
Nie wiem dlaczego, ale Izreal przyszedł mi do głowy.

Nie wiem dlaczego, ale Izreal przyszedł mi do głowy.
notakOsobistość
136piorunówMoże 20 lat później niż chciałem, ale warto nigdy nie rezygnować z marzeń.
Prawko na kat. A zdane Jupiiiii! :)
#motocykle #prawojazdy #chwalesie

@notak NC bierz, DCT rządzi
@notak z czego się cieszysz, tam jest napisane „Rybny” ;/ Nie wiadomo czy zdałeś.
mannorothLider
143piorunów
@mannoroth ~37~ 38 :stuck_out_tongue_winking_eye:
@mannoroth już się o rok postarzałem i mam 38, a mój kręgosłup to nawet 68 😉
TomekkuFanatyk
29piorunówW sumie jakos mnie naszło na te głupie pytanie. Jak u was nazywacie persony lego?
Postać z Lego to?
265 głosów

SzubiDubiDUAutorytet
220piorunówAle jaja xD Na osiedlu grasuje banda dzieciaków lat około 8-12 lat. Mieszanka ta jest dwujęzyczna: zarówno polskie i ukrańskie dzieciaki razem biegają. Dzieci generują wspomnienia z dzieciństwa, czasami przeciągają strunę to ich jakichś dorosły ochrani to wtedy one nauczyły się mówić
-My nie panimaju
Wtedy większość dorosłych tylko mamrocze coś i odchodzi. Karta "Wyjście z więzienia normalnie".
W pewnym momencie wyciągnęły ze śmietnika jakieś wyrzucone meble (gabarytów nie wolno ale jak nikt nie widzi to wolno) i skaczą po tych meblach. W końcu nadeszła sprzątaczka z osiedla. Pani Oksana z Ukrainy, lat około 50, mało umie po polsku. Popatrzyła na ten śmietnik, który rozlał się po osiedlu i ruszyła w stronę dzieci.
Wymachuje ręką, gestykuluje aby to wszystko posprzątali, wydaje komendy głównie po ukraińsku. Reszta dzieciaków zaczęła chować się za sobą aż znalazł się najodważniejszy dzieciak (który sam był ukraińcem) i rzucił standardowe zaklęcie:
-My nie panimaju
Sprzątaczka patrzy na niego jak na ostatniego idiotę po czym się wydarła na całe osiedle
-TY DURAAAAAK!
#dziendobry #niewiemjaktootagowac
@SzubiDubiDU piękne dzieciństwo, jak moje w latach 80-90.
@SzubiDubiDU No i to by tłumaczyło te nagłówki w prawicowych mediach "Ukraińskie gangi przejmują polskie miasta" 😁
peposlavGruba ryba
144piorunówTo od wielu lat najlepsze urodziny ever.
Wiem gdzie jestem, czego chcę, skąd przyszedłem i dokąd chce iść. Najlepszego kochani!!!!

@peposlav Oby co roku było tak samo. Najlepszego
Quo vadis? @peposlav
Wszystkiego na szczęście, sto lat!
festiwal_otwartego_parasolaLider
99piorunówstandardowo - najważniejsze, że lewactwo d⁎⁎a piecze, dobra robota panie prezydencie

Ludzie chcą sprawiedliwego prawa i jego egzekucji. Dostają to hurt durr jak tak można. xD
Przypomnę że ten koleś już raz za to został skazany więc dokładnie wiedział co robi i co mu może grozic
@festiwal_otwartego_parasola przecież oni mają w większości wywalone na te mecze. Grunt, to walić wódę na trybunie (tak można wnosić wódkę mimo, że ochrona sprawdza), na⁎⁎⁎ać się po meczu i/lub dać białe do nosa. Drzeć japę i tak, to jest podstawa, żeby tych mitycznych lewaków było słychać jak jęczą.
CzokowokoGruba ryba
177piorunów
A do tego bardzo możliwe że dalej jestem w deficycie lub na zerze kalorycznym. Poniżej zestawienie szacowanych spalonych kcal i liczby kroków z ostatnich dni. 😀
boogieLider
97piorunów
Dobry temat na następne #hejtolineanyway
“Co można powiedzieć, będąc przez pomyłkę wziętym za uczestnika szkolnej wycieczki” :)
Przypominało mi się jak w LO byliśmy na sparingu piłki ręcznej w sąsiedniej szkole. Palimy szlugi przed bramą od szkoły i podbija do nas nauczycielka jakaś z której jesteśmy klasy. Wszyscy grzecznie podaliśmy swoje prawdziwe danie i klasy. O szkołę nie pytała xD
Earl_Grey_BlueGruba ryba
91piorunów
3,50
Łodzkie? Dam sto złotych i voucher na pizzę.
RedCrescentGruba ryba
82piorunów#heheszki #donaldtrump #usa #polityka
Tak, to z oficjalnego konta Donalda T.:

Typ co 5 razy załatwiał sobie papiery aby uniknąć kolejnych powołań...
Skromny jak skurwol
ShivaaFanatyk
64piorunówJako że odliczam ostatnie dni do urlopu, który tym razem niestety spędzę nad polskim morzem (niestety bo zimno), to powspominałam sobie swoje poprzednie wyjazdy, jeden szczególnie zapadł mi w pamięć 😅
Pisałam jakiś czas temu o starej pracy na miotle, że polecieli w c⁎⁎ja z kasą. Właśnie wtedy wydarzył się tamten urlopik, który jeszcze przed zamieszaniem z kasą miał być na totalnego biedaka, a wyszedł jeszcze bardziej xD
Był to też mój pierwszy 'dorosły' wyjazd nad morze, po wielu latach, więc mimo skromnych planów, byłam mega podjarana.
Podróż
To były jeszcze czasy, że booking.com nie istniał, albo nie miałam o nim pojęcia, więc w poszukiwaniu noclegu trzeba było przekopywać się po różnych stronach, na których ogłaszały się różne noclegownie. Potem trzeba było dzwonić wszędzie po kolei i pytać o wolne miejsca, przy okazji korygując często ceny bo 'uuuups zapomniało nam się zmienić', oczywiście cena zawsze szła w górę 😛
Problemem było też to, że załatwiałam te wakacje na tydzień przed wyjazdem, więc większość ośrodków była już pełna.
Ale udało się, znalazłam pole campingowe w pobliżu Mielna, gdzie wynajęłam przyczepkę dwuosobową dla siebie i swojej lepszej połówki. Wtedy nie mieliśmy jeszcze aut a nawet prawka, więc trzeba było jeszcze kupić bilety na pociung, gdzie udało się zarezerwować 2x brak gwarancji miejsca normalny.
Ogółem lubię jeździć pociągami, ale wtedy to był koszmar, spocony wagon, bez klimatyzacji, wypchany do granic możliwości grażynami, płaczącymi dziećmi i sebkami z muzyką z głośników. Ale jedziemy na wakajki jeeeeej!
Niestety pociągi do dziś mają tendencję do omijania mniejszych nadmorskich miejscowości, więc po wyjściu z pociągu, waląc jak menele, musieliśmy jeszcze złapać jakiś lokalny bus, który też zbyt blisko naszego campingu nie stawał xd
Camping
To był mój pierwszy raz na campingu 😅 oczywiście nie spodziewałam się hotelu*, szczególnie że kosztowało mnie to chyba 20 zeta za noc, no ale właściciele mogli się bardziej postarać xD teren w większości pokrywała trawa niemal do kolan, jedynie wydeptane ścieżki i miejsca pod namioty stały na płasko. Na cały camping były 2 kible i 2 prysznice, wszystko koedukacyjne, przed ciekawskimi spojrzeniami chroniły jedynie parawany. Fug spod grzyba nie sposób było dostrzec, mało kto używał po sobie mopa po załatwieniu czynności, więc szansa na utratę zębów była niezerowa. Kolejki do tego przybytku były najgorsze. Teren może i nie był zbyt duży, ale czasem już z irytacji oczekiwaniem olewałam to mycie, bo przecież mogę się wykąpać w morzu hehe.
Sama przyczepa to było zderzenie ze wczesnym PRLem, ale z całym inwentarzem minionego czasu i przerobionych lokatorów. W środku była stara kuchenka gazowa na butlę, parę dziurawych garnków i patelnia, która uratowała nam wyjazd. No i mały stolik z ławeczkami po obu stronach.
Łóżko niewygodne i ciasne, całą noc się tutlałam z jednej sprężyny na drugą, ale na wakacjach nie chodzi o to aby się wyspać, nie???
Jak na dwuosobówkę to w sumie nawet mi samej byłoby ciasno.
Robaki 🫣 były wszędzie, wieszaliśmy chleb na uchwytach szafek bo strach było na stole zostawić. Zakładam że miały w przyczepie jakieś siedlisko, bo nie wydaje mi się, że tyle ich z zewnątrz wchodziło. Ale nie ważne, wakacje, bawimy sieeee.
Mielno
Nie byłam tam wcześniej, a nadmorskie miejscowości, które poznałam za dziecka zapamiętałam jako urocze.
Mielno niestety nie spełniło moich oczekiwań co do polskiego morza.
Ale panie, kto to wiedzioł, nie czytalimy, zapłacili, tera trzeba udawać, że jest za⁎⁎⁎⁎ście 😍
Zacznę od tego, że na mapie nasz camping wcale nie wydawał się tak daleko. Ale kiedy wypełniliśmy plecaki kocami i trunkami i udaliśmy się w dziewiczą podróż na plażę, okazało się że droga ciągnie się w nieskończoność, a jeszcze trzeba wrócić. I tak dzień w dzień.
Były jakieś autobusy, ale nie dość że według rozkładu jeździły bardzo rzadko (2x dzienne?) to tak na prawdę nie jeździły wcale, chyba że akurat byliśmy już w połowie trasy z autobuta to potrafił nas minąć radosny autobus. Rozkład? Jaki rozkład? Tak na prawdę jedyny autobus, który nie zawiódł przez cały wyjazd był ten, którym przyjechaliśmy z Koszalina. Co niestety później miało swoje smutne konsekwencje.
Niezawodny but zaprowadził nas w końcu do Mielna 👀 a na miejscu, festiwal spierdolenia. Zewsząd dochodzące umcyk umcyk, drące mordę seby, wkurwione karki, wszędzie syf kiła i mogiła. My ubrani na metali, wtedy jeszcze za sam wygląd szło dostać wpierdol, nie było ulic pełnych alternatywek, do których na dziś dzień wszyscy są przyzwyczajeni, więc cichaczem przemknęliśmy przez to miasto potencjalnej śmierci i... w końcu! Szum fal, ptaków darcie japy I ten charakterystyczny zapach gnijącego glona 😍
Ale, jak już mym oczom ukazała się plaża, byłam rozczarowana, nie wiem już który raz na tym wyjeździe. Piasek nie był biały, ani nawet żółty, taki w kolorze sraki z powtykanymi gdzieniegdzie flaszkami i chusteczkami nawilżanymi. Zaraz obok konkurujące ze sobą biczbary, który zrobi największy hałas. Plaża żałośnie wąska. Stężenie ludzi na metr kwadratowy gorsze niż w lidlu na promocji karpia. Wszędzie patologia, krzyk i nieprzyjazne mordy.
Ja słyszałam w późniejszym czasie, że Mielno to taka letnia imprezownia i na spokój nie ma tam co liczyć, na tamten moment podpisałbym się pod tym wszystkimi ręcyma, ciekawe jak tam jest teraz? Od tamtego czasu moja noga tam nie postała i z lepszą połówką do dziś nie szczędzimy wrednych komentarzy na to miejsce xD
Ale uj, bawiiiimy sieeee.
Trzeba było odejść kawałek od głównych wejść, aby znaleźć w miarę spokojne miejsce na rozbicie kocyka. Morze też mnie nie zachwyciło, nie było przejrzyste a temperatura w nim wykręcała mi kości, ale c⁎⁎j, zapłacone, trzeba korzystać. Niestety nie tylko tenperatura wody była niska. Przez cały, calutki wyjazd piździło jak cholera. Wiatr był taki, że urywał głowę. A w tym czasie we wrocku 30 stopni, trzeba było zostać w domu xD
Jedzonko
Jak już wspominałam, nasz budżet był niewiele wyższy niż dniówka chińczyka w fabryce azbestu.
Ale hej, są wakacje, trzeba zaszaleć, rybka i frytasy z suruwą nęcily zapaszkami.
Wybraliśmy się do niewyglądającejnadrogą knajpy z fiszem. Menu nie wyglądało przyjaźnie dla naszego portfela, ale była szansa po tym wyżyć. Niestety kiedy doszło co do czego, to na nasze szczęście zostaliśmy poinformowani jeszcze przed zamówieniem (tak, byliśmy debilami), że podane ceny są za 100g i tak na prawdę nie stać na na zeżarcie tej cholernej ryby xD
Skończyło się na wizycie w jakiejś lipnej pitcerii, margerita i sos czosnkowy, na bogato.
I było to nasze pierwsze i ostatnie jedzenie wychodne. Poza tym gotowaliśmy sobie na tej starej kuchence i pordzewiałych naczyniach, ale bardzo szybko nasze posiłki stawały się coraz bardziej biedne xD wspominałam wcześniej o tym, że patelnia uratowała nam wyjazd. A to dlatego, bo mieliśmy coraz mniejsze pole do popisu w okolicznej biedronce I w końcu zaczęliśmy się żywić jedynie tostami z serkiem topionym xD ale paaanie, co to były za tosty, pryma sort. Usmażone na patelni, z tym serkiem na którego myśl się teraz wzdrygam, bo podgrzany przyklejał się do podniebienia jak po⁎⁎⁎⁎ny.
Rozrywki
Oczywiście mogliśmy zapomnieć o czymkolwiek za co się płaci, więc uskutecznialiśmy spacery po plaży na przemian z leżeniem plackiem.
Czas umilało nam zioło, którego wtedy paliliśmy sporo (pewnie dlatego nie mieliśmy kasy hahaha). Ale fajnie było na plaży w nocy wypalić gibona i patrzeć w czerń. Miałam wtedy wrażenie, że zaraz przyjdzie wielka fala i mnie wciągnie do morza xDD
A co do zjaranych historii, to po nocach bałam się chodzić do kibla campingowego xD trzeba było przejść cały teren a wokół było ciemno jak cholera i z każdej strony dochodziły dźwięki grasujących zwierząt. Raz, kiedy nie wytrzymałam i zdecydowałam się ruszyć, to na powrocie zaczęło za mną biec jakieś zwierzę, tak było, nie zmyślam 😂 do przyczepy nie wbiegłam tylko wpadłam na pełnej k⁎⁎⁎ie razem z drzwiami xD
I tak to się żyło na tych wakajkach. Oczywiście minęły szybko i już trzeba było myśleć o powrocie na miotłę.
Powrót
Mówiłam że autobusy miały rozkład co najwyżej w d⁎⁎ie? A z buta na dworzec koszaliński nie było szans. Stało się co stać się musiało, gruz nie przyjechał, a czas do odjazdu pociągu zszedł na minus. Dojechaliśmy w końcu do Koszalina jakimś busem, który zatrzymał się na naszym przystanku, choć nawet nie było go na rozkładzie. Potem czekało nas kolejne kilka godzin czekania na następny pociąg, w którym oczywiście trzeba było ogarnąć bilety, na szczęście konduktor był łaskawy i częściowo uznał nasz stary bilet, dzięki czemu dopłata mieściła się w naszym awaryjnym budżecie.
Moje kolejne wyjazdy nad polskie morze nie były już tak ekscytujące, choć dwa z nich z powodu towarzyszy wyprawy stały się niezapomniane, ale to zbyt świeży temat aby o nich opowiadać xD
Tym razem też pewnie będzie zabawnie (a tak na prawdę to nie) z powodu potencjalnego towarzystwa 🤡
Od lat zawsze jak jadę nad morze, to w pierwszy dzień jem rybę z frytami na pamiątkę tej jednej, pamiętnej, której zjeść nie było mi dane xD
Tak więc już w najbliższy poniedziałek rybka wjedzie na bogato, a wy spodziewajcie się pogorszenia pogody nad morzem, bo zawsze przypadkiem pakuję do plecaka zimno i deszcz 😛
#wakacje #urlop #wspomnienia #mielno
Dla uwiarygodnienia tej pięknej przygody załączam fotki z jednego z wejść na plażę i swoje zza przyczepowej kuchenki xD

alaMAkotaGURU
73piorunówRosja obchodzi swoje święta na swoich zasadach. Święto Flotylli celebrowano przy ogromnym malowidle okrętu podwodnego - sam okręt się nie pojawił.
Więc na na Dzień Wojsk Powietrznodesantowych (obchodzony 2 sierpnia) 41-letni weteran Wojsk Powietrznodesantowych skoczył z samolotu i spektakularnie przybił gwoździa na lotnisku w Watutlino.
Spljat
Prawdopodobnie spadochroniarz zaplątał się w linach nośnych przy wyjściu z samolotu, przewrócił się i nie mógł się uwolnić ani pociągnąć za spadochron zapasowy z powodu niskiej wysokości.

To był performance, spadochroniarz to alegoria ruskiego państwa.
Kolejny dowod na to, ze ruskie ro kurvinoxy
ZohanTSWFanatyk
25piorunówCzytam sobie, że Wrocław przy okazji remontu Mostów Trzebnickich chciał je poszerzyć - kto tam jeździ ten wie, że to bardzo wąskie gardło - ale nic z tego, bo konserwator zabytków mówi NIE. Naszła mnie taka refleksja.
Mamy zabytek, który nie spełnia swojej funkcji z racji na to, że świat się zmienił od czasu, gdy obiekt powstał - dla przykładu ten most, czy słynna kostka brukowa po Niemcu, którą do dziś można jeździć po wrocławskim Szczepinie. Ochrona zabytków generalnie jest ważna, ale co w przypadkach, kiedy zabytek zaczyna być wrzodem na tyłku? Powinniśmy przymknąć oko na jego status i radykalnie zmodernizować, czy mimo wszystko uparcie go utrzymywać w takim stanie jakim jest? A może jest trzecia opcja, tak jak zapewne na wspomnianym Szczepinie, główna ulica osiedla (Zachodnia) jednak jest asfaltowa i tutaj albo jednak zaorali poniemiecką kostkę, albo wylali na nią asfalt, co jest pewnym kompromisem - tylko w przypadku mostu zrobienie takiej nowoczesnej nadbudówki będzie pewnie koszmarnie kosztowne.
Proszę o komentarze szczególnie osoby uważające, że zabytek trzeba chronić za wszelką cenę - w swojej ignorancji w tym temacie nie umiem wymyślić jaką wartość to może nieść "za wszelką cenę", a w przypadku głosu sprzeciwu łatwiej mi wymyślić argumenty (bo jestem kierowcą)
#cowynato #wroclaw #zabytki #ankieta #debata
Czy powinniśmy za wszelką cenę utrzymywać zabytki, nawet jeśli nie spełniają już swoich funkcji wystarczająco?
171 głosów

@ZohanTSW Są rzeczy ważne i ważniejsze. Miasto trzeba przystosowywać do obecnych wymagań. Nadrzędnym jego celem jest stworzenie warunków do życia i pracy mieszkańców. Nie da się inaczej, zwłaszcza w takim miejscu jak Wrocław. No chyba, że decydujemy o końcu rozwoju, wysiedlamy część ludzi i uznajemy, że chcemy skansen odtwarzający jakiś okres jego istnienia. Ewentualnie rezygnujemy z ambicji metropolitalnych i przechodzimy do klasy średniaka-ulepa.
Chociaż w tym konkretnym wypadku odnoszę wrażenie, że konserwator jest kozłem ofiarnym.
Ratusz ma teraz łapki czyste, a wojewódzkiego konserwatora i tak nie obchodzi sympatia ludu i wybory - jego powołuje papież*
Dziwnym trafem, takich dylematów nie mają, gdy można opchnąć jakiś zabytek na lofty czy hotelik.
*generalny konserwator a przyklepuje to wojewoda
@ZohanTSW zdajesz sobie sprawę jak ogromne pieniądze potrafią developuchy wydać na lobbing i urabianie ludzi żeby tylko rozjebać jakiś zabytek i przepchnąć swoje biznesy?
To odpowiem: ogromne.
krzysztof-2Tytan
71piorunówObrazek trafny w 100%. O jak mnie to wkur...wia. Polacy naród migrantów. W ciągu ostatnich 20 lat kilka milionów Polaków pracowało za granicą. Nawet obecnie za granicą pracuje więcej Polaków niż jest Ukraińców w Polsce. Połowa kolesi u mnie w robocie wybudowała sobie domy zapierniczając zaraz po wejściu do EU w jakiś gównopracach w Anglii czy Niemczech. A teraz ci sami kolesie są pierwsi do wyrzucania Ukraińców z Polski . Jeden z nich przez 15 lat pobytu w Anglii języka się nie nauczył. Ale teraz oczywiście szału dostaje jak słyszy, że "Upadlińcy rozmawiają po ukraińsku" Bo tu jest polska Polska i mówi się po polsku.
Najgorsze jest to, że to nie jest tak, że ci ludzie spadli z nieba - cała ta narodowa patologia siedziała gdzieś pod kamieniem, ale nagonka ze strony polityków na Ukraińców sprawiła, że poczuli się solą tej ziemi.
Jasne, są Ukraińcy którzy popełniają przestępstwa, ale są deportowani i wówczas najczęściej trafiają na front. Szkoda, że w ten sposób nie da się pozbyć rodzimej patologii. Szlag człowieka trafia jak widzi to co się dzieje.

Mechanizm przekazywania traumy. Mem trochę zabawny, ale właściwie punktuje jeden z mechanizmów powstawania ksenofobii.
@krzysztof-2 zastanawiam się skąd w tych ruskich poczucie, że mogą decydować kogo Polacy mogą gościć, a kogo nie?
hatti-vattiOsobistość
57piorunów#swiniobicie idę dziś pierwszy dzień na siłkę odkad się upaslam. Życzcie mi powodzenia bo idę tam z ogromnym poczuciem wstydu.
bojowonastawionaowcaMistrz
70piorunówW wyniku ukraińskich uderzeń dronowych objętość ropy naftowej przetwarzanej w Rosji spadła do poziomu najniższego od ponad 20 lat. Poinformowała o tym agencja Bloomberg, powołując się na badania analityków EA Analytics. #wiadomosciswiat #rosja #ropanaftowa #owcacontent

Kaligula_MinusFanatyk
82piorunów
Dziwna refleksja przyszła mi do głowy w związku ze starzeniem się #hejto30plus
Jak miałem te 15-20 lat to byłem przyjazny dla dzieciaków z sąsiedztwa (8-12 lat). Nie, że jakieś wielkie przyjaźnie, ale jak poprosiły to wpadłem za darmo naprawić komputer, a to przegrałem na płyty jakieś gierki lub anime (w czasach gdy dzieciaki mialy w domu tylko tvp 1, 2 + polsat zwykłe CD z Dragon Ball Z było relikwią). Dzieciaki zawsze były wdzięczne za takie drobne przysługi, a mi ich radość wystarczyła za zapłatę.
Na i minęło 20 lat, dzieciaki wyrosły na w wiekszych ode mnie. Większość z nich ostro przerzuca ciezary na siłowni (i kluje d⁎⁎y tesciem, bądźmy realistami), wytatuowani, jeden zawodowy żołnierz, inny walczy w MMA. Nie chcialbym ich nocą spotkać w bramie, bo by mnie wygieli w precla i wrzucili do skrzynki na listy.
Z tą różnicą, ze akurat oni widząc mnie zawsze mają banany na twarzy, zbijają piątki i widać w ich oczach tę samą radość z przypadkowego spotkania, jakby wciąż mieli 8 lat a ja znowu miałbym wyciągnąć jakieś relikwie z plecaka.
Dziwne, ale miłe
#przemysleniazdupy #starzenie
Kategoria Dobry Ziomek ☺️
kiedyś mnie dzieciaki z takiego dalszego sąsiedztwa poprosiły żebym im naprawił commandosa na kompie, bo się zepsuł i stary drugi dzień chleje i awantury robi. nawet jak na tą okolicę to takiej biedy nie widziałem wcześniej. naprawiłem, tam im poczyściłem coś na tym kompie i odsunąłem głośniki od monitora co "naprawiło kolory". dwie dekady minęły i dalej cała rodzina mi dzień dobry mówi, a jest ich ze dwanaście.
Kaligula_MinusFanatyk
67piorunów