Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#psychologia

Specjalista

w Nauka

14piorunów

:black_circle:Morrowind i nabywanie umiejętności:black_circle:

Wyobraźcie sobie, że przesłuchujecie rzeczy na Spotify.

W pewnym momencie algorytm podrzuca wam różne utwory spoza waszej listy. I nagle słyszycie coś, co sprawia, że zatrzymujecie się na moment. W życiu nie słyszeliście tak pięknej progresji akordów. Koniec z tym, nie będziecie już biernym słuchaczem. Pora nauczyć się grać na klawiszach.

Wyobrażamy sobie jak nasze palce będą pływać z gracją morskich stworzeń. Nie ma oporu, jest tylko poddanie się napływowi weny i magii skal. To działanie dopaminy, która motywuje nas do tego, aby spełniać te miłe obrazki naszych wyobrażeń.

Ale, gdy tylko siadamy do grania dzieje się coś niedobrego. Lewa ręka nie chce oderwać się od prawej, naśladując jej poczynania. To nie brzmi tak, jak chcemy. Pytamy dopaminy o co chodzi, ale jej nie ma, ona już zrobiła swoje, zostawiła nas samych z tym rozczarowaniem.

Trochę tak jak zaczęliśmy swój build maga, wpadamy do Addamasartus, próbujemy walić z przepotężnej kuli ognia i nagle nic się nie dzieje. Poza strzałą, która właśnie w nas trafiła. Resetujemy grę, robimy builda wojownika i wpadamy tam z dwuręcznym mieczem.

System skilli w Morrowind nie odbiega szczególnie mocno od tego, w jaki sposób przychodzi nam zdobywać nowe umiejętności i stawać się w nich coraz lepszymi. Jasne, jest uproszczony, bo w rzeczywistości, te czynności, w których jesteśmy coraz lepsi automatyzują się, a za ich „obsługę” zaczynają odpowiadać ośrodki podkorowe, nie nasza kora. Dlatego możemy prowadzić samochód i śpiewać jednocześnie soundtrack z Vaiany.

Generalnie nasz mózg wydaje się nie być za bardzo po naszej stronie, czy to przy buildzie maga, czy to przy siadaniu do gry na pianinie po raz pierwszy. Jeśli odczuwamy zbyt duże poczucie straty, na przykład czasu, przedni zakręt obręczy (ACC) będzie popychać nas w stronę rezygnacji, aby nie tracić swoich zasobów (Botvinick, 2007). A jest to tym bardziej prawdopodobne, im bardziej w przeszłości zdarzało nam się odpuszczać (por. Walton i in.., 2007).

W każdym razie – znowu, patrząc na system w Morrowind od trochę innej strony – powtarzanie danej czynności est niczym innym jak wzmacnianiem połączenia pomiędzy neuronami, które odpowiada za tę czynność (zob. Magallón i in., 2016). A im więcej powtórzeń, tym to połączenia jest silniejsze i trwalsze.

Ok, ale jak długo musimy coś robić, aby stać się w tym mistrzem (i z miejsca walić kulą ognia w tych rzułtomordych High Elfów):question:

Mogliście się spotkać z tą zasadą, że należy na coś poświęcić 10 000 godzin, aby stać się w tym czymś rzeczonym mistrzem (Ericsson i in., 1993).

No cóż, nie jest to takie proste. Jak ze wszystkim. Skupianie się na jednym czynniku/zmiennej/wartości/whatever, jako czymś, co miałoby w pełni wyjaśnić tym bardziej jeszcze złożone zjawisko, musi liczyć się z polemiką (zob. np. Miall, 2013; North, 2012), chociaż broniąc trochę autorów – nie chodziło w tym o sam czas, jako taki, ale właśnie o jakość tego czasu (zob. Harwell i Southwick, 2021).

Ale wiecie co, zastanawianie się nad tym odciąga nas od sedna, czyli tego, że po prostu praktyka czyni mistrza, i to jest ten rzadki przypadek, kiedy grupa starych ludzi, dawno nieżyjąca, przekazała nam mądrość dziejową, która faktycznie działa.

Bibliografia:

:video_game:Botvinick, M. M. (2007). Conflict monitoring and decision making: reconciling two perspectives on anterior cingulate function. Cognitive, Affective, & Behavioral Neuroscience, 7, 356-366.

:video_game:Ericsson, K. A., Krampe, R. T., & Tesch-Römer, C. (1993). The role of deliberate practice in the acquisition of expert performance. Psychological Review, 100(3), 363–406

:video_game:Harwell, K., Southwick, D. (2021). Beyond 10,000 hours: addressing misconceptions of the expert performance approach. Journal of Expertise, 4(2), 220 - 233).

:video_game:Magallón, S., Narbona, J., Crespo-Eguílaz, N. (2016). Acquisition of motor and cognitive skills through repetition in typically developing children. PLoS ONE, 11(7), e0158684.

:video_game:Miall, C. (2013). 10,000 hours to perfection. Nature Neuroscience, 16, 1168-1169.

:video_game:North, J (2012) An overview and critique of the ’10,000 hours rule’ and ’theory of deliberate practice’. Project Report. Leeds Metropolitan University.

:video_game:Walton, M. E. et al. (2007). Adaptive decision making and value in the anterior cingulate cortex. NeuroImage, 36, T142-T154.

Osobistość3piorunów

To o grze. Poza obszarem moich zainteresowań, nawet daleko. Ale opakowane tak ładnie, że leci piorun.

Fanatyk1piorunów

@Psychologia_Gier_Wideo atletyka, akrobatyka, pancerz i miecz wybrane jako główne umiejętności i levele w Morrku robi się w try miga, tylko w sumie nie wiem, czy to ma sens, żeby tam tak szybko progressować :grinning:

Pokaż więcej komentarzy (6)

Specjalista

w Ciekawostki

13piorunów

Nie wiedziałem za bardzo gdzie wrzucić, padło tutaj 😛

Zajmuję się popularyzacją psychologii za sprawą gier wideo.

Jeśli kogoś zaciekawi co się może kryć za Teorią Dialogowego Ja i/lub lubił grać w Disco Elysium, myślę, że polubi ten materiał:

https://youtu.be/lYxCVzUwN1E

Gruba ryba3piorunów

Temat bardzo ciekawy, ale nie potrafię przebić się przez ten syntetyczny przekaz nacechowany za⁎⁎⁎⁎ście psychologiczną nomenklaturą. To trochę jakbym gadał moim językiem branżowym do zwykłych czarnuchów (vide co oznacza „security control”?).

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Hydepark

17piorunów

Czasami, nie ciągle, ale cały czas krąży i drąży wokół mnie jakiś taki pierwotny strach.
Przeczucie jakby się wszystko miało zjebać bo nie zasługuję na bycie szczęśliwym.

Jak w tej piosence, którą ostatnio cytowałem:
>Nie wiem skąd przyjdzie cios
>Szukam go na oślep, lecz wciąż
>Nie nadchodzi, chociaż wiem
>Choć czuję, że to będzie ten
>Co zwali mnie z nóg
>Wyrwie z czarnych płuc tlen
>Jest przede mną o krok
>Nie ucieknę, nie

I tej wrednej suce cały czas mówię "spierdalaj, Bóg jest ze mną- c⁎⁎ja możesz" i odpuszcza ale za jakiś czas znowu próbuje.
Ja za to nie odpuszczam- uduszę, zagłodzę cię maro, sukkubie, wampirze. Jam warchoł, pierwszy w Rzeczypospolitej i nikt poza mną nie będzie mi mówił czy mogę być szczęśliwy!
Mogę!
Będę!
Więc spierdalaj.

Pokaż więcej komentarzy (18)

GURU

w Hydepark

12piorunów

Mieliście tak kiedyś, że zbierając się do roboty łapie was jakieś irracjonalne zdenerwowanie, bo X lat temu było sporo stresujacych sytuacji, ale dawno ich już nie ma - ale zdenerwowanie zostaje?
A po wejściu do firmy znika. No bo jest spokojnie.
Dziwne i głupie trochę. Tak się czasem zdarza w nowej pracy, nie w starej.

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/L%C4%99k

Pokaż więcej komentarzy (7)

Gruba ryba

w Hydepark

18piorunów

Zimno, ciemno i do d⁎⁎y, czyli typowa zima od pewnego czasu. Za oknem wyją psy w hodowli malamutów nieopodal, tylko księżyca nie ma, więc wuj wie do czego wyją. Ale ja nie o tym.

Wróciwszy z impresski, na której to wzięło się na wspominki, że kiedyś to było, a teraz to nie jest, rozkminiam fakt, że dużo ludzi ma i miało do bólu nudne życie, w zasadzie w 95% skupione na tyrce, odchowywaniu bombelków i spłatach kredytów.

Często jest tak, że jedziemy na tzw. oczekiwaniach społecznych. Zmień pracę, weź kredyt, a tyranie w korpo, fabryce smrodu albo na magazynie 8-16, to plan na resztę życia. Oczywiście każdy chciałby być słynny i bogaty (a przynajmniej bogaty), ale życie to nie bajka o kopciuszku i cała masa ludzi po prostu nie ma predyspozycji intelektualnych i emocjonalnych żeby cokolwiek super ważnego w życiu osiągnąć, a jeżeli nie osiągnąć, to przynajmniej nie przespać go na kanapie przed Netflixem i z browarem w ręku. Albo nie przećpać ((nie)pozdrawiam rekreacyjnych ćpunów).

Bardzo duże znaczenie ma to jakie wzorce wyniesiemy z domu, o ile w ogóle je wyniesiemy. Jednakowoż otrzymanie tzw. dobrego startu, to gwiazdka z nieba i nie każdemu jest dane. Dużo częściej ludzie otrzymują zły start albo totalną obojętność w tym temacie ze strony rodziców (to po c⁎⁎j te bombelki robić?).

Jednak moim zdaniem najgorszy i najczęstszy jest brak inspiracji z najbliższego otoczenia. Niewielu ma wujków obieżyświatów, kuzynów biznesmenów, a matkę gwiazdę estrady (i kulis często też), czy tatę wziętego neurochirurga.

Inspirację ludzie obecnie czerpią z Internetu, gdzie każdy sławny i bogaty, z biografii miliarderów (którym rodzice parę baniek na rozruch dali) albo gwiazd popkultury, gdzie poza talentem równie ważne jest np. opłacenie przez tatę nietanich nagrań w studiu w Izabelinie (piję do gwiazdy na S).

Ale płyńmy do brzegu. Do czego zmierzam. Praktyczny brak jest przykładów/odniesień do karier, choć to za duże słowo, lepszym będzie "do życia", które jest ciekawe, rozwijające, a nawet burzliwe i takie gdzie na emeryturze będzie co wspominać. Oczywiście wiadomo. Nie każdemu jest to potrzebne. Ale droga środka jest często najlepszą drogą, zamiast skrajności nudy codziennego łopenspejsa albo kariery influencera-milionera.

Zrobiłbym tu chętnie odnośnik do swojej, nieco burzliwej biografii pana nikt, anonka z netu, ale nie wiem, czy do tego dojrzałem. 😁 Może później.

Reasumując szukajcie, przede wszystkim nie bójcie się szukać alternatyw do sztampowych życiowych ścieżek. Milionów może nie zarobicie, ale to czego się nauczycie i doświadczycie zostanie z wami na zawsze. I wbrew pozorom dobre wykształcenie jest bardzo ważne, bo potrafi wiele interesujących opcji otworzyć.

Piszę to trochę z punktu widzenia boomera, który kiedyś się na system zbuntował i miał wyebongo na tyranie od rana do wieczora i robienie kariery w stylu Capital City (taki serial starszy ode mnie). W efekcie nie wyszło najgorzej, choć do pewnych "wyznaczników" statusu, jak np. dom na zadupiewie, dochodzę dopiero teraz, a nie kilkanaście lat temu, jak większość kolegów. Jednak nie wyłysiałem, ominęły mnie zawały i nie mam kredytu po jaja, więc są jakieś plusy. 😉

Ahooy (wam do tego)! - takie żeglarskie pozdrowienie.

Ps. To nie ma być tekst motywacyjny, tylko skłaniający do refleksji nad marnym losem. Swoim i innych. 😁

Osobistość4piorunów

@kitty95 ja znalazłem się jako opiekun/sanitariusz w psychiatryku zupełnie przypadkowo - jak każdemu tutaj nigdy by mi do głowy nie przyszło, że będę się tym zajmował.
Ale spełnia to moje oczekiwania co do pracy bo
a) całkiem dobrze płacą;
b) to praca pożyteczna co jest dla mnie ważne.
W ogóle to uważam, że o pożyteczności się za rzadko myśli w kontekście wyboru zawodu...

Lider2piorunów
Nie patrz się na innych.

@kitty95 to jest moje motto życiowe. Jak przestaniesz w końcu to przestaniesz myśleć szablonowo i odnajdziesz siebie. I jeszcze: wykształcenie nie daje z automatu pieniędzy a za pieniądze szczęścia nie kupisz.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Specjalista

w Psychologia

12piorunów

Generalnie, jestem jedyną osobą, która chociaż spróbowała przebadać Post-Game Depression, o którym piszą gracze :v

Badanie ukazało się dwa lata temu w czasopiśmie Cyberpsychology Journal of Psychosocial Research on Cyberspace.

Czym jest Post-Game Depression?

"After comparing the results between the two groups, the general conclusion is that post-game depression is a state of media anhedonia and reminiscing about the game that gave a visceral, insightful, thought-provoking and emotionally driven experience where players had parasocial relationships with in-game characters and/or their avatars/protagonists."

A tłumacząc:

"Po porównaniu wyników między dwiema grupami ogólny wniosek jest taki, że post-game depression to stan medialnej anhedonii oraz rozpamiętywania gry, która dostarczyła intensywnych, wnikliwych, skłaniających do refleksji i emocjonalnych doświadczeń, w których gracze nawiązywali paraspołeczne relacje z postaciami w grze i/lub swoimi awatarami czy protagonistami."

Szerzej możecie przeczytać tutaj:

https://www.researchgate.net/publication/370075827_What_is_the_post-game_depression_A_narrative_inquiry

Pokaż więcej komentarzy (8)

Specjalista

w Nauka

9piorunów

:black_circle:Doki Doki Literature Club i miłość:black_circle:

Miłość:smiling_face_with_3_hearts:

:video_game:Trudno chyba o bardziej niejednoznaczne, pogmatwane, sprzeczne, pożądane, jak i odrzucane zjawisko. Można by się pokusić o stwierdzenie, że jeśli jest coś, co może opisać poziom skomplikowania człowieka, to będzie tym właśnie miłość.

:video_game:W zależności od tego, ile mamy lat, na jakim etapie życia jesteśmy, miłość może wyglądać zupełnie inaczej. Jednych przeraża ta zmienność, obawiając się, że straciło się „to coś”, bo nie czuć już tej ekscytacji co na samym początku albo nie czuć tego, co pamiętamy z okresu nastoletniego, kiedy miłość rozumiemy głównie przez pożądanie i poczucie pustki, kiedy jest się daleko.

:video_game:Inni odnajdują na nowo jej definicję, stając się rodzicem, przekonując się na własnej skórze, czym jest miłość rodzicielska.

:video_game:Część próbuje się jej wyrzec, ponieważ popkultura skomercjalizowała ją do poziomu bombonierki. Jeszcze inni nie czują, że na nią zasługują, a jeszcze inni myślą o niej w kontekście bardziej globalnym, abstrakcyjnym jako miłość do pewnej idei (np. narodowości).

Oczywiście, w nauce swoich sił próbowali przedstawiciele różnych nauk, którzy starali się ją zdefiniować, nakreślić jej dynamikę, funkcje i tak dalej. Jednym z co częściej cytowanych badaczy jest Lee (1973), który wyodrębnił 6 typów miłości:

:video_game:Storge – miłość zrównoważona, czuła, przyjacielska, w której partnerów łączy intymność i przekonanie o pewnej i wzajemnej przyjaźni.

:video_game:Eros – czyli miłość romantyczna.

:video_game:Ludus – miłość jako zabawa, w której próbuje się dowieść swojej wyższości nad partnerem, szczególnie w kontekście seksualnym, gdzie myśli się w pierwszej kolejności o własnych potrzebach.

Z połączenia tychże wychodzą:

:video_game:Mania (eros + ludus) – miłość maniakalna połączona z ciągłym lękiem przed utratą partnera.

:video_game:Pragma (ludus + storge) – miłość praktyczna, związek jako inwestycja w wyniku kalkulacji zysków i strat.

:video_game:Agape (eros i storge) – miłość ofiarna, pełna poświęceń i troski o drugą osobę.

:video_game:Co bardziej cyniczni miłość porównują do choroby, która zmienia sposób, w jaki nasz „zdrowy” mózg funkcjonuje.

Jak pisze Lewis (2017) kochankowie myślą obsesyjnie o swoich ukochanych, przeceniają ich pozytywne cechy i unikają myślenia o możliwych, przyszłych reperkusjach. Miłość romantyczna może szybko stać się kompulsywna, trudna do kontrolowania i zafiksowana na pożądliwym „tu i teraz”.

A czy można się od niej uzależnić

No cóż, jak z większością uzależnień, które nie opierają się na przyjmowaniu substancji psychoaktywnych, sytuacja jest dość skomplikowana (Earp i in., 2017). Pomimo relatywnie bogatej literatury na ten temat, danych na temat potencjalnie efektywnych metod leczenia jest jak na lekarstwo (Sanches, John, 2019).

A samo uzależnienie charakteryzuje się w podobny sposób, jak większość uzależnień behawioralnych – patologiczny wzorzec zachowania, w którym głównym motywem działania jest podporządkowanie życia uzależnieniu – w tym wypadku osobie lub osobom, które darzy się uczuciem romantycznym – brak kontroli nad zachowaniem, rezygnacja z innych zainteresowań i szereg innych, negatywnych konsekwencji.

Wróćmy do Doki Doki Literature Club.

Sam tytuł wygląda nam na typową visual novel haremówkę, w której miłość gra pierwsze skrzypce. Protagonista, w którego się wcielamy, otoczony jest dziewczętami, a całość dzieje się w szkole. Nie da się być bardziej stereotypowym romansidłem, prawda:question:

Cóż.

Nie bez powodu piszę o Doki Doki w kontekście uzależnienia od miłości.

Tytuł, jak chyba żaden inny, pokazuje, w jaki sposób miłość może faktycznie odebrać zdrowy rozsądek i popchnąć człowieka (?) do czynów, które są okropne, ale właśnie popełnianych z miłości.

Patrząc też na kierunek, w który rozwijają się pewne obszary technologii gra pozostawia nas przed „ciekawym” dylematem.

Ale resztę pozostawiam już Wam do sprawdzenia na własnej skórze.

Bibliografia:

:video_game:Earp, B. D., Wudarczyk, O. A., Foddy, B., Savulescu. (2017). Addicted to love: what is love addiction and when should it be treated?. Philosophy, Psychiatry, & Psychology, 24(1), 77-92.

:video_game:Sanches, M., John, V. P. (2019). Treatment of love addiction: current status and perspectives. The European Journal of Psychiatry, 33(1), 38-44.

:video_game:Lee, J. A. (1973). The Colors of Love: An Exploration of the Ways of Loving. Toronto: New Press.

Autorytet1piorunów

@Psychologia_Gier_Wideo Ech, zachecony przez kilka materialow ogralem ten doki doki i bylem w szoku jaka krotka i mialka to jest pozycja xD
Dobra, pierwszy playthrough robi robote chociaz tez spodziewalem sie wiekszego rozpierdolu po tym co japonczyki czasem potrafia odkrecic z fabula, ale to w sumie wszystko co ta gra oferuje.
Nie ma tam wiecej czego szukac, probowalem roznych wyborow i wszystko w koncu leci do tego samego zakonczenia, z kilkoma rozgalezieniami pomiedzy - imo przereklamowane, juz lepiej Danganrompe odpalic 😛

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Rozkminy

4piorunów

Nasz piękny kraj, to jest kraj w którym do perfekcji opanowano zrzucanie odpowiedzialności na osoby drugie, trzecie, bądź okoliczności przyrody.

Od polityki najwyższego szczebla, po menela pod sklepem.

Ino piniondz brać, a potem niech spierdalajo.

Brak odwagi brania na klatę własnych błędów.

Rozumiem zjawisko, mam co chwilę doczynienia, ale nie pojmuję skąd tego taka skala.

I jeszcze wszyscy udają, że nie ma problemu, a chociażby koszty społeczne takich postaw są kolosalne.

Obrazek dla uwagi.

Lider0piorunów

@kitty95 no koszty jednostkowe są niskie

Lider3piorunów

@kitty95 ale jakie dobre koryto wychodzi xD

Zobacz, rozmyta odpowiedzialność jest ujowa i nieefektywna, ale dla ogółu. Za to na tym korzystają jednostki - nie odpowiadają za nic, za to w przypadku innych (im smarujących) jednostek można systemowo stworzyć luki, interpretację, dobrą wolę urzędniczą i kto ma coś załatwić, to załatwia.
Na tym opiera się cała kultura od góry do dołu drabiny społecznej. A jak zaczynasz chcieć to zmienić, zacząć czegoś wymagać to albo jesteś karyna od wołania menadżera, albo kuc-korwinista, co życia nie zna.

Lider1piorunów

@kitty95 a to nie wiem, ja tam do zachodu nie aspiruję.. po raz kolejny upada Rzym, a my, klaszcząc uszami, chcemy sobie zrobić to samo kuku
Historia zatacza koło, ludzie się niczego nie nauczyli

Pokaż więcej komentarzy (7)

Kompan

w Hydepark

2piorunów

"Z alkoholem mi do twarzy". Prawdziwa historia podróży przez życie z alkoholem.
Zapraszam do materiału:

https://youtu.be/xpvuiOWdNAI?si=1a12vFWDEdtV5ZHk

Autorytet6piorunów

Alkohol to gówno, odcinek pierdyliard pierwszy. Zadziwia mnie popularność tego syfu w Polsce. W kraju od lat szarganym rodzinnymi tragediami. Każdy z nas zetknął się z ciężkim alkoholizmem, pośrednio lub bezpośrednio. Ha tfu na to gówno.

GURU3piorunów

Mocne i prawdziwe. Alko nie tylko niszczy to co już masz i kim jesteś. Niszczy również to co mógłbyś mieć i kim mógłbyś być.

Pokaż więcej komentarzy (5)

Fanatyk

w Hydepark

5piorunów

Małolatka odkryła wewnętrzne dziecko

https://youtu.be/r-rHc8tm5_c?si=yLMLbknPlVMmMjU_

Osobistość1piorunów

Można powiedzieć że doznała ona oświecenia, które jest opisywane we wschodniej kulturze. Szkoda tylko że tak późno. Zwykle pojawia się ono u osób po 60 roku życia, gdzie takie osoby nie mają one już zmartwień i posiadają stabilne życie.

Objawia się to normalnie nagle. Po prostu budzisz się rano jak zwykle i czujesz że coś się zmieniło. Rozglądasz się i się bardzo dziwisz bo wszystko jest jakieś inne, nowe mimo tego że wszystkie rzeczy znasz bo ciągle z nimi przebywasz.
Zaczynasz wtedy odkrywać wszystko od nowa i można powiedzieć że zaczynasz przechodzić swoje drugie dzieciństwo. Próbujesz tak jak ta staruszka np. zabaw z dzieciństwa i dosłownie czujesz się jak dziecko. To uczucie jest nie do opisania.

Takiego stanu mogą doznać również osoby młode zmagające się z głęboką depresją. Samo leczenie depresji lub innej choroby psychicznej w formie psychoterapii myślę że ma właściwie za zadanie ukierunkowanie takiej osoby na doznanie tego stanu ponieważ on sam w sobie zmusza nas do samorefleksji, szukania nowych rzeczy, aby "wypełnić" i poznać w pełni siebie, a także poczuć prawdziwe szczęście które tak naprawdę nie wymaga pieniędzy.

Dodam że nie ma konkretnych sposobów na dojście w ten stan i każdy musi znaleźć swoją drogę. Tak więc lecząc się u psychologa lub terapeuty czasem trzeba sporo razy zmieniać lekarza, aby trafić na takiego który będzie mógł w stanie pomóc.
Nie wiem jak to wygląda w przypadku osób zdrowych bez żadnych depresji itp. ale u nich powinnien wystarczyć regularny samorozwój. Po kilku miesiącach lub latach będzie pewnie już widać efekty.

Fanatyk1piorunów

@korfos Nie ma sposobów na dojście, bo to nie jest miejsce do którego się zmierza, a nasz naturalny stan w którym znajduje się każdy z nas.

I tak przykładowo zwykły pies czy kot to są w stu procentach oświecone istoty.

Jedyna różnica między oświeconym, a nie oświeconym jest, jak różnica między dzieckiem które widząc u kolegi paczkę chipsów bez skrępowania poprosi o jednego, a dzieckiem które wstydzi się to zrobić, bo usłyszało od rodziców, że łakomstwo to coś złego

Fanatyk0piorunów

@korfos Jeszcze faktem jest że mało który człowiek wyposażony w zdolność mowy jest oświecony całkowicie, to jest jak jazda na fali i naprawdę bardzo mały promil osób doszedł do stanu całkowitego oświecenia.
Nawet Jezus czy Budda miewali chwile słabości

Osobistość1piorunów

@Gepard_z_Libii Masz rację. Ja dopiero wchodzę w ten temat więc mogę mieć małą wiedzę. Poza tym, zauważyłem że osoby które przeżyły świadome przejście w ten stan mówią że miały np. przewlekłą depresję w młodym wieku, byli zaniedbywani przez rodziców lub ich nie mieli (mieszkali w domu dziecka), albo byli odrzuceni przez społeczeństwo jak byli dziećmi jak ta babcia.

Fanatyk0piorunów

@korfos Coś w tym jest, bo moi rodzice byli alkoholikami, miałem przez całe życie mnóstwo problemów, sam też nie byłem aniołkiem, uzależnienia, rozboje i te sprawy, ale zawsze gdzieś z tyłu głowy, czułem że coś tutaj nie gra z tym światem.

Poznalem w miarę możliwości chyba wszystkie możliwe kultury, filozofie i religie i niby coraz więcej wiem i rozumiem, ale paradoksalnie, im więcej wiem i rozumiem, tym bardziej uświadamiam sobie, że nic nie rozumiem, i wszystko to są tylko umysłowe gierki, a prawda leży między słowami.

Ludzki intelekt to taka menda, że nigdy nie da ci spokoju, i zawsze coś sobie znajdzie.

Ludzie którzy od lat medytują, starają się nie denerwować, bo ktoś im powiedział że złość nie dobra jest, i nagle przychodzi moment wkurzenia, bo tego nie unikniesz, i zaczynasz się martwić i denerwować, że pojawiło się zdenerwowanie.

Rozumiesz? Zamiast pozwolić na wkurwienie, to wytwarzasz drugie i wkurzasz się że się wkurzasz i masz podwójne wkurzenie xD

Takich labiryntów w które wpadamy jest od groma i trzeba być czujnym jak kot😉

Pokaż więcej komentarzy (13)

GURU

w Historia

5piorunów

Czy Carl Jung był okultystą?

Większość ludzi zna go jako psychiatrę i psychologa, badacza kultury, miłośnika sztuki oraz ucznia Freuda. Ale Jung interesował się też... wiedzą tajemną. Przyszły psychiatra dorastał w ciekawej atmosferze. Młody Carl Gustav Jung dostał imię po dziadku chirurgu, rektorze Uniwersytetu

Osobistość

w Hydepark

11piorunów

Fragment wywiadu z żoną Mariusza Trynkiewicza zawarty w książce Polska Odwraca Oczy J. Kopinskiej z 2016 roku.
Dla mnie bardzo grube.

Lider5piorunów

@Piesek przeczytałem jeszcze raz, na spokojnie... ona powinna być zamknięta, tak jak i on. Ewentualnie srogie leczenie...

Osobistość3piorunów

@razALgul zgadam się, ewidentnie ma jakiś nieleczony syndrom ofiary po niby gwałcie (nie wiem, czy w ogóle do niego doszło), dlatego tak tłumaczy Mariuszka, a jednocześnie mówi, że ofiary były same sobie winne. Nie dowierzałam w to, co czytam. Zwłaszcza fragment, że kara była za wysoka, wyrok śmierci, Mariuszek z tym się źle czuł. Ja jebie.

Pokaż więcej komentarzy (8)

Autorytet

w Hydepark

9piorunów

Późny kapitalizm, a alienacja społęczna

Największym zagrożeniem dla idei rodziny nie jest żadne LGBT tylko kapitalizm i technologia. Z jednej strony mamy matki i ojców którzy często wolą się skupiać na pracy i robieniu kariery więc nie mają czasu się zajmować swoim potomstwem. Z drugiej dają im często tego przysłowiowego tableta dla własnego spokoju przez co dziecko uzależnia się od mediów społecznościowych i nie nabywa zdolności interakcji twarzą w twarz.

Tworzy to całą rzesze ludzi upośledzonych społecznie którzy w przyszłości będą mieli problem by porozmawiać nawet z własną matką i by oderwać wzrok od telefonu co właściwie już ma częściowo miejsce. Ban TikToka był słusznym posunięciem. Dobrze też postąpiła również Australia chcąc ograniczyć korzystanie z mediów społecznościowych dla osób poniżej 16 roku życia. Tego typu zmiany powinny być powszechne na całym świecie.

       

Mocarz2piorunów

@Al-3_x a jak tacy rodzice próbują zabrać już uzależnionemu dziecku tablet to zaczyna się wycie i ryk, więc dla spokoju mu go oddają i dzieciak gapi się w tablet jeszcze więcej. W kluczowym momencie rozwoju mózg jest orany clickbaitowym gównem podstawionym przez algorytmy. Może zawodem przyszłości będzie rehabilitant, jeśli takie coś da się w ogóle odwrócić.

Debiutant

w Dyskusje

2piorunów

Ostatnio sporo myślę o reinkarnacji, bo zawsze miałem dziwne poczucie, że coś mnie łączy z miejscami, w których nigdy nie byłem. Czy są jakieś metody, żeby sprawdzić kim mogłem być w poprzednim wcieleniu? Nie wiem, czy to jest jakaś poważna sprawa, czy bardziej ciekawostka, ale chciałbym coś o tym poczytać. Ktoś ma jakieś doświadczenia?

GURU1piorunów

Ja dawno temu bylem jaguarem, piekna egzystencja, dzungla to byl moj eden, kazda zywa istote ktora spotkalem moglem zjesc albo wyruchac, kazda, gdy tafla wody podczas picia odbijala moje slepia to bylem przekonany ze to wzrok boga. Nonszalancko snulem sie przez parne dni i cieple noce, chyba dlateto tak mnie teraz boli bycie zamknietym w tej klatce, je⁎⁎⁎ej rozowej malpie z rozumuem rozwinietym w tylko takim stopniu zeby ogarnac zakres wlasnego spierdolenia. Ehh

Pokaż więcej komentarzy (15)

Osobistość

w Książki

22piorunów

132 + 1 = 133

Tytuł: Psychologia dla zabieganych. Mała książeczka o naszych niesamowitych umysłach
Autor: Jonny Thomson
Kategoria: popularnonaukowe
Wydawnictwo: Insignis
Format: książka papierowa
ISBN: 9788368053098
Liczba stron: 552
Ocena: 7/10

Psychologia dla zabieganych to świetne wprowadzenie do psychologii dla osób, które chciałyby lepiej zrozumieć, jak funkcjonuje ich umysł. Autor przedstawia zagadnienia w lekki i przystępny sposób, dzięki czemu czytelnik szybko wciąga się w lekturę. Tekst pełen jest przykładów z życia codziennego, które pomagają lepiej zrozumieć omawiane mechanizmy psychologiczne.

Książka oferuje wiele praktycznych wskazówek, które można od razu zastosować w codziennym życiu, takich jak sposoby radzenia sobie ze stresem, poprawa koncentracji czy budowanie dobrych nawyków. To przydatna i inspirująca lektura, szczególnie dla tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z psychologią.

Choć treść jest interesująca i przyjemna w odbiorze, momentami może wydawać się zbyt powierzchowna, zwłaszcza dla osób, które już mają pewną wiedzę w tym zakresie. Autor celowo koncentruje się bardziej na ciekawostkach i prostych wnioskach niż na szczegółowej analizie, co sprawia, że czasem pozostawia niedosyt.

To jednak świetna pozycja dla tych, którzy szukają szybkiej i lekkiej lektury, a jednocześnie chcą dowiedzieć się czegoś nowego o działaniu ludzkiego umysłu.

Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz\

GURU

w Hydepark

103piorunów

Mądrze wybierz swoją postać Kasiu.

Mistrz64piorunów

Moja sąsiadka to działkowa prukwa

Pokaż więcej komentarzy (11)

Autorytet

w Hydepark

14piorunów

Czasami lepiej nie drążyć niektórych tematów dla własnego zdrowia psychicznego. Prawdą jest, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła. Nawet Nietzsche uważał, że pewnych prawd człowiek nie jest wstanie udźwignąć. Objawienie zamiast ukojenia może przynieść czasami jedynie szaleństwo.

 

Fenomen0piorunów

Być może.
Ale czasem już się tak ma,że się tematy drąży i nie potrafi przestać.
Tak jak w tych zachodnich mitach o wampirach i innych stworach liczących monety/ziarnka piasku czy ryżu...
Mieć podobnie bywa... irytujące (PS: nie nie piję niczyjej krwi).

Wiesz ile ja lata temu czasu straciłem na analizowanie tego i szukanie w tym sensu ? :rolling_on_the_floor_laughing:
https://www.youtube.com/watch?v=2yJgwwDcgV8

Nyan Cat! [Official]Auf YouTube findest du die angesagtesten Videos und Tracks. Außerdem kannst du eigene Inhalte hochladen und mit Freunden oder gleich der ganzen Welt teilen.YouTube

Fenomen

w Hydepark

25piorunów

102 + 1 = 103

Tytuł: Wywieranie wpływu na ludzi. Teoria i praktyka
Autor: Robert Cialdini
Kategoria: poradnik
Wydawnictwo: GWP
ISBN: 9788374894937
Ocena: 8/10

Wysoka ocena, ponieważ bardzo przyjemnie się czytało, szczególnie rozdział "zaangażowanie" . Autor nie chce nazywać tego podręcznikiem dla sprzedawców, jednak z humorkiem to bym tak określił tę książkę.

Wiadomo pisał Amerykanin to przykłady są głównie stamtąd, sporo odnośnie religijnych zgrupowań co jest mi bliskie bo w moim mieście działają i trochę obserwuję jak działają. Sporo opisanych badań co też jest atutem, eksperyment Miligrama znałem, więc go pominąłem. Przykłady z Polski były w zdjęciach, oraz dopiskach, czy listach od czytelników.

Podczas czytania robiłem przerwy bo przypominały mi się sytuacje, gdzie spotkałem się, z wspomnianymi metodami. Współcześnie kontakt z człowiekiem na żywo jest mocno ograniczony, więc może być niezbyt aktualna książka na mój chłopski rozum.

Mam nadzieję, że zwiększy to moją świadomość i rzadziej będę dawał się naciągać. Spróbuję być miłym dla ludzi i sprawdzę czy coś mi to da.

Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Kosmonauta1piorunów

Przed świętami jak JW chodzili po domach to chcieli wcisnąć mi ulotkę, pobiegłem właśnie po tą książkę żeby przeczytać fragment o ulotkach. Miny mieli niesamowite.

Pokaż więcej komentarzy (2)