Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Gorące — ostatnie 6 godzin

gość

Typ wpisu

Gruba ryba

w Hydepark

68piorunów

Chryste elejson, jak można być aż tak głupim?

Wiadomo, że to jakiś odklejeniec, ale jakoś trzeba otagować, więc

Pokaż więcej komentarzy (15)

Fenomen

w Hydepark

64piorunów

Dalem z siebie 15%

Osobistość25piorunów

Przy 100% prawdopodobieństwie mandatu vs trochę mniej niż 100% prawdopodobieństwie zabicia siebie i kilkunastu osób wiadomo, że należy zawierzyć opatrzności borzej.

Lider9piorunów

@StaryPijany ostanio czytałem ciekawą teroię, nawet nie spiskową tylko po prostu poszlakę, którą warto zbadać, że to może być akt sabotażu ruskich aby zablokować / sprawdzić reakcję służb.

Patrząc na to jak zachowywał się kierowca i jak ustawiał to auto na pewno jest to wariant, który warto aby był sprwadzony przez służby

Pokaż więcej komentarzy (11)

Autorytet

w Hydepark

60piorunów

W zeszłym tygodniu wpadła do nas koleżanka żony.

Tylko na chwilę.

Została dwie godziny.

Po pierwszej szklance wody powiedziała, że kupiła robot gotujący za siedem tysięcy złotych.

Od razu wiedziałem, że tę znajomość trzeba będzie stopniowo wygaszać.

- Jest fantastyczny - mówiła. - Gotuje, waży, sieka, miesza. Oszczędzam mnóstwo czasu.

Kilka dni później żona wysłała mi rolkę.

Kobieta wrzucała warzywa do urządzenia, naciskała ekran i po chwili miała zupę.

Na początku zastosowałem strategię pasywną.

Nie reagowałem.

Większość impulsów konsumpcyjnych, jeżeli nie dostarcza się im uwagi ani kapitału, z czasem wygasa.

Wieczorem przeczytałem wszystko.

Cena.

Funkcje.

Koszty serwisu.

Darmowy pokaz.

Następnego dnia powiedziałem żonie:

- Umów pokaz.

Spojrzała na mnie podejrzliwie.

- Ty chcesz obejrzeć robot za siedem tysięcy?

- Chcę rzetelnie ocenić produkt.

Przed spotkaniem sprawdziłem wszystko jeszcze raz.

Warunki.

Przebieg pokazu.

Najczęściej przygotowywane potrawy.

Opinie ludzi, którzy nie kupili.

Nie znalazłem żadnego punktu mówiącego, że po zjedzeniu zupy przechodzi na nas obowiązek zapłaty siedmiu tysięcy złotych.

To mi wystarczyło.

Przedstawicielka przyszła w czwartek o siedemnastej.

Punktualnie.

To doceniam.

Przywiozła urządzenie, torby z produktami i bardzo dużo entuzjazmu człowieka, który zarabia tylko wtedy, kiedy ktoś inny wyda siedem tysięcy.

- Na początek chciałabym poznać państwa potrzeby - powiedziała.

- Chcemy zjeść coś ciepłego - odpowiedziałem.

Żona spojrzała na mnie.

- Chodzi o potrzeby związane z gotowaniem - doprecyzowała przedstawicielka.

- Gotujemy codziennie - powiedziała żona. - Ale przydałoby się coś, co oszczędza czas.

Przedstawicielka uśmiechnęła się.

Miała punkt zaczepienia.

- Właśnie po to jest ten robot. Oszczędza czas, pieniądze i miejsce w kuchni.

Najpierw zaczęliśmy robić zupę.

Później ciasto na bułki.

Następnie pastę warzywną.

Na końcu deser.

Musiałem przyznać, że urządzenie działało sprawnie.

Ważyło.

Mieszało.

Gotowało.

- Proszę zobaczyć. Dzięki temu robotowi wiele rodzin przestaje zamawiać jedzenie – powiedziała przedstawicielka.

- Nie zamawiamy – odpowiedziałem.

- Rzadziej chodzi do restauracji.

- Nie chodzimy.

- Rezygnuje z gotowych dań.

- Nie kupujemy.

Jedliśmy dalej.

Zupa była dobra.

Bułki również.

Wziąłem dokładkę pasty.

Przedstawicielka obserwowała mnie i najwyraźniej uznała apetyt za sygnał zakupowy.

To był błąd.

Pozytywna ocena produktu spożywczego nie oznacza akceptacji urządzenia, które go przygotowało.

Lubię chleb.

Nie oznacza to, że chcę kupić piekarnię.

Po deserze przedstawicielka usiadła naprzeciwko nas.

- I jak wrażenia?

- Bardzo mi się podobało - powiedziała żona.

Przedstawicielka spojrzała na mnie.

- Jedzenie było poprawnie przygotowane.

Nie była to odpowiedź, na którą liczyła, ale trudno było ją podważyć.

- Tak się składa - powiedziała - że mam jeszcze jedną fabrycznie nową sztukę w samochodzie. Mogliby państwo mieć robota już dzisiaj.

Klasyczna presja dostępności.

- Nie jesteśmy zainteresowani zakupem - powiedziałem.

Przedstawicielka nadal się uśmiechała.

- Rozumiem. Chociaż warto pamiętać, że można skorzystać z rat zero procent.

- Cena nadal wynosi prawie siedem tysięcy.

- Ale płatność rozkłada się na wygodne miesięczne raty.

- Pokrojenie wydatku na mniejsze kawałki nie zmniejsza wydatku.

Przedstawicielka zmieniła kierunek.

- Proszę pomyśleć o czasie, który państwo odzyskają.

- Ile godzin miesięcznie urządzenie nam zaoszczędzi?

- Każda rodzina korzysta inaczej.

- Czyli nie znamy liczby, ale mamy już wycenę.

Żona wzięła głęboki oddech.

Przedstawicielka spróbowała odwołać się do emocji.

- Nie wszystko musi się zwracać. Czasem warto zapłacić za komfort.

- Od czterdziestu minut tłumaczy pani, że urządzenie oszczędza pieniądze.

- Bo oszczędza.

- Ale kiedy proszę o wyliczenia, okazuje się, że nie wszystko musi się zwracać.

Na chwilę zapadła cisza.

Wiedziałem, że jesteśmy blisko końca.

- Większość osób po pokazie decyduje się na zakup - powiedziała.

Dowód społeczny.

Późna faza procesu sprzedażowego.

- Większość ludzi nie inwestuje regularnie, wymienia sprawne telefony i wybiera samochód na podstawie wysokości raty - odpowiedziałem. - Nie używam większości jako wskaźnika jakości decyzji finansowej.

Przedstawicielka spojrzała na żonę.

- A pani co o tym myśli?

Sprytne.

Próba rozdzielenia komitetu zakupowego.

Żona spojrzała na robota.

Potem na mnie.

- Bardzo mi się podoba - powiedziała. - Ale na razie nie kupimy.

Przedstawicielka zaczęła pakować urządzenie.

Powoli.

Bez wcześniejszego entuzjazmu.

Na koniec wręczyła żonie wizytówkę.

- Proszę się odezwać, gdyby zmienili państwo zdanie.

- Oczywiście - powiedziała żona.

Zamknęły się drzwi.

Przez chwilę staliśmy w kuchni.

Na blacie zostały dwie bułki, pół pojemnika pasty i porcja deseru.

Pełny sukces.

Żona odwróciła się do mnie.

- Ty od początku nie zamierzałeś tego kupić.

- Od początku zamierzałem uczciwie ocenić produkt.

Wyjąłem telefon

Otworzyłem arkusz i pokazałem go żonie.

Na ekranie widniał tytuł:

„Przedstawiciele Thermomix - baza kontaktów i potencjalne menu”.

Siedemnaście nazwisk.

Numery telefonów.

Obszary działania.

Przy niektórych dopiski:

„robi pizzę”,

„specjalizacja: pieczywo”,

„na pokazach podobno risotto”,

„możliwy deser lodowy”.

Żona patrzyła na ekran.

- Co to jest?

- Znalazłem przedstawicieli w promieniu trzydziestu kilometrów.

- Po co?

- Każdy oferuje darmowy pokaz.

- Nie będziemy umawiać siedemnastu pokazów.

- Oczywiście, że nie.

Odetchnęła.

- Nie ma sensu organizować ich wszystkich od razu. Rozłożyłem je na kilka miesięcy, żeby zachować różnorodność menu - doprecyzowałem.

- Ty chcesz ciągać tutaj tych biednych ludzi, wiedząc, że niczego nie kupisz?

- Każdy przedstawiciel dostanie równe szanse przekonania mnie.

- Nikt cię nie przekona.

- W takim razie podejmiemy bardzo dobrze udokumentowaną decyzję zakupową.

Przesunąłem arkusz w dół.

Na końcu była symulacja.

Liczba pokazów.

Średnia liczba porcji.

Szacunkowa wartość produktów.

Oszczędność na kolacjach.

Żona zamknęła oczy.

- Zarezerwuj sobie czwartek. Zabieram Cię do Włoch. A raczej Pani Monika nas zabierze. Focaccia, krem pomidorowy i lody - powiedziałem.

Żona nic nie odpowiedziała.

Schowałem pozostałe bułki do pojemnika.

Thermomix faktycznie może oszczędzać pieniądze.

Trzeba tylko bardzo uważać, żeby go nie kupić.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Fenomen

w Hydepark

21piorunów

Oto i on, kolejny posiadacz prawa jazdy, który musi pokazać swoją wyjątkowość.

Obicie maski za blachy czy za zajęcie chodnika? (° ͜ʖ °)

Zdarza Ci się nielegalnie parkować na chodniku?

  • Tak4% (3 głosy)
  • Nie71% (51 głosów)
  • Bardzo rzadko10% (7 głosów)
  • Mam chorom curke15% (11 głosów)

72 głosów

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fenomen

w Hydepark

41piorunów

30 marca 2025 napisałem taki wpis i nawet dostałem się w gorące:

https://www.hejto.pl/wpis/kto-dostal-w-piatek-popoludniu-oferte-pracy-w-de-no-ja-xd-kto-w-niedziele-wieczo

tl;dr - wraz z moją Różową spontanicznie podjąłem decyzję o rozpoczęciu pracy w Niemczech.

Aktualizacja po ponad 520 dniach: żyję, nadal mam dwie nerki, a po drodze dorobiłem się "własnego" mieszkania na wynajem i umowy "na stałe" u niemieckiego pracodawcy.

Na papierze może nie brzmi to jak wiele, ale dla mnie to jedno z największych osiągnięć w życiu, czyt. stabilizacja, zostawienie przeszłości za sobą i w końcu budowanie przyszłości. Mamy swoje 47 m² (do pracy 15 minut spacerkiem), planujemy ślub cywilny, mamy kontakt z hodowlą brytoli krótkowłosych i jest po prostu za⁎⁎⁎⁎ście.

Powoli spełniam też marzenie z dzieciństwa o własnym kąciku gamingowym. Wczoraj kurierzy dostarczyli nową pralkę, lodówkę i monitor, na który czekałem od jego zapowiedzi. I nie ukrywam - wieczorem, kiedy zostałem sam ze swoimi myślami i spojrzałem na to wszystko, trochę łezka się w oku zakręciła ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Alkoholu jak nie piłem tak nie piję, kupka wstydu na Steamie się powiększa i było mniej czasu na książki, ale na pewno się to zmieni. I tak będę potrzebował waszych inspiracji i polecajek, ale to temat na inny wątek.

Jeżeli ktoś dotrwał do końca tego wysrywu to pozdrawiam każdego serdecznie i życzę dużo zdrówka ᕦ( ͡° ͜ʖ ͡°)ᕤ

W spoilerze obecna konfiguracja kompa, zobaczymy czy coś się zmieni na przestrzeni kolejnych lat:

||:brain: AMD Ryzen 7 9800X3D
:jigsaw: ASUS ROG Strix X870E-E Gaming WIFI
:frame_with_picture: Gigabyte GeForce RTX 4090 GAMING OC 24GB
:snowflake: Arctic Liquid Freezer III Pro 360
:dna: Corsair Vengeance DDR5-6000 2 x 32GB
:floppy_disk: Samsung SSD 990 Pro 2 x 2TB + 1 x 1TB
:electric_plug: be quiet! 1200 Watt Dark Power 14 Modular 80+ Titanium
:file_cabinet: be quiet! Shadow Base 800
:cyclone: be quiet! Silent Wings Pro 4 PWM 140mm (5x)

:desktop_computer: LG GX9 · 39″ · 5K2K · 165Hz/330Hz · Primary RGB Tandem OLED

:tv: LG G5 · 65″ · 4K · 165Hz · Primary RGB Tandem OLED
:joystick: PlayStation 5 · Pro · 2TB||

Fenomen1piorunów

Zapomniałem dopisać, że zaliczyłem progres z 4. piętra na agencyjnym na parter "na swoim", pier...one schody już przeszłością xD

Pokaż więcej komentarzy (17)

Lider

w Koty

35piorunów

GURU2piorunów
Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Hydepark

36piorunów

Mam nadzieję, że Europa wystawi Trumpowi żądanie zwrotu za wywindowanie cen ropy jego wielkim zwycięstwem nad Iranem

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Sztafeta

35piorunów

31 257,54 + 9,07 + 12,37 + 12,37 + 13,72 + 1,53 + 3,97 = 31 310,57

Spokojne wejście we wrzesień, na leniwca 😅
Dziś wrzucam w połowie dnia, bo akurat jestem po Poland Business Run 😁 Teraz trza do domu wrócić to i papatonik wejdzie 😎

A potem wracam do roboty szlifować ściany i robić gładzie 😅

Miłej soboty! ♥️

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Motoryzacja

29piorunów

Wieś czy nie wieś, olewam. Już mnie ludzie jeżdżący na zderzaku wkurzali. Teraz przynajmniej będą wiedzieć dlaczego zwalniam.

GURU1piorunów

@Qwapi też tak robię. Może z 2 razy zdarzyło się że jadący za mną wykazał się inteligencją i zrobił odpowiednią przerwę między autami. Większość niestety nie trybi jak należy.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Gruba ryba

w Gry

28piorunów

Pograłem od wczoraj już paręnaście godzin w The Blood of Dawnwalker i po prologu i lekkim liźnięciu wątku głównego jestem bardzo na tak.

Fabuła jak na razie ciekawa, w ogóle wielki plus ode mnie za to, że jest to oryginalny świat, a nie adaptacja książki. Adaptacje to według mnie coś bardziej odtwórczego, co nie pozwala scenarzystom w pełni wykazać się kreatywnością. Walka mi się podoba, ja generalnie zawsze jestem kiepski w mocno zręcznościowe mechaniki. Jakieś Bayonetty polegające na wykuciu i wykonaniu długich combosów są dla mnie niegrywalne, a soulsy przechodzę bardziej siłą uporu niż małpiej zręczności. A tutaj zdarzało mi się już kilka razy wpaść w trans, kiedy nawet niespecjalnie widzę i analizuję, co się na ekranie dzieje, tylko reaguję instynktownie i przechodzę dłuższą walkę bez większych obrażeń blokując i parując kiedy trzeba (na poziomie trudności 3/4). Bardzo satysfakcjonujące.

Straaaaaaasznie podoba mi się mechanika upływającego czasu. Zawsze doceniam, gdy twórcy gry celującej w więcej niż jedno A mają odwagę eksperymentować (w indykach to norma, więc wprawdzie też doceniam, ale to nie to samo). W roleplejach od zawsze mamy ten śmieszny problem, że fabuła wmawia nam, że wisi nad nami jakiś miecz Demoklesa, a rozgrywka twierdzi zupełnie co innego. Geralt desperacko szuka Ciri, która jest w niebezpieczeństwie, ale w Gwinta zagra, utopca utopi, wyrucha pół Velen. Heniek powinien czym prędzej wyciągnąć Ptaszka z klatki, ale po drodze kuźnię wyremontuje, zegar miejski naprawi, wydoktoryzuje się w parzeniu herbaty.

W końcu ktoś miał odwagę zrobić to inaczej. Tu, by trzymać się przykładu z prologu i nie wyskakiwać ze spoilerami, jak mówią, że wieczorem będzie pewne wydarzenie i musisz się na nie przygotować, to wydarzenie będzie wieczorem (nie po 84 dniach spędzonych na polowaniu na sarny, gdy postanowisz z nudów pchnąć fabułę do przodu) i albo się przygotujesz, albo nie. Albo odpowiednio dobierzesz questy i aktywności, by zdążyć na czas, albo nie. I jak nie, to też nie jest game over, tylko drzewo fabuły uwzględnia to, co zrobiłeś. Według tego, co Rysław donosił, to drzewo jest przeogromne. I do tej mechaniki dobudowane są kolejne, związane mocno z fabułą i tym, w jaki sposób ukończymy główne zadanie, bo po prostu nie możemy zrobić wszystkiego, wyczyścić całej mapy jak w Horizonie czy Cyberpunku i wtedy dziarsko ruszyć do questa kończącego. Absolutnie fantastyczne.

I teraz w komentarzach na golu czy innych pepełe pełno mądrości "nienawidzę takich ograniczeń, pierwsze co zrobię po zainstalowaniu, to wrzucam moda wyłączającego to". Owszem, można, to jest siła , że modami można zrobić wszystko. Ale to tak jakby od razu po zainstalowaniu GTA wrzucić cheata na wszystkie bronie i nieograniczony hajs, bo "nienawidzę takich ograniczeń". To jest cała gra zbudowana na tym, a nie tylko licznik czasu w rogu ekranu, po upłynięciu którego gra się wyłącza. Jak ktoś lubi, to proszę bardzo. Tylko to takie dość smutne podejście, zero zainteresowania czymś nowym i odważnym.

Ale wracając do gry. W paru miejscach czuć budżet niższy niż wyższy. NPC-e i rozmowy z nimi mają vibe Wiedźmina pierwszego, modele strasznie powtarzalne i często niespecjalnie pasujące do postaci, które przedstawiają. Jakby wszyscy niebędący ważniejszymi dla fabuły osobami byli w wieku około 30-40 lat. I taki model postaci gra starowinkę albo młodego chłopaka na schadzce z dziewczyną. Brakuje też trochę takich prostych rzeczy z gatunku "quality of life". Nie znalazłem żadnych ustawień dostępności, a dla moich oczu kolor śladów podczas używania instynktu bardzo mało kontrastuje z otoczeniem. Nie ma też możliwości wyregulowania krawędzi ekranu dla interfejsu, co rodzi problem na monitorze ultrawide - ikony informujące o naładowaniu się zdolności czy tym, na co akurat jest przełączony krzyżak, są podczas walki za daleko od akcji i po prostu ich nie widzę kątem oka. A intencjonalne spojrzenie na nie prawie zawsze kończy się śmiercią.

Polski dubbing - ech. Głosowo w porządku, ale reżyseria... Ja nie wiem, u nas zupełnie normalne jest to, że aktorzy podkładający głos w grze nie znają kontekstu wypowiadanej kwestii. Że dialogi nie są nagrywane jednocześnie przez obu aktorów, dzięki czemu mieliby w ogóle szansę odegrać interakcję. Tutaj bardzo czuć, że aktorzy gubią wątek dosłownie co kwestię i za każdym razem zgadują (rzadko trafnie), jak zaintonować dane zdanie, bo nie widzieli całej rozmowy. Albo po walce z pierwszym większym wrogiem Coen rzuca do siebie coś w stylu "co to było?!". Ale aktor wypowiada to w sposób, jakby zaciekawiony kogoś rzeczywiście o to pytał. Nie dziwię się, jeśli dostał do przeczytania tylko "co to było?!" i zero kontekstu. Dubbing animacji stoi u nas od dekad na mistrzowskim poziomie, a w grach cały czas jest tak lub niewiele lepiej i najwidoczniej inaczej się nie da :neutral_face:

Dobra, powymądrzałem się, wracam do gry. A, i już udało mi się zapamiętać tytuł i nie sprawdzam za każdym razem, czy to The Blood of Dawnwalker czy The Dawn of Bloodwalker.

Lider2piorunów

@Shagwest przepraszam ale nie będę nic czytać oprócz 1 zdania bo nie chcę sobie niczego spoilerować. Cieszę się, że jesteś bardzo na tak - ja zostawiam sobie przygodnę Coena na późną jesień

Lider2piorunów

@Shagwest dzięki za info. Już przeczytałem i faktycznie to są dwie odległe opinie - akuart oglądając wcześniejsze urywki z gry wypuszczone przez rebel podobał mi się dubbing ale jak mówisz może w głównym wątku emocjonalnie klika w 85% a reszcie czuć rozjazd.

Twórcy mówili, że na początku AI pomogło głosowo aby nadać realizmu napisanym kwestią na papierze zanim aktorzy zaczną nagrywać swoje kwestie.

Akurat to normalnie podejście, że używa się wielu dialogów naprzemienne - w W3 również były takie sytuacje gdzie jeżeli pociągnąłeś emocjonalny opcjonalny dialog to nagle Geralt mówi bez emocji przejdźmy do innego tematu ggdzie wcześniej było słychać złość czy smutek.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Lider

w Heheszki

18piorunów

Pokaż więcej komentarzy (3)

Osobistość

w Hydepark

16piorunów

Inżynier widzi prowizorkę. Ja widzę zamknięty obwód.

Nie grzeje się, nie iskrzy — znaczy zgodne z normą

Osobistość1piorunów
Gruba ryba0piorunów

@zed123 odporni Na wiedzę i trudni do zabicia - najgorszy typ.

W jednej z firm, na początku mojej kariery w budowlance, usłyszałem od jej szefa, że pracowników szuka pośród ludzi, których określa "głupi i silni" bo takich potrzebował do targania stali na zbrojenia. Tamci przynajmniej nie mieli do czynienia z prądem 😔

Gruba ryba2piorunów

@Dzika_kaczka_bez_dzioba kolego, nie mam nawet roweru. To już jest problem osoby, która robi rzeczy jak na twoim zdjęciu. Za którymś razem pierdolenie prądem, a bezpiecznik wpisze w protokół prawdę i zamiast renty czy odszkodowania, ta osoba albo jej rodzina zostanie z niczym bo przy świadomym lamaniu przepisów takowe nie przysługują.

Co do rowerów - niech każdy jeździ jak chce. Co do zasad pracy, to dla wszystkich są te same.

Gruba ryba1piorunów

@Dzika_kaczka_bez_dzioba nie znam manuala do tego urządzenia, z którym pracujesz więc nie odpowiem w szczegółach. Może twój krokodylek ma elementy, które chronią cię przed porażeniem kiedy go zakładasz?
Tak na logikę, skoro byłoby to równie bezpieczne to myślisz, że krokodylek byłby w użyciu? Bo nie chcesz mi powiedzieć, że lobby spawarkowe na świecie wymusiło ich wprowadzenie, żeby zwiększyć swoje zyski na czymś całkowicie niepotrzebnym?

Osobistość0piorunów

@jarezz Najgorszy typ to nie ‘głupi i silny’, tylko pewny siebie bez podstawowej wiedzy technicznej. To spawarka, nie linia średniego napięcia. Krokodylek niema żadnej osłony bo jest niepotrzebna, są uchwyty magnetyczne, ale szkoda mi czasu na jeżdżenie po marketach dziś było, a Krokodylek łapie do 4cm.

Gruba ryba1piorunów

@Dzika_kaczka_bez_dzioba jak dla mnie to na prawdę, zamykaj ten obwód spawalniczy W jakikolwiek sposób chcesz.

Urządzenia nie w pełni sprawne działają do czasu. Ja nie będę się z tobą spierał, o poziom mojej wiedzy. Wiem, że masz bardzo małe szanse żeby jednak poczuć ten prąd. Dla mnie to wystarczy, żeby uznać, że nie jest to bezpieczna praca, a raczej jej wykonywanie.

Osobistość0piorunów

@jarezz jakbyś był mądrzejszy to mógłbyś się ubiegać o stanowisko moderatora na elektrodzie. Po namyśle stwierdzam że muszę Cię zablokować, żeby więcej nie wdawać się w dyskusje z tobą, więc Elo

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Hydepark

15piorunów

ale nabita saszeta, boję się otwierać

Lider4piorunów

@PlatynowyBazant no daj mu saszetę no :smiley:

GURU4piorunów

@PlatynowyBazant Kot nigdy nie tknie zepsutego, najwyżej powącha i zakręci nosem. U mnie pojeb dostaje całą saszetę rano i jak nie zje całej to nie ruszy później, trzeba dać świeże. Arystokracja pierdolona.

Pokaż więcej komentarzy (7)