radek-piotr-krasnyFanatyk
142piorunówTrudne się wylosowało:)

Człowiek kwadrat to raczej już celuje w cygana, a nie pigmentowego księcia.
radek-piotr-krasnyFanatyk
142piorunówTrudne się wylosowało:)

Człowiek kwadrat to raczej już celuje w cygana, a nie pigmentowego księcia.
DeykunLider
118piorunów
Ech...
WujekAlienLider
123piorunów
@WujekAlien nie ma nic przyjemniejszego niż mieć drugie łóżko i nie wiedzieć w ogóle że wyjdzie do pracy :upside_down_face:
festiwal_otwartego_parasolaLider
103piorunówjestem za

@festiwal_otwartego_parasola - niezła projekcja :rolling_on_the_floor_laughing:
Wycofanie "reform" wymiaru sprawiedliwości poprzez atak na NBP?
lifapekZawodowiec
97piorunówZbanowali mnie za ten obrazek na wykopie xD
Wczoraj jak go zapostowalem to mi go usunęli bez żadnego wyjaśnienia. Nic w wymoderowanych nie miałem, a dzisiaj jak zrobiłem to po raz kolejny to mnie zbanowali xD

SpiderGruba ryba
196piorunówUfff... sukces!! Nie wybrano mnie do rady rodziców w przedszkolu pijcie ze mno kefir :D.
https://www.youtube.com/watch?v=V-kQq24EH6k Dla niezorientowanych - tak to wygląda.
Łukasz Lotek Lodkowski - "WYWIADÓWKA" (2025) | Stand-UpAuf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTubeA wystarczy powiedzieć "nie".
festiwal_otwartego_parasolaLider
100piorunów
@festiwal_otwartego_parasola myślę, ze lekko polowa spoleczenstwa mysli w ten sposob
HumberdSum
89piorunówW tym roku wywędrowałem do Los Angeles. Pogoda jest ekstra. Nawet jak jest zimno, to jednak jest ciepło, w końcu to Los Angeles. Zdjęcia z dzisiejszego zachodu słońca na Venice Beach w Santa Monica.

Przecież to Vice City Beach😉.
.
dzikiGruba ryba
126piorunówStatus report: depresja nie odpuszcza, w ostatnim miesiącu jedna rozmowa o pracę, zero efektu, w tym miesiącu jedna wstępna, ale też nie robię sobie nadziei, od tygodnia nie jadłem nic porządnego, dzisiaj jadłem chleb z margaryna i cukrem i lekko przeterminowana zupkę chińska, psychiatra na NFZ za 2 miesiące, potem ze 3 miesiące czekania na terapię na NFZ, cudem jest jak raz na tydzień wyjdę na jakiś spacer. Telefony pomocowe to jakiś żart i naganianie na płatne terapię, nie mam siły załatwić nawet podstawowych spraw, czuję po swoim organizmie że jest bardzo źle.
Sorry że tak chaotycznie, sorry że pi⁎⁎⁎⁎le, ale musiałem się wyżalić. Dobrze, że dzisiaj udało się z domu wyjść i dzikich owoców pojadłem.

@dziki memiczne, nie zrozum mnie źle ale przy całym tragizmie sytuacji wpis jest groteskowy i widać sporą dozę czarnego humoru, współczuję i życzę powrotu do normalności i jeszcze więcej wpisów z humorem!
@dziki jako osoba z przewlekłą depresją powiem z własnego doświadczenia. Najpierw zapytam - masz jakąś pasję, taką turbopasję? Ja na najgorszym etapie zmuszałem się i chodziłem na mecze. Serio. Po prostu to mi wyłączało coś w głowie chociaż na te 90 minut. Oczywiście nic nie znikało w magiczny sposób, ale coś na chwilę lekko przeskakiwało i bywało, że to była taka chwila, może nie oddechu, ale jakby gdzieś w tej ciemności pojawiało się małe światełko. Poza tym jesteśmy tutaj z Tobą. Wiem, że to banał, ale są tu ludzie którzy to przeszli i jak widać przetrwali 😉 Czekaj na lekarza i terapię. Jak będzie fatalnie wal na SOR. Ja byłem tego bliski a mam kumpla, który tam wylądował i był to dla niego ratunek. Po to ten SOR jest. Dostaniesz leki a ze szpitala możesz się zawsze wypisać.
Co do jedzenia, to ktoś tu już pisał. Poszukaj opcji foodsharingu w swoim mieście. Jak masz jakieś targowisko to idź tam jak już zamykają. Sporo rzeczy się marnuje a są jeszcze dobre do jedzenia. Na moim osiedlu ludzie w różnych kryzysach tak chodzą i albo biorą to, co handlarze wywalają, albo dostają od nich warzywa i owoce, których już nie ma szansy sprzedać.
DexterFromLabGruba ryba
116piorunówWujas miał wypadek. Hodował konie (już nie ma żadnego – po wypadku pozbył się wszystkich) i jeden z nich kopnął go prosto w twarz.
Byłem go dzisiaj odwiedzić, minął prawie miesiąc od wypadku. Widzę, że ma trochę przekrzywioną twarz, a przede wszystkim połamany nos. No i pytam, jak do tego doszło. Opowiedział ze szczegółami, którymi się z wami podzielę. W tym momencie bardziej wrażliwi z was powinni przestać czytać.
Stał za koniem, a zdenerwowany zwierzak postanowił wymierzyć mu kopniaka prosto w twarz. Wujas pamięta tylko, że zrobił dwa salta w powietrzu i ściemniało mu przed oczami. Jakiś czas później odzyskał przytomność i powoli dochodził do siebie. Od razu zauważył, że coś jest nie tak z jego twarzą, bo – jak mówi – „nie miał zębów na swoim miejscu, tylko gdzieś tam głębiej”.
Próbował się dodzwonić do żony. Wydawało mu się, że dzwoni cały czas, a w rzeczywistości wykonywał telefon co 10 minut. Zanim ciotka przyjechała, to – jak sam to opisuje – „grzebał tam sobie, bo coś mu strzelało”, „znalazł palcami zęby, pociągnął na swoje miejsce i się ustawiły”, „poukładał twarz na swoje miejsce”. I jeszcze dodał: „Jak chciałem wydmuchać krew, to farba poszła jakoś górą”.
Ciotka przyjechała i zawiozła go na pogotowie. Jak go zobaczyli, od razu wzięli go bez kolejki i zrobili tomograf. Pytałem, czy go bolało – odpowiedział, że na początku nie, dopiero jak chirurdzy zaczęli mu nastawiać kości twarzy. Mówi, że najgorzej było, jak wsadzali mu do nosa takie grube wałki jak kciuki i wyciągali kawałki kości z zatoki... A po rezonansie lekarz pochwalił, że bardzo ładnie sam sobie nastawił połamane kości twarzoczaszki.
Wujas posiedział 3 dni w szpitalu i puścili go do domu. Mówi, że powoli może zaczynać jeść coś twardszego – wcześniej nie mógł, bo kości mu się ruszały i bolało, a teraz może już nawet coś pogryźć. Z widocznych uszkodzeń został garbaty nos i niedrożne zatoki, które będzie miał operowane, jak kości się pozrastają. Poza tym mówi normalnie i wszystkie zęby są na miejscu, żaden nie jest wybity.
Także niezła akcja. Ale wujas to człowiek ze wsi, miał już kilka poważnych wypadków. Dodam tylko, że jest stolarzem i z całych palców zostały mu już tylko kciuki...
kurka mnie zawsze uczyli że byk groźny ale oswojony to nie uderzy jak zna od małego, a z końmi może inaczej
@DexterFromLab u nas w stajni dziewczynka 8 lat dostała kopa w twarz ale lekko i zeslizgnelo sie po policzku wiec nie bylo tragedi.
Ale jak stajennego po alkoholu kon chciał kopnąć, stajenny zrobił unik i kon w ścianę trafił to w ścianie zastało takie wgniecenie w ksztalcie kopyta glebokie na jakieś 1,5 cm :smiley:
Cudowne zwierzaki :smiley:
cazpereqTytan
79piorunówCześć! Dawno się nie udzielałem na tagu i nie kręciłem kilometrów.
Niestety stało się to, czego od dawna się obawiałem — uraz kolana, który przez dłuższy czas dawał o sobie znać etapami, w końcu mnie dopadł.
Jedno kolano mam już po operacji. Na szczęście medycyna poszła do przodu i tym razem jest szansa naprawić sytuację rehabilitacją i zastrzykami.
Pewnie w tym roku już nie wrócę do kręcenia kilometrów, ale w przyszłym — jak najbardziej! 💪
Trzymajcie formę i zróbcie parę kilometrów za mnie! :D
#rowerowyrownik

@cazpereq masz rozpiskę ćwiczeń?
Można je samemu robić w domu?
@cazpereq siadło mi na mózg jak mnie kolano zrzucili z siodełka ale kolega lekarz powiedział że parę stimpaków wezmę jak w Fallout i będzie git. Niech żyje kwas do ostrzykiwania war obciągar i fizjo!
bartek555Lider
71piorunówZ dedykacja dla @ErwinoRommelo

:heart_eyes:
@bartek555 fajna sesja. Szedles do slubu w bialym garniturze?
festiwal_otwartego_parasolaLider
75piorunówno i tak...

Spokojnie, jeszcze trochę ciepłych dni przed nami a przede wszystkim piękna złota jesień.
@festiwal_otwartego_parasola opie! Bandyto! 😭
mnchk676Tytan
155piorunówNo i dotarłem.
Tym samym moja pielgrzymka dobiegła końca, a ja oficjalnie tego dokonałem. Pieszo z Sundsvall do Trondheim. Jestem z siebie na maksa dumny, momentami było bardzo ciężko, a ja dałem radę.
Zajęło mi to 26 dni z czego 1 dzień był na odpoczynek.
Mnóstwo przemyśleń, jeszcze więcej wspomnień. Wyprawa zostanie ze mną do końca.
W biurze pielgrzyma dostałem certyfikat, „List Olafa” - „Olavsbrev”, który w Polsce sobie oprawię razem z paszportem i kilkoma zdjęciami i powieszę na ścianie. Uwielbiam takie pamiątki.
Katedra w Trondheim zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Wróciły wspomnienia z licznych walk z pontiffem Sulyvahnem w Dark Souls 3.
Mam nadzieję, że wszystkim, którzy śledzili moją ekspedycję podobały się dodawane zdjęcia/video i treści postów.
Jakby ktoś miał jakieś pytania o kwestie, których nie poruszałem, piszcie śmiało.

@mnchk676 chłop poszedł do Norwegii kościół se obejrzeć a u nas w każdej wiosce przecież taki stoi ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Najs, ile km łącznie przeszedleś?
I co dalej? Wracasz czy idziesz dalej?
Spotkałeś innych ludzi na trasie pielgrzymujących pieszo? Jak dużo osób pokonuje tą trasę?
paraboleGruba ryba
66piorunówTo samo miejsce, co wczoraj. Ten sam przejazd.
Nigdy się małpy nie nauczą ლ(ಠ_ಠ ლ)

RzeznikLider
147piorunówZdjecie z ostatniego zaćmienia wykonane przez Włodzimierza Bubaka.

"Gniew Ra dokładnie tak samo jak 4000 lat temu" pomyślał bocian
@Rzeznik Obstawiam, że Pan Włodzimierz miał w szkole ksywkę "bobek" xD
WnukStefanaKoneser
91piorunówDrugiego dnia szkoły zadzwoniła wychowawczyni mojego syna.
Godzina 10:43.
Nie lubię telefonów ze szkoły przed południem.
O tej porze placówka edukacyjna powinna przekazywać dziecku wiedzę, a nie generować zadania operacyjne dla rodzica.
- Czy może pan dzisiaj przyjść na rozmowę? - zapytała.
- W jakiej sprawie?
- Chodzi o zachowanie pańskiego syna na lekcji.
- Co zrobił?
Po drugiej stronie zapadła chwila ciszy.
- Wolałabym porozmawiać osobiście.
Nie lubię takich odpowiedzi.
- Czy sprawa jest pilna?
- Kilkoro dzieci płakało.
Odłożyłem długopis.
- Czy syn kogoś uderzył?
- Nie.
- Obraził?
- To zależy, jak rozumiemy obrażanie.
Czyli nie.
Pojechałem.
Wychowawczyni czekała w sali.
Syn siedział obok.
Spokojny.
Ręce na kolanach.
Przed nim leżała kartka w kratkę pokryta liczbami.
Usiadłem.
- Co się wydarzyło?
Pani westchnęła.
- Dzisiaj dzieci rozmawiały o wakacjach. Jedni byli w Hiszpanii, inni w Grecji, ktoś w Turcji, ktoś na Malediwach...
Klasyczny błąd.
Pierwszy tydzień szkoły.
Zamiast od razu wejść w matematykę, język polski i nauki przyrodnicze, nauczyciele uruchamiają dzieciom publiczny przegląd statusu majątkowego rodziców.
- I kilkoro dzieci zaczęło się śmiać z pana syna, że on nigdzie nie był za granicą.
Spojrzałem na niego.
- Śmiali się?
Syn wzruszył ramionami.
- Trochę.
- Co im odpowiedziałeś?
- Najpierw nic.
Dobrze.
Nie należy reagować na pierwszą rynkową prowokację.
- A później?
- Potem zapytałem jednego chłopaka, ile kosztował ich wyjazd do Grecji.
Wychowawczyni zamknęła oczy.
Jakby już znała dalszy ciąg i nadal nie potrafiła go zaakceptować.
- Powiedział, że nie wie, więc zapytałem, ile osób, czy na własną rękę i ile mieli posiłków. Podał mi wszystkie dane, a ja oszacowałem koszt.
Popatrzyłem na kartkę.
Na górze widniał napis:
„Niewykorzystany potencjał kapitałowy klasy”.
Poniżej tabela.
Kraj.
Liczba osób.
Liczba dzieci.
Szacowany koszt jednego wyjazdu.
Częstotliwość.
Hipotetyczna wartość inwestycji.
Musiałem przyznać, że układ dokumentu był przejrzysty.
Brakowało tylko źródeł danych i daty sporządzenia.
- Przyjąłem, że taki wyjazd kosztował około czternastu tysięcy złotych - wyjaśnił syn.
- I powiedziałeś to koledze? - zapytała wychowawczyni.
- Najpierw zapytałem, czy jeżdżą tak co roku.
- I co odpowiedział?
- Że prawie co roku.
- Co znaczy „prawie”? - wtrąciłem.
- Dlatego dopytałem.
Spojrzał na swoją kartkę.
- Siedem razy w ciągu ostatnich ośmiu lat.
- Następnie założyłem, że zamiast wydawać czternaście tysięcy rocznie, rodzice mogliby inwestować te pieniądze w szeroki ETF - kontynuował. - Przy założonej średniej stopie zwrotu wartość portfela wynosiłaby dzisiaj około stu trzydziestu tysięcy złotych.
- Jakiej stopy użyłeś?
- Osiem procent.
Zmarszczyłem brwi.
- Po podatku?
- Nie.
- Następnym razem zaznacz założenia.
- Dobrze.
Wychowawczyni spytała się:
- Czy pan uczy syna takich rzeczy?
- Uczę go, że każda decyzja ma koszt alternatywny.
Pani zacisnęła usta.
- Pan uważa, że to jest w porządku?
Zastanowiłem się.
- Zależy, co powiedział później.
- Powiedziałem, że jeżeli ktoś co roku wydaje kilkanaście tysięcy na wakacje, a potem mówi dziecku, że nie ma pieniędzy na mieszkanie na start albo edukację, to nie jest problem dochodów, tylko alokacji kapitału – odpowiedział syn.
Pani uniosła głowę.
- Właśnie o tym mówię.
- Ale to jest prawda - powiedział młody.
- Nie chodzi o to, czy to jest prawda!
Syn spojrzał na mnie.
Ja spojrzałem na niego.
To było jedno z tych zdań, po których człowiek zaczyna rozumieć, dlaczego edukacja finansowa w Polsce wygląda tak, jak wygląda.
Pani próbowała tłumaczyć:
- Dzieci mają prawo opowiadać o wakacjach. Nie powinieneś ich zawstydzać.
- Ja ich nie zawstydzałem.
- Powiedziałeś Mai, że jej rodzice „sprzedali 30 lat procentu składanego za zdjęcie z palmą”. Ona zaczęła płakać.
- Bo zrozumiała procent składany.
- Nie. Zaczęła płakać, bo powiedziałeś jej, że rodzice zabrali jej sto czterdzieści tysięcy złotych.
Musiałem interweniować.
- Proszę pani, oczywiście rozumiem, że forma mogła być zbyt bezpośrednia.
Syn spojrzał na mnie zaskoczony.
Podniosłem lekko rękę.
Jeszcze nie skończyłem.
- Ale nie możemy też udawać, że decyzje konsumpcyjne nie mają kosztu alternatywnego tylko dlatego, że robimy je w lipcu.
Pani patrzyła na mnie nieruchomo.
- Ja naprawdę nie chcę teraz prowadzić rozmowy o inwestowaniu.
- Ja też nie.
Wychowawczyni westchnęła.
- Chcę, żeby pański syn przeprosił klasę.
Spojrzałem na niego.
On spojrzał na mnie.
- Za co konkretnie ma przeprosić? - zapytałem.
- Za ocenianie rodziców innych dzieci.
Syn się wtrącił:
- Ale nie oceniałem wszystkich negatywnie.
Przesunął palcem po tabeli.
- Rodzice jednej dziewczynki pojechali pod namiot w Polsce. Koszt był niski, byli razem przez dwa tygodnie, a ona nauczyła się pływać kajakiem. Zaznaczyłem ich jako efektywnych kosztowo.
Nauczycielka była już zrezygnowana i powiedziała tylko:
- Proszę z nim porozmawiać.
Kiedy wyszliśmy na korytarz, syn zapytał:
- Mam ich przeprosić?
Spojrzałem na niego.
- Za to, że nie przedstawiłeś dokładnych założeń.
- A za resztę?
- Nie.
Skinął głową.
- A jutro mogę im pokazać, ile kosztują coroczne wakacje przez dziesięć lat przy założeniu średniorocznej stopy zwrotu w kilku wariantach?
Zastanowiłem się.
- Możesz.
Przerwa.
- Ale uwzględnij inflację.
Prima sort pasta 💪
No i elegancko. Czyli nic się nie zmieniło od 15 lat kiedy zakończyłem edukację. Mam w rodzinie nauczycielkę i wkurwia mnie jak traktuje wszystkich za podludzi bo ona ma 2 kierunki studiów. jeden chyba z obierania czeresni a drugi z wypasania bydła rogatego
RedCrescentGruba ryba
71piorunówOd dłuższego czasu badam zjawisko wklęsłości naszej planety i niezmiernie mam polewkę z tych którzy twierdzą, że jest płaska.

ShagwestGruba ryba
96piorunówJakiś czas temu ze względów ideologicznych wróciłem z korzystania z Airbnb do normalnych hoteli, ale jeszcze jedna stara rezerwacja mi została. Właśnie zawitałem do Łodzi. No nie mówcie mi, że to nie jest patologia i przyczyna całego zła na tym świecie.

@Shagwest problemem są takie hotele pomiędzy zwykłymi mieszkaniami, chcesz sobie biznes hotelarski prowadzić to wybuduj hotel. Tak samo mnie inwestycje w betonowe złoto wkurwia, nagle się okazuje że mam w bloku 80% na wynajmie. Większość to debile co dziwne że nie srają na klatce (chociaż jeden taki był), a landlordzi mają wszystko w d⁎⁎ie byle kasa się zgadzała.
Złem jest kamienica zamieniona na noclegi? K⁎⁎wa my w Łodzi cieszymy się, że przyjeżdżacie bo jest nadzieja dla tego miasta.
TaxidriverGURU
117piorunówWiozłem dziś 3 Norwegów.
Gadka szmatka, że z Norwegii, że fiordy im ręki jadły, no normalny kurs.
Zaczęliśmy mówić, na temat promu i czemu moja polisa ubezpieczeniowa go nie obejmuje(jako taxi nie jestem ubezpieczony ja ani moi pasażerowie jeśli zamiast ich wieść, wybieram podróż promem)
Okazało się, że cała trójka pracuje jako prawnicy dla firm ubezpieczeniowych.
Spytałem się grzecznie, czy to jakiś sabat i jak sobie radzą z ekspozycją na światło słoneczne oraz mijane po drodze kościoły.
Uświadomiłem ich, że są 3 rzeczy, który normalny człowiek nienawidzi: ubezpieczalnie, banki i prawnicy a oni łączą 2 z nich.
Śmiechom nie było końca.
Napiwku nie było.
#taxicoolstory #uk
@Taxidriver przejebana robota. Wyrazy współczucia dla nich i dla Ciebie.
A mówiłeś im, że kiedyś to było, ale teraz nie jest i od 30 lat dokładasz do interesu i uber to hiv?