Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

vredoGURU

Dołączył/a:

  • 660 wpisów
  • 26896 komentarzy
  • 2 obserwujących

Fenomen

w Hydepark

10piorunów

Nudzi mi sie. Mam w pracy telefon służbowy, jakis gość co to pracował przedemną podawał go wszedzie przy różnych okazjach jako swój. Dziś dostałem sms z przychodni, gdzie sie leczy; odwołać mu tą wizytę, czy nie? Sam pracuje do 17, to mam.czas do 16:30 A żeby było bardziej profesjonalnie, to poniżej ankieta:

odwołać gościowi wizytę u lekarza?

  • tak31%
  • nie38%
  • wyjdziesz za mnie?9%
  • sprawdzam, nie umiem sie bawić22%

308 głosów

GURU4piorunów

@Hjuman Umów go do ginekologa

Osobistość25piorunów

Nie do końca wiem co sam bym zrobił w takiej sytuacji, bo wkurza mnie takie podawanie służbowych maili i telefonów jako prywatnych. Ale nie zaczynałbym od odwoływania komuś wizyty. Pewnie poszedł bym do kadr z prośba żeby skontaktowali się z byłym pracownikiem i wytłumaczyli mu sprawę. Potem pewnie bym odczekał kilka tygodni, a potem bym zaczął być złośliwy, tym bardziej im więcej by było takich wiadomości czy telefonów. Możliwe że po którymś razie bym mu taką wizytę odwołał.

Pokaż więcej komentarzy (26)

Fanatyk

w Hydepark

144piorunów

Szybko poszło.

I za⁎⁎⁎⁎ście.

Gruba ryba8piorunów

Tu miał być komentarz, ale złamałby regulamin hejto.

Kompan2piorunów

W Bytowie 16 lipca 3 Ukraińców skatowało mężczyznę który po kilku dniach zmarł od obrażeń .

I jego kobieta też została pobita ale wy widzicie tylko krzywdę Ukraińców ….

Pokaż więcej komentarzy (28)

Fenomen

w Hydepark

56piorunów

Na dziś śmieszny piesek, pliszka z obiadem i dziwny brubel drący dzioba.

Gruba ryba3piorunów

@Brickstone mam takie boisko otoczone polami w okolicy i czasem sobie biegam sprinty. Ostatnio wyleciał mi zając dokładnie jak startowałem i biegł równolegle do mnie, więc mieliśmy mały wyścig. J⁎⁎⁎ny odstawił mnie w dwie sekundy na pół boiska xD

Pokaż więcej komentarzy (5)

GURU

w Hydepark

64piorunów

Trump ogłasza, że będzie ubiegał się o czwartą kadencję podczas wczorajszej Kolacji Korespondentów Białego Domu.

1. Trump uznaje, że wygrał wybory 3 razy ale za 3 razem go oszukano, dlatego 4 kadencja.

2. Cześć osób odebrała to jako żart, natomiast otoczenie Trumpa pracuje od wielu miesięcy nad prawnymi aspektami takiego rozwiązania.

3. Trump był już 45 Prezydentem USA, aktualnie jest 47.

4. Trump coraz częściej podkreśla, że będzie się ubiegał o ten urząd, mimo, że przepisy wprost mu na to nie pozwalają. Ale trzeba pamiętać, że USA to kraj casusów prawnych.

Lider23piorunów

@alaMAkota

2. Cześć osób odebrała to jako żart, natomiast otoczenie Trumpa pracuje od wielu miesięcy nad prawnymi aspektami takiego rozwiązania.

To jak z pisiorami u nas- połowa tych odklejonych rzeczy jakie gadają brzmi jak żart, a ich środowisko robi w międzyczasie z tego dogmat i dokleja teorię spiskową, którą boty potem będą mielić wszędzie przez lata, aż sprana hołota w to uwierzy.

Fenomen5piorunów

Widziałem komentarz, że prawo zabrania "wybrania" na prezydenta więcej niż 2 razy, nie startowania XD

Pokaż więcej komentarzy (7)

Zawodowiec

w Wiadomości Świat

14piorunów

tego całkowicie popierdoliło do reszty

https://trumpaccounts.gov/

a czy wy już założyliście książeczkę oszczędnościową Trump Konto swoim dzieciom?

GURU11piorunów

@Marsjamin Trzeba być jebniętym żeby swojemu dziecku zakładać książeczkę oszczędnościową u pedofila

Pokaż więcej komentarzy (4)

GURU

w Jedzenie

49piorunów

Kurki w sosie śmietankowo-czosnkowym, dla treści dodana obsmażona perliczka, wymieszana z kurkami przed podaniem.

Jezu, ten zapach....

Wyszło lekko słodkawe, następnym razem żona spróbuje dać fety.

Kosmonauta3piorunów

Myślałem, że kruki spożywasz.

Specjalista2piorunów

Ja bym na to sypnął parmegiano regiano :slightly_smiling_face:

Pokaż więcej komentarzy (9)

GURU

w Hydepark

13piorunów

Xdddd

3 kawalki drewna 2 srobki i cyk stelazyk na kamerke, c⁎⁎j ze zaslania ekran i ze ta kamerka ma uchwyt co bez problemu pozwolilby na przymocowanie ww kamerki, japa lewaku hitler gral na takim samym setupie.

A was d⁎⁎a boli bo wiadomka ze krul by was roz⁎⁎⁎⁎⁎olil na dusciku rush b 10 razy w terro.

GURU1piorunów

@ErwinoRommelo Ja k⁎⁎wa ledwo w jelenie trafiam w Deer Hunter 2005, trzeba mierzyć siły na zamiary. Dlatego ty młody, jesteś celowniczym w panterce :*

Łap st00pkie :foot: ❤️

hasztag

GURU5piorunów

@ErwinoRommelo Przecież dziad się uśpi jak będzie kampił ze snajperką xd

Mi też się zdarzyło kiedyś po pijaku w jakiejś grze zasnąć po pijaku - wtedy był jeszcze Team Speak a nie jakieś discordy pedalskie. Śmiechom nie było końca xd

Pokaż więcej komentarzy (6)

GURU

w Kawa

10piorunów

koniec. zero litości. nie po to człowiek jakiś taki z ciemną skórą zrywa te nasiona, żeby nasza polska patriotyczna mysza żarła. nie można pozwolić na antysocjalistyczną prowokację! kawa świadectwem jedności pomiędzy narodami! rasami! gatunkami! eee

kosmitami?

Lider3piorunów

@skorpion podsumowując: kawa zabija? ( ͡~ ͜ʖ ͡°)

Gruba ryba3piorunów

@skorpion czy ta mysz się zwabiła kawałkiem haszyszu z twojego haszyszowego podjazdu? Nawet widać skąd zrywany i tzw. Pothole

Pokaż więcej komentarzy (11)

Lider

w Hydepark

36piorunów

Chyba jakiś się wkradł. Za każdym razem jak oddaję głos w ankiecie to pojawia się, że już głosowałem. Tak jakby system dwa razy chciał to zrobić.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Fanatyk

w Hydepark

70piorunów

Zawsze zastanawiałam się jak to jest spędzić dzieciństwo na wielkim blokowisku, z sebixami na ławeczce, ogromnymi przestrzeniami między wysokimi blokami i masą zieleni. U mnie było trochę inaczej.

Podwórko

Mieszkałam we Wrocławiu na Ołbinie, gdzie królowały stare kamienice, podwórza nie były urodziwe, zazwyczaj z małą ilością zieleni, w latach 80-90 nie było jeszcze ładnych placów zabaw, ale mame mogła kontrolować z okna co robią jej pociechy i w razie czego rzucić picie albo piłkę, a potem wrócić do oglądania Mody na sukces i mieszania bigosu.
Mój blok wybudowany został w latach 80, wkomponowany w sąsiednie kamienice był najnowszym na tym podwórku.
Podwórko miało kształt litery U, ja mieszkałam na jego środku. Dzieliliśmy się na 3 mniejsze podwórka, każde nazywaliśmy kolorem na który niegdyś pomalowane były drabinki na placach zabaw: Zielone, Niebieskie i moje, Czerwone. Moje było największe i najbogatsze w sprzęty do tracenia zębów, więc zazwyczaj schodziły się do nas dzieciaki z sąsiedztwa.
Podwórze miało taki kształt, ponieważ na środku znajdowała się duża piekarnia 'Sobótka', odgrodzona wysokim płotem, gdzie później powstała jedna z pierwszych Biedronek w mieście.
Oczywiście zieleni nie było zbyt wiele, trochę smutnej trawy, parę młodych wtedy jeszcze drzew, poza tym ziemne klepisko, gdzieniegdzie beton i tajemne napisy na ścianach (długo głowiłam się nad tym co oznaczało hasło WAL KONIA widoczne z mojego okna).

Podwórkowe legendy

Pewnie każde takie miejsce miało swoje, ja wspomnę tylko o dwóch bo pamięć już nie ta.

Nawiedzona piwnica: z jakiegoś powodu dzieciaki lubią się trochę bać a przed snem płakać z powodu potwora pod łóżkiem. O jednej z kamienic krążyła legenda, że w jej piwnicy powiesił się jakiś ziomek. Miejsce w którym ktoś odebrał sobie życie, ma dla dzieciaków +100% statsów do grozy i 200% szans, że są tam duchy. Piwnica rzeczonej kamienicy, tak jak zresztą wszystkie na tym podwórku, miała swoje wyjście zaraz obok Czerwonego placu zabaw. Był to obskurny zaszczany kąt, ze schodkami w dół i skrzypiącymi drzwiami, za którymi szedł długi, nie ładniejszy korytarz bez oświetlenia, który kończył się piwnicami. Większość dzieciaków mieszkających w tej bramie, wychodziła na podwórko naokoło, aby nie narażać się na ducha samobójcy. Po czym wszyscy radośnie siadaliśmy na tych schodkach i straszylismy się nawzajem.
Oczywiście lubiliśmy grać w prawda-czy-wyzwanie z czego najpopularniejszym wyzwaniem było wejść do tej piwnicy, po czym delikwent był zatrzaskiwany w środku, dopóki jakiś wściekły rodzic nie zaczynał drzeć się z okien aby zamknął zaryczaną jadaczkę. Potem szedł do domu naskarżyć, a reszta ulatniała się. Następnego dnia znowu była sztama.

Krzysiu Wariat: na samiuśkim końcu podwórek mieszkał sobie Krzysiu z bratem i ojcem alkoholikiem. Krzysiu miał koło 20-30 lat i nierówno pod sufitem. Ploty krążyły o nim niesamowite, co się u nich w domu wyrabia. Prawda, byliśmy wrednymi, znudzonymi szczylami i granie w gałę i zamykanie się w piwnicy samobójcy czasem nam nie starczało.
K. lubił się na wszystkich drzeć bez powodu i miał swoje dziwactwa, które niesamowicie nas śmieszyły. Bywały dni, gdy szczytem naszych ambicji bywało wołanie pod jego oknami 'Krzysiu Wariat' i uciekanie gdzie pieprz rośnie, nierzadko spowalniając się nawzajem, aby kolega trafił w ręce Krzysia.
K. Uwielbiał tą grę, wybiegał wtedy wściekły z domu (nie miał daleko bo mieszkał na parterze) i gonił nas miotając przekleństwa.
Któregoś dnia dostarczył nam niecodziennych emocji wyskakując na nas z grabiani. Gdyby ktoś mi wtedy mierzył czas, mógłby paść rekord w dziecięcej kategorii sprintu.

Aktywności

Niestety nie dane nam było brainrotować się w tamtych czasach na tiktoku, więc musieliśmy być bardziej kreatywni. Ale już wtedy byliśmy gender fluid I każdy z nas skakał w gumę, aby potem grać w nogę z bramkami tworzonymi przez trzepak oraz drzewo i smutny kamień (tam czasem trudno było ocenić czy był gol). Każdy z nas plotkował co tam się wydarzyło w ostatnim odcinku telenoweli, a kiedy były mistrzostwa, lataliśmy z szalikami losowych zespołów piłkarskich (bo nie było wyboru, brało się co było). Nikt nie mówił że coś jest babskie albo chłopskie, taki fajny mieliśmy team.
Byłam jedną z niewielu osób, które miały piłkę do nogi, pamiętam ją do dziś jak bardzo na koniec była zajechana przez niezliczone mecze juniorów.

Jedną z moich ulubionych zabaw, była zabawa w wojnę. Byliśmy podzieleni terytorialnie na Czerwonych, Zielonych i Niebieskich. Przemykaliśmy po podwórku krzakami, piwnicami I bramami, zastawialiśmy na siebie pułapki i latał nie jeden kamień. Celne trafienia zwykle kończyły się rykiem i wizytą rodzica poszkodowanego na polu bitwy. Wtedy grzecznie udawalismy, że całkowitą uwagę poświęcamy szczepionym tramwajom w trawie albo kopaniu dołów w piaskownicy.

Z bardziej popularnych dziecięcych zabaw z tamtego okresu było dzwonienie do kogoś domofonem i uciekanie, albo co odważniejsi wdawali się w durnowatą dyskusję z ofiarą. Odkryłam wtedy, że aby wejść do zamkniętej bramy, zazwyczaj wystarczy zadzwonić pod losowy numer i powiedzieć 'cześć, to ja' albo proste 'otwórz'.

Atrakcje

Na podwórku był mały sklepik, gdzie lokalne żule zaopatrywały się w napoje wyskokowe a my w oranżadę z kaucjonowanej butelki. Były też gumy kulki i star czipsy do uzupełniania kalorii po bieganiu z patykami z gównem.
Ponadto w sklepiku tym była maszyna go gier, gdzie wrzucało się ciężko wyciągnięte od rodziców monety i patrzyło jak ustawiają się w rządku cytryna, jabłko, truskawka i śliwka, co znaczyło zniszczenie naszych dziecięcych marzeń o dołączeniu do klasy średniej.

Mieliśmy jeden kosz do gry, niestety parę metrów od niego był ulubiony murek lokalnej partii koneserów taniego wina, więc raczej trzymaliśmy się od niego z daleka.

Lokalsi

Nie mówię, że teraz tego nie ma, ale lata 80-90 były obfite w rozmaite patologie i mocno zakrapiane trunkami, bo ciężko było o sensowniejsze zajęcia.
Była taka jedna grupa, składająca się głównie z młodych facetów z zaprawionymi mordami. Wielogodzinne wystawanie na murku o po bramach czasem robiło się monotonne więc wyprawiali fajerszoły dla znudzonych mieszkańców.
Nie pamiętam ile razy to odwalili ale kilka będzie. Wieczorem, po zmroku, najpewniej z użyciem benzyny, rozpalali ogień w otwartym kontenerze na śmieci. Jarało się jak marzenie, spokojnie potrafiło sięgać mojego 4 piętra i dosięgać pobliskie drzewa. Wtedy, za dzieciaka, było to dla mnie widowisko nie z tej ziemi, sam wjazd straży pożarnej i ugaszenie tego było czadowe. Teraz myślę, ty debilu jeden z drugim, dobrze żeście nas wszystkich nie pozabijali.

Nie zawsze na podwórku było co robić, najczęściej latem w godzinach porannych były pustki bo sporo dzieciaków było na koloniach lub innych wyjazdach.
Jako, że potrafiłam być stara już za młodu, to w takie nudne dni stawiałam fotel przy oknie, kocyk na parapet i wysiadywalam godzinami w tym oknie, obserwując przechodzących ludzi, latające ptaszki oraz objadając się czereśniami i słuchając w radiu Rikiego Martina i krasza Tarkana.

Obecnie to podwórko nie przypomina swoich lat świetności. Po demograficznym boomie dzieciaków było coraz mniej, a nieliczni rodzice z tego podwórka już nie byli tacy chętni na puszczanie dzieciaków samopas. Mój świrnięty sąsiad zaczął obsadzać wszystko co tylko się da, usunął barierki, z piaskownicy zrobił olbrzymią donicę, całe Czerwone zostało ogrodzone płotem i tak sobie stoi i ładnie wygląda, bo funkcji już żadnej innej nie ma, nawet ławki zniknęły, aby przypadkiem ktoś nie przyszedł skorzystać. Może i nie brzmi to tak strasznie, ale znam typa i jego motywacje, dlatego heheszkuję z jego działań na rzecz wyplewienia dzieciaków i innych z JEGO podwórka.

I tak to było, na pewno cieszę się, że mnie puszczano codziennie samopas na podwórko, zamiast być ciąganą przez rodziców po zajęciach dodatkowych. Było fajnie.

Gruba ryba1piorunów

@Shivaa przyznaj się, że Tarkan dalej jest Twoim crush ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Gruba ryba3piorunów

za gówniarza pamiętam że właśnie trójkąt i ołbin (u nas znane jako "jedności", ale to drugi trójkąt razem z nowowiejską i wyszyńskiego) miały patusiarską renomę, i mówię to jako mieszkaniec sebiksowego nowego dworu.

Pokaż więcej komentarzy (38)