikiem. Co chwilę kopiował komunikaty błędów, wklejał na swój monitor do jakiegoś narzędzia i przyklejał do mnie jakieś skrypty które miały pomóc. Chwilę obserwowałem i mam wrażenie że kompletnie nie rozumiał o co chodzi, na zasadzie będę rzucał kamieniem aż w końcu trafię

Po godzinie skapitulował.

Mam wrażenie że za jakiś czas zginiemy. Staniemy się coraz bardziej oderwani od technologii, która będziemy użytkować bez jakiegokolwiek zrozumienia.

Ja jako petent, osoba która ma problem czuję się źle, mam wrażenie że firma w której pracuje ma mnie w pompie bo nie pomagał mi żywy człowiek który chciał mi pomóc tylko bezduszna maszyna.

Nie umiem dokładnie przekazać o co mi chodzi ale może ktoś zrozumie, mam wrażenie że zamiast nas łączyć, to technologia jeszcze bardziej pogłębia dystans między ludźmi. No bo nie mogę podejść do działu IT i powiedzieć potrzebuje to i to albo coś mi nie działa, muszę się przebijać przez tego jebanego agenta AI.

Gdzie ten optymizm z 2015 roku ze świat będzie lepszy....

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

ID:

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @bojowonastawionaowca

Kosmonauta3piorunów

@hejtoanonim

Gdzie ten optymizm z 2015 roku ze świat będzie lepszy....

Został zmonetyzowany przez socjopatów, ktorzy od zawsze manipulują młodymi by och potem wykorzystać i utrzymać POZYCJE, władze, pieniądze.

Bez kryzysu klas nic sie nie zmieni. Zaraz dostanę łatkę salinistyxD Już nawet lewicowe bojówki nie maja co kraść, bo pieniądze fiducjarne, a u złotnika same atrapy rozwodnione srebrem z Indii ( tak apart i kruki to hinduskie złoto xD).

Za dużoMyślisz, zaraz ktoś ci zaproponuje terapie. Walniesz medyczny stymulanty i poczujesz sielepiej, przecież to ADHD. /s

<havla nagila w tle>

Tytan0piorunów

Kto miał doczynienia z helpdeskiem z Bangladeszu, ten z helpdesku AI się nie śmieje.

Pokaż więcej komentarzy (27)

GURU

w Wiadomości Polska

20piorunów

Jest apel do resortu infrastruktury o nowy znak drogowy

O rozpoczęcie prac nad wprowadzeniem nowego znaku ostrzegawczego, który informowałby o ryzyku związanym z korzystaniem z telefonu komórkowego w ruchu drogowym, zaapelował do resortu infrastruktury Instytut Spraw Obywatelskich. Organizacja proponuje też uruchomienie pilotażu i kampanię