Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#rozkminy

Lider

w Hydepark

15piorunów

Hmm :thinking_face:

GURU4piorunów

@WujekAlien Tak, choć nie było ich dużo. Po drugiej stronie korytarza były toalety i różne pomieszczenia techniczne, ale były też sale - tramwaje, gdzie wejście było z tyłu i okna z prawej (w sumie mogli odwrócić te klasy i wejście byłoby przy tablicy).

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Hydepark

3piorunów

Przeglądam zdjęcia z Rosji w Google Maps i jest mi przykro, że trwa wojna. Żal mi, że wszystko potoczyło się w ten sposób i być może nigdy nie będę mógł odwiedzić tego kraju. Marzę o tym, żeby zapanował pokój i zgoda — wtedy mógłbym spełnić swoje marzenie: zobaczyć tajgę i stepy na własne oczy.

Pokaż więcej komentarzy (12)

Mocarz

w Dyskusje

3piorunów

Tak się,zastanawiam.Co by się stało,jakby teraz nadęty osioł w garniaku,mając przed sobą konsoletkę z czerwonym guzikiem,nagle ją odpalił i jak szybko by nas zmiotło


Gruba ryba1piorunów
Pokaż więcej komentarzy (3)

Gruba ryba

w Hydepark

49piorunów

Zaczynam chyba rozumieć ludzi z ostatnich doniesień medialnych co odwalili kaszanę z zabójstwami. Przecież od tego zimnego maja idzie ochujeć i się odchodzi od zmysłów. Gdzie jest to wspaniałe ciepelko które już powinno być?

Pokaż więcej komentarzy (12)

Fenomen

w Hydepark

4piorunów

Czy ktoś tak ma czy tylko ja, że nie lubię ryb i z wiekiem mi nie przeszło? Dla mnie ryba jest wręcz obrzydliwa. Pierwsze skojarzenie to padlina z wodorostami w smaku. Jakbym jadł trupa. Wszyscy mi za dzieciaka mówili, że jak będę dorosły, to mi przejdzie, tymczasem dobijam zaraz do trzydziestki i dalej nie znoszę smaku ryb xD

Z jednym mieli rację - będę jadł sporo tego, co za dzieciaka wybrzydzałem. Ale jeden wyjątek to ryby, drugi seler. Tu się absolutnie nic nie zmieniło od narodzin. A ryb nie lubiłem już jako 3-4 letni gówniak.

Wyjątek stanowi sushi z surowym łososiem (nie tak intensywny w smaku jak pieczony/smażony i bardzo delikatny) oraz niektóre owoce morza poddane obróbce termicznej (krewetki,kalmary). Rzecz w tym, że lubię to mięso zjeść w małej ilości z masą dodatków dla smaku, stąd najczęściej jem to w sushi.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Osobistość

w Dyskusje

22piorunów

Jakiś czas temu natrafiłam na mema (inny niż poniższy), który nawiązywał do tego, że studenci sprzed ery chata gpt są "półkę" wyżej niż Ci obecni, którzy mają tak duże ułatwienie dzięki czatowi, że nijak się ma ich praca i nauka do wysiłku ich poprzedników. Przypomniało mi to krótka dygresje jednej z Pani profesor, która podczas wykładu, była pod wrażeniem, że większość studentów chodzi na wykłady z laptopem. Nawiązała do tego, że za jej czasów pracę dyplomowe pisało się na maszynie do pisania i jak popełniło się jakiś błąd trzeba było przepisywać stronę od nowa.

Doświadczenie o którym powiedziała profesor, na temat moment dało mi ulgę, że ja już jestem studentką w czasach w których nie muszę się martwić o błędy i literówki, bo Word mi je poprawi, a nieudane zdanie wystarczyło napisać jeszcze raz. Było to dla mnie totalnie nie do pomyślenia, żeby tak dużo czasu poświęcać na pisanie. Aktualnie zastanawiam się jaki to mialo wpływ na studentów, którzy wszystko musieli robić ręcznie. Czy to wymuszało na nich bycie bardziej dokładnym i czy w końcu sprawiało, że byli to naukowcy "lepszej jakości".

Ciekawa jestem jak aktualnie czują się studenci, którzy korzystają na codzien z czata i mogą nawet go poprosić o redakcję napisanego tekstu, bez wysiłku poprawiającego styl i jakość tekstu, czy daje odpowiedź na pytanie znacznie szybciej niż przeszukiwanie stron pokolei. Sama korzystałam z Googla, choć i były sytuacje gdzie informacje mogłam znaleźć tylko w bibliotece lub w rozmowie z prowadzącym zajęcia. No ale jednak czatgpt to zupełnie wyższy poziom pomocy jaką można uzyskać, zastanawiają mnie jednak konsekwencje tego w jakości kształcenia i nabytych później umiejętności i tych miękkich i twardych. Jednak sama kontaktu z ludźmi w czasach szkolnych już nie mam więc tylko mogę sobie mówić że "dzisiajsza młodzież jest jakaś taka nie taka i ze wszystkim ma łatwiej" ;)

Gruba ryba6piorunów

Ciuchy wyprane na tarze w pobliskiej rzece nie były bynajmniej czystsze niż te wyprane w magicznej skrzynce, do której wrzucasz brudne, dodajesz trochę magicznego proszku do szufladki, naciskasz magiczny guziczek i za godzinę wyciągasz czyste. Podobnie z naczynami, też są obecnie magiczne skrzynki działające na tej samej zasadzie - wkładasz brudne, guziczek i wyciągasz czyste. Nasze prababki oddałyby się zgrai syfilitycznych dewiantów i to na jeżu za takie magiczne skrzynki, znakomicie ułatwiające życie.

Lenistwo jest motorem postępu i przyczynkiem do ułatwiania sobie życia, a także ojcem mnóstwa wynalazków. Prace pisemne na studiach opędzlowywane czatem GPT zamiast ścibolone znaczek po znaczku na maszynie dadzą studentom o wiele więcej czasu na inne rzeczy. I kwestią osobniczą jest, czy będzie to chlanie i rozpusta, czy jednak jakaś naprawdę twórcza praca, zgodna z zainteresowaniami danego osobnika, na której wszyscy skorzystają. Poza tym nikt ocen ze studiów nie bierze pod uwagę na jakimkolwiek późniejszym etapie życia, jak też nikt poza promotorem nie czyta prac magisterskich/inżynierskich.

Gruba ryba2piorunów

To zależy, ja bym osobiście z czata nie korzystał przy pisaniu pracy bo potrafi niezłe bzdury tworzyć. Natomiast korzystałbym jak cholera do nauki, żeby wyjaśniał zawiłe wzory, obliczenia itd. wykładowcy często rzucali formułki które trzeba było ryć na pamięć i nie było czasu na szukanie zrozumiałej definicji.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Gruba ryba

w Hydepark

5piorunów

Wszyscy potrzebujemy świadomości. Musimy rozumieć to, co jest w nas głęboko, i to, co na zewnątrz – w świecie. Każdy z nas musi zrozumieć swoje cierpienie, swoje lęki i mechanizmy, które tkwią w naszej psychice. Musimy lepiej rozumieć innych ludzi – tych, z którymi mamy bliskie relacje: córkę, synka, żonę, rodziców, dziadków – i widzieć, co w nich tkwi. Dzięki temu poznamy też siebie. Musimy rozumieć historię, motywy, które kierowały ludźmi przez ich drogę, przez życie. Musimy rozumieć naturę, kulturę, religię, duchowość oraz naukę i technologię. Musimy znać obraz całości – i tylko to daje nam drogę do pełnego wyzwolenia się i bycia wolnym, prawdziwym człowiekiem.

Fanatyk5piorunów

@DexterFromLab jak ja zaczynam tego typu rozkminy, niezależnie od której strony podejdę do tematu to zawsze, finalnie dochodzę do fundamentalnego pytania "na c⁎⁎j właściwie ja żyję" ;D

Lider3piorunów

Z jednej strony jak mam z kims konflikt to staram sie wytlumaczyc sobie, ze ta osoba moze miec jakas przeszlosc, problemy czy cokolwiek co rzutuje na to, ze ten konflikt powstal (o ile to nie ja jestem tutaj problemem).

A z drugiej strony sobie mysle, ze mam to w d⁎⁎ie, bo kazdy ma jakies problemy.

~bartoloelho

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Hydepark

43piorunów

W ostatnich latach zauważyłem poprawę w załatwianiu spraw w urzędach ale jedno co mnie bardzo drażni to jest to że zazwyczaj nie ma tam xero. Jak tylko zabraknie Ci kopii choćby jednej strony to idź na miasto i szukaj punktu xero jakby nie można było postawić płatnej maszyny.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Osobistość

w Dyskusje

8piorunów

Jakiś czas temu dzięki poleceniu natrafiłam na serial "Devs", na który właściwie gdyby nie wspomniane polecenie nawet nie zwróciłabym na niego uwagi, jest to raczej niszowy serial, a przynajmniej mi się tak wydaje. Jednak pomimo tego, ze pod wieloma względami ten serial kuleje, jak chociażby pod względem castingu czy nieprzekonywującej gry aktorskiej, która nie wiem czy wynika ze słabych umiejętności aktorowi czy ich złego poprowadzenia przez reżysera, czy jest wiele ujęć, które w zasadzie pełnią tylko role teledysku do puszczanej muzyki w tle nie wnosząc nic do fabuły, ale ma w sobie ten serial cos czego zazwyczaj szukam w dziełach, czyli myśli z która nas dane dzieło zostawia. Ten serial zostawił mnie z dwoma takimi myślami jedną z nich jest poniższy dialog

"-Co to jest?
-malowidła w jaskini we Francji
-jak dawno temu to było?
-nieco ponad 30tys lat temu
......

-Ludzie tam nie żyli w jaskini przez dekady czy stulecia a przez milenia, niektóre malunki dzieli 5 tysięcy lat, 5 tysięcy lat, te samo miejsce te same malunki, jak mogło nic sie nie zmienić przez taką ilość czasu?"

Sam ten dialog daje myśl, która jest często poruszana, o tym ze rozwój technologiczny rośnie wykładniczo i im więcej wiemy tym szybciej się cos zmienia, ale jednak daje to pewien obraz tego jak dziwne to jest, co musiało się stać i jaka myśl musiała wykiełkować w kimś kto ten rozwój popchnął do przodu i jak to się działo właśnie, że przez te 5 tysięcy lat nie wiele sie zmieniło, albo pozornie nie wiele się zmieniło?

Druga myśl dotyczy wolnej woli i tego czy ona istnieje czy świat jest zdeterminowany czy nie, serial nie odpowiada na to pytanie, została tam odpowiedz do wolnej interpretacji przez widza. Jednak autor w ciekawy sposób ugryzł ten temat tworząc myśl, iż grzechem pierworodnym człowieka właśnie była wolna wola, wyjście po za schemat przeznaczonych ścieżek. Czyli stawia tezę, że być może jest jakaś szansa na wyjście po za schemat, ale czy to coś zmienia? Czy i tak rzeczywistość dostosuje sie do określonej linii wydarzeń.

Podobną tematykę poruszał serial "Dark", ktory pod względem technicznym jest znacznie lepszym serialem, jednak to w przypadku "Devs" bardziej można sobie pozwolić na "rozkminy", jeżeli ktoś lubi tematykę związaną z fizyką kwantową i rozmienieniem pojęcia wolnej woli, może się na tym serialu dobrze bawić choć uprzedzam, ze pod względem realizacji nie do końca może to każdemu podpasować.

Gruba ryba1piorunów

@Cori01

Sam ten dialog daje myśl, która jest często poruszana, o tym ze rozwój technologiczny rośnie wykładniczo i im więcej wiemy tym szybciej się cos zmienia, ale jednak daje to pewien obraz tego jak dziwne to jest, co musiało się stać i jaka myśl musiała wykiełkować w kimś kto ten rozwój popchnął do przodu i jak to się działo właśnie, że przez te 5 tysięcy lat nie wiele sie zmieniło, albo pozornie nie wiele się zmieniło?

Nieprawdaż? : D

W 1903 roku pierwszy lot samolotem. Niecałe 60 lat później pierwszy lot w kosmos - niesamowite, jak w tak krótkim czasie ludzkość dokonała tak dużego postępu w technologii.

Też mnie to zastanawia, jak to jest, że przez wiele stuleci pozornie niewiele się zmieniło. I też mocno uderza mnie to, jak wielu zmian doświadczyła moja babcia przez całe swoje życie. W końcu urodziła się w czasach, w których telewizja była czarno-biała, telefony komórkowe nie istniały, a o internecie to nawet nikt chyba nie śnił.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Autorytet

w Rodzicielstwo

3piorunów

Oj bedzie kontrowersyjnie
W interesie PAŃSTWA powinno być zadbanie by się ono powiększało, by liczba obywateli wzrastała.
Można więc zapraszać lub wręcz sprowadzać imigrantów lub też pójść inną drogą.
Może niektóre państwa powinny zrobić coś odwrotnego do działań Chin i wręcz sponsorować urodzenia? 
Także nie 500+ czy 800+ co miesiąc ale np 10000+ za urodzenie.
ps. Ciekawe ile kobiet zamiast o aborcji pomyślało by jednak wtedy o urodzeniu dziecka i oddaniu go. W końcu aborcja to koszt a tu można jeszcze zarobić.

Taka Ukraina np wyludnia się nie tylko przez zmiany w postrzeganiu rzeczywistości przez młodych (nie chce dziecka bo to kłopot) oraz emigrację oraz również przez wojnę.
Kiedyś po wojnach następował gwałtowny wzrost dzietności. Dziś na to nie ma co liczyć.
Może więc w tym kraju po wojnie państwo powinno ogłosić "nabór do społeczeństwa"?
Może nawet, skoro obowiązkiem mężczyzny było bronić ojczyzny to po wojnie obowiązkiem kobiety powinno być spłodzenie przynajmniej 2 dzieci?
A przynajmniej państwo powinno promować taką postawę proobywatelską.

Ale co z niechcianym dzieckiem? Cóż, wiadomo, wychowywać się będzie w domu dziecka.
Dlatego może powinny powstawać "domy dziecka 3.0" które będą oczkiem w głowie państwa i państwo będzie dokładniej monitorowało te placówki aby dobrze wykształcić (konkretne przydatne zawody (a nie psychologia, socjologia, politologia, europeistyka, dziennikarstwo, czy inne nieprzydatne kierunki) i usposobić do społeczeństwa te dzieci?
I wiem co teraz myślicie. Nic przyjemnego. Bo teraz dom dziecka kojarzy sie bardziej z patologią.
Ale w tym przypadku powinno być odwrotnie.
I oczywiście nie dam tu teraz rozwiązań wszystkich problemów o których myślicie, ale zapewniam że zdecydowaną większość da sie jakoś rozwiązać. (Jesli się chce i ma do tego "papiery".)
Przykładowo:
Problemem jest brak rodziców, brak wzorców i znajomych spoza domu dziecka.
Wiele kobiet dzieci nie chce, ale część osób (przy pomocy promocji postawy "pomóż wychować" jeśli masz chęci, czas i potrzeby macieżyńskie) by pomogła.
Ale też np starsze panie które chciały by zostać babciami a nie są.

W US istnieje bodaj rola/instytucja "starszego brata", gdzie dziecko moze mieć przydzieloną osobę która jest zainteresowana "mentorstwem.
Problemem jest też "co po domu dziecka"? Otóż za socjalizmu zbudowano w Polsce sporo osiedli z bloków. Czemu miało by to znów, tym razem na Ukrainie nie nastąpić? Powiem więcej. Po wojnie na Ukrainie zapewne będzie taki boom w deweloperce że hoho.
I każde dziecko po domu dziecka miałoby zapewnione takie małe mieszkanie komunalne (w np pierwszym roku socjalne).
Także start w życie nawet lepsze niż niejeden z was który musi wynajmować lub kupować mieszkanie.

Prawie każdy problem z tym związany da się rozwiązać jeśli się chce i podchodzi do tego należycie.
Zapewne część dzieci pochodziło by od osób z powiedzmy "problememi" (czytaj patologii) ale warunkiem otrzymania kwoty było by właściwe prowadzenie się podczas ciąży co było by sprawdzane. Więc jeśli patologia chciała by zamiast pracować to zarabiac na urodzeniach to kobieta musiałą by sie należycie prowadzić.
Więc w pogoni za wypłatą może dałoby się przy okazji odratować jakąś cześć "elementu" społecznego.

Więc tak jak pisałem, to bardzo źle się kojarzy. Z eugeniką, z państwem socjalistycznym, komunistycznym odgórnie sterowanym, z "hodowaniem" społeczeństwa itp.
Ale historia wybacza a piszą ją zwycięzcy. A zwycięzcy to ci którzy utrzymują demografię na odpowiednim poziomie. Bo braki w demografii to nie tylko potencjalnie mniejsza i słabsza gospodarka ale również mniej poborowych na froncie a zatem opcja znikniecia z mapy.

I tak. W zasadzie jest to wpis o ale też i o nas. Zniesienie 800+ i wprowadzenie pieniędzy za narodziny. Obojętnie czy dziecko zatrzymasz czy nie.

Osobistość0piorunów

Problem w tym ze nikomu z wladzy na tym nie zalezy + ewidentnie widac ze masowa migracja jest celowa i ktos doklada bardzo duzo wysilku zeby to sie dzialo.
Ciagle w mediach slychac "o boze za 50lat bedzie nas 20mln" i co z tego? Zobaczcie Izrael - aktualnie jest ich 9mln i co? rosna. My przy ilosci 20mln tez mozemy urosnac kazdy trend moze sie odwrocic. Po prostu trzeba stworzyc panstwo ktore sie nie wpierdala obywatelom w kazdy aspekt a dzieci beda. Ale jak zaleja nas imigranci to nikt nie bedzie chcial sprowadzic dziecko na ten swiat gdzie boisz sie wyjsc na ulice.
Aktualnie trwa celowa eksterminacja bialych ludzi.

Pokaż więcej komentarzy (23)

Gruba ryba

w Hydepark

8piorunów

Tak się zastanawiam o co chodzi z tą Polską powiatową i tym, że ludzie pchają się do dużych aglomeracji, jak muchy do gówna.

Zrobiliśmy sobie wczoraj motowycieczkę W-wa-Płońsk-Sierpc-Rypin-Brodnica-Iława-Lubawa-Lidzbark-Działdowo-Mława-W-wa.

I muszę powiedzieć, że na tej strasznej prowincji, to biedy nie widać. Wszędzie pełno firm, w tym przemysł, fabryki, również międzynarodowych koncernów. Wszędzie dużo się buduje, zarówno eleganckich bloków, które na ogół mają ciekawszą stylistykę, niż wielkomiejskie klocki, jak też domów. Zwłaszcza nowych domów jest zatrzęsienie, a wiele to wypasione i ciekawe architektonicznie rezydencje. Praktycznie nie ma łanówki i szpetnych szeregówek czy kołchozów deweloperskich klonów, które zdominowały duże miasta. Estetyka przestrzeni jest większa.

W każdym miasteczku sklepy, jakieś knajpki, przynajmniej jedna minigaleria handlowa, tam gdzie większy ruch turystyczny, to pełno hoteli, pensjonatów i to często wypasione nówki sztuki. Ulice pełne bryk i to bynajmniej nie 20+ letnich.

Miasteczka zadbane, czyste, wszędzie jakieś parczki, skwery, porobione nowe drogi, jakieś mini obwodnice, ścieżki rowerowe, pomosty, przystanie, itp.

I tak się zastanawiam, na ile te parcie migracyjne do dużych miast, to efekt wykreowanej sztucznej mody na "dostęp do filharmonii", a na ile gross tej migracji to małorolna bieda ze wsi, dla której jakaś elegancka powiatówka, to ujma na honorze.

Mając wybór "kariery" za około minimalkę i życie na wynajmie w pokoju w Stolicy, to chyba jednak lepiej żyć na spokojnie za to samo w takiej zadbanej powiatówce. O ludziach z kasą i wolnym zawodem nawet nie wspomnę, bo w wielkim mieście są przeciętniakami jakich wielu, a na prowincji ich status społeczny jest nieporównywalnie wyższy.

Osobistość5piorunów

To nie jest dostęp do filharmonii tylko dostęp do uczelni, kapitału i zdecydowanie większej ilości firm, w których można pracować czy się rozwijać. Dla młodego człowieka to ogromny przeskok. Sam pochodzę z miasteczka powiatowego i z perspektywy czasu mogę wywnioskować, że każdy kto nie ruszył po szkole średniej w świat, zostanie z tą "minimalką" do końca życia. Wynajem pokoju w mieście to tylko chwilowy stan dla osób zaradnych życiowo.

Gruba ryba8piorunów

@kitty95 oj byq 😉

Pochodzę z lubelskiej wsi, której liczba mieszkańców kręci się w okolicy 300. Pobliskie miasto gminne to 1500 osób. Miasto powiatowe liczy sobie 25000 i znajduje się od mojej rodzinnej miejscowości 17 km.

Mój ojciec pracuje od 20 lat w fabryce mebli. Moja matka nie ma pracy, ale oboje tez tyrają w polu, którego nie mają za wiele. No i tak jak większość swoich sąsiadów, pochodzą z biednych rodzin.

Oboje wiedzieli, że jeśli chcą zapewnić jakąkolwiek przyszłość dla swoich dwóch synów, to muszą im dać dobrą edukację. Czytaj: studia.

Bo widzisz, minimalna? Status? Spokojne życie w małym miasteczku? W praktyce to wygląda że dla takich jak ja, perspektywy wyglądały tak: albo będę całe życie tyrał w polu, co mnie przerażało, bo z pierwszej ręki doświadczyłem z czym to się wiąże (a propozycje w stylu: dokup pola i uprawiaj więcej rozbiają się o to, że lokalni bogacze dawno temu wykupili co się da w okolicy i nie ma opcji rozwoju dla takich małych gospodarstw.) - mordercza praca i pieniądze które ledwie wystarczają na życie. No to może praca w mieście gminnym/powiatowym? W tym pierwszym jedyną opcją na zdobycie pracy są znajomości. Tyle, koniec i kropka, moja matka się o tym przekonała, bo przez lata próbowała zdobyć pracę ale pomimo dobrego jak na tamte czasy wykształcenia nie miała szans z ludźmi, który mieli rodzinę w gminie czy szkole. Prywatne firmy? Nie ma takich poza paroma sklepami prowadzonymi rodzinnie.

No to może miasto powiatowe? Jedynymi miejscami są fabryki, jak ta, w której pracuje mój ojciec. Po dwóch dekadach pracy (w tym roku przechodzi na emeryturę) zarabia w okolicy 5000 zł na rękę. A to i tak nie jest źle.

Ale głównym powodem, dla którego ludzie tacy jak ja uciekają do większych miast, jest edukacja. Bo nie przenosisz się w wieku lat 30, tylko dzieje się to kiedy idziesz na studia i de facto zaczynasz układać sobie życie jeszcze na etapie edukacji. A opcji na rozwój w mieście wojewódzkim (mieszkam od kilkunastu lat w Rzeszowie) jest milion razy więcej.

Mam 34 lata, faktem jest że nie mam jeszcze swojego mieszkania, ale dzięki studiom i ludziom których poznałem w mieście, mam swoje JDG, zarabiam kilkanaście tysięcy miesięcznie, planuję rozwijać działalność i zacząć zatrudniać ludzi. A żeby było śmieszniej, moja praca jest w 100% zdalna i teraz mogę nawet wynieść się z powrotem (co rozważam) w moje rodzinne strony.

I dopiero teraz to ma sens. Ale nie byłoby to możliwe gdybym nie wyrwał się z tej "polski powiatowej". Bo wielu moich rówieśników, co najmniej tak bardzo zdolnych jak jak, zostało w tym powiecie i ich życie opiera się na pracy w tartaku, wódzie i wyjazdach do Niemca na szparagi.

Przepraszam za tak chaotyczny wpis, ale wkurwia mnie postrzeganie emigracji do wielkich miast jako coś dziwnego, bo przecież można sobie życie układać tam, gdzie się urodziło. No da się, jeśli masz bogatych rodziców lub znajomości. Czyli tak jak wszędzie. Tylko łatwiej jest być biedakiem w mieście, niż być biedakiem na wsi. A i łatwiej jest się z tego wyrwać w metropolii, niż w miejscu gdzie jest więcej alkoholików niż dzieci w szkołach.

Aha, nigdy nie byłem w filharmonii.

Pokaż więcej komentarzy (22)

Zawodowiec

w Hydepark

6piorunów

Jako że wjechał wieczorny świąteczny dryneczek to po przeczytaniu wpisu @fisti naszły mnie rozkminy.
Dokąd zmierzamy jako społeczeństwo?

Z roku na rok człowiek czyta na internetach coraz więcej wpisów, jak to ludzie fajnie i alternatywnie spędzają święta. Inni z kolei narzekają jak wkurwiające jest siedzenie razem z rodziną i traktują to jako zło konieczne.
Nie będę tu się więcej rozwodził, bo każdy wie mniej więcej o co mi chodzi.

Do powyższego się nie czepiam. Jesteśmy wolnymi ludźmi i każdy może spędzać czas, jak sobie życzy :smiley: Jeśli chodzi o rodzinę to wiadomo jej się nie wybiera i można mieć za rodziców takich zjebów, których się nie chce na oczy widzieć.
Jeszcze wiara. Byłem pierwszy raz od dawna w kościele w te święta i powiem wam, że widać skutki solidnej pracy kościoła nad laicyzacją społeczeństwa.

I tu rodzi się we mnie pytanie: jakim społeczeństwem będziemy za te 10, 20, 30, 40 lat?

Tradycje są co raz bardziej zabijane przez komercję i massmedia starają się je obrzydzać. Jak widać, skutecznie. Młodzi nie chcą spotykać się z rodzicami. Rodzina jako najważniejsza instytucja w państwie powinna być pielęgnowana. A tutaj co raz więcej ludzi zamyka się w swoich 4 kątach i nie podtrzymuje kontaktów z najbliższymi.
Myślę, że święta nie tylko tracą smak przez to, że z roku na rok przybywa nam lat, ale także przez to jak zmienia się nasz stosunek do nich.

Mam wrażenie, że stajemy się powoli taką szarą zmieszaną breją z napisem Polska i wciśniętą w nią flagą biało-czerwoną podnoszoną w święta o których wiemy tylko tyle, że jest wtedy wolne.

A co Wy sądzicie na ten temat?

GURU13piorunów

@sprite Tradycje przemijają - czy to dobrze? Ani dobrze, ani źle, to fakt. Tradycje są odzwierciedleniem obyczajowości i mentalności danego społeczeństwa. Globalne się lokalizują, lokalne globalizują. Ta sytuacja jest stała.
Pojawią się nowe tradycje, które też kiedyś przeminą.
Na gruncie podstawowym, duch społeczeństwa, jego tradycje, usankcjonowane zachowania, preferencje są projekcją kontekstu kulturowego w danym momencie na względnie niezmienny profil biologiczny. Stąd malejąca rola rodziny - kontekst kulturowy jest kształtowany przez poziom i styl życia. O ile rodzina to biologiczny paradygmat, to jest tak tylko ze względu na wsparcie. Jeśli ten komponent przestaje mieć znaczenie, to i rodzina również. To nigdy nie zjedzie do zera, ale trend spadkowy nie jest niczym nietypowym.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Gruba ryba

w Hydepark

4piorunów

W treningu zwierząt jest coś takiego jak pozytywne wzmocnienie (positive reinforcement). Polega to z grubsza na tym, że chcąc nauczyć jakiegoś zachowania, czy sztuczki, nagradza się każdą udaną próbę, np. smakołykiem - utrwalając (wzmacniając) skojarzenie wykonania danej czynności z czymś przyjemnym. Jedną z odmian tej metody jest wzmacnianie rekacji jakimś zewnętrznym impulsem, np. urządzeniem wydającym "klik", gwizdkiem, czy odpowiednią intonacją głosu.

I czemu to na zwierzęta dobrze działa?

Ano temu, że nie są intencjonalnie złośliwe jak podgatunek człowieka.

GURU8piorunów

@kitty95 to na wszystkich dobrze działa. Dlatego jak dzieciak coś narysuje i powiesisz na lodówke, to zapierdala narysować jeszcze. Dlatego Jak pochwalą cię w szkole czy w robocie, to poprawia ci się humor.

Rzecz cała w tym, że w świecie ludzkim częściej używa się pozytywnej kary, bo "powinieneś to już umieć, rozumieć"
W przypadku zwierząt się od tego odchodzi, ludzi nadal się opierdala jakby jutra miało nie być.

I dlatego też, jak robisz, w swoim mniemaniu, swoje w robocie, a ktoś cię opierdala, to tylko bardziej ci się nie chce. Bo dostałeś krytykę nie do końca wiesz z czego, bo robiłeś normalnie i jest źle. To po co się starać?

W przypadku i psów, i ludzi, korzystanie z metody awersyjnej jako głównej osi wychowania porwadzi do wycofania, zamknięcia w sobie i gromadzenia się negatywnych emocji i lęku przed zrobieniem czegoś nie tak, aż do "nagłego" wybuchu (ugryzienie, pierdolnięcie papierami)

Pokaż więcej komentarzy (25)

Wirtuoz

w Hydepark

15piorunów

Jako że jestem na życiowym rozdrożu (a właściwie owym) chciałbym zapytać hejtowiczów o opinię: co byście wybrali: praca biurowa, słabiej płatna i bez możliwości rozwoju, czy praca fizyczną (nie kołchoz, bardziej fachowa) dużo lepiej płatna? Aktualnie znajduję się w tej pierwszej, ale dostałem możliwość tej drugiej w innej firmie. Mimo że obecnej mam dosyć i chcę ją zmienić, to lenistwo mocno u mnie weszło i szkoda zmieniać ciepłej posadki. <biuro_vs_produkcja_mem.jpg>

Jaka #pracbaza

  • Biurowa, ale słabiej płatna24% (46 głosów)
  • Fizyczna, dużo lepiej płatna76% (149 głosów)

195 głosów

Autorytet13piorunów

Jeżeli fizyczna nie jest jakaś mocno obciążająca i jest trochę różnorodna, to z mojego doświadczenia jest w c⁎⁎j lepsza od jałowego wiszenia przy kompie. Dla kręgosłupa też, o psychice nie wspominając. Lepsza kasa to już w ogóle game changer.

Osobistość1piorunów

Idź do takiej do której masz predyspozycje, która ci nie zryje psychiki. Tutaj już każdy musi nabrać doświadczenia i wykminic do czego się nadaje a do czego nie.

Jedne osoby nie wysiedza w biurze na tyłku, musi się dla nich dziać, inne mają dwie lewe ręce do wszystkiego, zatną się wszystkim i mają zerowa koordynację ruchową.
Patrzenie tylko przez pryzmat pieniędzy to droga do wypalenia zawodowego/ nerwicy/ depresji.

Pokaż więcej komentarzy (14)

GURU

w Hydepark

8piorunów

Mignęło mi przed chwilą na FB.

Czy w waszych regionach też macie/mieliście takich lokalnych nastawiaczy zwichnięć/złamań? U mnie na wsi to normalne, że taki ktoś zawsze jest w okolicy i do niego się jeździ z tego typu kontuzjami, a nie do szpitala czy ortopedy. Jedyny problem - przynajmniej z tymi w mojej okolicy - jest taki, że trzeba trafić jak akurat są trzeźwi.

Zastanawia mnie, czy to jest jakaś lokalna specyfika czy ogólnopolska?

Daję link do zrzutki, bo akurat taki link z info o projekcie filmowym na ten temat mi się wymyślił. Nie wrzucam w celu zachęty do zbiórki bo nie wiem nic na temat jej rzetelności (chociaż oczywiście nie oznacza to że nie jest, po prostu nie chcę firmować czegoś czego nie zweryfikowałam sama).

https://zrzutka.pl/3t2222

Gruba ryba2piorunów

@GazelkaFarelka Fizjoterapia i ortopedia szybko wyparły felczerów i wiejskie baby (południowy zachód), po prostu skuteczne elementy medycyny "tradycyjnej" szybko zostały wchłonięte. Z resztą, te zjawiska wynikały z koszmarnego niedoboru kadry medycznej po II W.Ś.

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Hydepark

17piorunów

Jesteśmy dominującym gatunkiem na ziemi, planujemy podboje kosmosu, mamy komkurki i komkutery, a podstawowym badaniem prostaty jest palec w du psko.

Tytan0piorunów

@lagun

Faceci nie umieją zrobić wokół tego szumu.
Kobiety mają duużo bardziej rozwiniętą diagnostykę.
My zostaliśmy przy metodach z początku 20 wieku.

Pokaż więcej komentarzy (14)

Gruba ryba

w Hydepark

8piorunów

Bogowie grają w kości i rozdają losy, a szczęśliwe losy dostają tylko wybrańcy.

To mówie ja, człowiek z lasu.

Pokaż więcej komentarzy (3)