Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Paciu06Osobistość

Dołączył/a:

  • 14 wpisów
  • 1282 komentarzy
  • 2 obserwujących

Lider

w Hydepark

119piorunów

Nic mnie tak nie wk.....a jak robienie tej szopki dla picu, dla dziadków, albo coś, co przerabiałem relatywnie niedawno "nie chcę pozbawiać małej wspomnień". Tak, kilkumiesięczny sraluch na pewno będzie miał wspomnienia. Od kilku lat skutecznie odmawiam udziału w takich uroczystościach.

Pokaż więcej komentarzy (35)

Autorytet

w Hydepark

55piorunów

Dzisiaj sytuacja, która podniosła mi ciśnienie. Zbliża się termin porodu, mamy jechać do szpitala na badania USG, bo projekt dziedzic rośnie ponadprogramowo. Schodzę do garażu, a tam mój samochód zastawiony przez auto pracownika sieci Play i za cholerę nie mogę wyjechać. Po półgodzinie łepek się znalazł, bo skojarzył go pan, który dogląda nieruchomości. Dzban przylazł, przeparkował i tyle. Powiedziałem mu, że czekamy od pół godziny, że trąbiliśmy, a on, a bo ja siedziałem w samochodzie koleżanki. Żadnego przepraszam, sorry czy czegokolwiek, odwrócił się do kobity i olał temat. Nie miałem czasu, aby się z nim wykłócać, ale teraz zastanawiam się, czy w jakiś sposób mogę jełopowi narobić problemów. Mam nagrany jego samochód na wideorejestratorze wraz z tablicami rejestracyjnymi i jego facjatą. Policja pewnie nic nie zrobi, bo to poza strefą ruchu w garażu pod blokiem, ale może PLAY wyciąga konsekwencje wobec takich ancymonów?

Pokaż więcej komentarzy (35)

Koneser

w Hydepark

0piorunów

Naturalne związki konopi i ich wpływ na funkcjonowanie ludzkiego organizmu

Naturalne związki występujące w konopiach odgrywają istotną rolę w oddziaływaniu tej rośliny na organizm człowieka. Szczególne zainteresowanie naukowców wzbudzają kannabinoidy, czyli substancje organiczne, które mogą wpływać na funkcjonowanie układu nerwowego, odpornościowego oraz wielu innych

Kompan

w Podróże

64piorunów

Chcesz polecieć gdziekolwiek, byle tanio?

Zapraszam do korzystania z mojej strony: **https://polataj.se**

Zanim wejdziesz, krótka instrukcja obsługi (bo strona działa inaczej niż zwykle):

To NIE JEST klasyczna wyszukiwarka: Nie wpiszesz tu konkretnej daty ani celu podróży. Strona co 6 godzin automatycznie agreguje po prostu najtańsze znalezione loty w DWIE strony* z wybranego lotniska.

Nie ma lotów w jedną stronę:* Narzędzie służy do łapania gotowych okazji na szybki wypad i powrót.

Nie ma filtrów godzin ani konkretnych dni:* Strona pokazuje czyste, surowe okazje cenowe, które aktualnie udało się „złapać” w systemie.

To proste narzędzie dla ludzi, którzy chcą zobaczyć: „O, są tanie bilety do Oslo na weekend, to lecę”, a nie dla osób planujących skomplikowane wakacje od A do Z.

Strona jest darmowa, bez reklam, korzystajcie!

Pokaż więcej komentarzy (17)

Gruba ryba

w Hydepark

35piorunów

Cyberpunk 2077 dostanie aktualizacje 2.5 w której między innymi dostaniemy dwie nowe misje, możliwość walki dwoma pistoletami czy rewolwerami oraz wchodzą mody na konsole.
Pełna lista zmian
https://www.cyberpunk.net/pl/news/52124/zobacz-co-czeka-na-ciebie-w-night-city-w-aktualizacji-edgerunners-2-2-5-do-gry-cyberpunk-2077

Pokaż więcej komentarzy (18)

Autorytet

w Hydepark

12piorunów

Obecne życie admina it w czasach LLM to:

Czym mogę zalogować się taki danymi na serwer? ENTER

Czy mogę wykonać te polecenia aby wykonać testy czy możliwe jest wykonanie zadania? ENTER

Wykonałem testy możemy wykonać bezpiecznie zadanie. ENTER

Zadanie wykonane.

Ticket do zamknięcia ;)

Ciekawe kiedy uznają, że nie jestem potrzebny do klikania Enter

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Hydepark

62piorunów

Choroba dziecka to dla rodzica zwykle widmo grozy, bo rozpada się cały skrupulatnie zaplanowany tydzień. Wielu rodziców pocieszenie znajduje w tym, że w sumie i tak dziecko albo śpi z gorączką, albo leży na kanapie z jakąś książeczka, bo na nic innego nie ma siły.

Mi się trafił egzemplarz, który właśnie teraz ma 38,4 stopni gorączki, już znudziło mu się bieganie po całym domu z samolotami, teraz chce grać w piłkę, wszystko koniecznie ze starym, no bo jak już jesteśmy we dwójkę w domu to trzeba korzystać, je za trzech, nie usiądzie nawet na 5 minut, i ogólnie przy takiej temperaturze, gdzie normalni ludzie już piszą testament, on ma jakieś 97% normalnej mocy przerobowej.

Lekarz mi nigdy nie wierzy że on jest chory, czuje się jakbym wyłudzał L4 xD

Fanatyk2piorunów

@Maciek no to widmo grozy to jest właśnie z powodu tego który opisujesz :grinning: To są te momenty kiedy wybitnie docenia się przedszkola.

Osobistość1piorunów

Mam identycznie z moim 4 latkiem, a co więcej, nawet mi nie przeszkadza jak jest chory. Skutkiem ubocznym jest to, że jest przesadnie miły :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (8)

Lider

w Hydepark

30piorunów

kto jest winien ataków nożowników?

1. bezstresowe wychowanie

2. tusk

3. sądy i policja

Osobistość5piorunów

Jprdl, jak Batyr albo Tusk mogą być odpowiedzialni za ataki dzieciaków w szkole nożem. Czy to ankieta z wykopu?

Pokaż więcej komentarzy (16)

Kompan

w Dyskusje

84piorunów

To co młodzież teraz oddupia, to jakaś abstrakcja, ale mnie to rozbawiło.

Pokaż więcej komentarzy (52)

Osobistość

w Hydepark

2piorunów

Bardzo dobre muala pizze! Czułem, że będą dobre ale są bardzo dobre :smiley:

W sumie to pan pizza w przystępnej cenie, no i faktycznie miałem chrupiące salami. 3 z 4 kawałków to maks jaki mogłem w siebie wcisnąć. 4 już by mnie poskładał.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Mistrz

w Co Wy na to?

40piorunów

Co Wy na to? 05.10.2026

Dziś obchodzimy Światowy Dzień Nauczyciela - z tej okazji zadam pytanie o autorytet nauczyciela w szkołach. Starsze pokolenia często wspominają, jak za ich czasów nauczyciel był osobą szanowaną, choć często wynikało to z ich surowości czy też możliwości nakładania kar na uczniów, a niekoniecznie pozytywnej postawy. W obecnych szkołach autorytet nauczyciela jest często nieistniejący. W związku z niskimi wynagrodzeniami i niskim prestiżem zawodu, na nauczycieli kształcą się niekoniecznie osoby, dla których byłby to pierwszy wybór zawodu. W szkołach stają w strefie zgniotu między wymaganiami programu nauczania a dziećmi i rodzicami, których pretensjonalność wydaje się wzrastać wraz ze zmniejszającym się dystansem komunikacyjnym. Wszystko to powoduje frustrację i odejścia ludzi odpowiedzialnych za edukację młodych. Pytanie czy zwiększenie ich autorytetów byłoby pomocne w poprawieniu efektywności nauczania, a jeśli tak, to jak to zrobić?

Pytanie na dziś: Czy polska edukacja potrzebuje zwiększenia autorytetów nauczycieli?


Zapraszam do oddawania głosów w ankiecie oraz kulturalnej dyskusji w komentarzach. Zastrzegam, że treści niezgodne z polskim prawem i obraźliwe wobec innych użytkowników będę usuwał niezależnie od poglądów.


Czy polska edukacja potrzebuje zwiększenia autorytetów nauczycieli?

  • Tak69% (204 głosy)
  • Nie10% (29 głosów)
  • To zależy14% (40 głosów)
  • Nie mam zdania7% (21 głosów)

294 głosów

Osobistość2piorunów

Powiedziałbym że tak, ale wydaje mi się, że ten brak autorytetów jest pokłosiem innych problemów, a nie problemem samym sobie.

Gruba ryba0piorunów

@bojowonastawionaowca z dzieciakami w ogóle nie da się dzisiaj pracować. Żadnego posłuchu, nie mam ja jako rodzic ani nauczyciel. Za to pedegodzy mają zawsze pełen worek nieskutecznych rad. Moja młoda siedzi na lekcji, nic nie robi. A jak nauczyciel o coś spyta albo wyda polecenie to udaje że go nie ma. Potem siedzimy wieczorami i robimy to co było w szkole bo ćwiczenia nie uzupełnione.

Pokaż więcej komentarzy (35)

Fenomen

w Hydepark

71piorunów

Vox populi - vox dei, będzie pełna relacja z TET Bułgaria. Dopóki wpis będzie dostawał chociaż jeden piorun, będę wrzucał kolejny, więc zapraszam do czarnolistowania :)

Preludium

W czwartek przyjeżdża busem P. - wtedy się poznajemy, to nasz organizator i przewodnik. Zaplanował przejazdy, zarezerwował co trzeba. Zabiera mój motocykl na pakę. Oprócz mojego będą jeszcze 3 inne, z tego tylko moja CFMoto 450, a reszta Kove 800.

Piątek to pakowanie. Ciężko mi ogarnąć wszystko: sakiewki z narzędziami, sakwy ze sprzętem na camping i jedzeniem, drybag na ciuchy, śpiwór i materac, plus namiot. Sporo tego. Nie mam jeszcze doświadczenia z takimi wyjazdami - zawsze pod namiot jeździłem autem i nie było tego problemu.

Sobota o 3 rano zaczynamy road trip. Przyjeżdżają do mnie J. - którego poznałem w tym roku i jeździłem z nim na krótsze tripy offroadowe w PL - oraz K. - znajomy naszego organizatora. Ja mam C5 w kombi, więc przeładowują cały swój szpej do niego i ruszamy.

P. wyjechał wcześniej niż my, jedzie sam, więc jak mu się chce, to śpi w busie. Świt zastaje nas na Węgrzech, w Rumunii doganiamy busa i zjadamy razem lunch. Odtąd jedziemy razem na camping Starite Borove. Granicę przekraczamy w Calafat - mostem nad Dunajem (it's uuuuge). Pierwszy raz stoję na bułgarskiej ziemi. Szybkie zakupy w Kauflandzie i pół godziny później zaczynamy rozpakowywać maszyny i stawiać obóz.

Wieczorem siadamy do stołu w kempingowej kuchni, żeby przepłukać gardła i omówić ważkie sprawy wymagające omówienia 😉 Towarzyszy nam miejscowy piesek, kotka i pajęczyca z jakąś setką młodych na plecach (Hans...). Na koniec ostatni ciepły prysznic na jakiś czas i do spania...


Niedziela

Umówiliśmy się na 9:00, więc mój budzik dzwoni o 7:00. Nad ranem było jakieś 6 stopni - w środku nocy zakładałem softshell, mimo że miałem na sobie bieliznę z merino, to będzie nauczka na przyszłość. Nie chce mi się wychodzić ze śpiwora, ale wiem, że trzeba, bo pakowanie trochę mi zajmie. Zaczynam od zrobienia kawy i pochłaniam serek wiejski z wczorajszą bułą. Po śniadaniu wracam i widzę, że chłopaki już wstali. Każdy ogarnia się, jak umie: opróżniamy auta, ładujemy sakwy. Ja i K. wyglądamy jak cygański tabor, a J. i P. - jako ci bardziej doświadczeni - stawiają na czysty minimalizm. No, zobaczymy!

Ruszamy po 9:00, prawie planowo. Pierwsze 40 km to asfalt. W końcu na horyzoncie pojawia się pasmo górskie, a po chwili zajeżdżamy do miasteczka Белоградчик (Bełogradczik) dolać wachy. Ruszamy dalej, przelatujemy przez ryneczek, na którym - o dziwo - kręci się karuzela z konikami. Jeszcze dwa zakręty i szok! Mieścina leży tuż obok ogromnych skalnych ostańców. Klimat trochę jak w Karkonoszach, widoki wspaniałe, na parkingach kręci się trochę turystów, ale my tylko się rozglądamy i zjeżdżamy winklami w dół. Kawałek dalej, obok Боровица (Borovitsa) ciągnie się cała ściana takich skalnych „mnichów” wzdłuż drogi. Niezbyt wysokie, ale robią spektakularne wrażenie! Jedziemy dalej, zakręty się wiją, ale przecież nie po to tu przyjechaliśmy!

W końcu odbijamy z asfaltu. Na dzień dobry doganiamy jakieś konie, które luzem kłusują ścieżką do góry. Czy tu są dzikie konie? A jeżeli czyjeś, to dlaczego biegają bez opieki po lesie? W końcu odbijają na bok, mijamy je i natychmiast zaczyna się grubo. Droga jest sucha, ale strasznie rozjeżdżona: głębokie koleiny wyżłobione przez wodę, progi skalne i pełno luźnych kamieni. Czasem wykładam się ja, czasem K., który wyznaje, że taką drogą jeszcze w życiu nie jechał.

Ja padam na jednym z podjazdów - stromo w opór, wypadłem z koleiny i nagle mnie zarzuciło. Motocykl ciężko postawić w takim terenie. Próbuję ruszyć, ale znikąd nie da się nabrać prędkości na tych wertepach. W końcu wydrapuję się na bardziej płaski teren, ale po chwili znowu mnie zarzuca i leżę. J. pomaga mi postawić sprzęt, ale obwieszczam mu, że moje sprzęgło prawie nie chwyta. Sprawdza sam, próbuje podjechać i lipa. P. wraca do nas i stwierdza, że trzeba po prostu poluzować linkę. Kombinerki, chwila roboty, po czym P. próbuje startować, a ja pcham. Sukces! Wyjechał na prostszy odcinek, do którego muszę podejść jakieś 20 metrów. Stwierdzam w duchu, że za nic nie chciałbym iść tym szlakiem pod górę na piechotę.

Podjazdy robią się ciut łagodniejsze, wjeżdżamy w las, ale i tak trzeba bardzo uważać. W pewnym momencie stawia mnie bokiem i zaliczam kolejną wywrotkę. Jestem cały, chociaż stopa nieźle boli. Okazało się, że nie zauważyłem grubej gałęzi wystającej z boku drogi - wbiła mi się w sakwę i złamała, przez co nagle mnie przestawiło. Siedzę chwilę i masuję stopę, ale cieszę się, że mam dobre buty, a gałąź nie wbiła mi się w udo albo nie urwała nogi.

Dalej jadę już dużo ostrożniej, omijam większe kamienie i patyki, ale za chwilę staje P. - złapał kapcia z tyłu. Opona dętkowa, ma zapas, więc od razu zabiera się za wymianę. Badyl pod wahacz, klucz płaski i jazda. Mamy kompresorki, a chłopaki z niejednego pieca chleb jedli, więc praca idzie sprawnie. Schodzi na tym jakieś 40 minut. A kiedy w końcu ruszamy, okazuje się, że byliśmy zaledwie 100 metrów od wyjazdu z lasu na przepiękną połoninę. Nie mógł złapać gumy w pełnym słońcu, gdzie są takie widoki?!

Teraz jazda to już czysta przyjemność - zupełnie jak po Połoninie Caryńskiej w Bieszczadach, z tą różnicą, że dookoła nie ma ani żywej duszy. Zatrzymujemy się na szczycie, obok psów pasterskich, które na szczęście odchodzą, gdy słyszą gwizd pasterza. Na najwyższej skałce stoi ławeczka. Siadamy i podziwiamy krajobrazy - widoki są absolutnie niesamowite! Cykamy foty (wychodzą fantastycznie), pogoda jest dla nas łaskawa, tylko mocno wieje - ale trudno się dziwić na wysokości ponad 1500 m n.p.m.

Po dłuższej chwili siadamy na koziołki i ciśniemy dalej połoniną, z tą różnicą, że zaczyna się zjazd. W pewnym momencie drogę grodzi ogrodzenie pod napięciem - musimy odczepić przewody, żeby przejechać. Okazuje się, że pasą się tu krowy, które płoszą się na dźwięk silników. Odczepiamy kolejny drut i wyjeżdżamy.

Połoniny się kończą, wracamy do leśnej jazdy. Jadący na przedzie P. nagle się zatrzymuje. Schodzi z maszyny, patrzy... znów guma. Bierze trzy głębokie wdechy i mówi, że jak latali po Maroku, to w całej ekipie pękło 7 kapci, ale on sam nie złapał ani jednego, a tu ma dwa pod rząd! No trudno, kolejny postój i jazda z tematem. Łatanie trwa około godziny, bo zapasowa dętka poszła przy poprzedniej awarii.

Po ruszeniu ciągle w dół. Czasem robi się czysty hardcore: gołe skały, na których leżą kamienie różnej wielkości. Nie chciałbym tędy schodzić, a co dopiero zjeżdżać! Na szczęście w końcu pojawiają się pierwsze oznaki asfaltu oraz pierwsze wsie. Wyglądają jak opuszczone: budynki się walą, wszystko pozarastane, widać gołym okiem brak pieniędzy. W małym miasteczku parkujemy pod bułgarską „Żabką”, tuż obok wolno dekomponującej się buchanki. Kiedy K. robi jej fotkę, podjeżdża rozklekotaną Polówką jakiś gość i pyta, czy nie chcemy jej kupić za 1500 € xD. Robimy zakupy na wieczór, ale pieczywa niestety brak - w końcu to niedziela wieczór (ale humor gitówa!). Nie ma problemu, jak ktoś biedy zaznał, to i kiełbasę bez chleba zje 😉

Wjeżdżamy w końcu na szerszą drogę, ale niedługo potem odbijamy w stary, popękany asfaltobeton, ze szczelin którego wyziera mech. Żadnych aut, żadnych ludzi - klimat żywcem z Czarnobyla (na każdym znaku cyrylica), i tylko pozarastane cmentarze świadczą o tym, że kiedyś ludzie tu mieszkali.

Z tego odcinka skręcamy w las na końcówkę dzisiejszego offroadu. Jedziemy kilka kilometrów, lekko nie jest, ale bez większych niespodzianek docieramy do jakiejś polany. P. decyduje, że tu rozbijamy obóz. Parkujemy i od razu bierzemy się za rozkładanie sprzętu, bo słońce ucieka w mgnieniu oka. Tradycyjnie już chłopaki zazdroszczą mi namiotu rozkładanego w 5 sekund, a J. - wędkarskiego krzesełka.

Gdy obozowisko stoi, zbieramy drewno i rozpalamy ognisko na środku polany. Siedzimy do późna, a rozmowy podkręca zimne piwo i przywieziona z Polski wiśniówka. Zza drzew wychyla się łysy łeb księżyca, a z głośnika płyną klasyki - w końcu wszyscy tutaj mamy już solidnie wygrzane PESELe.

W końcu czas się rozejść do namiotów. Cieszymy się, że wszystko się udało i każdy z nas dotarł cało na nocleg. Pora spać.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Autorytet

w Hydepark

5piorunów

Jak macie do wyboru akcje i cfd tej samej firmy to kupujecie akcje czy cfd? Bo wiadomo, że CFD to nie jest realna akcja, ale dźwignia jest realna, więc teoretycznie kupuje sie to samo tak jakby większym kapitałem.

Wiadomo, ze traci się tak jakby się miało ten duży kapitał, ale zysk też jest wyższy przez to.

Inaczej mówiąc jeżeli się wchodzi na jakiś czas dłuższy to teoretycznie CFD jest lepsze.

Ja mam takie doświadczenie, by nie tykać OIL / GOLD inaczej niż zabawa w Daytraid. Ale inne spółki jalo CFD to często lepsza opcja niż akcje. I dawało to zarobek. Może nie gigantyczny, ale regularny.

GURU5piorunów

@tosiu Akcje bo CFD na odpowiedniej dźwigni może puścić mnie z torbami. Teraz tym bardziej bym uważał gdy Trump dużo wpływa na giełdę. Mamy wojnę za granicą i wiele może się stać, tylko mi brakuje jeszcze tego bym zadłużył się na poziomie na jakim mnie nie stać.

Fenomen6piorunów

Jestem planktonem więc tylko akcje i ETF. Na CFD nie mam ani pieniędzy ani odwagi (nawet XTB ostrzega, że 60-70% kontraktów kończy się stratą).

Pokaż więcej komentarzy (19)