Wpis użytkownika Lopez_ w Hydepark
Lopez_Fenomen
4piorunówMam taką rozkminę z rana odnośnie rosnącego zjawiska w postaci promowania prostactwa, głupoty i nieuctwa w polskim Internecie.
Jak nie było powszechnego dostepu do internetu, to najniższa warstwa intelektualna tego kraju była totalnie nieszkodliwa. Kończyło się na gadaniu pod budką z piwem i potem zawijka do domu, bo rano o 6 czeka fabryka smrodu w pizdziszewie dolnym.
Od kiedy jest internet ludzie na tym poziomie stali się influencerami, gromadzącymi za sobą rzeszy swoich fanów-debili, którzy zaczęli wpływać na społeczeństwo i szczerze mnie to przerażą.
Nasze społeczeństwo w skrócie. Fascynowanie się jakimś Buddą, 7777 k⁎⁎wa, typami co wpierdalają kebaby z mięsem z gatunku zmielone truchło psa, janusze mówiący chłopskim językiem, co wypowiadają się na tematy geopolityczne, szarlatani pseudomedyczni, nasterydowane przygłupy komentujący sytuacje na świecie, do tego masa głąbów oglądających innych głąbów jak grają w gry online XD To są właśnie zainteresowania polaczków.
Potem taka armia imbecyli atakuje masowo innych ludzi w Internecie, robi zły PR ich biznesom, wpływa na dzieci spędzające większość dnia na surfowaniu po Internecie.
**_
Z czego to wynika?_**
Przez lata w Polsce po upadku PRL były srogie kompleksy narodowe. Ci najbardziej wykształceni i zamożni czuli się gorsi od społeczeństw zachodnich i swoje frustracje przelewali na innych. Że prowincja, Polska B, ciemnogród, jechali po nich przy okazji każdych wyborów i rozmaitych sytuacji społecznych. Bo sami mieli poczucie wstydu z racji swojegoi pochodzenia - zacofany postsowiecki kraj.
Akurat miałem okazję wychowywać się w wykształconej i dość dobrze usytuowanej rodzinie, ale jako ten buntownik oczywiście szukałem własnych dróg i młode lata spędziłem na podwórku, osiedlach, stadionach, matach sportów walk. To co zapamiętałem z młodego życia, obcując w 2 różnych środowiskach (akurat moi rodzice byli turbo normalni, ale znajomi rodziny, szczególnie ciotek/wujków już nie zawsze) że ci "wyżej" szczerze gardzili tymi "niżej", a ci "niżej" czuli pogardę w stosunku do wykształcenia, ludzi zarabiających lepiej i byli bardzo zawistni i czuli się gorsi. Kij ma dwa końce.
Jak sobie tak rozkminię jaka jest przyczyna tej armii chłopskiego rozumu, zbuntowanej wobec edukacji, autorytetów etc, to chyba głównie system i nauczyciele wmawiający innym, że jeśli nie mają piątek od góry do dołu i nie idą na studia, to są debilami, którzy na niczym się nie znają, do niczego nie nadają i mają siedzieć cicho i się nie odzywać. Za dzieciaka słyszeliśmy, że ten co kopie rowy, pracuje na budowie, jest fachowcem od pracy fizycznej to nieuk, idiota i w ogóle podczłowiek. W dyskusji publicznej też promowało się "młodych, wykształconych, z dużych miast". Nikt nie doceniał prostych ludzi, którzy wykształcili się w fachu, są dobrymi specjalistami i obrali w życiu inną drogę.
Dzisiaj się to zmieniło, już nikt nie patrzy takimi kategoriami, ale co lata wypracowane, to zostało. I tak, dziś macie spawacza, który ciśnie po studentach, że "on ma tyle i tyle a oni na kasę do biedronki" i że "studia to głupota", albo jechanie po autorytetach naukowych z browarem w ręku i promowanie szurów, bo przez lata robiło się z takich jak on podczłowieka i teraz szuka po prostu podbudowania swojego ego, grupy która go rozumie i myśli nieszablonowo, w kontrze do tych "ynteligentnych".
Komentarze (9)
Wczoraj pisałeś o tym że młodzi ludzie wybierają "mniej ambitną pracę", dziś narzekasz na to że system poniewierał prostymi ludźmi. Możesz zdefiniowac co wg Ciebie jest wystarczająco prestiżowe?
> Od kiedy jest internet ludzie na tym poziomie stali się influencerami, gromadzącymi za sobą rzeszy swoich fanów-debili, którzy zaczęli wpływać na społeczeństwo i szczerze mnie to przerażą.
Internet dał tylko możliwość ujawnienia się większej grupie ludzi bo wcześniej by móc wypłynąć ze swoimi "myślami" trzeba było się trochę bardziej postarać.
@m_h Tak, już doprecyzowuję. System poniewierał prostymi ludźmi, którzy z biegiem czasu zaczęli zarabiać więcej niż niejedna osoba po studiach. Mówię tu o glazurnikach,budowlańcach,spawaczach i pokrewnych, nawet operatorach koparki. Pamiętam z moich młodzieńczych lat, wśród nauczycieli zwłaszcza, dużą pogardę do pracowników fizycznych.
Mało ambitna miałem tu w rozumieniu praca typu proste prace: sklep odzieżowy, stacja benzynowa, uber, wszystko niewymagające szczególnych kwalifikacji. Młodzi często robią gdzieś na 3/4 etatu albo w pracy takiej, byle mieć względnie luz i brak nauki nowych rzeczy, a potemn narzekają. Znam sporo takich przypadków.
Ej, przed internetem ludzie wierzyli że jakiś ruski mentalista zaczaruje im wodę przez telewizor...
@WatluszPierwszy dziś też jest, tylko jest tego więcej i nie ma jednego hitu-bestsellera. Ezoteryki, numerologie, horoskopy, astrologie i inne bzdury.
@Fulleks przyznam, że autora nie pamiętam, ale wtedy była spora moda na takie bzdury.
@WatluszPierwszy ooo właśnie zapomniałem o książkach Tombaka
@Fulleks lepiej. Na początku lat 90. mój ojciec prowadził księgarnię. Pamiętam, że hitem była książką jakiegoś uzdrowiciela typu "Harry z Tybetu". Na tylnej okładce była dłoń i instrukcja, by przyłożyć swoją dłoń i wtedy będą "wibracje" od mistrza. Ludzie to kupowali jak bułeczki.
Jak nie było powszechnego dostepu do internetu, to najniższa warstwa intelektualna tego kraju była totalnie nieszkodliwa. Kończyło się na gadaniu pod budką z piwem i potem zawijka do domu, bo rano o 6 czeka fabryka smrodu w pizdziszewie dolnym.
Nie zgodzę się z tym zdaniem. Wychowywałem się przed internetem, komórkami, przed Schengen i wstąpieniem do unii europejskiej.
W tamtych czasach z braku pracy i perspektyw nie było bezpiecznie w naszym kraju. Rozboje, kradzieże, wandalizm czy zwykła przemoc była na porządku dziennym. Nie każdy to widział czy pamięta.
Nie zgodzę się też z tezą, że wykształcenie idzie w parze z kulturą osobistą, zarobkami, inteligencją czy stosunkiem do drugiego człowieka.
Nie zgodzę się też z tezą, że wykształcenie idzie w parze z kulturą osobistą, zarobkami, inteligencją czy stosunkiem do drugiego człowieka.
A powinno. Z perspektywy czasu, uważam że studia powinny być czymś w rodzaju szkolenia elit - nie tylko samą wiedzą, ale też zachowaniem i ubiorem.