Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#przemyslenia

Fenomen

w Hydepark

3piorunów

Słucham coverów piosenek Kanyego Westa i padło na "moon", którego nie znam tekstu, bardzo mi się spodobało.

> Mhm, here we go strapping, we up
> Never forget all the memories
> Sitting, I sip out my cup
> Thinking I should be a better me
> Truly, I'm blessed from the start
> So much to say in these melodies, oh
>
> Stare at the sky, the moon singin' sweet
> Oh my God, such a sweet moment
> Angels, they say I'm not ever weak, such a lonely moment
> Heaven knows I might never sleep, troublin' my soul
>
Gdy byłem na Mazurach lubiłem po ciemku usiąść na dziobie i oglądać gwiazdy, oraz księżyć. Jednego dnia wyglądał jakby wyciągał rękę po mnie, by zabrać mnie do siebie. Wspaniały to był czas na przemyślenia i płacz.
https://youtu.be/k0QuBzXDEVo

Kosmonauta

w Dyskusje

4piorunów

Śniło mi się, że kogoś pytałem czy zna tą piosenkę. Zarówno we śnie jak i po przebudzeniu gra mi sama w głowie wredna bez konsultacji z moim chce.
Też tak miewacie, że budzicie się z piosenką w głowie? To jeden z dowodów, że sny to tylko przetwarzanie informacji. Czyżby mój mózg chciał ją wyrzucić z pamięci żeby zrobić miejsce na inne dane?
Nie ze mną te numery cieniasie.

https://youtu.be/H9tEvfIsDyo?si=EduNLUdu-2vvlbkk

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Hydepark

9piorunów

Cykl życia

Młodzi ludzie dorastają i zaczynają buntować się przeciwko rodzicom. Popełniają kilka głupot nie myśląc o konsekwencjach mając jednocześnie gdzieś zdanie starszych. Z czasem dorastają i zaczynają żałować swoich błędów młodości rozmyślając jak to by było cofnąć czas. Jeśli mają dzieci to starają się je wychować na takie które nie popełnią ich własnych błędów. Ponoszą jednak w tym taką samą porażkę jak ich rodzice i na starość zamieniają się w zmęczonych życiem zgryźliwych zgredów narzekających na młode pokolenie. Jeśli są samotni to zamieniają się w cynicznych przegrywów. Z czasem cykl się powtarza.

   

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fenomen

w Hydepark

5piorunów

Trenowałem kilka dyscyplin w swoim prawie 30 letnim życiu. Trzy zawodniczo. Od kilku lat chodzę na siłownię. "Na serio" wziąłem się za to niecały rok temu. Wcześniej robiłem luźne treningi FBW, uzupełniająco pod sporty, które uprawiałem, teraz wchodzę w okres masowy i stwierdziłem, że na siłkę mam najwięcej czasu i w tym wieku w d⁎⁎ie mam już zawody i osiągnięcia sportowe, bo nie mam na to przestrzeni.

Najbardziej bawi mnie, jak osoby trenujące pod wygląd mówią, jakie to jest trudne, ile wyrzeczeń i że "sterydy nic nie pomogą, trzeba ostro trenować". Gówno prawda xD

Tak naprawdę treningi na siłowni to jest absolutnie najprostszy możliwy sport i najłatwiej osiągnąć jakiekolwiek rezultaty xD Te wszystkie teksty o wyrzeczeniach, poświęceniu, ciężkiej pracy i tak dalej mówią ludzie, którzy w życiu nie trenowali pływania, sportów walki, lekko atletyki czy jakiejkolwiek dyscypliny sportowej.

Technika jest stosunkowo bardzo prosta do nauczenia w porównaniu do innych sportów. Kondycja nie jest tak istotna jak przy innych sportach. 100 % skupienia jest tylko i wyłącznie na sile i powtarzalności. Właściwie dobra dieta, regularność i dyscyplina wystarczą do tego, by progresować z ciężarem i dobrze wygldać. Oczywiście - zajmuje to trochę czasu, ale i tak gro chłopa kłuje dupsko i osiąga efekty stosunkowo szybko w porównaniu do naturali.

Te wyimaginowane mity o tym, jak redukcja jest niszcząca. K⁎⁎wa, ludzie, niszczące to jest zbijanie 10 kg na zawody w boksie do swojej kategorii wagowej w stosunkowo krótkim czasie. Ja przyjebałem dobrą redukcję w tym roku -9 kg na fajnej diecie jakoś w 2-3 miesiące i to jest psi c⁎⁎j w porównaniu do tego, jak robisz wagę w sportach walki xD

W każdym sporcie doskonalenie techniki zajmuje lata, wyrobienie sobie swojego stylu zajmuje lata. Poza siłą jest jeszcze PSYCHIKA, MOTORYKA, SZYBKOŚĆ, PRECYZJA i wiele innych czynników. A na koniec i tak możesz nie mieć efektów, bo sorry, sport jest okrutny, decydują detale, moment nieuwagi, dyspozycja dnia.

Tak więc jak widzę jakiegoś koksa, który mówi ile pracował - c⁎⁎ja pracowałeś ,pajacu xD Podnosiłeś cięzary, dobrze jadłes i kułeś d⁎⁎ę. Jechałeś prostą drogą.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Hydepark

7piorunów

Czasem jak narzekam na robotę, to przypominam sobie, że są ludzie, co pracują na 3 zmiany i to jeszcze często za niewiele ponad najniższą krajową. Ja pi⁎⁎⁎⁎le, ale niewolnictwo. Jeszcze rozumiem gdzieś w pipidówie, gdzie nie ma innej pracy, tak na jakiś czas, ale są osoby, które pracują tak kilka lat w mieście, gdzie da się znaleźć inną pracę. I jedyna nagroda dla nich po pracy to wypicie kilku piwek. Przecież to jest tak smutna wegetacja, że aż szok.

Przecież póki jest się młodym, to już lepiej za granicę wy⁎⁎⁎ać do jakiejkolwiek pracy w Holandii/Niemczech. Najlepiej gdzieś na przyuczenie do nowego zawodu. Różnica jest taka, że tam żyjąc na stancji jak robak, po kilku latach zaciskania pasa można przywieźć fajne oszczedności i mieć nowy start w Polsce, a poza tym idzie zbudować jakieś znajomości i się czegoś nauczyć, a tu też jest życie jak robak, tyle że bez profitów xD

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Hydepark

39piorunów

Jestem załamany tym, jak szybko ten czas zapieprza. W styczniu wybije mi 27 lat, a moje życie stoi w miejscu od pięciu lat. Chęci na jakikolwiek samorozwój po pracy – zerowe. W dni wolne również. Czuję się jak roślina – bez energii, bez kierunku. Nie wiem, skąd inni znajdują siłę, żeby odkładać na dom czy sportowe auto, kiedy ja ledwo mam ochotę wstać i zrobić coś dla siebie.

Macie jakieś sprawdzone sposoby na lepszą organizację czasu? Bo zanim się obejrzę stuknie mi trzydziestka. :slightly_smiling_face:

Pokaż więcej komentarzy (30)

Gruba ryba

w Hydepark

22piorunów

Niesłuszne oskarżenia.

Wpis użytkowniczki @Cori01 (w końcu) zachęcił mnie do napisania posta, którego miałem w planach od dłuższego czasu.

W 2020 roku Chris Avellone został oskarżony o molestowanie i wykorzystywanie seksualne kobiet. Autorkami tych oskarżeń były dwie kobiety. Jak można było się spodziewać, Chris został „anulowany” - usunięto go z każdego projektu, przy którym pracował i został wpisany na czarną listę. Ot, zniszczono jego całą karierę. Tak po prostu, na podstawie paru tweetów, bez szans na obronę i wyjaśnienia ze strony Avellone'a.

Tweety pojawiły się w piątek 19 czerwca, w poniedziałek rano Chris otrzymał maile i telefony, między innymi od Techlandu oraz Gato Salvaje, z informacją, że współpraca została zakończona. Fajnie tak z dnia na dzień (roboczego) dowiedzieć się, że życie zawodowe legło w gruzach i nie wiadomo, czy uda się je odbudować.

Po jakimś czasie Avellone wrócił z dowodami na swoją obronę, a w 2023 roku został oczyszczony z zarzutów na podstawie poufnej ugody, na mocy której obie kobiety wycofały swoje oskarżenia. Opublikowały nawet oświadczenia, że Chris nigdy nie wykorzystał seksualnie żadnej z nich ani nie mają wiedzy o tym, żeby kiedykolwiek wykorzystał jakąkolwiek kobietę. Drobna pomyłka, prawda?

Z podobnym niepokojem obserwowałem sprawę Krzysztofa Gonciarza, którego również oskarżono o rzeczy, których według niego nigdy nie zrobił. Na przykład to (nie)sławne zdjęcie z lotniska, które od razu potraktowałem jako ustalony żart pomiędzy dwiema stronami, a nie jako dowód przedstawiający Gonciarza w niekorzystnym świetle. Wiele innych „dowodów” jednoznacznie wskazywało na jego winę i nie dano mu nawet przestrzeni na to, żeby mógł się do tego odnieść. Momentalnie przez wiele osób został uznany za przemocowca, seksistę, zwyrola i co tylko sobie ludzie potrafili dopowiedzieć. Jemu także nie dano szans na obronę.

I co? Okazało się, że wiele z tych jakże obciążających dowodów okazało się albo nieprawdziwych, albo wręcz sfabrykowanych tylko po to, żeby pasowały do narracji oskarżających go kobiet. Mimo to wiele osób bez zweryfikowania screenów, opowieści et cetera wyrobiło swoją opinię o Gonciarzu. Ba, nawet wydało wyrok - Gonciarz musi zniknąć z polskiego internetu, ponieważ w polskim internecie nie ma miejsca dla przemocowców.

Całe szczęście Krzysztof się nie poddał i mimo że niektórzy YouTube'owi twórcy żartowali sobie z niego, że „nieźle się odkleił”, to wrócił i w serii „Perseusz” wyjaśnił chyba wszystkie zawiłości całej tej sprawy z oskarżeniami wysuniętymi w jego stronę. Cholernie cieszy mnie, że znaleźli się na tyle odważni ludzie, by publicznie przyznać się do błędu, że tak pochopnie ocenili całą sytuację i przeprosić za to, że potępili Gonciarza, mimo że nie znali wszystkich szczegółów.

Temat oskarżeń bez możliwości obrony jest mi tym bardziej bliski, iż parę miesięcy sam prawie że padłem ofiarą pomówień. Na szczęście nikt nie dał im wiary i w żaden sposób mi nie zaszkodziły.

Boli mnie to, że z domniemania niewinności przeszliśmy do konieczności udowodnienia, że nie jest się winnym. Tak jak boli mnie to, że ludziom tak łatwo przychodzi ocena drugiej osoby i to często bez weryfikacji, czy to, co zostało o nich powiedziane, jest w ogóle prawdą.

Pokaż więcej komentarzy (8)

GURU

w Hydepark

106piorunów

Polacy na drodze. Nie, nie atakuje nas jako narodu, bo to nie tylko polska specjalność. To po prostu mały autoportret. Ta pogarda dla prawa wyssana że słowiańskim mlekiem i utwardzana przez historię. Lata zaborów i komuny, źle pojmowana wolność szlachecka wykształciły w nas wyjątkową ambiwalencję do przepisów prawa. Dobre są tylko te, które nam pasują.

To jeszcze pasta, stara, ale nadal aktualna.

Gdyby ludzie srali tak, jak parkują:

- Sram na chodniku, bo miasto nie zapewniło szaletów
- No musiałem nasrać na tym trawniku, bo do szaletu jest daleko, przecież nie będę chodził taki kawał
- Nie będę srać w szalecie, bo trzeba za nie płacić, a ja już płacę podatki, kiedy kupuję papier toaletowy
-Wiem, że tu nie wolno srać, ale tylko szybko małego klocka postawię
-Od 20 lat wszyscy tu srają. Co, nagle przeszkadza? - No co wam gówno na chodniku przeszkadza, przecież da się przejść
- Co, zazdrościsz, że mnie stać i się najadłem, a teraz mam czym srać?

Kosmonauta16piorunów

@alaMAkota To niestety prawda i nie tyczy się tylko użytkowników aut. Pokolenia do lat 2000 mają często zakorzenioną postawę cwaniaka i kombinatora. Jest to widoczne w wielu aspektach życia, w których kładzie się nacisk na dzielenie przestrzeni czy współpracę.
Powiedzenie "moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się twoja" jeszcze długo bedzie bagatelizowane z życiu społecznym.

Pokaż więcej komentarzy (23)

Wirtuoz

w Hydepark

4piorunów

Zajmuję się podatkami + trochę IT na boku, niedługo może dostanę kontrakt na rok/dwa na testera oprogramowania.

No to idę do kancelarii, z prośbą o wycenę wniosku do GUS o PKD + KIS o interpretację co do stawki ryczałtu.
Samemu się nie chcę tym zajmować, bo jestem w nieco innych podatkach niż PIT-owskie.

No cena 4 tysiące + potem 400zł/h, jeśli trzeba będzie odpisywać/uzupełniać.

Aha. No to idę do kolegi jednego i drugiego i się pytam i jasne, wysyłają mi swoje wnioski, które im napisały kancelarie/biura księgowe (z doradcami podatkowymi, nie samymi księgowymi), o co dopytywał KIS/GUS, jak się zakończyło i ok. Trochę je przerobię ale 4000 w kieszeni zostanie.

Aż dziwne, że nie nie ma jakiejś open-source bazy danych w tym temacie (z samymi wnioskami, nie interpretacjami zakończonymi pozytywnie, no bo wiem, że Eureka jest).

Kancelarie bazują na know-how i mają po prostu gotowe wzory, za to płacimy. A wiedza jest coraz bardziej dostępna. 4k za wniosek to śmiech na sali dla mnie

Gruba ryba1piorunów

@Jakub_Hermann w kancelarii płacisz za to, że osoba, która to będzie pisać będzie wiedziała co dokładnie w takim wniosku ma się znaleźć, a co się znaleźć nie powinno - a nawet niepozorne sformułowanie czy niewłaściwe słowo może oznaczać problemy. Skopiowanie wniosku od innej osoby (nawet zakończonego pozytywnym rozstrzygnięciem) nie oznacza też, że wszystko tam jest OK i że sytuacja tej innej osoby jest taka sama jak Twoja (w zakresie istotnych okoliczności). Do tego odpowiedzialność - płacąc masz komfort, że ktoś za to bierze odpowiedzialność. To ofc stan idealny a w praktyce różnie to bywa.
Ale przy takiej raczej prostej sprawie to faktycznie można to dobrze samemu ogarnąć - szczególnie jeżeli masz doświadczenie w podatkach.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

44piorunów

Nie wiem co 2025 ma w sobie, ale trójka moich znajomych która była całkiem normalna w ubiegłym roku w tym zamieniła się w insta-influencerów-wannabe.

Nie do końca rozumiem ten fenomen potrzeb tworzenia treści typu "5 nawyków które sprawiły że stałam się bardziej produktywna" będąc no-namem jakich wiele. Przecież to nie jest tak że są ludzie którzy siedzą sobie w domu i myślą "kurcze, co takiego robi Monika że w poniedziałki ma tyle energii na spotkaniach Teams, wejdę na jej insta i sprawdzę. O! Super! Właśnie nagrała poradnik jak motywować się w poniedziałki!"
I żeby to jeszcze były jakieś wyjątkowe treści związane z hobby tych ludzi, czy z ich pracą w której są jakimiś ekspertami, ale to najczęściej są jakieś takie pseudocoachingowe brednie typu "8 rzeczy które sprawią że będziesz taki śmaki i owaki". i te treści to są jakieś teksty typu wiedza bezużyteczna, albo reużyty jakiś mem.
Znajoma ostatnio wrzuciła 5 rolek chwaląc się że była na cyfrowym detoksie na urlopie, gdzie jednocześnie na bieżąco wrzucała przez ten tydzień stories i wysyłała mi śmieszne rolki, no więc kogo ona chce oszukać?

Po co? To jest jakaś potrzeba bycia zauważonym, potrzeba posiadania wrażenia że się robi coś dla kogoś?

Pokaż więcej komentarzy (48)

Gruba ryba

w Hydepark

33piorunów

A ja powiem Wam, że nie narzekam na tegoroczne lato.
Pisze z perspektywy centralnej Polski.
Do pracy było idealnie. Nie za gorąco, nie na zimno. Można było chodzić na koszulce, nie trzeba było chodzić w swetrze.
Było kilka gorących dni dla fanów spoconych podkoszulków i oblepiania się potem rownież.
Było też sporo słonecznych dni.
Tak więc nie za gorąco, nie za zimno, w sam raz. Idealnie.
Poprzednie 2 lata za to to było parność, duchota i człowiek rozpuszczał się jak baton.
Jak ktoś chciał gorąca i upałów, to przecież poleciał nad morze Śródziemne, a nie przeplacał Januszom nad polskim morzem za frytki na starym oleju i zimne polskie morze, prawda? Nie można być tak głupim, prawda? Prawda?!
Dlatego doceniam tegoroczne lato. Będę tęsknił 😘

Pokaż więcej komentarzy (12)

Gruba ryba

w Hydepark

18piorunów

Czytając takie newsy ma się wrażenie, że Europa przegrywa wojnę bez wystrzału karabinu I doświadcza jakiegoś rodzaju inwazji. A to wszystko trochę po cichu.
Ma się wrażenie, że to trochę takie odwrócone wojny opiumowe z "dealami" od Chin I ostatnim "dealem" z USA.

Lider7piorunów

@maly_ludek_lego Europa zaraz nałoży takie cła na auta z Chin, że najtańśzy chińczyk będzie droższy od Passata czy Superba, a auta konkurujące z Audi, BMW i Mercedesem będą od nich droższe. Szkoda, bo nie ma nic lepszego niż konkurencja na rynku aut i ludzi głosujących portfelami, a nie sentymentem do marki.

Osobistość2piorunów

@maly_ludek_lego w branży motoryzacyjnej nie tyle przegrywa co już przegrała, ciekawy artykuł przez web.archive bo wprowadzili logowanie:

https://web.archive.org/web/20250316194056/https://xyz.pl/northvolt-anatomia-upadku/

Z drugiej strony patrząc na to co wyprawiały europejskie koncerny to sami sobie na to zapracowali.

Northvolt – anatomia upadkuTa historia to gorzka lekcja pokory. I być może koniec marzeń o europejskim, ekologicznym akumulatorze.Internet Archive
Pokaż więcej komentarzy (28)

Fenomen

w Hydepark

24piorunów

Mazury

Miałem okazję to wybrałem się z znajomymi na mazury, przed wyjazdem znałem jedną osobę.

W skrócie: piękna przyroda, nie rozumiem żeglarskiej otoczki, nauczyłem się trochę o żaglówkach, ludzie ok. Jedna kobitka mi się spodobała i się nie udało z nią wyjść.

Aspekty wizualne: piękne zachody słońca, widok gwiazd w nocy. Gdy jest spokojny wiatr w żagle i świeci słońce można się wyciszyć i obserwować okolice. Kormonany latały, oraz się suszyły nad wodą, pływały łabędzie, małe mewy.

Podobały mi się miejscowości nadwodne Ryn i Mikołajki.

Jak się lubi naturę, oglądanie widoków to warto przyjechać na mazury. Nie mówiłem dużo, po prostu cieszyłem się widokiem.

Żeglarstwo: Nie rozumiem czemu ludzie na Mazurach robią z siebie wielkich żeglarzy, hucznie śpiewających o: podróżach, przyrodzie i czekających w portach dziewkach. Gdy w rzeczywistości robią kółka po jeziorze i tego samego dnia mogą być w domu. Cała ta otoczka to chyba, żeby przykryć prawdziwe intencje czyli chlanie piwska i wódki. Jeszcze prawdziwy żeglarz musi palić papierosy, ja nie palę więc się nie nadaję.

Po 2 tygodniach wiedziałem co i jak trzeba robić z linami na łódce. Rzucałem kotwicę, obwiazywałem liny tak by później się nie plątały.

Ludzie:
Czułem się dużo gorszy będąc wśród: studentów medycyny, prawa, psychologii, inżynierów uczących się w Polsce i za granicą, znających języki. Głupio mi było odpowiadać o sobie bo są dużo wyższej społecznie ode mnie. Próbowałem udawać normalnego, chociaż psycholożka pewnie widziała moje zaburzenia, ale przymykała oko.

Pierwszego dnia przy samicach się stresowałem. Gdy poszliśmy zjeść kolację do knajpy nie wiedziałem co mówić i ręce mi się trzęsły, prawie puściłem butelkę gdy lałem do szklanki.

Zauroczenie:
Samica jest gruba według ekspertów z internetu. Dla mnie ok, normalną sylwetkę ma czym oddychać i na czym usiąść, nie jestem szczupły więc nie będę tego wymagał od inny, ale ma: miłą buzię, zielone oczy, fajne aktywności to myślę zagadać można.
Uznałem, że najlepiej będzie gdy powiem to co myślę
- podobasz mi się i chce się jeszcze z tobą spotkać po wyjeździe. Co Ty na to?
- głupio mi odmówić, ale ktoś mi się podoba i z nim kręcę. - odpowiedziała.
Zostaje mi walenie konia do Taylor Swift. Zawsze będę incelem. Kilka dni/tydzień i mi przejdzie.

Pokaż więcej komentarzy (9)

Gruba ryba

w Hydepark

40piorunów

Budzisz się któregoś dnia i dowiadujesz się że w twoim zawodzie i pochodnych nie ma już pracy z powodu AI/automatyzacji/wprowadzenia nowej technologii.

Jaki jest twój backup plan? Uczysz się nowego zawodu, inwestujesz, a może stwierdzasz że zajmiesz się domem?

Autorytet2piorunów

@Czokowoko nie ma back up planu, ponieważ już teraz uczę się życia i obsługi AI żeby być na czasie cały czas. AI prawdopodobnie zabierze jakieś zawody, ale stworzy, lub usprawni inne. Kompetencje w zakresie AI będą w cenie.

Osobistość1piorunów

@Czokowoko robię w tym IT, dużo pracuję przy (ale nie przy pomocy) AI, ale mam też doktorat z zakresu dziedzin technicznych. Najwyżej będę dzieciaki uczył 🤷
Generalnie, jeśli przysłowiowych rowów nie kopiesz, to praca zawsze się znajdzie.

Pokaż więcej komentarzy (58)

Gruba ryba

w Hydepark

75piorunów

Na początku wakacji wrzucałem wpis o tym że z kąpielisku w mojej miejscowości chłopak skoczył na główkę i skończył z tetraplegią. Teraz zbierają na niego po wszystkich grupach gminnych.

Potwornie mi siedzą na bani takie sytuacje. Wina chłopaka jest bezsprzeczna - skoczył na główkę w miejscu gdzie jest całkowity zakaz kąpieli. Ale nie umiem sobie wyobrazić przerażenia jakie rodzi się w człowieku, kiedy w jednej chwili skaczesz do wody a potem budzisz się ze śpiączki po dwóch tygodniach i czujesz tylko głowę. Do tego masz 17 lat, życie się jeszcze nie zaczęło, a teraz przed tobą perspektywa kilkudziesięciu lat totalnego braku samodzielności, przy zachowanej pełnej świadomości tego co na około. Nigdy już nie pójdziesz nigdzie z kumplami, nie będziesz randkować, nie zrobisz prawka i pierwszy raz nie przejedziesz się sam w jakieś miejsce, nie wybierzesz się na spontaniczny wypad nad morze, nie pokroisz głupiego tortu na swojej osiemnastce. Do tego ta obawa że znajomi zaraz o tobie zapomną, bo ich zycie toczy się dalej, a ty nie masz jak w nim uczestniczyć. Nie umiem sobie wyobrazić uczucia jakie ma taka osoba kiedy wraca do domu i zostaje pierwszy raz sama w miejscu które zna, a teraz nie jest w stanie choćby kliknąć "pomiń reklamę" jak ktoś ci coś włączy na youtube i dociera do niej ta sytuacja i jej permanentność.

Tak samo nie umiem sobie wyobrazić rozpaczy rodziców którzy przez kilkanaście lat wychowywali dziecko żeby było samodzielne, zaradne, że poradziło sobie w życiu, już było na wylocie, już może nawet mieli plany na to co robić jak ono się wyprowadzi, a tu czeka ich perspektywa bycia dożywotnimi opiekunami.

Ani ten strach, ani ta bezradność nie mieszczą mi się w głowie.

Autorytet19piorunów

Zastanawiam się, na ile w wieku 17 lat to jest kwestia wychowania, a na ile głupoty i nieposłuszeństwa. Ja nawet jako dziecko miałem poczucie, że się w nieznane nie skacze. Czy to od osób które mnie uczyły pływać, czy z telewizji. Dla mnie to jest niezrozumiałe. Tak samo jak nie wszedłbym na ulicę z zamkniętymi oczami. Przecież to nic nie kosztuje, żeby przepłynąć przez miejsce w które chcesz skoczyć. No nie wiem. Po prostu nigdy tego nie rozumiałem. Nie rozumiałem tego nie rozumienia konsekwencji.

Autorytet4piorunów

Szkoda chłopaka. Takie są niestety konsekwencje swoich wyborów, o których my młodzi (w większości) ludzie nie zdajemy sobie sprawy.

Obawiam się tylko, że młodsi od nas będą narażeni (o ile już nie są) na jeszcze więcej takich wypadków, patrząc na "modę" z tiktoka/instagrama.

Pokaż więcej komentarzy (21)

Wirtuoz

w Hydepark

7piorunów

W internecie szczególnie, lecz nie wyłącznie tam, panuje arywizm lumpów i idiotów.

Rzucanie prostych hasełek, promowanie konsumpcyjnego szajsu (labubu?), research paper mills, niektóre badania nastawione na nagłówki, wszechobecne clickbaity, wywiady prowadzone z idiotami dla idiotów. Wszechobecne darcie ryjów w mediach przez politykierów-klakierów, co to tylko tym darciem się i wiernością z partyjnej hałastry się wyróżniają.

Wczoraj zablokowałem wszystkie social media prócz Hejto oraz Messengera na telefonie. Mam nadzieję, że wyjdzie mi to na dobre. I nie traktuję tego jako jakąś formę transcendencji, wywyższania się, raczej jest to quiet quitting od wariactwa rządzącego tym światem. Przestałem nadążać i nie widzę w tym sensu.

Jak sądzicie, co nas czeka w przyszłości?

> Arywizm - chęć dojścia za wszelką cenę do stanowiska, władzy lub pieniędzy.
Aż musiałem zerknąć do notatek z Biblioteki XXI wieku żeby przypomnieć sobie to piękne słowo

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Hydepark

9piorunów

Wiecie co mnie irytuje? No dobra, stary jestem, więc dużo rzeczy, ale dziś o ludziach typu "I love science!".

To bardziej opowieści matki, ale pamiętam jak dekady temu na wsiach na podkarpaciu popularne było zjawisko, że mogłeś coś chłopu mówić, albo tłumaczyć, a on to zbywał krótkim "...ale proboszcz powiedział inaczej". I nie przegadasz. No dobra, ale wtedy to był kiep bo 7 latach podstawówki, a ksiunc miał te wykształcenia i pewne oczytanie.

W obecnych czasach za to mamy patologię w postaci "trust the experts" i "sooource?". Na pierwszy rzut oka wygląda to sensownie, gdzie jest problem? Problem jest nie w planie, a w jego implementacji i spójności. Ludzie nie potrafią samemu myśleć, więc oceniają nie wiadomość, a posłańca wiadomości. A po czym ocenić? Po "fajności" jego wykształceń i prestiżu kręgu, z którego się wywodzi. W ten oto sposób, jak to w kawałach, np amerykańscy naukowcy są fajni, radzieccy uczeni już mniej.
I znajdą dziennikarze takiego eksperta, który gada o swoim modelu rzeczywistości. Ty widzisz, że ten model się nie klei, możesz tłumaczyć, znowu nie dociera, nie przegadasz. W odpowiedzi możesz dostać jakieś lamenty i przytyki o braku naukowości w obecnych czasach i wierzeniu w bzdury.

W co się powinno wierzyć? W publikacje naukowe, oczywiście. Jak wszyscy wiedzą, publikacja naukowa == fakt. Powstał nawet "fact-checking", który polega na porównaniu informacji z oficjalnymi źródłami, albo z ręcznie wybranymi artykułami naukowymi. Zgadza się z nimi? Prawda. Nie zgadza? Fałsz. Sprawdzone ( ͡° ͜ʖ ͡°) szury zaorane. Ty tak nie rób https://www.forbes.com/sites/startswithabang/2020/07/30/you-must-not-do-your-own-research-when-it-comes-to-science/ ale jakiś studenciak zatrudniony za grosze dla agencji fact-checkingowej już może i on weryfikuje prawdziwość rzeczywistości. Polski demagog ogólnie ma profesjonalne podejście i dobry track-record, ale za granicą to się cuda działy, SZCZEGÓLNIE w tematach społeczno-politycznych.

I wyrosło pokolenie "soOo0urce???", ludzi takich jak Destiny czy np polski Nazwex, dla których teoria poznania zaczyna i kończy się na znajdowaniu i przytaczaniu źródeł.... ale tylko dla twoich twierdzeń, oni nie muszą. Możesz mówić, że twoje obserwacje nie zgadzają się z modelem, zostanie to odrzucone z automatu jako "dowody anegdotyczne" (ci ludzie nie rozumieją nawet, w czym jest tu problem), bo nie można ekstrapolować uogólnień z małej próbki danych, po czym sami ekstrapolują twoją 1) wiedzę 2) wykształcenie 3) pojmowanie świata 4) stan psychiczny i często wiele więcej z 1-2 postów. Oni już nie muszą peer-reviewed study, wtedy to już jest ok i działa poprawnie.

Ślepota przejawia się nie tylko tutaj, zapominają, jak można kłamać statystyką, że można znaleźć np. publikacje na temat nadprzewodnictwa w "temperaturze pokojowej", które oczywiście nie działa, no ale publikacja jest, a fizyka to jedno z najbardziej hard science jakie istnieją. W naukach społecznych jest istny cyrk, gdzie by mówić o jakiś zjawiskach zaprasza się "ekspertów" i cytuje ich pitolenie, zamiast osoby z danych kręgów, manosphera bardzo często tym obrywa. Nie ma "replication crisis", był raczej kryzys naiwności, że takie coś może w ogóle dobrze działać.

A krytyka tego, szczególnie po cyrku covidowym, spotyka się z kont-krytyką, że mamy epidemie szuryzmu, antynauki i innych bzdetów i że wszyscy są głupi, tylko nie cytowacz oficjalnych źródeł.

Osobistość1piorunów

@TRPEnjoyer Dawid Myśliwiec ostatnio coś publikował na temat wiarygodności publikacji naukowych. Całkiem interesujący materiał o problemach z weryfikacją badań.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Autorytet

w Hydepark

97piorunów

Co takiego odróżnia osobę z depresją, od osoby zdrowej?

Bardzo często zadaje sobie to pytanie. Mam swoją definicje tego koszmaru.

Jest to stan permanentnej palety szarości...
Kiedy wracasz z ciężkiego treningu siłowego, czujesz pustkę, zamiast dumy.
Kiedy w pół roku chudniesz ponad 15kg, nie daje Ci to radości, akceptujesz to, nadal czując się beznadziejnie.
Kiedy coś co dawało ci radość, jakieś hobby, czy zajęcia, staje się poprostu narzucaniem przez samego siebie obowiązkiem, żeby tylko nie zatracić siebie.
Kiedy wiesz, że powinieneś być inny, ale poprostu nie potrafisz nawet zadbać o kaktusa na oknie.
Kiedy umawiasz się z kimś na spotkanie, tylko po to, żeby nikt nie martwił się o ciebie, a w głębi serca liczysz, że do tego spotkania nie dojdzie.
Kiedy nie masz siły nawet obronić się przed krytyką w pracy, tylko machasz na wszystko ręką. Nie dlatego, że jest Ci to obojętne, tylko dlatego, że nie masz już siły walczyć nawet o samego siebie.
Jest to choroba, która niszczy każdy aspekt życia. Wypala go i pozbawia jakichkolwiek kolorów.
Posprzątanie mieszkania jest niczym zdobycie Everest, nawet higiena osobista staje się maratonem. Coś co dla osoby postronnej wydaje się lenistwem dla kogoś z depresją jest ciężarem.

Czy ten koszmar może się skończyć?
Nie wiem. Ja swój wielokrotnie próbowałem zagłuszyć alkoholem, narkotykami, oraz innymi uzależnieniami. Ta plaga odbiera dosłownie wszystko, powoli i subtelnie, ale bardzo konsekwentnie. Płynie w żyłach, zastępując krew. Oddychasz nią, widzisz ją, a w ustach masz jej gorzki posmak.

Dzień 8/270 farmakoterapii. Pustka, to chyba jedyne, czym mogę skwitować dwa ostatnie dni.


- tag pod którym będę opisywał walkę z tym gównem, albo inne przemyślenia.

Gruba ryba2piorunów

@l100e no ja tak miałem. Generalnie wymaga to konsekwencji i nie jest powiedziane że w ogóle uda się z tego kiedykolwiek wyjść. Może się uda a może nie uda. Taka prawda. Mi się udało

Specjalista2piorunów

@l100e z faceta, który wstał po 4 rano, wbiegał na pobliski szczyt czekając na wschód słońca, szedł do pracy na 10/12h, robił trening 4x w tygodniu, zawsze chętnie pomagał, był ciekawy świata... obecnie podniesienie się z łóżka rano to dla mnie najcięższa walka z samym sobą. To jak z byciem rodzicem, jak ktoś nie ma dzieci to tego nie zrozumie. Dodam jeszcze, że byłem żołnierzem ochotnikiem gdzie w mojej turze szkolenia podstawowegoz 220 ochotników po 3 tygodniach zostało nas 60. Byłem jak pocisk teraz jestem jak zużyta łuska. Trzymajcie się tam wszyscy z tym skurw...ielem w głowie.

Pokaż więcej komentarzy (23)

Gruba ryba

w militaria

8piorunów

Tak sie zastanawiam
Władze polskie chcą dla efektu odstraszania kupić w ramach programu OPNT ORKA kilka okrętów podwodnych i wg mnie robią podobny błąd jak przy zakupie Abramsów.
Po co nam wielkie, drogie i paliwożerne czołgi skoro czołg służy do ataku a my będziemy się bronić?
W końcu jeden czołg kosztuje pewnie tyle co 10 RPG lub dronów które mogłyby go zniszczyć.
Ja wolałbym mieć jednak dobry zwiad i jednego drona skierowanego w stronę celu.
A będąc żołnierzem na froncie który widzi czołg nieprzyjaciela wolałbym mieć pod ręką RPG niż czekać na wsparcie czołgu (który pewnie zwykle nie przyjeżdża).
Koszt i efekt znakomity. I do tego nie tracisz mozolnie przeszkolonych żołnierzy do prowadzenia czołgu.

I na tej samej zasadzie, po co nam wielkie i drogie pełnoprawne 60-90m okręty podwodne których zakup jest odkładany w nieskończoność skoro mniejsze które "przewożą" głowice również sie sprawdzą a pewnie kosztują znacznie mniej i można by je kupić znacznie szybciej i mieć już cokolwiek. A małe moga być nawet lepsze bo słabiej wykrywalne i ciężej w nie trafić.
Podobno zastanawiają się nad:
S-80 Plus-class submarine - 81x12x7 - ok 1 mld euro
KSS-III Batch 2 - 89x10x7m - 844 mln usd
212CD - 73x10x7m - 1,175 miliarda euro
A26 Blekinge 66x7x6m - 816 milionom dolarów
Fincantieri 212NFS - 59x12x7 - około 2,23 miliarda PLN
Scorpène - 67x8m - 450 mln usd

Tymczasem małe okręty podwodne różnych klas:
https://www.konflikty.pl/technika-wojskowa/na-morzu/miniaturowe-okrety-podwodne/
(scrolluj do połowy bo jest niemiłosiernie długi)
https://www.magnum-x.pl/artykul/wspolczesne-male-okrety-podwodne
http://www.hisutton.com/DRASS.html
https://defence24.pl/sily-zbrojne/male-okrety-podwodne-bez-tajemnic-rosyjska-prezentacja-na-euronaval

Taka 30 metrowa jednostka HDS-500RTN to koszt 200-300 mln $ a nie miliard

Tak naprawdę czekamy na kolejne okręty nawodne jak i podwodne dlatego bo wg wojska to nie jest sprzęt pierwszej potrzeby.
ALe nie chcąc wydawać na taki sprzęt już lepiej kupić cokolwiek co ma realną możliwość zarówno odstraszania jak i wartość bojową a takimi małymi 10-30m łodziami podwodnymi które przewożą 1-6 torped (6 ma 30 metrowy DG-120 np) też da sie zarówno odstraszyć jak i uszkodzić a nawet moze zatopić okręt wroga. Mięlibyśmy już cokolwiek (tak jak te RPG zamiast czołgu. A tak jeszcze bardzo długo nie będziemy mięli nic.

i cytat z art ze strony konflikty.pl (co jest właściwie oczywiste):

Atutem jest również możliwość prowadze­nia szerokiego spektrum działań dywersyjnych dzięki możliwości zabra­nia na pokład grupy płetwonur­ków bojowych. W zależności od projektu liczba komando­sów, których może przyjąć miniaturowy okręt podwodny, waha się od czterech do ośmiu. Dzięki możliwości poruszania się w rejonie przybrzeżnym w zanurzeniu MOP‑y są w stanie na przy­kład przetrans­por­to­wać płetwonur­ków w rejon portu, aby podłożyli ładunki wybu­chowe pod okręty lub infrastruk­turę, albo też niepostrzeże­nie desantować na brzeg grupy dywer­syjno-rozpoz­nawcze.

już nawet są rozważania na temat zakupu tego typu okrętów:;

M-23 to kompaktowa jednostka o długości około 20-25 metrów i wyporności do 150 ton. Okręt został wyposażony w wyrzutnie torped kal. 533 mm, zdolne do przenoszenia dwóch torped. Na wyposażeniu tych jednostek znajdują się także minitorpedy (sześć sztuk) oraz cztery miny Murena, transportowane w specjalnym zasobniku pod kadłubem. Co istotne, M-23 ma zdolność operowania na głębokości do 300 metrów. Załoga to 6 osób + ew 6 komandosów. Zasięg 2000 mil morskich

Koszt M23 to 90 millionów euro
I teraz wyobraźcie sobie że zamiast jednej łatwiej wykrywalnej S-80+ po Bałtyku hasa 10 sztuk słabiej wykrywalnych M23.

// zdjęcie na przyczepie to miniaturowy okręt Turecki Datum Gurnard - 9 m, wyporność 12 ton, zasięg 100 mil, załoga 2 osoby

Osobistość1piorunów

To nie są zakupy na hurra tylko pod doktrynę militarną. Dronem nic nie obronisz, dlatego czołgi z aktywną obroną, ruskie już kwiczą w swoich internetach. A nowoczesny okręt podwodny może j⁎⁎⁎ąć w Moskwę jak będzie taka potrzeba, czego siły lądowe nie mogą bo zasięg i traktaty nie pozwalają.

Fenomen1piorunów

Chcemy duże okręty, bo musimy wypełnić sojusznicze zobowiązania do wysyłania naszych okrętów w ramach międzynarodowych operacji na innych akwenach, a nie tylko na wodach Bałtyku .

Pokaż więcej komentarzy (10)

Lider

w Hydepark

14piorunów

Wiecie dlaczego pewni politycy blokują rozwój elektrowni wiatrowych? Mam swoją teorię.
Taki przykład - na rynku energii jest pewien podmiot prywatny o dość znanym w Polsce nazwisku właściciela. Podmiot ten obecnie posiada około 5% udział w produkcji i mocy z energii wiatrowej w Polsce ale ma także już prawa gruntowe, które pozwolą mu zwiększyć swój udział do około nawet 15%.
Do czego zmierzam? Nie pozwalając na rozluźnienie zasad budowy farm wiatrowych faworyzuje się podmioty, które te grunty posiadają. To z kolei zapewnia tym podmiotom większy i szybszy zwrot z inwestycji bo mając większy udział w rynku mają pewniejsze dochody i wyższą cenę sprzedaży energii na rynku dynamicznych cen. Dlaczego? Bo cena energii na rynku zależy od najdroższej jednostki aktualnie powołanej do produkcji energii. Im więc mniejszy udział taniego OZE tym większa marża tego producenta bo w miksie mamy droższych producentów. Ogólnie w dzień już jest bryndza bo wolumen fotowoltaiki w sieci prowadzi do cen ujemnych więc w zasadzie farmom wiatrowym nie opłaca się pracować o tej porze. No ale w nocy mamy jedynie farmy wiatrowe, elektrownie biogazowe, elektrownie gazowe, elektrownie konwencjonalne i awaryjnie szczytowo-pompowe. Dla farm wiatrowych to czyste eldorardo.
Reasumując blokada budowy nowych elektrowni wiatrowych przy niższych restrykcjach wcale nie ma za zadanie dbać o okolicznych mieszkańców ale wydłużyć i zapewnić wysokie wpływy dla Inwestorów, którzy już zabezpieczyli sobie grunty pod budowę farm wiatrowych, a że prąd dla Kowalskiego będzie dużo droższy? Kto by się przejmował szarym Obywatelem. Dobro partii i własnej kieszeni jest najważniejsze.
No ale to tylko takie gdybanie, prawda?

Kosmonauta0piorunów

Mam znajomego, ale tak przesiąknięty pisem, że glowa mala.

Dzisiaj wrzucił właśnie post o tym, że kraje jak Niemcy, Dania, USA się z wiatraków wycofują bo jak nie ma dotacji to nie ma kasy. A jednocześnie pisze o kopalniach. Na moje pytanie dlaczego kopalnie są nie rentowne i taka JSW jedzie na oparach finansowych to odpowiedź - bo są dociazane podatkami.

Pokaż więcej komentarzy (6)