Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

rattyMocarz

Dołączył/a:

  • 32 wpisów
  • 251 komentarzy
  • 5 obserwujących

Gruba ryba

w Pracbaza

22piorunów

Po wpierdoleniu AI gdzie tylko się dało w korpo świecie, pojawiła się rzecz, która absolutnie mnie wkurwia, wręcz do granic możliwości.

Rzecz, która w teorii miała pomagać i wspierać ludzi, gdy ich kalendarze zasrane są spotkaniami od rana do wieczora. Rzecz tak prosta do wdrożenia, że wjebali ją już chyba w każdej organizacji.

Mianowicie minutki ze spotkań wygenerowane przez asystenta zoom, albo inne gen-ai gówno.

Po pierwsze - nasrane tam tekstu o niczym na wstępie, w środku i na końcu. Proste zdanie/akcja obudowane zdaniami wielokrotnie złożonymi, żeby tylko wyglądało, że 15 minutowe spotkanie uratowało świat i poruszyło samą osnowę wszechświata.

Po drugie - kluczowe informacje potrafią umknąć, albo zniknąć w zalewie rzeczy nieistotnych. Zwłaszcza kiedy gadasz z debilami i musisz tłumaczyć jakieś podstawy, które powinni znać.

Po trzecie - jak chcesz wysłać po swoim spotkaniu podsumowanie, które ma ręce i nogi, to musisz przeczytać, przeredagować, poedytować i pozmieniać w c⁎⁎j rzeczy w tym klocu tekstu. Szybciej i efektywniej byłoby pisać od zera. Ale myślisz, że skoro masz już gotowy rdzeń, to szybko wyłuskasz błędy i będziesz mieć gotowe minutki. Nic bardziej mylnego, bo istotne informacje przeplatają się z halucynacjami, 30 minut później rwiesz włosy z głowy i zaczynasz pisać minutki od zera.

Po czwarte - małpy z kraju gówna i gangesu (czyli też gówna, ale połączonego z odpadami przemysłowymi) wysyłają bez zastanowienia tą ścianę tekstu i zadowolone. Potem się na to powołują jeszcze, bezczelne ku⁎⁎⁎⁎zony.

Po piąte - zoom potrafi stwierdzić, że dziś wypluje minutki po polsku, zamiast po angielsku, bo tak. I oczywiście możesz przetłumaczyć, nawet i przy użyciu AI, ale niuanse, skróty i specyficzne słownictwo uciekają, co w świecie legal/finance jest na ten przykład nie do przeskoczenia. Gdy zaś prowadzisz spotkanie po polsku i wplatasz angielskie słownictwo (tak się robi i c⁎⁎j, puryści językowi d⁎⁎a cicho), to potrafi wypluć takie haluny, że minutki mają już wartość tylko humorystyczną. Na ten przykład - gdy rozważałem z zespołem systemowy mapping danych pochodzących z prospektów, które zawierają use of proceeds (czyli termin odnoszący się do wykorzystania wpływów ze sprzedaży / emisji papierów wartościowych), przetłumaczyło mi to w minutkach na Józefa Prosit. I o tym Józefie P., oraz jego mapach, zdaniem sztucznej inteligencji, było całe półgodzinne spotkanie.

Nienawidzę tego późnego kapitalizmu / wczesnej korpo-technokracji xD

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Wykop

129piorunów

Yeah ! Wykop gurom !

Wasz ulubiony agent sił specjalnej troski przybył z nowymi wspaniałymi wieściami o słynnym starszym bracie czyli wykopie. Otusz pewnemu mirkowi sie nudziło i stworzył takie oto #statystyki #wykop cyt: Hej, bardzo mi się nudził i sobie pobrałem wykop na komputer. Pewnie dałoby się znaleźć jeszcze

GURU

w Hydepark

46piorunów

I dawno nie było płaczu i żali.

„Gdzie do cholery jest Rosja?” 21-letnia Rosjanka z dwójką dzieci wzywa do zakończenia wojny. Jest podwójną wdową, obaj jej byli mężowie byli najeźdźcami, a teraz ma zamiar poślubić trzeciego. Mieszka w wynajmowanym domu bez bieżącej wody i kanalizacji, a mimo to wciąż wierzy, że rząd się o nią zatroszczy.

https://streamable.com/9qzzxo

Pokaż więcej komentarzy (16)

Gruba ryba

w Hydepark

10piorunów

Oczywiście z jutubowego kanału Inwesotmat.eu. Polecam kanał.

Fajna tabelka, od której mogłaby rozboleć głowa wielu Polaków. Wbrew częstym opiniom, nieruchomości wcale nie są najlepszą metodą inwestowania pieniędzy. Jakiś czas temu byłem u teściów, w tle buczał telewizor, a sam program poświęcony był oszczędzaniu. W pewnym momencie pojawiła się ekspertka wypowiadająca się na temat inwestowania: Na pewno inwestować w nieruchomości, bo one zawsze rosną. Technicznie prawda, ale próg wejścia jest wysoki (zwłaszcza jeśli ktoś chce kupić mieszkanie w Warszawie, a nie Świętochłowicach), a dochód nie jest pasywny.

Pokaż więcej komentarzy (10)

Gruba ryba

w Hydepark

192piorunów

Wysłałem CV na rekrutacje, jedna rozmowa z HR, druga rozmowa merytoryczna była dziś. Fajny flow, przełożona wydaje się fajna, proponują 24% więcej sianka licząc z rocznymi bonusami, furka służbowa (na 99% szczegóły do ustalenia), praca zdalna przez 50% czasu, elastyczny czas pracy, być może sporadyczne podróże do NL, może i gdzieś dalej No i mi parę godzin po rozmowie dzwonią, że szykują dla mnie ofertę. Jeżu przecież to się dzieje tak szybko, czy jestem gotowy opuścić mój januszex? Czy jestem gotowy na nowe wyzwania? Może stare ku⁎⁎⁎⁎ołek lepszy niż nowe nieznane wody?

Pokaż więcej komentarzy (42)

Fanatyk

w Hydepark

134piorunów


Lat temu parę zachciało mi się nauki medytacji. Dowiedziałam się, że w moim mieście znajduje się medytacyjny ośrodek buddystów, a od kogo lepiej medytacji się uczyć jak nie od nich?
Dodatkowo koleżanka swego czasu bardzo ich zachwalała, więc weszłam na ich stronę i wyszukałam rozpiskę spotkań.
W tamtym czasie, bodajże raz w tygodniu, organizowane były darmowe spotkania dla świeżaków, czyli wstęp informacyjny na temat buddyzmu, nauka medytacji i wreszcie sama medytacja.
Dla mnie ideolo, bo jestem ciekawska świata i lubię poszerzać horyzonty.

Na miejscu pierwsze mini rozczarowanko, ale ja się czepiam. Mała sala, ludzi multum, ostre światło, siadamy na podłodze na sflaczałych poduszkach.
Klapnęłam, nogi skrzyżowane, plecy prosto, jedziemy z tematem.
Spotkanie prowadziło dwóch panów, jeden wyższy, drugi niższy rangą.
Zaczął ten niższy, ten wyższy miał po wstępie robić AMA aby podzielić się swoim doświadczeniem ze zbłąkanymi owieczkami.
Po krótkim dzień dobry przyszło pierwsze większe rozczarowanie, ale ciężko się było wyłamać i w ostrym świetle jarzeniówek lawirować między ludźmi aby opuścić przybytek, szczególnie że cisza była jak makiem zasiał.
Tak więc zaczęło się od grubego wstępu pod tytułem jazda po katolicyźmie. Do wiernych się nie zaliczam, ale zarzucenie takim linczem na samym wstępie zostawiło gorzki posmak do końca spotkania. Wiecie, przyszłam się otworzyć na świat, poczuć jedność z wszechświatem, zamiast tego wysłuchiwałam wykładu na temat oni be a my cool.
Oczywiście na wstępie dostaliśmy przypomnienie, że jesteśmy tu z ich wielkoduszności za darmo, ale wiecie, hehe, salka kosztuje, jarzeniówki też na wiarę nie świecą, tak więc na wyjściu wypadałoby rzucić drobnym datkiem, co łaska.
Wracając do tematu, pojawiły się pierwsze ciekawostki, historia buddyzmu od początku do czasów obecnych wraz z małymi dygresjami (katolicy be my cool).
Już od dłuższego czasu siedziałam na zmianę zgarbiona, pół leżąca, wyprostowana, ciało nienawykłe do siedzenia na ziemi podczas wykładów zaczynało krzyczeć w różnych miejscach.
Przyszła i pora na reklamę. Jak wiadomo nikt nie lubi produkować się za darmo, to kupcie, tutej mamy taki śpiewniczek, figurkę buddy do łapania kurzu na półce (nie wzięłam bo już mam), i coś tam jeszcze.
Znowu zarys historyczny, ale już ciężko było się skupić bo minęła chyba godzina w niewygodnych pozycjach, oczy wypalone, a ja chciałam tylko pomedytować dla odprężenia.
(kupcie śpiewniczek)
Z odrętwienia wyrwało mnie poruszenie i nadzieja, że w końcu będziemy medytować.
Niestety, kolejny gwóźdź programu. AMA z guru przenajwyższym.
O ile maniera poprzedniego wydawała mi się lekko bezczelna, o tyle u tego, być może dlatego bo prowadził rozmowy z przybyłymi, wydała mi się jeszcze gorsza.
Jeśli komuś się wydaje, że to katoliccy księża odwracają kota ogonem i robią was w bambuko odpowiadając na inne pytanie niż zadaliście, to byście się zdziwili xd
Przy okazji warto kupić śpiewnik, bo inaczej to krucho z medytacją. Wezmę 50 aby podeprzeć zbolałe plecy.
Pierwsi odważni zaczęli się nieśmiało przesuwać po podłodze w stronę drzwi. Z mojej pozycji patrzyłam na nich z utęsknieniem.
Ziomek trajkotał jak baby przed pasami, a z każdym słowem rosło jego samouwielbienie.

Ale oto i przyszła chwila na którą wszyscy czekali. Nauka medytacji oraz medytacja we własnej osobie. Co prawda na początku nie mogłam się jej doczekać, ale to był już moment wymęczenia fizycznego i psychicznego, w którym chciałam odbębnić i się ewakuować.

Jeśli chodzi o naukę medytacji to, moi drodzy, najważniejsze aby kupić śpiewniczek, bo będziemy śpiewać, więc warto znać słowa. Poza tym to każdy medytuje w takiej pozycji jakiej mu wygodnie (dla mnie już taka nie istniała), no i mamy się starać zrelaksować. 2 min. Tyle zajęła nauka a ja wciąż nie wiedziałam nic czego nie wiedziałam wcześniej, poza tym że trzeba kupić śpiewnik.

Zaczynamy, część wtajemniczona (ze śpiewnikami) śpiewa, ja wracam do pozycji początkowej ale tylko na chwilę bo ciało zesztywniałe.
15 min i dzięki, było miło, kupcie śpiewniczek i zostawcie dobrowolny datek przy wyjściu. Widzimy się za tydzień (chyba śnisz).

Tłum zaczął się leniwie przemieszczać w kierunku wyjścia, nie tylko ja wyglądałam na wyjętą z maszyny tortur. Przy wyjściu stał uśmiechnięty pan z tacą i niczym ubogi podsuwał ją wychodzącym pod nos. Jako że byłam bez gotówki, zwiesiłam pokornie głowę i zwinnie ewakuowałam się starając nie zwracać na siebie uwagi.

Czy planuję wrócić? Nie. Czy byłam rozczarowana? Tak.

Do podzielenia się tą historią zainspirował mnie jeden z wpisów. Trochę lat już minęło, może coś się tam zmieniło, nie wiem. W każdym razie był to jeden z dni, w które moja wizja świata jadącego na różowym jednorożcu się posypała, może to i lepiej.

Pokaż więcej komentarzy (36)

Fenomen

w Hydepark

54piorunów

Minęły 2 piękne lata bez alkoholu.

Dzięki temu cudownie się odmieniło moje życie. Zacząłem się rozwijać, nauczyłem kilka języków, biegam regularnie, mam 14% BF, 600kg total. Regularnie uczęszczam na randki z pięknymi, bogatymi, oraz inteligentnymi kobietami. Założyłem własną firmę, z której się wycofałem i pobieram teraz tylko kasę dzięki czemu jestem wolny finansowo.

Tak naprawdę to nic się nie zmieniło na lepsze, jak byłem schorowanym ubogim człowiekiem tak dalej jestem.Nie rozumiem tych nawróconych, którzy głoszą, że spożywanie alkoholu wszystkiego zabrania, robi z Ciebie menela. A gdy nie pijesz to odmienia się życie na lepsze.

Fanatyk7piorunów

Poczekaj 10 lat i po tym czasie porównaj się z rówieśnikami, którzy nie stronili od alko i dalej walą w palnik co weekend.

Nie doznałeś strat, to co wielkiego miało się w Twoim życiu zmienić?

Autorytet9piorunów

Jeśli ktoś twierdzi, że samo rzucenie alkoholu zmienia życie o 180 stopni, to kłamie.

Trzeźwość jest zaledwie pierwszym krokiem, tym najłatwiejszym.

Pokaż więcej komentarzy (36)

Fanatyk

w Hydepark

63piorunów

Lata PRL i lata 90. to czas kiedy fajki były wszędzie. Jarano w pracy, szkole, w domu, na działce, na meczach i koncertach. Wszędzie szary, ciężki papierosowy dym. Palono w towarzystwie dzieci, bo świadomość szkodliwości biernego palenia była zerowa a o czymś takim jak "wzorce zachowań" mało kto słyszał a co dopiero o tym myśleć, po prostu "panie a idź pan". Sam pamiętam, jak przychodziłem do mamy do pracy, gdzie w tzw. dziale gromadzenia zbiorów (bo była to biblioteka) siedziały panie i z Caro w ręku wypisywały karty książek albo plotkowały podczas przerwy. W szkole fajki były wszędzie. Palili nauczyciele i palili uczniowie. Ci drudzy oczywiście kryjąc się w krzakach albo za śmietnikiem. Małoletni mogli kupić papierosy w każdym kiosku. Pamiętam, że gdy kupowałem fajki jako małolat, nigdy nie spytano mnie o wiek. Co ciekawe w całej tej atmosferze nigdy nie zacząłem palić nałogowo. Zapaliłem pierwszy raz w szkole podstawowej i czułem si idiotycznie siedząc w kucki za krzakami i kaszląc. Później w liceum popalałem papierosy z obrazka czyli Sobieskie zwane u nas Sobieszczakami. Jednak wygrał pragmatyzm i policzyłem, że finansowo źle na tym wychodzę. Chyba w okolicach trzeciej klasy liceum pożegnałem się z papierochami i do dziś nie palę. Jednak często myślę o tym, w jakim środowisku pełnym nikotyny i alkoholu, które były wtedy wszechobecne wychowało się pokolenie dzisiejszych 30 i 40-latków. A podobno kiedyś "to panie byli lepsze czasy".

Fanatyk2piorunów

Szlugi na sztuki, to był hit. I jeszcze około 2005/2006 roku Marlboro czerwone w miękkiej paczce dwu pak- 11zł.

Paliłem 13 lat, nie palę od 10 i w sumie czasami zapominam, że był taki epizod w moim życiu.

Pokaż więcej komentarzy (27)

GURU

w Ciekawostki

69piorunów

Ceny z biedronki niemal 30 lat temu..

Fanatyk14piorunów

Nie chce mi się weryfikować, wg ej-aj:

1997 roku w Polsce minimalne wynagrodzenie zmieniało się: od 1 stycznia wynosiło 391,00 zł, od 1 lutego wzrosło do 406,00 zł, a od 1 lipca osiągnęło kwotę 450,00 zł brutto, przy czym wszystkie stawki obowiązywały w danym okresie, a kwota 450 zł była stawką obowiązującą do końca roku.
Pokaż więcej komentarzy (21)

Fanatyk

w Hydepark

162piorunów

Zima w dzisiaj jest konkret, -27°C o_O

Wstałem rano i jadę 200km na sanki ^^

A tak poza tym to hejto ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Kosmonauta4piorunów
Wstałem rano i jadę 200km na sanki

Pochwal się lepiej jak wstaniesz rano i przejedziesz 200km na sankach ( ͡❛ ͜ʖ ͡❛)

Pokaż więcej komentarzy (27)

Fanatyk

w Dyskusje

47piorunów

Ilekroć na @hejto pojawia się wpis o jakiejś kobiecie, zaraz pod nim pojawiają się komentarze w stylu "ale bym ją..." oraz rozmarzone westchnienia, dotyczące fizjonomii danej osobniczki (ostatnio wpis o Avril Lavigne). Czy ja to potępiam? Nie odpowiem, bo i tak was to nie obchodzi. Natomiast zawsze, gdy widzę te wypowiedzi, nasuwa mi się pytanie: dlaczego żeńska część hejto nie zamieszcza takich wpisów i komentarzy. Czy faktycznie niewiasty na portalu to miejska legenda? Czy poprostu kobiety to są bardziej udochowione (?) i nie jarają się wizerunkami mężczyzn? Czy może są na tyle kulturalne, że nie posuwają do prostackich komentarzy, w stylu czego to by nie zrobiły z tym czy tamtym idolem?

Kobiety hejto, zwracam się do Was! Jak to jest?

Pokaż więcej komentarzy (114)

Mistrz

w AnonimoweHejtoWyznania

162piorunów

Prośba na PW w ramach

"Zaraz idę porozmawiać ostarni raz z żoną o rozwodzie, jutro startujemy z prawnikiem. Dzisiaj jest ostatnia szansa aby spróbować to ogarnąć. Ciężkie jest to życie. Trzymacie kciuki Tosie i Tomki!"

Gruba ryba12piorunów

Gdy jest miłość i sympatia przykryta płaszczem żalu i rozczarowań, to warto spróbować z terapią par. Jeśli jest tylko zobowiązanie i głupia konsekwencja to dobry ruch. Ciężko jest być z kimś, kogo nawet się nie lubi. Wytrwałości.

Pokaż więcej komentarzy (35)

Mocarz

w AI

27piorunów

AI szantażuje CEO ujawnieniem jego romansu, żeby uniknąć wyłączenia

W badaniu AI kontrolowało serwer e-mail fikcyjnej firmy. Czytając maile, model odkrył że CEO ma romans, oraz ten sam CEO planuje zastąpić AI innym modelem pod koniec tego samego dnia. Prawie wszystkie badane modele AI zdecydowały się na szantażowanie CEO, wysyłając mu wiadomość z groźbą ujawnienia

Mocarz

w Hydepark

115piorunów

Lecę jutro służbowo do usa, o czym wiem od ok. miesiąca, ale nie mogłam się zebrać do wyklikania wniosku o ESTA (takie pozwolenie które teraz trzeba mieć zamiast wizy). Zarobiona byłam, nie miałam czasu, stwierdziłam że sobie wyklikam na spokojnie jak będę na urlopie w mijającym właśnie tygodniu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Wyjechałam na ten urlop, trzeciego dnia zabieram się za ESTA, a tu przypał - trzeba mieć paszport, który celowo zostawiłam w domu, żeby go nie zgubić XD ogarnęłam że można pobrać online dane paszportu z mObywatela, ale nie z Wujkiem Samem te numery, oni chcą skan pierwszej strony i odczyt telefonem danych elektronicznych z paszportu (nie wiedziałam nawet, że mam takie technologie w domu).

Mój lot powrotny do domu w piątek późnym wieczorem, wylot do US w niedzielę rano, urząd zastrzega sobie 72 godziny na weryfikację wniosku - no nijak się nie kalkuluje. Ale ponieważ życie na krawędzi to moje drugie imię, a innego wyjścia i tak nie miałam, bo nikt nawet nie ma klucza do mojej chaty żeby tam pojechać awaryjnie i mi zeskanować ten paszport, to w środę stwierdziłam że temat nie istnieje i załatwię go po powrocie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Wczoraj o 23 stęskniona przytulam swój paszport, wyklikuje tę głupią ESTę, skanuję co trzeba i trzymam kciuki za automatyczny approval. Nic z tego - status Authorization Pending, czyli poszło do manualnej weryfikacji. Naczytałam się na reddicie jak to ludzie czekają po 2 tygodnie na to, dostałam zawału 5 razy i poszłam spać.

Śniły mi się chyba wszytskie możliwe warianty tej sytuacji :D Ale o 6 rano wchodzę na Check Status i jeeeej, Authorization Approved! :D więc pijcie ze mno kompot, mogę robić pranie po wakacjach i przepakowywać walizkę na elegancko ( ͡° ͜ʖ ͡°) no risk, no fun xD (tylko wiadro kortyzolu i parę siwych włosów więcej)

Autorytet36piorunów

Nie zapomnij zabrać ze sobą kilka zdjęć żeby strażnik wiedział że jesteś obeznany z amerykańską kulturą

Osobistość33piorunów

@ratty Zakładam, że niczego Cię to nie nauczyło i dalej będziesz odkładać ważne sprawy na ostatnią chwilę?

Skąd to wiem? Po sobie. xD

Pokaż więcej komentarzy (33)

Lider

w Wiadomości Polska

95piorunów

Partia Razem proponuje podatek antyspekulacyjny. "Ceny mieszkań są chore"

W środę, 5 listopada, na początku posiedzenia Sejmu poseł Adrian Zandberg w imieniu Koła Razem poinformował o złożeniu projektu ustawy o podatku antyspekulacyjnym od trzeciego mieszkania. Jak podkreślał, celem projektu jest walka z rosnącymi cenami nieruchomości i spekulacją na rynku mieszkaniowym.

Lider

w Ciekawostki

65piorunów

Bertha Benz. Pierwsza kobieta, która prowadziła samochód w 1886 roku.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fanatyk

w Dyskusje

29piorunów

Gadacie sami do siebie?

  • Tak74% (364 głosy)
  • Nie10% (48 głosów)
  • OP to pedau16% (78 głosów)

490 głosów

Mocarz4piorunów

Ogólnie gadam do siebie w umiarkowanym stopniu, ale będąc matką trójki bombelków odniosłam wrażenie, że załączyło mi się dużo bardziej - bo tak w sumie wygląda “rozmowa” z niemowlakiem: komentujesz mu świat dookoła, mówiąc sama do siebie. Trochę dziwnie zaczyna się robić, kiedy coś komuś spadnie, a ja odruchowo mówię na głos “bam” XD albo na siłce podnoszę ciężar i mówię “opka” (jak przy braniu dziecka “na opka”, czyli na ręce) :D
Cóż, pieluchowe zapalenie mózgu jeńców nie bierze ;)
(na szczęście po jakichś 3. urodzinach najmłodszej już mi przeszło XD)

Pokaż więcej komentarzy (18)