Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#pracbaza

Fenomen

w Dyskusje

25piorunów

Pisałam wam kilka dni temu że było ciężko a wczoraj poziom abstrakcji osiągnął kolejny level. Mianowicie koleżanka która powinna dzielić nie dole związaną z wyjazdami zagranicznymi a w zasadzie to ona jest szefową działu powiedziała mi że w poniedziałek jedzie na urlop a tymczasem ona na urlop pojechała wczoraj rano. I w momencie kiedy ja byłam w największej d⁎⁎ie to ona była w samolocie. Suma sumarum dalej nie mam sfinalizowanej jednej rzeczy bo czekam na potwierdzenie od drugiej strony i taki to właśnie weekend.

Jestem zła że nie mogę mieć normalnie wolnego weekendu bo waruję przy telefonie. A muszę dzisiaj sfinalizować sprawę bo jutro jedzie delegacja.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Lider

w Pracbaza

125piorunów

Optymalizacja kosztów.

W strukturze firmy jestem pracownikiem centrali firmy ale geograficznie moje biuro jest w jednym z jej oddziałów. Firma postanowiła oszczędzić na zamówieniach materiałów biurowych. Dotychczas moje zamówienia przywoził kurier bezpośrednio do mnie. Zgodnie z nowym przetargiem ma je przywozić do centrali bo należę do centrali xD Nic z tego, że w tym samym dniu ma dostawę do oddziału. Moje mają trafić do centrali i c⁎⁎j.

W całej firmie takich jak ja jest kilku. Wszyscy jednocześnie zamówiliśmy materiały bo przetarg był kilkukrotnie rozpisywany i od dłuższego czasu nie były one dostępne. Ekipa na magazynie centrali wpadła na genialny pomysł - łatwiej połączyć excela i potem przebrać materiały niż złożyć kilka niezależnych zamówień xD Tak też się stało. Przejrzeli materiały i porozdzielali je pomiędzy ludzi. Następnie wsadzili chłopaka do samochodu i kazali rozwieźć. Jeździł cały dzień od rana do wieczora. Do mnie przywiózł je już po fajrancie. Jakież było moje zdziwienie gdy następnego dnia dostałem zupełnie co innego. Kilka telefonów i okazało się, że pomylili się przy pakowaniu i moje materiały trafiły do kolegi 200km dalej.

Efekt? W przyszłym tygodniu jeden z pracowników wsiądzie w samochód i zamieni zamówienia xD

Optymalizacja kosztów.

Fanatyk15piorunów

Z jednej strony śmieszne, a z drugiej to są problemy wieku dziecięcego. W dłuższej perspektywie, jak już wyeliminuje się takie błędy, rzeczywiście można zaoszczędzić.

Zmiany można wprowadzić bardziej lub mniej udolnie, ale kierunek wydaje się właściwy

Osobistość27piorunów

No ale pomyśl sobie o tej premii, którą dostanie Pan Menadżer za tę redukcję kosztów. Czy to Cię nie cieszy?

Pokaż więcej komentarzy (16)

Osobistość

w Hydepark

46piorunów

Kilka absurdów z mojego dawnego zatrudnienia.

Pierwszy post z tego uniwersum -> https://www.hejto.pl/wpis/ludzie-wypisuja-tu-rozne-mniej-lub-bardziej-ciekawe-historyjki-pracowe-to-i-ja-s

Moje zatrudnienie w KSP (Komendzie Stołecznej Policji) rozpocząłem jako kierowca i to na zastępstwo. Czyli byłem zatrudniony dopóki pracownik, którego zastępowałem nie wróci. Praca była w Wydziale Nieruchomości (obecnie to się chyba nazywa Wydział Administracyjno-Gospodarczy).

Potrzebowali mieć trzech kierowców do dwóch samochodów służbowych, które obsługiwały cały Wydział. Zadania to był głównie transport ludzi (pracowników WN), rzadziej dokumentów do placówek wszelakich w obrębie miasta stołecznego i tzw. obwarzanka, czyli wszystkich powiatów sąsiadujących z Warszawą (np. Łomianki, Legionowo, Piastów, Zielonka itd.).

Pierwszym absurdem z jakim się spotkałem, to okazało się, że muszę zdać specjalny test, żeby móc prowadzić pojazdy policji. No i ten specjalny test to się okazał normalnym i aktualnym testem na prawo jazdy jaki wtedy obowiązywał, tyle, że najpierw zdawało się teorięw siedzibie Wydziału Ruchu Drogowego KSP, a potem egzamin praktyczny na polonezie w okolicach tejże siedziby. Już wtedy polonezy przestawały być super popularne w Policji, bo był to już drugi, czy trzeci rok z rzędu jak Policja była powoli upgradowana o masowo kupowane pojazdy KIA. Jednak logika była taka, że jak z polonezem sobie poradzisz, to poradzisz sobie ze wszystkimi innym pojazdami w posiadaniu tejże służby.

No i niby miałem ciśnienie, żeby ten egzamin zdać, ale się okazało, że mam na to cały miesiąc, bo i tak jak zdam, to nie mogę jeździć pojazdami policji, bo nie jestem ubezpieczony. Za ubezpiecznie mam zapłacić ja, ale opłacić to można było tylko i wyłącznie ściągając kwotę ubezpieczenia z pensji. A pierwszą pensję otrzymać miałem po miesiącu pracy. Czysta logika.

Do egzaminu podszedłem w drugim tygodniu, bo musiałem sobie przypomnieć przede wszystkim teorię (prawko miałem "aż" 5 lat). Egzamin był w siedzibie drogówki na Karolkowej. Większość zdających to byli funkcjonariusze policji, ale też było kilku cywilów. I tutaj też zacząłem poznawać prozę życia i jak co niektórzy próbowali walczyć z systemem. Przysiadł się do mnie jakiś pan sympatyczny, a że była wtedy mała czasowa obsuwa, bo egzaminator miał się spóźnić, to zaczęliśmy sobie gadać. I od razu po usłyszeniu pytania "I co zamierzasz zdać?" mnie trochę zamurowało, no bo jak to tak, mogę sobie nie zdać? Przecież to wbrew rozkazom ... wróć ... wbrew poleceniom służbowym.

No i mnie kolega oświecił. Pracował jako technik - też cywil - i nie chcieli mu dać podwyżki, to stwierdził, że on swoim przełożonym ułatwiać życia nie będzie, bo jak oni nie chcą mu dać paru zlotych więcej, to on może egzamin wewnętrzny oblać i nie będzie już mógł sam jeździć do wszelkich wypadków i zdarzeń, i ktoś będzie musiał go tam transportować, albo będzie zmuszony jeździć komunikacją miejską. I następnym razem jak trzeba będzie zabezpieczyć ślady przy jakimś "skwarku" albo "zgniłku" to wszyscy będą musieli się uzbroić w cierpliwość. A jemu płacą i tak za godzin tyle samo bez względu na to, czy on je będzie spędzać w podróży, czy zabezpieczając miejsce zdarzenia.

Ponoć była to wtedy częsta metoda negocjacyjna, głównie mundurowych, bo takie egzaminy wewnętrzne były obowiązkowe, żeby mieć "wkładkę", czyli zaświadczenie o możliwości prowadzenia pojazdów policji. A "wkładka" w tamtym czasie była ważna przez dwa lata. I nagle jak Ci funkcjonariusz nie mógł prowadzić radiowozu, to sytuacja mogła się komplikować dla przełożonych przy wyznaczaniu choćby załóg patrolowych.

Egzamin udało mi się zdać za pierwszym podejściem choć zestresowany byłem potwornie. Był to także jeden jedyny raz w życiu, kiedy miałem okazję pojeździć polonezem, czyli perłą polskiej motoryzacji i do tego odpowiednio zużytym, bo znaczenie "samochód służbowy lepszy niż rajdowy" do pojazdów policyjnych odnosi się chyba bardziej.

Autorytet24piorunów

Znam gościa, co lata temu w wojsku robił prawko na ciężarowe i wpadło mu kilka kategorii, ale chłop nigdy samochodem nie jeździł, więc dostał prawko bez osobówki :upside_down_face: Jak wyjechał do UK i postanowił zmienić na brytyjskie, to uwierzyć nie chcieli, stwierdzili, że błąd i mu osobówki dopisali. Później wrócił do PL, zmienił na polskie i ma teraz również i tu na osobówki.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

6piorunów

Kto w „Opsach” pracuje ten się w cyrku nie śmieje xD

Budujemy platformę, z której docelowo będzie korzystać +/- 250 klientów/działów. Wszystko ładnie i pięknie zaprojektowane. Klienci rozproszeni po kilkunastu środowiskach, więc nie ma zbyt wielkich problemów z zarządzaniem i planowaniem zasobów sprzętowych. Ot, tu się przesunie sprzęt z A na B i platforma śmiga dalej. Ponadto nowi klienci wchodzą na platformę w dość przewidywalnym tempie, co ułatwia planowanie.

Jedynym „problemem“ są firewalle WAN, bo każdy klient dostaje dedykowanego wirtualnego FW, a sprzęt na którym to śmiga ma też swoje limity. Wszyscy w projekcie zostali poinformowani o tym, że jak liczba klientów osiągnie 60, to musimy zamówić nowy sprzęt (czas dostawy +/- 8 tygodni). Niestety nie możemy sobie trzymać dodatkowego sprzętu wcześniej w piwnicy na wszelki wypadek, bo nie chcą wydać +/- 300k€ na sprzęt żeby się kurzył i czekał.

Na początku czerwca osiągnęliśmy nasz ustalony limit i zamówiliśmy dodatkowy sprzęt. Wszystko było by spoko, gdyby PO platformy nie zdecydował, że na koniec czerwca musimy mieć na platformie 70 klientów, bo cele, milestony, itd. XD

Nasza pierwszą reakcją było oczywiście „chyba Cię pojebało” xD Ale wiadomo, że z managementem w ten sposób się na rozmawia (a powinno). Tak więc PO dostał do wyboru:
- dostajesz 70 klientów na platformie, ale z tyloma systemami na naszym sprzęcie nie jesteśmy w stanie zagwarantować ustalonych SLA,
- robimy onboarding max 65 klientów, bo tyle jeszcze bezpiecznie będzie śmigać, i przesuwamy cel na później.

No i nasz PO zdecydował się podjąć ryzyko i wybrał pierwszą opcję. Szkoda, że FW wykrzaczyły się nam już 3 razy w tym tygodniu, a SLA poszło się j⁎⁎ac xD ciekawe ile kar umownych będziemy płacić xD

I tak to się powoli żyje… ale mam nadzieję, że za niedługo ucieknę z tego „projektu“ xD

Lider

w IT

23piorunów

Małe podsumowanie konferencji Technology Leader of Tomorrow w Gdyni.

Organizacja i pomysł na samą konferencję - super.
Wydarzenie odbywało się 300m od morza, główne wydarzenia w Teatrze Muzycznym, a pozostałe w zasięgu 100m od niego.

Tematyka - mnóstwo tematów, które przydzą się liderom, ale nie tylko. Choć AI przewijało się dość często (trendy temat), to jednak sporo wydarzeń miało charakter powiązany z:
- lekcjami wyciąganymi z przeszłości i to zaczynając od kolarstwa (Czesław Lang) na ecommerce kończąc (CEO Allegro)
- transformacjami o globalnej politycznej skali (Aleksander Kwaśniewski) i wdrożeniami dla milionów ludzi (Allegro, Inpost, mObywatel, ePity, COI)
- psychologią i rozumieniem siebie, biznesu, klienta, potrzeb, pracowników (choćby wystąpienia Awards, ING, GSK, Alior, Hitachi, Deviniti oraz kilku psychologów)
- umiejętnościami lidera i jego rozwojem (ABB, XTB, mBank, ING)
- i wiele innych

Niewiele było też wydarzeń, które się odbywały w tym samym czasie, co inne, którymi byłem zainteresowany i musiałem wybierać. Dla mnie to ogormny plus.

Może to źle zabrzmi, ale mega dużo dał mi dostęp do strefy Executive, w której mogłem spotkać tych samych ludzi z dużej sceny, ale już w mniejszym kameralnym gronie (10-25 osób), zamiast 500-1200 osób. Pomijam aspekty takie jak normalne jedzenie, przekąski i kawa w ceramice, zamiast papierowego kubka, bo to nie uzasadnia różnicy w cenie. Kolacje na tarasie Muzeum Marynarki Wojennej już bardziej. Ale same spotkania w cztery oczy z ludźmi z C-levelu, ekspertami, czy choćby Aleksandrem Kwaśniewskim, juz zdecydowanie tak.

W przyszłym roku też się wybieram, jeśli ktoś jest również chętny, to dajcie znać, chętnie się spotkam na miejscu, wypiję kawkę i pogadam :)

Pokaż więcej komentarzy (10)

Lider

w Pracbaza

78piorunów

Dzisiaj zaczyna się w mojej inwentaryzacja. Światło dzienne ujrzą kartony z komponentami zalegające na magazynach od lat (° ͜ʖ °)

Pokaż więcej komentarzy (10)

GURU

w Hydepark

30piorunów

Kuwa, tak moge zyc, 6 godzin pracy za 1000 zlotych I dwa noclegi nad morzem xD

Pokaż więcej komentarzy (8)

Sum

w Hydepark

9piorunów

Jak tam dzis u Was w robocie, macie klime?

Ja czekam na ostatnie juz mewy aż dolecą bo mi sie skończyły.

Ale klimy brak. Na szczescie strona południe zachód bo bym zdechł.

Pokaż więcej komentarzy (11)

GURU

w Dyskusje

28piorunów

Pytam kierowcy czy mu nie głupio z takimi tablicami jeździć? On mówi, że to pomysł szefa:man-gesturing-ok:.

C

3

Usługi

Transportowe

A (imię szefa)

S (nazwisko szefa)

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Heheszki

46piorunów

Gruba ryba34piorunów

Pamietam takiego gagatka z Francji. Zostal big bossem od IT w jedej z korpo farmacutycznym co pracowalem pare lat. Piknk / impreza letnia na dworze, ogniska, grille, piwerko i rozne inne atrakcje. Siedzimy sobie zazeramy karkoweczke, ciasno ogonie i nagle on wpierdala sie ze swoim dupskiem miedzmy mna a kumplem i mowi do nas wlasnie cos ala good job. Za chwile z ryjem uwalonym od keczupu zwraca sie do mnie i pyta: jakbys byl na moim miejscu co bys zmienil XD. Gdybym odpowiedzial szczerze to pewnie krocej bym pracowal.

Gruba ryba26piorunów

@WujekAlien Jeden z moich większych osobistych triumfów z czasów gówniarskich. Studiowałem angielski, a w wakacje dorabiałem sobie na wyjazdy i piwerko. Raz trafiłem przez jakąś agencję do makro na najgorsze możliwe działy - warzywa/owoce i ryby. Na jednym wieczna pleśń, zgnilizna i smród, a na drugim mróz i babranie się w bebechach. A dyrektor był wtedy strasznym sk⁎⁎⁎⁎⁎ynem, chodził między działami i jak zauważył zgniłą czereśnię to darł mordę jak głupi, a już nie daj boże jak zobaczył że na stoisku z mrożonkami, gdzie temperatura była zawsze poniżej zera, schowałeś się w przeszklonym kantorku zamiast stać między wystawką. Ile razy darł na mnie mordę, że nie dziwi się, że skończyłem w takim miejscu, skoro nawet równe ustawienie kontenera z arbuzami mnie przerasta, (albo coś podobnego), to nie zliczę. I raz przyjechała jakaś wizytacja z Niemiec. Każdy dostał nowe, czyste ciuchy, wszędzie błysk. Wreszcie przychodzą na stoisko i jak przechodzili, to miałem udawać podlewanie sadzonek (XD). No i widzę, że wielki dyrektor ma wszystko tłumaczone przez Hrkę, która rozmawia z nimi po angielsku. Jak tylko zapytali ją o te sadzonki, to pozwoliłem sobie się wtrącić i wyszło, że oprowadziłem ich po całym stoisku, pięknie opowiadając co i jak, przy czym na końcu, jak pochwalili, że makro zatrudnia tak kompetentną obsługę, to zaśmiałem się, że koniecznie muszą to przekazać dyrektorowi, bo on dba o swoich pracowników i traktuje nas we wspaniały sposób i wtedy spojrzałem na niego i się uśmiechnąłem żeby wiedział że mówimy o nim. Widać było, że gość jest potwornie spięty. Następnego dnia, jak mnie szanowny pan dyrektor mijał, to mu powiedziałem "good morning" - zatrzymał się, morda w kolorze truskawki, patrzy się na mnie jakby miał mi w mordę dać i poszedł dalej. Czepiał się nadal jak głupi, ale satysfakcja przepełniała mnie do ostatniego dnia.

Pokaż więcej komentarzy (7)

Fenomen

w Rozkminy

62piorunów

Dzisiaj miałam koszmarny dzień w pracy. No po prostu kociokwik nie z tej ziemi. Szef nazatrudniał osób i w związku z tym dużo ogarniania przyszło a jeszcze trzeba było ogarnąć tych którzy już są dawno zatrudnieni. Wykonałam jakieś 100 000 telefonów.

Wróciłam do domu, i jak mozg już zaczął działać, chociaż do tej pory to zbyt dużo powiedziane, dotarło do mnie że istnieje taka socjotechnika że każ debilowi iść do przodu i nie mów że włazi na ośmiotysięcznik.

Otóż jestem tym debilem.

Bo z tego co kojarzę firma jeszcze nigdy nie była w takim piku. I w tak ważnym projekcie. Szczyt sezonu za granicą a poza tym projekt jest bardzo duży i w tym momencie na największym projekcie jest około 80 pracowników.

I tak, w sumie można powiedzieć że jest to jakiś powód do dumy że gdzieś tam wiąże koniec z końcem a jednocześnie wiem ile mnie to nerwów kosztuje.

Trzymajcie mocno kciuki żebym jutro sfinalizowała wszystkie rzeczy bo będzie trudno.

Tak się tylko zastanawiam, co mi dalej przyjdzie. A może to tylko dowód od świata że mam jednak jaja.

Osobistość1piorunów

Ej tylko nie daj sobą orać pola, bo jak pokażesz że możesz tyle to się to stanie Twoja nowa norma. Zadbaj o siebie i słuchaj organizmu kiedy powie dość. Ja nie słuchałam.

GURU1piorunów

Czytam czytam mysle no super zielonka fajnie napisala a to ty tylko avatar nowy Xdd czerpac przyjemnosc i dume z ciezkiej pracy to jest cos fajnego, tylko jesli wyplata idzie w parze z tymi ww nerwami.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Inspirator

w Hydepark

45piorunów

Hejka

Czy tylko mnie wkurwia tak niesamowicie HR z organizacją imprez firmowych? Mówię o imprezach typu grill albo piknik które odbywają się latem i udział jest obowiązkowy bo impreza zaczyna się na przykład o 13, a więc w godzinach pracy.

Oczywiście nie może być tak że se przyjdzie chłop, usiądzie i zje kiełbe i pogada na luzie że wspoltowarzyszami niedoli, wymęczony tygodniem pracy, tylko k⁎⁎wa są oczywiście zaplanowane atrakcje.

Atrakcje w których przeważnie nikt nie chce brać udziału, więc zaczyna się szukanie "chętnych" do konkursu plastycznego czy innego budowania jego czy co tam dziewczyny se nawymyślały.

Dla takiego spierdoksa jak ja, który po prostu robi swoje i nie ma potrzeby się specjalnie integrować mam po prostu dosyć, a wykręcić się z tego za bardzo nie ma jak bez robienia sobie lekkiego kwasu u przełożonego.

Oczywiście impreza jest wrzucana na wszystkie socjale żeby się nie pochwalić jak to za⁎⁎⁎⁎ście ta firma nie działa i jakich benefitow to pracownicy nie mają mimo że podwyżek nie ma od 3 lat, jak ja gardzę HRem ehhhh....

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

ID:

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @bojowonastawionaowca

Gruba ryba0piorunów

@hejtoanonim byłem na kilku. Z mojej obserwacji ch⁎⁎⁎we imprezy = ch⁎⁎⁎wa firma. Zawsze też jak imprezy przestawały być fajne (np nie robili open baru) to był dobry znak żeby zmienić firmę.

Gruba ryba0piorunów

Ja nie wiem w jakich wy korpo robicie 😛 Ja w swoim juz ponad 9 lat pracuję, w tym pierwsze 7 w HR i imprezy firmowe byly wieczorem i nie były wymagane, tak samo branie udzialu w zabawach i konkursach. Mało tego, nigdy nie trzeba bylo szukać chętnych, bo sami się chętnie zgłaszali ¯\\( ͡° ͜ʖ ͡°)/¯ nie raz, nie dwa przychodziło tyle ludzi, że ciężko się było pomieścić.

Pokaż więcej komentarzy (17)

Fanatyk

w Hydepark

12piorunów

Było sobie trzech developerów:

Pierwszy wnosił zmiany bezpośrednio na produkcji.

Drugi wrzucił swoje zmiany na test.

Trzeci przeniósł zmiany z test na prod.

Kurtyna ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Pokaż więcej komentarzy (9)

Lider

w Pracbaza

14piorunów

Z racji pogody przypomnialo mi sie jak okolo 10 lat temu, w upaly blisko 40 stopni, w mijej owczesnej firmie, szef wyslal pracownikow na montaz instalacji odgromowej na budynku przedszkola xD Chlopaki w poniedzialek rano byli bialymi europejczykami, a w piatek na fajrant zjechali ciemni jak smola. W dzisiejszej rzeczywistosci pewnie by ich jakies sluzby po drodze zatrzymaly domniemujac transport nielegalnych imigrantow xD Do dnia dzisiejszego nie widzialem rownie mocno opalonej brygady budowlancow.

Lider

w Pracbaza

44piorunów

Siedzisz sobie na konferencji i słuchasz ludzi na scenie, a tu Cię PM eskaluje zamiast najpierw Cię spytać czy coś jest dowiezione i w jaki sposób.
Chyba się nie polubimy 🫠

Pokaż więcej komentarzy (14)

Fanatyk

w Hydepark

33piorunów

Dlaczego w korporacjach jest tylko polityka sukcesu. Dlaczego nikt nie potrafi przyznać się do błędu że coś zjebali i się z tego wycofać.

Zmienili ostatnio system do spraw hr i finansów. Teraz można zapytać agenta ai o różne rzeczy, dodatkowo jest super bezpieczny bo stoi w ejżur. Ta po c⁎⁎ju xD niech jakiś pajeet coś zjebie to dopiero zobaczą bezpieczeństwo.

Oczywiście nie jest kompatybilny wstecz zatem odwołania z innych formularzy nie działają.
System sam w sobie też działa na 30%. Był mechanizm do zgłaszania błędów to go wyłączyli. Nie ma możliwości zgłoszeń to nie ma błędów. Corplogic

Przechodząc do brzegu. Wysłałem wniosek do wykonania asap. Poszedl chyba z tej chmury w kosmos. Jak będę musiał z tego powodu zapłacić z własnej kieszeni. To dzień dobroci dla zwierząt się skończy.

Całe korpo zobaczy piękne podsumowanie gówna które wypuścili.

Pokaż więcej komentarzy (12)