Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#hejtoanonim

Mocarz

w Hydepark

4piorunów

@Legendary_Weaponsmith Tak, zgadzam się całkowicie. Ciężko jednak odpuścić, ale faktycznie rachunek zysków i strat może być jeszcze gorszy. Tak jak wspomniałeś, dochodzą emocje, dodatkowe nerwy, koszty sądowe, a na końcu może się okazać, że i tak niczego nie odzyskam.

Może faktycznie trzeba ciąć straty i iść dalej. Ale ciężko odpuścić, wiedząc, że koleś dalej sobie chodzi, żeruje na innych i może oszukiwać kolejne osoby.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

ID:

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @fonfi

Pokaż więcej komentarzy (5)

Mocarz

w Hydepark

26piorunów

Problemy z wykonawcą budowlanym – część 2

Część pierwsza: https://www.hejto.pl/wpis/anonimowehejtowyznania-budowa-budowadomu-budownictwo-prawo-nieruchomosci-remont-

TL;DR: Umowa ryczałtowa bez kar umownych. Zapłaciłem wykonawcy 200 tys. zł gotówką za pokwitowaniami, prawie połowę wartości umowy. Fundament bez hydroizolacji i ocieplenia, mury niedokończone, wiązary niezamówione, choć zapewniał, że zamówił i opłacił. Od połowy sierpnia budowa stoi, a wykonawca ciągle obiecuje powrót „za 2 tygodnie”. Mój błąd? Płaciłem przed odbiorem prac. Nie róbcie tego.

Po konsultacji z adwokatem wysłaliśmy wezwanie do wznowienia robót wraz z propozycją warunkowego zakończenia umowy za porozumieniem stron.

Oczywiście wykonawca nie odebrał listu poleconego. Teraz muszę czekać na zakończenie procedury doręczenia, zostało już tylko kilka dni . Wysłałem mu też skan pisma przez WhatsApp i mailem. Wiadomości odczytał, więc miał możliwość zapoznania się z treścią.

Nowa ekipa wyceniła dokończenie robót na około 50 tys. zł. Mogła wejść już w tym tygodniu, ale na razie muszę czekać. Adwokat zaleca inwentaryzacje ale to koszt 7-10 tyś zł a nad wyceną kosztów budowy trzeba się zastanowić bo oferta mojego wykonawcy była zaniżona tak chyba aby uciec przed dachem i może być lipa jak rzeczoznawca wyceni te etapy fundament i ściany na więcej niż zapłaciłem

Państwo z kartonu. Sprawdziłem wykonawcę i okazało się, że w latach 2023–2024 miał 7 umorzonych postępowań komorniczych. Od 30.03.2022 nie figuruje też jako czynny podatnik VAT. Mimo to nadal prowadzi działalność i przyjmuje gotówkę.

Mogę teraz iść do sądu, wygrać sprawę za 3 lata i nadal nie odzyskać pieniędzy, bo może nie być z czego prowadzić egzekucji.Ma kilka umorzeń komoniczych w tym z urzędu skrabowego od tamtej proy prowadiz nadal firmie i nie jest płatnikiem vat mimo przekraczania limitu 200 000zł

Adwokat wspomniał o skardze pauliańskiej, która w określonych sytuacjach pozwala dochodzić zaspokojenia z majątku przeniesionego na inną osobę. Tylko że to kolejna sprawa, kolejne koszty i żadnej gwarancji odzyskania pieniędzy.

Co ciekawe, syn wykonawcy prowadzi osobną działalność zarejestrowaną pod tym samym adresem. Nazwa firmy jest niemal identyczna, tylko bez imienia i nazwiska ojca. Syn ogłaszał usługi na Facebooku, ale podawał numer telefonu ojca. Na jednym z profili wykorzystywanych do oferowania usług zmieniło się też imię z ojca na syna. Syn pojawiał się również na mojej budowie, a z tego, co zauważyłem, synowa zajmuje się ich Facebookiem i Instagramem.

Rodzinny biznes. Nie wiem, jak dokładnie wygląda współpraca między tymi działalnościami, ale zastanawia mnie to wszystko.

Zostanie mi chyba tylko opisania całej historii na Facebooku i w serwisach z opiniami o wykonawcach. Bez domysłów, tylko fakty, daty i dokumenty. Może ktoś sprawdzi firmę przed podpisaniem umowy i uniknie podobnych problemów.

Zastanawiam się też, czy nagłośnienie sprawy mogłoby coś zmienić. Może wykonawca lub syn zmiękną.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

ID:

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @bojowonastawionaowca

Pokaż więcej komentarzy (5)

Mocarz

w Hydepark

29piorunów

Nie macie wrażenia że takie miejsca jak to są tworzone dla ekstrawertyków?...

Mam takie przemyślenia, że w dziale "Dyskusje" tak jak i w "socjalach" ludzie po prostu uwielbiają się lansować. Ja rozumiem pewien poziom tego zjawiska, ale to co obserwuję w szeroko rozumianym "internecie" który mnie otacza no już przekracza pewien poziom strawności.

Biegałeś? Nie wystarczy że wrzucisz to na Stravę; trzeba jeszcze zrobić screena trasy i wrzucić na Instagrama i FB i wszędzie, a najlepiej w formie filmu.

Złamałeś nogę? Trzeba o tym napisać koniecznie i dawać update codzienny.

Pojechałeś na urlop? No to trzeba na paru kanałach zdać sprawozdanie i się pochwalić z rozpiską dzień po dniu.

Kupiłeś coś drogiego? No to ofc że musisz o tym napisać!

Czy ludziom aż tak ciężko przeżyć bez próby skupiania na sobie uwagi jak największej ilości osób? Szczególnie że często absolutnie nic ciekawego do przekazania nie mają...

Serio jedną z rzeczy które mnie tu męczą jest to, jak mało wpisów jest zabawnych / ciekawych / wartościowych, a jak dużo jest zwykłym zbieraniem piorunów / punktów społecznych / uwagi otoczenia / wyrabianiem sobie "marki"...

Ja serio nie rozumiem tego, do jakiego stopnia ludzie potrafią żebrać o wirtualne poklepanie po plecach z każdej możliwej strony.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

ID:

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @bojowonastawionaowca

Pokaż więcej komentarzy (42)

Mocarz

w Hydepark

21piorunów

Od października ilość spotkań daily ulega podwojeniu, problem maker pod którym pracuje oczekuje raportowania na początek i koniec dnia pracy co zostało zrobione albo czemu nie, bo projekt wchodzi w fazę realizacji.

Myślę że jest to wspaniała decyzja i na pewno przyspieszy pracę oraz podniesie morale zespołu

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

ID:

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @bojowonastawionaowca

Pokaż więcej komentarzy (6)

Mocarz

w Hydepark

46piorunów

Oglądam sobie wpisy i za wami tęsknię, ale jeszcze trochę muszę posiedzieć w izolatce.

Ze swojej strony mogę tylko powiedzieć, że jeden z poważnych problemów może będzie trochę mniejszym problemem, poczułem się trochę lepiej, dlatego piszę.

Bardzo mnie cieszy że w końcu można zajrzeć do swoich pierwszych wpisów.

Nic nie mówiłem ale to jest bardzo ważne. Pamiętacie jeszcze? Jak to się wszystko zaczęło, ten entuzjazm i pozytywność jaką tu wnieśliśmy, te memy... wykop_hate_club.mp4 itd.

To była magia.

To trzeba "Cherriesh" ( czy_ktoś_widział_opornika.jpg). :P

Buziaczki itd.

Trzeba być twardym a nie mietkim. Do zobaczenia.

P.S.

Rudy znowu zeżarł pół myszy i wyrzygał, a pół zostawił. To chyba jego znak rozpoznawczy, jak te karty z asem co żołnierze amerykańscy w Wietnamie zostawiali.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

ID:

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @bojowonastawionaowca

Pokaż więcej komentarzy (2)

Mocarz

w Hydepark

11piorunów

chciałem jakoś sensownie ubrać post i myśli, które mam w głowie, ale nie potrafię, robota mnie przytłacza. a raczej fakt tego że jestem idiota kompletnym, który nie daje rady się porządnie skupić, gdy rozmawiam z kimś wyżej to albo mam wrażenie że nie słuchają moich tłumaczeń, albo mnie opierdalają, słynne it tylko ze w kołchozie w którym gaszenie pożarów to chleb powszedni i wszystko musi być już na teraz, niby 2 lata ekspa za mną. Jednakże mam nieodparte wrażenie że pewnego rodzaju nisza + słabe myślenie analityczne nie pozwoli mi zdobyć innej pracy w zawodzie, szczególnie w czasach ai, miałem ambitny plan robić certy chmurowe i swój mini projekt, ale od dwóch miesięcy przychodzę tak sprany z pracy, że jedyne co jestem w stanie zrobić to zjeść coś odgrzewanego, grać w fife z włączonym jakimś gownocontentem w tle typu iceberg który mnie nie interesuje tylko po to aby zabić myśli i możliwość przetwarzania jakichkolwiek innych informacji, bo te prowadzą cały czas do roboty. Oczywiście alternatywnie do pójścia spać od razu po pracy, żeby następnie obudzić się o 22 i siedzieć w tych gownianych socjalach

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

ID:

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @bojowonastawionaowca

Pokaż więcej komentarzy (5)

Mocarz

w Hydepark

14piorunów

Niedawno pojawił się wątek rozwodów, więc, może jako społeczność hejto poradzicie coś hurtem.

Zbliżamy się z partnerką do 40tki.

Kiedyś planowaliśmy dzieci. Potem, próbowaliśmy mieć dzieci. Ale, im dalej w las tym ja mam mniejszą ochotę a druga połówka choć mówi że OK widać że ma z tym problem.

Pracujemy na okrągło, sporo kredytów dzięki temu spłacone. Ale, kwalifikujemy się do modnej ostatnio akcji "świniobicie". I chyba to jest jeden z głównych powodów dla których seks prawie nie istnieje. Partnerce jej wygląd przeszkadza, ale ja jestem pewien że to stresująca praca i w nadgodzinach jest tego powodem a koniec końców efektem. Korpo&netflix&chill. Ale pracy nie zmieni. Poza tym, dogadujemy się super od lat. Wiem jak to brzmi, ale serio. A ja tak naprawdę jestem ciekaw czy ten okres "last chance for instynkt macierzyński" kiedyś mija.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

ID:

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @bojowonastawionaowca

Pokaż więcej komentarzy (22)

Mocarz

w Hydepark

9piorunów

zaczalem niedawno sie spotykac z laską co sie wlasnie okazalo ze ma grzybice stóp xddd paznokcie rzułte jak papaj. czy można się z nią spokojnie r⁎⁎⁎ać, ewentualnie z jakimis zabiegami ostroznosci, czy kwestia czasu az sie zarażę? kazalem jej iść z tym do lekarza i w sumie nie wiem co robic dalej bo ona mnie lubi i mnie znienawidzi jak ją za to zostawię :/

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

ID:

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @bojowonastawionaowca

Pokaż więcej komentarzy (13)

Mocarz

w Hydepark

9piorunów

Cześć, chciałbym podzelić się pilotażowym odcinkiem serialu który być może będę dodawać częściej.

W tym odcinku głos został wygenerowany przez - od następnego będę nagrywać sam, jeśli ktoś to oczywiście obejrzy,

Piszę z Anonima bo jednak trochę wstyd xD Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru.

https://youtu.be/ZWFx0E71DII?si=ew1F5kC2cSjP631o

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

ID:

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @bojowonastawionaowca

Pokaż więcej komentarzy (1)

Mocarz

w Hydepark

62piorunów

Nie znam się na AI.

U nas w pracy dział IT usilnie wdraża rozwiązania oparte o AI, głównie na własne potrzeby. Cały helpdesk idzie najpierw przez AI, więc nie można się za cholery dogadać bo trzeba czytać ten bełkot. Jak mocno nie idzie to na jakiejś zasadzie włącza się pracownik, widać to po stylu wypowiedzi, jak piszemy z AI wiadomości są kwieciste, zawsze kropki na końcu zdania, wypu katowane listy i zwroty których człowiek używa rzadko.

Miałem dzisiaj problem z komputerem i dobiłem się w końcu do człowieka, ale człowiek był tylko pośrednikiem. Co chwilę kopiował komunikaty błędów, wklejał na swój monitor do jakiegoś narzędzia i przyklejał do mnie jakieś skrypty które miały pomóc. Chwilę obserwowałem i mam wrażenie że kompletnie nie rozumiał o co chodzi, na zasadzie będę rzucał kamieniem aż w końcu trafię

Po godzinie skapitulował.

Mam wrażenie że za jakiś czas zginiemy. Staniemy się coraz bardziej oderwani od technologii, która będziemy użytkować bez jakiegokolwiek zrozumienia.

Ja jako petent, osoba która ma problem czuję się źle, mam wrażenie że firma w której pracuje ma mnie w pompie bo nie pomagał mi żywy człowiek który chciał mi pomóc tylko bezduszna maszyna.

Nie umiem dokładnie przekazać o co mi chodzi ale może ktoś zrozumie, mam wrażenie że zamiast nas łączyć, to technologia jeszcze bardziej pogłębia dystans między ludźmi. No bo nie mogę podejść do działu IT i powiedzieć potrzebuje to i to albo coś mi nie działa, muszę się przebijać przez tego jebanego agenta AI.

Gdzie ten optymizm z 2015 roku ze świat będzie lepszy....

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

ID:

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @bojowonastawionaowca

Osobistość1piorunów

Bo pracujesz w jakimś korpo, gdzie występuje efekt skali. Masz wewnętrzny dział IT który ma dużo zgłoszeń, część z nich rozwiąże chatbot bo poprosi użytkownika o restart komputera który pomoże, część z nich rozwiąże człowiek który na IT się nie zna, dopiero jak nie da rady to trafisz do wyższej linii.

Tak jest taniej, więc tak jest, jakość usług nie ma znaczenia bo i tak nic z tym nie zrobisz.

Co nie oznacza że cały świat tak działa, duże firmy zatrudniaja około 1/4 pracowników w Polsce - nie wiem jak w tym wliczają budżetówkę, reszta to mniejsze firmy gdzie nikt albo mało kto się w takie coś nie bawi.

Pokaż więcej komentarzy (27)

Mocarz

w Hydepark

79piorunów

Nienawidzę wszelkiej maści projekt menadżerów. W trakcie swojej 20 letniej kariery zawodowej spotkałem jednego, naprawdę jednego, który swoimi działaniami ułatwiał pracę zespołowi i zamiast tworzyć zamieszanie to je zmniejszał.

Za większość PM-ów można by podstawić małpy pytające jak idzie projekt i ustawiające spotkania w losowych momentach i z losowymi ludźmi i byłoby lepiej niż te k⁎⁎wy po szkoleniach z zarządzania.

A specjalny sort to ludzie którzy chcą żeby wszystko przez nich przechodziło przez co wydłuża się ścieżka zrobienia/zamówienia/zlecenia czegokolwiek ale finalnie oczywiście sprawa dalej wisi na pracowniku, to ja muszę dzwonić i pytać kiedy coś dostarczą czy za ile, pm po prostu jest od wystawienia wniosku w systemie żeby mógł się pochwalić "już wniosek wystawiony".

Oczywiście nazwijcie mnie szownistą, ale z chłopem to się idzie jeszcze dogadać żeby se chłopina odpuścił, ale z babą to zapomnij. K⁎⁎WA MAĆ.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

ID:

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @bojowonastawionaowca

Lider3piorunów

@hejtoanonim u mnie akurat PM za⁎⁎⁎⁎sty ale za to biznes analityczna to kaszana.

Osobowościowo bardzo super osoba ale kompetencje to masakra.

Brak samkdziksnosci, pyta nas o coś co może dogadać z biznesem. Bardziej to sekretarka niż analityk.

Schemat pracy wygląda następująco;

1. Zapytam o coś biznes tworząc spotkanie

2. Następnie pójdę z tym do dewelopera zapytam czy dobrze

3. Następnie znowu do dewelopera czy dobrze napisała i czy biznes zrozumie

4. Historia się powtarza

Gruba ryba0piorunów

To zarządzanie typu wszystko przez niego to mikrozarzadzanie i stosuje się je po to żeby maskować fakt że nic nie robisz 😁

Ja mam odwrotne doświadczenie, kobiety były bardzo dokładne ale bez przesady i zwracały uwagę na rzeczy na które my jako sami faceci nie, natomiast faceci z reguły mieli tak wywalone że żeby coś załatwić to tragedia była.

Pokaż więcej komentarzy (23)

Mocarz

w Hydepark

45piorunów

Hejka

Czy tylko mnie wkurwia tak niesamowicie HR z organizacją imprez firmowych? Mówię o imprezach typu grill albo piknik które odbywają się latem i udział jest obowiązkowy bo impreza zaczyna się na przykład o 13, a więc w godzinach pracy.

Oczywiście nie może być tak że se przyjdzie chłop, usiądzie i zje kiełbe i pogada na luzie że wspoltowarzyszami niedoli, wymęczony tygodniem pracy, tylko k⁎⁎wa są oczywiście zaplanowane atrakcje.

Atrakcje w których przeważnie nikt nie chce brać udziału, więc zaczyna się szukanie "chętnych" do konkursu plastycznego czy innego budowania jego czy co tam dziewczyny se nawymyślały.

Dla takiego spierdoksa jak ja, który po prostu robi swoje i nie ma potrzeby się specjalnie integrować mam po prostu dosyć, a wykręcić się z tego za bardzo nie ma jak bez robienia sobie lekkiego kwasu u przełożonego.

Oczywiście impreza jest wrzucana na wszystkie socjale żeby się nie pochwalić jak to za⁎⁎⁎⁎ście ta firma nie działa i jakich benefitow to pracownicy nie mają mimo że podwyżek nie ma od 3 lat, jak ja gardzę HRem ehhhh....

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

ID:

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @bojowonastawionaowca

Gruba ryba0piorunów

@hejtoanonim byłem na kilku. Z mojej obserwacji ch⁎⁎⁎we imprezy = ch⁎⁎⁎wa firma. Zawsze też jak imprezy przestawały być fajne (np nie robili open baru) to był dobry znak żeby zmienić firmę.

Fanatyk0piorunów

Ja nie wiem w jakich wy korpo robicie 😛 Ja w swoim juz ponad 9 lat pracuję, w tym pierwsze 7 w HR i imprezy firmowe byly wieczorem i nie były wymagane, tak samo branie udzialu w zabawach i konkursach. Mało tego, nigdy nie trzeba bylo szukać chętnych, bo sami się chętnie zgłaszali ¯\\( ͡° ͜ʖ ͡°)/¯ nie raz, nie dwa przychodziło tyle ludzi, że ciężko się było pomieścić.

Pokaż więcej komentarzy (17)

Mocarz

w Hydepark

37piorunów

Jakby tu zacząć, początki są zawsze najtrudniejsze.

Od ponad dekady choruję na schizofrenię paranoidalną. Skończyłem studia inż. (w żadnym tam wypi*dowie, w mieście wojewódzkim).

Pracowałem jako programista (zacząłem przed chorobą i przed studiami), jednak teraz sam się zastanawiam, czy to ma sens mam kilku letnią dziurę w CV, w tym czasie raptem kilka zleceń po parę miesięcy.

Pracowałem na początku z html/css/jquery, później PHP i MySQL, oczywiście Symfonie Grębosza czytałem i stosowałem. Znam też w jakimś stopniu Pythona.

Co do mojej sytuacji finansowej, to mam trochę ponad 2 000 zł renty (prawie do początku 2029 roku, może mi przedłużą może nie), ok. 1 000 zł płacę za wynajem pokoju, staram się jeść zdrowo i tanio, bo z kasą krucho.

Z plusów, ostatnio poznałem dziewczynę, jednak nie wie, że choruję i nie wiem jak zareaguje, gdy się dowie.

Chciałbym wrócić do pracy ale z tym nie łatwo niestety, zapisałem się na magisterkę z matematyki od października, to może jako nauczyciel bym popracował albo na korkach.

No więc to tyle.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

ID:

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @bojowonastawionaowca

Gruba ryba0piorunów

@hejtoanonim Ty niestety potrzebujesz więcej wiary w siebie i umiejętności sprzedania. Jeśli umiesz programować to powinieneś być w stanie znaleźć prace, o ile nie popełniasz błędów w autoprezentacji.

Fanatyk0piorunów

Niestety przy tej chorobie najważniejsze ze wszystkiego to brać leki i najlepiej aby ktoś zaufany to kontrolował 🙁 jak to będzie ogarnięte to nawet praca za najniższą krajową na magazynie i życie ma szansę być normalne
W każdym razie powodzenia ♥️

Pokaż więcej komentarzy (10)

Mocarz

w Hydepark

15piorunów

Jutro, zawsze zrobię coś jutro, ogarnę się, poszukam pracy, podzwonię oto po znajomych, ale to jutro, zawsze jutro.Nie dziś, bo dziś się źle czuję, jutro będzie lepiej, jutro ogarnę wszystko. Zawsze jutro. I tak od kilku lat, ciężko z tym skończyć, bo od jutra będzie lepiej, inaczej, ale to od jutra nie dziś.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

ID:

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @bojowonastawionaowca

Gruba ryba7piorunów

@hejtoanonim

Nie wyznaczaj sobie ogromnych, trudnych do zrealizowania celów, jak znalezienie pracy. Zacznij od czegoś łatwiejszego, jak przejrzenie strony z ofertami albo samo jej otwarcie, żeby wyrobić nawyk zaczynania. A jak już zaczniesz, to o wiele łatwiej jest to kontynuować.

No a druga sprawa, to żeby się zmuszać wtedy, kiedy Ci się nie chce. Pomyśl o tym w ten sposób, że przynajmniej zrobisz coś pożytecznego dla siebie/swojego ciała, za co później sobie podziękujesz.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Mocarz

w Hydepark

111piorunów

Ziomki, dajcie plusa na pocieszenie, bo życie mi pokazuje jakim otworem stoi do człowieka.

Od ośmiu miesięcy szukam pracy jako admin IT, bez skutku. Wysyłam CV, czasem jest kontakt, częściej nie ma. Jak dochodzi do rozmowy, to albo dziękujemy, albo sorry, znaleźliśmy kogoś innego - tańszego, albo cisza.

Mieszkam i pracowałem zdalnie w miejscowości, do której przyjechałem do żony (jak przyjeżdżałem, to jeszcze żoną nie była). Znajomych brak (lub są, ale od strony żony), rodziny brak (poza teściami i inną od strony żony), z nikim pogadać, nikomu się wyżalić. Dołek, zniechęcenie, poczucie wyalienowania zawodowego spowodował napięcie pomiędzy mną a żoną eskalujące do tego stopnia, że naprawdę zacząłem myśleć o separacji. Na chwilę obecną przeprowadziłem się (na prośbę żony) do niedalekiego mieszkania, by niby odświeżyć atmosferę w domu ze względu na dziecko (prawie 4 lata). A dziś się dowiedziałem, że żona mnie zdradza od dwóch miesięcy z typem ze swojej pracy.

I sam już, k⁎⁎wa nie wiem co dalej. Pierwszy odruch - wyjechać jak najdalej w pizdu (czyli do rodziców), ale nie zostawię córki, z którą mam bardzo dobry kontakt i ja bym płakał i ona by płakała. Już i tak odczuwa tę moją "chwilową" przeprowadzkę. Z żoną mieszkać już mi się nie chce, zaczynam kombinować sprawę rozwodową, wynajem czegoś nowego to znów ekstra koszt przy braku pracy. Mam jeszcze na karku alimenty do spłacania na drugie dziecko (dawne dzieje, nie doszło wtedy nawet do ślubu), teraz dojdą mi nowe - jeśli uda mi się ugrać rozwód z orzeczeniem o winie żony - to na córkę, jak nie, to pewnie jeszcze na żonę. Mieszkanie (TBS) jest na żonę.

Mieścina jest na tyle mała, że z moim wykształceniem i historią pracy nie znajdę nic w zawodzie, zdalnie wychodzi jak wychodzi, mogę co najwyżej pójść na kasę do Netto za minimalną. A ta pójdzie na jedne alimenty i wynajem i nara, żryj gruz.

Syf, kiła i mogiła, wszystko się sypie. Całe szczęście w międzyczasie zapisałem się na terapię by obgadać swój stan psychiczny w związku z brakiem pracy, relacją w domu itp., to teraz dojdzie kolejny temat, zdrady.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

ID:

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @bojowonastawionaowca

Mocarz2piorunów

@DKK Nie kłamie, bo całą historię znalazłem na jej koncie na facebooku. Ot, tworzyła wypowiedź na messengerze sama do siebie, jakby pisała pamiętnik, lub posta do wyżalenia komuś na forum.

Dowiedziałem się nie wprost, nie prosto w oczy.

---

Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.

Osobistość3piorunów

Nigdy nie miałem takich problemów ale widzę to tak:

1. Zostajesz na miejscu i próbujesz ogarnąć jakąś robotę, która niekoniecznie da Ci satysfakcję i pieniądze. Będziesz mógł się zajmować częściej dzieckiem ale dziecko w którymś momencie też da Ci w kość, bo mamusia wykreuje w jej głowie obraz tatusia nieudacznika. Czemu ty tato jesteś taki biedny?

2. Wyjeżdżasz do dużego miasta i ogarniasz się zawodowo i finansowo. Może dzidcko bedziesz widział weekendowo ale będziesz miał satysfakcję z pracy i za parę lat będziesz na takim stanowisku, że młoda będzie z Ciebie dumna. A jak zapyta dlaczego rozwód to powiesz, że mama nie miała dla ciebie litości w chwili kryzysu. A tata potrzebował pomocy a nie zdrady.

Pokaż więcej komentarzy (53)

Mocarz

w Hydepark

20piorunów

Ehhh co tu się odjebalo.

Tldr: Będzie to nudny vent na moją niestabilność emocjonalną.

Jakiś 2 lata temu poznałem sobie koleżankę online do szlifowania języka - zero podtekstu, tak o do pogadania od czasu do czasu. Czasem pograliśmy w jakieś warcaby gadając zupełnie o niczym i komentując otaczający świat i wydarzenia polityczne.

Nigdy nie poleciał żaden temat nsfw czy nawet pytanie o wygląd - nie miało to żadnego znaczenia bo nie było w tym żadnego podtekstu. Ona ma faceta, ja żonę i dzieci. Fakt faktem zgadzaliśmy się ze wszystkim, z czasem chaty były coraz częstsze, przerodziły się w dzwonienie do siebie czy to luźno pogadać czy zrobić leki vent - tak naprawdę żadnego oversharingu spraw prywatnych, raczej bym powiedział, że luźno, prawie że biznesowa gadka.

Traf chciał, że miałem klienta w UK i wybrałem się do niego. Bez żadnych planów po skończonym spotkaniu poszedłem porozmawiać sobie z gościem, którego tam w firmie znałem do kawiarni i wysłałem jej foto filiżanki kawy na stoliku z kawiarni i widoku - oboje jesteśmy uzależnieni od kawy i wysyłanie sobie fancy zdjęć kawy było takim zwyczajem. Dostałem tylko odp. "No waaay!" I po chwili zadzwoniła do mnie by umówić się na spacer bo ona poznaje to miejsce. W końcu mieliśmy możliwość porozmawiać, pospacerować, wypić kolejne 3 kawy w kolejnych 3 kawiarniach. Okazało się, że żadne z nas nie skłamało z niczym o sobie, swoim życiu czy pracy. Żadnego bliższego kontaktu czy coś, luźna przyjacielska gadka. Następnego dnia też olała swoje obowiązki by mnie trochę oprowadzić po Londynie, oczywiście jak na gentlemana przystało również obie strony odpuściły sobie jakiekolwiek cielesne kontakty ale niestety coś pękło i w niej i we mnie. Od miesiąca nie mogę przestać o niej myśleć i pewnie bym sobie to jakoś w głowie ułożył, przeprosił, zerwał kontrakt, gdyby nie to, że kilka dni temu stwierdziła, że powinniśmy wszystko rzucić i spróbować zbudować coś razem na jakimś neutralnym gruncie - bo całe życie jej rodzina wybierała partnerów (pochodzi z bardzo wpływowej angielskiej rodziny) a ona nigdy nie była nikim tak oczarowana jak mną. Sytuacji nie pomaga fakt, że jest piękna, opiekuńcza, podzielamy wręcz identyczne podejście do życia, mamy podobne priorytety i marzenia itd.

Czuję się okropnie z tym wszystkim.

Decyzja w stylu co nie zrobię to i tak będę żałował.

Z jednej strony jest to coś czego chyba nigdy nie czułem do mojej żony, z drugiej strony kocham moją żonę i dzieci i pewnie poświęcę swoje szczęście w imieniu spokojnego życia moich dzieciaków, zwłaszcza, że nie mogę powiedzieć, że mam nieudane małżeństwo - wręcz jest bardzo dobre tylko chyba coś wygasło, o czymś zapomnieliśmy, że mam takie rozterki. Nie mam z kim o tym pogadać, gdybym zwierzył się żonie to pewnie byśmy już pisali papiery rozwodowe, a może i ja podświadomie liczyłem na jakąś zmianę w moim życiu? Mam mętlik w głowie i najchętniej bym przespał kolejne kilka miesięcy by się z tej sytuacji wyrwać. Nie mam pojęcia szczerze mówiąc. Nie liczę na żadne rozwiązania, po prostu musiałem to z siebie wyrzucić.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

ID:

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @fonfi

Fenomen4piorunów

Swoją drogą najebałeś tak dużo zbędnych szczegółów, ze gdyby Twoja żona czytała hejto to nie byłby to dla niej anonimowy wpis.

Pokaż więcej komentarzy (22)

Mocarz

w Hydepark

124piorunów

Po kilku miesiącach żona wkoncu przyznała mi rację że ma depresję. Początkowo przypuszczałem romans ale z biegiem czasu to wykluczyłem.

Całymi dniami siedzi w pokoju i gapi się w telefon, ma brak chęci do zrobienia czegokolwiek w domu, jest cieżko, cierpi psychicznie, jej samoocena spadła kilometr poniżej dan i dwóch metrów mułu

Jedyne co przynosi jej lekką ulgę to samotny wyjazd w góry na kikla dni, po powrocie ma natychmiastowy zjazd samopoczucia.

Raz w tygodniu ma nieco lepszy dzień i można z nią logiczniej porozmawiać, coś sie dowiedzieć i posłuchać jak się czuje lecz takich okazji do normalnej rozmowy jest mało.

Brzydzi się mną; przestała nosić obrączke uważa że już nie jesteśmy razem i mnie nie kocha lecz rozwodu nie chce, wielokrotnie powtarza abym znalazł sobie nową żonę. Męczą ją dzieci, meczy ją moja osoba, męczy ją brak pracy mimo iż ma możliwość podjęcia takowej praktycznie natychmiastowo w kilku miejscach lecz bardzo wybrzydza.

Przyczyna depresji jest wielowarstwowa i wg mnie sięga spraw związanych jeszcze z latami młodzieęczymi.

Za swoją depresje obwinia mnie i uważa że jedynym ratunkiem dla niej jest "ucieczka" , zostawic mnie z dziećmi i się wyprowadzić, najlepiej gdzieś daleko, podjąć nową prace i sie w niej "utopic"

Czynnikiem ktory uaktywnił to wszystko była rezygnacja z dotychczasowej pracy (na moją prośbę aby odpoczęła pół roku) stąd też wg niej jestem głownym winowajcą obecnej sytuacji i stąd frustracją na mnie.

Nie mam pomysłu jak namówić ją na spotkanie ze specjalistą aby zaczęła terapie, jest totalnie zablokowana na możliwosc leczenia a o przyjmowaniu jakichkolwiek pigułek nie chce słuchać, uważa że poradzi sobie sama.

Podsunąłem dwie książki jak radzić sobie z depresją i nawet je przeczytała.

Nie ma swoich przyjaciół stąd tez nie ma z kim pogadać, zaproponowałem jej rozmowe z moim przyjacielem ktory przechodził dwa epizody depresji lecz odmówiła.

Była próba wspolnego wyjazdu wakacyjnego, taka forma odskoczni lecz nic to nie pomogło.

Wzięła ode mnie kartke z numerem infolinie dla ludzi z depresją i o dziwno nie wyrzucila jej od razu tylko nosi w portfelu.

Przypuszczam że samotna wyprowadzka by jej dobrze zrobiła lecz boje sie iż tak już zostanie na stałe bo uzna że jej sie poprawiło i tak musi zostać.

Przed obecną sytuacją mieliśmy normalne życie, bez kłótni bez kredytu, na swoim, bez stresu w pełnym zdrowiu z dużą poduszką finansową na kilka lat. Znamy się od zawsze i dobrze nam razem było (przynajmniej w moim odczuciu) , w związku od 12 lat.

Nie wiem co robić dalej, nie oczekuje sugestii, chciałem się tylko wyżalić.

---

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

ID:

Wpis dodany za pomocą hejtoanonim.pl. Zaakceptowany przez @fonfi

Gruba ryba0piorunów

@hejtoanonim nie wiem dokładnie co tam się dzieje ale ten wpis wygląda jak preludium do tragedii. I nie będę dawał rad bo nie wiem co poradzić. Ja miałem depresję ale moim celem było wyjście z depresji i staniecie na nogi i miałem wrażenie że wszystko jest przeciwko mnie xD a tutaj sytuacja jest inna. Praca to nie jest życiową tragedia, to jest coś co zawsze można zmienić i nie można tego traktować jako proliorytet. Już samo myślenie o tym że praca może być wyjściem z problemu świadczy o tym że jest coś nie tak. Do tego wyraźnie kobieta Cię odrąca, a czy jest to wynik depresji? Bo z tego co mówisz to z jej depresją walczysz teraz ty. A co zrobisz jeśli się okaże że odejście od Ciebie to była mimo wszystko świadoma decyzja, ty jej pomożesz a ona i tak odejdzie? A może jest tak że faktycznie to wina depresji i ona teraz jest faktycznie w strasznym stanie psychicznym i potrzebuje pomocy? Nie wiem, nie potrafię pomóc, nie wiem co bym zrobił na twoim miejscu. Wiem że ja wygrzebałem się ze swojego dołu, ale sytuacja była inna... Ja nigdy nikogo nie obwiniałem za przyczynę swoich problemów...

Mocarz0piorunów

Miałem podobną sytuację z konkubiną z którą byłem 7 lat. Z dnia na dzień znaczne pogorszenie humoru, depresja, tajemnice, nagle bez powodu miała dużo nienawiści do mnie, zaczęła robić awantury z niczego, potem kilka dni dobrze i tak w kółko. Okazało się że mnie zdradza, w oczy kłamała mi że to nie prawda, jej przyjaciółki mi się wygadały

---

Komentarz dodany za pomocą hejtoanonim.pl.

Pokaż więcej komentarzy (37)