mannorothLider
1piorunówPoszliśmy sobie wczoraj z różową na targ. Przechodziliśmy obok, to stwierdziliśmy, że sobie uzupełnimy zapasy. Chodzimy, oglądamy, zatrzymujemy się przy pomidorkach u jednego gościa który ma dosłownie wszystko, oglądamy, facet daje nam woreczek i sobie delikatnie pakujemy to co nam się podoba. Oczywiście nie byliśmy sami, jako że gość ma całą gamę płodów rolnych, to kręciło się koło niego z kilkanaście osób. A nagle facet jak nie huknie do jednej baby:
-NIECH PANI ODŁOŻY TE POMIDORY BO MI SIĘ NIEDOBRZE ROBI JAK PATRZĘ CO PANI ROBI!
Baba się zmieszała, ale faktycznie - międliła każdego pomidora swoimi łapskami, podniosła oczy z pretensją.
-Ale ja? Przecież ja nic...
-TAK, PANI. MACA PANI TE WARZYWA JEDNO PO DRUGIM, NIECH PANI JE ZOSTAWI
-Nie no, przecież muszę sprawdzić chyba....
-NIC PANI NIE MUSI, NIECH PANI ZOSTAWI JAK LEŻĄ I SIO.
Obejrzała się po ludziach szukając wsparcia, wysapała jakieś:
-Ludzie wydzicie jak człowiek sie do klyenta...
A tu mało tego, że gość ją zbeształ oralnie jak szef, to jeszcze dostała brutusowy sztylet pod żebro od Grażyn po fachu xD:
-Nie no faktycznie pani wszystko dotyka jak leci
-Tu są rękawiczki, o!
-Pan ma racje!
Stara baba się zmieszała, polazła gdzieś szybko i tyle ją widzieli. Wow. Piękny to był pokaz solidarności, że gość któremu stara klempa psuła towar w końcu pękł to się nie dziwię, ale że Grażynki tak przekopią leżącą to się nie spodziewałem xD Jak poszła to się wszystkie uruchomiły, że baba to bezczelna fleja itp. No i cj i dobrze. Brzydzi mnie to, sam staram się wszystko brać w rękawiczkach a jak już biorę coś gołą łapą to tylko to, co od razu pakuję dla siebie do worka.





















