Dojrzały pęczek rozmarynu
Urwę, co z działki upolowany.
Podsmażę, a z wysączonego płynu
Aromat o mocy nieopisanej
Do kropli zbiorę. Ziołami erzacu
Udekoruję, nadając nutę
Prowansalskiego proletariatu,
Arcyprzepyszną zupę
Dorwę na targu handlarza który
Uprawia wszystko, i bób, i miętę,
Posiada przy tym cycaste córy,
A które czyste są i nietknięte.
Doproszę by one tknieniem Midasa
Uprawy rwały. Nimi wypełnię chałupę,
Potem gotować rękawy zakasam,
Arcyprzepyszną zupę
Dębową chochlą, od prababki miałem,
Ukręcę boską, diabłom na złość,
Porównywalną z Jezuska ciałem,
Ambrozję, której nikt nie ma dość.
Dobrą, pożywną, wielbioną jak tlen,
Ugoszczę nią z Teamsa grupę.
Protein zabrakło? Jak dopełnię resztę?
A twoim, przechuju, trupem!
#zafirewallem #nasonety #diproposta