Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Dyskusje — gorące

gość

Typ wpisu

Gruba ryba

w Heheszki

24piorunów

Dzień 303., strona nr 177

W restauracji siedzi grubas przy suto zastawionym stole. Podchodzi do niego jakiś mężczyzna i pyta go, co tam słychać nowego.

- Jem! - odpowiada grubas.

- A co porabia Maciejewski?

- Umarł.

- Koliczko?

- Umarł.

- Pietrzykowski?!

- Umarł.

- Coś takiego!? Tacy młodzi, zdrowi ludzie. Co im się stało?

- Nic. Ale kiedy ja jem, to wszystko dla mnie umarło!

Tag do obserwowania lub blokowania:

Lider

w Hydepark

53piorunów

Dzisiejsza ostatnia popoludniowa drzemka na kanapie...

Na poczatku miesiaca wyżarles mi szynke z kanapek...

Jeszcze rano buszowales po blacie...

Wieczorem mialem czytac lekture o kocie Cukierku-łobuzie takim jak ty...

Zator. Paraliż. Pożegnanie. Pusty transporter. Puste mieszkanie :disappointed: Te 7 lat za szybko minelo :disappointed:

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fenomen

w Hydepark

20piorunów

Czy uważacie, że trzymiesięczny okres wypowiedzenia utrudnia zmianę pracy i większość pracodawców woli wziąć pracownika od zaraz zamiast czekać?

?

  • tak60% (132 głosy)
  • nie40% (87 głosów)

219 głosów

Lider17piorunów

@Solar albo porozumienie stron albo 3 miesiące l4. 😉

Osobistość1piorunów

@AdelbertVonBimberstein jak przeszkadza długi okres wypowiedzenia to podpisz obopólna zgodę na krótszy od początku. Bo widzę pasuje jakby pracodawca chciał zwolnić, ale w drugą stronę to już dotrzymać niekoniecznie

Autorytet0piorunów

@utede i na umowie o pracy taki proceder jest dozwolony? Podaj, proszę, źródło tego fenomenu.
Przecież to jest klauzula abuzywna. Wg Twojego podejścia, równie dobrze możemy zlikwidować każdy z zapisów prawa pracy, bo dlaczego ten akurat miałby być wyjątkowy?

Osobistość0piorunów

@fisti kuuurde byłem pewien że taki zapis dobrowolnie dwie strony mogą się zgodzić jeśli im to na rękę. Ale teraz widzę że żyłem w błędzie xD w kontekście UoP. tak czy inaczej zapis jest bardzo dobry i chroni obie strony, więc traktowanie wybiórczo przez ludzi jest niepoważne.
Jak ktoś jest dobrym pracownikiem to nie ma takiej firmy która nie poczeka, bo korzyści z ewentualnych opóźnień rekompensują w przyszłości. I vice versa

GURU7piorunów

Zalezy, nie ma as tak wielu sytuacji gdzie trzeba kogos od zaraz, a dla samego pracownika taka kompulsywna zmiana mode nie wyjsc na dobre, no i to dziala w 2 strony masz 3 miesiace na planowanie zanim cie wyjebia za ruchanie anetki z HR na magazynie

Fanatyk1piorunów

@Pirazy obawiam się że Tomek jest tak zdesperowany że nawet ja miałbym szansę. 😉 Ale nie jestem aż tak nowoczesny.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Lider

w Hydepark

92piorunów

Gruba ryba17piorunów

@mannoroth mnie kiedyś w starym peugeocie 106 zepsuła sie dźwignia od świateł, latała luźno. Na normalnej drodze bylo ok ale na wertepach długie włączały sie same.

I tak mi sie zdążyło jechać za jakąś baba 5km jakimś dziurawy objazdem bez asfaltu i te długie cały czas napierdalały, próbowałem je trzymać ale niewiele to pomogło.

W połowie baba sie zatrzymała i wyszła do mnie z awantura czy mnie całkiem popierdoliło:)

Gruba ryba14piorunów

@mannoroth w zeszłym tygodniu jechałem za taką "babą" co jechała w szarówce i deszczu bez świateł (widziałem że ma wyłączone jak się włączałem do ruchu); na wiejskiej drodze jechała 40 km/h, w porywach do 45 i dwa razy jak ją próbowałem wyprzedzić, to się "budziła" że za wolno jedzie i przyspieszała, ale krótkotrwale XD Sporo się nawkurwiałem, ale ostatecznie stwierdziłem że nie szkoda ryzykować i już przemęczę się za nią ten odcinek.

Ale czara goryczy się przepełniła, jak kierowcy z naprzeciwka zaczęli jej mrugać. Za każdym mrugnięciem zwalniała! Przy 30/h już udało się ją wyprzedzić

Światła dalej miała zgaszone XD

Pokaż więcej komentarzy (7)

Lider

w Hydepark

90piorunów

Fenomen3piorunów

Ja tam trochę rozumiem, jak jest ciasne miejsce do siedzenia to dobrze sobie postać dla odmiany

Kosmonauta0piorunów

Mnie inna rzecz po wylądowaniu denerwuje. W momencie gdy robi się wrzawa po wylądowaniu ludzie zaczynają pierdzieć, no zawsze w tym momencie cały samolot wali pierdem - ludzie odpinają pasy, wstają i ci co poczuli luz wokół pasa i uświadomili sobie że do kibla dzieli ich jeszcze 15 minut czekania zaczynają puszczać cichacze. fujka

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Wybierz Społeczność

56piorunów

Pewnego dnia Tygrys przechodził sobie w dżungli i usłyszał smutne trąbienie. To Słoń wpadł do jamy wykopanej przez kłusowników. Tygrys szybko pobiegł po Jaguara i wspólnie jakoś wyciągnęli biednego Słonia z opresji. Minęło parę dni i Słoń usłyszał smutne nawoływanie o pomoc. Pobiegł w to samo miejsce i jakżeby inaczej - Tygrys wpadł do tej samej jamy. Słoń szybko wyjął przyrodzenie, wpuścił je do jamy, a Tygrys wdrapał się po nim aż do wyjścia i został uratowany. Jaki morał tej historii? Jak masz duże przyrodzenie, to Jaguar ci nie jest potrzebny.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Hydepark

42piorunów

Dzień dobry,

W najbliższy weekend w małej miejscowymi koło Brzozowa na Podkarpaciu odbędzie się już jedenasta edycja Podkarpackiego konkursu modeli redukcyjnych. Modele można będzie podziwiać w niedzielę miedzy 9 a 13:30. Jeśli ktoś będzie w okolicy to serdecznie zapraszam :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Hydepark

77piorunów

Jeszcze dodam wpis od Michała Fiszera.

Muszę to powiedzieć

Mamy nieco wypaczony obraz wojny w Ukrainie.

1. Drony zmieniły pole walki

Zdecydowanie tak, zmieniły. Niemniej jednak mają one swoje ograniczenia. Przede wszystkim głównie operują w dzień. Drony z kamerami termowizyjnymi są o wiele droższe, jest ich więc wyraźnie mniej (kilkakrotnie) i dlatego nocne ciemności sprzyjają pewnym ruchom wojsk i zmianie położenia, a także infiltracją.

Drony boją się wilgoci. nie lubią deszczu, śniegu, a także mgły, kiedy niemal nic nie widzą. Ich zasięg wynikający po części z łączności, a po części z zapasu prądu w bateriach powoduje, że strefa śmierci to jakieś 3-5 km od przedniego skraju przeciwnika. Im dalej, tym prawdopodobieństwo trafienia przez dron stopniowo maleje, a 20 km za przednim skrajem wojsk wroga jest już dość niskie. Tu działają głównie większe, profesjonalne aparaty typu amunicja krążąca, jakich jest o wiele, wiele mniej. Bo kosztują.

2. Czołgi zostały wyeliminowane przez drony - to jeden z największych mitów. Obie strony nadal używają czołgów, choć w wojnie pozycyjnej na wyniszczenie są one po prostu mniej użyteczne. Żywiołem czołgu jest manewr.

Pierwszy zmierzch czołgu wieszczono w latach 30. Francuscy generałowie byli sceptyczni. Mamy doskonałe działa przeciwpancerne. Jeden pocisk przeciwpancerny za 40 franków niszczy czołg warty kilkaset tysięcy marek niemieckich - kto by tam dalej wierzył w czołgi?

Istotnie, straty w czołgach były olbrzymie w czasie II wojny światowej. Absolutnym rekordzistą był ZSRR. Stracił:

1941 rok: ok. 20 500 czołgów (katastrofalne straty pierwszych 6 miesięcy Operacji Barbarossa).

1942 rok: ok. 15 000 czołgów i 100 dział samobieżnych.

1943 rok: ok. 22 400 czołgów i 1100 dział samobieżnych (m.in. bitwa na Łuku Kurskim).

1944 rok: ok. 16 900 czołgów i 6800 dział samobieżnych (wielkie operacje ofensywne, m.in. Bagration).

1945 rok (do 10 maja): ok. 8 700 czołgów i 5000 dział samobieżnych (m.in. krwawa operacja berlińska)

Popatrzmy. W każdym roku tracił więcej czołgów i dział samobieżnych niż straciła Rosja w ciągu całej, 4,5-letniej wojny z Ukrainą.

Ale czy ktoś śmie twierdzić, że czołgi w II wojnie światowej nie odegrały żadnej roli? Że były zbędne? Że nikt ich nie używał?

Drugi raz wróżono zmierzch czołgów w latach 60., kiedy rozpowszechniły się kierowane pociski przeciwpancerne. Śmiesznie tanie oczywiście. Ale czołgi przetrwały i to. Teraz też przetrwają.

3. Głównym środkiem walki w Ukrainie są nie drony, ale piechota. Stara dobra piechota. To ona trzyma teren. To piechota tworzy linie obronne. To piechota rusza do szturmów, prowadzi infiltracje. Piechota, która korzysta z fortyfikacji. Siedzi dosłownie pod ziemią, gdzie nie docierają drony. Drony mają małe ładunki, więc są bezradne wobec bunkrów czy nawet ziemianek. Jeśli wykopiemy odpowiednio dużą dziurę w ziemi i zakryjemy ją deskami czy szynami kolejowymi, na które ułożymy worki z piaskiem i zamaskujemy, to w coś takiego może wjechać czołg czy haubica samobieżna. I w środku jest nie do ruszenia dronem. Jeśli taka pozycja zostanie wykryta, to może ją zniszczyć jedynie celna salwa artylerii albo bomba lotnicza. Właśnie te ostatnie są najgroźniejsze, bo przed nimi nie da się ukryć, nigdzie.

4. Wrażenie dominacji dronów jest potęgowane setkami filmów, głównie na "X". Dron siłą rzeczy transmituje obraz, no tak działa. Ten obraz jest nagrywany dla analizy rozpoznawczej i dla dokumentowania strat wroga. Potem te filmy krążą po sieci. One ją zalewają.

Piechurzy którzy walczą, nie nakręcają filmów, nawet im w to nie głowie. Zdarza się to bardzo rzadko. Ale to właśnie ich walki dominują na polu walki. Szturmy wroga, także te na motocyklach czy "wózkach" czyli różnych improwizowanych pojazdach niemal jednorazowego użytku, często podwozi samochodów wyciąganych ze szrotu, by je uruchomić po raz ostatni, do szybkiego pokonania ziemi niczyjej. Dość często do podrzucenia piechoty do szturmu używa się ciężkich bojowych wozów piechoty. Bradleye sprawdzają się doskonale, są niemal tak odporne jak czołgi, a dla zniszczenia Bradleya potrzeba kilkanaście dronów, a i tak ludzie będący w środku z reguły wychodzą z tego cało. Wstrząśnięci, ale nie zmieszani. Dlatego Ukraina zamówiła aż 3000 niemieckich ciężkich bwp KF41 Lynx, z których większość ma być wyprodukowana w samej Ukrainie. Jednocześnie pracuje się to nad własnym ciężkim bwp "Pegas". Gen. Bieniek mówił, że Ukraińcy nadal proszę też o czołgi, choć oczywiście w tym momencie nie to jest priorytetem, ale amunicja przeciwlotnicza i przeciwrakiety.

5. Kwestia wojny manewrowej - po miesiącu działań manewrowych Rosjanom nie udało się wtargnąć do Kijowa i zmienić tam władz. Później nie było sensu, bo władze ewakuowałyby się do Lwowa na przykład i dalej kierowałyby obroną. Zresztą twarda postawa Ukrainy pokazała Rosjanom, że nawet okupacja kraju nie rozwiąże sprawy, Ukraińcy będą walczyć do upadłego i w końcu zmuszą Rosjan do wyjścia z kraju, jak Amerykanie się zawinęli z Afganistanu z podkulonym ogonem. Dlatego trzeba złamać moralnie, a nie okupować, właśnie temu służy obecna młócka.

6. Rosjanie nie popełnią drugi raz tego samego błędu. Najpierw skłócą przyszłą ofiarę z sojusznikami, postarają się wyprowadzić z UE i możliwie z NATO, a potem doprowadzą wojną kognitywną i hybrydową do bardzo ostrego wewnętrznego konfliktu. Następnie rozdygotają społeczeństwo, podważą zaufanie do instytucji państwa, wywołają chaos, rozkład i stan anomii. I dopiero w taką galaretę wjadą. Oczywiście to będzie MUSIAŁ być Blitzkrieg, bo inaczej państwo się zorganizuje, społeczeństwo skonsoliduje, a dawni sojusznicy i tak ruszą na pomoc, bo nie są idiotami.

Wiedzą, że jak się pali dom sąsiada w bliźniaku, to nie gapimy się na to dłubiąc w nosie czekając z gaszeniem aż zacznie płonąć nasz własny dom, tylko gasimy dom sąsiada - połówkę bliźniaka. I oni to wiedzą. Dlatego jedyną szansą Rosji jest wtargnąć tak, by błyskawicznie postawić inne państwa przed faktem dokonanym. Wtedy, jak już będzie po wszystkim, nikt już nie będzie chciał tego ruszać.

7. Jeśli Ukraina, choćby okrojona, pozostanie państwem realnie niepodległym i nie będzie to wasal Rosji z fasadową, sztuczną niepodległością, to Rosja nie pójdzie dalej. Bo wiedzą, że gdyby skierowali swoje zasoby na inną poważną wojnę, to Ukraina z tego skorzysta, rąbnie ich nożem w d⁎⁎ę i odbierze swoje tereny. Zrobią to czy nie, ale zawsze takie ryzyko istnieje. Dlatego z punktu widzenia Rosji Ukraina musi upaść. Dopiero wtedy przyjdzie czas na kolejne państwa. Nic nam też nie grozi, jak pozostaniemy pewnym członkiem sojuszu i będziemy zdecydowani się bronić. Najgorsze jest jednak to, że Rosja może tę wojnę wygrać na Facebooku, bez czołgów. Jak z nas zrobią skłóconą i rozedrganą galaretę, wtedy wjadą. Jak się nie damy - nie ruszą.

Jeśli jednak ruszą, to będzie Blitzkrieg. Wtedy, w działaniach manewrowych drony odegrają o wiele mniejszą rolę. Drony wymagają sporego zaplecza: warsztatów do ich montowania i programowania, odpowiednich środków łączności, stacji ładowania baterii, masy części do składania nowych dronów, itd. W warunkach wojny pozycyjnej te stacjonarne elementy łatwo jest rozmieścić, ukryć i działać, operatorzy mogą wynaleźć świetne stanowiska i je zamaskować, operując z nich. A jak wojska będą w ruchu? Jak wozić cały ten majdan, jak składać drony i ładować baterie, jak cały oddział jest w ruchu? Gdzie mają się ukryć operatorzy? Mają operować z pojazdów? Dlatego w działaniach manewrowych będzie mniej dronów, za to więcej pojazdów pancernych. Które wkrótce dostaną skuteczne systemu aktywnej osłony, takie jak izraelskie APS Trophy. Notabene wybrane do zamontowania na naszych K2PL. A może też i na innych wozach.

Dlaczego Izrael śmiało używa swoich pojazdów pancernych w Libanie? Co, Hezbollah nie ma dronów? Nie stać ich? Za drogie? Oczywiście, że mają. Całe mnóstwo i używają. Ale system Rafael Trophy doskonale się sprawdza. A Elbit dostarcza własny, równie dobry Iron Fist. Izrael eksperymentuje też z laserami do oślepiania kamer dronów - Iron Beam. Oczywiście pojawiły się też siatki, zakłócacze i tzw. pompki (shotguny) na śrut, wzorem Ukrainy. Ale systemy obrony aktywnej są obecnie coraz skuteczniejsze. Podobnie, jak rosyjski Arena-M, nowa wersja systemu aktywnej obrony wprowadzona w lipcu 2026 r.

Dlatego nie ma co mówić, że nasze dowództwo wojskowe to głupki. Słyszałem też najbardziej kretyński tekst, że to beton wyszkolony w ZSRR. No ludzie, demografia do cholery. Żaden współczesny polski generał nie odbywał najmniejszego kursu czy szkolenia w ZSRR, bo to był 1991 r., kiedy ZSRR się rozpadł, a my zakończyliśmy wszelką współpracę wojskową w 1990 r. Mamy rok 2026. Ile by taki generał służył, 40 lat?? No ludzie tyle nie żyją, jak mówią. Generał w wieku 65 lat jest obligatoryjnie wykopsany do cywila. 36 lat temu facet 65 lat miał 29 lat. Był pięć lat po szkole oficerskiej at best. A takich szczeniaków nie kierowano na szkolenia do ZSRR. Żaden współczesny polski czynny generał nie szkolił się w ZSRR. Ani jeden. Wielu z nich kończyło szkoły oficerskie już w III RP. Za komuny byli w liceum czy technikum, albo w ogóle w podstawówce. Gen. bryg. Renart Skrzypczak w 1990 r. miał 9 lat. Rozumiem, że to jest ten russki beton kształcony w ZSRR? W wieku ośmiu czy siedmiu lat? Chodził w Moskwie do zerówki?

Nasze dowództwo dobrze wie co robi. Czerpią wiele z ukraińskich doświadczeń. Mają jednocześnie świadomość, że nasza (natowska) przewaga powietrzna i informacyjna zmieni bardzo wiele w konfrontacji z Rosją. Ale i tak na obronę przeciwdronową, na szkolenie w budowie umocnień, jest obecnie kładziony nacisk. Na działanie w nowych warunkach. Byłem niedawno na poligonie i jak zaczęły ćwiczyć wojska, zaraz zaczęły brzęczeć drony. To nieodłączny dziś element szkolenia. Kompanie dronowy są tworzone dość powszechnie, prowadzone są szkolenia operatorów.

Ale to nie dron jest solą pola walki, ale piechota. Tylko piechota nie kręci filmów i nie wrzuca na "X", o czym nie wiedzą fotelowi generałowie

Autorytet7piorunów

@alaMAkota

Postrzegamy generałów jako głupków, bo w telewizji występują tacy eksperci jak Leon Komornicki, absolwent akademii moskiewskiej (a jakże!), generał z otoczenia Grigorija Brauna.

Ja się nie obawiam głupoty polskich generałów, ale głupoty polskich polityków, którzy za poklepanie po plecach przez Donalda Trumpa poślą gdzieś polskie wojsko, żeby "pokazać Amerykanom", jakimi jesteśmy dzielnymi i lojalnymi sojusznikami.

Gruba ryba6piorunów

@alaMAkota podejmę dyskusje z Fiszerem.

2. Czołgi nie są do walki manewrowej tylko do przełamania frontu, a wręcz do uniemożliwienia powstania stacjonarnego frontu jak jest obecnie na Ukrainie. Dopiero jak nie ma frontu to zaczyna sie walka manewrowa. Czołgów nie ma nie dlatego ze jest stacjonarny front, tylko dlatego jest stacjonarny bo nie ma czołgów. A nie ma bo środki ich zwalczania wyprzedziły środki obrony. Ale Fiszer myli efekt z przyczyną, nie wiem dlaczego.

Zgadzam sie ze to chwilowe, przez całą historię wyścig tarczy i miecza wygrywalo raz jedno raz drugie. Były momenty ze czolgi były praktycznie niezniszczalne np KW2 jak wszedł i wytrzymywał kilkadziesiąt trafien z broni ppanc i innych czołgów a Niemcy stawali na głowie żeby go zniszczyć (stacjonarnym plot flakiem 88)

Porównywanie produkcji czołgów w IIws i obecnie to tez słaby argument. Stopień skomplikowania był o niebo inny, można bylo wszystko zrobić lokalnie, obecnie broń opiera sie na częściach robionych przez pół świata (no Javeliny) i cześć technologii jest nie do przeniesienia lub skopiowania.

Drony będą odgrywał dalej bardzo ważne rolę, np zwiadowcze. Co z tego ze haubica czy czołg bedzie okopany jak mały dronik poda jego lokalizację dla artylerii ktora obecnie trafia co do metra.

Zwiad dronowy bedzie szedł przed każdym atakiem bo taniej i bezpieczniej jest puścić kilkadziesiąt dronow obserwacyjnych niż jeden samolot.

I nie rozumiem narzekania jakie to drony są ciężkie w serwisowaniu, ładowanie, części, wtf? A czolgi nie potrzebują napraw, serwisu, dostaw paliwa, amunicji? Przeciez za wojskiem idzie drugie tyle wsparcia inzynieryjnego i serwisowego, łańcuchy dostaw - a on pisze ze dron niepraktyczny bo baterie trzeba naładować?

Kolejna rzecz, rosji nie potrzebna Ukraina jako sojusznik, oni potrzebują zeby Ukraina nie była sojusznikiem zachodu. Status kraju upadłego gdzie rządzą ruscy namiestnicy z oligarchami i mafia, całkowicie im wystarczy. Co uważają ludzie im jest całkowicie obojętne.

Kolejna rzecz to ze rosja nie bedzie żadnego kraju wyciągać z nato i ue, bo po prostu nie ma na to czasu. Jest jeszcze kaukaz o którym w ogole u nas sie nie mówi a to kolejny kierunek gdzie muszą zrobić swój porządek. 5 lat ktore stracili na Ukrainie to wlasciwie koniec planów, tylko nie potrafią sie z tym pogodzić.

Pokaż więcej komentarzy (41)

Lider

w Hydepark

173piorunów

Pokaż więcej komentarzy (9)

GURU

w Hydepark

35piorunów

Post z serii naszego moderatora przypomniał mi jedna z moich ulubionych past, więc postanowiłem się wami z nią podzielić :stuck_out_tongue_winking_eye:

Mam córkę, 5 lat, którą staram się trzymać dość twardo.
Uczę ją po prostu, by za każdym razem jak tylko coś jej jest nie tak, to żeby nie płakała, tylko starała się ból przezwyciężyć i zachować spokój.

Pewnego razu, jesienią, wracałem z nią z zakupów. Moja córka, jako pomocnica tatusia, niosła dwie małe torebki w obydwu rączkach.

Po wejściu na klatkę schodową trzeba było przejść po schodach na górę. Moja córka na jednym z poziomów się zakołysała i uderzyła (dość mocno) głową w żebro od kaloryfera.

Nic nie powiedziałem, tylko patrzyłem co zrobi. Widzę, że oczy jej się zaszkliły, opuściła głowę na chwilę, wzięła kilka szybkich oddechów, w końcu spokojnie powiedziała:

– Już grzeją.

Pokaż więcej komentarzy (4)