Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#przemyslenia

Fenomen

w Hydepark

11piorunów

Ludzie, proszę sprzątajcie po swoich pieskach! Niecały rok temu zdecydowałem się na pierwszego psiaka w swoim dorosłym życi (wcześniej miałem jako dziecko psa w domu rodzinnym) i nie wyobrażam sobie spaceru bez woreczków.

Niestety, ale przez ostatnie 2 tygodnie spaceru po parku wszedłem jakieś 5 razy w gówno xD Buty zimowe z wypustkami, więc niestety ale na tarasie było szorowanie tego nad miską z wodą i mydłem i czyszczenie patyczkiem do uszu. I tak za każdym razem. W końcu kupiłem bardzo długą smycz, co dla szczeniaka beagle poza lasem też nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem (trzeba być mega czujnym), zwłaszcza że X psów w okolicy, ale po prostu wchodzenie wgłąb trawnika jest jak przeprawa po polu miniowym :D

Jeszcze niedawno chwaliłem ludzi, że dziś po psie to sprząta prawie każdy, bo jeszcze 10-15 lat temu sprzedaż woreczków na kupę pewnie szorowała po dnie, bo ludzie nie sprzątali, ale chyba jednak się myliłem. W parku na trawniku gówno jest co drugi metr. Po ciemku po prostu łatwo się władować.

Fanatyk1piorunów

@Lopez_ część będzie sprzątać a niestety masa podejdzie do tego, oj tam to tylko 1 kupa... szkoda, że tych os to jest X, potem wszystko zasrane. Ehh i tak to się żyje w tej Polszy.

Lider1piorunów

@Lopez_ Makabra. Raz szukałem woreczka w śmieciach, bo zapomniałem z domu, a nie przyszło mi do głowy zostawiać towar na trawniku. I co z tego... Trawniki są tak zasrane, że aż się słabo robi. Chodząc z psem pomiędzy blokami czułem się jak na polu minowym. Kiedyś znajoma mi powiedziała że jak jest kiepska pogoda, to ona po prostu psa wypuszcza z klatki i czeka, pies zrobi swoje i wraca. Na mój komentarz czemu nie sprząta gówien jak normalny człowiek to powiedziała że nikt nie sprząta. Oburzyła się jak jej powiedziałem że ja i wiele osób sprząta, i niech nie kładzie normalnych ludzi na jednej półce z syfiarzami.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Specjalista

w Hydepark

15piorunów

Starość nie radość.

Z jednej strony próbujesz nadążyć za 12-latkiem w rozmowie posługując się słowami typu "brainrot", "moggować", "chad"; z drugiej uśmiechasz się ponownie do shortsów z facebooka w stylu failarmy/śmiechu warte które pokazuje Ci ojciec.

Pokaż więcej komentarzy (3)

Fenomen

w Hydepark

9piorunów

Właśnie przeczytałem na facebooku wywód pt. "nic mnie tak nie wkurwia, jak ludzie, którzy traktują McDonalds jak j⁎⁎⁎ną 5-gwiazdkową restaurację..." i w dalszej części posta ból d⁎⁎y o to, że ktoś wydaje 35 zł na śmieciowe jedzenie. I nie, nie była to pasta, żaden bait, tylko frustracja jakiegoś influencera, którego tablica wyświetliła losowo (Facebook jest martwy).

Czytam tak to sobie i pomyśleć, że jeszcze jakiś czas temu, zwłaszcza będąc wówczas aktywnym wykopkiem, sam tworzyłem taki gówno content żeby powylewać frustracje na rzeczy, które mnie nie dotyczą xD
**
Trochę poobserwowałem otoczenie i dociera do mnie, że ludzie to w sumie narzekają na absolutnie k⁎⁎wa wszystko.** Sam (co pewnie i tutaj widać) wielokrotnie tyram/tyrałem się o wiele rzeczy, ale od jakiegoś czasu zacząłem myśleć w kategorii "co mi to daje", "to katastrofizuje się głównie w mojej głowie, sam wymyślam czarne scenariusze". Tyle, że ja martwiłem się najczęściej o siebie, swoją przyszłość, w dodatku mając ku temu realne powody. Nawet jeśli wyolbrzymione, to po prostu było to ludzkie. I potrzebowałem pomocy. Dostałem dużo wsparcia. Mniejsza o mnie.

A ludzie? Drą mordę do telewizora, wkurzają się na politykę, dziennikarzy, różne grupy zawodowe i tak dalej. Wrogiem polskiego sfrustrowanego internauty może być w sumie każdy. Czasami to wręcz obsesja. Może oni po prostu nie mają się czym przejmować.

Skoro o polityce mówimy. Kiedyś byłem zapalonym konfiarzem. Wypierałem to, cisnąc innych od partyjniaków. Dziś mam każdą partię polityczną totalnie w d⁎⁎ie, a sama polityka nie ma dla mnie znaczenia w innym okresie niż wyborczym. Niezależnie kto rządzi, jest podobnie. W sumie poza propagandową spiralą spierdolenia, różnice są niewielkie. Jedyne co mogłoby się spierdolić, to gdyby rządziła Lewica (lewackie pomysły, które wychodzą z Koalicji sa po prostu durne),. albo Korona Brauna (Broń Boże...). Reszta to po prostu minimalne różnice.
**
Swoich poglądów nie zmieniłem. Część poluzowałem (te mocno konserwatywne, aczkolwiek konserwatystą jestem dalej), część zradykalizowałem (upatruję czasy, w których nacjonalizm stanie się pojęciem szerszym i bardziej przychylnym dla mas, w kontrze do globalizmu i światowego liberalizmu). Ale przede wszystkim żyję swoim życiem i daję innym żyć swoim.**

Niedługo minie rok detoksu od wykopu i chyba nic lepszego mnie nie mogło spotkać. Czasem tam zaglądam, ale poziom tam poleciał tak na dno, że obecnie to siedlisko miłośników patostreamingu, a toksyczny to on dla mnie był jeszcze wtedy, gdy był tam jakiś poziom.

Hejto to zdecydowanie lepsze miejsce, choć przed tym jak poukładałem sobie trochę w głowie, niejednokrotnie zachowałem się nie w porządku w stosunku do niektórych użytkowników (ale też niektórzy w stosunku do mnie).

K⁎⁎wa, jakie życie jest lepsze, jak człowiek nie zaprząta sobie głowy polityką i trendami oraz życiem innych. Nie wiem czy zgredzieję (rocznikowo wkraczam w 30 rok życia) i tracę energię do życia, czy po prostu to jest dojrzałość, ale autentycznie mi się nie chce na wiele rzeczy poświęcać uwagi xD

Swoje gównowpisy pewnie będę tworzyć dalej, bo czasem lubię coś z siebie anonimowo wyrzucić, ale jednak kontekst zupełnie inny niż ten toksyczny, który obserwuje się w Internecie.


Fanatyk5piorunów

@Lopez_ Ze swojej strony polecam detoks od social mediów. To jest obecnie taki śmietnik, że nic człowiek nie traci przez brak kontaktu z mądrościami, które się tam pojawiają. Obecnie mam Facebooka tylko, by obserwować wydarzenia. Z Instagrama niemal nie korzystam, nic tam nie zamieszczam. Mam po prostu puste konto z jednym zdjęciem. TikToka nie mam i nie zamierzam tego zmieniać. X stał się ściekiem jeszcze w czasach Twittera i się z niego wyniosłem.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Dyskusje

276piorunów

Człowiek was ma a tak mało docenia...

Zajrzałem z ciekawości na FB i pod jakimś losowym postem gazety wrocławskiej przeczytałem jakieś komentarze i już mnie kiszki skręcają, że ja takich debili przecież muszę mijać każdego dnia w piekarni.

Sam jad, odwracanie kota ogonem, naginanie logiki jakby była z gumy, umniejszanie niewygodnym faktom i wyolbrzymianie tych które służą narracji. Eh mój rak dostał raka od czytania zaledwie 3 komentarzy.

A tutaj kulturka jest, merytoryka jest, ktoś się pomyli to tego nie neguje tylko się przyzna, przeprosi i podziękuje.

Dziękuję wam, za bycie ostatnim bastionem normalnego miejsca w internecie.

Pokaż więcej komentarzy (54)

Gruba ryba

w Książki

30piorunów

„Chamstwo”

Lektura tej książki sprawiła, że zacząłem się zastanawiać, ile relacji z wydarzeń historycznych jest prawdziwych, a ile przekłamanych. Na przykładzie: królowie zlecali skrybom napisanie kronik, coby ich chwalebne czyny nie popadły w zapomnienie. I czy taki skryba napisze negatywnie o królu, od którego zależy, czy głowa skryby pozostanie na szyi albo czy na wspomnianej szyi nie zaciśnie się pętla? Raczej nie, bo po co ryzykować, że władcy nie spodoba się to, co przeczyta o samym sobie.

Część spraw mogło zostać po prostu przemilczanych. Ile osób pamięta dzisiaj o „The Negro Motorist Green Book”, a ile dowiedziało się o tym przewodniku dla czarnoskórych dopiero podczas oglądania „Green Book”? Czy niemieckie firmy informują o działaniach poprzednich właścicieli podczas drugiej wojny światowej? O wstydliwej przeszłości raczej się nie wspomina – o ilu więc takich rzeczach nigdy się nie dowiemy?

Byłem świadomy, że los pańszczyźnianych chłopów nie należał do najprzyjemniejszych, jednakże nie wiedziałem, że było aż tak źle. Nie spodziewałem się, że kilkaset lat temu do porządku dziennego należało chłostanie chłopów i chłopek, obcinanie uszu czy nosów za różne przewinienia. Co prawda w Polszcze, jak nazywa ją autor, nie paliło się aż tak często kobiet na stosie, ale za to charakterystycznym widokiem były szubienice.

Zaskoczyło mnie także podejście samych chłopów. Ci z „własną” ziemią cieszyli się większą niezależnością – mogli, gdy oko pańskie nie zerkało, rozpychać się trosze na pańskiej ziemi i robić na siebie, w ten sposób dodatkowo zarabiając. Byłem przekonany, że lepiej było służyć na dworze, bezpośrednio u pana. Okazuje się, że nic bardziej mylnego, że w przypadku dwornych sług praca tak naprawdę nigdy się nie kończyła, bo zawsze znalazło się coś do zrobienia.

Zdenerwowanie wywołało we mnie to, że szlachta chciała za wszelką cenę uzależnić chłopów od siebie i woleli „stracić” ojczyznę niż swoje przywileje pańszczyźniane. Uzależnienie to przejawiało się chociażby rozpijaniem chłopów, którzy w ten sposób mogli chociaż na chwilę zapomnieć o bólu istnienia i zarobione u pana pieniądze wydać także u swojego pana.

I jak o tym wszystkim myślę, to jestem pełny podziwu, że ówcześni ludzie egzystowali w takim systemie. Jak porównuję swoją obecną sytuację do tego, z czym mierzyli się chłopi, na ich miejscu zdecydowanie wolałbym popełnić samobójstwo, niż tak męczyć się każdego dnia.

Kacper Pobłocki wykonał tytaniczną pracę – w książce zawarł ponad tysiąc przypisów, dzięki czemu łatwiej jest dalej zgłębiać temat. Świetna pozycja, zdecydowanie polecam każdemu się z nią zapoznać.

Na koniec małe przemyślenia: czy my dzisiaj także nie jesteśmy takimi chłopami? Jasne, czasy się mocno zmieniły i w tej „lepszej części świata” mało co stoi na przeszkodzie, żeby przeprowadzić się do lepiej radzącego sobie kraju w celu polepszenia swojego życia. Ale jak tak myślę o korporacjach i dążeniu do tego, żeby jak najwięcej osób korzystało z subskrypcji różnego rodzaju… Filmy i seriale, książki, muzyka, nawet gry, do których nie potrzeba już sprzętu, bo przecież można streamować rozgrywkę, również w abonencie. Drogie mieszkania, wynajem także nie należący do najtańszych, ale jednak przystępniejszy niż wzięcie kredytu na coś swojego.

Jak kiedyś nie przeszkadzała mi ulotność streamingu, tak zacząłem dostrzegać ogromne korzyści z posiadania czegoś na własność. Skoro coraz więcej rzeczy jest w chmurze, to z czasem mogłaby się pojawić chęć „programowania społeczeństwa”, podmiany filmów i książek. Pamięć, tak jak o niewygodnych wydarzeniach, w końcu się zatrze i powiedzmy mój prawnuk nawet nie wiedziałby, że ogląda „niewłaściwą” wersję jakiegoś filmu. Dzięki temu mógłby zostać wychowany w „otoczeniu kontrolowanym” przez złą korporację czy podobny jej podmiot.

To też zmieniło moje podejście do pirackiej społeczności. Dawniej potępiałem w myśl chęci doceniania twórców za ich pracę, dziś zaś traktuję jako swego rodzaju archiwum. Nie muszę się obawiać, że coś bezpowrotnie zniknie - zawsze znajdzie się ktoś, kto akurat posiada kopię danego utworu.

Wracając, przedstawiona przeze mnie wizja jest bardzo pesymistyczna (a takie nastawienie jest bardzo bliskie memu sercu) i wcale nie musi się spełnić. I oby tak w rzeczywistości było.

Kosmonauta4piorunów

O ty też pisze Leszczynski w" ludowej historii polski", historia jaką znamy to najczęściej historia elit a nie pospólstwa, które na dodatek było niepiśmienne. Przed mieszkiem w zasadzie o historii słowian nie mamy nic, głównie to sa domysły i wykopaliska

Lider9piorunów
Lektura tej książki sprawiła, że zacząłem się zastanawiać, ile relacji z wydarzeń historycznych jest prawdziwych, a ile przekłamanych. Na przykładzie: królowie zlecali skrybom napisanie kronik, coby ich chwalebne czyny nie popadły w zapomnienie. I czy taki skryba napisze negatywnie o królu, od którego zależy, czy głowa skryby pozostanie na szyi albo czy na wspomnianej szyi nie zaciśnie się pętla? Raczej nie, bo po co ryzykować, że władcy nie spodoba się to, co przeczyta o samym sobie.

@cyberpunkowy_neuromantyk w ogóle kroniki to chyba najgorsze możliwe źródła historyczne, jakie można znaleźć. Na ogół napisane strasznie ogólnikowo, na ogół pełne bredni i całowania po d⁎⁎ie władcy danego dworu, na którym kronikarz przebywał zerując jego wady i przewinienia i wyolbrzymiając, albo wprost wymyślając zasługi, żeby mu się przypodobać i przedłużyć swoje utrzymanie. No i nie opisują najważniejszych wydarzeń wcale, przez co do dzisiaj historycy się spierają, czy do takiej bitwy na Psim Polu w ogóle doszło.

Natomiast fakt, że szlachta robiła wszystko, żeby tylko sobie kiesę napychać, nawet kosztem państwa to jest akurat długa i niechlubna tradycja, imo rozpoczynająca się już od rozbicia dzielnicowego, gdzie władca "każdemu gówniakowi coś musiał dać". Niestety w momencie, kiedy to się umocowało na najwyższych szczeblach razem z magnaterią, która wymuszała na królu dosłownie wszystko "bo jak nie to veto" co defacto była ogonem merdającym psem, no to to była tylko kwestia czasu aż jakieś ścierwo się znajdzie, które znajdzie sobie pretekst, żeby w zamian za "zasługi" (czytaj: mamonę i pozycję) szukać protektoratu i interwencji przykładowo u jakiejś carycy ze wschodu. W ogóle veto samo w sobie to był taki rak, że głowa boli jak człowiek o tym zaczyna myśleć. Jeden typ, który dosłownie jednym słowem jest w stanie sparaliżować wszystko w każdej chwili i nara.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Autorytet

w Hydepark

13piorunów

Podsumowując swoje ostatnie lata, uznalem, że najbliższą mi postacią z mitologii jest Atlas.
Symbolizuje on siłę, nieugiętość, odporność i niezłomność.
Moje życie nie jest proste. Ostatnie parę lat było dosyć specyficznym doświadczeniem, które tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że jestem kimś... Wyjątkowym, we własnym mniemaniu.

Przepracowalem swoje lęki, przetrwałem naprawdę ciężkie chwile, praktycznie w samotności, a jednak. Przetrwałem.
Atlas ostatnio zaczął mnie inspirować. Nie dźwigam całego nieboskłonu, jednak dźwigam ciężar, swojego życia. Czasami się potykam, czasami czuję się na skraju upadku, rozdarty, samotny, opuszczony i niewidoczny.
Ale dałem się złamać.
Widzę to dopiero, kiedy zacząłem stawać na nogi. To jest niesamowite.

Nigdy nie sądzilem, że życie, oraz wydarzenia, potrafą tak bardzo zahartować, a co za tym idzie - zmienić - człowieka.


Osobistość2piorunów
Nigdy nie sądzilem, że życie, oraz wydarzenia, potrafą tak bardzo zahartować, a co za tym idzie - zmienić - człowieka

Oj potrafią. Jak tak o tym teraz pomyślałem to mi faktycznie też najbliżej do Atlasa :slightly_smiling_face: . A jeśli uwzglednimy nie tylko postaci, a wszystko to feniks 😊😉 (stad mam też dość spory tatuaż feniksa. i yggdrasil)

Fenomen

w Hydepark

18piorunów

Masakra jaki jest zalew kont na FB, i innych platformach domyślam się pewnie tez, samemu mam tylko FB, generowanych przez AI babek machającymi cyckami, gdzie na pierwszy rzut oka widac ewidetnie ze to AI a i tak 20k polubień, 5k komentarzy sliniacych sie facetów xD najlepsze że jak widze takie gówno to najpierw zgłaszam do FB ze "to nie jest prawdziwa osoba" a potem blokuje, i juz tak od około 2 miesięcy ani jednego zwrotu mojego zgłoszenia nie dostałem, jakby FB miało to totalnie w dupsku. Ciekawych czasów dożyliśmy, a bedzie tylko gorzej

Pokaż więcej komentarzy (8)

Autorytet

w Geopolityka / Front / Wojna

0piorunów

Oto zasługi tego Pana dla świata z korzyścią dla Polski mimo jego "dziwactw" i innych zachowań oraz tego co mówi:

1. Unia zesrana zbroi się i wydaje kolosalną kasę na obronność

2. Iran rozpieprzony od środka

3. Wenezuela bez dyktatora

4. Białoruś dogaduje się z USA i wypuszcza więźniów

5. Ukraina istnieje

6. Ruska ropa gówno warta, a lewe statki zatrzymywane

Tak się składa, że to wszystko uderza w ruskich. Owszem najlepiej żeby ich od razu zbombardował, ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma.

Biden tylko pohukiwał a gówno robił. Taka prawda.

Nie zapraszam do dyskusji bo nie ma o czym. Mimo że sam uważałem, ze ten gość u władzy to koszmar.

GURU2piorunów

@tosiu

Nie zapraszam do dyskusji bo nie ma o czym.

Myślę, że trochę źle podchodzisz tutaj do swojej pewności siebie. Wygląda jakbyś był dumny ze swojej przenikliwości, że nie zapraszasz do dyskusji, a moim zdaniem kompletne zamknięcie się na argumenty sprawia wręcz odwrotne wrażenie. Problemem jest to, że nawet jeśli miałbyś 100% racji to nikogo kto byłby w błędzie nie przekonasz, że tak nie jest.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Hydepark

97piorunów

Jak wygląda starzenie się? Normalnie jakbym miał czekać na autobus 8 minut, to bym poszedł dalej na kolejny przystanek. Teraz postanowiłem poczekać.

Autorytet0piorunów

Normalne, że w takiej sytuacji idę z buta na następny i następny i następny... :slightly_smiling_face:

A widząc co tu ludzie piszą to jesteś po prostu leniem 😁

Gruba ryba5piorunów

@RogerThat a to u mnie jeszcze inaczej - kiedyś bym poszedł w kierunku poprzedniego przystanku by czekać jak najkrócej, teraz poszedłbym w kierunku kolejnego przystanku by mieć pewność, że mi autobus nie ucieknie ^^

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fenomen

w Hydepark

6piorunów

Skumajcie takie coś. Mam 29 lat (rocznikowo 30). Jestem singlem. Nie wiem co zrobić ze swoim życiem. Serio, dla mnie ono jest rozgrywką pozbawioną fabuły. To nie tak, że jestem z tym sam. Gadam z ziomkami w podobnej sytuacji i też nie widzą światełka w tunelu. A mają jeszcze inne problemy. To jest chyba ta mityczna samotność mężczyzn.

Źle nie jest. Zależy jak na to spojrzeć. Mam mieszkanie do remontu, duże, ale jednak w domu z rodzicami (piętro, ale 90m2 osobne mieszkanie, stary dom). Mam pracę, może uda mi się zmienić i zarabiać lepiej robiąc to samo, ale to się wyjaśni do "przedwiośnia". Wtedy bym naprawdę miał spoko kasę. I co? I c⁎⁎j mi z tego xD

Remont mogę zrobić dla siebie, ale od wiosny małymi krokami najszybciej, trzeba rzeczy po babci ogarnąć, ojcu i ciotce się nie spieszy, bo to duży koszt emocjonalny (zmarła nieco ponad rok temu) i to odkładają, więc siedze na dole ze starymi (oba mieszkania prawie 100m2, to się mieszczę, pracuję na górze zdalnie).

Zastanawiam się, czy nawet jakbym zmienił robotę i zarabiał dobrze, to nie uciec gdzieś na bolta weekendami jeździć. Trochę lipa najebusów wozić, ale ogólnie ja chcę jak najwięcej uciekać od siebie. Bo się męczę. Poza samotnością dokucza mi trochę zdrowie (choroba układu pokarmowego). Od stresu i spinania nabawiłem się też żylaków w nieciekawej okolicy i zwiększonego napięcia mięśni w obrębie miednicy i kręgosłupa. I też mi to dokucza. Mam wyjebany kortyzol ponad normę. Przez ADHD lecę w overthinking i czuję, że przegrałem życie. Katastrofizuje, nadmiernie rozmyślam.

Ogólnie jakby tak na mnie spojrzeć z boku, to jestem dobrze zbudowany, podobno przystojny (według koleżanek), mam gdzie mieszkać, co jeść, mam auto, może niedługo będzie też spoko z kasą, mam grupę przyjaciół, na których mogę mega liczyć w każdej sytuacji, ale 2 najważniejsze rzeczy - zdrowie i życie uczuciowe to u mnie dramat.

O zdrowie walczę. To drugie to już chyba c⁎⁎j strzelił. Łączny staż w związakch 7 lat, a zakochałem się raz w życiu. W osobie z nieprzepracowanymi traumami z poprzedniej relacji (2 lata singielka). Po push-pullu w stylu:" podobam się jej, robi kilka kroków w przód i będąc na wyciągnięcie ręki, kilkanaście w tył". I mam wysrane, bo nie mam ochoty z nikim randkować. Przez rok mi nie uciekła z głowy, więc nie ucieknie jeszcze hoho.

Zastanawiam się po prostu w co uciec. Latem ulgę daje mi rower. Robię kilometry bez opamiętania ze słichawkami na uszach, by uciec od samego siebie. Ale teraz mam potrzebę uciec jeszcze bardziej. Zastanawiam się czy nie iść na bolta albo na jakąś kurierkę, tylko to drugie ciężko weekendowo ogarnąć chyba. Nie mam pomysłu. Praca zdalna i brak ludzi obok od 8 do 16 nie pomaga mi segregowaniu myśli.

W co uciec? Do jarania fajek nie mam zamiaru wracać. Alkoholu od tego roku nie chcę tykać za często, to moje postanowienie, a ja jestem mega konsekwentnym skurczybykiem jeśli chodzi o samodyscyplinę.

Sorry, musiałem się wyżalić, żeby to z siebie wyrzucić, lepiej anonimowo niż ludziom dookoła mnie. Chodzi o to, że czuję się totalnie bezwartościowy jako mężczyzna. Nie mam celu, jestem samotny, nie widzę dla siebie światełka w tunelu. Chciałbym w życiu coś zbudować, ale dla samego siebie to mi wystarczy w sumie materac, telewizor i biurko, niezależnie ile bym nie miał na koncie. Nie mam po prostu motywacji. Gdybym teraz wygrał 100 milionów w Jackpot, to bym chyba z 90 % oddał rodzinie i biednym, bo po c⁎⁎j mi?



Lider4piorunów

@Lopez_ a może właśnie na odwrót nie uciekaj od siebie, tylko poznaj to co Cię dręczy i naucz się z tym żyć? Wygląda na to, że najlepszym rozwiązaniem byłaby dla Ciebie terapia. Przecież sam widzisz, że jedyne czego potrzebujesz to zmiana sposobu myślenia.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Koneser

w Hydepark

10piorunów

Czy jest ktoś tutaj kto przeprowadził się do krajów skandynawskich na stałe? Od dłuższego czasu chodzi mi po głowie przeprowadzka do Islandii lub Norwegi. Nauka języka nie stanowi dla mnie problemu myślę natomiast jak wygląda integracja z lokalnymi mieszkańcami oraz inne aspekty życia w tych miejscach?

Fanatyk9piorunów

@kitler69 Żyję w Norwegii od 13 lat. Obecnie w pracy jestem i nie mam czasu się rozpisywać ale jeśli nie odpowie ci nikt w wystarczającym stopniu to weź mnie zawołaj albo napisz pw wieczorem albo jutro, może coś podpowiem.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fenomen

w Hydepark

21piorunów

Obecnie urodzili się już ludzie, którzy nie będą znali świata bez AI.

Wszyscy z nas, którzy na starość nie będą używali sztucznej inteligencji w codziennym życiu, będą postrzegani jak dziwacy, którzy żyli w skandalicznych warunkach bez łazienki lub bez bieżącej wody, których niektórzy z nas widzieli gdzieś po wioskach za młodu.

GURU5piorunów

@Spleen W sumie myślę, że tacy ludzie urodzili się już kilka lat temu bo nie spodziewam się by ktoś do 4 roku życia był w stanie porównać świat bez AI do świata z AI.

Mistrz

w Hydepark

98piorunów

Wróciliśmy z Nietrzymryjskim z noworocznego spaceru, i nie wiem, czy to kwestia , czy dzielnicy, w której mieszkamy, czy może jakiejś zmiany obyczajów, ale:

* "poważne" strzelanie zaczęło się na 5 minut przed północą, a skończyło 15 minut po — znacznie krócej, niż w zeszłych latach,

* fajerwerków było również znacznie mniej,

* o 12:00 większość syfu pofajerwerkowego była już uprzątnięta (stawiam, że to głównie służby sprzątały od rana, ale może zmiana w narodzie też była) — zbieraliśmy z chodników tylko pojedyncze kartony i śmieci.

Fajnie widzieć, że z roku na rok trochę kulturalniej tego Sylwestra obchodzimy. Choć lekko przerażający był widok karetki S-ki, która jechała 5 minut po północy na bombach w stronę szpitala.

PS A jeśli zostawiliście wczoraj ten syf po sobie, to weźcie go ogarnijcie plis.

Zawodowiec1piorunów

Ja też z Gdańska (Morena here) i potwierdzam - było mniej fajerwerków i ogólnie spokojniej niż zwykle.

Pokaż więcej komentarzy (23)

Gruba ryba

w Postanowienia

23piorunów

Podsumowanie 2025 roku.

https://www.hejto.pl/wpis/postanowienia-albo-raczej-lista-celow-do-zrealizowania-na-2025-rok-ponownie-nic-

Przede wszystkim: przeszacowałem swoje siły przerobowe. Zmieniłem pracę ze zdalnej na stacjonarną i nie przewidziałem, że będę miał znacznie mniej czasu i chęci.

Chcę napisać te 2 opowiadanie, które miałem skończyć w tamtym roku. :white_check_mark: :x:

Nie skończyłem żadnego, za to napisałem jedno, bardzo krótkie, na trzy zdania i które wysłałem na nabór do antologii Fantazmatów. Trzeba czekać na wiadomość zwrotną, czy tekst się dostał.
Zacząłem pisać drugie opowiadanie do Kawiarenki, jednakże nie skończyłem w terminie.

Chcę napisać 12 tekstów na bloga.:x:

Szkoda gadać.

Chcę przejść 24 gry z listy zaległości. :x:

W 2025 przeszedłem 14 gier, z czego jedną dwa razy. Kilka porzuciłem w trakcie, sporo grałem w „CS2” i różne co-opy.

Chcę przeczytać minimum 24 książki. :white_check_mark:

Przeczytałem 24 książki + 11 komiksów.

W tym kolejne podejście do ƒ„O sztuce”. :x:
Jakoś nie znalazłem chęci. To kolejny rok, w którym nie udało mi się przeczytać w całości tej pozycji.

Chcę przeczytać 183 opowiadania. :x:

Przeczytałem zaledwie 33 opowiadania.

Chcę obejrzeć minimum 52 filmy. :white_check_mark:

60 na koncie.

Dokończyć „Star Trek: Enterprise”, obejrzeć „Discovery” i jak starczy mi czasu, to zabrać się za kolejny serial. :x:

„Enterprise” jest na tyle męczący, nie wiem dlaczego, że nie dałem rady przebrnąć.

Pojechać na zlot z kumplami z klanu. W tym roku wracamy do stałej miejscówki, w planach mamy zwiedzenie chociażby kompleksu Riese. :white_check_mark:

Udało się wszystko dograć i pojechałem. Świetnie jest tak wyrwać się na parę dni z szarej codzienności i zapomnieć o wszystkich problemach. Riese bardzo dobrze wspominam - kompleks zrobił na mnie ogromne wrażenie i szkoda tylko, że okupione to było niewolną pracą ludzi.

Z właścicielami tego domku blisko gór mamy na tyle dobry kontakt, że nie dość, że nam trochę spuścili z ceny, to jeszcze jacuzzi mieliśmy całkowicie za darmo. Powiem tylko tyle, że nigdy nie widziałem tylu nagich męskich tyłków naraz. xD

I jak się uda z urlopem, to w lato chciałbym pojechać do rodziny nad morzem. :white_check_mark:

Najlepsze wakacje w życiu. Pojechałem z dziewczyną, którą poznałem dzięki Hejto. Pokazałem jej wszystkie moje ulubione miejsca i po prostu świetnie się bawiliśmy przez ten tydzień.

Napisać pracę licencjacką i zdać ostatni rok studiów. :white_check_mark:

Z ogromnym trudem, ale napisałem. Prokrastynacja i perfekcjonizm bardzo przeszkadzały. Zawaliłem wszystkie możliwe terminy. Pierwszy rozdział wysłałem na ostateczny ostateczny, a pozostałe dwa zacząłem pisać na dwa tygodnie przed ostatecznym ostatecznym terminem. xD Ale napisałem! Nie jestem do końca zadowolony z jakości pracy dyplomowej, ale to w pełni moja wina, że tak długo odkładałem zabranie się za pisanie. Mam wykształcenie wyższe. : )

Zejść do wagi 80 kg. :x:
Dzisiaj rano się zważyłem i brakuje mi jeszcze 6 kilogramów. :' )

Osiągnąć średnią kroków 9k. :x:

W połowie roku musiałem zmienić telefon i na nowym... nie było krokomierza. A przynajmniej tak myślałem jeszcze do niedawna, ponieważ zupełnym przypadkiem odkryłem, że owszem, nie ma dedykowanej aplikacji do tego, ale jest widżet. xD
Niemniej na pewno nie osiągnąłem tej średniej. Raz, że nie mam już psa, z którym chodziłem na naprawdę długie spacery, dwa, z reguły siedziałem w domu. Jasne, codzienne chodzenie do biura i z powrotem plus jakieś zakupy sprawiały, że robiłem dziennie z 7k kroków, ale to wciąż nie jest 9k.

W końcu kupić rower. :white_check_mark:

Kupiłem - jest piękny, lekki i w ogóle cudowny. Przynajmniej dla mnie, bo to wiadomo, wciąż budżetowa półka cenowa, ale jestem okropecznie zadowolony.
Mniej byłem zadowolony z jazdy po górzystym terenie. Albo się męczyłem, wjeżdżając pod górkę, albo musiałem ciągle hamować, zjeżdżając z górki. Wychowałem się na płaskim terenie i zdecydowanie wolę jeździć po płaskim. No ale dało mi to do myślenia, że w takim otoczeniu rower elektryczny to zdecydowany must have, w szczególności dla starszych osób, co uwzględniłem w mojej pracy licencjackiej.

Wykazać się w nowej pracy, żeby przedłużyli mi umowę po okresie próbnym. :x:

Dyrektor był zadowolony z mojej pracy, ale od przyjęcia mnie do pracy (listopad 2024) do rozpoczęcia jej (luty 2025) sporo się pozmieniało w tej firmie i po dwóch miesiącach okresu próbnego otrzymałem informację, że nie przedłużą ze mną umowy, ponieważ nie ma pracy dla dwóch osób. A szkoda, ponieważ moja ówczesna bezpośrednia przełożona jest osobą o ogromnym doświadczeniu i wiele bym się od niej nauczył.

Na tydzień przed końcem mojego okresu próbnego poszła na L4, a ja otrzymałem propozycję przedłużenia umowy na dwa miesiące. Z braku laku zgodziłem się i... zostałem ze wszystkim praktycznie sam, ponieważ koleżanka/przełożona finalnie zrezygnowała z pracy, a ja otrzymałem kolejną propozycję przedłużenia umowy i minimalnej podwyżki (10%, gdy chciałem znacznie więcej, bo zostałbym sam na tym stanowisku).

Ogółem tak: chciałem dostać się do takiej firmy. Produkcyjna, z własnym taborem i kierowcami, no ogółem spełnienie moich zawodowych marzeń o pełnionej funkcji. Cieszyłem się na myśl, że będę pracował z kimś bardzo doświadczonym, kto będzie mnie uczył.


Jednakże podejście przełożonych do pracowników jest okropne.

Pierwszy zgrzyt pojawił się już przy podpisaniu umowy. Zobaczyłem, że pensja miała być sporo niższa niż ustalona podczas rozmowy rekrutacyjnej. „Bo dają niską podstawę, a resztę w premii uznaniowej”. Tylko że przy premii uznaniowej ktoś może uznać, że jej nie dostanę, i obudzę się z ręką w nocniku. Jestem z siebie cholernie dumny, że powiedziałem, że umawialiśmy się na coś innego i chcę, żeby umówiona kwota była na umowie. Trochę się bałem, że się rozmyślą i zostanę bez pracy (a został niecały miesiąc mojego okresu wypowiedzenia z poprzedniej), ale na szczęście się zgodzili. I miałem, k⁎⁎wa, dobre przeczucie.

Dowiedziałem się od jednego znajomego, że jak poszedł na półtoramiesięczne zwolnienie lekarskie z powodu rozwalonego kolana, to premii nie dostał przez następny rok. Nie należę do chorowitych osób i nie wykorzystuję L4 do wypoczynku, ale nie podoba mi się takie podejście do pracowników.

Prawdopodobnie przez to, że postawiłem na swoim, także nie dostałem ani razu premii. Nie, przepraszam, raz dostałem, ale takie śmieszne pieniądze, że poczułem się, jakby ktoś mi napluł w twarz. Żeby nie było, że jestem roszczeniowy - premię traktuję jako miły bonus, a też nie miałem wyjaśnione, co mam dokładnie zrobić, żeby taką otrzymać, więc nie mam pretensji, że jej nie otrzymywałem.

No ale mniejsza z tym, bo trochę mi się ulało, gdy przypomniałem sobie o różnych sytuacjach, które wolę jednak zachować dla siebie.

Nie byłem gotowy na objęcie samodzielnego stanowiska i nie wytrzymałem presji z różnych stron. Popełniałem sporo błędów przy planowaniu. Co prawda czasem pomagał mi kolega, który wcześniej pomagał także mojej koleżance, jednakże w firmie, z moim mikrym doświadczeniem zawodowym i wiedzą, byłem główną osobą, która zna się na logistyce. Naciski ze strony klientów, którzy oczekiwali dostawy towaru w terminie, i naciski ze strony handlowców, obsługujących tych klientów, problemy produkcyjne, na które nie miałem wpływu, problemy z zaopatrzeniem, na które również nie miałem wpływu i jeszcze inne czynniki - wszystko to koncentrowało się u mnie i finalnie moja głowa nie wytrzymała. Doszło do tego, że zdarzało mi się płakać w toalecie, ponieważ sobie nie radziłem.

Dziewczyna zasugerowała mi, żebym poszedł do psychiatry i cóż, zdiagnozowano u mnie depresję. I patrząc po objawach, choruję na nią od przynajmniej dziesięciu lat, tylko wcześniej jakoś nie pomyślałem o tym, że powinienem udać się do specjalisty. Dostałem psychotropy, które jako tako mi pomagają, i jestem już trzeci miesiąc na zwolnieniu lekarskim. Próbuję jakoś dojść do siebie - nie jest łatwo, skoro tak długi czas męczyłem się z tym wszystkim, nie tylko z pracą, ale także z kompleksami i różnymi innymi problemami z podejściem do wielu spraw.

Przestać obgryzać paznokcie i zdrapywać skórki. :x:

Objaw stresu, a ogółem bardzo często się stresuję.

Regularnie ćwiczyć jogę i jak wyrobię nawyk ćwiczenia w domu, to chciałbym zapisać się na zajęcia. :x:

Nie mam wytłumaczenia. xD Miałem wszystko, i wolne wieczory, i matę, i materiały na YouTube, ale zabrakło samozaparcia.

Ogólnie rzecz biorąc: to był dobry rok. Jasne, z pracą mi się nie udało. Jasne, psychika szoruje po dnie i często budzę się bez chęci do życia. Ale jednak wstaję i staram się coś robić. Nie zawsze mi się to udaje, jednakże nie potrafię się ot tak poddać.

Poznałem wspaniałą dziewczynę. To już mój trzeci związek w życiu, jednak nigdy nie sądziłem, że mogę się w kimś tak mocno zakochać. To oczywiście sama zasługa tej dziewczyny, przy której czuję się fenomenalnie i swobodnie. Często rozbawia mnie do łez. Nie czuję się, żebym jej przeszkadzał. Spotykam się z wyrozumiałością. Sam stałem się o wiele spokojniejszym i bardziej wyrozumiałym człowiekiem. Nie będę jej tu bardziej słodził, ponieważ pewnie przeczyta te słowa. Poza tym bardzo dobrze wie, jaką jest świetną osobą.

Poznałem nowych ludzi, z którymi się zakolegowałem. Zakoleżankowałem się z trzema nowymi pieskami: suczką sąsiadów, o której kiedyś napisałem post, z pieskiem dziewczyny i z suczką w rodzinnym domu, która najpierw na mnie szczekała, a po dwóch godzinach wpakowała mi się do łóżka i leżała, przytulając się do mnie.


Zrozumiałem, że jestem fajnym człowiekiem, który ma sporo do zaoferowania, ale który po prostu potrzebuje w swoim towarzystwie odpowiednich ludzi, żeby rozkwitnąć. Nie chcę demonizować swojej byłej dziewczyny, która również jest dobrą osobą, ale nie pasowaliśmy do siebie i rzadko kiedy czułem się przy niej dobrze. Chociażby prozaiczna sprawa, jak podobne poczucie humoru - wcześniej żartując czułem się jak debil, a obecnie odnoszę wrażenie, że mógłbym zrobić karierę w standupie. xD

Zaczynam rozumieć swoje potrzeby. Coraz bardziej doceniam swoje dobre strony i staram się dalej pracować nad słabymi. Powoli, swoim tempem, ale do przodu.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fanatyk

w Muzyka

15piorunów

Najbardziej w lubię koncerty tych zespołów. Im wcześniej wypatrzysz perełkę, tym lepsza atmosfera, bardziej spontaniczna. Kameralna impreza, zespół ledwo się mieści na scenie, a przed sceną 10 osób, a w całym klubie 40. Przy zabawie pod sceną błyskawicznie "poznajesz" jednorazowych koncertowych znajomych i skaczecie razem, odbijacie się od siebie te 40 minut (bo tyle zwykle dostają supporty i malutkie zespoły) i ta zabawa jest unikalna, właśnie przy tym zespole, i nigdy więcej się nie powtórzy, bo nigdy już nie będzie w tej samej konfiguracji, z tymi samymi ludźmi. A wrażenia ze sceny? Perełki dają czadu, często technicznie bardzo dobrze.

W ubiegłym roku miałem przyjemność być na takim koncercie zespołu Pretensje. W całym klubie dwie osoby z ich koszulką, w tym ja, a druga to chyba osoba z ich ekipy :D. Chłopaki podczas próby generalnej zagrali po kawałku kilka swoich utworów i kurde, brzmią jak z płyty. Zagrali pół piosenki i zatrzymują grę, i mówią do dźwiękowca, że odsłuch nie działa i kompletnie się nie słyszą XD

Ten koncert był ciekawy również dlatego, bo gitarzysta-wokalista zamieniał się na kilka piosenek z perkusistą, który również zaprezentował umiejętności gitarowo-wokalne (a dotychczasowy frontman walił po garach jakby jutra miało nie być). Jest to coś unikatowego i robi też pewien klimat. Wiem że chłopaki jeszcze eksperymentują, tych zamianek było więcej przy piosenkach z pierwszego albumu (po czym się zorientowałem że oni rzeczywiście tak nagrywali te piosenki), ale zdecydowanie pierwotna formacja jest ich docelową - po prostu tak brzmią najlepiej, choć spora część ich hitów jest z perkusistą na wokalu. Etatowy frontman ma jeszcze swój solowy projekt (chłopak ma chyba w ogóle studio w domu) z piosenką odtworzoną 800k razy na Spotify, którą również zagrali. Fajnie.

Świetnie jest potem obserwować rozwój takiego zespołu, jak frontman uczy się kontaktu z publicznością, jak zmienia się atmosfera pod sceną, jak całe wydarzenie robi się co raz bardziej profesjonalne. Następnie jest ten moment w którym możesz powiedzieć najnowszym fanom "pamiętam jak na ten zespół przychodziło 20 osób a bilet kosztował 10zł".

Czy takie koncerty są lepsze od wielkich gwiazd? Nie. Czy są gorsze? Nie! Są inne, mają zupełnie inny klimat, bardziej improwizowany. Ilość ludzi również wpływa na to.

(oczywiście zdjęcia nie moje)

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Hydepark

81piorunów

Mam wrażenie ,że im ładniejsze święta w Internecie tym gorsze w realu.

Fenomen1piorunów

@Pleban jo, jeszcze w tym roku jest wylew zdjęć generowanych przez AI wiec nawet ci co zazwyczaj się spuszczali żeby sie popisać czymś na święta, w tym roku wstawiali (u mnie przynajmniej) odpicowane/generowane fotki z nadzieją ze ktoś to łyknie xD ciekawe czasy nadciągają

Pokaż więcej komentarzy (10)

Fenomen

w Hydepark

1piorunów

Większość idei, w które wierzę, nie mają obecnie żadnego zastosowania w praktyce w tym głupim społeczeństwie, a jeszcze niedawno była iskierka nadziei. Nawet głupio mi się do nich przyznać, żeby nie zostać zaszufladkowanym. Nazwanym jakimś braunistą, konfederatą, pisowcem czy c⁎⁎j wie kim.

XXI wiek w polityce to upartyjnienie, kult influencerów internetowych i patostreamerów i całkowity zanik idei i wartości. Dziś ciężko mówić o tym, że ktoś ma jakiekolwiek poglądy, ideały i czy potrafi pragmatycznie patrzeć na politykę. Jest za to tuskizm, kaczyzm, braunizm i kucyzm (w wersji Mentzenowej) i do tego masa grania na emocjach jak babie co wystrzeliły hormony xD

Polaczki sobie zrobiły k⁎⁎wa bożków z ludzi, którzy chcą tylko dopchać do koryta i czerpać korzyści z władzy xD

Korwin, choć szur i rusofil, miał cakowitą rację. Zdecydowana większość społeczeństwa to debile, a demokracja to ch⁎⁎⁎wy ustrój i dobitnie się o tym przekonacie w 2027, jak Braun zdobędzie z 15 % i wprowadzi Jaszczura do sejmu xD

Wiecie czemu takie cyrki się nie dzieją za granicą? Bo tam nie było tylu politycznych zawirowań co w Polsce i społeczeństwo dalej ma jebla na punkcie radykalizmów po tym jak przeszli nazizm, ale u nas w sumie wrzucanie społeczeństwa na rollercoaster to norma.

Braun, kamraci, ruskie trolle, antyszczepionkowcy, z drugiej strony tuskoboty z silnych razem, jeszcze z innej moherowe berety z PiSu i wanna be biznesmeni wolnoryneczkowi od Mentzena.

Jestem ideowym nacjonalistą i konserwą, ale mimo moich poglądów mam czasem ochotę powiedzieć coś w stylu: to właśnie k⁎⁎wa my, głupie Polaczki i rozbiory tego kraju nie wzięły się z d⁎⁎y, bo jedyne na co zasługujemy jako naród to złapanie nas za pysk i bycie pod batem oby litościwego Pana.

Najlepsze co spotkało w ostatnich 150-200 latach ten naród, a raczej jego część (północno-zachodnią), to bycie pod Panowaniem Cesarza Niemieckiego i mówię to jako wręcz germanofob, ale taka jest k⁎⁎wa prawda xD

Jestem tak k⁎⁎wa rozczarowany tym wszystkim co się tu odpierdala, że przestałem się interesować polityką (mam 29 lat), która przez ostatnie lata się dość mocno interesowałem, bo absoltunie każdy mnie zawiódł, ale to jest jeszcze c⁎⁎j, bo zawiedli to mnie najbardziej ludzie, zwykli obywatele tacy jak ja. Co jest z wami, ehh.

Osobistość0piorunów

@Lopez_ Chleba i igrzysk chciało pewne społeczeństwo, nasze chyba wolało wódkę i chleb, ale zmiany ustrojowe poprawiły nasz status, potem weszło 500+ i już to mają. Więc na nudę trzeba igrzysk, a że społeczeństwo nasze lubi brać sprawy w swoje ręce w kwestii rozrywki, to zorganizowali sobie sami swoje obozy i tak to obecnie wygląda.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Osobistość

w Hydepark

44piorunów

Wczoraj podczas rozmowy z siostrą i żoną został poruszony temat pracy kierowcy ciężarówek i jakoś tak zeszło na temat pracy na morzu. Mówię, że na hejto.pl jest taki użytkownik @bartek555, który pływa po morzach i oceanach właśnie, że często relacjonuje swoją pracę i wyprawy, je dużo twarogu, buduje dom itd.

Następnie dialog wyglądał tak:
- Na czym? Hejto?
- Tak, Hejto peel
- To jakiś portal do hejtowania?

No i zacząłem tłumaczyć, że to nie portal do hejtowania, że jest tutaj bardzo sympatycznie, a nazwa wywodzi się od takiego Tomka.

Trochę słabo, że sama nazwa tego portalu budzi od razu takie skojarzenie. Dlatego uprzejmie proszę administrację @hejto o rozważenie ustawienia domeny "hej.to" jako głównej i delikatnej zmiany w logo, która oddzieli wizualnie "hej" od "to".

Nawet, jak w rozmowie by się mówiło o tym portalu, to powiedzenie "hej kropka to" brzmi zdecydowanie inaczej niż samo "hejto". No i łatwiej wytłumaczyć, że nazwa nawiązuje do przywitania "Hej!" niż do Tomasza Hajto.

Gruba ryba6piorunów

Wy chcecie by zmienić nazwę na mniej agresywną.

Ja chcę by przywrócono oryginalne logo.

Nie jesteśmy tacy sami.

Specjalista1piorunów

@Klockobar pomysł z kropką ciekawy, ale zapytam też: czy koniecznie chcemy tutaj użytkowników, którzy nie słuchają ze zrozumieniem i są negatywnie nastawieni do czegoś, czego nawet nie znają?

Tak jak jest teraz, jest dobrze ;) a za ulicą przyjdą tematy ulicy i zachowania ulicy

Pokaż więcej komentarzy (15)

Fanatyk

w Hydepark

15piorunów

1. Zrobiłem dziś już wszystko, co miałem zrobić, więc mogę leżeć i pachnieć (pachnieć, nie śmierdzieć, bo się umyłem). Spaniała sprawa.

2. Ależ zimna woda w kranie jest zimna. Wiem, że ogólnie w zimie jest zimniejsza niż w lecie, ale dziś to mi usta przeszyła mrozem przy myciu zębów jakbym całego loda zjadł naraz. Lodowatość!

3. W domu rodzinnym to spałem na luzie 9h, raz nawet przeciągnąłem do 12h z siku po drodze, co jest dla mnie rekordem życia, a dziś? Położyłem się po północy, by się obudzić o... 05.48. Pozdro. Plecy już wiedzą, że normalne łóżko jest po to, by z niego wstawać do tyry. Nie pozdrawiam.

Fenomen

w Hydepark

3piorunów

Obejrzę sobie w tym roku opowieść wigilijną. Zawsze ten film wzbudzał we mnie jakieś poczucie refleksji. Obawiam się, że tym razem tego nie zrobi. A ja sam czuję się, że kończę powoli jak taki Scrooge. Nie pamiętam bym kiedykolwiek w życiu był tak wypłukany z miłości, empatii i ciepła jak dziś. W sumie c⁎⁎j wie dlaczego. Zawsze byłem dobrym człowiekiem. Dalej za takiego uchodzę, ale się takim nie czuję. Nawet te święta mi nie robią. A rok do roku jednak czułem, że podczas nich realnie odpoczywam i czuję lekką nostalgię i choćby minimalny klimat.

Pokaż więcej komentarzy (2)