Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#pracbaza

Lider

w Pracbaza

62piorunów

Reklamacja uszkodzonego komponentu na płytce PCBA

Zwrot od klienta, szybka analiza i @diagnoza (😛) - uszkodzony tranzystor mosfet.

Pod koniec grudnia 2025 wysłałem moduł do dostawcy

Dostawca odesłał to do ich serwisu w Indiach (xDDDD)

Telenowela w punktach, maile z serwisu:

- u nas działa

- nie, to wcale nie jest ten tranzystor, to soft

- no w sumie po reflashu dalej nie działa ale to na pewno nie ten tranzystor

- znaleźliśmy inny tranzystor który powoduje wadę

-(po wymianie tego tranzystora) no nie pomogło, to zapewne sterownik

- 3m-ce badania sterownika: no to chyba nie sterownik, nie wiemy co to

Ostry mail od nas do Pradesza dw dostawcy i dzisiaj mamy odpowiedź:

To jednak ten tranzystor który zdiagnozowaliście na początku XD

Tytan10piorunów

@Yes_Man niemożliwe, jak wpadliście na to, że to ten tranzystor? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Mocarz19piorunów

@Yes_Man cały problem z hindusami jest taki, że za c⁎⁎ja nie przyznają się do błędu, choćbyś stał obok i na własne oczy widział że popełnił błąd

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

61piorunów

Nie ma spania jest spawanie termitowe szyn i polzrwotnic

Kosmonauta1piorunów

Widziałem na żywye oczy. Przez 2 miechy na rozjezdni na kopalni robiłem. Ciekawa sprawa.

Lider10piorunów

@starebabyjebacpradem Spytaj panów jak przy odkręceniu jednego przytwierdzenia ustawili prawidłowo wznios szyny. Bo klinów też nie widzę xD

No i strój bardzo nie przepisowy xD

Pokaż więcej komentarzy (17)

Fanatyk

w Hydepark

20piorunów

Dzisiaj w robocie jest jakiś dzień pomroczności jasnej. Od rana zaliczyłem:

* spór o rozbicie jednej listy na dwie, bo... w sumie do tej pory nie wiem po co. Ale ok, niech będzie.

* tłumaczenie mi przez inną osobę, jak działa proces, który sam implementowałem. Oczywiście działa inaczej.

* pytania dlaczego nie działa coś, co implementowała firma zewnętrzna. No ciekawe dlaczego.

No i standard: przez pół dnia może być spokój i sielanka, ale potem, jak na zawołanie, przychodzą 3 osoby na raz z jakąś sprawą i muszę robić 3 rzeczy jednocześnie.

Na szczęście za pół godziny fajrant.

Mocarz11piorunów

@MostlyRenegade Cóż, dziś mamy czterech jeźdźców apokalipsy: poniedziałek, upał, planowanie urlopów i koniec roku szkolnego ¯\\( ͡° ͜ʖ ͡°)

Fanatyk

w Hydepark

84piorunów

Wszyscy pi⁎⁎⁎⁎lą że stracimy pracę przez AI a tymczasem właśnie zaczynam kończyć drugą współpracę z firmą z Polski, bo duży amerykański klient z dnia na dzień stwierdził "tniemy koszty, przenosimy prace do Indii". Drugi raz! xD

Gruba ryba8piorunów

AI jest cholernie drogie. W cyklu produkcji software najwięcej tokenów zjadają budowa, recenzja, testy i poprawki, a dokładniej kolejne iteracje dwa i cztery, bo AI nadal ma duże problemy z pracą z kontekstem.

W sumie większość optymalizacji procesów związana jest teraz z tym, by na bieżąco poprawiać również i kontekst, by dodać struktury do markdownow, by specjalizowania agenci pilnowali, by aktualna baza kontekstowa była ogarnialna.

Czytałem trochę artykułów o Fable i Mythosie, i z tego co widzę to są to modele samoorganizujace i samoskalujace. Do poszczególnych zadań powoływani są specjalizowani agenci, którzy są mniejsi i szybsina zarządzają nimi nadzorcy...

I było by to może i fajne, gdyby nie następujące problemy:

* Koszt. Zamiast jednego modelu zatrudniasz dziesiątki. Może te dziesiątki potrzebują mniejszych pół zasobowych, może szybciej wykonują zadania, ale nadal całościowy koszt będzie wyższy, zwłaszcza, że projekty (zadania wieloagentowe z dynamicznie rozwijającym się planem zadaniowym) mogą łatwo przekraczać budżet. Znamy to z codzienności.

* Koszt jest kryty. Twórcy AI walczą o dominację na rynku licząc, że pozostali padną. Najlepszy dowód na to, jak niewyobrażalna kasa idzie na AI to zapaść na rynku dostawców produktów krytycznych dla AI: pamięci, oraz jak szybko do przodu idzie architektura pod AI (wielowątkowość i RISC). To wszystko napędzane jest wyścigiem AI.

* Dług technologiczny ery AI. Masa kodu, którego nikt nie ogarnia, a za który odpowiedzialność prawna nikt nie chce wziąć. Bo AI nie ma osobowości prawnej. Ten dług będzie stanowić ukryty koszt utrzymaniowy, zwiększona powierzchnie ataku i te de.

AI stanie się narzędziem, ale po kilku głośnych procesach sądowych o odszkodowania entuzjazm raczej mocno opadnie.

Fanatyk6piorunów

@ZohanTSW u mnie odkąd zacząłem pracować w zawodzie (prawie dekada), to ciągle biorą Hindusów. Robią na odwal, Polacy muszą poprawiać, deadline przesunięte, opóźnienia, błędy.... wszystko git. Potem następny projekt, widzą że pola w Excelu się nie zgadzają, więc znowu biorą najtańszych Hindusów aby oszczędzić i koło się zamyka xD

I z tym "ciągle" to nie przesadzam - naprawdę MEGA rzadko mam projekt, gdzie nie ma żadnego Rajesha, Shashiego, Pajreeta, Suraya i innego Pranava.

Pokaż więcej komentarzy (42)

Osobistość

w Dyskusje

41piorunów

BEZ PRACY NIE MA KOŁACZY

part 15 - tworzenie scenariuszy do eksperymentów do materiałów edukacyjnych dla uczniów

2019

Chciałabym zacząć od tego, że te wspomnienie wywołuje we mnie dużo negatywnych emocji - o ile w przypadku poprzednich prac, do tych złych czy dobrych doświadczeń podchodzę z dystansem i śmiechem tak ta historia jest dla mnie bardziej osobista, ponieważ pierwszy raz na własnej skórze przekonałam się do znaczy powiedzenie "w biznesie nie ma przyjaciół" do dziś pamiętam te słowa kumpla, który mi je powiedział bo usłyszeniu mojego doświadczenia.

Jak pisałam w poprzednim wpisie w planach miałam wyjazd na Erasmusa i to się ziściło. Po powrocie do Polski, wróciłam powiedzmy, że na ostatni semestr na studia.

Będąc w Niemczech dostałam wiadomość od dobrej znajomej z poprzedniego kierunku. Okazało się, że po roku przerwy również poszła na Politechnikę i ten sam kierunek co ja wybrałam (zrobilo tak jeszcze kilka innych osób które znałam z poprzedniej uczelni). Zapytała mnie czy mam jakieś materiały, którymi mogę się podzielić, a odwdzięczy się mi jak wrócę - no i za⁎⁎⁎⁎ście się odwdzięczyła 😉

Wysłałam jej wszystko co miałam. A było tego dużo i były to cholernie dobre materiały bo jak już wspomniałam bardzo zależało mi na dobrych ocenach na pierwszym roku, żeby dostać się na Erasmusa. Najcenniejsze były tam sprawozdania, które były przygotowane z ogromnym poświęceniem czasu i energii, co prawda dużo bardziej w nich wykazał się mój partner od sprawozdań, lepiej mu szło liczenie i kombinowanie ale dzięki temu, że nie musiał się przejmować całą reszta(estetyka i merytoryczna części), która była równie ważna dla Pani profesor to też mógł się właśnie na tych wyliczeniach bardziej skupić(mieliśmy też duża pomoc Pani doktorantki). Sama uważam, że praca była jego 55% moje 45% - mówię to bardzo uczciwie. mieliśmy jakieś tam sprawozdania z poprzednich lat, na których mogliśmy się opierać, ale nie były one jakieś dobre a niektórych przekładów wgl brakowało. Dodam też, że Pani profesor miała obsesję na punkcie plagiatu, jak tylko zobaczyła, że jakieś sprawko przypomina te z poprzednich lat od razu dawała 2 na koniec semestru xd - brzmi jak zbędne informacje, ale jest pewien drobny plot twist z tym związany :smirk:

Reszta notatek z innych przedmiotów i przykłady sprawozdań z innych przedmiotów też dostała, plus przykładowe pytania jakie mieliśmy na egzaminach - podsumowując masa cennej pomocy, której ja nie miałam gdyż byłam zupełnie nowa i bez znajomości na uczelni.

Ogólnie ja miałam taki charakter, że dla mnie notatki nie były niczym cennym, ani żadna karta przetargową jak ktoś mnie o nie prosił go po prostu je dostawał(na poprzednim kierunku ludzie traktowali notatki jak walutę, co zawsze było dla mnie jednym wielkim XD). Napisałam tej koleżance, że nie musi mi się niczym odwdzięczyć i życzyłam jej powodzenia i że jak będzie miała jakieś pytania to niech śmiało pisze.

Kiedy wróciłam, zaprosiła mnie do siebie na obiad (jadłam już jej jedzonko wcześniej więc wiedziałam, że dobrze i orginalnie gotuje więc zgodziłam się z pełnym entuzjazmem).

Nakreślając trochę tą postać, powiedziałam jej przy obiedzie, że staram się rezygnować z mięsa bo mam wyrzuty sumienia jedząc zwierzęta, które są źle traktowane. Ona wyśmiała to i powiedziała, że rośliny też zaraz zaczną mieć uczucia i że czego to ludzie nie wymyślą. Zdziwiłam się że tak "oczytana" osoba powiedziała coś na poziomie chłopa z 19 wieku xd Jej facet tylko jej przytakiwał, jakby podsmiechujac się z moich przemyśleń.

Zdziwiłam się też jak podała adres, ponieważ była to kamienica tuż przy samej uczelni. Jak weszłam szczena mi opadła. Mieszkanie picus glancus, zwłaszcza dla fanów kamienic. No piękne co by tu mówić(laska może nie pochodziła z biedniej rodziny, ale żyła dość skromnie, zawsze starała się bardzo oszczędzać). Wspomniała mi przed moją wizytą, że po rozstaniu z poprzednim chłopakiem przypadkiem w swoim ulubionym pubie poznała obecnego faceta - 20 lat starszego. Zdziwiło mnie to bo jednak moim zdaniem jest to dość kontrowersyjną różnica wieku, ale powiedziałam, że zawsze była dojrzalsza od reszty rówieśników (tak na prawdę miałam na myśli, bardziej sztywna - np kpiła z ludzi co oglądali filmy Marvela).

Okazało się, że typ ma własną firmę (mieszkanie oczywiście należało do niego xd)w której zatrudnił ją i dzieki jej ciężkiej pracy i ambicji, awansował ja na swojego zastępcę xd -Nepotyzm, kolesiostwo, a gdzie tam xd No dobra, nie ujmuje jej ciężkiej pracy, widać było, że jej bardzo zależało na tym co robiła i sam projekt też był super bo to w końcu było tworzenie e- materiałów edukacyjnych dla dzieci na bardzo szeroką skalę. Dofinansowanie było z Uni więc też ciążyła na nich odpowiedzialność dowiezienia projektu - szczerze nie wiem jak to się potoczyło bo mam bardzo duże obrzydzenie do tego w jaki sposób mnie potraktowano, mój szacunek do tych ludzi jest zerowy, zarówno jak zainteresowanie ich losem.

No ale w ramach odwdzięczenia się za notatki. Owa koleżanka zaproponowała mi pracę, gdzie będę tworzyć coś kreatywnego (totalnie moja bajka) w dziedzinie chemii i fizyki (już mniej moja bajka ale do tego też przejdziemy). Oczywiście zgodziłam się. Była to umowa o dzieło więc nie musiałam pracować w określonych godzinach, a to mi bardzo odpowiadało. Co mi nie odpowiadało to to że nikt mnie nie kontrolował wysłałam przykład pierwszego scenariusza, który zrobiłam i zapytałam czy może być, czy może chodzi o coś innego. Nie dostałam odpowiedzi jedynie "rób więcej" to zrobiłam więcej i jak skończyły się przykłady na których miałam się opierać to wysłałam cały pakiet i również zdawkowe i mało konkretne odpowiedzi czy dobrze się spisałam czy nie.

Po jakiś czasie dostałam propozycję tworzenia już bezposrednich materiałów do kursów/lekcji w dziale chemii. Pomimo tego, że studiowałam na wydziale chemii to nie była to moja działka. Moją pasją była biologia. Tak wiem bez chemii nie ma biologii, więc uczyłam się jej ale moja wiedza w tej dziennie kulała i musiałam nadrabiać braki. Dużo lepiej szło mi nadrabianie fizyki ale to swoją drogą.

Na początku kilka innych osób wraz ze mną przeszło szkolenie programu w którym był obsługiwane e-lekcje i trzeba było ogarnąć wrzucanie tam tego co się samemu przygotowało. Śmieszne było to, że ta koleżanka, zatrudniła połowę swojego roku do tego projektu xd więc zatrudnienie mnie tam nie było tak na prawdę żadnym odwdzieczniem się xd

Samo szkolenie poszło mi tak sobie, delikatnie mówiąc - nie miałam do niego głowy i to mnie poniekąd zgubiło.

Pierwsze zadanie jakie wszyscy z grupy dostaliśmy było zrobienie jakieś tam przykładowej lekcji. Ja dostałam za zadanie poprawienie źle zrobionego tematu już przez innego typa, który zrobił to po macoszemu i zostawił. Ten typ to był przyjaciel, przyjaciółki mojej "dobrej" koleżanki aka Pani szefowej(a to przyjaciółka była kierowniczką działu chemii xd) Znałam go z poprzedniego kierunku, ale nigdy nie miałam z nim nic do czynienia, powiedzmy że bardziej z widzenia wiedziałam kim on jest no i z plotek. Może raz na piwie z nim coś tam gadałam po pijacku na jednej ze spotkań studenckich ale nic konkretnego. Jedyne co on nim wiedziałam na pewno to to, że jest ciepły.

Robiąc to zadanie okazało się, że trochę za wysoko postawiłam oczekiwania wobec siebie z tego też powodu nie wyrobiłam się tym co chciałam zrobić, chciałam zrobić to mega za⁎⁎⁎⁎ście, a wyszło jak wyszło. Porozmawiałam o tym z moja kierowniczką, powiedziałam jej, że się nie wyrobie bo pomysł jest zbyt rozbudowany. Ona mówiła że pomysł jest super, dlatego da mi do pomocy typa, który pierwotnie spieprzył ten materiał robiąc go bylejak.

Ja się z nim z dzwoniłam, uzgodniłam, że ja zrobię całą merytoryczną część, a on ją wrzuci w system bo ja go dużo mniej znam niż on, miał z nim doświadczenie więc to mu szybko pójdzie. Dałam mu dostęp do materiałów w excelu na chmurze itp. Zgodził się też na moją propozycję podziału obowiązków. Przygotowywałam dane mu materiały parę dni i pamiętam jak poczułam ulgę, że moja działka się skończyła przy tym zadaniu. Zrobiłam więc przerwę licząc na to, że on je wrzuca do systemu.

Po paru dniach dzwoni do mnie kierowniczka i się pyta jak mi idzie powiedziałam co i jak, ona że jej przyjaciel powiedział jej, że nic nie zrobiłam i nic nie ma w tych materialach. Ja mówię że jak to, że wszystko mu pokazałam na Skype i wszystko widział. Weszłam w te materiały a tam nic nie ma. Koleś wszystko usunął (bo kto inny?). Laska powiedziała, że nie ma na to dowodów i musi mnie zwolnić bo tylko mi nie poszło zrobienie tego zadania. Powiedziałam swoją wersję, a ta tylko powiedziała, że no jej przyjaciel co prawda sam spieprzył na początku te zadanie ale on już dłużej z nami pracuje więc wiesz jak jest ...

Moja teoria jest taka, że typ to jeden wielki cwaniak, który leciał ciągle na tym że wszyscy mu pobłażali bo "ooo jak fajnie mieć przyjaciela geja". Należał na studiach do grupy w której byly same osoby jego pokroju, które by dojść do celu, wbili by nóż w plecy każdemu nawet rodzinie. (Była to najbardziej nielubiana grupa na roku i jak ktoś musiał odrabiać zajęcia, to zawsze robił wszystko byle nie musieć odrabiać właśnie w tej grupie) Mogłam się tylko domyślać, że on był taki sam. Uważam, że specjalnie usunął moje materiały żeby nie wyjść na kogoś kto sam znów nie dowiozl. Wiadomo pewnie dało się sprawdzić historię excela na tamten moment, nie wiem nie chciało mi się już bawić w detektywa, wolałam jak najszybciej uciąć jakiekolwiek powiązania z tymi szczurkami, pogryzjacymi sobie ogony nawzajem.

Moja "dobra" koleżanka nawet nie raczyła się do mnie odezwać żeby zapytać co się stało, ale co sobie będzie Pani szefowa, ręce mną brudzić xd Ja tym samym straciłam całkowity do niej szacunek i nie ma ta osoba dla mnie żadnej wartości i cech godnych podziwu, wszystko prysło wraz z jej ego, które wyjebało w kosmos po związaniu się z bogatym typem.

Pamiętam jak powiedziałam, do znajomych ze Pani X bardzo się zmieniła i że ego jej wywaliło. Oni tylko odpowiedzieli, że przecież zawsze miała duże mniemanie o sobie. Ja tego tak nie widziałam to znaczy widziałam, że jest trochę sztywna i uważa siebie za kogoś lepszego skoro czyta Lwa Tołstoja i pisze wiersze, ale ja to bardziej odbierałam jako pewien rodzaj dziwactwa artystycznego, że każdy ma jakieś swoje upodobania i każdy też myśli że jest w nich wyjątkowy.

Po tym jak dostała stanowisko, które miała to była zupełnie inna forma patrzenia na ludzi z góry. Nie powiem jeszcze przed tą chorą akcja, ją unikałam na uczelni bo mnie męczyło to jej spojrzenie "co tam chcesz robaku" ukryte pod uprzejmym uśmiechem, nawet profesorzy nie mieli tego spojrzenia jak ona, przez co była totalnie odpychająca.

Żeby pokazać co mam na myśli to opowiem o dziwnej sytuacji, która do dziś pamiętam. Kiedyś na jakies imprezie graliśmy w grę, która trochę polegała na znajomości i wiedzy w różnych dziedzinach. Ta okazała niemały szok jak się okazało, że całkiem nieźle mi idzie, jak nienajlepiej, a zwłaszcza jak była zdziwiona, że wiem kim jest profesor Miodek czy Gustav Klimt.

Dodatkowo to, że dobrze jej szło w firmie jej gacha(typa ciężko mi ocenić, wydawał się w miarę normalny), to to, że zaczęła od działu Biologii, tworzyła materiały do dziedziny, która dla Mikrobiologów jest banalnie prosta. Do dziś się zastanawiam jak dumna by się z siebie czuła jakby zaczęła od chemii i czy taka ochoczo by ją awansował jej facet. Do mnie były pretensje o błędy merytoryczne, a ta laska była jeszcze większą nogą z przedmiotów ścisłych niż ja xd Co dowodziła sytuacja, której się doprosila przez swoje nadmierną pewność siebie.

Jak już wspomniałam najtrudniejsze sprawozdania były u profesor, która miała obsesję na punkcie plagiatów. No i ta pani profesor postawiła jej 2. Dlaczego? Otóż dlatego, że na sprawozdaniach pisała bzdury. Myślała, że jest mądrzejsza od wszystkich naukowców i odkryła nowy sposób na liczenie. Co oczywiście było nonsensem xd żebyście mnie źle nie zrozumieli, nie uważam, że powinno się blokować studentów za to, że myślą inaczej, ale to nie był taki przypadek znając ją i jej sposób myślenia.

Skończyło się to podobno komisją bo laska nie potrafiła się pogodzić z porażką, jeszcze wyzywała do wszystkich znajomych, tą profesor od dinozaurów i że już dawno nie powinno być jej na uczelni xd no była to ciężka kobieta ale przynosiła uczelni dużo zysków ponieważ jest bardzo uzdolnionym naukowcem(ale wciąż nie patrzy z góry na ludzi tak jak Koleżanka X), więc można się domyśleć po której stronie stanęły władze uczelni.

A i swoją drogą, ta moja koleżanka była już kiedyś po części bohaterka jednego z moich wpisów o nazwie "broń płci". Laska odjebala się jak szczur na otwarcie kanału na zaliczenie ustne u profesora, który z tego co wiem był kobieciarzem choć ostrożnym - zostawiał otwarte drzwi od gabinetu jak siedział że studentkami. Otwarcie chwaliła się, że celowo się tak ubrała bo wie jak to działa na facetów(była piękną kobietą więc w sumie nie musiała się odjebywac xd). Także kolejny dowód na, to jak sobie pomaga w sukcesach xd co zabawne laska była bardzo feministyczna w poglądach politycznych i nasz znajomy odgryzał się jej żartobliwie, że jest jak Kazimiera Szczuka xd Więc też widać jak fajnie się głosi poglądy o prawach kobiet i równouprawnieniu jak są wygodne xd

Jak się potoczyły losy tej firmy? Nie wiem, jedynie słyszałam, że mieli problem, ze do tej pracy zatrudniano studentów na dodatek, którzy nie byli specjalistami w swojej dziedzinie. Tzn do pracy nad działem chemii pracowali mikrobiolodzy i to samo dotyczyło innych działów... Co się stało z tą koleżanką? Też nie wiem i nie chce wiedzieć, gardzę takimi ludźmi jak stąd do Chicago xd

Z tej historii moge jedynie wyciągnąć tyle, że wyjabane ego u ludzi jest dla mnie straszakiem na kilometr. Od razu wyczuwam osoby, ktore mają się za kogoś lepszego i od razu ich unikam, albo nie chce z nimi wchodzić w żadne relacje. Trochę mnie bawi generalnie ta postać mojej koleżanki, jest to pewien rodzaj archetypu literackiego, sama nie wiem jak to ująć ale coś na zasadzie laska myślała, że jest wyjątkową silną kobietą sukcesu, sama o sobie mówiła że jest pracocholikem, no i była ale jak stereotyp "kobiety sukcesu" z opery mydlanej. Co do przyjaciół w biznesie, są to prawda, ale dopóki ktoś jest użyteczny...

Fenomen3piorunów

@Cori01 chciałbym żyć jak ta koleżanka. Z facetami najgorzej pracować, nic nie robią jeszcze usuną materiały xD Jebnięta typiara, z tym liczeniem i chciała komisję. @Cori01

warcie chwaliła się, że celowo się tak ubrała bo wie jak to działa na facetów(była piękną kobietą więc w sumie nie musiała się odjebywac xd). Także kolejny dowód na, to jak sobie pomaga w sukcesach

wkurwia mnie coś takiego bo jestem brzydkim mężczyzną. @Cori01

bardzo feministyczna w poglądach politycznych

na zajęciach raz tak miałem, że moja koleżanka mówiła, że w IT jest za mało kobiet, ale sama nie pójdzie tylko do HR a tam już mężczyzn nie jest za mało...

Lider

w Hydepark

36piorunów

Bede pracowal caly weekend zebyscie mogli ogladac mundial, gotowac wode na herbate i nie siedziec po ciemku w domu. Nie kazdy bohater nosi peleryne.

Zawodowiec5piorunów

DziEMkujemy Pan @100mph

Tylko załącz proszę chłodzenie, bo maszyny nagrzały powietrze do prawie 30stopni, a jest 8 rano =/

Fanatyk8piorunów

Jak dla mnie, to nie musisz.

Mundialu nie oglądam, wodę gotuje na gazie, a spać idę po 21, a teraz to jeszcze jasno.

Pokaż więcej komentarzy (38)

Gruba ryba

w Hydepark

10piorunów

Któryś pojeb na Targowej w siedzibie plk czy inny h⁎⁎ek z UTK wymyślił.... Uwaga

Ze jak będzie robiona konserwacja na ssp od 1 lipca br i będą otwarte drzwi do kontenera ssp. Dyżurny ruchu na danym odcinku ma obligatoryjnie wprowadzać jazdę 20km/h od TOP po przejazd drogowo kolejowy. Dla każdego pociągu po obydwu torach

XDDD²¹³⅞

Gruba ryba2piorunów

A wersja dla laika? xD

Autorytet1piorunów

To tak nie było do tej pory?

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fenomen

w Hydepark

1piorunów

Byłem dzisiaj w ZUSie co mnie zdziwiło była młoda miła pani w okienku(kilka ładnych młodych było) wszystko sprawnie zostało załatwione, jeszcze konto mi założyła online bo się okazało, że już można wszystko zdalnie załatwić. W domu zobaczyłem, że moje nazwisko źle wpisała przy logowaniu, na szczęście na stronie w danych jest prawidłowe.
Z drugiej strony zazdroszczę roboty bo za dużo jej nie mają i jako mężczyzna nie mam takich możliwości tylko kołchoz.

Fanatyk1piorunów

@Dudleus Eh, czasy się zmieniły. Zanim wyniosłem się z Polski, to pamiętam że w ZUSie były w 99% stare prukwy, które najchętniej by człowieka zabiły wzrokiem, za sam fakt, że ośmielił się oczekiwać od nich wydania jakiegoś papierka potwierdzającego, że płacisz (m.in. na ich pensje) co miesiąc.

Twórca1piorunów

Kadra sie odmłodzila ale stare prukwy zostały te najmniej widoczne dla petenta- na stołkach wysokich ;)

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Hydepark

28piorunów

Dostalem pare dni temu oferte pracy w innej firmie( szybko sie zdecydowali)- ale praca stacjonarna w Wawie i tylko 1200 zl wiecej na reke( jak sie okazalo to i tak byla oferta z gornych widelek xd)- niewiele mniej wydam na pociag,dodatkowo takie godziny pracy,ze praktycznie bym sie z dzieckiem nie widywal.
Taki to los hiobowy, jest dramat z praca zdalna,albo chociaz hybrydowa( typu 3 dni z domu,2 w centrali,bo wiekszosc hybrydowych to jest 1 dzien z domu na tydzien albo dwa xd)
Grzecznie podziekowalem- szukam dalej,moze cos sie trafi xddd

Fanatyk13piorunów

@jajkosadzone co jest grane z tą pracą zdalną? Ostatnio kumpel szukał roboty i mówił, że wszyscy pracodawcy mają ciśnienie na robotę stacjonarną albo ewentualnie jeden dzień zdalnie. Ja pier...lę normalnie chów klatkowy.

Fanatyk5piorunów

@jajkosadzone Pewno wszystko zależy od branży i tego jak łatwo kogoś znaleźć. Na miejscu niby łatwiej kontrolować, ale po co Ci ta kontrola jak np twój przełożony jest w innym kraju. Totalny bezsens. Powodzenia z następnym pracodawcą.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Osobistość

w Hydepark

56piorunów

Od niedawna mam nowa prace w firmie która ma AI zapalenie mózgu. Codziennie ktoś prezentuje jakiegoś nowego AI agenta. Niektóre są od takich pierdół że użycie ich doslownie wydłuża caly proces najmniej dwukrotnie, ale używanie agentów Ai jest wpisane w performance review wiec trzeba robic, wiadomo.

Mam ochotę iść na budowę. Malować ściany. Serio.

GURU10piorunów

JA pi€rd0lę, jaka to jest bańka. Już w tej chwili, jedno centrum danych zużywa więcej wody niż wszystkie domostwa u mnie w Irlandii, a mamy ich przecież więcej. Zużycie energii to też jakiś kosmos. Ceny tych mediów w końcu wyjebią w kosmos, to jest więcej niż pewne, bo słodkiej wody w Europie brakuje i bez tego. Jak ceny tokenów zostaną urealnione, a potem jeszcze uwzględnią te media, to stanie się to impreza dla najbogatszych, bo dokładnie tak powinno być, w tych okolicznościach.

Fanatyk1piorunów

@hatti-vatti nowa norma. Co tam, że jest wolniej, gorzej albo źle działa. Ważne że ai ai ai ai ai.

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Hydepark

30piorunów

Ok. 12 lat temu przeprowadziliśmy się z żoną do "obcego" miasta. Od tamtej pory nie dorobiliśmy się żadnego kręgu znajomych. Raczej nie jesteśmy zbyt towarzyscy, więc nie robiliśmy zbyt wiele, aby ich zdobyć. Po prostu najlepiej się bawimy w swoim towarzystwie. Żona miała kilka prób, ale zawsze kończyły się rozczarowaniem. "Baby są straszne, gadają tylko o zakupach, i główną rozrywką jest najeżdżanie na mężów" - jej zdanie. Nie udało się jej znaleźć koleżanki z podobnym do swojego vibem. Ja to jeszcze mam dwóch kolegów. Raz na jakiś czas piwko w garażu. Nie za często, nie za blisko, ale raz na jakiś czas mam się z kim spotkać.

Nadszedł czas kiedy żona trochę tęskni za wyjściem z kimś do kina czy restauracji. Z kimś, kto nie jest mną. Ja ją rozumiem.

I tu na scenę wchodzi, nazwijmy ją, Magda.

Fajna dziewczyna, miła, inteligentna, zabawna i, co jest dość rzadkie, z dystansem do siebie. Żona złapała z Magdą nić porozumienia i bardzo ją polubiła. Nie dziwię się, bo sam bardzo ją lubię i mam o niej podobne zdanie, co moja żona. Żona i Magda czasem heheszkują przez komunikatory. Mieliśmy też okazje być na wyjeździe przez 3 dni i spędzić razem trochę czasu. Żonę bardzo korci, żeby poszerzyć tę znajomość na jakieś wyjście na miasto czy kawę w mieszkaniu.

Jest tylko jeden mały, malutki problem.

Magda pracuje w mojej firmie. Tzn. jestem właścicielem firmy i ją w niej zatrudniam.

Pierwszy mój odruch - to nie jest zdrowe. Wydaje mi się, że ich relacja zawsze będzie obciążona faktem, że jest moją pracownicą. Mam wrażenie, że żona nigdy nie będzie pewna, jaka naprawdę jest ich relacja.

Co o tym myślicie? Czy jest możliwe (i zdrowe), aby poszerzyły tę relację?

Czy mam zwolnić Magdę, aby żona mogła mieć fajną koleżankę? Xd Nie chciałbym, bo to najlepszy pracownik jakiego mam i miałem przez lata.

Fenomen0piorunów

@Olmec jak się dogadujecie to c⁎⁎j, może zmieni pracę i nie będzie presji. Według mnie relacje poza pracą to dobra rzecz do budowania zespołu i wspólnego zaufania.

Fanatyk0piorunów

Ostatni akapit jeżeli pisany na poważnie trochę pokazuje czemu nie macie znajomych.

Po prostu niech mają swoją relację niezależną od ciebie a ty w to nie wchodź to zachowasz relację w pracy taką jak do tej pory.

Pokaż więcej komentarzy (22)

Kosmonauta

w Hydepark

15piorunów

szacun dla zwyżkowego za awaryjne skladane krzesło ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Lider1piorunów

Strefa pracy wyznaczona top!

Kosmonauta0piorunów

@100mph teren gpz to wygrodzona strefa :)

Lider1piorunów

@Jodzi ale polecenie na prace dostajesz na konkretne pole 110kV, a nie cala rozdzielnie

Kosmonauta0piorunów

@100mph aaa, myslalem ze o zwyzke Ci chodzi,
no jest tasma przeciez ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Tytan0piorunów

Dowej synek, włącz te światełka...

Kosmonauta0piorunów

@enderwiggin nie ma jak, jak to wszystko lezy, a 220kV mogloby zaswiecic

Pokaż więcej komentarzy (8)

Osobistość

w Hydepark

8piorunów

Ile według was powinni zarabiać bogowie życia i śmierci?
Ile porodówek i szpitali trzeba zamknąć aby lekarze byli godnie wynagradzani?

Fanatyk2piorunów

A mogliby kształcić więcej lekarzy

Pokaż więcej komentarzy (3)