jajkosadzoneGURU
5piorunówMmm,dlaczego mnie to nie dziwi xd
#portalerandkowe #heheszki

Dołączył/a:
jajkosadzoneGURU
5piorunówMmm,dlaczego mnie to nie dziwi xd
#portalerandkowe #heheszki

WujekAlienLider
26piorunówEnergia matcha pop-upu w golden hour, czy może być coś piękniejszego? ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
#heheszki #matcha #popupy
XDDD
matcha czyt sproszkowana zielona herbata
w Japonii szczątek populacji to pije
w Polsce kult z owczym pędem
XDDDDDDDDDDD
AniaSInspirator
55piorunów
Tez kiedys mialem blond tero ino siwe heh
Przecież to Słowianki miały mieć blond włosy, czerwone korale, duże piersi
MoralneSaltoGruba ryba
26piorunówEfekt końcowy renowacji lampy własnymi siłami, bez wiedzy eksperckiej. Trochę blasku tej staruszce przywróciliśmy. Jestem z nas mega dumna i zadowolona z efektu.
Jakby co, to foto "przed" jest po lewej ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
#hobby #starocie #renowacja

Najs
@MoralneSalto fajny plac
dradrian_zwierachsGruba ryba
73piorunówElo. Telefon w trybie oszczędności. Jadę zająć strategiczną pozycję! W tym roku kocioł pierwszej linni dużej sceny. Do zo!

Eh, a ja dopiero w czwartek będę
ShivaaFanatyk
70piorunówZawsze zastanawiałam się jak to jest spędzić dzieciństwo na wielkim blokowisku, z sebixami na ławeczce, ogromnymi przestrzeniami między wysokimi blokami i masą zieleni. U mnie było trochę inaczej.
Podwórko
Mieszkałam we Wrocławiu na Ołbinie, gdzie królowały stare kamienice, podwórza nie były urodziwe, zazwyczaj z małą ilością zieleni, w latach 80-90 nie było jeszcze ładnych placów zabaw, ale mame mogła kontrolować z okna co robią jej pociechy i w razie czego rzucić picie albo piłkę, a potem wrócić do oglądania Mody na sukces i mieszania bigosu.
Mój blok wybudowany został w latach 80, wkomponowany w sąsiednie kamienice był najnowszym na tym podwórku.
Podwórko miało kształt litery U, ja mieszkałam na jego środku. Dzieliliśmy się na 3 mniejsze podwórka, każde nazywaliśmy kolorem na który niegdyś pomalowane były drabinki na placach zabaw: Zielone, Niebieskie i moje, Czerwone. Moje było największe i najbogatsze w sprzęty do tracenia zębów, więc zazwyczaj schodziły się do nas dzieciaki z sąsiedztwa.
Podwórze miało taki kształt, ponieważ na środku znajdowała się duża piekarnia 'Sobótka', odgrodzona wysokim płotem, gdzie później powstała jedna z pierwszych Biedronek w mieście.
Oczywiście zieleni nie było zbyt wiele, trochę smutnej trawy, parę młodych wtedy jeszcze drzew, poza tym ziemne klepisko, gdzieniegdzie beton i tajemne napisy na ścianach (długo głowiłam się nad tym co oznaczało hasło WAL KONIA widoczne z mojego okna).
Podwórkowe legendy
Pewnie każde takie miejsce miało swoje, ja wspomnę tylko o dwóch bo pamięć już nie ta.
Nawiedzona piwnica: z jakiegoś powodu dzieciaki lubią się trochę bać a przed snem płakać z powodu potwora pod łóżkiem. O jednej z kamienic krążyła legenda, że w jej piwnicy powiesił się jakiś ziomek. Miejsce w którym ktoś odebrał sobie życie, ma dla dzieciaków +100% statsów do grozy i 200% szans, że są tam duchy. Piwnica rzeczonej kamienicy, tak jak zresztą wszystkie na tym podwórku, miała swoje wyjście zaraz obok Czerwonego placu zabaw. Był to obskurny zaszczany kąt, ze schodkami w dół i skrzypiącymi drzwiami, za którymi szedł długi, nie ładniejszy korytarz bez oświetlenia, który kończył się piwnicami. Większość dzieciaków mieszkających w tej bramie, wychodziła na podwórko naokoło, aby nie narażać się na ducha samobójcy. Po czym wszyscy radośnie siadaliśmy na tych schodkach i straszylismy się nawzajem.
Oczywiście lubiliśmy grać w prawda-czy-wyzwanie z czego najpopularniejszym wyzwaniem było wejść do tej piwnicy, po czym delikwent był zatrzaskiwany w środku, dopóki jakiś wściekły rodzic nie zaczynał drzeć się z okien aby zamknął zaryczaną jadaczkę. Potem szedł do domu naskarżyć, a reszta ulatniała się. Następnego dnia znowu była sztama.
Krzysiu Wariat: na samiuśkim końcu podwórek mieszkał sobie Krzysiu z bratem i ojcem alkoholikiem. Krzysiu miał koło 20-30 lat i nierówno pod sufitem. Ploty krążyły o nim niesamowite, co się u nich w domu wyrabia. Prawda, byliśmy wrednymi, znudzonymi szczylami i granie w gałę i zamykanie się w piwnicy samobójcy czasem nam nie starczało.
K. lubił się na wszystkich drzeć bez powodu i miał swoje dziwactwa, które niesamowicie nas śmieszyły. Bywały dni, gdy szczytem naszych ambicji bywało wołanie pod jego oknami 'Krzysiu Wariat' i uciekanie gdzie pieprz rośnie, nierzadko spowalniając się nawzajem, aby kolega trafił w ręce Krzysia.
K. Uwielbiał tą grę, wybiegał wtedy wściekły z domu (nie miał daleko bo mieszkał na parterze) i gonił nas miotając przekleństwa.
Któregoś dnia dostarczył nam niecodziennych emocji wyskakując na nas z grabiani. Gdyby ktoś mi wtedy mierzył czas, mógłby paść rekord w dziecięcej kategorii sprintu.
Aktywności
Niestety nie dane nam było brainrotować się w tamtych czasach na tiktoku, więc musieliśmy być bardziej kreatywni. Ale już wtedy byliśmy gender fluid I każdy z nas skakał w gumę, aby potem grać w nogę z bramkami tworzonymi przez trzepak oraz drzewo i smutny kamień (tam czasem trudno było ocenić czy był gol). Każdy z nas plotkował co tam się wydarzyło w ostatnim odcinku telenoweli, a kiedy były mistrzostwa, lataliśmy z szalikami losowych zespołów piłkarskich (bo nie było wyboru, brało się co było). Nikt nie mówił że coś jest babskie albo chłopskie, taki fajny mieliśmy team.
Byłam jedną z niewielu osób, które miały piłkę do nogi, pamiętam ją do dziś jak bardzo na koniec była zajechana przez niezliczone mecze juniorów.
Jedną z moich ulubionych zabaw, była zabawa w wojnę. Byliśmy podzieleni terytorialnie na Czerwonych, Zielonych i Niebieskich. Przemykaliśmy po podwórku krzakami, piwnicami I bramami, zastawialiśmy na siebie pułapki i latał nie jeden kamień. Celne trafienia zwykle kończyły się rykiem i wizytą rodzica poszkodowanego na polu bitwy. Wtedy grzecznie udawalismy, że całkowitą uwagę poświęcamy szczepionym tramwajom w trawie albo kopaniu dołów w piaskownicy.
Z bardziej popularnych dziecięcych zabaw z tamtego okresu było dzwonienie do kogoś domofonem i uciekanie, albo co odważniejsi wdawali się w durnowatą dyskusję z ofiarą. Odkryłam wtedy, że aby wejść do zamkniętej bramy, zazwyczaj wystarczy zadzwonić pod losowy numer i powiedzieć 'cześć, to ja' albo proste 'otwórz'.
Atrakcje
Na podwórku był mały sklepik, gdzie lokalne żule zaopatrywały się w napoje wyskokowe a my w oranżadę z kaucjonowanej butelki. Były też gumy kulki i star czipsy do uzupełniania kalorii po bieganiu z patykami z gównem.
Ponadto w sklepiku tym była maszyna go gier, gdzie wrzucało się ciężko wyciągnięte od rodziców monety i patrzyło jak ustawiają się w rządku cytryna, jabłko, truskawka i śliwka, co znaczyło zniszczenie naszych dziecięcych marzeń o dołączeniu do klasy średniej.
Mieliśmy jeden kosz do gry, niestety parę metrów od niego był ulubiony murek lokalnej partii koneserów taniego wina, więc raczej trzymaliśmy się od niego z daleka.
Lokalsi
Nie mówię, że teraz tego nie ma, ale lata 80-90 były obfite w rozmaite patologie i mocno zakrapiane trunkami, bo ciężko było o sensowniejsze zajęcia.
Była taka jedna grupa, składająca się głównie z młodych facetów z zaprawionymi mordami. Wielogodzinne wystawanie na murku o po bramach czasem robiło się monotonne więc wyprawiali fajerszoły dla znudzonych mieszkańców.
Nie pamiętam ile razy to odwalili ale kilka będzie. Wieczorem, po zmroku, najpewniej z użyciem benzyny, rozpalali ogień w otwartym kontenerze na śmieci. Jarało się jak marzenie, spokojnie potrafiło sięgać mojego 4 piętra i dosięgać pobliskie drzewa. Wtedy, za dzieciaka, było to dla mnie widowisko nie z tej ziemi, sam wjazd straży pożarnej i ugaszenie tego było czadowe. Teraz myślę, ty debilu jeden z drugim, dobrze żeście nas wszystkich nie pozabijali.
Nie zawsze na podwórku było co robić, najczęściej latem w godzinach porannych były pustki bo sporo dzieciaków było na koloniach lub innych wyjazdach.
Jako, że potrafiłam być stara już za młodu, to w takie nudne dni stawiałam fotel przy oknie, kocyk na parapet i wysiadywalam godzinami w tym oknie, obserwując przechodzących ludzi, latające ptaszki oraz objadając się czereśniami i słuchając w radiu Rikiego Martina i krasza Tarkana.
Obecnie to podwórko nie przypomina swoich lat świetności. Po demograficznym boomie dzieciaków było coraz mniej, a nieliczni rodzice z tego podwórka już nie byli tacy chętni na puszczanie dzieciaków samopas. Mój świrnięty sąsiad zaczął obsadzać wszystko co tylko się da, usunął barierki, z piaskownicy zrobił olbrzymią donicę, całe Czerwone zostało ogrodzone płotem i tak sobie stoi i ładnie wygląda, bo funkcji już żadnej innej nie ma, nawet ławki zniknęły, aby przypadkiem ktoś nie przyszedł skorzystać. Może i nie brzmi to tak strasznie, ale znam typa i jego motywacje, dlatego heheszkuję z jego działań na rzecz wyplewienia dzieciaków i innych z JEGO podwórka.
I tak to było, na pewno cieszę się, że mnie puszczano codziennie samopas na podwórko, zamiast być ciąganą przez rodziców po zajęciach dodatkowych. Było fajnie.

@Shivaa przyznaj się, że Tarkan dalej jest Twoim crush ( ͡° ͜ʖ ͡°)
za gówniarza pamiętam że właśnie trójkąt i ołbin (u nas znane jako "jedności", ale to drugi trójkąt razem z nowowiejską i wyszyńskiego) miały patusiarską renomę, i mówię to jako mieszkaniec sebiksowego nowego dworu.
tomilidzonsGURU
22piorunówZgony w Polsce wg tygodnia. Po za tym że na tabelce widać ~zabory~ pandemię, to również widać wzrost zgonów podczas ostatnich rekordowych upałów (26 i 27 tydzień)

@tomilidzons więcej ludzi umiera w zimnym okresie... #zimatykurwo
Spodziewałbym się że to upały dobijają ludzi.
Choć, ostatnia fala gorąca to jakby 1k więcej.
Ciekawe jakby to skorelować z pogodą...
BapitanKombaFenomen
31piorunów1091 + 1 = 1092
Tytuł: Obłęd '44. Czyli jak Polacy zrobili prezent Stalinowi, wywołując powstanie warszawskie
Autor: Piotr Zychowicz
Kategoria: historia
Wydawnictwo: Alfa
Format: Rebis
ISBN: 9788380626133
Liczba stron: 512
Ocena: 1/10
Poniższa recenzja będzie jednocześnie zawierać moje prywatne poglądy na temat powstania i innych tematów pokrewnych, do których odwoływał się Zychowicz. Same poglądy Zychowicza nie mają wpływu na tak niską ocenę książki, powody wystawienia jedynki znajdują się na samym końcu. Będzie dużo, wobec czego gdyby coś wydawało się niejasne, proszę o sygnał.
W trwającej właśnie mojej serii lektur poświęconych powstaniu warszawskiemu nie mogłem ominąć „Obłędu ’44” Zychowicza. Wypożyczając tę książkę z biblioteki doskonale zdawałem sobie sprawę, na co się pisze. Wiedziałem, że Zychowicz ma bardzo krytyczne stanowisko wobec Powstaniu Warszawskiemu. Też jestem świadomy stylu, w jakim prowadzi dyskusję. Wiem, czemu Zychowicz ma tak złe zdanie o powstaniu, ale czy jego zaangażowanie brzmi wiarygodnie?
To będzie spoiler, ale chyba umowny: spora część rodziny Zychowicza przeżyła powstanie, to wydarzenie jawiło im się jako koszmar i nie dziwi mnie, że Piotr Zychowicz wyniósł taki pogląd z domu. Problem jednak polega na tym, że przez lwią część książki Zychowicz po prostu atakuje wszystkich: Bora-Komorowskiego, Chruściela, Okulickiego, Armię Krajową jako całość, Polskę i nas Polaków. Wiem, że człowiek w nerwach potrafi napisać, że "Polacy to najgłupszy naród Europy", ale wyjątkowo głupim lub podłym wydaje mi się opluwać wszystkich na chłodno, podpisywać się tym swoim imieniem i nazwiskiem i zarabiać niemałe pieniądze (30 tys. sprzedanych egzemplarzy „Obłędu ’44” w pierwszych tygodniach!). Zychowicz miewa rację pisząc, że Polacy są impulsywni i zbytnio ufają obcym mocarstwom, ale ręce mi opadają jak zasugerował, że w historii Polski najlepszym okresem było panowanie Jaggielonów i ogólnie gdy nie Litwini to nasza historia potoczyłaby się jeszcze gorzej. Walenie jednak po Polsce i Polakach na każdej stronie jest po prostu męczące i obraźliwe. Autor czasem napisze o bohaterskiej postawie samych szeregowych powstańców, Sosnkowskim, Grocie-Roweckim ceniąc jego przenikliwość i ostrożność (z tym drugim się nie zgadzam, bo Rowecki jako lider Polskiego Państwa Podziemnego wykazywał się dość lekkomyślnym stosunkiem do swojego bezpieczeństwa, ułatwiając kilku zdrajcom wydanie go Niemcom) czy też innej postaci z naszej historii, ale to nie brzmi wiarygodnie, to wygląda jak łatka, przykrywająca niechęć do własnego kraju.
Sam uważam powstanie za przegrane militarne, ale (wbrew opinii Zychowicza) szok, jakim okazała się cena powstania, był na tyle duży, że w następnych latach „Solidarność” mająca w pamięci koszt wojny była świadoma, że jak pozwoli sobie na wiele to sprowadzi do Polski czołgi radzieckie, które powtórzą hekatombę. Zychowicz odrzuca ten pogląd sugerując, że 1980 nie ma nic wspólnego z 1944 i jeszcze rozwija ten pogląd o dygresję, że w ogóle komunizm upadł wyłącznie za sprawą Reagana, który narzucił agresywne tempo zbrojeń z ZSRR. No dzisiaj po faktach każdy jest mądry, ale w 1980 sam miałbym w głowie, że Rosjanie nie będą się patyczkować i skoro zaatakowali Afganistan to i nas zaatakują, mogąc zrobić z każdego miasta drugą Warszawę. Czy można było uniknąć powstania? Do dzisiaj nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, obawiam się, że to i tak by wybuchło, choćby była to samowola powstańców.
Zychowicz obficie dyktuje, po jakiej stronie Polska powinna opowiedzieć się podczas wojny. Nie podzielam jego poglądów co do relacji z Niemcami. Nie znam treści jego poprzedniej książki, tj. „Paktu Ribbentrop-Mołotow”, ale domyślam się, że w „Obłędzie” się powtarza. Generalnie Zychowicz uważa, że sojusz z Niemcami sprawiłby, że Polska nie zostałaby tak zniszczona, nie doszłoby do zniszczenia Warszawy (dygresja: zdaniem Zychowicza bardzo ładnego, czego też nie podzielam, gdyż miasto było ładne tylko na zdjęciach. Prawdziwa Warszawa to nędza społeczna), czy też nie doszłoby do mordów na Wołyniu (sic! Zychowicz kompletnie nie rozumie relacji polsko-ukraińskich, które doprowadziły do tego nieszczęścia). Cóż, przed wojną Niemcy widzieli w nas wroga, może co najwyżej szanowali Piłsudskiego, ale po jego śmierci od razu ujawnili swoje stanowisko co do nas. Podpisanie paktu Ribbentrop-Mołotow i wspólne zaatakowanie ZSRR mogło by nic nie dać. Skoro III Rzesza potrafiła zerwać pakt z ZSRR to co by jej szkodziło po opanowaniu Białorusi zaatakowanie Polski z dwóch stron, zwłaszcza gdybyśmy byli wykrwawieni po walach na Białorusi i Ukrainie? I czy Ukraińcy omamieni propagandą sowiecką i obietnicą niepodległej Ukrainy nie doprowadziliby do mordów na Wołyniu wcześniej?
Tyle alternatywna historia, skoro Zychowicz ją stosuje to i ja się pobawię. Ale nadmierna wiara w Niemców po prostu boli, zwłaszcza że jako Pomorzanin doskonale pamiętam, że kilka tygodni po wybuchu wojny w zbrodni pomorskiej Niemcy zamordowali ponad 50 tys. Polaków, w większości przedstawicieli klas wyższych i elit intelektualnych. W następnych miesiącach na Pomorzu terror był niewyobrażalny, Niemcy śmiało stosowali odpowiedzialność zbiorową, gdzie za „działalność przestępczą” cała rodzina była wysyłana do obozu koncentracyjnego. A teraz paradoks. Sny Zychowicza o Polakach walczących z Niemcami bardzo się ziściły właśnie na Pomorzu. Jak Niemcy zmuszali Polaków do wcielania się do Wehrmachtu. Kto mógł to uciekał i jako dezerter zasilał Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie, „wnosząc w posag” broń zdobyczną. Ale nie wszyscy mieli to szczęście i część Polaków zginęła jako żołnierze Wehrmachtu pod Monte Cassino czy Stalingradem. Na Pomorzu Sowieci uchodzili za dzikusów, ale zdecydowanie byli mniejszym złem, gdyż nie stosowali takiego terroru jak Niemcy. Tyle, jeśli chodzi o natarczywe pisanie przez Zychowicza, że ZSRR to zło wcielone, a chwała należy się Narodowym Siłom Zbrojnym, bo pod koniec wojny zawarły taktyczny sojusz z Niemcami.
Nie będę negować poglądów Zychowicza na temat dowódców AK, bo ich decyzje podczas powstania nie były dobre. Tylko no tak jak pisałem, dzisiaj po czasie wszyscy są mądrzy i nie czuję się na tyle pewny, by kogokolwiek atakować personalnie i za konkretne czyny. Powiem więcej, pisząc "ich decyzje podczas powstania" to w rzeczywistości "podzielam ogólny pogląd historyków, którym w tej sprawie ufam i wierzę, że ich poglądy mają oparcie w faktach". Ale gdybym poświęcił cały rok na studiowanie całej dostępnej literatury i podjęcie jednoznacznej dyskusji, to hamowałbym język, pisząc ostrożniej.
Ocenę jednak zacząłbym od opisania nastrojów społecznych. Bo o tych Zychowicz nigdzie nie wspomina. Atakując wszystkich właściwie nigdzie nie poruszył tego temu, nie uwzględnił go w ocenie. Brak ten dyskwalifikuje książkę. W tym miejscu esej historyczny staje się pamfletem.
Styl, jakim jest napisana ta książka, jednoznaczne oceny, pomijanie wielu czynników, mających wpływ na powstanie czy historię Polski podczas wojny w ogóle skreślają tę książkę. Do tego dorzucam całkowity brak przypisów. Jest bibliografia, ale przy tak kontrowersyjnych poglądach wydaje mi się konieczne jasne zasygnalizowanie, skąd autor czerpał wiedzę. Bez przypisów uważny czytelnik może oskarżać Zychowicza o celowe manipulacje, byle tylko teza się zgadzała. Nie interesuje mnie, że esej nie wymaga przypisów, jeśli oskarżamy kogoś o coś najgorszego to oczekuję jednoznacznych dowodów.
Zychowicz żerując na sensacjach nie jest historykiem tylko populistą i demagogiem, dokonujących znacznych szkód w polityce historycznej. Niech ma swoje poglądy, tylko niech nauczy się je głosić na spokojnie, z jednoznacznymi dowodami i w szerszym zakresie. Niestety krytyka ze strony historyków nie przyczyniła się do zmiany stanowiska Zychowicza. Temu nadal dobrze jest być Stanowskim badań historycznych. Szkoda tylko, że na ten cynizm nabiera się tysiące Polaków, gotowych kupić jego najnowszą książkę. Ja tymczasem poczekam, aż ukaże się inna książka o podobnej tematyce, ale napisana na chłodno.
Prywatny licznik: 29/50
#bookmeter #czytajzhejto #historia #powstaniewarszawskie #bapitankombaczyta

Moim ulubionym epizodem tego świetnie zaplanowanego powstania jest akcja, jak oddział na samym starcie bez podjęcia walk uznał, że nie ma sił na jakiekolwiek działania zaczepne, po czym zacząć odwrót do Lasów Chojnowskich, a podczas ewakuacji został zdziesiątkowany w podwarszawskiej wsi gdzie sam wpadł na niemiecki garnizon.
PW rozpoczęła decyzja dowódców. Nie nastroje społeczne. Decyzja była absurdalna, opierająca się na życzeniowym myśleniu. Oczywiście nie czyni to tez Zychowicza mądrzejszymi.
że w następnych latach „Solidarność” mająca w pamięci koszt wojny była świadoma, że jak pozwoli sobie na wiele to sprowadzi do Polski czołgi radzieckie
Myślę że przeceniasz wpływ jaki miało to na „Solidarność”, raczej bardziej wpłynęła na to Praska Wiosna i operacja Dunaj z '68.
Generalnie Zychowicz uważa, że sojusz z Niemcami sprawiłby, że Polska nie zostałaby tak zniszczona, nie doszłoby do zniszczenia Warszawy
Jest tutaj ziarno prawdy - tak na chłodno patrząc to w tym scenariuszu Polska miała największe szanse na przetrwanie i ugranie czegoś, ale raczej wymagałoby to akceptacji dużych ustępstw (pogodzenia się np. z utratą pomorza) oraz wyczucia politycznego. Obydwu rzeczy nie widzę patrząc na międzywojenną elitę polityczną. Nie mówiąc już o tym że tak nie na chłodno to nie byłby kraj który chciałbym widzieć jako swoją ojczyznę.
Cóż, przed wojną Niemcy widzieli w nas wroga, może co najwyżej szanowali Piłsudskiego, ale po jego śmierci od razu ujawnili swoje stanowisko co do nas. Podpisanie paktu Ribbentrop-Mołotow i wspólne zaatakowanie ZSRR mogło by nic nie dać. Skoro III Rzesza potrafiła zerwać pakt z ZSRR to co by jej szkodziło po opanowaniu Białorusi zaatakowanie Polski z dwóch stron
Zauważ że w przypadku gdy zakładamy sojusz z III Rzeszą, jest to scenariusz w którym wykorzystujemy to do "dopakowania" armii jako front przeciw ZSRR. W takim wypadku Niemcy raczej przenieśliby ciężar na front zachodni i kolonie, a Polska miałaby czas na ogarnięcie się militarnie na tyle żeby nie byłoby to tak łatwe. A zakładając wczesny wpierdol dla ZSRR i silniejszą polską armię to możliwości geopolityczne są całkiem niezłe.
bartek555Lider
57piorunówMiliard baterii z upsow do smieci. Niestety trzeba sie z tym liczyc jak sie odstawia statek na rok.

Wrzucasz je do morza?
Wystaw na olx za darmo z odbiorem osobistym i zaraz przyjedzie ktoś.
walus002Fanatyk
11piorunówNa wakacje do Kambodży!
W końcu ktoś pomyślał o letnim, męskim wypoczynku w Kambodży😎
Kompletyny brak środków bezpieczeństwa, zabawa na poligonie - dookoła huk i wybuchy granatu… można też spokojnie wypić piwo.
Letni obóz dla mężczyzn. Turyści w Kambodży mogą postrzelać z RPG, AK i 50-cal - strzelanie na poligonie kosztuje grosze
Podstawowy pakiet kosztuje 65 dolarów lub można stworzyć własny program:
automat - 60 dolarów
granat ręczny — 140 dolarów
strzał z RPG — 500 dolarów
Żadne tam SPA, parawany czy waty cukrowe..
https://streamable.com/gtimk7

https://x.com/i/status/2080045160759455807
W czasach gdy byłem w Kambodży krążyła legenda iz za dopłatą można z RPG rozwalić krowę
SciBearMonkyTytan
27piorunówKatastrofa Piper Alpha (6 lipca 1988) – dlaczego przeżyli ci, którzy złamali zasady?
Katastrofa platformy wiertniczej Piper Alpha to najtragiczniejszy wypadek w historii górnictwa morskiego – pochłonęła 167 ofiar (165 pracowników i 2 ratowników). Najbardziej przejmującym i paradoksalnym wątkiem tej tragedii był fakt, że przeżyli głównie ci, którzy zlekceważyli oficjalne procedury.
System, który stał się pułapką
Oficjalny protokół nakazywał pracownikom udać się do punktów zbiórki (głównie do modułu mieszkalnego) i czekać na rozkazy oraz ewakuację helikopterami.
Łodzie ratunkowe okazały się bezużyteczne. Dym i płomienie odcięły do nich dostęp, a część z nich topiła się na żurawikach od ekstremalnego gorąca, zanim w ogóle zdołano je opuścić. Udało się zwodować tylko jedną łódź, która i tak została uszkodzona.
Moduł mieszkalny zamienił się w klatkę. Osoby, które ślepo czekały na instrukcje, zginęły w wyniku uduszenia lub pożaru.
Przeżycie za cenę nieposłuszeństwa
Ocalałym życie uratował fakt, że zignorowali zakazy. Zamiast czekać na pomoc, zdecydowali się na dramatyczny krok – skok do płonącej, lodowatej wody z wysokości nawet 20–30 metrów. To właśnie ci ludzie, którzy zaryzykowali nieposłuszeństwo, zdołali przetrwać.
Jak Piper Alpha zmieniła zasady bezpieczeństwa (offshore)?
Tragedia ta doprowadziła do całkowitej rewolucji w przepisach i technologii na platformach (tzw. Raport Lorda Cullena):
Nowe łodzie i ewakuacja: Wprowadzono zamknięte łodzie swobodnego spadku (Free-fall lifeboats), które zrzuca się pod kątem do wody, by od razu odpłynęły od pożaru. Nowe łodzie mają własny zapas powietrza i zraszacze kadłuba. Wprowadzono też ewakuacyjne rękawy elastyczne (escape chutes).
Prawo do zatrzymania prac: Każdy pracownik zyskał pełne prawo (i obowiązek) przerwania dowolnej operacji, jeśli uzna, że zagraża ona życiu – bez konsekwencji służbowych.
Obowiązkowe szkolenia (BOSIET): Wszyscy pracownicy musieli zacząć przechodzić rygorystyczne treningi przetrwania – w tym skoki do wody czy symulacje ewakuacji z tonącego helikoptera.
Niezależny nadzór i ocena ryzyka: Kwestie bezpieczeństwa odebrano organom odpowiedzialnym za wydobycie i wprowadzono obowiązkowe dokumenty ryzyka (Safety Cases).
Ochrona konstrukcyjna: Moduły mieszkalne zaczęto oddzielać od stref wysokiego ryzyka (głowic i rurociągów) pancerne ścianami ogniotrwałymi i wybuchoodpornymi.

Przejebane, ogien albo sie utopic to chyba jedyne opcje smierci ktore mnie nie kreca
www1Debiutant
2piorunówKrótki esej o źródłach statystyki, na której opiera się dzisiejsze AI. Galton ukuł termin „regresja", badając, które rodziny uznawał za warte przyszłości. Dalej: Quetelet i jego „człowiek przeciętny", karty dziurkowane Holleritha w rękach okupanta i Du Bois, czarny

Histmag.orgMocarz
33piorunówW XIX w. pozbawieni własnego państwa Polacy szukali nowej ziemi obiecanej. Józef Siemiradzki zachęcał do emigracji do Brazylii, a Bolesław Prus rozważał przyszłość polskiej kolonii w Afryce. \ #historia #ciekawostkihistoryczne #ciekawostki

Pirat200Koneser
5piorunówOto jak lokalni urzędnicy marnują budżety gmin. Przy okazji pod pretekstem prac utrzymaniowych niszczą przyrodę. https://www.youtube.com/shorts/gkoMYQ22tog
#polska #przyroda #urzedasytozlodzieje #kolesiostwo #fundacjawolnerzeki

tagi
Dowiedziałem się że wyciąganie błota z rzeki oznacza że urzędnicy mają rzekę w d⁎⁎ie.
A jakiś szerszy kontekst? Może z jakiegoś powodu to istotna praca, tylko ten koleś nie ogarnia czemu się to wykonuje.
Nie ma tu ani niszczenia przyrody ani nie wyjaśniono dlaczego to marnowanie budżetu
deafoneLider
22piorunów
Jak jest im dobrze to czego się przypie*ć?
boogieLider
89piorunówNeil deGrasse Tyson, znany astrofizyk i popularyzator nauki, uważa Isaaca Newtona za największego naukowca w historii, ponieważ Newton, pracując samotnie, stworzył fundamenty całej nowoczesnej fizyki i matematyki: prawa ruchu, opisał grawitację oraz ruch planet, w tym eliptyczność orbit, z braku narzędzi matematycznych potrzebnych do tych prac po prostu stworzył rachunek różniczkowy i całkowy, opisał naturę światła. Skala i głębia tych odkryć są tak ogromne i fundamentalne dla dalszego rozwoju nauki, że ciężko wskazać jedną osobę, która choćby zbliżyła się do tego. A to wszystko Newton zrobił przed 30-tką ;)
,,A to wszystko Newton zrobił przed 30-tką ;)"
W tym momencie 3/4 hejto, it's over...
@boogie Jak mnie irytują te podkłady muzyczne i napisy
SzubiDubiDUAutorytet
61piorunówWciąż nie wierzę, że tak mnie wciągnęła prawie 30 letnia gra. Zbudowałem RollerCoastera i nazwałem go McVomit bo wszyscy po nim wymiotują. xD
#rollercoastertycoon #gry

To RCT2 czy OpenRCT2?
RedCrescentGruba ryba
48piorunówZwruszajace historie z #pikabu
Takie rzeczy się zdarzają...
4 godziny temu
2,2 tys.
Witam wszystkich!
To smutna historia.
Leżę teraz w szpitalu. Leczę stare rany.
No i oto przychodzi żołnierz. Prawa noga poniżej kolana w ogóle nie reaguje. Mówię mu: poproś, żeby ci ją odcięli, teraz robią za⁎⁎⁎⁎ste protezy. On się sprzeciwia. No i co z tego. To jego noga.
Pytam: ile masz lat? – 20 – odpowiada. „Kretyn” – mówię. – Kiedy podpisałeś kontrakt? – 6 stycznia 2026 roku. – Kiedy cię postrzelili? – pytam.
26 stycznia...
Ale to bzdura. Pytam: po co, k⁎⁎wa, się tam wpakowałeś!!!???
Jego odpowiedź: mój ojczym to dobry człowiek, a ma długi. Trzeba je spłacić.
Koniec historii.

Dla nich takie ckliwe hiatorie to paliwo dobre niczym wielkie historie o ZSRR.
Nie zdziwiłbym sie gdyby to tam jakis roskomandnadzorkomsomol za tym nie stał. (Za prostowaniem takich informacji online)
4pietrowydrapaczchmurAutorytet
4piorunówJak sie okazuje, gość może i był niezbyt kulturalny (poniosło go trochę) ale podobno nie wydzierał sie na nią bez przyczyny, "bo nie lubi Ukraińców" jak jeszcze niedawno mu sie zarzucało.
Dla mnie dość śmiesznym i niefortunnym zabiegiem jest zakrywanie jej oczu i nie zakrywanie twarzy tego faceta.
Bo wiecie komu zakrywa sie oczy. XD
#polska #wychowanie #wydarzenia #ukraina #bielskobiala #afera #dzieci

@4pietrowydrapaczchmur idź być kacapskim debilem gdzie indziej
zieeeeeew. Słaba zarzutka.
kim_jestesmy_dokad_zmierzamyOsobistość
33piorunówW gorących jakiś chłop pisze, że był z klasy robotniczej, a jego rodzice wysyłali go na wycieczki zagraniczne i korki z angielskiego.
Ja angielskiego nauczyłem się z gier, na pierwszą wycieczkę pojechałem na zielona szkole, a na następną dopiero jak zacząłem zarabiać sam (i to też nie idę razu bo było tysiąc innych wydatków).
Żeby nie było, nie żalę się, bo nie mam na co. Było jak było, i jakoś dało się radę.
W Polsce klasa robotnicza ma po prostu 10x lepiej niż w Pakistanie, Indiach czy Chinach, stąd jest w stanie odkładać pieniądze na rozwój swoich dzieci
Rozwiązanie zagadki jest takie, że chłop był z niezamożnej rodziny inteligenckiej, majętnej jak szlachta gołota w czasach słusznie minionych. Czasem łatwiej przyznać, że jesteś w topce drugiej ligi, niż że walczysz o utrzymanie w ekstraklasie.