Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#przemyslenia

Fanatyk

w Hydepark

215piorunów

Gdybym miał mieć jakąś moc, to byłaby to możliwość sprawić, żeby ktoś się w danej chwili zesrał. Czaicie, ktoś mnie śmiertelnie obraża albo grozi nożem? Cyk, ten ktoś od razu ma kupę w gaciach. Z kupą w gaciach ciężko być kozakiem. Chcę kogoś zaszantażować albo do czegoś zmusić? Po jednej kupię w gaciach ktoś się zastanowi dwa razy, zanim mi odmówi.
Możliwości są w zasadzie nieograniczone.

Pokaż więcej komentarzy (26)

Sum

w .Hydepark

2piorunów

Życie jest dziwne. Z jednej strony dąży się do swojego marzenia. Z drugiej zaś ciągle jest pod górkę.
Widzi się w snach co chce się osiągnąć.
Ale wiemy przecież że rzeczywistość tak nie wygląda.
Mimo wszystko niektórym się udaje.
Ale nie nam.
Czy to powód by się poddawać?

Ja sądzę że nie. Trzeba walczyć. Trzeba dążyć.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

8piorunów

Przed pasją nie uciekniesz.

W pierwszym audiobooku „Ciekawych Historii” autor jeden rozdział poświęcił sobie. Jego historia także jest ciekawa, ale nie o tym. Powiedział intrygujące słowa: „Przed pasją nie uciekniesz”.

Z obserwacji i własnych doświadczeń uważam, że jest w tym wiele prawdy.

Miałem kiedyś znajomego, którego poznałem przez YouTube'a. Szukałem wtedy walkthrough do „Splinter Cell: Chaos Theory”, chciałem zobaczyć, jak grają bardzo dobrzy gracze. I znalazłem malutki, polski kanał.

Znajomy miał i pewnie dalej ma dryg do przechodzenia gier trudnych i z trudnościami narzuconymi na siebie. Na przykład „Splinter Celle” przeszedł bez ogłuszania kogokolwiek (oprócz celów misji), co często wymagało sporej gimnastyki i nietuzinkowego podejścia. Przeszedł też pierwszego „Far Cry” na najwyższym poziomie trudności bez odniesienia żadnych obrażeń. I regularnie zdobywał medale autorskie w różnych „Trackmaniach”. Do tego ma talent komediowy.

Tylko miał jeden problem: wielokrotnie wszystko usuwał. Z rożnych powodów. A to nie miał czasu w życiu prywatnym, a to padł mu dysk twardy i stracił wiele nagrań, a to coś. Szczególnie utrata danych musiała być dewastująca. Usuwał wrzucone już treści, usuwał kanał.

A po jakimś czasie wracał. Z nowymi projektami oraz starymi, które reaktywował. Uważam, że gdyby zachował konsekwencję, gdyby wszystkiego nie usuwał, to dzisiaj pewnie mógłby śmiało się utrzymywać z YouTube'a.

Ciekawe, czy obecnie nie nagrywa czegoś na kanał, o którym nie mam najmniejszego pojęcia.

Podobne zachowanie zauważyłem u siebie. Co prawda obecnie rzadko kiedy cokolwiek usuwam - skoro już opublikowałem, to niech sobie wisi - jednakże wielokrotnie mówiłem sobie, że odpuszczam pisanie tekstów. I tak pewnie mało kto je czyta, nie mam samozaparcia i motywacji, żeby pisać opowiadania i wysyłać na tematyczne nabory, i tak dalej.

Mimo to bez przerwy wpadają mi do głowy nowe pomysły na fabuły. Wczoraj podczas spaceru do pracy narodziła się myśl na temat tego właśnie tekstu i była to myśl tak natrętna, że czułem swędzenie gdzieś w mózgu oraz przemożną chęć rzucenia wszystkiego i zabrania się za pisanie.

Choćbym chciał, to nie ucieknę przed tym. Nawet jeśli nie będę niczego utrwalał, a wciąż mam ogromny dylemat, skoro mało kto czyta, a przecież i tak jest nadpodaż tekstów, to i tak nawiedzać mnie będą nowe pomysły. A z nimi chęć do przelania tego na (wirtualny) papier.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Kompan

w Dyskusje

0piorunów

Czy wierzysz w życie po śmierci?

Czy wierzysz w życie po śmierci?

  • Tak13%
  • Nie87%

84 głosów

Pokaż więcej komentarzy (11)

Lider

w Filmy

6piorunów

W ogóle z rozkmin, to jakby Everything Everywhere All At Once wyszło w zeszłym roku, a nie w 2022 to by miało mniejsze szansę na Oskara, bo by byli ludzie co by mówili, że losowe jakby AI to pisało i efekty jakby AI wymyślało.

https://www.youtube.com/watch?v=wxN1T1uxQ2g

Autorytet1piorunów

@Deykun a ja nie mam ochoty oglądać żadnego nominowanego filmu bo tam same zwykłe pierdoły (przynajmniej po opisach i recenzjach) zamiast czegoś typu to czy Parasite ¯\\(ツ)

Pokaż więcej komentarzy (6)

Autorytet

w Hydepark

6piorunów

Nie rozumiem idei upijania się i to często do nieprzytomności. Przecież to najgłupsza rzecz z możliwych. Po pierwsze jest to szkodliwe dla zdrowia, po drugie ma się po tym kaca, po trzecie człowiek po nadmiernej ilości alkoholu zachowuje się jak kompletne zwierze, traci nad sobą kontrolę, podejmuje często irracjonalne i idiotyczne decyzje które działają na jego szkodę (jak jazda samochodem po pijanemu), mówi rzeczy których nie chce mówić, a do tego mogą u pijanego występować odruchy wymiotne. Po libacji wiele osób nawet nie pamięta co się działo poprzedniego dnia więc nawet nie jest wstanie ocenić czy się faktycznie dobrze bawił. Do tego alkohol kosztuje. Zero zalet i same wady tego procederu. Picie okazjonalne jeszcze ma sens, ale regularne przysłowiowe chlanie już nie.

Fenomen3piorunów

@Al-3_x

traci nad sobą kontrolę,

Nigdy nie rozumiałem ludzi którzy usprawiedliwiali się tym co odjebali po pijaku mówiąc "nie byłem sobą".

Byłeś tą sama osoba, tylko z podrasowanym ego, większą odwagą i wyjałowioną percepcją tego co dzieje się dookoła. Natomiast jeżeli po pijaku skakałeś po samochodach to nie dlatego że alkohol Cię do tego nakłonił - więc nie rozumiem zrzucania na niego winy. Zwyczajnie sprawił że puściły Ci hamulce, które normalnie byłyby zaciśnięte i powstrzymywałyby Cię popełnieniem takiego chorego wybryku - ale mimo wszystko ten po⁎⁎⁎⁎ny pomysł zrodzony był w Twojej głowie. To w Twojej pijanej głowie doszło do styknięcia się dwóch neuronów przez które doszedłeś do wniosku "to dobry pomysł, zróbmy to". To nie jest tak że nagle ktoś dostał oświecenia i ten pomysł na trzeźwo by się tam nigdy nie pojawił - tylko zwyczajnie Twoje hamulce powstrzymałyby CIę przed zrobieniem tego na trzeźwo. Pomysł, jakby po⁎⁎⁎⁎ny nie był, dalej jest Twoim pomysłem i nie rozumiem zrzucania całej winy na alkohol.

Alkohol dużo mówi o niektórych osobach. Szczególnie tych którym puszczają hamulce.

Pokaż więcej komentarzy (16)

Fanatyk

w Hydepark

30piorunów

Naszła mnie taka refleksja, dotycząca korzeni i pochodzenia. Skąd jestem? Do jakiego miejsca należę? Gdy pytam mojej żony, skąd jest, to bez zastanowienia mówi o korzeniach wiejskich i pochodzeniu z tzw. pogranicza polsko-niemieckiego. Gdy pytam najlepszego kumpla, to od razu mówi, że jest z krwi i kości Warszawiakiem, co zresztą przebadał gruntownie jego ojciec, docierając do korzeni rodziny już w XVIII w. zamieszkującej stolicę. A ja? Moja rodzina zarówno do strony mamy jak i ojca naznaczona jest tułaczką. W skrócie to od strony mamy jestem z Kielecczyzny, ale rodzina tuż po wojnie na skutek różnych perturbacji przeniosła się w rejony śląska opolskiego na granicę z ówczesną Czechosłowacją. Mama w sercu czuje się kobietą ze świętokrzyskiego. Od strony taty zarówno babcia, jak i dziadek to kresy wschodnie, ale babcia urodziła się we Francji zaledwie 40 km od Paryża. Do Polski wrócili tuż po wojnie rzuceni na tzw. ziemie odzyskane. Podobnie dziadek, który przeszedł "wędrówkę ludów" z okolic Tarnopola aż na Śląsk Opolski. Mój ojciec do dziś mówi, że nie czuje się ani kresowiakiem ani Ślązakiem. Jednak na skutek kontaktów i życia od urodzenia na Opolszczyźnie wyhodował w sobie śląskość, sztuczną i będącą niczym łata, która ma zstąpić prawdziwy materiał wyrwany przez historyczne burze. Potrafi mówić gwarą, odnajduje się wśród Ślązaków. Paradoksalnie lepiej wśród tych z Górnego Śląska niż Opolszczyzny. Kiedyś reżyser Kazimierz Kutz powiedział mojemu ojcu, że skoro się odnajduje na Śląsku i się tam urodził, to jest Ślązakiem. We mnie też gdzieś to zasiano i mieszkając od ponad 20 lat w Warszawie, czuję że mam tu swoje miejsce na ziemi, które kocham i którego historię coraz lepiej poznaję, ale gdzieś tam drug nogą jestem zawieszony na Śląsku. Jak do mnie ktoś mówi po Śląsku, to rozumiem i nie mam problemów ze słowami typu karminadel, byfyj, gelynder, czy klopsztnga. Wiem, że Gorole to zło a Sosnowiec siedlisko diabła, od którego dobrych ludzi dzieli jedynie Brynica 😉 No i tak sobie dziś w robocie rozmyślam o tym skąd jestem i kim się czuję.

Zdjęcie familoków dla uwagi 😉

Gruba ryba3piorunów

Moja cała rodzina pochodzi z miasteczek i wiosek w promieniu 20 km na pograniczu dawnego województwa tarnowiskiego i rzeszowskiego. Dziś to podkarpacie. Do poziomu moich pradziadków wszyscy są z tego rejonu, wcześniej niewiadomo. Ze względu na charakter tych terenów byli to głównie drobni rolnicy i małomiasteczkowi kupcy/urzędnicy, zdarzył się kowal, murarz, ktoś prowadził szynk. Jedna prababcia "służyła w dworze". Ta połowa rodziny pochodząca z miasteczka żyła przed wojną w świecie, którego już nie ma - połowę jego ludności stanowili żydzi, którzy leżą w zbiorowym grobie na miejscowym cmentarzu. To miasteczko już nawet nie istnieje w dawnej formie bo żydowską część niemcy spalili. Myślę, że i tej żydowskiej krwi może być trochę we mnie 😛

Czuję jakiś związek z tym światem choć sposób myślenia i działania tamtejszych ludzi jest mi obcy, dużą jego część zupełnie odrzucam. Najmocniej czuję się związany z Warszawą i to jest miejsce gdzie chcę żyć i się rozwijać. W rodzinne strony nie zamierzam wracać na stałe nigdy.

Gruba ryba4piorunów

@WatluszPierwszy badaj to:

Dziadek od taty zubożała zapita szlachta z podkarpacia, Babcia córka Jugosławki która przyjechała do Nitry na Słowacji tam poznała Polaka który miał ojca Ukraińca który pracował w Vukovarze w Jugoslawii więc sie dogadali i zamieszkali w PL.

Od strony mamy dużo skromnie, Babcia potomkini Niemieckiego żyda który wżenił się w polke gojkę dla majatku, od strony dziadka Czesi z zaolzia którzy do tej pory mieszkają w Ostrawie i Orlowej oraz jakiś patriota Polski z wpisem w IPN o udziale w mordestwie. Zrehabilitowany został Ubekiem i cała gałąź rodziny od 50 lat robi karierę w Policji Małopolskiej ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

Mam kontakt z rodziną w Czechach z którą rozmawiam na żywo raz na dekadę, mam kontakt z rodziną na Ukrainie którą widziałem ostatni raz na żywo w 2008, mam kontakt do jakiegoś pociota w Bośni którego raz nocowałem jak jechał do roboty w Szwecji.

Moja babcia mówiła ze jak były austro wegry to kazdy z kazdym się migdalił jak była mozliwość podróżowania :smiley:

A ja? Ja ten nie 100% Polak mieszkam na ślasku, znam trochę gwarę. Mam dzieciaki z Hanyską z Opolszczyzny ktorej dziadkowie mieli paszporty Rzeszy XD

Sam mam 1 paszport bo tu sie urodzilem, tak jak i ojciec oraz matka. Kuzyni z kolei porobili niemieckie papiery co by miec latwiej w zyciu a 1 ciotka ma czeski :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (18)

Gruba ryba

w Hydepark

9piorunów

Dawno temu usiadłem na spokojnie i przemyślałem, jakie są moje poglądy dotyczące oddzielania twórcy od jego twórczości. Doszedłem do tego, że w muzyce stawiam tu grubą krechę między jednym a drugim. I tak praktycznie nigdy nie zagłębiam się w przekaz. Nie czytam liryk, nie analizuję co autor miał na myśli, nie tłumaczę sobie ich z dzikich języków na swój - a jak drą ryja po polsku, to z reguły też mnie nie obchodzi o czym. Zawsze brakowało mi chyba tego metafizycznego pierwiastka, który pozwoliłby mi docenić poezję - absolutnie żadna mnie nie rusza.

Ale wracając do oddzielania. Temat wziął się stąd, że na poletku mamy sporą reprezentację twórców z sianem we łbie. Varg Vikernes z Burzum ze swoim pałowaniem wiplera do całej idei białej supremacji, a przy okazji z morderstwem na koncie. Dave Holland z Judas Priest ze swoim zamiłowaniem do prawie (ale tylko prawie) pełnoletnich chłopców. Blake Judd z Nachtmystium z sympatią do heroiny i notorycznym oszukiwaniem swoich fanów na hajs przy sprzedawaniu merchu. Scott Kelly z Neurosis z bogatą historią znęcania się nad rodziną. I tak można jeszcze długo wymieniać bardziej i mniej znane sprawy.

Tylko właśnie, temat jest na tyle szeroki, że ciężko byłoby utrzymać konsekwencję, gdyby chcieć sprawdzać koszerność żywota każdego twórcy. O ilu sprawach nie wiemy? I gdzie w ogóle postawić granicę? Przeczytajcie nieautoryzowaną biografię dowolnego zespołu uznawanego za klasykę rocka/metalu, a prawie na pewno stracicie resztki szacunku do połowy z tych ludzi. Za to jak się zachowywali, nawzajem traktowali, jak ruchali się na hajs. No i gdy dajemy punkty ujemne dobrej muzyce za brak cnoty autora, to wypadałoby też w drugą stronę - lubić gównianą muzykę, bo z twórcy jest dobry ziomek. W ogóle to wypadałoby sprawdzać każdy zespół pod tym kątem, a nie siedzieć na wygodnej pozycji "a o tej sprawie to nie słyszałem". Trzeba było sprawdzić, nie ma takiego "a ja nie wiedziałem". Z moim wstrętem do hipokryzji nie odnalazłbym się w takim systemie wierzeń.

To podejście oczywiście nie sprawdza się we wszystkich rodzajach kultury. Prowadzenie się aktora można zignorować, ale ciężko już to zrobić z reżyserem filmu czy scenarzystą - oni jednak nakreślają wizję, którą film przekazuje. A już zupełnie niewykonalne jest to w literaturze - nie będę przecież oddzielał Piekary od Mordimera będącego emanacją poglądów Piekary. Ani też nie zrobię "no Pan Akwarelista to wiemy jaki był, ale ta książka zawiera ciekawe koncepcje, warto zachować otwarty umysł" :grinning:

Znów wracając do sedna. Odcinając się od twórczości niegodnego autora pozbawiłbym się masy muzyki, którą uwielbiam. Wyżej wymieniłem część, ale cały mój wywód wziął się z tego, że znów sobie słucham Peste Noire. A Famine to dopiero jest ananas. Przugłup najwyższej klasy, patus do potęgi, francuski naziol, po skazaniu za pobicie uciekł na Ukrainę, gdzie prowadzał się z tamtejszymi nazi grupkami. Ale co ja poradzę, że gość ma WSPANIAŁY talent kompozytorski?

https://www.youtube.com/watch?v=tk2aZb1n0cM

Pojęcia nie mam, o czym on tu drze ryja.

Gruba ryba3piorunów

Zazwyczaj miewam serdecznie w d⁎⁎ie kim jest autor dzieła prywatnie jako osoba. Istotniejsze jest, czy potrafi swoją twórczością zainteresować, a jeśli w wolnym czasie molestuje czarne koty na cmentarzach, to niech się tym przejmują odpowiednie służby.

Gruba ryba1piorunów

@Shagwest ja nawet 90% z tego co napisałeś nie wiedziałem, bo zwyczajnie mam to w d⁎⁎ie.

Dopiero jak ktoś takiego bigosu narobi jak

Blake Judd

to się czasem dowiem, ale nadal raczej mam to w d⁎⁎ie. Chociaż gdyby to mnie ojebał to pewnie bym się wkurwił xD

Tymczasem niezmiennie wracam do tego utworu, zwłaszcza, ze na płycie brzmi jak gówno nagrane na jamniku.

https://youtu.be/Xm7IGQr7oj4?si=zggDwKBXPKZGdKWb

Nachtmystium - Ashes To Ashes (Party San 2011) (DVD, HQ)Auf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTube
Pokaż więcej komentarzy (3)

Fenomen

w Hydepark

3piorunów

Chciałbym się kiedy nauczyć włoskiego. Na razie mój angielski jest na poziomie B2, ale mówię płynnie i na wiele tematów, to też się wstrzymuję, bo jeszcze tu się dalej uczę z native'm i idzie ostatnio z małą motywacją, a chcę opanować C1, no i kasa, są inne priorytety finansowe, a kasą nie sram.

Najgorsze jest to, że z punkty widzenia kariery przydałby mi się niemiecki, bo pracuję w handlu.

Ale wiem, że gdybym miał się go uczyć dla pracy, to bym zbzikował i sie męczył, bo nie cierpię tego języka, a włoski mnie fascynuje wraz z całą kulturą.

Zastanawiam się czy warto, bo w sumie nie jest mi to jakoś potrzebne w tej chwili do niczego, ot zajawka. Chciałbym kiedyś podróżować więcej do Włoch, do tej pory byłem raz. Chciałbym nawuiązać tam jakieś kontakty, mój temperament jest równie espresyjny co ich.

Osobistość3piorunów

@Lopez_ na ironie, po niemiecku we włoszech sie dogadasz szybciej niz po angielsku, a i poziom obsługi tez jest lepszy :)
oczywiście mówimy tu o typowo turystycznych miejscach :smiley: wiec ten niemiecki może nie jest takim głupim wyborem 😛

Pokaż więcej komentarzy (9)

Osobistość

w Hydepark

37piorunów

NAJPIĘKNIEJSZY PREZENT JAKI MOZEMY DOSTAĆ TO CZAS

Prawie rok temu ukończyłam 3 dniowy kurs szycia na maszynie. Zainspirowała mnie do tego jedna z moich znajomych z pracy, która przychodząc do biura ma na sobie zawsze kreacje, które wyglądają niezwykle elegancko i schludnie. Jej ubrania rzucają się bardzo w oczy i nie dlatego, że są krzykliwe czy kontrowersje, a po prostu ładnie uszyte. Ktoś może pomyśleć że po co poświęcać czas na szycie (uszycie t-shirta wraz z wykrojem to ok 2-3 ja pracy) skoro można kupić sobie taką za 20 zł w przeciętnej sieciowce - też tak zawsze myślałam, dopóki nie zobaczyłam ubrań wspomnianej znajomej, od razu po nich widać co to znaczy "dobra jakość".

No ale ja nie o tym. Długo moja maszyna stała i się kurzyła. Nie czułam inspiracji, a poradniki szycia ubrań typu "burda" wydawały się dla mnie zbyt skomplikowane. Pierwsza próba uszycia prostych spodni bawełnianych, poszła na szmatki. Co miało pójść nie tak to poszło nie tak. No i kolejny przestój w nauce szycia przeplatany jedynie skracaniem spodni dla mamy.

Na ratunek przyszła mi siostrzenica, która lubi lalki Barbie. Będąc szczera, nie lubię dawać jej prezentów w postaci zabawek - ma ich tone, nie czuje też żeby czegoś jej brakowało. Więc postanowiłam że oddam jej swój czas. Nie wiem dokładnie ile mi zajęło uszycie kilku ubranek, ale mimo licznych wad, włożyłam w to serce. Prawdopodobnie wylądują i tak na dnie kosza z zabawkami to jednak ma coś ode, co nie jest czystym pieniądzem, a pewnym poświęceniem, którego jak na 4-latke na razie nie zrozumie, ale może kiedyś to dostrzeże.

Jest też dodatkowy plus tego prezentu. Szycie w mini skali, jest dużo trudniejsze. Każdy mankament jest dużo bardziej widoczny. Uszycie ich wiele mnie nauczyło i choć wiem że jeszcze długa droga przede mną, to podejście do nauki małymi krokami to dla mnie game changer nie tylko w przypadku szycia.

Gruba ryba3piorunów

@Cori01 ja po lekcji techniki w szkole podstawowej też robiłem kuzynkom ubrania dla lalek. Potrafimy kłócić się o różne części garderoby, które zrobiłem. One były zadowolone, a ja dostrzegałem swoje błędy np w spodniach, które robiłem tylko z dwóch części przez co w kroku źle to wyglądało. Zadowolony byłem z czegoś na wzór marynarki

Osobistość2piorunów

🍬

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

24piorunów

Zaskakuje mnie jawnie okazywana ~rasizm~ ksenofobia.

Niestety, trafiłem do pracy z ludźmi, a ci, jak wiadomo, są bardzo różni. Nie chcę nikomu umniejszać, ALE po pracy stricte biurowej i po spędzeniu paru lat na uczelni jest to dla mnie przykre zderzenie z rzeczywistością.

Chociażby fakt, że ludzie podczas rozmowy z doradcą klienta w elektromarkecie nie są w stanie powstrzymać się od przeklinania. Nie przeszkadza mi to w rozmowach prywatnych, ale w innych sytuacjach to jednak oznaka braku kultury.

Inną z rzeczy, która mnie zszokowała, jest wspomnian ~rasizm~ ksenofobia, głównie przejawiająca się niechęcią do Ukraińców (pewnie dlatego, że ich jest obecnie najwięcej w Polsce spośród mniejszości).

Od jakichś głupotek typu chłop chciał reklamówkę, ale „porządną, a nie jakąś ukraińską” po bezrefleksyjne stwierdzenie, że trochę bardziej upierdliwi klienci to na pewno Ukraińcy. Jakby jakiekolwiek negatywne cechy od razu przypisywane są Ukraińcom.

Ponownie, czarny humor i śmieszki heheszki mi nie przeszkadzają. Jak na nasz klanowy zlot przyjechał znajomy Niemiec, to nie zwracałem uwagi na żarty w naszą stronę o obawie, że ukradniemy mu auto czy cokolwiek. Za to śmiałem się z niego, gdy wymiotował, a kolega stwierdził, że po raz pierwszy w życiu widział, jak Niemiec oddał coś Polakom. ; )

Jednakże wygłaszanie takich uwag podczas „biznesowej rozmowy”? Jedna wielka masakra.

Aż zacząłem zastanawiać się, czy nie trollować takich ludzi i mówić, że moi rodzice pochodzą z Ukrainy i to, co mówią, jest krzywdzące, ale wiadomo, wszystko fajnie wygląda w głowie. X)

Fenomen3piorunów

Obracajac sie w srodowisku akademickim moge z przykroscia powiedziec, ze taki przekaz trafia tez tutaj. Nie jest to moze takie powszechne i natarczywe, ale u niektorych pewne uprzedzenia sa. Niesamowite, jak w pare lat ludziom odjebalo, bo gdy wojna wybuchla, to odpowiedz spoleczna byla bardzo budujaca. Teraz ludzie czytaja ogrom bzdurnych, nazmyslanych historii o ukraincach na twitterze, facebooku i tiktoku, ze wchodzi im to do lbow. Na facebooku juz z dwa lata temu zobaczylem, ze niewazne, czego dotyczy wpis, w komentarzach znajdzie sie negatywne nawiazanie do Ukraincow.

A najlepsze jest to, ze w rzeczywistosci Ukraincy sa najlepszymi imigrantami, jakich mozemy miec. Sa bardzo podobni jezykowo, w znacznym stopniu kulturowo, ich przestepczosc jest zblizona do przestepczosci Polakow i sa podobnie lub bardziej pracowici od nas. Polacy, ktorzy na nich pluja kopia grob Polsce, bo mamy sporo Ukraincow, a jesli beda dyskryminowani, to bedziemy mieli problem jak Amerykanie z czarnymi. No, tyle tylko, ze tam czarni czesto atakuja siebie, a w takiej sytuacji Ukraincy moga byc solidarni.

Inna sprawa: sporo Polakow ma wschodnie korzenie, bo... II RP. Po co tak atakowac Ukraincow? To czesto nosi znamiona hipokryzji. Moj dziadek byl Bialorusinem, babka Litwinka, a ojciec to juz Polak. Ten, mimo rodzicow o takich narodowosciach, nie ma zadnych nalecialosci ze wschodu, w naszej rodzinie ostalo sie tylko nazwisko. Jedno dziecko, czyli moj ojciec stal sie Polakiem i urodzil trojke polskich dzieci. I nikt nam nigdy nie zarzucal, ze nie jestesmy wystarczajaco polscy. To po prostu pokazuje, jak podobni mozemy byc i jak latwo czlowiek moze sie zasymilowac.

Pokaż więcej komentarzy (25)

Sum

w Wiadomości Świat

35piorunów

Z żalem stwierdzam, że coś w tym jest, co mówił bodajże JKM: że kobiety nie posiadają poglądów politycznych, tylko przejmują poglądy polityczne swoich mężów...

Siostra jak zawsze była umiarkowana w poglądach, to odkąd wyszła za wyborcę PiSu, to kurde na spotkaniach rodzinnych czuje się jakbym słuchał cały czas TV Republiki....

"Ukraińcy źli", "unia zła", "PO kradnie, PiS to sie dzielił z biednymi", "Niemcy źli", "Donald Niemiec".

Na nic jakiekolwiek argumenty, typu najprostsze logiczne myślenie:

"Skoro (za rządów pis)używali Pegasusa do nielegalnego szpiegowania opozycji, to gdzie ten dowody na te wielkie kradzieże? Gdyby mieli dowody to oczywiste, że by je wykorzystali do uwalenia opozycji". Cisza.

O tym jak narobili wałków z respiratorami, funduszem sprawiedliwości, etc, to już nie wspominam. Słowem: gdy człowiek ma w głowie ideologię, to argumenty nie działają.

Autorytet16piorunów

@Majestic12 gdybyś przeczytał Przedwiośnie - Stefana Żeromskiego to byś wiedział, że Cezary Baryka stał się radykalnym komunistą pod wpływem żony. Można powiedzieć chłop sobie zmyślił do książki. Otóż nie. Tak jak inni tu wskazalin - słabsza jednostka radykalizuje się pod wpływem silniejszej. Ot cała umiejętnosć kościoła, pisu, i innych partii żerujących na słabszych.

Mocarz0piorunów

Pieprzysz Pan głupoty. Ja się z ex non stop kłóciłam o politykę. No ale on był Konfederatą

Pokaż więcej komentarzy (9)

Autorytet

w Hydepark

21piorunów

Czy Trump kieruje się interesem narodowym?

W moim poprzednim wpisie zarzucono mi błędne zinterpretowanie działań Trumpa jako motywowanych interesem narodowym ameryki. Rozumiem czemu ten zarzut się pojawia więc chciałbym się do niego jakoś odnieść. Prawdą jest, że Trump wyraźnie sprzyja Izraelowi i nie jest wcale takie dziwne. Jako biznesmen przyjaźnił się z wieloma żydowskimi biznesmenami jak chociażby Epstein którego podejrzewa się o powiązania z Mossadem. Mentorem Trumpa był żydowski prawnik Roy Cohn którego także swego czasu oskarżano o prowadzenie elitarnego kręgu pedofilskiego i szantażowanie wysoko postawionych osób (o jego relacji z Trumpem nie tak dawno powstał nawet film). Jego zięciem jest ortodoksyjny żyd i biznesmen Jared Kushner który ma mieć powiązania z żydowską sektą Chabad-Lubawicz. Jego córka przeszła na judaizm. Jednym z jego największym darczyńców była najbogatsza osoba w Izraelu czyli Miriam Adelson. Mógłbym tak jeszcze długo wymieniać, ale sam Binjamin Netanjahu wydaje się być postrzegany przez Trumpa jako przyjaciel.

Co do kwestii bycia marionetką Putina to tutaj jest to dla mnie duża niewiadoma. Często zmienia on zdanie względem Ukrainy i rosji. Myślę, że darzy go faktyczną sympatią, ale niekoniecznie jest mu całkowicie posłuszny. Pomijając jednak te aspekty to trzeba pamiętać, że Trump jest osobą bardzo narcystyczną. Chce dostać nagrodę nobla i chciałby także zostać zapamiętany jako wielki prezydent. W tym sensie zależy mu moim zdaniem autentycznie na dobru kraju by mógł być chwalony przez swoich zwolenników. Dlatego moim zdaniem Trump w pewnym sensie faktycznie chce dokonać czegoś wielkiego dla ameryki by zapisać się w historii. Niestety jego potencjalna demencja, podatność na manipulacje i brak zdolności do planowania długoterminowego i brak zdecydowania w podejmowaniu działania skutecznie mu uniemożliwiają prowadzenie rozsądnej polityki która faktycznie pomogłaby mu zostać wspaniałym liderem.

Autorytet6piorunów

Trump kieruje się w pierwszej kolejności własnym interesem, swojej rodziny, kręgu znajomych a dopiero później Stanów.

Pokaż więcej komentarzy (14)

GURU

w Hydepark

38piorunów

Zauwazyliscie,ze w pisie maja jakis fetysz do waznych dat i chca cos zawsze odjebac w rocznice?
Powolanie rzadu 13.12, teraz weto w sprawie safe 12.03 w rocznice wejscia do nato.

Oni sa jak komuchy,co chca przejac wazne daty i sobie przypisac zaslugi.

GURU5piorunów

@jajkosadzone Podobny fetysz dat mają... kacapy 😉

Fanatyk3piorunów

Walczą z komuną w sposób jak komuchy, bo mentalnie są komuchami

Walczą z gejami bo mentalnie (...)

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Hydepark

30piorunów

W kontekście wpisu @bartek555

https://www.hejto.pl/wpis/meskosc-nie-objawia-sie-duzym-bickiem-iloscia-podniesionych-kg-tatuazami-broda-c

i chyba trochę

Tak sobie pomyślałem, że to dobrze, iż powoli do lamusa odchodzą czasy, kiedy ojciec był obecny w życiu dzieci jako taki małomówny kloc siedzący przez telewizorem. Dobrze, że stajemy się ojcami obecnymi w życiu naszych dzieci i facetami obecnymi w życiu żon/partnerek w sferze uczuciowej. Staramy się rozmawiać, wspierać, uczestniczyć i dopingować. Nawet w sporze czy kłótni coraz więcej chłopów stara się być i mówić z sensem a nie tylko "co ty gadasz", "nie rób problemu z niczego", "przestań płakać", "ja pier...l ale ty histeryzujesz".

Ja akurat fartownie miałem bardzo obecnego ojca, ale jak widziałem ojców moich kumpli (o ojcach koleżanek lepiej nie wspominać) to w 99 proc. przypadków, to był po prostu jakiś chłop wracający z roboty i kładący się na kanapie. Koniec. Zrobił swoje i ch...j i cześć. Teraz ma mieć spokój.

Fenomen3piorunów

Dla mnie nie do pomyślenia jest wogole, zeby być takim milczącym klocem przed telewizorem. Spędzanie czasu z moimi dziećmi to dla mnie przyjemność, nie katorga.

Fenomen5piorunów

Ja nie wyobrażam sobie nie rozmawiać codziennie z moimi córkami o różnych rzeczach, czasem trochę dłużej, czasem trochę krócej ale zawsze.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Lider

w Hydepark

105piorunów

Meskosc nie objawia sie duzym bickiem, iloscia podniesionych kg, tatuazami, broda, czy wygranych walk w danej formule.

Meskosc objawia sie tym, ze daje sie innym (rodzinie, jesli jest) poczucie bezpieczenstwa.

Taka jest moja teoria. Mozna sie z nia nie zgadzac ;)

Gwiazdor0piorunów

@bartek555 to nie meskosc tylko naturalna reakcja wobec osob na ktorych Ci zalezy. Nawet dzieci to robia

Gruba ryba0piorunów

Tak jest. Siła nie obawia się agresją, tylko łagodnością. Słabi ludzie muszą udowadniać światu swoją siłę

Pokaż więcej komentarzy (48)

Fenomen

w Hydepark

6piorunów

Niesamowite, jak w tym kraju wszystko jest błędnie interpretowane xD Np "słabe czasy tworzą silnych ludzi", "dobre czasy tworzą słabych ludzi" i przykład pokolenia PRL XD Bo wiecie, hehe, kiedyś chłop bił, pił, ale robota zrobiona była, norma wyrobiona, silne pokolenie, bez psychologów i tak dalej.

To właśnie wina ludzi urodzonych w PRL, że obecne pokolenia są tak spierdolone, bo jedyne co im przekazali z domu to alkoholizm, traumy po przemocowym wychowaniu swoich rodziców urodzonych w latach okołowojennych, chłopski rozum wyniesiony z PRL, niskie poczucie własnejh wartości wynikające z bycia zaściankowym polaczkiem z bloku wschodniego, niechęć do ludzi lepiej usytuowanych i tak dalej.

Właśćiwie, to ludzie urodzeni między 50 a 70 rokiem to najgorsze pokolenia, jakie trafiły się temu krajowi, bo konsekwencje demograficzne, trendowe, wychowawcze i tak dalej jednak sięgają trochę dalej niż "30 letni Arek nie chce mieć dzieci, wina tego pokolenia" XD

Komuna po prostu doszczętnie rozjebała ten naród na łopatki, a nikt nie chce o tym mówić, bo naszym krajem rządzą kudzie, którzy wspominają ją z nostalgią z uwagi na to, że były to czasy ich dzieciństwa i młodości. Wiecie ,teraz fajnie, ale kiedyś to byłooooo, łooo, kiedyś to takie lody były jak dziś nie ma, taka pizza, taki sprzęt, takie maszyny, blabla.

No i co do powyższego, to tak. Ten kraj jest dalej w mackach boomerów. U nas w kraju najwyższe funckje w jednostkach samorządowych, państwowych, spółkach, związkach, organizacjach sprawują ludzie z gatunku: Wąsaty janusz po historii, gruby i spocony jak knur z wąsem ujebanym od musztardy i zapachem wywietrzałej wódy, który kieruje się myśleniem "ja wiem lepiej", "ja trochę w zyciu widziałem". Jak się dorobił pozycji? Bzykał w niemieckim burdelu w latach 90 d⁎⁎y razem z kimś wysoko postawionym, nakradł z upadającej fabryki i ojebał za Odrą, albo co gorsza - właził w d⁎⁎ę starym komuchom i piął się w hierarchii, dostosowując się jak kameleon do zmieniających się realiów.

Wkurwia mnie też cały ten mit solidarności, gdzie po prostu należy to spłycić do tego, że byli to robotnicy, których wkurwiał rząd, a potem zrobiła się wokół tego jakakś szopka i idea, gdzie cała wierchuszka solidarności to byli po prostu dorobkiewicze, cwaniacy i układowicze, którzy chcieli się ułożyć w nowym systemie i tyle xDDDD

Tego daleko nie trzeba szukać, bo naszym krajem politycznie od ponad 20 lat rządzi dwóch starych dziadów, z czego jeden nawet się nie kryje z tym, że na niczym się nie zna poza trzymaniem ludzi za mordę i nawet nie umie komputera obsługiwać, a drugi co tam próbuje nadąząć i być nowoczesny, ale cały jego PR to robota marketingowców, bo jest takim samym mentalnym boomerem, mentalnym dziadem, którego trochę naprostowało środowisko unijne, ale to dosłownie jakby gówno w złote pazłotko opakować i powiedizeć, że cukierek.

Tak, uważam, że jedyny ratunek dla tego kraju to jest zmiana pokoleniowa, bo choć następne pokolenia (lata 80 i 90) ni esą idealne, a te najmłodsze to już w ogóle lipa, to jednak są to pokolenia zdecydowanie lepsze - te które przeszły płynnie przez erę digitalizacji, najgorsze czasy XXI wieku, kryzysy i inne gówna i do tego najlepiej wykształceni, kiedy jeszcze dyplom coś znaczył.

Fanatyk2piorunów

@Lopez_ to pierdzielenie, że "kiedyś to nie było ADHD/depresji/autyzmu i ludzie żyli". Tak k...a Ameryki też nie było do 1492. Dopiero jak Kolumb tam dopłynął to z nicości spadła w ocean.

Fanatyk3piorunów

@Lopez_ No, dokładnie. To co tutaj opisałeś:

chłopski rozum wyniesiony z PRL, niskie poczucie własnejh wartości wynikające z bycia zaściankowym polaczkiem z bloku wschodniego, niechęć do ludzi lepiej usytuowanych i tak dalej.

Już nawet zdiagnozowano jako homo sovieticus. Naród będzie się podnosił jeszcze ze dwa-trzy pokolenia. Pytanie tylko, czy niekompetentni politycy jakich wybiera od 30 lat, w tym czasie nie doprowadzą do kolejnego upadku kraju, i kolejnej katastrofy w stylu rozbiorów, czy klęski w 1939.

Swoją drogą, mitologizowanie Solidarności też mnie bawi, bo najczęściej robią to ludzie, którzy nie przeczytali nawet 21 postulatów Solidarności - Solidarność nie oczekiwała wprowadzenia kapitalizmu, a jedynie przypudrowania komuny, aby żyło im się lepiej. Kilka przykładów z listy postulatów poniżej:

8. Podnieść zasadnicze uposażenie każdego pracownika o 2000 zł na miesiąc, jako rekompensatę dotychczasowego wzrostu cen.

(...)

13. Wprowadzić na mięso i jego przetwory kartki – bony żywnościowe (do czasu opanowania sytuacji na rynku).

(...)

19. Skrócić czas oczekiwania na mieszkania.

Jedyne co dodam, to to, że nie jestem fanem określenia "boomer" na ludzi z Polski, bo ma zupełnie inne konotacje niż w USA. Boomerzy w Polsce mieli gówno, i z tego wynikają ich problemy, które przekazali dalej, boomerzy w USA (przynajmniej ci biali), zbierali owoce rozbujanej gospodarki powojennej, i faktycznie młodsze pokolenia mają czego niektórym z nich zazdrościć.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Książki

11piorunów

Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?

Tradycyjnie cały tekst wrzucam na Hejto, ale gdyby ktoś ~chciał nabić mi wyświetlenia~ przeczytać na blogasku, to można tutaj: https://cyberpunkowyneuromantyk.blogspot.com/2026/03/czy-androidy-marza-o-elektrycznych.html

A tu mój tag:

Zapraszam do czytania!

Można się spierać, czy zaliczyć powieść K. Dicka do cyberpunku, czy może to zbyt wczesny utwór, który nie zawiera wszystkich elementów typowych dla gatunku. Nie można jednak odebrać autorowi ogromnego wpływu na powstanie/rozwój tego podgatunku fantastyki naukowej. W końcu na podstawie wymyślonej przez niego historii powstał scenariusz filmu, który określił stylistykę wielu przyszłych utworów.

Dick sporo miejsca poświęcił androidom – sztucznie stworzonym istotom, kształtem przypominającym ludzkie ciała. W powieści androidy mogą z powodzeniem udawać ludzi, pracować, być gwiazdami operowymi, a nawet przewyższać ich intelektem.

Myśl o tym, że humanoidalne roboty mogłyby chodzić pomiędzy nami, dla wielu jest przerażająca. Przynajmniej tak mnie się wydaje – ilu z nas wsiadłoby do taksówki kierowanej nie przez człowieka, a przez sztuczną inteligencję? Ja pewnie tak. Patrząc na to, co dzieje się na drogach – czy AI mogłoby być gorsze od polskich kierowców? No, ale mogę być wyjątkiem, ponieważ ogólna narracja jest taka, że ludzi straszy się sztuczną inteligencją ‒ tym, że zabierze nam pracę, hobby (wystarczy spojrzeć na generowane obrazy czy zdjęcia), a nawet życie, jak chociażby w „Terminatorze”.

Dlatego wymyślono test opierający się na empatii, dzięki któremu można rozpoznać androidy. Te może i potrafią być przebiegłe i bardziej inteligentne od ludzi, jednakże brakuje im wspomnianej empatii. Można udawać, ale w naturalnych reakcjach/odruchach człowiek wciąż przewyższa sztuczną istotę. Czy aby jednak na pewno?

Dick nie zapomniał o ludziach upośledzonych, z osobowością schizoidalną i im podobnych. No i są przecież osoby niby zdrowe, ale o bardzo niskim poziomie empatii i inteligencji emocjonalnej. Sam niestety takie spotkałem. Potrafiły, w obliczu problemów zdrowotnych psa, przedłożyć własną przyjemność (pójście na wesele) nad operację tylnych łap, skazując zwierzę na cierpienie. Uspokajam, że nie stałem wtedy biernie i psina otrzymała potrzebną pomoc.

Podobnie było w sytuacji stłuczki, w której udział wzięła ich córka. Pierwsze pytanie matki było o to, czy samochód jest cały, a nie, czy z córką jest wszystko w porządku. Następnie niechęć do zabrania dziewczyny na SOR, mimo że skarżyła się na ból w odcinku szyjnym, tłumaczona jest tym, że długo się czeka na przyjęcie.

Czy w obliczu takich ludzi, test opierający się na empatii ma w ogóle sens, skoro łatwo byłoby pomylić takiego człowieka z androidem? Chyba lepszy byłby test DNA czy coś, co nie pozostawiłoby żadnych wątpliwości, z kim bądź czym mamy do czynienia.

Ciekawe jest to, że empatia stała się dla ludzi na tyle ważna, że powstał merceryzm – religia koncentrująca się na empatii właśnie. Ludzie poprzez skrzynki empatyczne mogli dzielić się z innymi swoimi emocjami, a także współodczuwać ból Mercera, obrywającego kamieniami podczas wędrówki. Rany mu zadane przechodziły na uczestników, którzy w realnym świecie również przez nie cierpieli.

Dodatkowo, ludziom tak bardzo zależy na pokazaniu swojej empatii, że pragną mieć żywe zwierzęta. I zależy im do tego stopnia, że posiadanie tytułowej elektrycznej owcy uważane jest przez głównego bohatera za coś wstydliwego. Niestety, w postapokaliptycznym świecie żywe egzemplarze są bardzo rzadkie, a przez to bardzo drogie.

Czy androidy żyjące pośród nas to rzeczywiście taki problem? Jasne, w powieści android mógł zyskać wolność jedynie w wyniku śmierci swojego właściciela, więc wolno żyjący egzemplarz z góry był podejrzewany o morderstwo. Ale czy w sytuacji, gdyby mogły żyć ot tak, byłoby to złym rozwiązaniem? Żyjemy w cieniu wizji o zapaści demograficznej, więc androidy powinny pomóc zapełnić lukę, tak jak poniekąd oczekujemy tego teraz od imigrantów.

Jednakże, czy bylibyśmy w stanie zaufać komuś, kto nie wykazuje oznak empatii? Androidy z jednej strony chcą być wolne, z drugiej nie są lojalne wobec innych androidów, z którymi dzielą los, i w obliczu porażki godzą się na nią, zamiast do końca walczyć o swoje „życie”. Czy w takim razie pomogłyby umierającemu człowiekowi? Albo poświęciłyby się, żeby uratować kogoś innego?

Dodatkowo stworzyłoby to inny problem: brak pewności, czy mamy do czynienia z żywą osobą. Dickowi udało się sprawić, że każdą nową postać podejrzewałem o bycie androidem. W większości przypadków miałem rację, ale dało mi to do myślenia. Jeśli chodzi o codzienne kontakty, jak zakupy spożywcze czy obsługa w banku, nie miałoby to dla mnie znaczenia, gdyby taki android był „wystarczająco ludzki”. Jednakże nie wiem, czy przez pomyłkę chciałbym się zakochać w androidce.

Jako ludzie nie mamy problemu, by obdarzyć uczuciami androida czy robota. Nie mam na myśli od razu poważnych uczuć jak miłość (chociaż wiele utworów pokazuje, że to możliwe), ale zwyczajną sympatię czy współczucie. Kto nie nazwał ludzkim imieniem swojego robota sprzątającego? W powieści żona Deckarda żałuje androidów, które według niej mąż zabija, a według niego tylko usuwa. Za to sam łowca w pewnym momencie zapałał uczuciami do jednej z androidek, co skończyło się stosunkiem seksualnym – czymś niedopuszczalnym w jego zawodzie, a mimo to jakże częstym wśród innych łowców.

Z pewnością dostosowanie się do nowej rzeczywistości byłoby dla wielu osób bardzo trudne, ale nie uważam, że niemożliwe. Z własnej ciekawości i chęci obserwacji, jak mogłoby to wpłynąć na społeczeństwo, chciałbym doczekać momentu, w którym istniałyby androidy dorównujące nam inteligencją.

Pytanie na koniec: czy empatii da się nauczyć? Trudno powiedzieć, ale na pewno warto próbować. W próbach tych mogłaby pomóc technologia VR, rozwinięta o możliwość pełnej immersji z wygenerowanym światem. Wyobraźcie sobie szkolne lekcje, podczas których uczniowie zanurzają się w różne scenariusze i odczuwają określone emocje. Mogliby poznać, jak się czuje osoba niepełnosprawna, chora na przewlekłą chorobę czy ‒ bliżej dorosłości ‒ poniżana, bita lub nawet gwałcona. Dosłownie wejść w czyjąś skórę.

Tekst zredagowała Kinga Brzozowska.

Osobistość

w Dyskusje

13piorunów

Tak mi teraz przyszło do głowy.

Gdzie utylizujecie olej po smażeniu? Ja np mam air fryera, i nie mam oleju, ale wiem że ludzie smażą.

Internety mówią że trzeba oddać do PSZOKu, ale wątpię że ktoś się tam z tym udaje.

Za granicą widziałem takie fajne pojemniki na zużyty olej, gdzie można było wrzucić w butelce, ale u nas się z tym nie spotkałem.

Autorytet3piorunów

Olej mieszam z płynem do mycia naczyń i gorącą wodą i do kanalizy

Mocarz1piorunów

@kim_jestesmy_dokad_zmierzamy ja mam frytkownicę olejową, nic mnie nie przekona że frytki z airfryera lepsze i zostawiam pojemnik 3 litrowy po oleju, później do niego zlewam i jak pełny zamykam mocno szczelnie i do zmieszanych. Wiem że powinno sie do PSZOK ale no wiadomo jakie problemy a i tak finalnie pewnie trafi gdzie ma trafić.

Pokaż więcej komentarzy (24)