czeGwiazdor
1piorunówNieźle wiało dzisiaj w nocy :slightly_smiling_face: Screen zrobiony około 2:30.

czeGwiazdor
1piorunówNieźle wiało dzisiaj w nocy :slightly_smiling_face: Screen zrobiony około 2:30.

LubiepatrzecGURU
3piorunów300 932,34 - 22,50 = 300 909,84
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin
@Lubiepatrzec No dzięki i w ten wiatr trzeba będzie tuptać :(
MaciekGruba ryba
3piorunówA wy co, nadal jakieś pretensjonalne inteligenckie filmy z Sundance albo nowych horyzontów?
Nawet mi was nie żal.
Kachow!

@Maciek właśnie czekam na Psi Patrol i dinozaury. Mam słuchawki wyciszające (syn też xd).
n3skOsobistość
0piorunówElo. Mam starego blaszaka z prockiem i3 6100, którego planuję wymienić na i7 6700.
No i właśnie i3 przez 10 lat działał z DDR3 na napięciu 1.5V. Teraz wyczytałem, że procki Skylake powinny pracować z pamięcią DDR3L, napięcie 1.35V, bo niby przy wyższym spali się kontroler pamięci procka. Ktoś coś w temacie? Czy śmiało mogę wymienić procek, bez wymiany pamięci RAM?
#komputery #pcmasterrace
cyber_bikerFenomen
6piorunówOto i on, kolejny posiadacz prawa jazdy, który musi pokazać swoją wyjątkowość.
Obicie maski za blachy czy za zajęcie chodnika? (° ͜ʖ °)
#polskiedrogi #motoryzacja #warszawa #kierowcy #polska #patologia
Zdarza Ci się nielegalnie parkować na chodniku?
18 głosów

Może ma jakieś kompleksy, że sobie kupił cudaka ponadnormatywnego względem miejsc parkingowych. W Pzn widziałem też takiego dodgea, oczywiście d⁎⁎a odbita słupkiem 😉
maaRcelKosmonauta
4piorunów#swiniobicie
Waga 85.1 kg
Brzuch 96.3
RogerThatFanatyk
10piorunówIrytujące te aplikacje. Dopiero co zaktualizowałem, a te już krzyczą, by je aktualizować.
Tylko #hejto porządna firma, raz na 2 lata wypuści porządną wersję i nie trzeba się martwić.
@RogerThat - porządną :rolling_on_the_floor_laughing:
solly-1Fenomen
9piorunówsoki pomidory malinowe sa w dobrej cenie, to trzeba korzystac. szakszuka to danie, ktore chyba nigdy mi sie nie znudzi.

100mphLider
9piorunówMój stary to fanatyk drukarstwa 3D. Pół mieszkania zajebane filamentami, najgorzej. Średnio raz w tygodniu ktoś zahaczy nogą o jakąś otwartą szpulę PLA albo nadepnie na wydrukowanego Pikachu, któremu stary nie odciął supportów. W swoim dwudziestodwuletnim życiu już z dziesięć razy wyciągałem sobie z pięty jakieś jebane nitki PETG albo kawałki brimu.
Druga połowa mieszkania zajebana wydrukami.
Pokémony, Minecraft, smoki, czaszki, podstawki pod telefon, wazony, articulowane jaszczurki, rekiny z ruchomymi segmentami, koty, żaby, śruby, nakrętki, pudełka, pudełka do pudełek, stojaki na pudełka, organizery do stojaków na pudełka.
Jak raz zapytałem starego, po c⁎⁎j nam dwunasty wydrukowany Charmander, to powiedział:
SYNEK, TEN JEST Z PETG.
Jakby to k⁎⁎wa cokolwiek wyjaśniało.
Wszystko zaczęło się niewinnie. Stary zobaczył gdzieś na YouTubie filmik, jak ktoś drukuje gwizdek, i powiedział, że to fajne urządzenie i może kiedyś kupi.
Tydzień później przyjechał Bambu Lab.
Oczywiście nie jakaś zwykła drukarka dla normalnego człowieka.
BAMBU LAB.
Jak tylko kurier zadzwonił domofonem, stary już stał na klatce schodowej w kapciach.
Rozpakowywał ją trzy godziny, czytając każdy kartonik i każdą naklejkę.
„REMOVE BEFORE USE”.
– DOBRZE ŻE NAPISALI, BO JESZCZE BY JAKIŚ DEBIL WŁĄCZYŁ.
Po czym pięć minut później próbował zrobić kalibrację z blokadą transportową w środku.
Pierwszego dnia wydrukował Benchy.
Drugiego dnia wydrukował drugie Benchy, bo pierwsze, cytuję:
MIAŁO DELIKATNY GHOSTING NA BURCIE.
Trzeciego dnia wydrukował Benchy w innym kolorze.
Po tygodniu mieliśmy j⁎⁎⁎ny port morski na komodzie.
Jak ktoś przychodził do domu, stary brał Benchy do ręki i pokazywał:
– PATRZ TU. WIDZISZ TEN MOSTEK?
– No.
– BEZ SUPPORTU.
Gość patrzył na niego jak na debila.
– No fajnie.
– ALE ROZUMIESZ? BEZ SUPPORTU.
Potem odkrył MakerWorld.
I się zaczęło.
Stary przestał normalnie korzystać z internetu.
Od rana:
„Bambu Lab best settings PLA”
„P2S stringing PETG”
„dlaczego narożnik się podnosi”
„najlepszy filament tanio allegro”
„czy filament trzeba suszyć”
„czy PLA trzeba suszyć”
„jak długo suszyć PLA”
„czy można suszyć filament w piekarniku”
„żona nie pozwala suszyć filamentu w piekarniku”
Wieczorem siedział na grupach drukarskich i kłócił się z ludźmi.
Potrafił przez dwie godziny napierdalać komentarze pod postem, czy PLA należy drukować przy 215 czy 220 stopniach.
Kiedyś jakiś typ napisał, że drukuje Sunlu PLA przy 205 i wszystko mu wychodzi.
Stary się zrobił czerwony.
CO K⁎⁎WA 205.
Zaczął walić w klawiaturę.
NAPISZ MU, ŻE PRZY 205 TO ON MOŻE CO NAJWYŻEJ DRUKOWAĆ ROZCZAROWANIE.
Matka przyszła z kuchni.
– Tadek, zostaw tych ludzi.
– ALE ON WPROWADZA POCZĄTKUJĄCYCH W BŁĄD.
– Idź spać.
– PRZEZ TAKICH LUDZI POTEM KTOŚ KUPUJE DRUKARKĘ I MÓWI, ŻE BAMBU JEST CH⁎⁎⁎WE.
Po jakimś czasie stary kupił AMS.
Wtedy całkiem go pojebało.
Przez tydzień chodził i wszystkim tłumaczył:
AMS TO NIE JEST TYLKO DO KOLORÓW.
Nikt go o to nie pytał.
Raz przyszedł listonosz z poleconym.
Stary podpisuje.
Listonosz patrzy na drukarkę.
– O, drukarka 3D?
Ojciec momentalnie:
– TAK, BAMBU LAB. Z AMS-EM. AUTOMATYCZNA ZMIANA FILAMENTU. CZTERY SZPULE. ALE MOŻNA POŁĄCZYĆ WIĘCEJ AMS-ÓW.
Listonosz:
– Aha.
Ojciec:
– CHCE PAN ZOBACZYĆ DRAGONA?
I już leciał po smoka.
Od tamtej pory listonosz zostawia awizo.
Najgorzej jest z filamentami.
Na początku stary powiedział:
KUPIĘ SOBIE CZARNY I BIAŁY, WIĘCEJ MI NIE POTRZEBA.
Obecnie mamy chyba czterdzieści szpul.
PLA Basic.
PLA Matte.
PLA Silk.
PLA Marble.
PLA Wood.
PETG.
PETG HF.
ABS.
ASA.
TPU.
PA12.
Jakby jutro NASA zadzwoniła, że potrzebują elementu do promu kosmicznego, to stary by odpowiedział:
MAM AKURAT CZARNY.
Szpule są wszędzie.
W szafie.
Pod łóżkiem.
Za telewizorem.
Pod stołem.
Na szafie.
W pawlaczu.
Matka otworzyła kiedyś szafkę na garnki, a tam trzy kilogramy filamentu.
– Tadeusz, gdzie jest duży garnek?
– MUSIAŁEM GDZIEŚ DAĆ PETG.
– GDZIE JEST GARNEK?
– PETG JEST HIGROSKOPIJNE.
Stary ma też obsesję na punkcie wilgoci.
Normalny człowiek widzi szpulę plastiku.
Stary widzi materiał, który w każdej sekundzie swojej egzystencji WCHŁANIA WODĘ Z POWIETRZA.
Kiedyś rano wszedłem do kuchni, a tam piekarnik chodzi.
Pytam matki:
– Co pieczesz?
– Nic.
Otwieram piekarnik.
FILAMENT.
Ojciec przylatuje z pokoju:
NIE OTWIERAJ K⁎⁎WA, JESZCZE DWIE GODZINY!
– Stary, ty suszysz plastik tam, gdzie robimy jedzenie?
– 50 STOPNI MU NIC NIE BĘDZIE.
– Komu?
– FILAMENTOWI.
Matka zakazała mu używać piekarnika, więc kupił suszarkę do filamentu.
Potem drugą.
Bo pierwsza mieściła tylko jedną szpulę.
Potem zaczął tłumaczyć, że AMS też trzeba jakoś osuszać.
Wydrukował więc pojemniki na silica gel.
Potem wydrukował lejki do nasypywania silica gel.
Potem wydrukował uchwyty do lejków.
Potem organizer na uchwyty do lejków.
Tak wygląda życie z człowiekiem, który ma drukarkę 3D.
On nie rozwiązuje problemów.
On produkuje infrastrukturę do problemów, których wcześniej nie było.
Jak jest weekend, stary nie śpi.
Normalny człowiek w sobotę o szóstej rano śpi.
Mój ojciec o szóstej rano klęczy przed Bambu Labem z latarką i patrzy na pierwszą warstwę.
Raz poszedłem się napić wody o 4:30.
Stary siedzi po ciemku przed drukarką.
– Co robisz?
– PATRZĘ.
– Na co?
– PIERWSZA WARSTWA.
– Jest wpół do piątej.
– BO TO 16-GODZINNY WYDRUK, JAK SIĘ SPIERDOLI NA POCZĄTKU, TO SZKODA FILAMENTU.
– To idź spać.
– JESZCZE DWIE WARSTWY.
Godzinę później dalej siedział.
Kiedy drukuje coś większego, całe mieszkanie żyje tym wydrukiem.
Stary chodzi co dwadzieścia minut.
„Ile procent?”
„42.”
Pół godziny później:
„Ile?”
„46.”
„ŁADNIE IDZIE.”
Przed snem:
– Jak będziesz wstawał do kibla, zobacz czy nie zrobiło spaghetti.
Jakby k⁎⁎wa drukarka była noworodkiem.
Największy przełom nastąpił, kiedy stary odkrył modele articulowane.
Najpierw wydrukował smoka.
Fajny.
Potem drugiego.
Potem trzeciego.
Potem smoka dwukolorowego.
Potem smoka „crystal”.
Potem smoka z jajkiem.
Potem jajko ze smokiem.
Potem wielkiego smoka, który drukował się 27 godzin.
Teraz całe mieszkanie wygląda jak stoisko na odpuście.
Do tego Pokémony.
Pikachu.
Charmander.
Bulbasaur.
Squirtle.
Gengar.
Stary nie zna żadnego Pokémona.
Mówi na wszystkie „pikaczu”.
– SYNEK, ŚCIĄGNĄŁEM FAJNEGO PIKACZU.
Patrzę.
Charizard.
– To Charizard.
– NO PRZECIEŻ MÓWIĘ.
Najgorzej było, jak dorwał modele Minecraft.
Przez miesiąc drukował dziecku wszystko z Minecrafta.
Kilof.
Miecz.
Creeper.
Steve.
TNT.
Pochodnia.
Skrzynia.
Diament.
Złote jabłko.
W końcu dzieciak powiedział, że już nie chce.
Ojciec się obraził.
JAK TO NIE CHCESZ, PRZECIEŻ TERAZ DRUKUJĘ ENDER DRAGONA.
– Ale ja już mam dużo.
– TEGO NIE MASZ.
I drukował dalej.
Sam dla siebie.
Pół pokoju mamy w klockach Minecrafta drukowanych przez 50-letniego faceta.
Jak były moje urodziny, stary zapytał, co chcę.
Powiedziałem, że pieniądze.
Dostałem wydrukowany stojak na telefon.
SUPER PREZENT K⁎⁎WO.
Do tego był z PLA Silk, więc oczywiście przez pół godziny tłumaczył mi, jak światło się na nim załamuje.
Raz matka powiedziała:
– Przydałby mi się haczyk w kuchni.
Nigdy więcej tego błędu nie popełniła.
Stary otworzył Solid Edge'a.
Zmierzył ścianę suwmiarką.
Zaprojektował haczyk.
Wydrukował prototyp.
Prototyp pękł.
Zmienił orientację warstw.
Wydrukował drugi.
Potem trzeci z PETG.
Potem powiedział, że skoro już ma model, to zrobi cztery.
Potem zaprojektował wersję z napisem KUCHNIA.
Potem zrobił wersję z zaokrągleniem R3.
W efekcie przez dwa dni nie mieliśmy haczyka, ale mieliśmy sześć iteracji produktu i dokumentację techniczną.
Matka kupiła haczyk w Pepco za 4,99.
Stary się śmiertelnie obraził.
MÓJ MA 100% INFILL.
Od tej pory jak coś się w domu zepsuje, ojciec nie pozwala niczego kupować.
– Uchwyt od szuflady pękł.
WYDRUKUJĘ.
– Brakuje klipsa do firanki.
WYDRUKUJĘ.
– Pilot nie ma klapki.
WYDRUKUJĘ.
– Zepsuła się spłuczka.
DAJ MI SUWMIARKĘ.
Jakby mu matka powiedziała, że lodówka nie chłodzi, to pewnie by zaczął drukować sprężarkę z PETG.
Ma również fazę na drukowanie rzeczy „praktycznych”.
Podstawka pod telefon.
Mam osiem.
Wieszak na słuchawki.
Mam trzy.
Organizer na kable.
Sześć.
Klip do zamykania paczki chipsów.
Cała szuflada.
Uchwyt do puszki.
Nie piję z puszek.
Pojemnik na baterie.
Nie mamy tylu baterii.
Pojemnik na woreczki.
Pojemnik na pojemniki.
Kiedyś wydrukował narzędzie do wyciągania karty pamięci.
Karta pamięci wychodzi palcem.
– ALE TAK JEST WYGODNIEJ.
Największym wrogiem starego są producenci filamentów.
Każdy jest według niego albo oszustem, albo nie umie nawinąć szpuli.
Jak coś pójdzie źle:
FILAMENT.
Nigdy drukarka.
Nigdy ustawienia.
Filament.
– Stary, model się odkleił od stołu.
TEN FILAMENT JEST JAKIŚ PODEJRZANY.
– Ale odkleił się od stołu.
BO ON MA CH⁎⁎⁎WY SKURCZ.
– To PLA.
TY MI NIE TŁUMACZ, JA JUŻ TROCHĘ KILOGRAMÓW PRZEDRUKOWAŁEM.
Kiedyś wydruk zaczął mu stringować.
Stary patrzy na model.
Nitki wszędzie.
Robi się czerwony.
WIEDZIAŁEM.
– Co?
WILGOĆ.
I już suszarka odpalona.
Filament suszył osiem godzin.
Potem wydrukował jeszcze raz.
Stringing taki sam.
Stary patrzy.
NO TO RETRAKCJA.
Nigdy nie przyzna, że nie wie.
Ma specjalną szufladę z dyszami.
0.2
0.4
0.6
0.8
Dysza 0.4 jest oczywiście według niego złotym środkiem ludzkości.
Jak ktoś na forum pyta „jaka dysza?”, stary od razu:
0.4 I NIE KOMBINUJ.
Ale sam co tydzień kombinuje.
Kiedy pierwszy raz założył 0.2, drukował figurkę przez chyba dwa dni.
Siedział obok jak chirurg.
Po wydruku postawił ją pod lampą i mówi:
PATRZ NA DETAL.
– No.
WIDZISZ?
– Nie.
NO WŁAŚNIE, BO GOŁYM OKIEM JUŻ PRAWIE NIE WIDAĆ WARSTW.
I był szczęśliwy.
Ojciec ma też kolegę Mirka, który kupił jakiegoś Creality.
Od tego czasu ich przyjaźń opiera się na tym, że stary próbuje mu udowodnić, że Bambu jest lepsze.
Mirek:
– Ja sobie w Enderze wszystko mogę naprawić.
Ojciec:
– BO MUSISZ.
Mirek:
– Ale mam pełną kontrolę.
Ojciec:
– JA MAM PEŁNĄ KONTROLĘ Z TELEFONU.
Mirek:
– Mój kosztował połowę.
Ojciec:
– I DRUKUJE POŁOWĘ.
Raz się najebali na imieninach i zaczęli dyskutować PLA kontra PETG.
WEŹ MNIE NIE WKURWIAJ MIREK, PETG JEST PRAKTYCZNIEJSZE.
K⁎⁎WA TADEK PLA SIĘ LEPI LEPIEJ I ŁADNIEJ DRUKUJE.
CO TY MI O PLA PIERDOLISZ, JAK TO W SAMOCHODZIE LATEM ZOSTAWISZ I MASZ NA DRUGI DZIEŃ ORIGAMI.
A TWOJE PETG CIĄGNIE NITKI JAK PAJĄK.
TO SE WYSUSZ FILAMENT.
SAM SE WYSUSZ.
I się prawie pobili.
Ja z matką musieliśmy ich rozdzielać.
Od tego czasu ojciec mówi, że Mirek „nie rozumie materiałoznawstwa”.
Największym arcywrogiem starego są jednak ludzie z grupy „Druk 3D Polska”.
Jak ktoś wrzuci zdjęcie wydruku i napisze:
„Pierwszy wydruk, co poprawić?”
Stary powiększa zdjęcie.
– OHO.
– Co?
– ELEPHANT FOOT.
I zaczyna pisać elaborat.
Jak ktoś mu odpowie, że przesadza, stary już siedzi cały czerwony.
Kiedyś założyłem trollkonto i napisałem pod jego wydrukiem:
„warstwy krzywo”
Stary przez pół godziny oglądał model pod lupą.
Potem odpisał:
PROSZĘ WSKAZAĆ W KTÓRYM MIEJSCU.
Napisałem:
„wszędzie”
Matka musiała mu robić herbatę.
Stary ma na forum rangę MASTER OF ADDITIVE MANUFACTURING, bo najebał chyba 12 tysięcy komentarzy.
W końcu postanowił, że zacznie sprzedawać wydruki.
Według niego żyła złota.
SYNEK, FILAMENT KOSZTUJE 70 ZŁ ZA KILO, A TAKA FIGURKA WAŻY 80 GRAM. POLICZ SOBIE.
– A prąd?
GROSZE.
– Amortyzacja drukarki?
CO?
– Twój czas?
JAKI CZAS? DRUKARKA DRUKUJE.
Wydrukował trzydzieści smoków, dwadzieścia Pokémonów, Minecraftowe kilofy i jakieś wielkanocne króliki.
Rozłożył to wszystko na stole.
Wyglądało jak odpust pod Częstochową.
Sprzedał jednego smoka sąsiadce za 20 zł.
Przez tydzień chodził po domu i mówił:
BIZNES SIĘ ROZKRĘCA.
Potem kupił za 600 zł filamentów „pod produkcję”.
Matka chciała go zabić.
Ostatnio stary stwierdził, że Bambu Lab stoi w złym miejscu.
Bo przeciąg.
– Jaki przeciąg?
– JAK DRUKUJĘ ABS, TO TEMPERATURA KOMORY SPADA.
– O ile?
– DWA STOPNIE.
Przemeblował pół pokoju.
Telewizor stoi teraz krzywo, kanapa zasłania grzejnik, a drukarka ma własne stanowisko jak j⁎⁎⁎ny operator CNC.
Obok stoi:
suszarka,
szpule,
narzędzia,
szczypce,
skrobak,
klej,
zapasowe płyty,
hotendy,
smar,
izopropanol,
rękawiczki,
suwmiarka.
Stary mówi na to „farma”.
JEDNA DRUKARKA.
Farma.
W tym roku sam sobie kupił na święta kolejną Bambu.
Oczywiście do Wigilii nie wytrzymał.
Rozpakował trzy dni wcześniej.
Postawił obok pierwszej.
Usiadł między nimi na krześle.
Obie drukują.
Jedna Pikachu.
Druga pojemnik na śruby.
Stary patrzy raz w lewo, raz w prawo.
Obiad też tam zjadł.
Karp.
W pewnym momencie matka mówi:
– Tadeusz, możesz chociaż na Wigilię wyłączyć te drukarki?
Stary:
ALE TO SIĘ JESZCZE 3 GODZINY 47 MINUT DRUKUJE.
– To niech się drukuje później.
NIE BĘDĘ PRZERYWAŁ W 68 PROCENTACH.
Siedzieliśmy więc przy stole, a w tle:
WIIIIIR
TUTUTUTU
WIIIIIR
TRRRRRR
I co chwilę AMS:
klik
zzzzzz
klik
Stary tylko nasłuchiwał.
W pewnym momencie przerwał rozmowę.
– CICHO.
Wszyscy milczą.
– Co?
– NIC. MYŚLAŁEM, ŻE FILAMENT SIĘ SKOŃCZYŁ.
Gdyby mnie na długość ręki dopuścili do wszystkich filamentów w Polsce, tobym wziął i zapierdolił.
Najgorsze jest to, że ostatnio stary kupił PA12.
Wszedł w materiały techniczne.
Teraz figurki to już dla niego zabawki.
Chodzi po domu i szuka elementów, które mógłby „zastąpić drukiem”.
Tulejka?
PA12.
Ślizg?
PA12.
Koło zębate?
PA12.
Element pralki?
PA12.
Uchwyt silnika?
PA12.
Raz zapytałem:
– Stary, a może po prostu kupić oryginalną część za 15 zł?
Popatrzył na mnie jak na człowieka bez honoru.
SYNEK.
JA TO MOGĘ WYDRUKOWAĆ.
I wtedy zrozumiałem, że tu nigdy nie chodziło o oszczędzanie pieniędzy.
Tu chodzi o możliwość spędzenia sześciu godzin w CAD-zie, zużycia 12 zł filamentu, 8 zł prądu, trzech nieudanych prototypów i całej soboty, żeby na końcu z dumą powiedzieć:
W SKLEPIE TAKIEGO NIE KUPISZ.
A potem wydrukować jeszcze cztery.
Na zapas.
Chyba najdłuższą pastą jaką czytalemz
_Narzekałem, że mam 3 praktycznie takie same atramenty, więc trzeba było coś z tym zrobić. I teraz mam k⁎⁎wa 4 XD_
KWZ Listy z Ogrodowej
Cieeeemny morski. Taki mocno ciemny. Bardzo podobny do Sailora Shikiori Yamadori, który jest bardzo podobny do Iroshizuku ku-jaku, któremu to z kolei wcale tak daleko nie jest do KWZ Syrenki. Ale no Listy i Sailor są najbliżej siebie, co jest nawet poetyckie, bo pewnie marynarz listy pisał. No ale mniejsza.
KWZ jak to KWZ, bardzo przyzwoity atrament za bardzo przyzwoite pieniądze. Ale za to nie pachnie, jak to klasyczne KWZy mają w zwyczaju.
No ale nic, może ni c⁎⁎ja mi nie był taki kolor potrzebny, ale za to mam całą linię XD
Poszukiwania atramentu do Conklina ciąg dalszy. Ja coś k⁎⁎wa dobiorę XD
Tyle ode mnie!

renkeriTytan
5piorunów31 334,00 + 3,61 + 3,82 = 31 341,43
Część biegów z tygodnia.
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin
wonszFanatyk
7piorunówDobry wiatr od Legnicy wieje, no to myk w pociąg i powrót z wiatrem, i kwadraty...a @bori pod wiatr jeździ 😱
edit: a PKP jak zwykle k⁎⁎wa coś - miałem jechać przyspieszonym o 13:48, ale miał opóźnienie 15 minut. No to myk w trochę wolniejszy o 13:54. Na stacji Wrocław-Leśnica komunikat że sobie postoimy żeby nas tamten wyprzedził. I w ten sposób opóźnione są już dwa pociągi. Ręce opadają...

@wonsz jeżdżenie pociągiem, żeby wrócić z wiatrem to pedalstwo straszne xd jeszcze pod górę podjedź, żeby sam spadek był i w sumie to jak już lecisz, to od razu elektrykiem xD
@wonsz w takich sytuacjach, trzeba mieć zapasowe koła, przystosowane do jazdy po torze. :smiley:
maximiliananMistrz
9piorunówAhahhahahahhaha xD dziennikarka nie może uwierzyć w coś co jak najbardziej będzie miało miejsce XDD

I d⁎⁎a mokra.
Felonious_GruLider
3piorunówO nielegalnych wyścigach tramwajów to słyszałem, ale żeby na kolei takie rzeczy się działy?!
Czekałem aż środkiem kurier z DHL przeleci.
@Taxidriver kurier dhl właśnie wrzuca twoją paczkę do punktu odbioru na drugim końcu województwa
ruhypnolOsobistość
7piorunówSmalec: 85.5 kg
Bebzon 96 cm
Troszkę dogadzania na koniec wakacji i od razu delikatne wahnięcie w górę? Czy żałuję? Nie. Waga to tylko liczba, a pyszności były spożyte w miłych okolicznościach.
Waga to tylko liczba
PawelvkAutorytet
23piorunówW zeszłym tygodniu wpadła do nas koleżanka żony.
Tylko na chwilę.
Została dwie godziny.
Po pierwszej szklance wody powiedziała, że kupiła robot gotujący za siedem tysięcy złotych.
Od razu wiedziałem, że tę znajomość trzeba będzie stopniowo wygaszać.
- Jest fantastyczny - mówiła. - Gotuje, waży, sieka, miesza. Oszczędzam mnóstwo czasu.
Kilka dni później żona wysłała mi rolkę.
Kobieta wrzucała warzywa do urządzenia, naciskała ekran i po chwili miała zupę.
Na początku zastosowałem strategię pasywną.
Nie reagowałem.
Większość impulsów konsumpcyjnych, jeżeli nie dostarcza się im uwagi ani kapitału, z czasem wygasa.
Wieczorem przeczytałem wszystko.
Cena.
Funkcje.
Koszty serwisu.
Darmowy pokaz.
Następnego dnia powiedziałem żonie:
- Umów pokaz.
Spojrzała na mnie podejrzliwie.
- Ty chcesz obejrzeć robot za siedem tysięcy?
- Chcę rzetelnie ocenić produkt.
Przed spotkaniem sprawdziłem wszystko jeszcze raz.
Warunki.
Przebieg pokazu.
Najczęściej przygotowywane potrawy.
Opinie ludzi, którzy nie kupili.
Nie znalazłem żadnego punktu mówiącego, że po zjedzeniu zupy przechodzi na nas obowiązek zapłaty siedmiu tysięcy złotych.
To mi wystarczyło.
Przedstawicielka przyszła w czwartek o siedemnastej.
Punktualnie.
To doceniam.
Przywiozła urządzenie, torby z produktami i bardzo dużo entuzjazmu człowieka, który zarabia tylko wtedy, kiedy ktoś inny wyda siedem tysięcy.
- Na początek chciałabym poznać państwa potrzeby - powiedziała.
- Chcemy zjeść coś ciepłego - odpowiedziałem.
Żona spojrzała na mnie.
- Chodzi o potrzeby związane z gotowaniem - doprecyzowała przedstawicielka.
- Gotujemy codziennie - powiedziała żona. - Ale przydałoby się coś, co oszczędza czas.
Przedstawicielka uśmiechnęła się.
Miała punkt zaczepienia.
- Właśnie po to jest ten robot. Oszczędza czas, pieniądze i miejsce w kuchni.
Najpierw zaczęliśmy robić zupę.
Później ciasto na bułki.
Następnie pastę warzywną.
Na końcu deser.
Musiałem przyznać, że urządzenie działało sprawnie.
Ważyło.
Mieszało.
Gotowało.
- Proszę zobaczyć. Dzięki temu robotowi wiele rodzin przestaje zamawiać jedzenie – powiedziała przedstawicielka.
- Nie zamawiamy – odpowiedziałem.
- Rzadziej chodzi do restauracji.
- Nie chodzimy.
- Rezygnuje z gotowych dań.
- Nie kupujemy.
Jedliśmy dalej.
Zupa była dobra.
Bułki również.
Wziąłem dokładkę pasty.
Przedstawicielka obserwowała mnie i najwyraźniej uznała apetyt za sygnał zakupowy.
To był błąd.
Pozytywna ocena produktu spożywczego nie oznacza akceptacji urządzenia, które go przygotowało.
Lubię chleb.
Nie oznacza to, że chcę kupić piekarnię.
Po deserze przedstawicielka usiadła naprzeciwko nas.
- I jak wrażenia?
- Bardzo mi się podobało - powiedziała żona.
Przedstawicielka spojrzała na mnie.
- Jedzenie było poprawnie przygotowane.
Nie była to odpowiedź, na którą liczyła, ale trudno było ją podważyć.
- Tak się składa - powiedziała - że mam jeszcze jedną fabrycznie nową sztukę w samochodzie. Mogliby państwo mieć robota już dzisiaj.
Klasyczna presja dostępności.
- Nie jesteśmy zainteresowani zakupem - powiedziałem.
Przedstawicielka nadal się uśmiechała.
- Rozumiem. Chociaż warto pamiętać, że można skorzystać z rat zero procent.
- Cena nadal wynosi prawie siedem tysięcy.
- Ale płatność rozkłada się na wygodne miesięczne raty.
- Pokrojenie wydatku na mniejsze kawałki nie zmniejsza wydatku.
Przedstawicielka zmieniła kierunek.
- Proszę pomyśleć o czasie, który państwo odzyskają.
- Ile godzin miesięcznie urządzenie nam zaoszczędzi?
- Każda rodzina korzysta inaczej.
- Czyli nie znamy liczby, ale mamy już wycenę.
Żona wzięła głęboki oddech.
Przedstawicielka spróbowała odwołać się do emocji.
- Nie wszystko musi się zwracać. Czasem warto zapłacić za komfort.
- Od czterdziestu minut tłumaczy pani, że urządzenie oszczędza pieniądze.
- Bo oszczędza.
- Ale kiedy proszę o wyliczenia, okazuje się, że nie wszystko musi się zwracać.
Na chwilę zapadła cisza.
Wiedziałem, że jesteśmy blisko końca.
- Większość osób po pokazie decyduje się na zakup - powiedziała.
Dowód społeczny.
Późna faza procesu sprzedażowego.
- Większość ludzi nie inwestuje regularnie, wymienia sprawne telefony i wybiera samochód na podstawie wysokości raty - odpowiedziałem. - Nie używam większości jako wskaźnika jakości decyzji finansowej.
Przedstawicielka spojrzała na żonę.
- A pani co o tym myśli?
Sprytne.
Próba rozdzielenia komitetu zakupowego.
Żona spojrzała na robota.
Potem na mnie.
- Bardzo mi się podoba - powiedziała. - Ale na razie nie kupimy.
Przedstawicielka zaczęła pakować urządzenie.
Powoli.
Bez wcześniejszego entuzjazmu.
Na koniec wręczyła żonie wizytówkę.
- Proszę się odezwać, gdyby zmienili państwo zdanie.
- Oczywiście - powiedziała żona.
Zamknęły się drzwi.
Przez chwilę staliśmy w kuchni.
Na blacie zostały dwie bułki, pół pojemnika pasty i porcja deseru.
Pełny sukces.
Żona odwróciła się do mnie.
- Ty od początku nie zamierzałeś tego kupić.
- Od początku zamierzałem uczciwie ocenić produkt.
Wyjąłem telefon
Otworzyłem arkusz i pokazałem go żonie.
Na ekranie widniał tytuł:
„Przedstawiciele Thermomix - baza kontaktów i potencjalne menu”.
Siedemnaście nazwisk.
Numery telefonów.
Obszary działania.
Przy niektórych dopiski:
„robi pizzę”,
„specjalizacja: pieczywo”,
„na pokazach podobno risotto”,
„możliwy deser lodowy”.
Żona patrzyła na ekran.
- Co to jest?
- Znalazłem przedstawicieli w promieniu trzydziestu kilometrów.
- Po co?
- Każdy oferuje darmowy pokaz.
- Nie będziemy umawiać siedemnastu pokazów.
- Oczywiście, że nie.
Odetchnęła.
- Nie ma sensu organizować ich wszystkich od razu. Rozłożyłem je na kilka miesięcy, żeby zachować różnorodność menu - doprecyzowałem.
- Ty chcesz ciągać tutaj tych biednych ludzi, wiedząc, że niczego nie kupisz?
- Każdy przedstawiciel dostanie równe szanse przekonania mnie.
- Nikt cię nie przekona.
- W takim razie podejmiemy bardzo dobrze udokumentowaną decyzję zakupową.
Przesunąłem arkusz w dół.
Na końcu była symulacja.
Liczba pokazów.
Średnia liczba porcji.
Szacunkowa wartość produktów.
Oszczędność na kolacjach.
Żona zamknęła oczy.
- Zarezerwuj sobie czwartek. Zabieram Cię do Włoch. A raczej Pani Monika nas zabierze. Focaccia, krem pomidorowy i lody - powiedziałem.
Żona nic nie odpowiedziała.
Schowałem pozostałe bułki do pojemnika.
Thermomix faktycznie może oszczędzać pieniądze.
Trzeba tylko bardzo uważać, żeby go nie kupić.
#alkoinwestor #pasta
Nie chciało mi się tego wczoraj przeklejać z jbzd, a za⁎⁎⁎⁎ste XD
QwapiGruba ryba
16piorunówWieś czy nie wieś, olewam. Już mnie ludzie jeżdżący na zderzaku wkurzali. Teraz przynajmniej będą wiedzieć dlaczego zwalniam.

Ja zawsze myję szyby
OdwrocuawiaczGruba ryba
4piorunówBudzę się rano, wczoraj fakt troszkę wypiliśmy z różową.
Odpalam allegro wybrałem sobie jakieś pierdoły do auta, klikam płatność.
Błąd
Klikam raz jeszcze
Błąd.
Wbijam na konto, kasa jest i zgadza się.
Patrzę a do allegro podpięta kredytowa, wbijam jeszcze raz na konto - na karcie kredytowej dostępne środki 200 zł
Wtf?
Wchodzę w historię transakcja TUI na niecałe 8k
Data dzisiejsza
K⁎⁎wa, no piłem ale raczej wszystko pamiętam.
Druga myśl, ktoś sobie moją kartą zapłacił za wczasy, no dobra będzie chargeback.
Różowa się budzi i mówi, że zarezerwowała wakacje ale ma jakiś problem z płatnością.
Po prostu moja karta była do konta TUI podpięta :ok_woman:
Rezerwowała bo hotel co obserwowaliśmy i kosztował tak 12-13k spadł na dogodny dla nas termin wlaśnie na 7400 z ubezpieczeniem i dodatkami niecałe 8k
Zatem nie żebym się chwalił ale za niecały miesiąc urlopik :smiling_face_with_3_hearts:
@Odwrocuawiacz a gdzie? :grinning:
@bojowonastawionaowca W ZEA ponoć są teraz dobre promki
ZielczanFanatyk
8piorunówKanapki cieszyńskie

Mmmm, śledzie z lukrem
HmmJakiWybracNickOsobistość
9piorunówWaga: 99.25kg [-0.85kg]
Bebzon: 103.5cm [0]
Wzrost: 175cm
Dwa tygodnie temu (w sobotę) waga była 100.2kg, tydzień temu (w sobotę) 100.1kg. Dziwił mnie mały spadek, bo średnio tracę 300g tygodniowo, dlatego następnego dnia sprawdziłem wagę ponownie i było już 99.6kg, wiec te -0.85kg nie jest takie spektakularne, bo trochę zakłamane. No ale skoro świciobicie_1.0 zakończyłem z wagą sobota do soboty (czyli 100.1kg), to świniobicie_2.0 zaczynam też sobota do soboty (więc 100.1kg).
#bebensmalcu #bębensmalcu #swiniobicie