Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Wpis użytkownika dziki w Hydepark

Gruba ryba

w Hydepark

128piorunów

Status report: depresja nie odpuszcza, w ostatnim miesiącu jedna rozmowa o pracę, zero efektu, w tym miesiącu jedna wstępna, ale też nie robię sobie nadziei, od tygodnia nie jadłem nic porządnego, dzisiaj jadłem chleb z margaryna i cukrem i lekko przeterminowana zupkę chińska, psychiatra na NFZ za 2 miesiące, potem ze 3 miesiące czekania na terapię na NFZ, cudem jest jak raz na tydzień wyjdę na jakiś spacer. Telefony pomocowe to jakiś żart i naganianie na płatne terapię, nie mam siły załatwić nawet podstawowych spraw, czuję po swoim organizmie że jest bardzo źle.

Sorry że tak chaotycznie, sorry że pi⁎⁎⁎⁎le, ale musiałem się wyżalić. Dobrze, że dzisiaj udało się z domu wyjść i dzikich owoców pojadłem.

Komentarze (27)

Kompan0piorunów

@dziki mi w momencie braku pracy pomogla (z pewnymi turnulencjami) fundacja. Jest wiele miejsc gdzie dla osob bezrobotnych mozna dostac dofinansowanie 5k na kursy - od dronów po analize danych. To lepsze niz nic nie robienie. A ludzie w koło mogą pomóc tylko trzeba im powiedzieć jak jest. A potem sie im odwdzięczyć jak wroci sie na nogi.

Sum0piorunów

Może to co napiszę to banał i takie pierdololo (bo depresja zaburza postrzeganie), ale... ciesz się tym co masz :upside_down_face:

Kurde. Masz żonę, czyli ktoś cię wybrał jako najfajniejszego człowieka :grinning: Dla porównania, ja 14 miesięcy temu miałem okazję kogoś przytulić na powitanie/pożegnanie, a ogólnie dziennie mam okazję z kimś porozmawiać łącznie może przez 10 minut xD

Debiutant3piorunów

Kiedyś się dowiadywałem i w mocnym kryzysie masz prawo do wizyty u lekarza POZ tego samego dnia. Musisz tylko w momencie rejestracji powiedzieć, że jesteś w kryzysie emocjonalnym, boisz się o siebie i potrzebujesz pilnego kontaktu z lekarzem. Wystawi Ci receptę na jakieś doraźne leki żebyś luźniej czekał na wizytę u psychiatry. Powodzonka. Ja się zarejestrowałem ostatnio do psychiatry i jeszcze ponad 120 dni czekania...

Po tabletkach głowa ci lekko odpuści i sobie poukładasz wszystko, izi.

Fanatyk5piorunów

@dziki jako osoba z przewlekłą depresją powiem z własnego doświadczenia. Najpierw zapytam - masz jakąś pasję, taką turbopasję? Ja na najgorszym etapie zmuszałem się i chodziłem na mecze. Serio. Po prostu to mi wyłączało coś w głowie chociaż na te 90 minut. Oczywiście nic nie znikało w magiczny sposób, ale coś na chwilę lekko przeskakiwało i bywało, że to była taka chwila, może nie oddechu, ale jakby gdzieś w tej ciemności pojawiało się małe światełko. Poza tym jesteśmy tutaj z Tobą. Wiem, że to banał, ale są tu ludzie którzy to przeszli i jak widać przetrwali 😉 Czekaj na lekarza i terapię. Jak będzie fatalnie wal na SOR. Ja byłem tego bliski a mam kumpla, który tam wylądował i był to dla niego ratunek. Po to ten SOR jest. Dostaniesz leki a ze szpitala możesz się zawsze wypisać.

Co do jedzenia, to ktoś tu już pisał. Poszukaj opcji foodsharingu w swoim mieście. Jak masz jakieś targowisko to idź tam jak już zamykają. Sporo rzeczy się marnuje a są jeszcze dobre do jedzenia. Na moim osiedlu ludzie w różnych kryzysach tak chodzą i albo biorą to, co handlarze wywalają, albo dostają od nich warzywa i owoce, których już nie ma szansy sprzedać.

Osobistość0piorunów

@dziki memiczne, nie zrozum mnie źle ale przy całym tragizmie sytuacji wpis jest groteskowy i widać sporą dozę czarnego humoru, współczuję i życzę powrotu do normalności i jeszcze więcej wpisów z humorem!

Gruba ryba0piorunów

@mk-2 to nie jest tak że żarty o mirsbelkach wzięły się z nikąd. Powszechnie wiadomo że to jest żywność głodowa i ludzie to jedzą jak już na prawdę nie mają nic innego. Do przetworów to się średnio nadaje bo kwaśne to że skorką. Takie trochę mdłe w smaku, ciężko tego więcej zjeść. Ale jak jest głód to i mirabelki dobre. W czasach głodu ludzie jedli jeszcze liście lipy, mieli na mąkę miękką korę brzozy oraz obgotowywali czerwone muchomory - bo po dwukrotnym wygotowaniu są jadalne i można nimi np. karmić zwierzęta albo samemu zjeść a rośnie tego dużo. Więc mirabelki to po prostu jedna z takich rzeczy która w biedzie potrafi dać ulgę i to absolutnie nie jest żart. Miałem kiedyś takiego bardzo biednego przyjaciela i on jadł właśnie mirabelki, zbierał to torbami bo w końcu mogl zjeść coś co było w miare pożywne i nawet smaczne jak się człowiek przyzwyczai. Oni to zalewali w słoikach i robili z tego zupę i to często ratowało...

Fenomen3piorunów

@dziki żona też nie pracuje? Bo coś mi się ta historia nie klei, nie macie rodziny, sąsiadów, znajomych, nikogo? Czasy się naprawdę sporo zmieniły, zarobki poprawiły, są organizacje gdzie można dostać obiad czy właśnie akcje dzielenia się jedzeniem.

Bo kreujesz obraz kogoś kto chodzi i dzikimi owocami się żywi a wystarczy kilkanaście butelek kaucyjnych zebrać jak ktoś sugeruje i masz "coś porządnego" do zjedzenia.

Depresja to wredna suka, ale da się z niej wyjść, tyle że nie na głodniaka.

Gruba ryba17piorunów

Kumplu, bardzo mi przykro to czytać i widzieć, że szukasz pomocy będąc pod ścianą, a która nie jest dostępna na wyciągnięcie ręki.

Musisz zagryźć zęby do wizyty u psychiatry, bo dopiero od tego zacznie się właściwe leczenie, ale już teraz możesz zacząć robić własne kroki, aby sobie pomóc, ulżyć, zabić czas:
- rozejrzyj się w swoim życiu, za ludźmi którzy mogliby Cię wysłuchać, dzięki którym rozłożysz to napięcie,
- zmuszaj się do ruchu, wiem że to czasami jak wyjście na Everest, ale ustal sobie że wyjdziesz chociaż na 10 min. Sluchawki w uszy, herbatka w termosie, cokolwiek. Byle to sobie umilić.
- poszukaj rzeczy które pozwolą zabić myśli na czas pobytu w domu. Nie myśl w kategoriach, gejowe/nie gejowe, ale pomyśl o kolorowankach, malowaniu modeli, puzzle. Do tego podcast i zlecą z 2-3h każdego dnia.
- nie wkurzaj się na siebie że cierpisz. Nie dowalaj sobie, jesteś chory i dopiero jak zejdzie Ci depresja to zrozumiesz jak miałeś strute myśli, które wiązały Ci ręce, gdzie normalnie byłbyś w stanie to znacznie skuteczniej zrobić.
- nie bój się pójścia na SOR i hospitalizacji w razie potrzeby. To często najszybszy i najrozsądniejszy sposób by zacząć szybsze leczenie.
- co do jedzenia, jak jesteś w większym mieście to skorzystaj z apki TooGoodToGo. Można wyłapać pod koniec dnia pyszności za grosze.
- pisz do nas. Ręczę że to towarzystwo jest mega chętne do pomocy. :)

Trzym się. :)

Gruba ryba11piorunów

Depresja jest straszna, współczuję ziomek.
Nie wiem co robileś, jakie masz umiejętności i wymagania.
Ale jak jest naprawdę krucho z kasą to idź i zbieraj kaucje. Poważnie z wyjdziesz z domu, poczujesz trochę mocy sprawczej, że coś robisz i wpadnie trochę PLN.
Jak masz kogoś bliskiego to idź do niego po pomoc.
A jak chcesz się po prostu wygadać to pisz na PW

Gruba ryba24piorunów

@dziki o to Ci powiem ciężka sprawa. Brak pieniędzy i depresja to słabe połączenie. To wygląda jak pętla bez wyjścia. Bo tak, nie masz pieniędzy, brak perspektyw, a są rachunki i trzeba też coś zjeść. Nie dobrze. Bo jak człowiek ma siłę i jest zmotywowany to zrobi cokolwiek, i zarobi pieniądze, chociaż nieduże i będzie miał na te rachunki czy jedzenie. A masz depresję, to nie masz siły wstać i kombinować. Do tego dochodzi stres związany ze strachem o przyszłośćz pojawiają się długi. I do tego nie ma możliwości dobrze się odżywić a to jest podstawa żeby pokonać chorobę, zwłaszcza depresję. Jeśli nie masz pomocy i oparcia w nikim to będzie bardzo ciężko z tego wyjść. Myślę że po pierwsze musisz mieć kogoś kto Ci pomoże i nawet poda ciepły posiłek. To jest pierwsza sprawa. Po drugie potrzebujesz znaleźć w sobie motywację do pokonania depresji, co nie znaczy że ją pokonasz od razu ale musisz czuć w sobie że chcesz z tego wyjść bo to jest podstawa. Po trzecie praca i ruch. Wiem że to źle brzmi ale potrzebujesz teraz dużo ruchu, spacery są bardzo OK ale lepsze jest bieganie albo jakieś ćwiczenia - najtrudniej zacząć. Prace trudno znaleźć zwłaszcza w takim stanie i jeszcze ją utrzymać, dlatego to takie trudne. Jesteś w bardzo słabej sytuacji i bardzo tobie współczuję. Mam nadzieję że jednak los się do Ciebie uśmiechnie. Depresja na pewno nie wzięła się z nikąd. Trzymaj się tam.

Inspirator7piorunów

A może idź do pierwszego kontaktu, powiedz że czekasz na wizytę u psychiatry ale jest Ci ciężko i żeby Ci przepisała jakieś leki doraźnie ?

Fanatyk4piorunów

to sie różni tylko kolorem i te czerwone smakują tak samo jak te żółte?

sorry że pi⁎⁎⁎⁎le, ale musiałem się wyżalić

bardzo dobrze.

Osobistość6piorunów

Jak tam owocki?

Nie myślałeś jakąś multiwitaminę dorzucić do tego, czy nie bardzo jest energia na zakupy?

Autorytet6piorunów

@dziki sprawdź na facebooku grupy typu foodsharing w Twojej okolicy. Wiem, że w większych miastach takie są, sam korzystałem w kryzysie. Często po dodaniu do jednej grupy, pojawiają się propozycje kolejnych, na których nazwę byś nie wpadł.