Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Najnowsze wpisy

gość

Typ wpisu

Gruba ryba

w Hydepark

46piorunów

Dzisiaj późnym popołudniem zmarł mój dziadek. Człowiek twardy. Ciężko pracował całe życie. Spędził rok w kopalni gliny do ceramiki pod Bolesławcem, ciężko to wspominał. Później był kierowcą zawodowym, jeździł PKS-em. Zwiedził całą Polskę z wycieczkami szkolnymi.
Wyruszył na wyprawę życia własnym samochodem – radziecką Zastawą – w stronę Prnjavoru, aby odwiedzić sąsiadów i starych przyjaciół rodziny w byłej republice Jugosławii. Przy okazji dokonał też międzynarodowego handlu złotem, biżuterią i elektroniką, co wspominał przez długie lata, bo wyprawa się zwróciła. Przyjaciół odnalazł, spędził tam kilka tygodni. Dziadek odwiedził też przyjaciół w Niemczech, którzy wyjechali tam ze Śląska.
Był najstarszym bratem w rodzinie, więc ojciec kładł na nim najwięcej obowiązków. Dziadek umiał pracować na roli, był świetnym rolnikiem. Znał się na zbożach, roślinach uprawnych i co roku budował wielką szklarnię. Jego wielką pasją były pszczoły i dużo mi o nich opowiadał.
Kiedy się urodziłem, bardzo się cieszył. Kiedy przyjeżdżałem na wakacje, zabierał mnie ze sobą do pracy. Opowiadał mi o rolnictwie i pszczołach. Zabierał mnie też do pracy w lesie i dużo mnie nauczył. Potrafił hodować i zajmować się zwierzętami. Miał byki, krowy, swego czasu były nawet owce, ale tego nie pamiętam.
A żeby tego było mało, kiedy brakowało w domu pieniędzy, dziadek wynajdywał różne dodatkowe źródła dochodu – np. potrafił odlać z mieszanki betonu i gresu pomnik na cmentarz, oszlifować go, a potem sprzedać. Świetnie operował spawarką. Hodował też winogrona.
Dziadek był twardy – szerszenie, które wyjadały mu pszczoły, rozgniatał gołymi palcami. Kiedyś po operacji miał nie chodzić, ale nie posłuchał lekarza, szwy puściły i jelita wyszły mu na wierzch jak serpentyna. Złapał je w ręce, wrócił do domu i zadzwonił po pogotowie – następnym razem zszyli go mocniej.
Kiedyś sąsiad chciał się na nim zemścić i szukał go po całej wsi, mówił, że go zabije. Dziadek znokautował go gaśnicą i przeszła mu chęć zemsty.
Dziadek grał ze mną w piłkę i chodził ze mną na ogniska w lesie. Jak tata był mały i kiedyś go pobili, dziadek powiedział mu, że nie po to go karmi, żeby dawał się bić. Potrafił rozłożyć starego Ursusa na części i złożyć go z powrotem.
Wychował dwóch synów. Przeżył pięć poważnych wylewów i poważne zapalenie mózgu. Za każdym razem szansa na śmierć albo poważne kalectwo była wysoka. Dziadek wielokrotnie uczył się mówić od nowa, chodzić i funkcjonować. Lekarze wielokrotnie nie dawali mu szans na przeżycie i wieszczyli kalectwo, a on za każdym razem stawał na nogi – nawet przeżył jednego z tych lekarzy, z którym zresztą się zaprzyjaźnił.
Dziadek zmarł po upadku, złamaniu biodra i rehabilitacji. Już ponownie wstawał i na nowo uczył się chodzić, ale nagle zapadł w śpiączkę i tak zmarł po tygodniu. Gdzieś po drodze była też walka z nowotworem, ale ten akurat niewiele zdążył zrobić.
Taki był mój dziadek. Lepiej było mu nie wchodzić w drogę, bo można było marnie skończyć. Dbał o rodzinę, był przykładnym ojcem i dobrym dziadkiem. Jestem wdzięczny za 84 lata, które przyszło mu przeżyć. Oczywiście jest mi smutno, ale życie zostało w pełni spełnione – i gdyby każdy mógł przeżyć swoje tak w pełni jak on, świat byłby lepszym miejscem.

Fenomen1piorunów

@DexterFromLab Trzymaj się Opie. Jeśli chodzi o kopalnie, to czyżby surmin-kaolin w Nowogrodzcu?

Fenomen1piorunów

@DexterFromLab pięknie to podsumowałeś. Jak my niecały rok temu żegnaliśmy babcię, ostatnią seniorkę w rodzinie to myślałem sobie o tym, że nigdy nie pamiętam jej smutnej - zawsze się cieszyła, a przynajmniej starała bo było widać jak przeżywa niektóre sprawy. Dwa, liczyła sobie prawnuków, doczekała się kilkunastu, a jeden z nich mieszka teraz z bratem w mieszkaniu po dziadkach. Także, można powiedzieć że jakiś krąg życia się domyka.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Hydepark

6piorunów

"Duży błąd". Mateusz Morawiecki reaguje po decyzji kierownictwa PiS https://share.google/IEbup3V9I4gi5zEq6

Pinokio chyba ma rację. Pan Kaczka chyba liczy na to, że rozwojowcy położą uszy po sobie, a maślarze będą jechać po nich, aż Morawiecki przyjdzie do Canossy Kaczyńskiego.

Ja natomiast liczę, że to sponiewiera ich tak, że zjadą do 15-20% (PiS). Jedyne dwa minusy jakie widzę, to to, że elektorat w większości pójdzie do jednej i drugiej kolaboracji.

Tytan

w Dyskusje

13piorunów

Miewam chwile, że czuję się źle, że czuję się słabo, że nie mam ochoty robić nic. Nieraz są to długie momenty, trwające dniami, czy tygodniami.

Zawsze sobie wtedy patrzę na ojca. On naprawdę ma na co narzekać, bo ma swoje lata, a każdego dnia wstaje i to swoje robi. Stęka, pierdzi, narzeka, złorzeczy - niemal już non stop, ale nieustannie pcha ten wózek. Każdego jednego jebanego dnia. I jeszcze wytrzymuje z matką, która ma z nim wspólnego tyle, że opowiada o tym co zrobiła, choć gówno robi.

I tak leżę słaby, bo wykończony pracą, rower mnie rozdupcza na dystansach śmiesznych, ale no pół roku waliłem kloce z krwią od leków. Nie chce się. Ale myślę sobie o tacie, który wstał i zrobił, mając to samo, a jeszcze 30 lat więcej. Więc robie to samo, stękam, pierdzę, ale działam. I o dziwo z czasem przechodzi, bo nawet słabe kości można rozruszać.

Znam pojęcie odpoczynku rzecz jasna, ale to nawet innego rodzaju zmęczenie. Wiele o tym mówi fakt, że wieczorem czuję satysfakcję, że jednak ruszyłem d⁎⁎ę.

Autorytet1piorunów

@npnptcn Niektóre leki mogą obiżać samopoczucie. Nie mówię, że tak jest w Twoim przypadku, ale zdarza się, że leczą jedno, a psychikę obciążają.

A co do pierdzenia, to fasola już się moczy? Bo moja cała zjedzona.

Tytan1piorunów

@fisti już nie biorę leków i to od miesiąca, więc te kwestie odpadają już.

Fasola się moczy xd A zjedzona będzie pewnie za tydzień dopiero :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (2)

Mocarz

w Motoryzacja

22piorunów

Cześć! Auto idealne. Pakowne, oszczędne i solidne.

A przed nim stoi Buick GS 350 z 1970 roku. Dodane są elementy i malowanie klasyczne dla wersji GSX. Pali jak smok, skręca jak mały lotniskowiec i podobnie hamuje. Mimo wszystko daje dużo frajdy. Od dawna marzyłem o jakimś amerykańskim klasyku. Ale też o czymś mniej oczywistym od mustanga czy corvetty. Kupiłem w sumie już pod koniec poprzedniego roku ale dopiero teraz zrobiłem sensowne zdjęcie :D

GURU5piorunów

@llucky poproszę o zdjęcia ze środka!
Dygnął na widok tej fury.
Jeździłbym 20na odzień w słuchając snoopdogga i cypressow w hiszpańskiej wersji.

Mocarz4piorunów

@Taxidriver kanapa jest mega wygodna, ale trzymanie boczne nie istnieje. Ja się bujam słuchając Kazika i Kultu

Autorytet0piorunów

Ładna suka. Nie było GSX w zasięgu?

Mocarz0piorunów

@dolitd nope, ogólnie rzadko się pojawiają gs i gsx w europie. Nie byłem przekonany do buicka. Pierwotnie celowałem w 1 generacje firebirda lub 2 generacje Camaro. Ale pojawił się GS w świetnym stanie…

Pokaż więcej komentarzy (7)

Kosmonauta

w Chrześcijaństwo

1piorunów

28 lipca 2026

Wtorek XVII tygodnia zwykłego

(Mt 13,36-43)

Jezus odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do Niego uczniowie i prosili Go: Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście! On odpowiedział: Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie. Jak więc zbiera się chwast i spala ogniem, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego. Kto ma uszy, niechaj słucha!

Matthew 13:36-43

At that time: Jesus left the crowds and went into the house. And his disciples came to him, saying, ‘Explain to us the parable of the weeds of the field.’ He answered, ‘The one who sows the good seed is the Son of Man. The field is the world, and the good seed is the sons of the kingdom. The weeds are the sons of the evil one, and the enemy who sowed them is the devil. The harvest is the end of the age, and the reapers are angels. Just as the weeds are gathered and burned with fire, so will it be at the end of the age. The Son of Man will send his angels, and they will gather out of his kingdom all causes of sin and all law-breakers, and throw them into the fiery furnace. In that place there will be weeping and gnashing of teeth. Then the righteous will shine like the sun in the kingdom of their Father. He who has ears, let him hear.’

https://www.youtube.com/watch?v=IIgmD4vM6Ac

Gruba ryba

w Gry

18piorunów

116 + 1 = 117

Tytuł: Titan Quest Anniversary Edition
Developer: Iron Lore Entertainment
Wydawca: THQ
Rok wydania: 2016
Gatunek: hack and slash
Użyta platforma: PC
Czas do ukończenia: 63,8H
Ocena: 6/10

Po latach zamknąłem (w sumie to tak naprawdę to nie, ale o tym pod koniec recenzji) projekt, który rozpocząłem będąc jeszcze w gimnazjum. Titan Quest był dołączony wtedy do któregoś z numerów CD Action, a ja szukając zastępstwa dla Diablo wpadłem na Półwysep Peloponeski pełen nadziei, że to będzie to. Wtedy doszedłem do połowy Egiptu i zrezygnowałem, po latach zastanawiałem się dlaczego. I teraz już wiem. Ale po kolei.

Pisałem o tym przy recenzji Hadesa, ale przypomnę - ja bardzo lubię mitologię grecką i to od najmłodszych lat (ten Herkules na Polsacie zrobił swoje). Także teoretycznie Titan Quest był skrojony pode mnie. Szkoda tylko, że rozgrywka nie dorównuje tłu fabulernemu.

A trzeba przyznać, że jak na hack'n'slasha (a przynajmniej takiego, w jakie ja grałem) to tutaj jest nietypowa konstrukcja fabularna, bo nie mamy jednego centralnego huba na akt, gdzie mamy stałych kupców i npców. Tutaj cały czas przemy do przodu, najpierw przez starożytną Grecję, później trafiamy statkiem do Egiptu, a następnie lądujemy portalem w Babilonie, gdzie zaczynamy naszą podróż Jedwabnym Szlakiem by dotrzeć aż do Chin goniąc za kultem Tytanów, by skończyć podróż na Olimpie (mówimy tutaj tylko o podstawce). Ma to swoje zalety - gra jest nieszablonowa, a każda lokacja jest projektowana ręcznie, dzięki czemu są ciekawsze niż takie z generatora. Jednakże ma to też swoje wady - nie w każdej lokacji mamy dostęp do skrytki czy innych potrzebnych usług.

No ale nie dla fabuły gra się w hack'n'slashe i tutaj jedna z największych wad TQ - po jakimś czasie zabijanie potworków staje się nudne. Fajnie, że są potwory mitologiczne dopasowane do regionów i dotyczy to również bossów, których znam z kart Parandowskiego. Jednakże dość szybko się wypaliłem przy zabijaniu kolejnych niemilców. Może to dlatego, że grałem łucznikiem (bo tym dwumetrowym płaskownikiem to se możesz co najwyżej kurde ten), ale z drugiej strony Diablo 2 zawsze Amazonką, w PoE też szedłem pod łuczniczkę i był z tego fajny feeling. Tutaj tego zabrakło.

Podobnie jak zabrakło też ciekawych dropów. Sam system itemizacji jest wyjątkowy - przeciwnicy upuszczają całe uzbrojenie w jakim są, także jeżeli wróg walczy mieczem to upuści miecz, jak jest odziany w zbroję to ta też z niego spadnie, kwestia tylko jakiej to będzie jakości. I nie ma tutaj klasycznego podziału na przedmioty magiczne-niebieskie, rzadkie-żółte, legendarne-pomarańczowe. Tutaj żółte to proste magiczne, zielone są mocniejsze, jasnozielone mają unikalne affixy, błękitne to uniqi, ale też i sety. Nie wiem czy potrafię po tylu godzinach dokładnie skategoryzować rodzaje przedmiotów. A co najgorsze to jakoś wiele fajnych mi przez całą grę nie wypadło. Zbroje zmieniałem chyba z 7 razy tylko, łuki przez całą grę miałem 4, 1 pierścień przeszedł ze mną grę od 2 aktu do końca. Bo po prostu nic fajniejszego nie dropiło. Więc w sumie tylko fabuła napędzała do parcia do przodu.

Są też esencje potworów oraz bogów, z których możemy tworzyć talizmany i amulety. Problem polega na tym, że kolekcjonujemy je w obrębie danej nazwy i jak zbierzemy całość to odblokujemy bonus, ale dalej tego nie upgradujemy. Także brakuje tutaj progresu jaki oferowała kostka horradrimów i zmiana stanu kamieni szlachetnych czy run na wyższe. Możemy też mieć farta i dropnie nam przepis na artefakt, który wykorzystuje daną esencje, ale tutaj też jest bez szału.

Nim przejdę do największej moim zdaniem wady, to jeszcze zahaczę o kwestie audiowizualne oraz stan techniczny. Jeżeli chodzi o dźwięki to są. Kropka. Nic wybitnego. Muzyka tak nijaka, że puszczałem sobie spotify w tle. Może z 3 utwory lepsze, ale tak to przeciętność. Wizualnie jest ok. Troszeczkę miejscami przeszkadzał mi układ mapy i góry/drzewa/naturalne ograniczniki zasłaniały mi wrogów. Do przeżycia, ale uważam, że nie powinno tak być. No i jak na grę z oryginalnie 2006 roku (wersja Anniversary, w którą grałem to 2016) to była źle zoptymalizowana. Nie mam wybitnego sprzętu, ale Wiedźmina 3 ciągnął na najwyższych, Cyberpunka odpalił na wysokich, a tutaj TQ potrafił chrupać i łapać "lagi" przy czym to grałem w singla bez łączenia z internetem. No i jeszcze kwestia polonizacji. W komentarzu dorzucę co się zaczęło pojawiać od 4 aktu ^^

No i przejdę do czegoś co mnie nie uderzyło teraz, ale mogło w przeszłości - sposób wydawania tej gry. W 2006 dostaliśmy podstawkę - 4 akty, historia kończy się na Olimpie. W 2007 dostaliśmy dodatek Immortal Thrones, gdzie dostajemy 5ty akt i udajemy się aż do Hadesu. I to byłoby w porządku, ale to nie jest koniec historii. Bo okazuje się, że w 2017 roku dostajemy Ragnarok, który kontynuuje historię bohatera, a w 2019 Atlantis, która jest już z kolei historia poboczną i to powiedzmy, że jest ok. Wszystkie te dodatki możemy zrobić na najniższym poziomie trudności, więc to jeszcze jest w miarę ok. Największym problemem jest dla mnie Eternal Embers z 2021, które wymaga by grę przejść na poziomie legendarnym (czyli 3 razy) by dopiero się odblokować. Teoretycznie możemy stworzyć postać zupełnie od zera na 70 poziomie by poznać historię, ale biorąc pod uwagę, że to jest gra oparta na historii, a nie end game'ie to to mi się strasznie nie podoba. Osobiście tego nie przeszedłem i zastanawiam się czy to robić. Na chwilę obecną jestem wypalony, więc odpuszczam.

Pewnie nikt nie dotarł do końca, bo nawet mi się nie chce tego czytać by zrobić korektę, ale lubię sobie od czasu do czasu popisać ^^



Wpis wygenerowany za pomocą https://gamesmeter.bieda.it/

Gruba ryba2piorunów

Jest też wersja na tel za chyba 3 dyszki. Całkiem spoko żeby popykac np. w autobusie

Gruba ryba2piorunów

przeczytane XD zastanawiałem się ostatnio nad jakimś H&S ale chyba Grim Dawn sprawdzę.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Lider

w Hydepark

9piorunów

No spacer dzisiaj nie wyszedł. Dwa kilometry zrobiliśmy i dyskusja zniosła nas do domu ale za to wytargowałem godzinę na wizytę na siłowni około 18⁰⁰. Myślałem, że będzie pełno ale był w miarę luz, zrobiłem co chciałem... I to był ostatni moment aby nie wypaść z rytmu po ponad tygodniowej przerwie.

* Zjedzone: 3 300 kcal

* Spalone: 3 300 kcal

* Kroki: 15 000

* Trening: push na siłowni + cable crunch

Waga idealnie po urlopie: 82.4 kg chociaż mógłbym być mniej wodą nabity, ale jest dobrze. Nic nie przytyłem a wydawało mi się, że sobie folguje delikatnie (ale delikatnie tylko).

Czuję, że brak mi rozciągania ale to się jutro porozciągam. Nie siedzi mi to na głowie dzisiaj.

Dużo sprzątania domu było i ogólnie po wyjeździe.

Pokaż więcej komentarzy (2)