Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

michal-g-1Fenomen

Dołączył/a:

  • 105 wpisów
  • 3097 komentarzy
  • 14 obserwujących
HydeparkMmm,dlaczego mnie to nie dziwi xd #portalerandkowe #heheszki
Fenomen0piorunów

@jajkosadzone uuu, mamy tu kolejnych męskich mężczyzn wyśmiewających te niedobre kobiety,)

Jak rozumiem ty jesteś taki dojrzały i odpowiedzialny czy raczej ?

Mocarz0piorunów

@michal-g-1 Myślę, że chłop nawet jeśli szuka to nie wymienia listy żądań i wymaganych cech sam o sobie pisząc jedynie, że jest ojcem i lubi wycieczki i zwiedzanie XDD To jest wyśmiewane, nie błędy z przeszłości.

Fenomen0piorunów

@jajkosadzone Nie przeglądasz takich portal i wwstawiasz screeny z takich portali.

Taak.

GURU1piorunów

@michal-g-1
nie przegladam portali randkowych,bo to rak- a tu masz jeden z tysiecy przykladow dlaczego.

Fenomen0piorunów

@jajkosadzone czyli wychowujesz dziecko, przeglądasz portale randkowe a potem naśmiewasz się z innych, którzy też mają dziecko I też chcą ułożyć sobie na nowo życie

Ty jesteś ok, ale inni w takiej sytuacji to obiekt do drwin

Xd

Oceniłem, ale Ci się nie spodoba ta ocena 😉

GURU0piorunów

@michal-g-1
uuu,mamy twardziela.
Sam od 4 lat wychowuje jako wdowiec dziecko.
Ocen sam

Fenomen0piorunów

@jajkosadzone Nie przeglądasz takich portal i wwstawiasz screeny z takich portali.

Taak.

Fenomen0piorunów

@jajkosadzone czyli wychowujesz dziecko, przeglądasz portale randkowe a potem naśmiewasz się z innych, którzy też mają dziecko I też chcą ułożyć sobie na nowo życie

Ty jesteś ok, ale inni w takiej sytuacji to obiekt do drwin

Xd

Oceniłem, ale Ci się nie spodoba ta ocena 😉

HeheszkiEnergia matcha pop-upu w golden hour, czy może być coś piękniejszego? ( ͡~ ͜ʖ ͡°) #heheszki #matcha #popupy
Fenomen8piorunów

Myślę że ludzią generalnie brakuje luzu.

Robicie podśmiechujki że babka gada englishem o jakiś pierdołach a babka jest po prostu wyluzowana i szczęśliwa.

A że nie jest to luz i szczęście mieszczące się w waszych ciasnych horyzontach to wyśmiewacie

Fenomen3piorunów

@Fly_agaric mnie ten język który babeczka prezentuje bardzo irytuje. Podobnie, jak zetki wrzucające ciągle w rozmowie jakieś anglojęzyczne zwroty, dla mnie to brzmi jak cytaty z seriali czy coś w ten deseń. Owszem, przyznaję, w tzw. "small talku" często są lepsi, ale jak na zajęciach na uczelni puszczałem jakieś filmy z ich branży na YT, naprawdę prostym językiem mówione to zaraz bylo "a jest z polskimi napisami". Czyli, niewiele się przez 20 lat zmieniło. Wtedy angielski rozumieliśmy my, nerdy 😁

GURU2piorunów

@michal-g-1 Moje dzieci się na co dzień pongliszem posługują, bo chowały się w anglojęzycznym kraju, a w domu tylko polski - miesza się cały czas, sam tak robię. W którym języku słowo pierwsze przyjdzie na myśl to pada. Zapewniam cię, że to nie brzmi ani trochę pretensjonalnie, a ta lasia zdecydowanie.

Fenomen3piorunów

@michal-g-1 ponglishem, i gdyby nagrała ten sam filmik po polsku to zapewne nikt by nie robił podśmiechujek. Ale, gramatyka ciężka, lepiej robić wrzutki z angielskiego w polskim

Fenomen1piorunów

@Fly_agaric studiowałem na wydziale gdzie 80% to były dziewczyny, może dlatego nie widzę w tym nic dziwnego;)

GURU3piorunów

@michal-g-1 Po prostu cringe. Nie widzisz, że to cringe'owe jest, jak sukinsyn?

Fenomen1piorunów

@Fly_agaric studiowałem na wydziale gdzie 80% to były dziewczyny, może dlatego nie widzę w tym nic dziwnego;)

HydeparkZawsze zastanawiałam się jak to jest spędzić dzieciństwo na wielkim blokowisku, z sebixami na ławeczce, ogromnymi
Fenomen5piorunów

Czytałeś "To" S. Kinga?

Wyobrażam sobie iż gdyby taka powieść działa się w Polsce, na bank opisywałaby grupkę dzieciaków z Twojego podwórka;))

GURU1piorunów

@michal-g-1 widac ze milenals bo odnosnik do IT, boomersi by mowili the goonies a Ztki stranger things, ehh nostalgia do bezstroskich czazow oraz prostych zdrowych relacji miedzyludzkich to jednak cos universalnego

Fanatyk4piorunów

@michal-g-1 taaa, wtedy się dużo Kinga czytywało, potem schizy po nocach były piękne

Hydepark1091 + 1 = 1092 Tytuł: Obłęd '44. Czyli jak Polacy zrobili prezent Stalinowi, wywołując powstanie warszawskie
Fenomen6piorunów

Zychowicza nie lubię I gada głupoty ALE:

Do dzisiaj nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, obawiam się, że to i tak by wybuchło, choćby była to samowola powstańców.

Taka teza jest jeszcze głupsza.

Wystarczyło go nie rozpoczynać.

Koniec. Kropka.

Decyzja była błędna i niepotrzebna. Spowodowała śmierć tysięcy niewinnych ludzi w imię niczego.

Czy polacy mieli wybór i mogli wybrać współpracę z Niemcami? Tu nie mieli wyboru, takie Zychowiczowe patrzenie na sprawę jest bez sensu.

Czy partyzanci mieli wybór i mogli nie zaczynać rzezi miasta? Mogli.

Czy wiedzieli ze zaczynając powstanie spowoduje ono rzeź? Wiedzieli.

Ocenę jednak zacząłbym od opisania nastrojów społecznych

Czyli to.ma jakiś wpływ? jak jest nastrój to robimy powstanie a jak nie ma nastroju to nie robimy. Nieważne co mówi dowództwo. Tak działa wojsko? Xd

Fenomen1piorunów

@michal-g-1 Ok, czyli wyszedł niezamierzony skrót myślowy. Pozwolę sobie zostać przy swoim zdaniu, ale nie będę ukrywać, zachwiałeś mój pogląd i być może przy dalszych studiach zrewiduję swoje stanowisko. Punkt dla Ciebie.

Fenomen3piorunów

@BapitanKomba

gdzieś wśród grup młodzieży mogłoby przyjść do głowy, że skoro Komorowski odmówił powstania to oni sami zaczną walkę z Niemcami we własnym zakresie,

Na pewno by tak było.

Niemniej gdzieś w Warszawie był sztab i w którymś momencie percepcja zmieniła się z "dzisiaj znowu jakieś grupki gówniarzy zabiły paru Niemców - w zamian zabić 20 cywili" na "dzisiaj miasto zapłonęło i stawia zorganizowany opór - zrównać z ziemią kolejne dzielnice"

Wojsko też musi uwzględniać nastroje społeczne, które może poprzeć powstanie, udzielić stosownej pomocy w przygotowaniach lub dostarczaniu żywności.

gdzieś w Warszawie był sztab AK który prawidłowo ocenił nastroje społeczne: "w mieście są warunki na rozpoczęcie powstania" - z tym nie polemizuję.

Xd postawiłem w kontrze do tezy, jakoby nastroje społeczne wymuszały rozpoczęcie powstania. Taki pogląd uważam za bzdurny. Nie wyartykułoweś tej tezy wprost, więc być może moje xd było przedwczesne.

Sum3piorunów

@michal-g-1 jeszcze trzeba pamiętać, że decyzja o rozpoczęciu powstania była CAŁKOWICIE WBREW rozkazom rządu w Londynie. Do dzisiaj nie jest jasne, czy nie była czasem pomysłem władz ZSRR (forsowanym przez prawdopodobnie złamanego przez NKWD Okulickiego), którym na rękę byłoby pozbycie się, a przynajmniej skompromitowanie niekomunistycznego podziemia.

Fenomen2piorunów

@michal-g-1 W komentarzu rozwinąłem nieco ten wątek: w pierwszych dniach powstania powstańcy naprawdę cieszyli się, że powstanie wybuchło i że mogą zemścić się na Niemcach. To, co ty nazywasz "tezą", nią nie jest. Ja tylko przypuszczam, że gdyby dowództwo opowiedziało się przeciwko rozpoczynaniu powstania to gdzieś wśród grup młodzieży mogłoby przyjść do głowy, że skoro Komorowski odmówił powstania to oni sami zaczną walkę z Niemcami we własnym zakresie, a w ferworze walk dołączą kolejni, co wymusi wreszcie podjęcie decyzji. Jak już pisałem - żaden ze mnie specjalista od powstania, skoro nie potrafię podjąć zdecydowanego zdania, czy powstania można było uniknąć, ale widząc ostre i jednoznaczne oceny spodziewam się, że mają jakieś poparcie. Czytając relacje, gdzie przez pierwsze dni była euforia zakładam, że było poparcie dla samego powstania, o którym część powstańców wiedziało (w jakimś stopniu) jako osoby uczestniczące w przygotowaniach, a nagle odwołanie decyzji mogłoby wywołać efekt odwrotny od zamierzonego.

Ocenę jednak zacząłbym od opisania nastrojów społecznych

Nie wiem, skąd to "xD" na końcu. Wojsko też musi uwzględniać nastroje społeczne, które może poprzeć powstanie, udzielić stosownej pomocy w przygotowaniach lub dostarczaniu żywności. A to już jest interesująco, bo nastroju wśród cywili i powstańców były bardzo różne, nierzadko bardzo niechętne, co rzutowało na samych walkach. Na początku ludność cywilna w większości popierała powstanie, co mogło ośmielić lub dodać otuchy, że podjęto dobrą decyzję. Jak źle rozumuję to po prostu wyprowadź z błędu, nie ograniczając się do drwiny.

Fenomen3piorunów

@BapitanKomba

gdzieś wśród grup młodzieży mogłoby przyjść do głowy, że skoro Komorowski odmówił powstania to oni sami zaczną walkę z Niemcami we własnym zakresie,

Na pewno by tak było.

Niemniej gdzieś w Warszawie był sztab i w którymś momencie percepcja zmieniła się z "dzisiaj znowu jakieś grupki gówniarzy zabiły paru Niemców - w zamian zabić 20 cywili" na "dzisiaj miasto zapłonęło i stawia zorganizowany opór - zrównać z ziemią kolejne dzielnice"

Wojsko też musi uwzględniać nastroje społeczne, które może poprzeć powstanie, udzielić stosownej pomocy w przygotowaniach lub dostarczaniu żywności.

gdzieś w Warszawie był sztab AK który prawidłowo ocenił nastroje społeczne: "w mieście są warunki na rozpoczęcie powstania" - z tym nie polemizuję.

Xd postawiłem w kontrze do tezy, jakoby nastroje społeczne wymuszały rozpoczęcie powstania. Taki pogląd uważam za bzdurny. Nie wyartykułoweś tej tezy wprost, więc być może moje xd było przedwczesne.

DyskusjeTermin „regresja" ukuł eugenik. Esejo-ciekawostka o tym, kto liczy, a kto jest liczony
Fenomen0piorunów

Bardzo bełkotliwy artykuł w onetowym stylu.

Potok o którym mowa to chyba potok świadomości autora, fakty bez ładu i składu. Mam wrażenie że autor nie rozumie znaczenia słów które używa.

Przynajmniej to nie AI slop. AI pisze klarowniej i z większym sensem

Debiutant1piorunów

@michal-g-1 Dziękuję za doprecyzowanie. Skoro zgadzamy się, że nie chodzi o błąd merytoryczny ani o niezrozumienie pojęć, zostaje ocena stylistyczna. Ty uważasz te zabiegi za nieudane, ja za celowe i w większości udane. Tego nie musimy rozstrzygać. Również pozdrawiam.

Fenomen0piorunów

@www1

Dotyczy stylu i stopnia retorycznego skrótu, nie mojego rozumienia matematyki.

Zgadza się

Nie wynika z tego, że nie rozumiem pojęć, których używam.

Nie stawiam takiego zarzutu.

Mój zarzut dotyczy wrażenia jaki esej wywiera

Taką krytykę przyjmuję. Nie przyjmuję przejścia od „napisałbym inaczej" do „autor nie rozumie matematyki" i „to bełkot".

Dlatego pisałem:

Mam generalne wrażenie iż felieton pisał polonista/dziennikarz który na siłę chciał napisać coś o matematyce lecz do końca nie rozumiał co pisze.

I podtrzymuję moje zdanie.

To nie tak że treść jest nieprawdziwą lub błędna. Użyte stylistyczne zabiegi są pokraczne, niepotrzebne, nie do końca trafione, co psuje cały efekt.

Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów literackich;)

Debiutant0piorunów

@michal-g-1 Teraz rozumiem Twój zarzut. Dotyczy stylu i stopnia retorycznego skrótu, nie mojego rozumienia matematyki.

„Odległość" jest w tym zdaniu skrótem: chodzi o miarę odległości od średniej, a „sam opis" o jej funkcję opisową. Rozwinięte zdanie brzmiałoby: „Miara odległości od średniej nie pozostaje długo wyłącznie narzędziem opisu, lecz staje się podstawą oceny". Skróciłem tę myśl celowo. To esej, nie podręcznik statystyki. Twoje propozycje rozpakowują ją do bardziej dosłownego rejestru. Możesz taki rejestr preferować. Nie wynika z tego, że nie rozumiem pojęć, których używam.

Sam zresztą rozstrzygnąłeś ten spór. Odtworzyłeś sens zdania i podałeś jego poprawne parafrazy. Bełkot to wypowiedź, z której nie da się wydobyć spójnej myśli. Ty myśl wydobyłeś bez trudu. Nie odpowiada Ci sposób jej wyrażenia. To jest krytyka stylistyczna, nie dowód braku wiedzy.

Przypisywanie abstrakcyjnemu pojęciu funkcji albo sprawczości to zwyczajne narzędzie eseistyki. Susan Sontag pisze w „Przeciw interpretacji", że „interpretacja jest zemstą intelektu na sztuce", choć interpretacja nie jest osobą i nie może się mścić. Orwell pisał, że język polityczny ma sprawiać, by kłamstwa brzmiały wiarygodnie, a morderstwo uchodziło za szacowne, choć język nie ma własnych intencji. Marks opisywał kapitał jako martwą pracę, która niczym wampir wysysa pracę żywą, choć kapitał nie jest organizmem. W każdym z tych zdań sprawczość pojęcia jest skrótem mówiącym o ludziach i praktykach, które za nim stoją. Nie twierdzę, że każdy taki skrót jest udany. Twierdzę, że sam zabieg jest w eseju normalny.

Możesz powiedzieć, że napisałbyś to zdanie dosłowniej albo że ten skrót jest dla Ciebie nieudany. Taką krytykę przyjmuję. Nie przyjmuję przejścia od „napisałbym inaczej" do „autor nie rozumie matematyki" i „to bełkot". To znacznie mocniejsze twierdzenia, a przytoczony przykład ich nie uzasadnia.

Jeśli widzisz podobny problem w innych miejscach, wskaż konkretnie. Kiedy inny komentujący (na Reddit) znalazł rzeczywistą nieścisłość dotyczącą Galtona, sprawdziłem źródła, przyznałem mu rację i poprawiłem tekst. Zrobię to ponownie, jeśli zarzut będzie dotyczył faktu albo błędu rozumowania. Preferencja dosłownego stylu to kwestia gustu, nie rygoru.

Fenomen0piorunów

@www1

Rozumiem twoją perspektywę, lecz się z nią nie zgadzam.

Mam generalne wrażenie iż felieton pisał polonista/dziennikarz który na siłę chciał napisać coś o matematyce lecz do końca nie rozumiał co pisze.

Gdyby rozumiał, nie pisałby że odległość "była opisem a potem była opisem i czymś więcej":

nie pozostaje długo samym opisem

Osoba rozumiejąca co pisze użyłaby sformułowania "odległość przestaje tylko opisywać", albo "z odległości tej można już nie tylko opisywać"

Widzę tu brak rygoru w kwestii wyrażania swoich myśli w wieeelu miejscach w tekście.

Rozumiem przedstawioną myśl, nie zmienia to jednak faktu iż brzmi ona jak bełkot.

Debiutant0piorunów

@michal-g-1 Nie musisz się pastwić. Wystarczy przeczytać zdanie w kontekście.

„Odległość od średniej" to zwykłe pojęcie matematyczne i statystyczne. Wartość i średnia są dwoma punktami na osi, a odległość między nimi da się zmierzyć. Pierwsza z przytoczonych przez Ciebie definicji nie przeczy temu użyciu. Ona je opisuje.

„Pozostawanie opisem" znaczy co innego: miara, która na początku tylko opisuje, zaczyna służyć do oceniania ludzi i podejmowania wobec nich decyzji. Temu służą kolejne przykłady w tekście, między innymi kwoty imigracyjne i mapy kredytowe.

Dwie wklejone definicje słownikowe nie pokazują więc, że użyłem któregokolwiek słowa bez zrozumienia. Jeśli widzisz w zdaniu sprzeczność semantyczną albo logiczną, nazwij ją i zacytuj. Na razie przytoczyłeś definicje, które temu zdaniu nie przeczą, i nazwałeś to „pastwieniem się".

Fenomen0piorunów

@www1

odległość nigdy nie pozostaje długo samym opisem

odległość

1. «przestrzeń oddzielająca od siebie dwa miejsca lub punkty»

2. «odcinek czasu dzielący dwa porównywalne wydarzenia»

3. «różnica wysokości między dwoma współbrzmiącymi lub następującymi po sobie dźwiękami»

opis

1. «wypowiedź lub tekst, w których są opisane jakieś osoby, przedmioty, zjawiska lub sytuacje; też: czynność opisywania czegoś»

2. «objaśnienia i podpis do rysunku, mapy itp.»

3. «podstawowe dane dotyczące jakiejś publikacji lub urządzenia»

I to tylko jedno zdanie, jak prosiłeś. Nie mam czasu pastwić się dalej

Debiutant0piorunów

@michal-g-1  Certyfikat ludzkiego pochodzenia przyjmuję z wdzięcznością, w 2026 roku to prawie komplement. Co do słów używanych bez zrozumienia: wskaż jedno, a poprawię.

Fenomen0piorunów

@www1

Dotyczy stylu i stopnia retorycznego skrótu, nie mojego rozumienia matematyki.

Zgadza się

Nie wynika z tego, że nie rozumiem pojęć, których używam.

Nie stawiam takiego zarzutu.

Mój zarzut dotyczy wrażenia jaki esej wywiera

Taką krytykę przyjmuję. Nie przyjmuję przejścia od „napisałbym inaczej" do „autor nie rozumie matematyki" i „to bełkot".

Dlatego pisałem:

Mam generalne wrażenie iż felieton pisał polonista/dziennikarz który na siłę chciał napisać coś o matematyce lecz do końca nie rozumiał co pisze.

I podtrzymuję moje zdanie.

To nie tak że treść jest nieprawdziwą lub błędna. Użyte stylistyczne zabiegi są pokraczne, niepotrzebne, nie do końca trafione, co psuje cały efekt.

Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów literackich;)

Fenomen0piorunów

@www1

Rozumiem twoją perspektywę, lecz się z nią nie zgadzam.

Mam generalne wrażenie iż felieton pisał polonista/dziennikarz który na siłę chciał napisać coś o matematyce lecz do końca nie rozumiał co pisze.

Gdyby rozumiał, nie pisałby że odległość "była opisem a potem była opisem i czymś więcej":

nie pozostaje długo samym opisem

Osoba rozumiejąca co pisze użyłaby sformułowania "odległość przestaje tylko opisywać", albo "z odległości tej można już nie tylko opisywać"

Widzę tu brak rygoru w kwestii wyrażania swoich myśli w wieeelu miejscach w tekście.

Rozumiem przedstawioną myśl, nie zmienia to jednak faktu iż brzmi ona jak bełkot.

Fenomen0piorunów

@www1

odległość nigdy nie pozostaje długo samym opisem

odległość

1. «przestrzeń oddzielająca od siebie dwa miejsca lub punkty»

2. «odcinek czasu dzielący dwa porównywalne wydarzenia»

3. «różnica wysokości między dwoma współbrzmiącymi lub następującymi po sobie dźwiękami»

opis

1. «wypowiedź lub tekst, w których są opisane jakieś osoby, przedmioty, zjawiska lub sytuacje; też: czynność opisywania czegoś»

2. «objaśnienia i podpis do rysunku, mapy itp.»

3. «podstawowe dane dotyczące jakiejś publikacji lub urządzenia»

I to tylko jedno zdanie, jak prosiłeś. Nie mam czasu pastwić się dalej