boogieLider
113piorunówZazwyczaj nie śmieję się z takich tematów, ale to mnie rozbawiło bardziej niż powinno :smiley:

Dołączył/a:
boogieLider
113piorunówZazwyczaj nie śmieję się z takich tematów, ale to mnie rozbawiło bardziej niż powinno :smiley:

Ten_koles_od_bialego_psaGruba ryba
19piorunówNauka na przyszlosc, nie kopać trenera kicboxingu z całej sily. Nawet jak zachęca!
Wy skończycie na RTG stopy bo nie da się chodzić z bólu a on na TK brzucha bo po uderzeniu zaczeła go mrowić prawa strona ciała ¯\\( ͡° ͜ʖ ͡°)/¯

BoriaOddajBulkuWirtuoz
30piorunów19 783,15 + 2,80 = 19 785,95
Dzisiaj króciutko, bo wieczorem będę na obsłudze półmaratonu wrocławskiego i muszę być w pełni sił, bo praca do czwartej nad ranem będzie. Dam znać jak było, chyba że ktoś inny z tagu akurat będzie dzisiaj biegł i zrobi to za mnie.
"NIE BRAK OPINII ŻE" Wrocław nie jest przygotowany na tak dużą imprezę i liczba pakietów została tak dopompowana, żeby wyszło więcej biegaczy niż w Warszawie (ma być ponad 26k, jeżeli dobrze pamiętam pakietów rozdano dokładnie 26 087).
Jak będzie, zobaczymy.
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin
ShivaaFanatyk
65piorunów🔥 Mamy to! 🔥
Najbardziej pożądanym terminem wrocławskiego ogniska został 27 czerwca
Tak więc zapiszcie sobie w kalendarzu i oczekujcie kolejnych wpisów ze szczegółami spotkania :relieved:
Jeśli tego dnia pogoda nie dopisze (upraszam o nie mycie aut przed tym terminem), przesuniemy ognisko na kolejną sobotę
Jeśli chodzi o miejscówkę to na 99 będą to okolice Rędzina/Osobowic/Kozanowa, możecie wrzucić w komentarze swoje potrzeby, wstępnie przydałoby się:
- przystanek MPK w pobliżu
- możliwość dojazdu autem jak najbliżej
- w pobliżu miejsce gdzie można podejść za potrzebą
- trawka aby można było rozłożyć kocyk, lub ławki aby co najmniej 15 osób się zmieściło

tosiuAutorytet
15piorunówDziś przez przypadek zjadłem owsiankę przeterminowaną o rok. Mam nadzieję, że nic mi nie będzie :smiley:
EndrevoirGURU
20piorunówW niedzielę nie idzie
22.02.2026 – :flag-pl: #diffle #difflepl #grywebowe
44 litery w 5 słowach
:large_green_circle: 25 :large_yellow_circle: 3 :white_circle: 16 :red_circle: 0

Dzemik_SkrytozercaGruba ryba
13piorunówDużo krążenia. Ale niezłe.
21.02.2026 – :flag-pl: #diffle #difflepl #grywebowe
42 litery w 6 słowach
:large_green_circle: 26 :large_yellow_circle: 2 :white_circle: 14 :red_circle: 0
https://deykun.github.io/diffle-lang/pl?r=QIpY2Ytc2bw5CZjFTLuF2ZuUTO10CduFmL3YWMtoXat5SNtk2cv5CM1ATMtUWa35CMuQTMuIjL2IjLyUTL3gTJ0MUJhlmbhd2bwhSI

banita77Gruba ryba
51piorunów"Wczoraj pożegnaliśmy mojego ukochanego męża, drogiego przyjaciela i jednego z najwybitniejszych aktorów naszych czasów. Bob odszedł spokojnie w domu, otoczony miłością i troską" — informuje żona Roberta Duvalla Luciana. Artysta zmarł w wieku 95 lat. #aktor #smierc

ShivaaFanatyk
142piorunówHistoria pewnych schodów
#wspomnienia #nostalgia i trochę #historiapewnegozdjecia
Mój dziadek pracował jako spawacz w Centrum Szkolenia Wojsk Inzynieryjnych w #wroclaw przy ulicy Obornickiej. Jako pracownik otrzymał mieszkanie w barakach na przeciwko jednostki.
Moja rodzina mieszkała tam od około 1960 do 2004 kiedy została przeniesiona do nowych bloków czynszowych, a baraki z czasem, kolejno burzono.
Osobiście mieszkałam tam przez pierwszy rok swojego życia. Natomiast przez resztę mojego dzieciństwa mieszkała tam moja kuzynka z rodzicami oraz babcia. My z rodzicami i bratem wyprowadziliśmy się do bloku w centrum, ale przyjeżdżałam do babci w każde wakacje i ferie, to był dla mnie inny świat.
Warunki nie były najlepsze. Barak był drewniany, nie ocieplony, z dachem pokrytym papą. Grzało się węglem w piecach, a woda w kranie ogrzewana była z boilera, przynajmniej u nas, biedniejsze rodziny radziły sobie na własne sposoby.
Początkowo baraków było 5. W każdym 5 mieszkań podzielonych zwykle na 2 rodziny, choć moja rodzina miała całe mieszkanie dla siebie, oraz po bokach po jednym mieszkaniu wielkości średniego pokoju, nigdy w żadnym z tych skrajnych nie byłam, pomieszkiwala tam zazwyczaj największa patologia.
Mieszkanie dwurodzinne zawierało 3 pokoje oraz wspólną łazienkę i kuchnię. Nie wszystkie rodziny żyły ze sobą w zgodzie, co przy współdzieleniu kluczowych pomieszczeń sprawiało, że wielu żyło się tam źle, ale zwykle nie mieli oni możliwości wyprowadzki 'na swoje'.
Wśród młodych dorosłych zawiązywały się bandy, które sprawiały różnorodne problemy z braku perspektyw na ambitniejsze spędzanie czasu. Niektórzy trafiali do więzień, inny bez konsekwencji wykorzystywał swoją młodszą siostrę. Za dzieciaka nie wywoływało to we mnie tylu emocji co teraz.
Ale nie tylko patologia tam pomieszkiwała, moja rodzina miała szczęście, ponieważ najbliźsi sąsiedzi byli ludźmi porządnymi. Jak i my, chociaż ja długo uważana byłam za czarną owcę w rodzinie.
Miałam tam też własną bandę, składającą się głównie z dzieciaków młodszych ode mnie, mojego brata, kuzynkę i parę innych, choć miewaliśmy w swoich szeregach częste roszady. Jako najstarsza i najkreatywniejsza w głupich zabawach, zwykle stałam na czele grupy i od rana do wieczora walczyliśmy z wrogami na patyki z gównem.
Zwykle mi się za to obrywało, bo dzieciaki za mną lazły, znikaliśmy na całe dnie, po czym wracaliśmy poobijani i brudni.
Mimo że miejsce znajdywało się w granicach Wrocławia, była to dla mnie wieś. Do najbliższego sklepu daleko, a wokół pola, działki i jednostka wojskowa. Zaraz obok baraków był mały park. Ten park kręcił mnie jak cholera, ponieważ wcześniej w jego miejscu znajdował się cmentarz żydowski. Ciocia mi mówiła że jak była mała, to ze zniszczonego grobu wystawała noga nieboszczyka, ale ja tam jej nie wierzę. Wierzyłam za to w jedno: w parku w wykopany był dół, niezbyt głęboki ale rozmiarami wydawał się być przeznaczony na pochówek do którego nigdy nie doszło. Jak można nie skorzystać z takiej okazji i nie bawić się w pogrzeby? Zwykle to ja grałam nieboszczyka, choć nieco mnie ten dół schizował.
Poza tym w parku było sporo cmentarnych pozostałości, jakieś słupki, resztki nagrobków oraz klimat. Niepowtarzalny klimat, wysokie szumiące drzewa, ścieżki wysypane białym żwirem, stare ławki na których obmyslaliśmy plany oblężenia wrogiej grupy, która miała swoją siedzibę przy garażach. Wokół parku szła asfaltowa ścieżka, którą potrafiłam objeżdżać rowerem setki razy kiedy wiało nudą.
Moja babcia miała w pobliżu 3 działki oraz zajmowała się ogródkiem z przodu i z tyłu domu. Była w tym niezła, mieliśmy niezliczone ilości owoców i warzyw, które częściowo sprzedawaliśmy a reszta szła na bieżące potrzeby oraz w słoiki na zimę. Uwierzcie mi, odchowana jestem na najzdrowszych dobrach, uprawianych bez pestycydów. A najsmaczniejsze były owoce jedzone z drzewa na które trzeba się było wspiąć. Na szczęście nigdy nic nie złamałam a co pojadłam jabłek i czereśni to moje.
Wydaje mi się że te ogródki w dużej mierze nauczyły mnie ciężkiej pracy. Mimo że kręciłam nosem i wolałam się bawić to wiedziałam że trzeba przekopać grządki, oblecieć wszystkie ogródki z wodą w konewce bo pomoc babci to rzecz święta. W zimie też nie było lekko, węgiel przechowywaliśmy w szopie po drugiej stronie baraków, trzeba go było przynieść do domu, co nawet z sankami nie było łatwą sprawą.
Ale odbiegłam od tematu schodów.
W cieplejszym sezonie było to najfajniejsze miejsce w domu. Mój dziadek zbudował nad schodami zadaszenie i ławkę. Wykładałam ją poduszkami i w leniwe popołudnia czytałam na niej książki. Obok pięły się piękne różnokolorowe róże, o które moja babcia bardzo dbała.
Mieszkania nie były zbyt duże, dlatego siedząc na własnych schodach można było rozmawiać z sąsiadami obok bez podnoszenia głosu.
Grill. Wiadomo, to co Polacy lubią najbardziej. Na niezbyt szerokim pasie zieleni przed domem, stawiało się grilla, plastikowy stół i krzesła jeśli zjechało się nas więcej.
Basen. Miałam własny, dmuchany. Dzieciaki z okolicy zazdrościły, ale z przykazu babci, oprócz mnie mógł korzystać tylko mój brat i kuzynka.
Barak na przeciwko. Jak daleko sięgam pamięcią, to pamiętam tam tylko jedną starszą babkę, którą uważaliśmy za wiedźmę. Prawdopodobne zmarła, a cały barak pozostał nie zamieszkamy, powoli staczając się w ruinę. A to było to co najbardziej mnie pociągało. Szybko przedni ogród zarósł, zaczęliśmy nazywać to miejsce wysoką trawą, a rodzice nie pozwalali nam tam chodzić. Czy może być większa zachęta? Tam po raz pierwszy spotkałam się z pornografą, chociaż potrzebowałam paru lat aby zrozumieć, co widziałam w tej porzuconej gazetce, którą przypadkowo znaleźliśmy na wysokiej trawie.
Najwięcej emocji dawał mi sam opuszczony budynek. Zawsze miałam świra na punkcie historii, w dzieciństwie chciałam zostać archeologiem a ten budynek był moim małym guilty pleasure, kiedy odkrywałam w nim różne pozostałości cywilizacji sprzed kilku lat. Ale najlepszy był wieczorem po zmroku, kiedy siedząc na ławce przy moich schodach, czarne okna jak otchłań dotykały mojej dziecięcej duszy. A czytywałam wtedy dużo horrorów i interesowałam się zjawiskami paranormalnymi, więc dla mnie to było przeżycie, którego smak pamiętam do dziś.
Wkrótce barak zburzono, co otwarło nam kolejne drzwi do poszukiwań zaginionych skarbów.
Ehh, dużo mogłabym opowiadać a i tak się rozpisałam za bardzo.
Po decyzji o zburzeniu przybytku i przeniesieniu mieszkańców miałam straszną chandrę. Mimo że miałam już z 17 lat i przestałam jeździć do babci na wakacje, to strasznie kochałam to miejsce.
Moją rodzinę, oraz tych bardziej zaradnych szybko wysiedlono, została tylko garstka bezrobotnych, którzy żyli ze zbierania puszek, widocznie był problem z rozwiązaniem ich sytuacji. Zakładam że w końcu pomarli, bo baraki kilka lat temu całkowicie zniszczono.
Z niektórych rzeczy nigdy nie wyrosłam. Do opuszczonych ale wciąż stojących baraków zaciągałam po nocach różnych znajomych, oprowadzalam ich po pustych salonach opowiadając historie z dzieciństwa, które wspominam z wielką nostalgią.
To miejsce to dla mnie to symbol mojego dzieciństwa, pomnik historii mojej rodziny.
Obecnie zarośnięty krzakami i zdziczałymi drzewkami owocowymi mojej babci.
Na zdjęciach:
1. Moja mama, ok 1970 r.
2. 1988 mój tata i ja
3. Ja, tata, mama, babcia trzymająca mojego brata i wujek ok 1991 r.
4. 2014 r. Moje odwiedziny opuszczonego baraku
5. 2025 r. z Google maps bo coś nie mogę znaleźć własnego zdjęcia
Pozwoliłam sobie nie cenzurować twarzy bo osoby ze zdjęć nie żyją lub wyglądają zupełnie inaczej

enronGruba ryba
69piorunów5 128,82 + 21,37 = 5 150,19
Dzień świenty świencić!
Wczoraj wiosna w pełni, a jak przez noc sypnęło śniegiem to klękajcie narody 🤩 Coś cudownego, już kładąc się spać się cieszyłem na poranne bieganie 🥹 Telefon padł, budzik nie zadzwonił a i tak wstałem punkt szósta 😎
Biegło się cudnie, niemal wszędzie kopny śnieg do połowy łydek - sama radość! 😁 GORĄCO polecam! ♥️

JPRD ten Enron :stuck_out_tongue_winking_eye:
Z tym gorąco trochę cię poniosło wariacie😆
Dzemik_SkrytozercaGruba ryba
13piorunówNie dałem rady zgadnąć. Musiałem iść w czerwone.
12.02.2026 – :flag-pl: #diffle #difflepl #grywebowe
45 liter w 9 słowach
:large_green_circle: 21 :large_yellow_circle: 0 :white_circle: 24 :red_circle: 4
https://deykun.github.io/diffle-lang/pl?r=ESK5gjNtMmYv5CMtY2bj5SM4QTLi9GZuUTMx4yM20ybi9mLykTLi9GauATLvx2ZuUDNt8Waw5iYiBTMtIXYt5CNuQjMuAjLxIjLzQTLvNmYvhSI

12.02.2026 – 🇵🇱 #diffle #difflepl
26 liter w 5 słowach
🟢 12 🟡 1 ⚪ 13 🔴 0
DIFFLE gra jak Wordle (po polsku, bez limitu znaków) 🇵🇱Każde użyte słowo podpowiada pozycję i kolejność liter w haśle.DeykunShivaaFanatyk
41piorunówHej wrocławskie dinozaury, pamiętacie Goliata na Placu Grunwaldzkim?
Mieliśmy tam stosunkowo blisko, więc byliśmy stałyśmy bywalcami. Moi rodzicie mieli dobrze obcykaną ścieżkę, która omijała stoiska z zabawkami, dzięki czemu łatwiej było przejść tamtędy ze mną i moim bratem xD
Że to miejsce nazywało się Goliat, dowiedziałam się dopiero w dorosłości bo my zawsze nazywaliśmy je po prostu Namiot.
Miałam stamtąd całą kolekcję dinozaurów, głównie średniej wielkości gumowe figurki, ale miałam też większego t-rexa, który powtarzał co się mu powiedziało, a wypowiedź kończył potężnym rykiem xD
Książkę o dinozaurach też miałam stamtąd. Młodsi nie zrozumieją tej gadziej fascynacji z tamtych lat xD
Dla osób które nie znają miejscówki: Goliat to był ogromny namiot położony w pobliżu centrum Wrocławia, oprócz zabawek można było w nim kupić spożywkę, owoce, warzywa, ubrania, drobną elektronikę i chemię. Działała od 1991 do 2000 roku, kiedy nakazano ją zlikwidować pod zarzutem samowoli budowlanej.
Na jej miejscu dziś znajduje się centrum handlowe Pasaż Grunwaldzki.

Rurururki z kremem obok :) Jak byłem młody moja matka robiła doktorat na PWr to praktycznie codziennie byłem na Grunwaldzie.
Cool story bitch!
Jak ja (Cię) szanuję za takie wrzutki! 🙏
bartek555Lider
76piorunówPani poczeba, taksoweczka stoi.

@bartek555 Całkiem spory.
Helicopter, helicopter... https://m.youtube.com/shorts/J-h8IpbcGKs
Kermit does the HELICOPTER 🐸🚁YouTubeSweet_acc_pr0saGURU
56piorunówDzwoncie po smieciarke, mam 37.8 xD
@Sweet_acc_pr0sa Spokojnie, po 40 też jest życie.
Ja biorę audi
ZohanTSWFanatyk
108piorunówEch jestem załamany. Żonka po długich poszukiwaniach i tułania się w gównianych placówkach znalazła w końcu fajną pracę, wyglądało nawet, że szanują pracownika, praca biurowa, no fajnie. Przyszła w zamian za dziewczynę, która poszła na macierzyński, a plan był taki, że jak wróci, to będą pracować we dwie, bo roboty dużo. To brzmiało super, bo sprawiło wrażenie, że dostanie dobrą umowę i będzie można pomyśleć o dziecku (bo chcemy), i będzie miała gdzie wrócić. No i c⁎⁎j, skończył się okres próbny, umowa na 6 miesięcy xD
Bardzo chciałbym jej szczęścia zawodowego, niestety nie może go w pełni doświadczyć... Kwestie niepewności zawodowej to był jeden z głównych blokerów przed założeniem rodziny. Tzn i tak chcemy się starać, ale szkoda, że po okresie macierzyńskim znowu będą przeboje z szukaniem pracy
@ZohanTSW coś tu dużo pisać 😉
Pi⁎⁎⁎ol to. Jeśli tylko masz siłę to rób te dzieciątka bo im później tym gorzej!
Nie dość, że ciężej fizycznie żonie to i ciężej się wychowuje dziecko mając 40 lat, a inaczej mając 25 😉
Z kasą pamiętaj - zawsze się jakoś ułoży XD
Co do umowy żony to jest jeszcze jedna furtka. Może nie najelegantsza, ale - po zaciążeniu na L4, później macierzyński i na koniec znowu L4 tym razem od psychiatry na depresję (wtedy ZUS jej będzie wypłacał).
Tylko terminów trzeba pilnować.
@ZohanTSW Nie podpowiem tak czy inaczej. Moje doświadczenie jest takie, że posiadanie dzieciaka może dać niezłą motywację w innych obszarach, choćby zawodowych. Moim zdaniem od warunków finansowych to ważniejsza relacja z drugą osobą oraz, tak jak inni napisali, zdrowie. Powodzenia!
KlamraGURU
49piorunówAhoj Hejto Załoga! Czy ktoś jeszcze pamięta tą zabawę? Odkurzyłem grę i zabieram się za następną misję.
Tymczasem aktualizacja załogi. Dwa awanse na oficerów i czterech nowych marynarzy.
Oto obecna lista załogi. W komentarzu wspomniane awanse i nowi rekruci (° ͜ʖ °)
Więcej info po 16... yyy... po misji.
#hejtozaloga #justhejtothings #glupiehejtozabawy #ciekawostki #morze #statki #gry

@Klamra majtka tam nie potrzebujecie?
A w takie coś który grał? Całe ferie chyba 95 zeszły.
myoniwyFanatyk
147piorunówMacie okno?
Spójrzcie przezeń.
Widzicie?
Jest godzina szesnasta a wciąż jest widno.
I będzie coraz dłużej.

@myoniwy te czyje to okno bo nie kojarzę?
Wszystko fajnie, az bedzie zmiana godziny i wszystko psu w d⁎⁎e, od nowa ;)
trixx.420Gruba ryba
33piorunów179 + 1 = 180
Tytuł: Ga Ga. Szpital
Autor: Piotr Szulkin
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: Pomorze / RSW
Format: książka papierowa
Liczba stron: 222
Ocena: 9/10
Dwie nowele Szulkina w jednej książeczce. Tomik otwiera "Ga Ga - Chwała bohaterom". To rasowe, kosmiczne SF - przynajmniej tak się zaczyna.
"W XXI wieku ludzkość stała się tak bogata i szczęśliwa, że nikt już nie chciał obierać trudnego i ryzykownego zawodu kosmonauty. Dla zaspokojenia odwiecznego człowieczego pędu ku nowym, nieznanym światom znaleziono jednak rozwiązanie. Rozwiązanie społecznie wartościowe i moralnie nieobojętne. A oprócz tego tańsze od wysyłania w kosmos kosztownych automatów... I tak próżnia wypełniła się wysłannikami ludzkości przepełniającymi pełnym nadziei gwarem kosmiczne krążowniki penitencjarne."
W utworze śledzimy losy Scope'a, jednego z więźniów, który zostaje wysłany z misją odkrycia nowej planety i objęcia jej w imię wspólnoty narodów. Ląduje na planecie Australia-458, gdzie zostaje obwołany bohaterem i ugoszczony ze wszystkimi udogodnieniami. Szybko jednak okazuje się, że bohater w naszym i ich rozumieniu ma jednak zupełnie inne "obowiązki". Rewelacja, zarówno fabularnie jak i przede wszystkim pod względem klimatu. Utwór jest brudny, duszny i śmierdzący. Atmosfera rozkładu wylewa się z każdej strony, porywając czytelnika swoim turpizmem. Widać tu duże nawiązania do schyłku PRL, ustroju w którym wszyscy są szczęśliwi choć nic nie mają, ale z zachwytem patrzą na zachód. Pochłania się kolejne strony z zapartym tchem, coraz szerzej otwierając oczy ze zdumienia nad kolejnymi, coraz bardziej absurdalnymi i groteskowymi pomysłami autora. Wczoraj oglądaliśmy też z różową ekranizację (bardzo wierną książce a co za obsada!), różowa zerkając jednym okiem, stwierdziła że dla pełni doznań w sali kinowej powinni rozpylać lizol xD.
Jeżeli "Ga Ga" jest absurdalny i groteskowy to nie wiem jak określić "Szpital". Co tam się dzieje to głowa mała :smiley: czysta abstrakcja i surrealizm, po stronach ganiają się krasnale, Indianie budujący podkop i wieloryby popełniające rytualne samobójstwo. Zaczyna się w miarę niewinnie - w Wigilię sanitariusze zabierają do karetki pacjenta. Rychło się jednak okazuje że karetka zostaje wynajęta w charakterze obwoźnego wozu z mięsem, więc sanitariusze z naszym pacjentem muszą poczekać przed blokiem. Przymusowa przerwa staje się przyczynkiem do poznania szeregu rozmaitych dziwnych postaci i zgrubnego nakreślenia sytuacji ogólnej. Cechą wspólną z poprzednim utworem jest schyłek PRLu, choć tu klimat jest zupełnie inny, bardziej końca pewnej epoki, przepełniony oczekiwaniem na coś co musi się w końcu stać, choć nikt nie wie kiedy.
Była to szalona podróż, nie zapomnę jej nigdy. Zdecydowania warto zapoznać się z twórczością tego autora.
TYSIĄCE NÓG
MILIONY STÓP
A WSZYSTKO W JEDNYM BUCIE
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

“MILIONY STÓP” przekonal ( ͡ʘ ͜ʖ ͡ʘ)
Kiedyś oglądałem przypadkiem film (bo pewnie wybór był niewielki na dwóch kanałach). Powiem szczerze, że klimat pamiętam do dziś. Na pewno jakieś szaleństwo i zepsucie. Nie wiem dlaczego kojarzy mi się z PRL, czy tylko przez czasy w których powstał, czy też mentalność bohaterów.
https://www.filmweb.pl/film/Ga%2C+ga.+Chwa%C5%82a+bohaterom-1985-5768
Ga, ga. Chwała bohaterom | Film | 1985Ga, ga. Chwała bohaterom (1985) - Więzień Scope ląduje na Australii-458. Poznaje prostytutkę Once i zostaje wplątany w jej zaginięcie.FilmwebDzemik_SkrytozercaGruba ryba
13piorunówPRLem powiało. Względnie Agilem.
24.01.2026 – :flag-pl: #diffle #difflepl #grywebowe
36 liter w 5 słowach
:large_green_circle: 20 :large_yellow_circle: 0 :white_circle: 16 :red_circle: 0

@Dzemik_Skrytozerca 24.01.2026 – :flag-pl: #diffle #difflepl
37 liter w 4 słowach
:large_green_circle: 16 :large_yellow_circle: 1 :white_circle: 20 :red_circle: 0
DIFFLE gra jak Wordle (po polsku, bez limitu znaków) 🇵🇱Każde użyte słowo podpowiada pozycję i kolejność liter w haśle.Deykun@Dzemik_Skrytozerca
24.01.2026 – 🇵🇱 #diffle #difflepl
38 liter w 5 słowach
🟢 25 🟡 3 ⚪ 10 🔴 0
DIFFLE gra jak Wordle (po polsku, bez limitu znaków) 🇵🇱Każde użyte słowo podpowiada pozycję i kolejność liter w haśle.Deykunmirek1512Osobistość
26piorunów245 909 + 13 + 33 + 8 = 245 963
Człowiek się czai, żeby łyknąć lidera a ten pisze, że jakaś kontuzja. Eh i zepsuł smak wyprzedzania... a na koniec 31szego zrobi setkę i tyle że starań...
W ostatnich trzech dniach warunki były zmienne: fatalne, później beznadziejne a dzisiaj tylko kiepskie. Jedne wyjście rekreacyjne a tak to zakupy czy coś załatwić i przy okazji gdzieś odbije zrobię kółko żeby plan tygodniowy zrobić. Wiosna - dawaj śmiało...
Wpis dodany za pomocą https://hejtostats.pl. @Marvin certified! #statsbymarvin

@mirek1512 Ale Enrona to na piechotę trzeba.