Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

frondeusTytan

Dołączył/a:

  • 38 wpisów
  • 137 komentarzy
  • 1 obserwujących

Fenomen

w Hydepark

62piorunów

W związku z ostatnimi aferami w polskich szpitalach coraz częściej wraca dyskusja o prywatyzacji ochrony zdrowia, jakie to super rozwiązanie, jak dobrze działa w Singapurze, USA w Szwajcarii, w UAE : ) nikt oczywiście tego nie doświadczył, ale memcenowskie populizmy zasiały już ziarno w słabych umysłach podatnych na manipulacje. Dyskusja na wykopie jest dobrym przykładem tego w jaki sposób wygląda proces myślowy ludzi, którzy nie mają pojęcia jak funkcjonuje system ochrony zdrowia.

Naczelny_Cenzopapista

22 godz. i 13 min temu _via Wykop_

Patrząc na ilości przepalanej kasy przez NFZ to jeszcze może się okazać że po takiej prywatyzacji będzie taniej. No i prywatne podmioty medyczne nie dadzą się j⁎⁎ać lekarzom którzy "pracują" 72h na dobę. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Poniżej aktualny ranking najlepszych systemów ochrony zdrowia na świecie, żaden z tych w top 10 nie jest prywatny.

1. Taiwan (78.72)

2. South Korea (77.7)

3. Australia (74.11)

4. Canada (71.32)

5. Sweden (70.73)

6. Ireland (67.99)

7. Netherlands (65.38)

8. Germany (64.66)

9. Norway (64.63)

10. Israel (61.73)

Bez wątpienia głębokie reformy są konieczne, istnieją wszak dobre systemy na których można się wzorować, jednak proste memecnizmy nie przybliżą nas do rozwiązania patologii w polskiej ochronie zdrowia. A jakie jest wasze zdanie? Prywatyzacja czy głęboka reforma?

W jaki sposób naprawić polską ochronę zdrowia?

  • Tylko prywatyzacja3%
  • Większa konkurencja10%
  • Głęboka reforma + zwiększenie finansowania69%
  • Nie wiem, inna strategia19%

270 głosów

Pokaż więcej komentarzy (36)

Tytan

w Hydepark

87piorunów

Hej tomki i kasie!

Ostatnio się żaliłem to dziś odwrotnie: pijcie ze mną kompot!

Dostałem wyniki badań nasienia: Jestem płodny!
Co prawda nie jest idealnie ale no - nie jestem jałowy xD

- żywych frondeusów mam ponad normę (70% vs 54%) 💪
- takich które się ruszają też ponad normę (49,7% vs 30%) :runner:

Problemem jest koncentracja (mniej niż być powinno 7mln vs 16mln) oraz ich jakość xD (3% o prawidłowej budowie gdzie normą jest 4%).

Czyli nie jestem skazany na dziecko z probówki (a mam 4 słomki zamrożone czyli 4 szanse), naturalnie można się starać choć raczej dłużej to zajmie niż innym parom. Budowa (kształt) nie wpływa na wady rozwojowe lecz co najwyżej na szanse na zapłodnienie afaik.

Oraz - warto bym sprawdził za pół roku. Mówimy tu jednak o 14 miesiacach po chemii tylko z jednym jajem które teraz pracuje za dwa. Ponoć niektórym do pełni sił wracają dopiero po dwóch latach więc nadal mam 10 miesięcy. Stan może się jeszcze polepszyć (lub pogorszyć lol).

Swoją drogą fakt że u mężczyzn normą jest 4% prawidłowej budowy plemników to jest jakaś po⁎⁎⁎⁎na akcja.

Pokaż więcej komentarzy (26)

Tytan

w Hydepark

81piorunów

Ehh i znów życie pokazuje mi że lecę na hard mode.

Chciałem z żoną kupić dom. Oferta - jest; zdolność kredytowa - jest; poduszka finansowa - tak; wkład własny 20%? - a i owszem. Nawet klient mnie wziął na uop na wyłączność od razu na czas nieokreślony za naprawdę fajne pieniądze. Zanim złożę wniosek to już i tak będzie listopad a to oznacza 6+ miesięcy zatrudnienia.

Więc gdzie problem?
Większość ofert banków robi "Jeśli masz ubezpieczenie na życie to prowizja 0%".

No i dotarło do mnie że mi przecież żadna ubezpieczalnia nie da - bo minęło dopiero 14 miesięcy od zakończenia chemioterapii.

Ba, nawet gdyby już minęło 5 lat to obecnie nadal mogą kręcić nosem. Niby rząd pracuje nad ustawą o "prawie do zapomnienia" dla pacjentów co już są oficjalnie ozdrowieńcami ale kiedy to wejdzie? A liczyć że wejdzie i czekać kolejne 4 lata na wynajmie też się nie uśmiecha.

Tak więc jasne, są banki które wciąż dadzą kredyt, są takie które nie wymagają ubezpieczenia ale w większości czekałoby mnie 15+k (2% w Erste przykładowo) prowizji na start (lub kredytowanie i tego oraz dodatkowe odsetki). I niby w dalszym ciągu mogę bez wybywania się z resztek oszczędności, nadal poduszka będzie ale i tak boli.

I jasne - ktoś powie, "weź zaznacz w ankiecie że jesteś zdrowy i elo" ale:
1. Jakby jednak coś się stało to ubezpieczyciel nie wypłaci
2. Bank mógłby mieć problem że ze względu na celową nieprawdę w ankiecie promocja się nie należała więc rozwiązanie umowy lub wręcz oszustwo i wyłudzenie kredytu
3. Rozum i godność człowieka nie pozwalają

Koniec końców pewnie zacisnę poślady zapłacę lub złożę dwa wnioski - jeden z ubezpieczeniem (liczyć na cud że ubezpieczyciel się zgodzi skoro to był rak o 95% przeżywalności?) a drugi bez ale z prowizją.

Pokaż więcej komentarzy (28)

Mistrz

w Co Wy na to?

87piorunów

Co Wy na to? 14.01.2026


Od 1 października 2025 roku obowiązuje w Polsce system kaucyjny. Dotyczy on butelek z tworzyw sztucznych, szkła oraz metalowych puszek. Do tej pory jednak w związku z zapasami starych produktów, tych z odpowiednim oznakowaniem na opakowaniach nie pojawiało się zbyt wiele. Zaczyna się to jednak dosyć szybko zmieniać i coraz więcej osób ma możliwość przetestowania systemu kaucyjnego w praktyce. Po 3 miesiącach pora na wyciągnięcie wniosków z jego skuteczności.

Pytanie na dziś: Czy polski system kaucyjny działa dobrze?

Zapraszam do oddawania głosów w ankiecie oraz kulturalnej dyskusji w komentarzach. Zastrzegam, że treści niezgodne z polskim prawem i obraźliwe wobec innych użytkowników będę usuwał niezależnie od poglądów.

PS. W związku ze zgłoszeniem takiego postulatu, dodaję do ankiety na stałe opcję "Nie mam zdania"

Czy polski system kaucyjny działa dobrze?

  • Tak4%
  • Nie59%
  • To zależy9%
  • Nie mam zdania29%

561 głosów

Pokaż więcej komentarzy (72)

Fanatyk

w Hydepark

115piorunów

W 1998 roku Karl Bushby założył się w barze, że potrafi przejść pieszo z Chile do Anglii. 27 lat później wciąż idzie.

Przeżył Przełęcz Darién, 57 dni w rosyjskim więzieniu i przeprawę przez Cieśninę Beringa po przesuwającym się lodzie.

Zaczęło się tak, jak wiele złych pomysłów. W barze. Powiedział, że potrafi dojść do domu.

Nie przejść przez kraj. Nie przejść przez kontynent. Dojść do domu z najbardziej wysuniętego na południe krańca

Ameryki Południowej do Hull w Anglii. 1 listopada 1998 roku wyszedł z Punta Arenas w Chile i ruszył na północ.

Bez rozgłosu. Bez sponsorów. Tylko plecak, para butów i mała ręcznie ciągnięta przyczepka, którą nazwał Bestia.

Ustalił dwie zasady, które nigdy się nie zmieniły. Żadnego transportu zmotoryzowanego. Nie wracać do domu,

dopóki nie dotrze pieszo. To było 27 lat temu. Od tamtej pory Karl Bushby przeszedł — według szacunków — około 30 000 mil przez 25 krajów, przez pustynie, dżungle, góry, zamarznięte oceany i miejsca, które większość ludzi

nigdy nie zobaczy nawet na mapie.

Został okradziony, zatrzymany, deportowany, ugryziony, głodzony, prawie się utopił i niemal zamarzł na śmierć.

I nadal szedł. Przeszedł Amerykę Środkową i stanął przed Przełęczą Darién, pasmem gęstej, bezprawnej dżungli między Kolumbią a Panamą tak niebezpiecznej, że nie ma tam drogi. Przemytnicy narkotyków. Zbrojne grupy. Bagna.

Węże. Ludzie tam znikają. Karl przeszedł przez nią mimo to. W 2006 roku dotarł do Cieśniny Beringa i zrobił coś, co prawie nikt wcześniej nie zrobił. Przeszedł z Rosji do Alaski, ciągnąc sanki przez 150 mil przesuwającego się lodu morskiego, lodowatej wody i kruchych głazów lodowych, które mogły rozdzielić się w każdej chwili. Jeden zły krok oznaczał śmierć

w subzero wodzie. Przeżył. Granice go zatrzymywały. Polityka go opóźniała. Wizy niweczyły lata postępu.

Czasem był zmuszony czekać miesiącami lub latami, by móc zrobić kolejny krok. Mimo to się nie poddał.

W 2024 roku, gdy lądowe trasy wokół Morza Kaspijskiego stały się niemożliwe, zrobił coś, co brzmi niewiarygodnie.

Przepłynął je. Nie jako popis. Nie dla uwagi. Bo zasady zabraniały skrótów, a woda była jedyną drogą naprzód.

Teraz, pod koniec 2025 roku, Karl Bushby jest w Europie. Po prawie trzech dekadach wędrówki, po pustyniach, dżunglach i lodzie, zostało mu około 1 000 mil. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, ma nadzieję wreszcie wejść do rodzinnego miasta około 2026 roku. Bez planowanej ceremonii na mecie. Bez gwarancji, że mu się uda. Po prostu człowiek,

który założył się i odmówił złamania zakładu. To, co zaczęło się jako żart, stało się jednym z najdłuższych ciągłych marszów w historii ludzkości. Nie dlatego, że było to łatwe. Nie dlatego, że to było mądre.

Ale dlatego, że kiedy zaczął, nigdy nie pozwolił sobie przestać.


tłumaczenie AI. Żródło: profil fb "interestingasfuck"

Pokaż więcej komentarzy (31)

Osobistość

w Hydepark

103piorunów

Koniec z obowiązkowym zatrzymywaniem się na zielonej strzałce i więcej sekundników na drogach – to zapowiedź Ministerstwa Infrastruktury. Zmiany mają urealnić przepisy i dostosować je do standardów unijnych. Choć reforma jest już przygotowywana, kierowcy poczekają na nią do 2028 roku. Opóźnienie wynika ze skomplikowanego procesu legislacyjnego oraz konieczności naprawy zaniedbań poprzedników.

Pokaż więcej komentarzy (21)

Fanatyk

w Hydepark

88piorunów

Chciałem ostrzec ludzi nieświadomych przed wszelkimi inteligentnymi światłami do domu. To są jedne z najgorszych zakupów wyposażenia, jakie popełniłem xd i mowa tutaj głównie o tych świecidełkach, które na środku pokoju zwisają z sufitu - inteligentne plafony, żyrandole, etc.

Wizja możliwości zmiany barwy i jasności światła, a nawet czasami opcja głośnika bluetooth w lampie mogą być kuszące, ale nie zdawałem sobie sprawy, jakie są tego konsekwencje.

Otóż w 99,999% przypadków (dane dostarcza instytut danych z d⁎⁎y) potrzebujesz lampy do tego, aby włączyć światło lub je wyłączyć. Opcja robienia tego przez przełącznik na ścianie, zaraz przy wejściu, jest w nas zakorzeniona silniej niż miłość do cebuli czy radość gdy passat sąsiada nie odpala w zimę. I tutaj się pojawia problem, bo te wszystkie inteligentne światełka rujnują tę wizję, a korzystać ze światła wypadałoby nauczyć się na nowo.

Zgodnie z intuicją i chłopskim rozumem, gdy montujemy taką lampę, to oczekujemy że pstrykiem w ścianie włączamy i wyłączamy światełko, a dodatkowo możemy zmieniać sobie barwę światła przy użyciu aplikacji w smartfonie, czy pilota do światła.

A jak jest w praktyce?

- Wyłączając światło przez pstryk w ścianie, odcinamy zasilanie od lampy (no shit sherlock), a że to nie są proste światła tylko SMART światła, które mają mikrokontroler mądrzejszy niż ludzie którzy kupują takie światła (w tym ja) i ten mikrokontroler potrafi nie pamiętać ostatnich ustawień światła i po uruchomieniu ustawia domyśną barwę - zwykle najbardziej ostre, zimne światło, przy największej jasności. Lubisz ciepłe barwy i nastrojową jasność? TAKIEGO WAŁA, po każdym włączeniu światła pstrykiem musisz ręcznie ustawić to, co lubisz (przy użyciu aplikacji lub pilota).
Ale to nie możliwe, żeby ktoś tak głupio zaprojektował!
No projekt nie jest chyba aż tak głupi, te piloty czy appki równeż mają opcję wyłączenia światła, a po włączeniu pilotem/appką ustawienia są pamiętane i mamy poprzednio ustawioną jasność i barwę. Problem jest w tym, jak sobie wyobrażamy działanie tego - te smart światła są nastawione na to, że zawsze będą podłączone do prądu, a ty w miejscu włącznika będziesz mieć koszyczek na pilot, na którym wciśniesz jeden, odpowiedni z dwudziestu przycisków, żeby włączyć/wyłączyć światło. Ewentualnie odpalisz appkę w smartfonie wchodząc do pomieszczenia. Prawda, że wygodnie? xD

- Są też mądrzejsze światła, które zapisują ostatnie ustawienia w nieulotnej pamięci, czy gdzieś. W każdym razie po odcięciu zasilania pamiętają ostatnią barwę. Takie są np. plafony z Action. W nich sterowanie jest głównie przez aplikację w smartfonie, same lampy mają wifi i w ten sposób możemy sterować nimi przez aplikację. Przyznam, że działają nieźle, zgodnie z potrzebami i przewidywaniami chłopskiego rozumu, ALE. Do czasu. Te urządzenia potrafią gubić wifi, zapomnieć je, czy coś. Dowiadujemy się o tym natychmiast, bo ta lampa w żadnym wypadku nie może pracować bez wifi i daje nam o tym do zrozumienia natychmiast. Po prostu wchodzisz do ciemnego pomieszczenia w nocy, włączasz światło, a tu włącza się maksymalna jasność i zaczyna samo włączać się i wyłączać, co pół sekundy. Zbiera mi się wtedy na wymioty, a jeśli ktoś jest epileptykiem, to wyobrażam sobie, że szybko dostanie ataku. I ta lampa nie potrafi sobie już znaleźć tego wifi, więc trzeba ją sparować ponownie. Absolutny koszmar.

- Mam jeszcze jedną smart lampę, z głośniczkiem bluetooth. Super sprawa, mówię wam. Za każdym razem, kiedy ktoś włączy światło, od razu jest sygnał, że połączono ze smartfonem (oczywiście moim), a jeśli oglądam w tym czasie jakiegoś jutuba, to ta osoba od razu może posłuchać tego, czego ja w tym momencie nie mogę. W efekcie wcale tego nie używam 😛

Ten plafon ma jeszcze jeden problem. Ogólnie, ma kilka predefiniowanych trybów świecenia - jasna, zimna barwa; ciemna, zimna barwa; ciepła jasna itd. aż w końcu dochodzimy do fantazyjnych kolorów (czerowny, zielony, niebieski, albo dyskoteka, wszystkie kolory na zmianę). Gdy szybko wyłączę i włączę przełącznik, zmienia się kolor światła xD nie trzeba używać pilota do tego!

Moje podsumowanie przygody lampowo plafonowej jest następujące:

INTELIGENTNE ŚWIATŁA SĄ DLA GŁUPICH LUDZI, NIE KUPUJCIE TEGO BO SIĘ ZAWIEDZIECIE!

trochę

Gruba ryba1piorunów
Wizja możliwości zmiany barwy i jasności światła, a nawet czasami opcja głośnika bluetooth w lampie mogą być kuszące

@ZohanTSW xD eeeee nie :smiley: smart rzeczy w 99% nie sa do niczego potrzebne, keep it simple. Jedyny sprzet ktory fajnie zeby byl smart to tv i telefon

Osobistość1piorunów

W zasadzie wystarczy samo to, ze mozesz sobie kupić żarowkę i dostosować barwę i moc i tak zostawić. I bedziesz mial tak jak ci pasuje. Doplacisz max 20zł do żarówki za to zeby moc sobie ustawić ten jeden raz idealnie pod siebie i tyle.

Inna opcja z ktorej korzystam to mam lampę na pilota. I mam tan 2 przyciski. Jeden co robi ciemne i ciepłe, a drugi co robi jasne i zimne. Normalnie uzywam.pierwszej opcji. Ale.jak jest mi pitrzebne mocne swiatło to przestawiam jednym przyciskiem. A zapłaciłem za to nie wiecej niż gdybym kupił bez takiej opcji.

Byc moze cała ta bezsensownosc wynika po prostu ze zbyt duzych oczekiwań w stosunku do czegoś prostego.

Pokaż więcej komentarzy (75)

Lider

w Hydepark

152piorunów
"Im jestem starszy, tym bardziej się radykalizuję w kwestii, że debili powinno się SKUTECZNIE izolować od społeczeństwa. Może obozy pracy, może utylizacja, nie wiem."

To przerażające, że wpis z takim nagłówkiem zdobył na hejto ponad 300 piorunów. Rozumiem czym to jest spowodowane, bo zapewne większość piorunujących dała pioruna za dalszą część historii, pierwszy akapit uznając za pisany pod wpływem emocji bądź za zabieg stylistyczny nadający mocniejszy wydźwięk samemu wpisowi - sądząc, że jego autor wcale tak nie myśli. On jednak w komentarzach udowodnił, że tak nie jest i główną częścią wpisu był tenże nagłówek, a nie następująca po nim historyjka, najprawdopodobniej wymyślona w celu przepchnięcia radykalnego poglądu. Sam odruchowo chciałem dać pioruna za dalszą część tego wpisu, jednak mając w pamięci ten obrzydliwy nagłówek, cofnąłem się do niego, przeczytałem go raz jeszcze i jednak tego nie zrobiłem.

Przytoczona po nim historia ma na celu zagrać na emocjach i robi to skutecznie. Opisuje sprawiedliwość wymierzoną bucowi, którego zachowanie było niebezpieczne - niedostosowanie prędkości do warunków jazdy. Sami znamy analogiczne sytuacje i wiemy, że egzekwowanie przy nich prawa kuleje i osobom, które prezentują tego typu niebezpieczne zachowania, często uchodzi ono na sucho. A tu proszę, w tejże historii (wymyślonej czy też nie, mniejsza o to) taki osobnik zostaje ukarany, sprawiedliwość, której realnie tak często brakuje, zostaje wymierzona, a my odczuwamy satysfakcję i nic tylko przyklasnąć... gdyby nie ten wstęp. Bo autor tego wpisu nie jest usatysfakcjonowany, on tego kierowcę wysłałby do obozu pracy albo zabił. W komentarzach pod wpisem brnął w tę narrację oraz atakował i starał się wyśmiać każdego kto prezentował bardziej wyważony pogląd - czyli nie godzenie się na obozy pracy i karę śmierci w Polsce.

Wypadałoby więc odpowiedzieć sobie na pytanie czy chcemy żyć w takim świecie, w którym karą za przekroczenie prędkości jest śmierć? Przypuszczam, że większości osób piorunujących cytowany przeze mnie wpis, wcale taka wizja się nie podoba. To po prostu zręczna propaganda i gra na emocjach skłoniła ich do naciśnięcia pioruna przy wpisie o wydźwięku czysto faszystowskim.

Dlaczego jednak publikuje ten wpis pod ? Robię to ponieważ elementem stoickiej praktyki jest dbanie o wewnętrzną narrację. Staranne dobieranie słów jakich używa się do samego siebie oraz innych i uprzednie analizowanie tego w jaki sposób zawarty ładunek emocjonalny w danym wyrażeniu, bądź jego brak, zadziała na jego odbiorcę. Dlatego też zauważyłem jaki efekt chce osiągnąć autor komentowanego tu przeze mnie wpisu. Przy tej okazji chciałem wyczulić Was, żebyście nie dali się wmanipulować w grę na Waszych emocjach, lecz przed jakąkolwiek reakcją spróbowali odpowiedzieć sobie najpierw na pytanie: co, kto danym wyrażeniem bądź wpisem próbuje osiągnąć? W szczególności gdy widzicie gdzieś skrajnie radykalny pogląd, bo radykalizm w żadną stronę nie prowadzi do niczego dobrego, jedynie do patologii i wypaczenia szlachetnych idei.

A wyrażeń typu - "debili powinno się SKUTECZNIE izolować od społeczeństwa. Może obozy pracy, może utylizacja" - niczym nie można tłumaczyć, ani wzburzeniem ani też zabiegiem stylistycznym i w rozsądnej społeczności, to autor takiego wyrażenia powinien być izolowany, jednak nie w obozie pracy a poprzez ostracyzm.

Kosmonauta0piorunów

U lalala. Całe hejtowe humanitarystyczne lewactwo w jednym miejscu. Zwolennicy pontoniarzy, klub nie trzymających moczu, planeta płonie i takie tam różne. Trzask pękających dup słychać aż nad Oką szeroką i głęboką. Piękne. 😁

Ps. Ile kopiejków towarzyszom za te wysrywy płacą?

Ludzie piorunują, bo mają dość debili. W tym wszelkiego LGBTQwerty, inkluzywności, polityk klimatycznych, i tym podobnego guana. W skrócie socjalizmu i komunizmu, zwłaszcza ci, którzy ten syf pamiętają.

GURU9piorunów

@splash545 Cała inba mnie ominęła, bo zignorowałam wpis po przeczytaniu pierwszego akapitu.

Tanie szukanie atencji "patrzcie jaki jestem mądry a inni głupi", śmierdzi zawsze na kilometr wymyśloną historyjką, albo prawdziwą, tylko zakończenie dorobione fejkowe. W realu op zobaczył jak ktoś jedzie szybko i nie zrobił nic, ale dorobił se w myślach historię jak to wypierdala podwykonawcę z budowy XD

Pokaż więcej komentarzy (84)

Tytan

w Hydepark

416piorunów

Tomku, Kasie ... Udało się. Lekarze nie widzą nawet najmniejszej ilości raka w organizmie ❤️🎉

Teraz zaczynamy 5 letni okres częstego badania się (tomograf, krew) by mieć pewność że sk⁎⁎⁎⁎syn nie wróci.

Dziękuję za wszelkiego rodzaju wsparcie, komentarze, PMki... Bez Was byłoby znacznie, znacznie gorzej.

Strasznie się bałem tego wyniku. Niby 95% szans na wyzdrowienie ale to jak wyrzucić critical miss w D&D. Co jakiś czas się zdarza jednak. Miałem czarne myśli, kompletny brak energii do dalszej walki - nie wiem czy bym dał radę z kolejnym "awaryjnym" cyklem chemii. Wyniszczające fizycznie i psychicznie.

A i pani onkolog wspomniała że mam co tydzień sobie badać drugie jądro. Więc może to okazja by założyć xD?

Kosmonauta3piorunów

@frondeus Fantastyczne wieści :slightly_smiling_face: zdrowia życzę

Tytan1piorunów

@frondeus Super! dużo zdrówka :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (45)