Wpis użytkownika Szpakucjusz w Dyskusje
SzpakucjuszKompan
7piorunów#szkolastandard #przemyslenia #szkola
Dobra, mam dziecko w pierwszej klasie. Czytałem ostatnio tutaj trochę przemyśleń rodziców i na podstawie własnych obserwacji dorzucam własne.
Kiedyś było łatwiej rodzicom w szkole, bo "rzucali dziecko do szkoły i nie musieli się interesować". W sensie dziecko od razu wpadało w samodzielność prac domowych, przynoszenia rzeczy do szkoły itp.
Ale
Zmieniło się to, że inni rodzice też tak podchodzili, a teraz:
Rodzice są w pełni zaangażowani i trochę co z tego, że dziecko zaczniemy uczyć samodzielności i rzucimy je na głęboką wodę skoro (statystyka z tyłka) rodzice innych 10 dzieci będą ich pilnować na każdym kroku i robić im pracę domową, dopytywać się nauczyciela o każdą interakcję rówieśniczą itd. w sensie dzisiaj dziecko nie rywalizuje tylko z dziećmi, ale też z ich rodzicami.
Tak, ja wiem, że kiedyś to było, ale teraz jest dużo bardziej?
W sensie szkoła zaczęła być wyzwaniem też dla rodziców i póki co jestem w trakcie ustawiania mojego stosunku do tej sytuacji.
Co sądzicie?
Komentarze (8)
@Szpakucjusz ja uważam że współcześni rodzice są po⁎⁎⁎⁎ni i nie wychowują a hodują dzieci.
@Szpakucjusz niech inni rodzice robią za swoje dzieci prace domowe, ogarniają za nich wszystko a przede wszystkim realizację własnych oczekiwań.
Mój ma się nie przejmować ocenami. Dostał tróję z tabliczki mnożenia bo on wszystko liczy a miał umieć na pamięć i nie zdążył... Ja mu tego nie kazałem poprawiać. Żona dała mu metody na szybkie liczenie co trudniejszych, on to wie, umie i mi jest niepotrzebne, że tam będzie 5 a nie 3 w dzienniku.
Te punkty nie mają znaczenia, to tylko niepotrzebne zmuszanie dzieciaków do wyścigu szczurów.
@AdelbertVonBimberstein ufam, ze wiesz co robisz ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
Sądzę że izrael nie ist....
A co do dzieci w szkole to jeszcze
Kiedys rodzice mieli kilkoro gowniakow wiec nie bylo czasu na zabawe. Teraz jest jedno wiec wszystko musi byc idealne.
Ni c⁎⁎ja nie rozumiem o co ci chodzi po słowie Ale :slightly_smiling_face:
@Szpakucjusz coś w tym jest, już kiedyś był problem jak rodzice szykowali rysunki za kolegów, więc jeśli ten proces się nasilił to tym gorzej dla samodzielnych dzieci. Ale, z drugiej strony co nas nie zabiło to nas wzmocniło, o ile dobie człowiek w dorosłym życiu przepracuje to cięższe dzieciństwo
Zgadzam się, że można przepracować cięższe dzieciństwo, ale z definicji nie chcę cięższego dzieciństwa dla dziecka. No i nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że co nas nie zabije to nas wzmocni. Zbyt ogólne stwierdzenie.