Ciekawe ile w tym prawdy
@jajkosadzone To kanał zero, więc prawdopodobnie niewiele. Już pierwsze zdanie ma na celu zbudować obraz konkretnej sytuacji, i nastawić czytelnika na jedyną słuszną opinię. Budowany obraz sytuacji, nie opisuje jednak sytuacji, o jakiej mowa w samym artykule, bo tam nic już nie ma o wybieganiu tego dziecka na drogę. ¯\\(ツ)/¯
Krzyknięcie na dziecko, które wbiega na ulicę i dwa zamknięte piwa w mieszkaniu – tyle wystarczy do odebrania dzieci i umieszczenia ich w domu dziecka? Tak, pod warunkiem że za tobą spaceruje akurat Rzecznik Praw Dziecka.
Początek artykułu jest taki:
Widzi kobietę, która szarpie swoje dziecko i na nie krzyczy. Rzeczniczka zwraca jej uwagę. Kobieta odpowiada używając wulgarnych słów.
Równie dobrze matka możę być zwykłą patusiarą, a rzeczniczka udaremniła bicie dziecka w miejscu publicznym, za co została zwyzywana. Jeśli ktoś nie potrafi się nawet na ulicy powstrzymać od takich zachowań, to co musi się dziać w domu?