Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Gorące — ostatnie 6 godzin

gość

Typ wpisu

Osobistość

w Dyskusje

88piorunów

Może 20 lat później niż chciałem, ale warto nigdy nie rezygnować z marzeń.

Prawko na kat. A zdane Jupiiiii! :)

Pokaż więcej komentarzy (20)

Gruba ryba

w Hydepark

60piorunów

Tak, to z oficjalnego konta Donalda T.:

Kosmonauta12piorunów

Do kogo on sie porównuje. Dziadek jest zwyczajnie pie⁎⁎⁎⁎⁎ięty. Ale widać USA to nie przeszkadza

Pokaż więcej komentarzy (19)

Tytan

w Hydepark

47piorunów

Obrazek trafny w 100%. O jak mnie to wkur...wia. Polacy naród migrantów. W ciągu ostatnich 20 lat kilka milionów Polaków pracowało za granicą. Nawet obecnie za granicą pracuje więcej Polaków niż jest Ukraińców w Polsce. Połowa kolesi u mnie w robocie wybudowała sobie domy zapierniczając zaraz po wejściu do EU w jakiś gównopracach w Anglii czy Niemczech. A teraz ci sami kolesie są pierwsi do wyrzucania Ukraińców z Polski . Jeden z nich przez 15 lat pobytu w Anglii języka się nie nauczył. Ale teraz oczywiście szału dostaje jak słyszy, że "Upadlińcy rozmawiają po ukraińsku" Bo tu jest polska Polska i mówi się po polsku.

Najgorsze jest to, że to nie jest tak, że ci ludzie spadli z nieba - cała ta narodowa patologia siedziała gdzieś pod kamieniem, ale nagonka ze strony polityków na Ukraińców sprawiła, że poczuli się solą tej ziemi.

Jasne, są Ukraińcy którzy popełniają przestępstwa, ale są deportowani i wówczas najczęściej trafiają na front. Szkoda, że w ten sposób nie da się pozbyć rodzimej patologii. Szlag człowieka trafia jak widzi to co się dzieje.

Kosmonauta0piorunów

Wszędzie są podobne problemy. Czytałem ta książkę tarczynskiego o USA "oslizgle macki wiadome siły" no to pisze wprost ze ludzie w drugim pokoleniu imigrantów potrafili prześladować innych uważając ich za obcych ;-) np Irlandczyków czy włochów

Autorytet0piorunów

@krzysztof-2 uważam że to nie jest ten sam komplet ludzi a wiele komentarzy wnecie to zwyklackie ruskie boty i te same boty które to lajkuja

Pokaż więcej komentarzy (14)

GURU

w Hydepark

50piorunów

Rosja obchodzi swoje święta na swoich zasadach. Święto Flotylli celebrowano przy ogromnym malowidle okrętu podwodnego - sam okręt się nie pojawił.

Więc na na Dzień Wojsk Powietrznodesantowych (obchodzony 2 sierpnia) 41-letni weteran Wojsk Powietrznodesantowych skoczył z samolotu i spektakularnie przybił gwoździa na lotnisku w Watutlino.

Spljat

Prawdopodobnie spadochroniarz zaplątał się w linach nośnych przy wyjściu z samolotu, przewrócił się i nie mógł się uwolnić ani pociągnąć za spadochron zapasowy z powodu niskiej wysokości.

https://streamable.com/osr4ep

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fanatyk

w Hydepark

50piorunów

Pięknie, wypożyczyłem kajak i po 200 metrach siedziałem d⁎⁎ą w wodzie, tak nabierał xD w porę zawróciłem i wymienili mi na inny ale niesmak pozostał

Wirtuoz4piorunów

@Gilgamesh 10 lat pływam po kilka razy w roku po całej Polsce z ekipą w 20-30 kajaków i jeszcze nie widziałem przeciekającego. Ja bym to chyba potraktował jak znak opatrzności i poszedł pieszo :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fanatyk

w Hydepark

16piorunów

Czytam sobie, że Wrocław przy okazji remontu Mostów Trzebnickich chciał je poszerzyć - kto tam jeździ ten wie, że to bardzo wąskie gardło - ale nic z tego, bo konserwator zabytków mówi NIE. Naszła mnie taka refleksja.

Mamy zabytek, który nie spełnia swojej funkcji z racji na to, że świat się zmienił od czasu, gdy obiekt powstał - dla przykładu ten most, czy słynna kostka brukowa po Niemcu, którą do dziś można jeździć po wrocławskim Szczepinie. Ochrona zabytków generalnie jest ważna, ale co w przypadkach, kiedy zabytek zaczyna być wrzodem na tyłku? Powinniśmy przymknąć oko na jego status i radykalnie zmodernizować, czy mimo wszystko uparcie go utrzymywać w takim stanie jakim jest? A może jest trzecia opcja, tak jak zapewne na wspomnianym Szczepinie, główna ulica osiedla (Zachodnia) jednak jest asfaltowa i tutaj albo jednak zaorali poniemiecką kostkę, albo wylali na nią asfalt, co jest pewnym kompromisem - tylko w przypadku mostu zrobienie takiej nowoczesnej nadbudówki będzie pewnie koszmarnie kosztowne.

Proszę o komentarze szczególnie osoby uważające, że zabytek trzeba chronić za wszelką cenę - w swojej ignorancji w tym temacie nie umiem wymyślić jaką wartość to może nieść "za wszelką cenę", a w przypadku głosu sprzeciwu łatwiej mi wymyślić argumenty (bo jestem kierowcą)

Czy powinniśmy za wszelką cenę utrzymywać zabytki, nawet jeśli nie spełniają już swoich funkcji wystarczająco?

  • tak, powinniśmy je utrzymać na wszelkie sposoby9% (9 głosów)
  • nie, są pewne granice72% (71 głosów)
  • powinniśmy szukać trzeciej opcji, nawet jeśli będzie wymagać ogromnych kosztów11% (11 głosów)
  • OP to przełącznik nożny (pedał)8% (8 głosów)

99 głosów

GURU1piorunów

@ZohanTSW Wrocławskiego konserwatora zabytków moznaby po 4 latach zamykać bez procesu za korupcje i niekompetencje - nikt niewinny nie będzie siedział w rezultacie.

Tytan0piorunów

przecież to proste, takie nieruszalne zabytki czasami się zapalają, zawalają, albo są przez przypadek wyburzane

Pokaż więcej komentarzy (20)

Mistrz

w Wiadomości Polska

39piorunów

Audyt Szpitala Południowego: dyżury po 48, 60, 72 godz. bez przerwy, rekord 110 godz. Funkcja koordynatora SOR nie istniała

— Audyt pokazał dyżury po 48, 60, 72 godz. bez przerwy, a rekord w Szpitalu Południowym został odnotowany 110 godz., prawie pięć dób — powiedział Rafał Trzaskowski na konferencji prasowej. #wiadomoscipolska #polityka #szpital #owcacontent

Mistrz

w Wiadomości Polska

34piorunów

Oddał w spadku mieszkanie szpitalowi. Zamiast rodziców pacjentów nocują tam turyści, a mieszkaniem zarządza syn prezesa hotelu przy szpitalu

Samotny starszy mężczyzna przekazał swoje mieszkanie w darze Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Nie nocują w nim jednak rodzice małych pacjentów, tylko... turyści. Jak ustalił Onet, lokalem zarządza i wynajmuje go komercyjnie syn prezesa spółki prowadzącej hotel przy szpitalu. Zarówno

Fanatyk

w Hydepark

25piorunów

Jako że odliczam ostatnie dni do urlopu, który tym razem niestety spędzę nad polskim morzem (niestety bo zimno), to powspominałam sobie swoje poprzednie wyjazdy, jeden szczególnie zapadł mi w pamięć 😅

Pisałam jakiś czas temu o starej pracy na miotle, że polecieli w c⁎⁎ja z kasą. Właśnie wtedy wydarzył się tamten urlopik, który jeszcze przed zamieszaniem z kasą miał być na totalnego biedaka, a wyszedł jeszcze bardziej xD

Był to też mój pierwszy 'dorosły' wyjazd nad morze, po wielu latach, więc mimo skromnych planów, byłam mega podjarana.

Podróż
To były jeszcze czasy, że booking.com nie istniał, albo nie miałam o nim pojęcia, więc w poszukiwaniu noclegu trzeba było przekopywać się po różnych stronach, na których ogłaszały się różne noclegownie. Potem trzeba było dzwonić wszędzie po kolei i pytać o wolne miejsca, przy okazji korygując często ceny bo 'uuuups zapomniało nam się zmienić', oczywiście cena zawsze szła w górę 😛
Problemem było też to, że załatwiałam te wakacje na tydzień przed wyjazdem, więc większość ośrodków była już pełna.
Ale udało się, znalazłam pole campingowe w pobliżu Mielna, gdzie wynajęłam przyczepkę dwuosobową dla siebie i swojej lepszej połówki. Wtedy nie mieliśmy jeszcze aut a nawet prawka, więc trzeba było jeszcze kupić bilety na pociung, gdzie udało się zarezerwować 2x brak gwarancji miejsca normalny.
Ogółem lubię jeździć pociągami, ale wtedy to był koszmar, spocony wagon, bez klimatyzacji, wypchany do granic możliwości grażynami, płaczącymi dziećmi i sebkami z muzyką z głośników. Ale jedziemy na wakajki jeeeeej!
Niestety pociągi do dziś mają tendencję do omijania mniejszych nadmorskich miejscowości, więc po wyjściu z pociągu, waląc jak menele, musieliśmy jeszcze złapać jakiś lokalny bus, który też zbyt blisko naszego campingu nie stawał xd

Camping
To był mój pierwszy raz na campingu 😅 oczywiście nie spodziewałam się hotelu*, szczególnie że kosztowało mnie to chyba 20 zeta za noc, no ale właściciele mogli się bardziej postarać xD teren w większości pokrywała trawa niemal do kolan, jedynie wydeptane ścieżki i miejsca pod namioty stały na płasko. Na cały camping były 2 kible i 2 prysznice, wszystko koedukacyjne, przed ciekawskimi spojrzeniami chroniły jedynie parawany. Fug spod grzyba nie sposób było dostrzec, mało kto używał po sobie mopa po załatwieniu czynności, więc szansa na utratę zębów była niezerowa. Kolejki do tego przybytku były najgorsze. Teren może i nie był zbyt duży, ale czasem już z irytacji oczekiwaniem olewałam to mycie, bo przecież mogę się wykąpać w morzu hehe.
Sama przyczepa to było zderzenie ze wczesnym PRLem, ale z całym inwentarzem minionego czasu i przerobionych lokatorów. W środku była stara kuchenka gazowa na butlę, parę dziurawych garnków i patelnia, która uratowała nam wyjazd. No i mały stolik z ławeczkami po obu stronach.
Łóżko niewygodne i ciasne, całą noc się tutlałam z jednej sprężyny na drugą, ale na wakacjach nie chodzi o to aby się wyspać, nie???
Jak na dwuosobówkę to w sumie nawet mi samej byłoby ciasno.
Robaki 🫣 były wszędzie, wieszaliśmy chleb na uchwytach szafek bo strach było na stole zostawić. Zakładam że miały w przyczepie jakieś siedlisko, bo nie wydaje mi się, że tyle ich z zewnątrz wchodziło. Ale nie ważne, wakacje, bawimy sieeee.

Mielno
Nie byłam tam wcześniej, a nadmorskie miejscowości, które poznałam za dziecka zapamiętałam jako urocze.
Mielno niestety nie spełniło moich oczekiwań co do polskiego morza.
Ale panie, kto to wiedzioł, nie czytalimy, zapłacili, tera trzeba udawać, że jest za⁎⁎⁎⁎ście 😍
Zacznę od tego, że na mapie nasz camping wcale nie wydawał się tak daleko. Ale kiedy wypełniliśmy plecaki kocami i trunkami i udaliśmy się w dziewiczą podróż na plażę, okazało się że droga ciągnie się w nieskończoność, a jeszcze trzeba wrócić. I tak dzień w dzień.
Były jakieś autobusy, ale nie dość że według rozkładu jeździły bardzo rzadko (2x dzienne?) to tak na prawdę nie jeździły wcale, chyba że akurat byliśmy już w połowie trasy z autobuta to potrafił nas minąć radosny autobus. Rozkład? Jaki rozkład? Tak na prawdę jedyny autobus, który nie zawiódł przez cały wyjazd był ten, którym przyjechaliśmy z Koszalina. Co niestety później miało swoje smutne konsekwencje.
Niezawodny but zaprowadził nas w końcu do Mielna 👀 a na miejscu, festiwal spierdolenia. Zewsząd dochodzące umcyk umcyk, drące mordę seby, wkurwione karki, wszędzie syf kiła i mogiła. My ubrani na metali, wtedy jeszcze za sam wygląd szło dostać wpierdol, nie było ulic pełnych alternatywek, do których na dziś dzień wszyscy są przyzwyczajeni, więc cichaczem przemknęliśmy przez to miasto potencjalnej śmierci i... w końcu! Szum fal, ptaków darcie japy I ten charakterystyczny zapach gnijącego glona 😍
Ale, jak już mym oczom ukazała się plaża, byłam rozczarowana, nie wiem już który raz na tym wyjeździe. Piasek nie był biały, ani nawet żółty, taki w kolorze sraki z powtykanymi gdzieniegdzie flaszkami i chusteczkami nawilżanymi. Zaraz obok konkurujące ze sobą biczbary, który zrobi największy hałas. Plaża żałośnie wąska. Stężenie ludzi na metr kwadratowy gorsze niż w lidlu na promocji karpia. Wszędzie patologia, krzyk i nieprzyjazne mordy.
Ja słyszałam w późniejszym czasie, że Mielno to taka letnia imprezownia i na spokój nie ma tam co liczyć, na tamten moment podpisałbym się pod tym wszystkimi ręcyma, ciekawe jak tam jest teraz? Od tamtego czasu moja noga tam nie postała i z lepszą połówką do dziś nie szczędzimy wrednych komentarzy na to miejsce xD
Ale uj, bawiiiimy sieeee.
Trzeba było odejść kawałek od głównych wejść, aby znaleźć w miarę spokojne miejsce na rozbicie kocyka. Morze też mnie nie zachwyciło, nie było przejrzyste a temperatura w nim wykręcała mi kości, ale c⁎⁎j, zapłacone, trzeba korzystać. Niestety nie tylko tenperatura wody była niska. Przez cały, calutki wyjazd piździło jak cholera. Wiatr był taki, że urywał głowę. A w tym czasie we wrocku 30 stopni, trzeba było zostać w domu xD

Jedzonko
Jak już wspominałam, nasz budżet był niewiele wyższy niż dniówka chińczyka w fabryce azbestu.
Ale hej, są wakacje, trzeba zaszaleć, rybka i frytasy z suruwą nęcily zapaszkami.
Wybraliśmy się do niewyglądającejnadrogą knajpy z fiszem. Menu nie wyglądało przyjaźnie dla naszego portfela, ale była szansa po tym wyżyć. Niestety kiedy doszło co do czego, to na nasze szczęście zostaliśmy poinformowani jeszcze przed zamówieniem (tak, byliśmy debilami), że podane ceny są za 100g i tak na prawdę nie stać na na zeżarcie tej cholernej ryby xD
Skończyło się na wizycie w jakiejś lipnej pitcerii, margerita i sos czosnkowy, na bogato.
I było to nasze pierwsze i ostatnie jedzenie wychodne. Poza tym gotowaliśmy sobie na tej starej kuchence i pordzewiałych naczyniach, ale bardzo szybko nasze posiłki stawały się coraz bardziej biedne xD wspominałam wcześniej o tym, że patelnia uratowała nam wyjazd. A to dlatego, bo mieliśmy coraz mniejsze pole do popisu w okolicznej biedronce I w końcu zaczęliśmy się żywić jedynie tostami z serkiem topionym xD ale paaanie, co to były za tosty, pryma sort. Usmażone na patelni, z tym serkiem na którego myśl się teraz wzdrygam, bo podgrzany przyklejał się do podniebienia jak po⁎⁎⁎⁎ny.

Rozrywki
Oczywiście mogliśmy zapomnieć o czymkolwiek za co się płaci, więc uskutecznialiśmy spacery po plaży na przemian z leżeniem plackiem.
Czas umilało nam zioło, którego wtedy paliliśmy sporo (pewnie dlatego nie mieliśmy kasy hahaha). Ale fajnie było na plaży w nocy wypalić gibona i patrzeć w czerń. Miałam wtedy wrażenie, że zaraz przyjdzie wielka fala i mnie wciągnie do morza xDD
A co do zjaranych historii, to po nocach bałam się chodzić do kibla campingowego xD trzeba było przejść cały teren a wokół było ciemno jak cholera i z każdej strony dochodziły dźwięki grasujących zwierząt. Raz, kiedy nie wytrzymałam i zdecydowałam się ruszyć, to na powrocie zaczęło za mną biec jakieś zwierzę, tak było, nie zmyślam 😂 do przyczepy nie wbiegłam tylko wpadłam na pełnej k⁎⁎⁎ie razem z drzwiami xD

I tak to się żyło na tych wakajkach. Oczywiście minęły szybko i już trzeba było myśleć o powrocie na miotłę.

Powrót
Mówiłam że autobusy miały rozkład co najwyżej w d⁎⁎ie? A z buta na dworzec koszaliński nie było szans. Stało się co stać się musiało, gruz nie przyjechał, a czas do odjazdu pociągu zszedł na minus. Dojechaliśmy w końcu do Koszalina jakimś busem, który zatrzymał się na naszym przystanku, choć nawet nie było go na rozkładzie. Potem czekało nas kolejne kilka godzin czekania na następny pociąg, w którym oczywiście trzeba było ogarnąć bilety, na szczęście konduktor był łaskawy i częściowo uznał nasz stary bilet, dzięki czemu dopłata mieściła się w naszym awaryjnym budżecie.

Moje kolejne wyjazdy nad polskie morze nie były już tak ekscytujące, choć dwa z nich z powodu towarzyszy wyprawy stały się niezapomniane, ale to zbyt świeży temat aby o nich opowiadać xD
Tym razem też pewnie będzie zabawnie (a tak na prawdę to nie) z powodu potencjalnego towarzystwa 🤡
Od lat zawsze jak jadę nad morze, to w pierwszy dzień jem rybę z frytami na pamiątkę tej jednej, pamiętnej, której zjeść nie było mi dane xD
Tak więc już w najbliższy poniedziałek rybka wjedzie na bogato, a wy spodziewajcie się pogorszenia pogody nad morzem, bo zawsze przypadkiem pakuję do plecaka zimno i deszcz 😛

Dla uwiarygodnienia tej pięknej przygody załączam fotki z jednego z wejść na plażę i swoje zza przyczepowej kuchenki xD

Fanatyk1piorunów

@Shivaa ja też wspominam z ciepłem jakieś wyjazdy pod namiot, gdzie ciągle jadło się makaron z sosem, itp., a teraz jak już człowiek coś osiągnął w życiu, to byle gdzie się nawet nie chce jechać, ot taka kolej rzeczy :smiley:

Pokaż więcej komentarzy (21)

Osobistość

w Hydepark

22piorunów

idę dziś pierwszy dzień na siłkę odkad się upaslam. Życzcie mi powodzenia bo idę tam z ogromnym poczuciem wstydu.

Gruba ryba1piorunów

Z tym samobiczowaniem to sama dla siebie jesteś hamulcowym, bo się będziesz rozglądać tylko czy się kto aby czasem z ciebie nie śmieje.

Osobistość1piorunów

@hatti-vatti akurat siłownia to pierwsze miejsce w którym nie powinnaś się wstydzić. Każdy wie, że przyszłaś coś z tym zrobić, czyli jest już dobrze 😉

Pokaż więcej komentarzy (9)

Mistrz

w Wiadomości Polska

28piorunów

Lotnisko w Radomiu zwolni do 30 procent załogi. Część osób dostanie pracę na Okęciu

Właściciel portu lotniczego Warszawa-Radom próbuje ciąć straty i czeka na wyniki prokuratorskiego śledztwa. W sprawie kontrowersyjnej inwestycji przesłuchano ponad pół setki świadków, a o ewentualnym postawieniu zarzutów zdecyduje opinia biegłego. #wiadomoscipolska #infrastruktura

Fanatyk

w Hydepark

27piorunów

Wchodzę na wypok tylko po to, żeby na jednym tagu poczytać opis do policyjnej mapy z wakacyjnymi śmiertelnymi wypadkami.

Dla wczoraj rzucił mi się jeden opis:

Łódzkie. Wypadek w miejscowości Sypień. 11-letnie dziecko jadące hulajnogą elektryczną zderzyło się z kombajnem rolniczym. Na miejsce skierowano służby ratunkowe. Mimo podjętej reanimacji, 11-latka nie udało się uratować. Kombajn prowadził 48-letni mężczyzna. Był trzeźwy. Wszystkie wiadomości, które uzyskano na miejscu pozwoliły stwierdzić, że winnym tego wypadku był kierujący kombajnem. 48-letni mężczyzna został zatrzymany. Kierowca nie powinien był poruszać się tą drogą, bo była zbyt wąska i dwukierunkowa. Na dodatek miał zamontowany heder, czyli szeroką część do koszenia, a powinien on być zdjęty na czas przejazdu drogą publiczną. Chłopiec miał kask.

Rok temu wrzucałem mema o rolniczych ignorantach jeżdżących z zamontowanym hederem po drogach nawet krajowych. Oczywiście jeden się cudownie zesrał, że takich wypadków nie ma. To teraz mamy doskonały przykład spotkania się dwóch patologii. Nastolatek na hulajnodze i debil rolnik. Ten drugi nie przyznaje się do winy. W pustym jak kanka na mleko łbie nie zaszło myślenie, że coś może takiego się wydarzyć. Równie dobrze mógł być to motocyklista czy rowerzysta.

Oczywiście sami się tłumaczą, że to nie problem. Mam styczność z rolnikami i zawsze jest taka sama gadka. W sumie dobrze to jeden wykopek podsumował:

A co mnie obchodzi że ciężko się ściąga? Rolnikowi zawsze ciężko. Za zimno, za gorąco, za mokro, za sucho, za tani, za drogo - zawsze źle. Ale jak mają na coś wpływ, mieć sprzęt, który da się obsługiwać bezpiecznie i zgodnie z prawem to nieee, bo to stary kombajn panie, kawałek jade, ojciec też tak jeździł.



Jak ci się nie chce to podpisz umowę w biedronce o pracę, sprzedaj bizona na złom i wszystkim to na lepsze wyjdzie w tym kraju.

Oddanie mentalności w punkt. O ruskiej rakiecie też mieli w tamtym tygodniu wiele do powiedzenia, szczególnie jak leciała nad nim. O tym to na kolejny wpis.

GURU2piorunów

@30ohm U mnie kilka lat temu też zdjął babkę w osobówce hederem (╯°□°)╯︵ ┻━┻

U mnie na szczęście rzadko już takich widuję, ewentualnie jakieś stare bizoniska.
Parę lat temu po okolicznych wioskach pobudowali wysepki, które im chyba uniemożliwiają takie podróżowanie

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fenomen

w Hydepark

21piorunów

Hej,

34 godziny trwało samo wypalanie lutownicą kreskowego wzoru na drewnianej ramie przeznaczonej do tego obrazu, z czego około 25 spędziłem przy słonecznym stoliku w kawiarence z moją wystawą. W piątek przyjdę usiąść z nowym projektem.

Obraz należy jeszcze naprawić, papierem ściernym ramę podszorować, ubytki w drewnie uzupełnić, na nowo polakierować, obraz przytwierdzić i dopiero będę mógł wykonać zdjęcia prezentacyjne, a potem dodrukować certyfikat autentyczności.

Myślę, że tysiaka za niego będę prosił. Może ktoś się skusi. Nie będzie do obejrzenia na wystawie, ponieważ nie ma niestety już miejsca. xD Wystawa w kawiarni we Wrocławiu otwarta co najmniej do 16 sierpnia, a bardzo możliwe że i tydzień dłużej. Zapraszam oraz dziękuję.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

22piorunów

Scroluj dalej, to tylko zasilacz impulsowy do zasilania jakiegoś whujposzszarzającego scene urządzenia xDDD
Zwróćcie uwagę na przewód idący do urządzenia a jaki idzie od strony 230V XD


Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Książki

19piorunów

1127 + 1 = 1128

Tytuł: Równi bogom

Autor: Isaac Asimov

Tłumacz: Krzysztof Bednarek

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Rebis

Format: książka papierowa

ISBN: 9788381886918

Liczba stron: 396

Ocena: 8/10

Powieść kupiła mnie już w momencie wspomnienia o rywalizacji dwóch naukowców, którą spowodowała chęć utarcia nosa temu drugiemu. A to doprowadziło do zbadania, co to za dziwna substancja zastąpiła wolfram w zamkniętej butelce. Cały ten splot przypadkowych wydarzeń przerodził się w wynalezienie najlepszej rzeczy, jaką mogła spotkać ludzkość - źródła darmowej, czystej energii. Ale czy rzeczywiście to taki cud?

Lamont nie jest o tym przekonany i dążenie do poznania prawdy przyniosło mu zgubę. Najpierw zasugerował, że to Obcy z para-Wszechświata zbudowali Pompę Elektronową, a nie Hallam, określany jej ojcem. Potem zaś sformułował teorię, jakoby Pompa miała w przyszłości doprowadzić do wybuchu Słońca. Nie przysporzyło mu to zwolenników, za to zyskał wielu przeciwników, w tym najpoważniejszego, czyli Hallama, który zniszczył karierę Lamonta.

Druga część przenosi historię do para-Wszechświata, w którym możemy poznać cywilizację Obcych, skrajnie odbiegającą od Ziemian. Podoba mi się antropologiczne podejście do badań, więc z przyjemnością czytałem o społeczności Obcych. Podziwiam wizję autora o świecie, w którym odmienne zasady fizyki mają przełożenie na formy życia. Autor kontynuował to w trzeciej i ostatniej części, pokazując przedstawicieli społeczności od urodzenia żyjących na Księżycu. Nie dość, że to ciekawy pomysł, to jeszcze został wiarygodnie napisany.

Zaskoczyło mnie też to, jak proste było rozwiązanie problemu, przed którym stanął Lamont. Zamiast walczyć z czymś, czego ludzkość w życiu nie chciałaby się pozbyć, wystarczyło stworzyć coś, co zwalczy negatywne skutki Pompy Elektronowej.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Pokaż więcej komentarzy (4)

GURU

w Rowerowy Równik

21piorunów

352 962 + 37 + 22 = 353 021

Pierwsze to klasyczne zbieranie kwadratow - drugie to zas triathlon by @Ragnarokk - przejedz rowerem, zlap gume, nie miej jak zmienic, wroc piechota do auta, rozplacz sie pod prysznicem :P

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (3)