deafoneLider
24piorunów
Żona "zajdę do rossmana i wracam"
@deafone tylko uszczelka? To pewnie nic poważnego xD
deafoneLider
24piorunów
Żona "zajdę do rossmana i wracam"
@deafone tylko uszczelka? To pewnie nic poważnego xD
Mr.MarsGURU
6piorunówJakość życia, bezpieczeństwo i infrastruktura - m.in. te aspekty zadecydowały o tym, że Monako zdobyło pierwsze miejsce w nowym zestawieniu „Nomad Lifestyle Index”, wyprzedzając m.in. Zjednoczone Emiraty Arabskie czy Portugalię. Za tym wyróżnieniem kryją się jednak nie tylko zalety, lecz także pewne

macgajsterGruba ryba
69piorunówZmiany
Szukanie pracy jest łatwe: szukasz, dopasowujesz CV, aplikujesz, szukasz dalej, znowu dopasowujesz, znowu aplikujesz i tak do usranej. Dzień świstaka, tylko czas leci nieubłaganie.
W poniedziałek zaliczyłem z tego powodu potężnego doła. Wszedł nie tylko temat bezrobocia, choć to duża baza, największa. Doszła samotność, brak perspektyw, poczucie zupełnego braku kontroli nad jakimkolwiek aspektem życia.
Tylko teraz już miałem broń w łapkach, broń przeciwko sobie, która nie zabija, a leczy.
Nie odrzuciłem doła, przeżyłem go, nawet momentami zmuszając się do większego poczucia tego bólu. Ot, pozwoliłem sobie cierpieć i mieć powód do cierpienia. Nie zamknąłem tego za zasłoną z kolejnego projektu czy jakiejkolwiek gry. Usiadłem po ciemku, pod kocem i czekałem.
Po jakimś czasie wszystko się uspokoiło i przyszła refleksja. Sam siebie maltretuję niepowodzeniami w rekrutacjach, a przecież dostaję jakieś zaproszenia na rozmowy, czasem zwrotki z brakami – CV działa. Problem nie musi być we mnie, a może być w firmach (co wiem logicznie, ale emocjonalnie byłem przetyrany). Dlaczego zatem wyrażam złość, frustrację i niezadowolenie na sobie, kiedy powinienem na firmach? Czyżby dlatego, że robię te CV dla nich, a nie dla siebie? Czyżby dlatego, że podchodzę do tego jak do egzaminu (a robię tak…)?
I skończył się dzień świstaka, wróciła energia, powstał plan.
Musk jest gupi.
#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia
Trzymaj się cumplu
Istnieją też branże, w których można znaleźć bez CV pracę jeszcze w drodze z pociągu do najbliższego hotelu.
Mr.MarsGURU
5piorunówPortal Business Insider opublikował ranking najbardziej pożądanych miast do życia w Polsce w 2026 roku. Liderem zostały podwarszawskie Marki. Jakie jeszcze miejsca znalazły się na podium? W rankingu Business Insider Polska wziął pod lupę ponad 300 gmin miejskich. Za kryterium posłużyło saldo

Mr.MarsGURU
8piorunówEkstremalne warunki zmuszają mieszkańców Longyearbyen na Svalbardzie do przestrzegania wielu nietypowych przepisów. Wszystko po to, by chronić wyjątkowy ekosystem arktycznej wyspy i nielicznych śmiałków, którzy zdecydowali się tu zamieszkać. Władze należącego do Norwegii archipelagu ściśle określiły

Mr.MarsGURU
8piorunówKatowice obchodzą w tym roku swoje 161. urodziny. Ich rówieśniczką jest kolonia Borki. To dawne robotnicze osiedle, które na przestrzeni ostatnich lat stało się zapomnianą dzielnicą. Kolonia Borki jest na pograniczu Katowic i Sosnowca w woj. śląskim. Tuż obok biegnie jedna z najbardziej zatłoczonych

DzialaczWiejskiAutorytet
47piorunówZostawiam wpis trochę dla siebie trochę dla wyżalenia się. Los zagrał ze mną w pokera. Nie umieram, świat się nie kończy, ale ostrze wisi nad moja głową. Czeka jedynie na wyrok. Z własnej głupoty, a także z pewnych zaniedbań popadłem w problemy. Nie wchodząc w szczegóły, czekam na to, aż los rzuci kością. Za kilka dni, a może szybciej, okaże się czy wyjdę bez szwanku, czy może stracę bardzo wiele (głównie stabilność, spokój, zaufanie do samego siebie też).
Wpis ten potraktuje raczej jako zapis w dzienniku. Jeżeli Bożą łaską (lub uśmiechem losu - wersja dla Ateistów) poszczęści mi się, wrzucę tu przepis na Foccacie :smiley: Trzymaj kciuki nieznajomy z hejto !
"It's too late to change events
It's time to face the consequence..."
Bież na klatę i się nie maż, nauka bywa bolesna. 💪
@DzialaczWiejski czy twoj nick znaczy, żeś Kołodziejczak? xD
Lopez_Fenomen
3piorunówO tym, jak głęboko są zakorzenione w nas zwierzęce instynkty.
Nie odpalają się, póki nie ma zapalnika. Tak sobie patrzę na klimat na stadioanch. Dla wielu inteligentnych ludzi skojarzenia są proste. Bydło, debile, ludzie bez perspektyw, ćwierćmózgi. No właśnie błąd.
Wychowałem się w sumie w dość dobrze usytuowanej i wykształconej rodzinie. Z racji mojego ADHD zawsze byłem buntownikiem i ciężkim dzieckiem. Nie chciałem trzymać się z dzieciakami z "dobrych rodzin", wybrałem podwórko. Sprawiałem trochę problemy wychowawcze, które naprostowały sporty walki i chyba sam wiek. W miarę dobrze uczyć się zacząłem dopiero w liceum, a właściwie to chyba dopiero w klasie maturalnej, potem skończyłem dwa kierunki studiów, mam dobrą pracę, jestem w sumie kumatym gościem i dziś już w wieku 30 lat odpowiedzialnym, ale...
Przewinąłem się przez klimat kibicowski na stadionach. I to po prostu jest ciężkie do wymazania z głowy. Jako małolat się bardzo tym pasjonowałem. Treningi, zbiórki na osiedlach, mecze, wyjazdy. Odbiłem od tego mniej więcej w momencie, kiedy wszedłem na "bardziej zaawansowany etap" w życiu, związku. Magisterkę robiłem niestacjonarnie, więc jeździłem co 2 weekend na studia. Zamieszkałem z moją ex. A właśćiwie to chyba w momnencie jak ją poznałem, więc jakoś na 1-2 roku studiów już miałem wylane. Po prostu przestałem mieć na to czas, choć w głowie dalej to siedziało.
Związek się rozleciał po 6 latach, zacząłem wszystko od nowa. Finalnie po 2 latach poukładałem sobie życie, fajan praca, robię mieszkanie, no ale ten...Jakoś wiosną dałem się namówić kumplowi, który też jeździł swego czasu i bawił się w cięższe klimaty. Dziś także normalny gość. Ma swój dom, na który zarobił w Norwegii, spoko pracę, kobietę, 2 dzieci. Pojechaliśmy na wyjazd, chyba po 8-9 latach. Akurat się złożyło, że mecz podwyższonego ryzyka i bardzo dobra liczba.
I jakoś to tam we mnie odżyło. Zbiórka pod stadionem, zbijamy piątki, pytania co tam słychać i co ja tu robię tak nagle, potem podróż z eskortą, wychodzimy pod stadionem, słyszymy ryknięcie gospodarzy i bluzgi w naszym kierunku, trzepią nas gliny, wbijamy na sektor i zaczynamy drzeć japę i adrenalina skacze do górnej belki.
Ja, obok jakiś 60 letni dziadzia, obok facet ubrany w Louis Vitton, dalej jakiś Seba z wydziaraną szyją, a na końcu 16 letni chłopaczek z liceum. Stoimy i drzemy ryja. Nikt gorszy, nikt lepszy. Na ten jeden dzień stoimy razem w szeregu jak dobrzy kumple.
To był taki typowo męski wypad, takie coś, czego potrzebowałem, odbicie od tego wszystkiego co ułożone i kolorowe, po prostu taki k⁎⁎wa plemienny wypad. Strasznie to kopie w łeb. Oczywiście był to jednorazowy wyskok i mam wyjebane, bo myslę logicznie i rozsądnie, ale nie powiem, że mnie to nie kusi. Kusi podobnie jak innych ludzi używki, hazard, no ale basta. Wiem jak to wygląda od środka i nie chcę w to brnąć.
Wielu wykształconych ludzi z dobrym życiem tego nie kuma, bo tego nie przeżyło. Do tego zły PR robią jeszcze idiotyczne filmy z gatunku "FURIOZA", które co najwyżej pokazują jak żyje z tego wierchuszka i to gdzieś najczęściej w dużych miastach, szczególnie na południu (Kraków/Śląsk), najczęściej też osoby, które sporadycznie biegają na mecze.
W sumie dla zobrazowania polecam film "Hooligans" z 2005 roku, brytyjski. Choć wiele wątków niedociągniętych względem polskiego klimatu, to jednak w sporej części mniej więcej tak to wciąga i tak to wygląda.
Dla mediów i ludzi postronnych to najczęściej sebixy i bandyci. A ja poznałem tam też wielu ludzi z dobrą pracą, poo studiach, dobrych fachowców z własną działalnością, a nawet jednego kolesia, który robił doktorat i pracował dla międzynarodowej firmy.
Z czego to wynika? Według mnie po prostu zwierzęce instynkty plemienne. Coś, co jest uśpione w mężczyznach. Chęć rywalizacji, zastrzyku adrenaliny, instynkt łowczy odziedziczony po plemiennych przodkach. Kiedyś polowania, walki plemienne, potem bitwy, bezsensowne zabijanie się, a dzisiaj jakaś namiastka tego i cząstka, która aktywuje tę żądzę to właśnie to.
Z perspektywy czasu jednak uważam, że każdemu mężczyźnie przydają się takie doświadczenia i podobne, trochę odskoczni od bycia grzecznym, tyrającym na system, dżentelmenem, który ma tylko płacić podatki na ten kraj, zadowalać kobiety, wychowywać dzieci i być podporządkowanym.
#gownowpis #przemyslenia #mecz #zycie #takaprawda #patologiazmiasta #hejtohooligans

O tym, jak głęboko są zakorzenione w nas zwierzęce instynkty.
Nie odpalają się, póki nie ma zapalnika.
Widzisz, niektórym potrzebne są zapalniki, na przykład musi zobaczyć, że grupka kiboli kopie chłopaka, bo jest z innej drużyny, a innym wystarczy poczucie, że za ich niemoralne czy niezgodne z prawem zachowanie, nie grozi kara, bo na przykład są w tłumie.
Lopez_Fenomen
5piorunówMam taką rozkminę z rana odnośnie rosnącego zjawiska w postaci promowania prostactwa, głupoty i nieuctwa w polskim Internecie.
Jak nie było powszechnego dostepu do internetu, to najniższa warstwa intelektualna tego kraju była totalnie nieszkodliwa. Kończyło się na gadaniu pod budką z piwem i potem zawijka do domu, bo rano o 6 czeka fabryka smrodu w pizdziszewie dolnym.
Od kiedy jest internet ludzie na tym poziomie stali się influencerami, gromadzącymi za sobą rzeszy swoich fanów-debili, którzy zaczęli wpływać na społeczeństwo i szczerze mnie to przerażą.
Nasze społeczeństwo w skrócie. Fascynowanie się jakimś Buddą, 7777 k⁎⁎wa, typami co wpierdalają kebaby z mięsem z gatunku zmielone truchło psa, janusze mówiący chłopskim językiem, co wypowiadają się na tematy geopolityczne, szarlatani pseudomedyczni, nasterydowane przygłupy komentujący sytuacje na świecie, do tego masa głąbów oglądających innych głąbów jak grają w gry online XD To są właśnie zainteresowania polaczków.
Potem taka armia imbecyli atakuje masowo innych ludzi w Internecie, robi zły PR ich biznesom, wpływa na dzieci spędzające większość dnia na surfowaniu po Internecie.
**_
Z czego to wynika?_**
Przez lata w Polsce po upadku PRL były srogie kompleksy narodowe. Ci najbardziej wykształceni i zamożni czuli się gorsi od społeczeństw zachodnich i swoje frustracje przelewali na innych. Że prowincja, Polska B, ciemnogród, jechali po nich przy okazji każdych wyborów i rozmaitych sytuacji społecznych. Bo sami mieli poczucie wstydu z racji swojegoi pochodzenia - zacofany postsowiecki kraj.
Akurat miałem okazję wychowywać się w wykształconej i dość dobrze usytuowanej rodzinie, ale jako ten buntownik oczywiście szukałem własnych dróg i młode lata spędziłem na podwórku, osiedlach, stadionach, matach sportów walk. To co zapamiętałem z młodego życia, obcując w 2 różnych środowiskach (akurat moi rodzice byli turbo normalni, ale znajomi rodziny, szczególnie ciotek/wujków już nie zawsze) że ci "wyżej" szczerze gardzili tymi "niżej", a ci "niżej" czuli pogardę w stosunku do wykształcenia, ludzi zarabiających lepiej i byli bardzo zawistni i czuli się gorsi. Kij ma dwa końce.
Jak sobie tak rozkminię jaka jest przyczyna tej armii chłopskiego rozumu, zbuntowanej wobec edukacji, autorytetów etc, to chyba głównie system i nauczyciele wmawiający innym, że jeśli nie mają piątek od góry do dołu i nie idą na studia, to są debilami, którzy na niczym się nie znają, do niczego nie nadają i mają siedzieć cicho i się nie odzywać. Za dzieciaka słyszeliśmy, że ten co kopie rowy, pracuje na budowie, jest fachowcem od pracy fizycznej to nieuk, idiota i w ogóle podczłowiek. W dyskusji publicznej też promowało się "młodych, wykształconych, z dużych miast". Nikt nie doceniał prostych ludzi, którzy wykształcili się w fachu, są dobrymi specjalistami i obrali w życiu inną drogę.
Dzisiaj się to zmieniło, już nikt nie patrzy takimi kategoriami, ale co lata wypracowane, to zostało. I tak, dziś macie spawacza, który ciśnie po studentach, że "on ma tyle i tyle a oni na kasę do biedronki" i że "studia to głupota", albo jechanie po autorytetach naukowych z browarem w ręku i promowanie szurów, bo przez lata robiło się z takich jak on podczłowieka i teraz szuka po prostu podbudowania swojego ego, grupy która go rozumie i myśli nieszablonowo, w kontrze do tych "ynteligentnych".
#przemyslenia #gownowpis #zycie #polityka #psychologia #gospodarka
Jak nie było powszechnego dostepu do internetu, to najniższa warstwa intelektualna tego kraju była totalnie nieszkodliwa. Kończyło się na gadaniu pod budką z piwem i potem zawijka do domu, bo rano o 6 czeka fabryka smrodu w pizdziszewie dolnym.
Nie zgodzę się z tym zdaniem. Wychowywałem się przed internetem, komórkami, przed Schengen i wstąpieniem do unii europejskiej.
W tamtych czasach z braku pracy i perspektyw nie było bezpiecznie w naszym kraju. Rozboje, kradzieże, wandalizm czy zwykła przemoc była na porządku dziennym. Nie każdy to widział czy pamięta.
Nie zgodzę się też z tezą, że wykształcenie idzie w parze z kulturą osobistą, zarobkami, inteligencją czy stosunkiem do drugiego człowieka.
Ej, przed internetem ludzie wierzyli że jakiś ruski mentalista zaczaruje im wodę przez telewizor...
Lopez_Fenomen
12piorunówCzytam badania o tym, że "Zetki" odczuwają brak sensu w życiu. Pod tego typu postami w socialach masowo wypluwane są komentarze o tym, że nic nie mają. Drogie mieszkania, kredyty, słabe zarobki na start i ogólne poczucie niesprawiedliwości.
Powiem tak: zgodzę się i nie. Z jednej strony start jest bardzo ciężki, z drugiej są pokolenia, które pamiętają wysokie bezrobocie, brak perspektyw na życie, mało bezpieczne ulice po zmroku i absolutny brak rozrywek. Siłowni kilka na krzyż na mieście, głównie same karki patrzące się na ciebie oceniającym wzrokiem podczas ćwiczeń, o jakichś knajpkach, eventach i innych cudach nie wspominam. Robota w McDonalds to był rarytas, a pójście na obiad na miasto nawet w lepiej sytuowanych rodzinach był od święta. Pochodzę z trochęj lepiej usytuowanej rodziny i mimo to pamiętam nawet w okolicach 2005-2006 roku jak wyjście do restauracji z rodzicami (dziś istniejąca dalej i klasyfikowana w kategorii smażalnio-speluna) to było WOW.
Absolutnie mitem jest to, że każdy kiedyś miał mieszkanie, kupował za pół darmo lub dostawał od państwa. Jak się miałeś gdzie dorobić, to było zdecydowanie łatwiej, ale dziś masz full możliwości, by zarabiać, a kiedyś to nawet wyjazd za granicę nie był łatwy.
Zetkom banie zniszczył Instagram. Nierealne życie jak z bajki, podróże po świecie, drogie samochody, beztroski lifestyle, gdzie się leży, pachnie, zarabia i oddaje tylko przyjemnościom.
Dodatkowo, Żyd zakręcił korbom w głowach kobiet. Dziś ludzie żyją bez miłości, wiary (wiarę tu interpretuję szeroko - zarówno religię, jak i wiarę w siebie, w szczęście, dobrą energię etc), często bez pasji (bo kiedyś bez technologii musieli ją mieć, by nie zwariować), więc jak mają byc szczęsliwi? XD Oglądając rolki jakichś farmazoniarzy, że jeżdżą mercedesami za bańkę, bo zarobili jako influencerzy na youtubie i co miesiąc są w innym kraju? XD
Kiedyś jak spytałeś kogoś o jego marzenia, to powiedział, że chciałby coś osiągnąć zawodowo, mieć rodzinę, co roku w wakacje pozwiedzać trochę świata, dobre auto i tak dalej. Rzecz w tym, że na te marzenia ciężko zapierdalał i były one mierzalne i osiągalne.
Dziś jak spytasz takiego Zoomera to ci powie - Auto za bańkę (albo i kilka), 100 zwiedzonych krajów, willa nad morzem w Hiszpanii, własny jacht, dochód pasywny i c⁎⁎j wie co jeszcze wymyślą XD Oczywiście zapierdalają na to tak, że mają często mało ambitne prace i liczą, że samo się zadzieje.
Widziałem jakieś badania, że pokolenie Z jest pierwszym, które nie jest lepsze od poprzedniego. Czyli millenialsi, wychowani na pograniczu 2 światów (biedy i technologicznego), to jest chyba absolutnie najlepsze pokolenie po upadku II RP i to jest w sumie prawda.
#przemyslenia #gownowpis #zycie #rozwojosobisty #pieniadze #takaprawda #patologiazmiasta
Moim zdaniem to brak znajomości historii.
Przypomniała mi się historia (jakich było wiele) z książki, którą czytałem w weekend. Pan, który przerzył wielki głód w Mołdawii, w wieku ośmiu lat wywieziony w bydlęcym wagonie (przez 3 miesiące) na Syberię, wrócił do swojego kraju po 19 latach pracy i... musiał wykupić swój rodzinny dom, bo zajął go wójt.
Po prostu nie zdają sobie sprawy, że żyją w najlepszych możliwych czasach :upside_down_face:
Ja to uważam, że życie nie ma sensu, nigdy nie miało i mieć nie będzie. Sztuka w tym, żeby sobie znaleźć jakąś motywację, żeby jednak wstawać rano. Motywację czyli oczekiwania, ale oczekiwania możliwe do spełnienia. I tu przeszkadza instagram i ogólne podglądanie innych ludzi.
Po drugie podstawowe potrzeby są podstawowe - jeść, spać, srać, r⁎⁎⁎ać, to wiadomo. Dalej jest bezpieczeństwo, to wiadomo. Dalej jest przynależność i tu się zaczynają schody, bo social media rozwalają relacje, a zaczęło się w 2013 od masowego wprowadzania smartfonów. Dalej jest potrzeba uznania i samorealizacja i tu są drugie schody, bo jak nie masz wyzwań, to nie ma powodu, by wstawać. Mam w sumie podobnie, jak mam coś do zrobienia, to nie mam problemu z motywacją. Ale niech tylko przyjdzie weekend, to w sumie mogę nie wstawać. Nie mam co robić.
Coś pewnie pomijam, gdzieś się mylę, ale trochę racji też pewnie mam.
Lopez_Fenomen
4piorunówOstatnio chodzę bardzo przemęczony, czuję się zmęczony fizycznie i psychicznie. W weekend trochę odpocząłem, chociaż tak też nie do końca, bo przyjechała moja siostra na weekend i wiadomo, że było trzeba od rana na nogach być codziennie.
Wczoraj miałem taki dzień, gdzie odpocząłem, ale stwierdziłem, że się w końcu wyśpię. To się tak wyspałem, że budził mnie pies, ból łokcia i nocne koszmary i zaczynam na pełnej k⁎⁎⁎ie stos pracy od poniedziałku rano XDDD
jes jak jes
Na pocieszenie dodam że na ostatnie 72h przespałem łącznie może 3.
Nervous99Mocarz
2piorunów#cotusieodpierdala #heheszki #zycie
Niby nic szczególnego, pełno takich przypadków. Jednak pokazywanie tego w programie tv to imo nowy level ośmieszania się. Dorosła kobieta, a łyka miałkie gadki jak bocian żaby...
W sumie szkoda szczepić ryja ale jakoś ta naiwność mnie ruszyła.
@Nervous99 a jeszcze większy level ośmieszania się to czytanie takich newsów i podawanie ich dalej
@Nervous99 Jezu pamiętam takie "love story" pokazywane w latach 90, i sprzedawane jako "prawdziwa miłość", tylko to były np. Angielki.
Polska Gurom, dorobiliśmy się w końcu!
macgajsterGruba ryba
35piorunówPoczątek końca schematu
Nie wzięło mnie na pisanie, po prostu mam nowe osiągnięcie :smiley:
Przełamałem schemat układu rodzinnego. Nie będę go rozpisywał dokładnie, bo nie chcę, ale w skrócie:
wyraziłem, co mi się nie podobało w danej sytuacji, ale również ogólnie w relacji, bo wystąpiło to również tutaj. Sytuacja nadarzyła się spontanicznie, nie planowałem co konkretnie mam do powiedzenia w tej rozmowie post wydarzenium. Ja tam byłem, ale punktowanie i odbijanie argumentów szło luźniutko, bez żadnego stresu. Wykorzystałem broń, która była używana przeciwko mnie — odcięcie emocji. Wyszedłem z roli ganionego dziecka, wszedłem w rolę dorosłego oznajmiającego "TO mi się nie podoba, nie rób tak". Nie skupiałem się na emocjach narzucanych mnie, ale na tym, co ja sam czułem w sytuacji dzień wcześniej.
I... przyszło to naturalnie :exploding_head:
#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia #chwalesie
@macgajster Gratulacje. Bycie zakładnikiem własnych emocji, albo gorzej - cudzych jest ciężka do przewalczenia. Obrona przed tą bronią jest okropnie trudna. Super, że Tobie się udało!.
@macgajster gratki! :smiley:
Lopez_Fenomen
3piorunówTotalnie nie rozumiem ludzi, co pchają się na etat do korpo i wynajmują klitki lub kredo pod korek na deweloperskie mieszkanie.
Mieszkałem 5 lat w dużym mieście i wróciłem do rodzinnego (80-90k). Fakt - odziedziczyłem, więc żyje bez kredytu, ale na kredyt i tak byłoby mnie stać nawet samodzielnie, bo zarabiam tyle co w dużym. Pomogło mi: doświadczenie zawodowe i umiejętność pracy zdalnie.
Do brzegu. Mój ziomek natomiast studiów nie skończył. Wyjechał za granicę, posiedział kilka lat. Kupił właśnie dużą kawalerkę w kamienicy w atrakcyjnej cenie, u nas w mieście. Urządzi, wynajmie i jedzie za granicę dalej. Ma plan na siebie i w ciągu 2 lat wróci i chce coś swojego (majster). Sporo się tam nauczył "rzemiosła".
2 innych moich ziomków wróciło z dużych miast, ogarnęli se fuchy i wzięli tu kredyty. Jeden nawet przywiózł żonę ze sobą. Może nie ma super dużo rozrywek, ale do 4 dużych miast mamy od 60 do 130 km.
Jestem handlowcem, więc zawsze myślę w kategorii cel-realizacja-efekt. I jak patrzę na 26-27 latków, co wynajmują w wojewódzkich mieszkanie na pół ze znajomym, albo co gorsza obcymi ludźmi, albo pokój w dużej kamienicy czy apartamencie, to zastanawiam się po c⁎⁎j i co chcą osiągnąć. Liczyć na awans w korpo, żeby w końcu się usamodzielnić? Na c⁎⁎j pracować w jakichś HRach/Marketingach i inncyh tego typu rzeczach xDDDD Do tego dziś duża część pracy możliwa jest do wykonywania ZDALNIE. I wiem co mówię, bo sam byłem w ich skórze kilka lat temu i tak żyłem. Nonsens jak c⁎⁎j. Dajcie se siana, bo to droga donikąd. Niewolnicy korpo, banków i nowoczesny proletariat dla systemu.
Mam tego farta, że moi najbliżsi kumple albo zostali, albo wrócili i mam tu trochę znajomych. Absolutnie żaden nie żałuje, że sobie tu ułożył. Jedyna wada to faktycznie trochę życie towarzyskie i mniejsza podaż fajnych dupek, co uciekają żyć na pokoju 10m2 w dużym mieście i pracować na barze z nadzieją, że poznają dzianego chłopa xD
W sumnie najprościej rzecz ujmując
Studiowałeś? Popracuj kilka lat w dużym mieście, zmień pracę na zdalną i wracaj ustawić się w rodzinne strony.
Nie studiowałeś? Jedziesz poznać świat, nowe skille i wracaj z kasą.
Nie znam za wiele osób, którym praca w korpo na etacie i mieszkanie w dużym mieście dało jakiekolwiek finansowe profity XD Poza tym, że są 30 latkami, którzy czas wolny spędzają w kolorowych knajpach i to ich jedyna rozrywka, a groszem nie śmierdzą, bo zarobią może powyżej średniej krajowej, ale 3k przejebią na mieszkanie, resztę na droższe usługi etc.
#pracbaza #zycie #rozwojosobisty #nieruchomosci #takaprawda #przemyslenia #zycie #gownowpis
To że jakaś pracę można technicznie wykonywać zdalnie nie oznacza że firmy się na to godzą.
Jak masz ogłoszenie o pracy zdalnej to pcha się do niego cała Polska.
Przy takich założeniach to można stwierdzić że jak ktoś ma pracę zdalna to po co ma siedzieć w Polsce.
Ty zarabiasz tyle co w dużym, a ktoś inny zarobi średnia krajowa w biurze albo minimalną + kilka stów w mniejszym mieście.
W sypialni Warszawy ceny są takie same jak w mieście 100k. Problem jest taki że ci ludzie mają taką pracę pchają się w coś z dobrym dojazdem i wtedy już nie styka finansowo.
Do tego do niedawna o pracę w Warszawie nie było tak trudno a w mniejszych miastach o pracę zawsze było o wiele trudniej.
Więc nie jest to takie zero jedynkowe. Natomiast zgadzam się z problemem - ludzie pracują w tych korpo, zarabiają średnia i wydają średnia przez mieszkanie niedopasowane do budżetu, podróże itp przez co nie mają jak z tego wyjść.
AmAdOsobistość
57piorunówOdkąd zostałem człowiekiem samotnym łatwiej mi się żyje. Rezygnacja z ludzi którzy nic nie wnosili do mojego życia (czyli wszystkich) sprawiła tylko że mam trochę więcej czasu.

Samotność jest lepsza niż toksyczna relacja czy ciągłe uganianie się za kimś.
Jeśli spotkasz kogoś odpowiedniego to zapewne stanie się przez przypadek.
@AmAd to prawda, tak najłatwiej.
sckbInspirator
15piorunówTomki, bo Tomkinie już śpią, siedzę 3 metry nad ziemią, księżyc świeci jak szalony, wiatr kołysze drzewa, oglądam przez termę białe plamy, co to chyba są sarnami i inną białą plamę, co to jest dzikiem. Zastanawiam się czy ja go zmieszczę do zamrażarki... (° ͜ʖ °)
Życie jest piękne, cieszcie się chwilą!
#zycie ¯\\(ツ)/¯

Kurde, kawał świniaka...a jeszcze dwa czekają na przerób. No nic, niech się tuczy w spokoju ¯\\( ͡° ͜ʖ ͡°)/¯
@sckb Ale to polowanie ? Czy o co chodzi ?
vrkrGruba ryba
48piorunówŁotysz patrzy na gwiazdę i mówi życzenie: "Niech ta gwiazdka będzie zimniokiem". Życzenie się spełnia. Zimniok jest bardzo daleko... Takie jest życie.
macgajsterGruba ryba
18piorunówŻródło strachu
Muszę, niestety, zacząć od krótkiej teorii.
Jest coś takiego, jak przekonania kluczowe. Jest to taki najbardziej podstawowy, automatyczny, filtr w jaki postrzegamy świat i na niego reagujemy. Jednym z moich przekonań jest „świat jest niebezpieczny”.
Zauważyłem to podczas robienia astrucha. Chyba wbiłem jakiś wystarczająco wysoki psycho-poziom w tym RPG-u zwanym życiem, że wyłapałem to na bieżąco, w locie, automatycznie.
Bardzo powoli zbierałem się do wyjazdu, miałem do niego jeszcze przynajmniej sześć godzin. Wiecie, działka, niedziela, korki, a jednocześnie nie chce się wracać do mieszkania w bloku. Astra stoi na kobyłce z jednym kołem w górze, bez zderzaka i błotnika, ale pod wiatą. Teren jest ogrodzony, na samo auto patrzą dwie kamery, z czego jedna z podglądem przez neta, a wokół przynajmniej dwie działki z sąsiadami.
Ojciec już się zebrał, teraz jeszcze chwila pogadanki zanim odjedzie. Rzuca mi polecenio-poradę, w lekkiej parafrazie:
- „Ty lepiej złóż ten samochód, bo nie wiadomo jacy tu ludzie są, jeszcze ci go rozkradną”
Tu mnie olśniło. Złoty Graal, po prostu ostatni element układanki zrobił „hip", a potem „hop", 2137 Hz w tle mózgu itd. To nic innego jak strach mówiący „świat jest niebezpieczny”. Odmieniany przez wszystkie przypadki, czasy, tryby i przez ostatnie ponad trzydzieści lat.
Pojawiło się w ten sposób rozwiązanie tematów dwóch, prowadzących do jednego. Mój strach nie jest mój, został mi zaszczepiony i działa we mnie destrukcyjnie. Sztuczka jest jedynie taka, że teraz już wiem, już dziada widzę i jestem w stanie neutralizować.
Wieczny strach
Poczucie bezpieczeństwa
#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia
@macgajster Cóż, ja dopiero w wieku trzydziestuparu lat uświadomiłem sobie, że działanie w trybie maksymalnej uwagi, wyszukiwania zagrożeń i wiecznej gotowości bojowej nie jest domyślnym trybem funkcjonowania u ludzi. Nieraz zachowania ludzkie wydawały mi się ekstremalnie lekkomyślne, w czasie, kiedy oni po prostu byli normalni.
Dziwiło mnie np. jak można dać sobie coś ukraść - ja kiedy mam w pobliżu ludzi, to cały czas monitoruję swoje rzeczy, a na porfelu i telefonie po prostu trzymam ręce w kieszeniach. Kiedy jadę w miejsca z realnym ryzykiem rozboju, to czasem nawet mam fejkowy portfel z przeterminowanymi kartami i jakimiś drobnnymi. Kiedy idę do jakiegoś urzędu, i mam coś załatwić, to pilnuje, aby mieć wszystkie wzory pism we wszystkich możliwych wariantach wypełnione i sprawdzone - nawet jeśli to jakaś pierdoła. W autach kamery, trackery GPS, ehhh...
Trochę późno aby się tego oduczać, więc po prostu nauczyłem się z tym żyć.
@LondoMollari mam pomysł na wyzwanie: odpuścić kontrolę :smiley: Niech się dzieje, co chce, ale ja się nie martwię.
odpuścić kontrolę
@macgajster To nie jest tak, że celowo planuje sobię, że tak będę robił. Drugim problemem, jest to, że ta strategia nieraz daje bardzo realne korzyści. Momentami już odpuszczam, i niestety parę razy się przejechałem przez to.
Zmiana niektórych schematów jest praktycznie niemożliwa po przeżyciu kilkudziesięciu lat w nich. Np. będąc w tłumie/grupie obcych ludzi, zawsze pilnuje kieszeni. Jakbym tego nie robił, po prostu odczuwałbym dyskomfort. I pewnie - można się przyzwyczajać do życia z tym dyskomfortem, ale - w praktyce efekt będzie taki, że będę jeszcze bardziej zestresowany nie pilnując portfela, a dodatkowo będę zwiększał (niewiele bo niewiele, ale jednak) ryzyko tego, że ktoś faktycznie mi go zajuma.
Tak samo np. jadąc np. samochodem, kiedy widzę rowerzystę, czy pieszego, to zakładam, że coś odjebie, wywróci się, zmieni kierunek, etc, i trzymam nogę nad hamulcem. Czy będę mniej zestresowany nie robiąc tego? Raczej nie. ¯\\(ツ)/¯
A co do martwienia na zapas - akurat z tym nie mam problemu. Jeśli na coś nie mam wpływu, albo jest na tyle daleko czasowo, że nie ma po co się przygotowywać, to się tym kompletnie nie martwię, bo wiem, że z każdą sytuacją sobie jakoś poradzę, właśnie dzięki mojej wiecznie podwyższonej gotowości.
Lopez_Fenomen
16piorunówTyle złego się wydarzyło w moim życiu w ostatnie 2,5 roku, że ja pi⁎⁎⁎⁎le. Powrót do rodzinnego miasta, 3 miesiące bezrobocia, komplikacje po operacji, nowa choroba układu pokarmowego, śmierć 2 babci, utrata 2 przyjaciół w niefajny sposób, toksyczna robota i nieszczęśliwe zakochanie
To jak się zaczęło układać - zdrowie mega progres, poukładanie sobie w głowie, fizyczna forma życia, praca za 2x takie pieniądze, która mi się mega, mega podoba, zacieśnienie najważniejszych relacji, odbudowa tych rodzinnych, to zerwałem więzadło krzyżowe w kolanie XD Tzn zerwałem w maju, ale myślałem, że to skręcenie i obecnie "stany pourazowe tkanek miękkich:, ale jednak c⁎⁎j.
Ja pi⁎⁎⁎⁎le ile mam jeszcze brać na klatę w tak krótkim czasie złych rzeczy?
Plus taki, że jestem mega aktywny i wysporotwany i kolanko nie boli jakoś szczególnie. Jeżdżę po 100km rowerem, robię przysiady, wykroki, ćwiczenia na suwnicy, nawet bym poboksować mógł, ale jednak za rok operacja i potem rehabilitacja i do tego czasu zawsze ryzyko, że źle stanę itd...Fizjo powiedział, że mam bardzo silne mięśnie i one to trzymają.
No nic, moja toskyczna męskość mówi- nie bądź p⁎⁎dą, weź na klatę, wywalczysz sobie jak wszystko inne.
Smutne tylko to, że całe 2,5 roku jestem z tym wszystkim sam, bo nawet niektórych przyjaciół czas zweryfikował, a jedyną osobą, która mnie może podnieść na duchu po śmierci babci jest moja mama. Mam teraz k⁎⁎wa pancerz z tytanu. Chyba jeszcze ze dwa lata temu jako aktywny sportowiec to bym się rozryczał na taką diagnoze, a teraz mowie, że trenuje jak mogę i po zabiegu wracam na pełnej k⁎⁎⁎ie.
Zostałem sam ze sobą w ostatnim czasie i wszystko znoszę dzielnie. Mam mamę i kilku przyjaciół, no i siostrę.
Tyle plus, że mam pieniądze, własny kwadrat, brak długów, alimentów, kredytów i jedyny bagaż doświadczeń to ten w głowie.
#zycie #zalesie #depresja #rozwojosobisty #przemyslenia #sport #silownia
@Lopez_ a jak teraz z robotą?
@bucz No dobrze jest, za zeszły miesiąc 10k, za ten zarobie wiecej, ale mam mały zus, chociaz chuj za 2 lata moze bede w innym miejscu i utrzymam te zarobki, bo dopiero 3 miesiace pracuje, a to nowy produkt dla mnie jako handlowca.
Chciałem zarabiać 10k po 30stce udało się jeszcze 3 miesiące przed 30stką zarobić taką kwote.
10k i wszystko dla siebie, jeszcze nawet do moijego mieszkania sie nie wporowadziłem, wiec 0 kosztów poza zarciem i swoimi wydatkami, potem docelowo z 1000-1200 zł miesiecznie moze max rachunków za pół domu.
mam pół domu 90m2, auto, zaczynam sporo oszczedzac, no ogolnie jak na szczyla to dość zamożny jestem teraz, ale co z tego, skoro nie do konca szczesliwy i ciagle musze w zyciu walczyć
@bucz to nie moje, dostałem w spadku. Nie zapracowałem sam na to. Wszystko inne wypracowałem sam. Rodzice nigdy nie mieli wpłwyu na moją drogę zawodową, ani na to co osiągałem poza pracą. Tu akurat troch tak, oddali mi górę domu po zmarłych dziadkach.
moze zapracuje w zyciu na kolejne sam. Ja nie lubie nic dostawać za darmo, bo w zyciu jak widac nawet po tym glupim poscie, nic za darmo mi nie przyszlo. Ani w tym okresie ani lata temu jak walczyłem z różnymi demonami - też nie.
w każdym razie na remont zbieram sam, nie chcę nawet głupiego tv ani stołu, wszystko chcę sam za swoje.
Chłopie, ciesz się, że miałeś na tyle szczęścia, że coś odziedziczyłeś. Jak ktoś Ci chce coś dać, to bierz, nie zasłaniaj się dumą czy czymś podobnym, szczególnie gdy ułatwi Ci to trochę życie.
bibic34Debiutant
21piorunówjako,ze to moj debiut tutaj witam wszystkich uzytkownikow, ktorzy sobie tu zyja, nie wiem co wiecej powiedziec, pozdrawiam xd kurna jakie tagi mam dac
zdecydowanie #tagowanietomojapasja
Hello