TrupusGruba ryba
5piorunówPrzyleciało Piper Navajo ze wschodu, bzyczy i szpieguje (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻
Ktoś się orientuje co to za akcja?

TrupusGruba ryba
5piorunówPrzyleciało Piper Navajo ze wschodu, bzyczy i szpieguje (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻
Ktoś się orientuje co to za akcja?

Mr.MarsGURU
7piorunówByły premier Mateusz Morawiecki spotkał się w piątek z mieszkańcami wrocławskiego Jagodna. Polityk pojawił się z pizzą, co było nawiązaniem do głośnych wydarzeń z wyborów parlamentarnych w 2023 roku. „Nadzieje Jagodna z wyborów parlamentarnych zostały całkowicie pogrzebane” –

deafoneLider
16piorunów
aerthevistGURU
11piorunówWedług opisu pracowników ZOO Wrocław najbardziej charakterystycznym elementem anatomii czubaczy jest twarda, błyszcząca, kostna narośl w kształcie hełmu, usytuowana tuż nad dziobem. Przez lata była ona celem kłusowników. - Są niezwykle ciekawe świata i bardzo chętnie wchodzą w

dzikiGruba ryba
41piorunówTemperatury iście papieskie. Szkoda tylko że ostrzeżenie pomarańczowe a nie rzułtr

Rzułte ostrzeżenie. Chowajcie małe dzieci bo będzie gorąco.
ZohanTSWFanatyk
36piorunówCzytam sobie, że Wrocław przy okazji remontu Mostów Trzebnickich chciał je poszerzyć - kto tam jeździ ten wie, że to bardzo wąskie gardło - ale nic z tego, bo konserwator zabytków mówi NIE. Naszła mnie taka refleksja.
Mamy zabytek, który nie spełnia swojej funkcji z racji na to, że świat się zmienił od czasu, gdy obiekt powstał - dla przykładu ten most, czy słynna kostka brukowa po Niemcu, którą do dziś można jeździć po wrocławskim Szczepinie. Ochrona zabytków generalnie jest ważna, ale co w przypadkach, kiedy zabytek zaczyna być wrzodem na tyłku? Powinniśmy przymknąć oko na jego status i radykalnie zmodernizować, czy mimo wszystko uparcie go utrzymywać w takim stanie jakim jest? A może jest trzecia opcja, tak jak zapewne na wspomnianym Szczepinie, główna ulica osiedla (Zachodnia) jednak jest asfaltowa i tutaj albo jednak zaorali poniemiecką kostkę, albo wylali na nią asfalt, co jest pewnym kompromisem - tylko w przypadku mostu zrobienie takiej nowoczesnej nadbudówki będzie pewnie koszmarnie kosztowne.
Proszę o komentarze szczególnie osoby uważające, że zabytek trzeba chronić za wszelką cenę - w swojej ignorancji w tym temacie nie umiem wymyślić jaką wartość to może nieść "za wszelką cenę", a w przypadku głosu sprzeciwu łatwiej mi wymyślić argumenty (bo jestem kierowcą)
#cowynato #wroclaw #zabytki #ankieta #debata
Czy powinniśmy za wszelką cenę utrzymywać zabytki, nawet jeśli nie spełniają już swoich funkcji wystarczająco?
210 głosów

@ZohanTSW Konserwatorzy zabytków to właśnie głównie wrzody na zdrowej tkance społeczeństwa. A co najgorsze, że w każdym kraju to samo. Ile mógłbym opowiedzieć historii o konserwatorach w Finlandii, którzy są taką samą patologią.
@ZohanTSW aż spojrzałem na gmapy... faktycznie mega wąsko. U mnie konserwator ma problem z ociepleniem starej rudery (bez żadnych ozdobień), tylko dlatego bo jest PRZEDWOJENNA. A to, że jest goła cegła w 25% bo tynk odpada to nieważne. Po wielu bataliach zgodził się na 5cm styropian, nie więcej. A mi zależy na 15cm, bo wtedy mogę dostać dofinansowanie i to spore. Skoro zostaje to przykryte, to co to za różnica? Jakiś czas temu czytałem o tym, że konserwator kazał właścicielce wyburzyć płot, który ktoś sam postawił do wyremontowanej przez siebie posiadłości (jakiś większy dom, ale nie pałac). Bo płot nie był taki jak oryginalny. A wyglądał moim zdaniem lepiej.
W tym kraju chyba wszyscy konserwatorzy mają jedną cechę wspólną - powinni dostać 9mm parabellum w te puste czerepy, bo tylko szkodzą. Skoro tak chronią, to niech łożą kasę na ochronę zabytków, a nie tylko zakazują.
walus002Fanatyk
47piorunów
Żadnej deportacji, tylko 25lat/dożywocie. Na Ukrainie do 25 r.ż. jest parasol ochronny i nie zabierają na front.
@walus002 naiwniaczek. Deportacja oznaczalaby dla niego wolnosc. Dalby w lape komu trzeba i nie bylo sprawy. Moze nawet wrocilby jako Saszka2. Musi odsiedziec u nas i dopiero deport
aerthevistGURU
34piorunówDo zdarzenia doszło ok. 21:00 przy ul. Gagarina na Muchoborze Wielkim. Z relacji mieszkańców wynika, że jedna z mieszkanek miała zostać zaatakowana nożem przez zamaskowanego napastnika. Rzeczniczka wrocławskiej policji potwierdza, że do takiego zdarzenia doszło. - Napastnik został

wonszGruba ryba
19piorunówZa⁎⁎⁎⁎ście zaczynam #urlop - gość od którego miałem wypożyczyć przyczepkę siedzi w szpitalu ze złamaną nogą. Chyba trasę #wroclaw #koszalin będę robił 3 razy jutro, jprd.

@wonsz A nie ma jakiejś innej wypożyczalni?
TrupusGruba ryba
54piorunówRejestracja 15 minut aktywnej burzy nad #wroclaw

za je bis te.
@Trupus zeus się wkurwił
Nervous99Koneser
8piorunówTrzymajcie się tam w tym Wrocławiu, na⁎⁎⁎⁎ia sowicie.

@Nervous99no nie powiem, ładnie błyska :ok_woman::ok_woman:
Błyskało tylko
frondeusTytan
45piorunówPubliczna służba zdrowia w pigułce.
Kapitalistyczna reklama jakiegoś gowna „proteinowego” zasłania informacje o prawach pacjenta xD
Eh szkoda strzępić ryja

Baton proteinowy prawem pacjenta
@frondeus Nie znacie się, może catering szpitalny używa jajek proteinowych? XD
notakOsobistość
39piorunówDzień dobry.
Cyknąłem tą fote 15 lat temu i postanowiłem, że się z wami nią podzielę.

@notak - w czym renderowane? :face_with_hand_over_mouth:
boogieLider
36piorunówW biały dzień we Wrocławiu 20-latka z Ukrainy i jej partner zostali zaatakowani i brutalnie pobici. Powodem miał być ukraiński akcent dziewczyny. W rozmowie z Wirtualną Polską rzecznik wrocławskiej policji potwierdza, że atak miał podłoże narodowościowe. Chwilę przed tym sprawcy wepchnęli się do kolejki w Żabce, a gdy dziewczyna zwróciła im uwagę, to natychmiast spotkało się to ze słowną agresją i wyzwiskami ze strony osiłków, którzy po wyjściu ze sklepu fizycznie napadli i brutalnie pobili ukraińską parę. Do zdarzenia doszło w niedzielę (26 lipca) około godziny 18:30 na wrocławskim Zakrzowie.
co za polską dzicz 😳
@boogie przez takich ludzi moja mama, która przyjechała do Polski prawie 40 lat temu, zaczyna bać się odzywać w sklepie...
walus002Fanatyk
148piorunów
W Bytowie 16 lipca 3 Ukraińców skatowało mężczyznę który po kilku dniach zmarł od obrażeń .
I jego kobieta też została pobita ale wy widzicie tylko krzywdę Ukraińców ….
Śmierć kurwom i frajerom, na zawsze wolność ludziom i złodziejom #pdk
ShivaaFanatyk
70piorunówZawsze zastanawiałam się jak to jest spędzić dzieciństwo na wielkim blokowisku, z sebixami na ławeczce, ogromnymi przestrzeniami między wysokimi blokami i masą zieleni. U mnie było trochę inaczej.
Podwórko
Mieszkałam we Wrocławiu na Ołbinie, gdzie królowały stare kamienice, podwórza nie były urodziwe, zazwyczaj z małą ilością zieleni, w latach 80-90 nie było jeszcze ładnych placów zabaw, ale mame mogła kontrolować z okna co robią jej pociechy i w razie czego rzucić picie albo piłkę, a potem wrócić do oglądania Mody na sukces i mieszania bigosu.
Mój blok wybudowany został w latach 80, wkomponowany w sąsiednie kamienice był najnowszym na tym podwórku.
Podwórko miało kształt litery U, ja mieszkałam na jego środku. Dzieliliśmy się na 3 mniejsze podwórka, każde nazywaliśmy kolorem na który niegdyś pomalowane były drabinki na placach zabaw: Zielone, Niebieskie i moje, Czerwone. Moje było największe i najbogatsze w sprzęty do tracenia zębów, więc zazwyczaj schodziły się do nas dzieciaki z sąsiedztwa.
Podwórze miało taki kształt, ponieważ na środku znajdowała się duża piekarnia 'Sobótka', odgrodzona wysokim płotem, gdzie później powstała jedna z pierwszych Biedronek w mieście.
Oczywiście zieleni nie było zbyt wiele, trochę smutnej trawy, parę młodych wtedy jeszcze drzew, poza tym ziemne klepisko, gdzieniegdzie beton i tajemne napisy na ścianach (długo głowiłam się nad tym co oznaczało hasło WAL KONIA widoczne z mojego okna).
Podwórkowe legendy
Pewnie każde takie miejsce miało swoje, ja wspomnę tylko o dwóch bo pamięć już nie ta.
Nawiedzona piwnica: z jakiegoś powodu dzieciaki lubią się trochę bać a przed snem płakać z powodu potwora pod łóżkiem. O jednej z kamienic krążyła legenda, że w jej piwnicy powiesił się jakiś ziomek. Miejsce w którym ktoś odebrał sobie życie, ma dla dzieciaków +100% statsów do grozy i 200% szans, że są tam duchy. Piwnica rzeczonej kamienicy, tak jak zresztą wszystkie na tym podwórku, miała swoje wyjście zaraz obok Czerwonego placu zabaw. Był to obskurny zaszczany kąt, ze schodkami w dół i skrzypiącymi drzwiami, za którymi szedł długi, nie ładniejszy korytarz bez oświetlenia, który kończył się piwnicami. Większość dzieciaków mieszkających w tej bramie, wychodziła na podwórko naokoło, aby nie narażać się na ducha samobójcy. Po czym wszyscy radośnie siadaliśmy na tych schodkach i straszylismy się nawzajem.
Oczywiście lubiliśmy grać w prawda-czy-wyzwanie z czego najpopularniejszym wyzwaniem było wejść do tej piwnicy, po czym delikwent był zatrzaskiwany w środku, dopóki jakiś wściekły rodzic nie zaczynał drzeć się z okien aby zamknął zaryczaną jadaczkę. Potem szedł do domu naskarżyć, a reszta ulatniała się. Następnego dnia znowu była sztama.
Krzysiu Wariat: na samiuśkim końcu podwórek mieszkał sobie Krzysiu z bratem i ojcem alkoholikiem. Krzysiu miał koło 20-30 lat i nierówno pod sufitem. Ploty krążyły o nim niesamowite, co się u nich w domu wyrabia. Prawda, byliśmy wrednymi, znudzonymi szczylami i granie w gałę i zamykanie się w piwnicy samobójcy czasem nam nie starczało.
K. lubił się na wszystkich drzeć bez powodu i miał swoje dziwactwa, które niesamowicie nas śmieszyły. Bywały dni, gdy szczytem naszych ambicji bywało wołanie pod jego oknami 'Krzysiu Wariat' i uciekanie gdzie pieprz rośnie, nierzadko spowalniając się nawzajem, aby kolega trafił w ręce Krzysia.
K. Uwielbiał tą grę, wybiegał wtedy wściekły z domu (nie miał daleko bo mieszkał na parterze) i gonił nas miotając przekleństwa.
Któregoś dnia dostarczył nam niecodziennych emocji wyskakując na nas z grabiani. Gdyby ktoś mi wtedy mierzył czas, mógłby paść rekord w dziecięcej kategorii sprintu.
Aktywności
Niestety nie dane nam było brainrotować się w tamtych czasach na tiktoku, więc musieliśmy być bardziej kreatywni. Ale już wtedy byliśmy gender fluid I każdy z nas skakał w gumę, aby potem grać w nogę z bramkami tworzonymi przez trzepak oraz drzewo i smutny kamień (tam czasem trudno było ocenić czy był gol). Każdy z nas plotkował co tam się wydarzyło w ostatnim odcinku telenoweli, a kiedy były mistrzostwa, lataliśmy z szalikami losowych zespołów piłkarskich (bo nie było wyboru, brało się co było). Nikt nie mówił że coś jest babskie albo chłopskie, taki fajny mieliśmy team.
Byłam jedną z niewielu osób, które miały piłkę do nogi, pamiętam ją do dziś jak bardzo na koniec była zajechana przez niezliczone mecze juniorów.
Jedną z moich ulubionych zabaw, była zabawa w wojnę. Byliśmy podzieleni terytorialnie na Czerwonych, Zielonych i Niebieskich. Przemykaliśmy po podwórku krzakami, piwnicami I bramami, zastawialiśmy na siebie pułapki i latał nie jeden kamień. Celne trafienia zwykle kończyły się rykiem i wizytą rodzica poszkodowanego na polu bitwy. Wtedy grzecznie udawalismy, że całkowitą uwagę poświęcamy szczepionym tramwajom w trawie albo kopaniu dołów w piaskownicy.
Z bardziej popularnych dziecięcych zabaw z tamtego okresu było dzwonienie do kogoś domofonem i uciekanie, albo co odważniejsi wdawali się w durnowatą dyskusję z ofiarą. Odkryłam wtedy, że aby wejść do zamkniętej bramy, zazwyczaj wystarczy zadzwonić pod losowy numer i powiedzieć 'cześć, to ja' albo proste 'otwórz'.
Atrakcje
Na podwórku był mały sklepik, gdzie lokalne żule zaopatrywały się w napoje wyskokowe a my w oranżadę z kaucjonowanej butelki. Były też gumy kulki i star czipsy do uzupełniania kalorii po bieganiu z patykami z gównem.
Ponadto w sklepiku tym była maszyna go gier, gdzie wrzucało się ciężko wyciągnięte od rodziców monety i patrzyło jak ustawiają się w rządku cytryna, jabłko, truskawka i śliwka, co znaczyło zniszczenie naszych dziecięcych marzeń o dołączeniu do klasy średniej.
Mieliśmy jeden kosz do gry, niestety parę metrów od niego był ulubiony murek lokalnej partii koneserów taniego wina, więc raczej trzymaliśmy się od niego z daleka.
Lokalsi
Nie mówię, że teraz tego nie ma, ale lata 80-90 były obfite w rozmaite patologie i mocno zakrapiane trunkami, bo ciężko było o sensowniejsze zajęcia.
Była taka jedna grupa, składająca się głównie z młodych facetów z zaprawionymi mordami. Wielogodzinne wystawanie na murku o po bramach czasem robiło się monotonne więc wyprawiali fajerszoły dla znudzonych mieszkańców.
Nie pamiętam ile razy to odwalili ale kilka będzie. Wieczorem, po zmroku, najpewniej z użyciem benzyny, rozpalali ogień w otwartym kontenerze na śmieci. Jarało się jak marzenie, spokojnie potrafiło sięgać mojego 4 piętra i dosięgać pobliskie drzewa. Wtedy, za dzieciaka, było to dla mnie widowisko nie z tej ziemi, sam wjazd straży pożarnej i ugaszenie tego było czadowe. Teraz myślę, ty debilu jeden z drugim, dobrze żeście nas wszystkich nie pozabijali.
Nie zawsze na podwórku było co robić, najczęściej latem w godzinach porannych były pustki bo sporo dzieciaków było na koloniach lub innych wyjazdach.
Jako, że potrafiłam być stara już za młodu, to w takie nudne dni stawiałam fotel przy oknie, kocyk na parapet i wysiadywalam godzinami w tym oknie, obserwując przechodzących ludzi, latające ptaszki oraz objadając się czereśniami i słuchając w radiu Rikiego Martina i krasza Tarkana.
Obecnie to podwórko nie przypomina swoich lat świetności. Po demograficznym boomie dzieciaków było coraz mniej, a nieliczni rodzice z tego podwórka już nie byli tacy chętni na puszczanie dzieciaków samopas. Mój świrnięty sąsiad zaczął obsadzać wszystko co tylko się da, usunął barierki, z piaskownicy zrobił olbrzymią donicę, całe Czerwone zostało ogrodzone płotem i tak sobie stoi i ładnie wygląda, bo funkcji już żadnej innej nie ma, nawet ławki zniknęły, aby przypadkiem ktoś nie przyszedł skorzystać. Może i nie brzmi to tak strasznie, ale znam typa i jego motywacje, dlatego heheszkuję z jego działań na rzecz wyplewienia dzieciaków i innych z JEGO podwórka.
I tak to było, na pewno cieszę się, że mnie puszczano codziennie samopas na podwórko, zamiast być ciąganą przez rodziców po zajęciach dodatkowych. Było fajnie.

@Shivaa przyznaj się, że Tarkan dalej jest Twoim crush ( ͡° ͜ʖ ͡°)
za gówniarza pamiętam że właśnie trójkąt i ołbin (u nas znane jako "jedności", ale to drugi trójkąt razem z nowowiejską i wyszyńskiego) miały patusiarską renomę, i mówię to jako mieszkaniec sebiksowego nowego dworu.
PawelvkFenomen
92piorunówZnalezione na fb u znajomego z Wro. Typowa patologia, która czuje, że może poniżać kogoś innej narodowości, która czerpie przykład z góry.
"Na nagraniu moja siostra która próbuje obronić swego chłopaka Maksa przed pobiciem przez trzech zwyrodnialców. Dostała parę razy w twarz, ma rozdarte ucho, została uderzona paralizatorem, była cała zalana krwią gdy dotarłem na miejsce. Maks ma podejrzenie na wstrząśnięcie mózgu, ma rozbitą twarz i głowę.
W tej chwili jesteśmy na SORze, udzielają im pomocy. Zapewne chcecie wiedzieć dlaczego to się z nimi wydarzyło. A więc Anastazja zwróciła im uwagę w żabce bo wbili przed nimi w kolejke bez pozwolenia, została zwyzywana od szmat i td. Gdy wyszli ze sklepu.. to już widzicie na filmie. Ci którzy mnie znają wiedzą że pomimo tylu lat przeżytych w Polsce "zaciągam", tak samo jak i moja siostra, to w rzeczywistości było przyczyną, bo sami napastnicy tym się pochwalili. Mam ogromną nadzieję że sprawa ta dojdzie do skutku i szmaciarzy dostaną za to należną karę."
Nie mogę wyciągnąć linku do video, więc link do fb.
https://www.facebook.com/reel/1521362392620144
Poniżej inny post, pokazujący jak się oberwało tej dziewczynie.
https://www.facebook.com/jacek.fogiel/posts/pfbid0u9Q9yw96QCExargpwbP5RE4VcGsav7P6Br9GpsidNBj7YhpZGjTMEY8EmRfbBUoul
#patologia #wroclaw #ukraina
@Pawelvk mam wrażenie, że cofneliśmy się w czasie o 90 lat tylko wszystko przesunęło się na wschód - wojna wybucha na Ukrainie, nie w Polsce, a prześladowania mniejszości są w Polsce, nie w Rzeszy
Szuuz_EkleerFenomen
56piorunówDobre rano,
Plan jest taki, że dziś i jutro w godzinach 10-13 jestem w kawiarni i dłubię w ramie. Można przyjść, pooglądać obrazki i dosiąść się. Zapraszam.
8m2 / M. Curie-Skłodowskiej 47/1b / tuż przy Pl. Grunwaldzkim / #wroclaw

@Szuuz_Ekleer a co dłubiesz w ramie? tzn. patrzę na zdjęcie i nie rozumiem co się dzieje :grinning:
TrupusGruba ryba
9piorunówChiny objęły zakazem sprzedaży towarów podwójnego zastosowania 14 podmiotów z Unii Europejskiej. To odwet za unijne sankcje. Na liście znalazły się m.in. polska spółka Vigo Photonics i Politechnika Wrocławska. Rzecznik resortu dodał, że jest to odpowiedź Chin na "rażące

MaciekGruba ryba
6piorunówOt, przewrotność historii.
Zdjęcie przedstawia reprezentację Polski w piłce nożnej z roku 1935 wbiegającą na Hermann Göring Sportfeld na mecz przeciwko Niemcom, który niestety przegraliśmy 1:0 po stawieniu gospodarzom wyjątkowo zaciekłego oporu.
26 lat później, Polska zrewanżuje się na tym stadionie reprezentacji Niemiec wygrywając z nią 3:1, z tym że teraz już jako gospodarze, a stadion już na stałe powróci do nazwy Olimpijski. Skróty tego meczu z polskiej i niemieckiej kroniki filmowej.
#wroclaw #sport #pilkanozna #historia #historiajednejfotografii #ciekawostki
