Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Kuba0788Mocarz

Dołączył/a:

  • 49 wpisów
  • 136 komentarzy
  • 0 obserwujących

Mocarz

w Książki

24piorunów

1302 + 1 = 1303

Tytuł: Łowca snów

Autor: Stephen King

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Albatros

Format: książka papierowa

ISBN: 9788367512312

Liczba stron: 768

Ocena: 7/10

Tytuł ten był jednym z najdłużej oczekujących na swoją szansę z mojej długiej półki na której znajduje się wyłącznie twórczość Kinga - opis z okładki jakoś mnie nie porwał. Okazało się, że powiedzenie "nie oceniaj książki po okładce"pasuje tutaj jak ulał bo "Łowca snów"okazał się jedną z lepszych książek tego autora jaką przeczytałem (a zaliczyłem już zdecydowaną większość). Może nie jest to ścisła czołówka, ale plasuje się tuż za nią. Mamy tutaj autentycznych, "krwistych" bohaterów z bogatym tłem historycznym i psychologicznym oraz dużo "siedzenia w ich głowie", całkiem zaskakujące zwroty akcji, ciekawego złola a pomimo tego, że King tak jak lubi meandruje po wspomnieniach i przemyśleniach (w pozytywny sposób) to akcja i tak toczy się wartko i nie przynudza.

Pomimo tego, że to spora cegła (ale w zasadzie wszystkie moje ulubione książki Kinga to cegły) to czyta się szybko i przyjemnie. Z czystym sumieniem polecam.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Kompan

w AMA

37piorunów

Siema . Mam nadzieję imię Michal. Od 2006 roku mieszkam I pracuje w UK a na ciężkim sprzęcie operuje od 2011 roku .

Jeśli macie jakieś pytania odpowiem, pozdrowienia

Pokaż więcej komentarzy (65)

Kosmonauta

w Hydepark

70piorunów

Mam to nieszczęście, że w pracy zawodowej trafilo mi się, że od zawsze pracuje w różnych branżach tylko przy obsłudze klientów.
Z małymi wyjatkami oczywiście.

Zawsze zgadzałem się i sam szerzyłem gownoopinie, że "kto pracuje z klientami w cyrku się nie śmieje".

I po czterdzoestce osiągnąłem katharsis.
Postanowiłem zmienić nastawienie.

Pewnego dnia przyszedłem do pracy i zdecydowałem wbrew doswiadczeniu i wszelkiej logice, że od tego dnia przychodzę do niej nie dla wyplaty, nie dla opini przełożonych na mój temat, ale wlasnie dla tych zjebanych klientów.

Za cel postawiłem sobie reprezentować "dobre imię " firmy i wykonywać tak obowiązki związane z obsługą, że by klienci wyjeżdżali zadowoleni nawet jak nie uda im sie skorzystać z jakichś względów z naszych usług.

I pierwszy raz w życiu mogę uczciwe powiedzieć, że lubię swoją pracę i przychodzę do niej z przyjemnością.

Wystarczyła zmiana podejścia.

Życzę też tego wszystkim kołchożnikom.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Specjalista

w Dyskusje

39piorunów

Dobra, mam dziecko w pierwszej klasie. Czytałem ostatnio tutaj trochę przemyśleń rodziców i na podstawie własnych obserwacji dorzucam własne.

Kiedyś było łatwiej rodzicom w szkole, bo "rzucali dziecko do szkoły i nie musieli się interesować". W sensie dziecko od razu wpadało w samodzielność prac domowych, przynoszenia rzeczy do szkoły itp.

Ale

Zmieniło się to, że inni rodzice też tak podchodzili, a teraz:

Rodzice są w pełni zaangażowani i trochę co z tego, że dziecko zaczniemy uczyć samodzielności i rzucimy je na głęboką wodę skoro (statystyka z tyłka) rodzice innych 10 dzieci będą ich pilnować na każdym kroku i robić im pracę domową, dopytywać się nauczyciela o każdą interakcję rówieśniczą itd. w sensie dzisiaj dziecko nie rywalizuje tylko z dziećmi, ale też z ich rodzicami.

Tak, ja wiem, że kiedyś to było, ale teraz jest dużo bardziej?

W sensie szkoła zaczęła być wyzwaniem też dla rodziców i póki co jestem w trakcie ustawiania mojego stosunku do tej sytuacji.

Co sądzicie?

Osobistość1piorunów

Myślę, że jest wiele czynników, które mają na to wpływ. Mój młody chodził do przedszkola w mojej starej dzielnicy, która była uznawana za biedną więc tam rodzice nie cudowali a dzieciaki były traktowane bardziej twardo. Teraz mieszkamy na dzielnicy uznawanej za bogatą i atmosfera w przedszkolu jest zupełnie inna. Czuć okrutną rywalizację rodziców, kto co zrobi lepiej i kto ma więcej. Na dzieciaki to dmuchają i chuchają. Obok jest szkoła, ostatnio widziałem ryczącego 9 latka bo musiał 5 minut do domu z ojcem przejść. Pytał się gdzie auto lol.
Najgorsze jest to, że prawie w ogóle nie mamy wpływu na to co się dzieje w przedszkolu tylko rada rodziców mająca osobne zebrania. Panie powiedziały, że nie chcą wycieczek autokarowych? W d⁎⁎ie, jedziemy do teatru. Nie zapłacisz 120zł? W d⁎⁎ie, twój dzieciak zostanie w domu, opieki w tym dniu nie będzie. Mnóstwo przewalonej kasy na niepotrzebne huczne imprezy, która grupa się lepiej pokaże.

Na ten moment olewam to wszystko, nawet nie płacę na radę rodziców, ale przyjdzie taki moment na etapie szkoły podstawowej, że będę musiał z młodym poważnie porozmawiać o tym jak to wszystko funkcjonuje.

Fanatyk3piorunów

Nie rozumiem. Co z tego że będziemy uczyć samodzielności nasze dziecko, skoro inni rodzice nie będą tego robić? Takie jest pytanie?

Bo jeśli tak, no to

a) z punktu widzenia całego społeczeństwa to raczej słabo, ale pewnie da się to zmienić na poziomie edukacji - coś co by wprowadzało tą naukę samodzielności

b) z punktu widzenia nas samych - no to nic z tego, nasze dziecko będzie samodzielne, a inne nie. Nasze będzie miało lepiej w przyszłości. Trochę "co z tego że ja nie jestem alkoholikiem jak rodzice innych dzieci są alkoholikami" xd

Pokaż więcej komentarzy (25)

Fenomen

w Hydepark

8piorunów

Magia i miecz dla biedaków z lat '90. Czyli dla mnie xD

Magiczne czasy kiedy prawa autorskie w Polsce nie istniały. A wydawnictwo Sfera robiło co chciało.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Mocarz

w Książki

22piorunów

1147 + 1 = 1148

Tytuł: Sapiens. Od zwierząt do bogów.

Autor: Yuval Noah Harari

Kategoria: Popularnonaukowa

Wydawnictwo: Wydawnictwo literackie

Format: książka papierowa

ISBN: 9788308083697

Liczba stron: 552

Ocena: 7/10

Autor prowadzi nas historię rodzaju ludzkiego starając się zrozumieć dlaczego doszedł do punktu w którym jesteśmy dzisiaj. Po drodze odpowiada na pytania dlaczego ludzie zaczęli zbierać się w większe skupiska, co w tym pomagało, czym charakteryzowały się religie które odniosły największy sukces oraz jak się odróżniały od tych które przepadły w mrokach historii, jakie największe rewolucje miały miejsce w historii oraz jak ewoluowało myślenie człowieka o sprawach najbardziej fundamentalnych.

Tezy które autor stawia są solidnie uargumentowane i w większości mnie do nich przekonał aczkolwiek warto pamiętać, że są to głownie teorie autora do tego uproszczone na potrzeby książki, która w założeniu jest popularnonaukowa.

Kosmonauta4piorunów

Czytalem, dno totalne. Nie da sie strescic historii ludzkosci w 500 stronach. Brak przypisów, bledy poznawcze, kontrowersyjne tezy, operowanie na wnioskach a nie faktach. Harrari to farmazon j⁎⁎⁎ny a nie zaden naukowiec. Antoni Dudek o zychowiczu powiedzial ze to pornograf historii, w tej analogii harrari to pornograf literatury naukowej

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Hydepark

26piorunów

Wczoraj @WujekAlien dodał wpis o szukaniu pracy. Ja na szczescie pracę mam, natomiast od jakiegoś czasu męczy mnie jedno pytanie. Patrząc na tendencje rynku obecnie wiadomym jest, że się wszyscy spowrotem w IT nie pomieścimy.

Od dłuższego czasu mysle nad przebranzowieniem się, ale jestem w takim miejscu życiowym, że jeszcze nie mam staminy na krok w bok. Wiem jednak, ze w korpo i IT nie chce zostać. Od paru miesięcy sprawdzałam parę pomysłów na biznes i albo rynek jest kompletnie przesycony albo kasa się nie zgadza, póki co nie mam solidnego pomysłu na to co robić dalej.

Jak to z wami jest? Liczycie na to, że po 8 miesiącach ogarnięcie robote I problem potrzeby przebranzowienia was nie dopadnie czy myślicie / realizujecie już jakieś dalsze kroki żeby się zabezieczyc?

Myślicie o przebranzowieniu się z IT?

  • Tak29% (69 głosów)
  • Nie33% (78 głosów)
  • Sprawdzam38% (90 głosów)

237 głosów

Gwiazdor0piorunów

@hatti-vatti Myślę że to przedwczesne wnioski. Rynek zatrudnienia IT się zmienił ale nie skurczył, a nawet ostatnio odbija po dołku. Jest mniej ofert dla juniorów ale więcej dla doświadczonych (aż będzie brakować seniorów i znowu będzie zatrudniać się juniorów).

AI jest dobrą pomocą, szczególnie pisząc greenfieldy ale na pewno nie dowodzi tego co w związku z nim obiecywano. Hype opada a rozwój zwolnił, bo przecież gdzieś musi być sufit.

Zawodowiec1piorunów

Żeby mieć taką kasę jak w IT trzeba albo być lekarzem/prawnikiem (wymagane wykształcenie), albo mieć bardzo dobrze prosperujący biznes, albo być doświadczonym ekspertem w dobrze płatnej dziedzinie. Wszystkie trzy powyższe wymagają mnóstwa czasu, poświęceń, trochę szczęścia i przede wszystkim podjęcia sporego ryzyka, bo w przeciwieństwie do względnie stabilnego etatu/kontraktu nie masz żadnej gwarancji sukcesu, a nie da się jednocześnie pracować w IT i studiować medycyny/prawa...

*

Z moich obserwacji poczucie wypalenia to zwykle składowa jednego lub kilku z poniższych aspektów:

* za dużo przepychanek/polityki na poziomie liderów/managementu (jeden architekt mówi tak, a drugi mówi nie)

* mała sprawczość / narzucanie rozwiązań (koniecznie używajmy niszowej technologii zamiast czegoś znanego i sprawdzonego, bo firma ma umowę z np. Microsoftem albo lider ma wizję eksploracji hipsterskiego frameworka)

* zjebany scrum master (miliony spotkań, dziwne ankiety i zabawy, estymować muszę bo się uduszę)

* bezsensowność (piszesz jakieś funkcje do apki, ale nie wiesz po co, nie wiesz dla kogo, nie wiesz jak ktoś ich używa)

* brak widocznych efektów pracy (przy każdym poście tego typu pojawia się ktoś z komentarzem "a może bym tak hodował owce albo został stolarzem" - bo tego typu zajęcia dość szybko dają widoczne [a nie wirtualne/abstrakcyjne] rezultaty)

*

Jak żyć? :thinking_face:

Pokaż więcej komentarzy (35)

Gruba ryba

w Hydepark

93piorunów

Pracuję na wielkim parku logistycznym składającym się z kilku hal w którym mieści się kilkanaście firm. Całe to centrum stoi w szczerym polu i do najbliższego sklepu mam jakieś 3 kilometry.

Dużo gęb do wyżywienia - czyli idealny biznes dla dostawców typu "Pan kanapka" i teraz opowiem wam jak pięknie to można spierdolić xD

Cały teren został zdominowany przez jednego dostawcę. Przywozi kilka skrzynek jedzenia a wyjeżdża z pustymi skrzynkami. Ledwo to mieści do auta. No fajnie? Niby tak, tylko to jego jedzenie jest takie sobie. Takie mocne 5/10 w polotach do 7/10.

A mimo to wszyscy i tak u niego kupujemy (no chyba, że ktoś woli gotować w domu) bo reszta dostawców wypierdala się na tak prostych rzeczach, że szok.

Na potrzeby historii nazwijmy tego dostawcą Kanapka Oryginalny.

Kanapka Oryginalny codziennie jest o tej samej godzinie. Czy słońce, czy śnieg, ja wiem że o 8:05 podjedzie kombiak i wyjadą z niego obiadki.

I pojawia się konkurent, chce walczyć o tytuł samca alfa kanapkowych dostawców. Ma smaczniejsze jedzenie. Ceny takie same jak oryginalny ale bije jakością.
Pierwszy dzień jest o 9:00. Drugi o 9:30. Trzeci o 11:00. Czwarty o 7:30 i nikt nie kupił bo nie zdążyliśmy dojechać do roboty. Piąty 10:30. Szósty o 11:00. Siódmego go nie było. Ósmego dnia był około 12:30 jak już wszyscy zjedli obiad.

Za pół roku znowu jest konkurencja. Ma większe porcje i ciut lepsze ceny. Przyjeżdżał dosyć regularnie. Pierwszy dzień 9. Drugi dzień 9. Trzeci dzień 9. Czwarty dzień godzina 12 i chłopa nie ma. Dzwonię gdzie jest - centrala nie wie. Następnego dnia był ktoś inny i mówi że tamtemu zabrali prawko za jazdę po pijaku. Ale ten inny przyjechał raz i nara.

Za pół roku kolejny kanapka chce zdominować, sam Pan Viking. Jedzenie the best. Ale co z tego jak mu dali elektryczne auto i 3 dni z rzędu przyjechał z rana na 8:30 jak czwartego spadł śnieg i przyjechał po 12 bo mu się auto rozładowało i stał i ładował xD No to zmienił harmonogram tak aby doliczyć sobie ładowanie więc był u nas o 6 rano gdy tylko jedna firma pracowała a potem wracał około 12 jak już każdy skombinował sobie inny obiad.

Teraz też przyjechali jacyś, niby jedzenie też OK ale co z tego jak przyjechali 3 dni i tyle ich widzieli.

A do tego za każdą taką akcją lista chętnych na ich obiadki spadają bo masz dwie opcje:
-o 8 rano kupić jedzenie u sprawdzonego gościa co jest codziennie
-olać pierwszego gościa i modlić się, że ten drugi łaskawie dzisiaj przyjedzie gdzieś między 8 a 12.
Więc każdy widzi nowego dostawcę ale już nikomu nie chce się wychodzić, oglądać co ma w ofercie bo wie, że za tydzień już tu go nie będzie.

Jeszcze do tego każda firma zwija się od razu gdy wpadnie jakiś dzień na minusie. A czy muszę mówić, że oprócz robotników jest też dużo biurw które w piątki pracują z domu? I teraz wpada piąteczek i katering jest na minusie tego dnia i już w poniedziałek już ich nie ma xD

GURU12piorunów

Przy takim zejściu to tam się chyba nawet opłaci podjechać food truckiem i stać te 4 godziny dziennie (8-12:00) z hot dogami, burgerami czy pizzą. Do teka kawa, napoje i lody. Dać opcję budżetową i premium i biznes się kręci.

Mocarz2piorunów

Trochę Cię rozczaruje. Na chwilę obecną nie muszą mocno się starać bo rynek gotowego żarcia ma jeszcze mnóstwo miejsca na rozwój. Robię teraz przy rozbudowie zakładu produkcyjnego jednej z takich firm - w kilka miesięcy po otwarciu pierwszego etapu rozbudowy przerób wzrósł im o 100 % i z planowanej dalszej rozbudowy o kolejne 1000 M2 robi się 5000 M2. Zmiany w projekcie polegające na zwiększeniu rozbudowy wprowadzają co kilka miesięcy - w jednym miejscu już 3 razy fundamenty laliśmy bo się w międzyczasie koncepcja zmieniała, jak ktoś kiedyś to odkopie to będzie miał niezły mindfuck. Z rozmowy z gościem który koordynuje ta rozbudowę wynika że ten rynek w Polsce w porównaniu do zachodu nie osiągnął jeszcze połowy w przeliczeniu na mieszkańca.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Osobistość

w Hydepark

52piorunów

Jako że stanęło w miejscu to ja zarzucam.
Co można powiedzieć na rybach ale w kościele nie wypada? Biorę po 200 i słucham państwa.

Pokaż więcej komentarzy (25)