Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

PawelvkAutorytet

Dołączył/a:

  • 126 wpisów
  • 1837 komentarzy
  • 7 obserwujących

Autorytet

w Hydepark

31piorunów

Jako, że nie wszyscy śledzą alkoinwestora na fb, a ostatni post się przyjął bardzo dobrze to lecimy z kolejnym.

Wczoraj dyrektor zwołał spotkanie całego działu.

Na ekranie wyświetlił slajd:

„MYŚL JAK WŁAŚCICIEL”.

Usiadłem bliżej.

Pierwszy raz od dawna nazwa spotkania sugerowała, że mogę z niego wyjść z czymś więcej niż dodatkowym zadaniem.

Wyjąłem długopis.

- Chciałbym, żebyśmy zmienili nasze podejście do pracy - zaczął dyrektor. - Nie możemy funkcjonować tak, że każdy patrzy tylko na swój zakres obowiązków.

Już mi się nie podobało.

Zakres obowiązków był jednym z moich ulubionych dokumentów.

Zaraz po powiadomieniu o wpłynięciu wynagrodzenia.

- Potrzebujemy właścicielskiego podejścia. Odpowiedzialności. Zaangażowania. Myślenia długoterminowego. Chciałbym, żeby każdy traktował tę firmę jak swoją.

Podniosłem rękę.

Dyrektor uśmiechnął się.

- Słucham.

- Kiedy dostaniemy udziały?

Uśmiech został.

Ale przestał się rozwijać.

- Nie o takich kwestiach teraz rozmawiamy.

- Przepraszam. Usłyszałem „jak swoją” i poszedłem w stronę własności.

- Chodzi o postawę.

- Czyli udziały nie?

- Nie.

Zapisałem.

Udziały: zero.

- Będzie jakiś udział w zysku?

- System premiowy na razie pozostaje bez zmian.

Dopisałem.

Dyrektor spojrzał na mój notes.

- Co ty tam zapisujesz?

- Warunki wejścia.

Dyrektor przeszedł do przykładu.

- Wyobraźcie sobie, że jest szesnasta, a ważny projekt nie został skończony. Osoba myśląca tylko jak pracownik zamyka komputer i wychodzi.

Bardzo dokładny opis mojego planu na dzisiejsze popołudnie.

- Natomiast właściciel zastanawia się, co może zrobić, żeby dowieźć temat.

- Bo ma udział w wyniku - powiedziałem.

- Bo czuje odpowiedzialność.

- Jedno nie wyklucza drugiego. Możemy mu zaproponować, żeby oddał udziały i został z samą odpowiedzialnością. Zobaczymy, o której wyjdzie.

- Naprawdę musisz sprowadzać wszystko do pieniędzy? - zapytał dyrektor.

Rozejrzałem się po sali.

Biuro.

Poniedziałek.

Dziewięć osób, które przyjechały tutaj zamiast zostać w domu.

- Wydaje mi się, że to dość istotny element naszej znajomości.

Pani z HR-u postanowiła pomóc.

- Chodzi o poczucie wpływu. Żeby pracownicy wiedzieli, że mogą realnie kształtować organizację.

To brzmiało już lepiej.

- Czyli będziemy mieć wpływ na podział zysku?

- Nie w tym sensie.

- Na obsadę zarządu?

- Też nie.

- Na wynagrodzenia?

- Możecie zgłaszać propozycje.

Mogłem również zgłosić propozycję obniżenia cen w sklepie.

Nie czyniło mnie to współwłaścicielem Biedronki.

Spojrzałem na notes.

Udziały: zero.

Nowe korzyści finansowe: zero.

Prawo do podejmowania decyzji: zero.

Dodatkowe zaangażowanie: bez podanego limitu.

Zrozumiałem ofertę.

Nie obraziłem się.

Gdybym mógł pozyskać dziewięć dodatkowych wieczorów za jedno zdanie na slajdzie, też sprawdziłbym zainteresowanie rynku.

Problem polegał na tym, że siedziałem po niewłaściwej stronie transakcji.

- To jest inwestycja w waszą przyszłość - powiedział dyrektor. - Jeżeli firma się rozwija, wszyscy na tym korzystają.

- Firma w zeszłym roku miała rekordowy wynik.

- Właśnie.

- A na rozmowie o podwyżce powiedział pan, że wynik firmy nie przekłada się automatycznie na moje wynagrodzenie.

Zapadła cisza.

Lubię pamiętać takie rzeczy.

Ludzie nie doceniają, ile można zaoszczędzić na dobrej pamięci.

Dyrektor odłożył pilota.

- Nie chciałbym, żebyśmy zmienili to spotkanie w negocjacje płacowe.

- Ja też nie. Na razie próbuję ustalić, kim jestem.

- Jesteś ważną częścią zespołu.

- Ale gdy trzeba zostać po godzinach, mam być właścicielem?

- Masz wykazać się odpowiedzialnością.

- A gdy pytam o zysk, wracam na etat?

Nie odpowiedział od razu.

- Proszę tylko doprecyzować, w których godzinach obowiązuje która rola. Nie chciałbym przez pomyłkę zachować się jak właściciel podczas wypłacania dywidendy.

Po spotkaniu dyrektor zatrzymał mnie przy drzwiach.

- Mogłeś nie robić tego przy wszystkich.

- Myślałem jak właściciel.

- To znaczy?

- Zanim zainwestuję dodatkowe zasoby, chcę wiedzieć, co dostanę w zamian.

Popatrzył na mnie.

Przez chwilę miałem nadzieję, że doceni tempo wdrożenia szkolenia.

- Po prostu rób dobrze swoją pracę - powiedział w końcu.

- W dotychczasowym zakresie?

- Tak.

- W dotychczasowych godzinach?

- Tak. Tylko skończmy już ten temat.

Zgodziłem się.

Nie należy przedłużać negocjacji po uzyskaniu korzystnych warunków.

O szesnastej zamknąłem komputer.

Projekt, o którym mówił dyrektor, rzeczywiście wymagał jeszcze pracy.

Zostawiłem informację, od czego zacznę rano.

Wychodząc, zobaczyłem go w gabinecie.

Nadal siedział.

Bardzo dobrze.

Powinien traktować firmę jak swoją.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Autorytet

w Hydepark

217piorunów

W zeszłym tygodniu wpadła do nas koleżanka żony.

Tylko na chwilę.

Została dwie godziny.

Po pierwszej szklance wody powiedziała, że kupiła robot gotujący za siedem tysięcy złotych.

Od razu wiedziałem, że tę znajomość trzeba będzie stopniowo wygaszać.

- Jest fantastyczny - mówiła. - Gotuje, waży, sieka, miesza. Oszczędzam mnóstwo czasu.

Kilka dni później żona wysłała mi rolkę.

Kobieta wrzucała warzywa do urządzenia, naciskała ekran i po chwili miała zupę.

Na początku zastosowałem strategię pasywną.

Nie reagowałem.

Większość impulsów konsumpcyjnych, jeżeli nie dostarcza się im uwagi ani kapitału, z czasem wygasa.

Wieczorem przeczytałem wszystko.

Cena.

Funkcje.

Koszty serwisu.

Darmowy pokaz.

Następnego dnia powiedziałem żonie:

- Umów pokaz.

Spojrzała na mnie podejrzliwie.

- Ty chcesz obejrzeć robot za siedem tysięcy?

- Chcę rzetelnie ocenić produkt.

Przed spotkaniem sprawdziłem wszystko jeszcze raz.

Warunki.

Przebieg pokazu.

Najczęściej przygotowywane potrawy.

Opinie ludzi, którzy nie kupili.

Nie znalazłem żadnego punktu mówiącego, że po zjedzeniu zupy przechodzi na nas obowiązek zapłaty siedmiu tysięcy złotych.

To mi wystarczyło.

Przedstawicielka przyszła w czwartek o siedemnastej.

Punktualnie.

To doceniam.

Przywiozła urządzenie, torby z produktami i bardzo dużo entuzjazmu człowieka, który zarabia tylko wtedy, kiedy ktoś inny wyda siedem tysięcy.

- Na początek chciałabym poznać państwa potrzeby - powiedziała.

- Chcemy zjeść coś ciepłego - odpowiedziałem.

Żona spojrzała na mnie.

- Chodzi o potrzeby związane z gotowaniem - doprecyzowała przedstawicielka.

- Gotujemy codziennie - powiedziała żona. - Ale przydałoby się coś, co oszczędza czas.

Przedstawicielka uśmiechnęła się.

Miała punkt zaczepienia.

- Właśnie po to jest ten robot. Oszczędza czas, pieniądze i miejsce w kuchni.

Najpierw zaczęliśmy robić zupę.

Później ciasto na bułki.

Następnie pastę warzywną.

Na końcu deser.

Musiałem przyznać, że urządzenie działało sprawnie.

Ważyło.

Mieszało.

Gotowało.

- Proszę zobaczyć. Dzięki temu robotowi wiele rodzin przestaje zamawiać jedzenie – powiedziała przedstawicielka.

- Nie zamawiamy – odpowiedziałem.

- Rzadziej chodzi do restauracji.

- Nie chodzimy.

- Rezygnuje z gotowych dań.

- Nie kupujemy.

Jedliśmy dalej.

Zupa była dobra.

Bułki również.

Wziąłem dokładkę pasty.

Przedstawicielka obserwowała mnie i najwyraźniej uznała apetyt za sygnał zakupowy.

To był błąd.

Pozytywna ocena produktu spożywczego nie oznacza akceptacji urządzenia, które go przygotowało.

Lubię chleb.

Nie oznacza to, że chcę kupić piekarnię.

Po deserze przedstawicielka usiadła naprzeciwko nas.

- I jak wrażenia?

- Bardzo mi się podobało - powiedziała żona.

Przedstawicielka spojrzała na mnie.

- Jedzenie było poprawnie przygotowane.

Nie była to odpowiedź, na którą liczyła, ale trudno było ją podważyć.

- Tak się składa - powiedziała - że mam jeszcze jedną fabrycznie nową sztukę w samochodzie. Mogliby państwo mieć robota już dzisiaj.

Klasyczna presja dostępności.

- Nie jesteśmy zainteresowani zakupem - powiedziałem.

Przedstawicielka nadal się uśmiechała.

- Rozumiem. Chociaż warto pamiętać, że można skorzystać z rat zero procent.

- Cena nadal wynosi prawie siedem tysięcy.

- Ale płatność rozkłada się na wygodne miesięczne raty.

- Pokrojenie wydatku na mniejsze kawałki nie zmniejsza wydatku.

Przedstawicielka zmieniła kierunek.

- Proszę pomyśleć o czasie, który państwo odzyskają.

- Ile godzin miesięcznie urządzenie nam zaoszczędzi?

- Każda rodzina korzysta inaczej.

- Czyli nie znamy liczby, ale mamy już wycenę.

Żona wzięła głęboki oddech.

Przedstawicielka spróbowała odwołać się do emocji.

- Nie wszystko musi się zwracać. Czasem warto zapłacić za komfort.

- Od czterdziestu minut tłumaczy pani, że urządzenie oszczędza pieniądze.

- Bo oszczędza.

- Ale kiedy proszę o wyliczenia, okazuje się, że nie wszystko musi się zwracać.

Na chwilę zapadła cisza.

Wiedziałem, że jesteśmy blisko końca.

- Większość osób po pokazie decyduje się na zakup - powiedziała.

Dowód społeczny.

Późna faza procesu sprzedażowego.

- Większość ludzi nie inwestuje regularnie, wymienia sprawne telefony i wybiera samochód na podstawie wysokości raty - odpowiedziałem. - Nie używam większości jako wskaźnika jakości decyzji finansowej.

Przedstawicielka spojrzała na żonę.

- A pani co o tym myśli?

Sprytne.

Próba rozdzielenia komitetu zakupowego.

Żona spojrzała na robota.

Potem na mnie.

- Bardzo mi się podoba - powiedziała. - Ale na razie nie kupimy.

Przedstawicielka zaczęła pakować urządzenie.

Powoli.

Bez wcześniejszego entuzjazmu.

Na koniec wręczyła żonie wizytówkę.

- Proszę się odezwać, gdyby zmienili państwo zdanie.

- Oczywiście - powiedziała żona.

Zamknęły się drzwi.

Przez chwilę staliśmy w kuchni.

Na blacie zostały dwie bułki, pół pojemnika pasty i porcja deseru.

Pełny sukces.

Żona odwróciła się do mnie.

- Ty od początku nie zamierzałeś tego kupić.

- Od początku zamierzałem uczciwie ocenić produkt.

Wyjąłem telefon

Otworzyłem arkusz i pokazałem go żonie.

Na ekranie widniał tytuł:

„Przedstawiciele Thermomix - baza kontaktów i potencjalne menu”.

Siedemnaście nazwisk.

Numery telefonów.

Obszary działania.

Przy niektórych dopiski:

„robi pizzę”,

„specjalizacja: pieczywo”,

„na pokazach podobno risotto”,

„możliwy deser lodowy”.

Żona patrzyła na ekran.

- Co to jest?

- Znalazłem przedstawicieli w promieniu trzydziestu kilometrów.

- Po co?

- Każdy oferuje darmowy pokaz.

- Nie będziemy umawiać siedemnastu pokazów.

- Oczywiście, że nie.

Odetchnęła.

- Nie ma sensu organizować ich wszystkich od razu. Rozłożyłem je na kilka miesięcy, żeby zachować różnorodność menu - doprecyzowałem.

- Ty chcesz ciągać tutaj tych biednych ludzi, wiedząc, że niczego nie kupisz?

- Każdy przedstawiciel dostanie równe szanse przekonania mnie.

- Nikt cię nie przekona.

- W takim razie podejmiemy bardzo dobrze udokumentowaną decyzję zakupową.

Przesunąłem arkusz w dół.

Na końcu była symulacja.

Liczba pokazów.

Średnia liczba porcji.

Szacunkowa wartość produktów.

Oszczędność na kolacjach.

Żona zamknęła oczy.

- Zarezerwuj sobie czwartek. Zabieram Cię do Włoch. A raczej Pani Monika nas zabierze. Focaccia, krem pomidorowy i lody - powiedziałem.

Żona nic nie odpowiedziała.

Schowałem pozostałe bułki do pojemnika.

Thermomix faktycznie może oszczędzać pieniądze.

Trzeba tylko bardzo uważać, żeby go nie kupić.

Pokaż więcej komentarzy (15)

Autorytet

w Sztafeta

37piorunów

30 415,81 + 5,00 + 5,00 + 5,00 + 3,00 + 4,00 + 4,50 + 10,00 = 30 452,31

Ostatnio się trochę rozbiegałem, na początku samemu potem z psiurem. Dzisiaj nadszedł dzień biegu 10 km, na które zapisałem się z kolegami z roboty pod wpływem chwili.

Nigdy do tej pory nie biegłem takiego dystansu, więc nie miałem pojęcia jak to będzie. Dodatkowo kilka dni temu wrócił problem z rwą kulszową, ale nie mogłem zostawić kumpli samych. 2 ibuprofeny później i trochę powyżej godziny (1:03) melduję się na mecie. Biegło mi się niezwykle dobrze, trzymałem tempo w okolicach 6:15-6:20 i nie dość, że ostatni kilometr sporo przyspieszyłem to jeszcze na końcu zostało mi sporo siły. Nie chciałem przeszarżować, ale teraz już wiem że godzina to nie jest cel nie do osiągnięcia. Nawet mi się spodobało!

---

Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified!

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Hydepark

134piorunów

To już trzeba być mną xD. Weź 2 tygodniowy urlop na remont, bo w pracy jęczą, że za dużo urlopu jeszcze zostało i olaboga trzeba wybierać. Po 2 dniach przy okazji kucia tynku złam osłonę przecinaka i uderz się młotkiem w ramię.
Profit? L4 na 2 tygodnie zamiast urlopu. Urlop wraca do puli niczym cashback <3
Tyle tylko, że teraz worek z tynkiem muszę przerzucać drugą ręką, ale idzie się przyzwyczaić

Pokaż więcej komentarzy (13)

Autorytet

w Hydepark

103piorunów

mój ulubiony pastopisarz z RIGCZem

Fenomen29piorunów

@Pawelvk Swoją drogą, bo sezon u mnie się zbliża. Na pakowanie przychodzi Ukrainiec, który nic nie umie po polsku. No cóż, w zamian miałem naszego rodaka wyklętego, który chce pakować widocznie patriotycznie.

Po prostu tak jebało alko od niego, że nawet nie chciałem wiedzieć, czy własnie jest nabity, czy chlał miesiąc i się nie myje, ale miał koszulkę patriotyczną, więc powinienem szanować xD Ukrainiec był grzeczny, miły, choć się mało rozumieliśmy, to popakował wszystko od razu jak należy i niech sobie zarabia.

Wiem, robiłem k⁎⁎wa na truskawkach, wiem jak to jest. Bo jak gadamy o deportacji, to z chęcią bym nią objął 90% polaczków walczących, patriotycznych i prawilnych, którzy zajebią ci portfel i w ryj przy okazji. Gdzie deportować? Nie wiem, na Marsa, w sam raz, żeby zrobić program kosmiczny. Pierwsi ludzie na Marsie. Bez planowanego powrotu, bez planowanej bazy na niej. Rozbić się o skałę.

Autorytet37piorunów

@Pawelvk Z moich naocznych obserwacji wynika, że najbardziej Ukraińcy przeszkadzają u nas tej warstwie społecznej, którą spokojnie można by nazwać "lumpenproletariatem".

Dla zdecydowanej większości Polaków Ukraińcy wydają się całkiem spoko.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Autorytet

w Hydepark

95piorunów

No cóż, kiedyś musiał nadejść ten dzień.

Zostałem łysy, ale nie tak całkiem bez powodu. Ci, którzy widzieli mnie na wrocławskim hejtopiwo z pewnością nie omieszkali zauważyć moich dłuższych niż norma przewiduje włosów. I właśnie dzisiaj nadszedł moment, kiedy stały się wystarczająco długie aby móc je oddać na fundacje. To drugi raz jak oddaje włosy, ale pierwszy raz jak jestem łysy.

Czy było warto? Ależ oczywiście, że tak! Mam nadzieję, że moje włosy dadzą komuś odrobinę radości i uśmiechu.

Pokaż więcej komentarzy (28)

Autorytet

w Hydepark

92piorunów

Znalezione na fb u znajomego z Wro. Typowa patologia, która czuje, że może poniżać kogoś innej narodowości, która czerpie przykład z góry.

"Na nagraniu moja siostra która próbuje obronić swego chłopaka Maksa przed pobiciem przez trzech zwyrodnialców. Dostała parę razy w twarz, ma rozdarte ucho, została uderzona paralizatorem, była cała zalana krwią gdy dotarłem na miejsce. Maks ma podejrzenie na wstrząśnięcie mózgu, ma rozbitą twarz i głowę.

W tej chwili jesteśmy na SORze, udzielają im pomocy. Zapewne chcecie wiedzieć dlaczego to się z nimi wydarzyło. A więc Anastazja zwróciła im uwagę w żabce bo wbili przed nimi w kolejke bez pozwolenia, została zwyzywana od szmat i td. Gdy wyszli ze sklepu.. to już widzicie na filmie. Ci którzy mnie znają wiedzą że pomimo tylu lat przeżytych w Polsce "zaciągam", tak samo jak i moja siostra, to w rzeczywistości było przyczyną, bo sami napastnicy tym się pochwalili. Mam ogromną nadzieję że sprawa ta dojdzie do skutku i szmaciarzy dostaną za to należną karę."

Nie mogę wyciągnąć linku do video, więc link do fb.
https://www.facebook.com/reel/1521362392620144

Poniżej inny post, pokazujący jak się oberwało tej dziewczynie.
https://www.facebook.com/jacek.fogiel/posts/pfbid0u9Q9yw96QCExargpwbP5RE4VcGsav7P6Br9GpsidNBj7YhpZGjTMEY8EmRfbBUoul

Gruba ryba8piorunów

@Pawelvk mam wrażenie, że cofneliśmy się w czasie o 90 lat tylko wszystko przesunęło się na wschód - wojna wybucha na Ukrainie, nie w Polsce, a prześladowania mniejszości są w Polsce, nie w Rzeszy

Pokaż więcej komentarzy (42)

Autorytet

w Hydepark

22piorunów

Właśnie pobiegałem, ale mi się dobrze na ciele zrobiło ʕ•ᴥ•ʔ
Dodatkowo wziąłem ze sobą psiura i miałem dodatkową motywację. Chyba będzie trzeba częściej brać gnoja na takie "spacery".

Autorytet

w Hydepark

116piorunów

Uwaga! Chaotyczny wpis, ale potrzebuję katharsis.

Skoro wczoraj był dzień walki z depresją, to może nadszedł czas aby rozliczyć zeszły rok.

W lipcu wraz z partnerką kupiliśmy dom, można powiedzieć, że wymarzone miejsce. Wymagało dużo pracy, ale co to dla nas. Niestety okazało się, że jedyną osobą zaangażowaną w remont byłem ja. Każdy weekend, godziny po pracy czy urlop poszedł na planowanie, remontowanie domu. Wiecie, co jest najgorsze w remoncie starego domu? Remont starego domu. Gdy już myśleliście, że można pójść dalej, bo dana rzecz odhaczona, to zawsze coś się musiało sp⁎⁎⁎⁎zyć. Powoli zacząłem popadać w marazm, coraz mniej chętnie jeździłem, żeby to remontować. No ale powiedziało się A, to trzeba i B. Natłok pracy tak mnie przycisnął, że w końcu zacząłem pękać. Zdarzało mi się płakać, bo projekt, który mieliśmy w głowie w ogóle się nie przybliżał. Dodatkowo czułem, że każda decyzja spoczywała na mnie. Załatwianie pozwoleń na wyburzenie komina, szukanie specjalistów od dachu itp. Na wszystkim musiałem się znać, by mnie nie oszukano. Początkowo zakładaliśmy, że wymienimy dach a potem pójdzie z górki i do końca roku się wprowadzimy. Spoiler alert, zaraz marzec i dom dalej nie zamieszkany.

Dodatkowo czułem presję, bo wiadomo, każdy pyta kiedy się wprowadzamy. I tak wszystko zaczęło się sypać. Wracałem do domu zirytowany, bo nic nie wychodzi, i tylko marnuje czas. Czułem żal, że tak mi to wolno idzie. Zaczęły się problemy w związku. Zaczęliśmy się oddalać coraz bardziej, aż w końcu nastał grudzień. Kilka dni przed świętami pokłóciliśmy się na tyle mocno, że święta spędziliśmy z psem we dwójkę. Nie dociągnęliśmy do końca roku, w Sylwestra się rozstaliśmy. Szkoda, bo na początku grudnia mieliśmy 7 rocznice. No ale jak w związku nie widać żadnych perspektyw, to nie ma co sztucznie go przedłużać. Uczucie, które było z nami przez długi czas, po prostu znikło.

Teraz muszę odkupić część domu, przenieść kredyt do innego banku, kupić jakiegoś gruza żeby móc dojeżdżać do domu i go wyremontować.

Nie wiem czy tag odpowiedni, ale nie mam pomysłu na lepszy.

Fenomen5piorunów

@Pawelvk przykro, ze tak ci się to źle ułożyło ale lepiej teraz niż po ślubie z dzieciakami. Masz dom, masz psa, to juz dużo, reszta się ułoży. Jeszcze mlody chłopak jesteś, zycie jeszcze przed tobą. Wierzę że spotkasz równie wartościową osobę jak ty sam i ulozysz sobie życie szczęśliwie. Trzymaj się

Osobistość5piorunów

@Pawelvk Czesc,

Dom kupilem w polowie 2023 roku w calkiem niezlym stanie. Mniej wiecej w 6 miesiecy planowalem skonczyc ogord i takie grubsze roboty w domu(bo caly czas w nim mieszkamy)
Samo skonczenie parteru (A to byl lekki remont, malowanie, poprawienie paru przewodow, troche poprawa podlog) trwal 1,5 roku po pracy. Mniej wiecej po 9 miesiacach remontu gdy konca nie bylo widac, chcialem go spalic XD
----------------------------------
juz troche czasu minelo, aktualnie atakuje piwnice(mialem skonczyc w do marca a mam moze zrobione 60% prac...) w przyszylm tygodniu planuje Lquattro aby troche podgonic z robota.
---------------------------------
Jesli jestes jeszcze na etapie rowalki to wspolczuje, bo to sie zawsze przeciaga w nieskoczonosc i nie widac konca... Ale jak wejdziesz w etap odbudowy i bedziesz konczyl pokoj po pokoju, to juz bedziesz mial wiecej wigoru....
Co do wybranki - to skoro odeszla teraz, to raczej i lepiej dla Ciebie, bo jesli nie byla w stanie udzwignac tematu remontu, to ciezsze tematy we wspolnym zyciu zweryfikowalby to znacznie szybciej.

Pokaż więcej komentarzy (33)

Autorytet

w Hydepark

33piorunów

Well, well, well xD
Uwielbiam takie smaczki w grach

Fenomen0piorunów

Oglądam sobie raz Anime, japońce rozmawiają i w pewnym momencie przetłumaczyli przysłowie tak, że babka mówi "mądry polak po szkodzie" I... czar pryska 😉

Pokaż więcej komentarzy (10)

Autorytet

w Hydepark

97piorunów

Chciałbym życzyć wszystkim biorącym udział w dobrej zabawy. Niestety 39C to już prawie jedna noga w grobie, dlatego trzeba być odpowiedzialnym i zrezygnować.

Bawcie się dobrze.


PS. Mam nadzieję, że Wrocław będzie godnie reprezentowany!


Pokaż więcej komentarzy (5)