Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

bishopFenomen

Dołączył/a:

  • 143 wpisów
  • 2098 komentarzy
  • 4 obserwujących

Fanatyk

w Hydepark

70piorunów

Zawsze zastanawiałam się jak to jest spędzić dzieciństwo na wielkim blokowisku, z sebixami na ławeczce, ogromnymi przestrzeniami między wysokimi blokami i masą zieleni. U mnie było trochę inaczej.

Podwórko

Mieszkałam we Wrocławiu na Ołbinie, gdzie królowały stare kamienice, podwórza nie były urodziwe, zazwyczaj z małą ilością zieleni, w latach 80-90 nie było jeszcze ładnych placów zabaw, ale mame mogła kontrolować z okna co robią jej pociechy i w razie czego rzucić picie albo piłkę, a potem wrócić do oglądania Mody na sukces i mieszania bigosu.
Mój blok wybudowany został w latach 80, wkomponowany w sąsiednie kamienice był najnowszym na tym podwórku.
Podwórko miało kształt litery U, ja mieszkałam na jego środku. Dzieliliśmy się na 3 mniejsze podwórka, każde nazywaliśmy kolorem na który niegdyś pomalowane były drabinki na placach zabaw: Zielone, Niebieskie i moje, Czerwone. Moje było największe i najbogatsze w sprzęty do tracenia zębów, więc zazwyczaj schodziły się do nas dzieciaki z sąsiedztwa.
Podwórze miało taki kształt, ponieważ na środku znajdowała się duża piekarnia 'Sobótka', odgrodzona wysokim płotem, gdzie później powstała jedna z pierwszych Biedronek w mieście.
Oczywiście zieleni nie było zbyt wiele, trochę smutnej trawy, parę młodych wtedy jeszcze drzew, poza tym ziemne klepisko, gdzieniegdzie beton i tajemne napisy na ścianach (długo głowiłam się nad tym co oznaczało hasło WAL KONIA widoczne z mojego okna).

Podwórkowe legendy

Pewnie każde takie miejsce miało swoje, ja wspomnę tylko o dwóch bo pamięć już nie ta.

Nawiedzona piwnica: z jakiegoś powodu dzieciaki lubią się trochę bać a przed snem płakać z powodu potwora pod łóżkiem. O jednej z kamienic krążyła legenda, że w jej piwnicy powiesił się jakiś ziomek. Miejsce w którym ktoś odebrał sobie życie, ma dla dzieciaków +100% statsów do grozy i 200% szans, że są tam duchy. Piwnica rzeczonej kamienicy, tak jak zresztą wszystkie na tym podwórku, miała swoje wyjście zaraz obok Czerwonego placu zabaw. Był to obskurny zaszczany kąt, ze schodkami w dół i skrzypiącymi drzwiami, za którymi szedł długi, nie ładniejszy korytarz bez oświetlenia, który kończył się piwnicami. Większość dzieciaków mieszkających w tej bramie, wychodziła na podwórko naokoło, aby nie narażać się na ducha samobójcy. Po czym wszyscy radośnie siadaliśmy na tych schodkach i straszylismy się nawzajem.
Oczywiście lubiliśmy grać w prawda-czy-wyzwanie z czego najpopularniejszym wyzwaniem było wejść do tej piwnicy, po czym delikwent był zatrzaskiwany w środku, dopóki jakiś wściekły rodzic nie zaczynał drzeć się z okien aby zamknął zaryczaną jadaczkę. Potem szedł do domu naskarżyć, a reszta ulatniała się. Następnego dnia znowu była sztama.

Krzysiu Wariat: na samiuśkim końcu podwórek mieszkał sobie Krzysiu z bratem i ojcem alkoholikiem. Krzysiu miał koło 20-30 lat i nierówno pod sufitem. Ploty krążyły o nim niesamowite, co się u nich w domu wyrabia. Prawda, byliśmy wrednymi, znudzonymi szczylami i granie w gałę i zamykanie się w piwnicy samobójcy czasem nam nie starczało.
K. lubił się na wszystkich drzeć bez powodu i miał swoje dziwactwa, które niesamowicie nas śmieszyły. Bywały dni, gdy szczytem naszych ambicji bywało wołanie pod jego oknami 'Krzysiu Wariat' i uciekanie gdzie pieprz rośnie, nierzadko spowalniając się nawzajem, aby kolega trafił w ręce Krzysia.
K. Uwielbiał tą grę, wybiegał wtedy wściekły z domu (nie miał daleko bo mieszkał na parterze) i gonił nas miotając przekleństwa.
Któregoś dnia dostarczył nam niecodziennych emocji wyskakując na nas z grabiani. Gdyby ktoś mi wtedy mierzył czas, mógłby paść rekord w dziecięcej kategorii sprintu.

Aktywności

Niestety nie dane nam było brainrotować się w tamtych czasach na tiktoku, więc musieliśmy być bardziej kreatywni. Ale już wtedy byliśmy gender fluid I każdy z nas skakał w gumę, aby potem grać w nogę z bramkami tworzonymi przez trzepak oraz drzewo i smutny kamień (tam czasem trudno było ocenić czy był gol). Każdy z nas plotkował co tam się wydarzyło w ostatnim odcinku telenoweli, a kiedy były mistrzostwa, lataliśmy z szalikami losowych zespołów piłkarskich (bo nie było wyboru, brało się co było). Nikt nie mówił że coś jest babskie albo chłopskie, taki fajny mieliśmy team.
Byłam jedną z niewielu osób, które miały piłkę do nogi, pamiętam ją do dziś jak bardzo na koniec była zajechana przez niezliczone mecze juniorów.

Jedną z moich ulubionych zabaw, była zabawa w wojnę. Byliśmy podzieleni terytorialnie na Czerwonych, Zielonych i Niebieskich. Przemykaliśmy po podwórku krzakami, piwnicami I bramami, zastawialiśmy na siebie pułapki i latał nie jeden kamień. Celne trafienia zwykle kończyły się rykiem i wizytą rodzica poszkodowanego na polu bitwy. Wtedy grzecznie udawalismy, że całkowitą uwagę poświęcamy szczepionym tramwajom w trawie albo kopaniu dołów w piaskownicy.

Z bardziej popularnych dziecięcych zabaw z tamtego okresu było dzwonienie do kogoś domofonem i uciekanie, albo co odważniejsi wdawali się w durnowatą dyskusję z ofiarą. Odkryłam wtedy, że aby wejść do zamkniętej bramy, zazwyczaj wystarczy zadzwonić pod losowy numer i powiedzieć 'cześć, to ja' albo proste 'otwórz'.

Atrakcje

Na podwórku był mały sklepik, gdzie lokalne żule zaopatrywały się w napoje wyskokowe a my w oranżadę z kaucjonowanej butelki. Były też gumy kulki i star czipsy do uzupełniania kalorii po bieganiu z patykami z gównem.
Ponadto w sklepiku tym była maszyna go gier, gdzie wrzucało się ciężko wyciągnięte od rodziców monety i patrzyło jak ustawiają się w rządku cytryna, jabłko, truskawka i śliwka, co znaczyło zniszczenie naszych dziecięcych marzeń o dołączeniu do klasy średniej.

Mieliśmy jeden kosz do gry, niestety parę metrów od niego był ulubiony murek lokalnej partii koneserów taniego wina, więc raczej trzymaliśmy się od niego z daleka.

Lokalsi

Nie mówię, że teraz tego nie ma, ale lata 80-90 były obfite w rozmaite patologie i mocno zakrapiane trunkami, bo ciężko było o sensowniejsze zajęcia.
Była taka jedna grupa, składająca się głównie z młodych facetów z zaprawionymi mordami. Wielogodzinne wystawanie na murku o po bramach czasem robiło się monotonne więc wyprawiali fajerszoły dla znudzonych mieszkańców.
Nie pamiętam ile razy to odwalili ale kilka będzie. Wieczorem, po zmroku, najpewniej z użyciem benzyny, rozpalali ogień w otwartym kontenerze na śmieci. Jarało się jak marzenie, spokojnie potrafiło sięgać mojego 4 piętra i dosięgać pobliskie drzewa. Wtedy, za dzieciaka, było to dla mnie widowisko nie z tej ziemi, sam wjazd straży pożarnej i ugaszenie tego było czadowe. Teraz myślę, ty debilu jeden z drugim, dobrze żeście nas wszystkich nie pozabijali.

Nie zawsze na podwórku było co robić, najczęściej latem w godzinach porannych były pustki bo sporo dzieciaków było na koloniach lub innych wyjazdach.
Jako, że potrafiłam być stara już za młodu, to w takie nudne dni stawiałam fotel przy oknie, kocyk na parapet i wysiadywalam godzinami w tym oknie, obserwując przechodzących ludzi, latające ptaszki oraz objadając się czereśniami i słuchając w radiu Rikiego Martina i krasza Tarkana.

Obecnie to podwórko nie przypomina swoich lat świetności. Po demograficznym boomie dzieciaków było coraz mniej, a nieliczni rodzice z tego podwórka już nie byli tacy chętni na puszczanie dzieciaków samopas. Mój świrnięty sąsiad zaczął obsadzać wszystko co tylko się da, usunął barierki, z piaskownicy zrobił olbrzymią donicę, całe Czerwone zostało ogrodzone płotem i tak sobie stoi i ładnie wygląda, bo funkcji już żadnej innej nie ma, nawet ławki zniknęły, aby przypadkiem ktoś nie przyszedł skorzystać. Może i nie brzmi to tak strasznie, ale znam typa i jego motywacje, dlatego heheszkuję z jego działań na rzecz wyplewienia dzieciaków i innych z JEGO podwórka.

I tak to było, na pewno cieszę się, że mnie puszczano codziennie samopas na podwórko, zamiast być ciąganą przez rodziców po zajęciach dodatkowych. Było fajnie.

Pokaż więcej komentarzy (38)

Tytan

w Krótkofalarstwo

48piorunów

Zdecydowałem się na zbudowanie anteny na fale krótkie, na pasmo 28MHz (bo ma długość tylko 5m i mieści się na balkonie). Udało się zaprojektować i wydrukować z PETG podstawę jako montaż balkonu plus rura do nawinięcia baluna, powiesić kabel na siatce na gołębie i śmiga super. Udało się zrobić łączność cyfrową nawet z RPA (8500 km), i oczywiście z większością Europy. Na kanałach głosowych jeszcze nie rozmawiałem ale dało się słyszeć Niemców i Francuzów. Kabel za 30 zł i materiał do drukarki za 5 zł to uczciwa cena za taką antenę XD

Dziś po południu kolejne testy, żeby odsunąć drut od metalowej balustrady

Pokaż więcej komentarzy (11)

Fanatyk

w Hydepark

46piorunów

Muszę powiedzieć, że bardzo cieszy mnie ostatnio rozwój piw bezalkoholowych. Niektóre browary potrafią zrobić już trunki które mają prawdziwy smak piwa a nie wody wciśniętej z ręcznika. Do tego ostatnio nawet w default city był mini "festiwal" na którym sprzedawali same bezalkoholowe. Wybór to ok 20 dość rozsądnych pozycji.

Na chwilę obecną najlepsze chyba to to co produkuje trzech kumpli oraz nepo. Choć Miloslaw też nie odstaje zbyt mocno.

Czuję dobrze człowiek

Gruba ryba8piorunów

@rith znajomy z dzieciństwa jest jednym z założycieli trzech kumpli :grinning:

Mówił, że przejebane zrobić dobre 0%

Twórca0piorunów

Kiedyś robili dobre piwa, a teraz te bez alko mają lepszy smak

Pokaż więcej komentarzy (10)

Tytan

w Hydepark

87piorunów

Hej tomki i kasie!

Ostatnio się żaliłem to dziś odwrotnie: pijcie ze mną kompot!

Dostałem wyniki badań nasienia: Jestem płodny!
Co prawda nie jest idealnie ale no - nie jestem jałowy xD

- żywych frondeusów mam ponad normę (70% vs 54%) 💪
- takich które się ruszają też ponad normę (49,7% vs 30%) :runner:

Problemem jest koncentracja (mniej niż być powinno 7mln vs 16mln) oraz ich jakość xD (3% o prawidłowej budowie gdzie normą jest 4%).

Czyli nie jestem skazany na dziecko z probówki (a mam 4 słomki zamrożone czyli 4 szanse), naturalnie można się starać choć raczej dłużej to zajmie niż innym parom. Budowa (kształt) nie wpływa na wady rozwojowe lecz co najwyżej na szanse na zapłodnienie afaik.

Oraz - warto bym sprawdził za pół roku. Mówimy tu jednak o 14 miesiacach po chemii tylko z jednym jajem które teraz pracuje za dwa. Ponoć niektórym do pełni sił wracają dopiero po dwóch latach więc nadal mam 10 miesięcy. Stan może się jeszcze polepszyć (lub pogorszyć lol).

Swoją drogą fakt że u mężczyzn normą jest 4% prawidłowej budowy plemników to jest jakaś po⁎⁎⁎⁎na akcja.

Lider4piorunów

Ja mialem 1% prawidlowych i lekarz powiedzial, ze to jest spoko przy sporej ilosci spermy

Gruba ryba3piorunów

@frondeus nie wiem czemu ale pomyślałem sobie że to wstyd tak plemniki pokazywać xD trochę jak zdjęcie pindola xD

Pokaż więcej komentarzy (26)

Fanatyk

w Hydepark

15piorunów

Pytanie mam do - jak wy dajecie radę na tych wąskich siodełkach? Myślałem o kupnie roweru, na którym da się pojeździć trochę szybciej, niż na składaku, ale wówczas zawsze sobie przypominam o siodełkach. W swoim składaku mam siodełko miękkie i szerokie, a i tak po 20 minutach d⁎⁎a już nie ta.
A więc pytanie, czy te siodełka są tak złe, na jakie wyglądają?

Autorytet0piorunów

@RogerThat jak dupsko boli po 20 minutach to pierwsze co mi przychodzi do głowy to podniesienie go wyżej. Nie powinny boleć ani nadgarstki, ani d⁎⁎a.

Gruba ryba0piorunów

@RogerThat fabrycznie montowane siodełka to są jeszcze szerokie, ja mam bardzo wąski rozstaw kości kulszowych i muszę zawsze dokupować jeszcze węższe 😅

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w HOBBY

88piorunów

Po jakichś 5 godzinach składania (to sukces, na pudełku jest zaznaczone, że może to trwać nawet 9+ lat) udało mi się złożyć swój pierwszy model Nie naklejałam nalepek, bo może jeszcze zrobię z niego jakiegoś mecha czy coś. Zostało mi trochę drobnych elementów, nie wiem czy tak powinno być? W każdym razie

Kosmonauta16piorunów

Naklejki na lego to totalny rak

Pokaż więcej komentarzy (28)

GURU

w Hydepark

11piorunów

Na fanpage Kapitana Bomby już 12 lat temu pisali o możliwych 2 nowych odcinkach, ale na zapowiedziach się skończyło. Mam cichą nadzieję, że te odcinki są, ale brakowało dubbingu Otyłego Pana, ale w dobie AI coś tam zmajstrują.

Fanatyk0piorunów
Fenomen0piorunów

To podobno nie jest oficjalne konto. Nie należy do Walaszka.

Pokaż więcej komentarzy (3)

GURU

w Hydepark

58piorunów

Ciekawostka etymologiczna na dziś. Słówko: ortodoncja, eng. orthodontia

Słowo jest połączeniem dwóch słówek z starożytnego języka greckiego:

* Orthos - oznaczającego prosto, równy

* odonthos - oznaczającego ząb

Dziś, słowo te używa się w kontekście specjalizacji stomatologii, która zajmuje się leczeniem wad zgryzu, wad szczękowo-twarzowych oraz korygowaniem nieprawidłowości zębowych.

W pierwszych klasach podstawówki sporo czasu spędziłam u tego specjalisty, łącznie przeszłam 2 ruchome i 1 stały aparat ortodontyczny. Może kiedyś skrobnę coś na ten temat.

Fenomen4piorunów

Czyli analogicznie ortografia to proste pisanie, pismo? 🤔

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fenomen

w !NooT - muzyka elektroniczna

46piorunów

Dwa dni temu była bardzo ważna dla mnie rocznica wydania mojego debiutanckiego albumu. Przez ten rok zadziało się tak wiele, że aż ciężko to podsumować... ale spróbuję.

Zanim przejdę do podsumowania - ogłoszenie parafialne! Moja muzyka będzie zaprezentowana w Programie Trzecim Polskiego Radia już 24 sierpnia o godz. 23:00 podczas audycji "Studio El-Muzyki" Pana Jerzego Kordowicza - legendy dziennikarskiej naszego kraju związanej z tym gatunkiem muzycznym. Dla mnie to największe możliwe wyróżnienie o jakim marzyłem od dawna.

A wracając do podsumowania, przede wszystkim liczby:

* wydałem 2 płyty(wspomniana na początku wpisu, oraz Orbita emocji wydana kilka miesięcy temu)

* wyprzedałem nakłady winyli (25 i 100 sztuk) obu płyt bez większego wysiłku

* sprzedałem też łącznie kilkadziesiąt płyt CD pierwszego i drugiego albumu (łącznie będzie koło 100 sztuk)

* potroiłem liczbę subskrypcji na Spotify, podwoiłem na YT

* inne kanały społecznościowe - TikTok/Facebook/Instagram również zaliczyły spore wzrosty (+kilka tys. obserwujących łącznie)

* liczba słuchających mojej muzyki na Spotify drastycznie wzrosła po wydaniu drugiego promo singla albumu Orbita Emocji i utrzymuje się na całkiem przyjemnym, stałym poziomie

Poza liczbami - zyskałem masę wspaniałych znajomości, w tym z kilkoma osobami obecnymi tutaj. Pomaga mi w tym także tworzony przeze mnie content winylowy. Równolegle do tworzenia muzyki rozwijamy z żoną kolekcję płyt, która w rok przekroczyła 900 pozycji. Pomaga to bardzo docierać do nowych słuchaczy.

Plany:

* Tworzę powoli muzykę na nowy album. Mam już sporo materiału. Premiera nie szybciej niż w przyszłym roku :grinning:

* Będzie KASETA z drugim albumem! Materiały zostały już wysłane do tłoczni, czekam na odpowiedź co do terminu realizacji

* Przymierzam się do skromnych występów "na żywo". Mam zaproszenie na 2 wydarzenia w listopadzie. Co z tego dokładnie wyjdzie - zobaczymy - to moja największa rozkmina, jak to dobrze zrealizować.

Potraktujmy ten wpis jako - jeśli macie jakieś pytania, zadawajcie śmiało!

A jeśli nie wiesz kim jestem i co tworzę - zapraszam na https://nootmusic.com/pl

Gruba ryba4piorunów

@NooT gratki! Chętnie poczytam jak ogarniasz promocje, bo ja mam 2 słuchaczy miesięcznie i ciekaw jestem jak się trafia do większej liczby ludzi :grinning:

Lider3piorunów

@NooT

Będzie KASETA z drugim albumem!

Chyba nigdy nie miałem kasety dobrej jakości. No, może rendez-vous było porządnym wydaniem...

Pokaż więcej komentarzy (18)

GURU

w Hydepark

88piorunów

-Hej, UK, po co wam paczki z 1040 torebkami herbaty?
-Żebyśmy nie musieli biegać do sklepu dwa razy w tygodniu...

Fenomen1piorunów

Mocna jest ta herbata, na jestem i zimę taką ilość w sam raz 😁

Fenomen0piorunów

@Nemrod Spotyka się dwóch informatyków. Jeden pyta drugiego:
– Słuchaj, pożyczysz mi tysiąc złotych?
Drugi na to:
– Jasne! Albo wiesz co, pożyczę ci 1024 dla równego rachunku.

Pokaż więcej komentarzy (24)

Fenomen

w Hydepark

130piorunów

Teściowie chcą kupić samochód no i jest afera w rodzinie. Krótkie wprowadzenie do ich sytuacji: oboje są pracownikami administracji, zarabiają minimalną krajową od 30 lat. Obracają się w towarzystwie lepiej sytuowanych lekarzy lub przedsiębiorców. Co roku jeżdżą na wakacje za granicę do jednego z tańszych krajów egzotycznych. Mieszkają w 40-metrowyn dwupokojowym mieszkaniu w bloku z czasów PRL. Na własność poza mieszkaniem mają jedynie Kię Cee'd z 2012 roku. Oboje około 60tki. No i zamarzyła się zmiana samochodu.

Musi to być absolutnie SUV bo teść ma problemu z plecami, no ok. I najlepiej czerwony bo to ulubiony kolor teściowej XD Na początku celowali z budżetem 70 tys zł gdzie 40 tys mieli by pożyczyć ode mnie i żony. Zapytali się czy byśmy się zgodzili, mówię spoko, jak chcecie to i 50 tys możemy pożyczyć gdyby była taka potrzeba. Po dwóch tygodniach budżet wzrósł do 80 tys. Teściu nie może znaleźć nic sensownego (lekkie XD ale ogólnie rozumiem trochę sytuację bo znaleźć używany samochód osobowy w dobrej ofercie jest ciężko). Obecna wersja to już kupno nowej Skody Karoq z salonu za około 135 tys zł BEZ naszej pożyczki i na kredyt XDD oboje z żoną walnęliśmy się w czoła jak usłyszeliśmy o tym pomyśle. Sprzedawca już ich nakręcił, że rata niewielka, że przez 3 lata niższe raty czy coś, że serwis gratis no i dywaniki też XD

W tym związku jaja ma teściowa i to ona decyduje co i jak. Napisała o tym pomyśle na rodzinnej grupie na Whatsapp i żona szczerze napisała co o tym myśli. Że to zły pomysł, że będą to spłacać długo a samochód po wyjeździe z salonu już traci jakieś 15 % wartości. Ja zamierzam im powiedzieć wprost, że ich po prostu na nowy samochód z salonu nie stać. Ale już i bez tego teściowa jest obrażona bo odbiera to tak jakbyśmy im nie wiem, zazdrościli, albo nie chcieli żeby mieli nowy samochód XD

Teściowa ma typowe polskie kompleksy w stosunku do znajomych / sąsiadów. Zastaw się a postaw się. Albo podaje argumenty w stylu szantażu emocjonalnego: "myśmy całe życie robili wszystko żeby was (żonę i jej siostrę) wykształcić. Chyba po tylu latach też nam się coś należy od życia?". Albo: "my się ciągle gorsi czujemy od wszystkich, też byśmy chcieli kupić nowy samochód z salonu". No przykro mi bardzo ale takie są realia, że ich na to nie stać. Aż nas trzęsie jak widzimy wiadomości od niej, zero rozsądku, tylko emocje w nich są. A jeszcze do tego gdyby któreś z nich straciło możliwość pracy przez zdrowie (jedno jest na grupie inwalidzkiej, drugie też słabo ze zdrowiem) to jestem pewien, że spłata tego kredytu przypadła by nam. Ale oczywiście tak dalekosiężnych ewentualności nie biorą pod uwagę. No i takie to niewdzięczne dzieci ma 😉

Puenty nie ma bo sprawa w toku ale liczę na rozsądek teścia, że w końcu przemówi żonie do rozumu.

Kompan0piorunów

@bishop ze swojej strony mogę polecić chińczyka MG ZS hybryda. Żwawo i ekonomicznie to jeździ a można wyrwać full opcje w okolicach 90k. A ich nastawienie nawet rozumiem, coś chcą w końcu mieć od życia.

Pokaż więcej komentarzy (160)