Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

#gownowpis

Kosmonauta

w Hydepark

10piorunów

Chyba dojrzałam do tego, by się czymś podzielić. Jak gdzieś w komentarzach już przebąkiwałam, zmieniłam pracę.

Pięć lat studiów kierunkowych, praktyki w uznanej instytucji, w końcu praca w zawodzie, czegóż więcej chcieć? Ano można chcieć więcej, na przykład przychodzić do pracy bez nerwicy i nie trząść się ze strachu, bo nigdy nie wiadomo w jakim humorze jest akurat przełożony. Słowem pracować w ludzkich warunkach, zwykłej zdrowej atmosferze. No ale wszystkiego mieć nie można. W moim przypadku albo zaciska się zęby i znosi toksyczną atmosferę, ale za to pracuje się w zawodzie (teoretycznie szczyt marzeń, w końcu na to się uczyłam przez tyle lat), albo rezygnuje z "kariery", że tak to nazwę trochę z przekąsem i idzie do pracy może mniej nobilitującej, ale za to z normalnymi ludźmi.

Po półtora roku męczenia się i brania leków oraz dłuższym L4 dla kurażu psychicznego podjęłam decyzję - spierdalam. I była to wspaniała decyzja. Dlaczego? Może dlatego, że pracuję tu od 6 miesięcy i mam już umowę na stałe? Może dlatego, że zarabiam więcej niż w poprzedniej pracy? Może dlatego, że mimo niedociągnięć i czasem średnio mądrych decyzji, generalnie ta firma zarządzana jest z głową. W poprzednim zakładzie kretynizm gonił kretynizm, że to jeszcze działa, to chyba tylko dlatego, że jest utrzymywane z publicznych środków, bo inaczej pierdolnęłoby już dawno. Przede wszystkim jednak środowisko pracy to jest jakieś 10 lvl wyżej. Nie ma tu miejsca na plotki, obmowy, jakieś nieprzyjemne odzywki, a zauważenie błędu ma na celu naukę jak rozwiązać problem w przyszłości, nie zaś zgnojenie podwładnego i zaprezentowanie wszystkim jak bardzo jest beznadziejny.

No i jeszcze jedno. Nie sądziłam, że ja tę pracę tak polubię. Mam w niej poczucie, że robię coś użytecznego. Coś, co ma znaczenie dla klienta. W poprzedniej pracy pracownicy brandzlowali się do myśli, jakie to rzeczy, które tworzą nie są ważne, ale prawda jest taka, że 99% odbiorców miała to w d⁎⁎ie.

Czy według ogólnie przyjętych norm pracuję dużo poniżej swoich kompetencji? Tak. Czy czuję, że pracuję poniżej kompetencji? Nie bardzo. To co robię, staram się robić jak najlepiej, a mojej wiedzy i moich zainteresowań nikt mi przecież nie odbiera.

Ludzie mają jakieś takie przekonanie, że w życiu zawodowym powinno się robić karierę, że tylko wtedy można być spełnionym zawodowo. Ale prawda jest taka, że zdecydowana większość ludzi nie ma kariery. Ma pracę. Pracę wykonuje się dla zarobków, a przy okazji miło by było, gdyby jej wykonywanie nie niszczyło nam doszczętnie zdrowia, tak fizycznego jak i psychicznego. Moja praca zapewnia mi psychiczny komfort. I tak jest dobrze.

Trochę a trochę

Gruba ryba1piorunów

@Jaskolka96

większość ludzi nie ma kariery. Ma pracę. Pracę wykonuje się dla zarobków, a przy okazji miło by było, gdyby jej wykonywanie nie niszczyło nam doszczętnie zdrowia, tak fizycznego jak i psychicznego.

Mityczny work-life balance. Dobrze że go znalazłaś. Gratki!

Kompan

w Rozkminy

8piorunów

Od wakacji dorabiam sobie na magazynie, jako że mieszkam na prowincji w Polsce to ofert było niewiele to wybrałem tą właśnie. Praca jest spoko, zaczynam od 8, kończę 16. Jest luźno, nie ma takiego spięcia dy jak na stacji benzynowej, której bardzo chciałem uniknąć. Jest jednak pewna zabawna rzecz związana z owym magazynem... Czuję się w nim jak w armii austro-węgierskiej.

Ów śmieszny feeling, zawdzięczam temu, że tak samo jak w armii austro-węgierskiej, jest trochę nacji, oraz to że każdy gada po swojemu. Na początku było dosyć wyrównanie, było nas 3 Polaków (4 z kolegą z innego działu) i 3 Ukrainki. Dwie Ukrainki umiały po polsku, więc spoko. Potem zaczęły się schody - potrzebowano dodatkowych rąk to właściciel magazynu - Chinka - zatrudniła z agencji pracy. Przyszli Ukraińcy nie mówiący nic, a nic po polsku, czy chociaż angielsku, Gruzin gadający po rosyjsku i Turek gadający po angielsku. U mnie w grupie nikt, oprócz mnie, nie potrafił gadać po angielsku, dodatkowo ani ja, ani reszta nie mówiliśmy po rosyjsku - więc było ciężko się z niektórymi dogadać.

Ostatecznie Ukraińcy przeszli do Ukrainek, Gruzin gdzieś zniknął, a Turek dostał jakieś dodatkowe zadania, które robił samemu. A sytuacja się potem jeszcze zmieniła. Po jakimś czasie przyszli do nas nowi Polacy - jeden popracował 3 dni, drugi 2, a potem zostali zwolnieni. Ten drugi został zwolniony dosłownie 2 godziny po podpisaniu umowy. Argumentacja to za dużo rąk do pracy. Ostatecznie gdy przyszedłem do roboty na początku sierpnia, okazała się, że zwolniono moich kolegów, z którymi zaczynałem. Jednego zwolnili, bo niszczył towar podczas transportu paleciakiem, a drugiego to w sumie od dawna chcieli wywalić i zrobili to gdy miarka się przebrała tak na maksa. Zostałem, więc sam.

Potem dołączył do mnie kolega Turek, który skończył już robić poprzednie zadania i tak sobie egzystujemy na tym magazynie - robimy swoją robotę i co jakiś czas opowiadamy se kawały, albo wysyłamy memy. Ogólnie fascynująca jest obserwacja tego jak różne narody obok siebie żyją, ale też jak funkcjonują bez znajomości języka. Ja potrafię rozmawiać po polsku i angielsku, więc dogaduje się z innymi Polakami (koleżanka z biura i kolega z innego działu) i z kolegą Turkiem, jeszcze Ukrainkami które mówią po polsku. Nie znam jednak rosyjskiego, czy ukraińskiego, więc z kolegami z Ukrainy ciężko mi się dogadać (tym bardziej, że ci mieszają ukraiński z rosyjskim). Koleżanki z Ukrainy umieją mówić po polsku, ukraińsku i rosyjsku, ale nie potrafią mówić po angielsku, więc nie dogadają się z Turkiem. A kolega Turek tylko angielski i swój ojczysty. Chinka która tym wszystkim zarządza mówi po angielsku i polsku, chociaż muszę ją posłuchać kilka razy by zrozumieć co do mnie mówi (podobno jej polski był kiedyś lepszy). A jej mąż mimo kilku lat w Polsce, nie mówi ani po polsku, ani angielsku - do tej pory zastanawia mnie jego życie w Polsce bez języka.

Czy bez języka można żyć w obcym państwie, pewnie tak, ale co to za życie skoro nie możesz z nikim pogadać, albo możesz to zrobić tylko z ograniczoną liczbą osób. Język to ważna rzecz, uświadomiłem już sobie któryś raz. A bez niego za wiele się nie zdziała. Dobrze jest języki znać, albo mieć łącznika który to jakoś ogarnie...

Tytan

w Hydepark

31piorunów

Ehh, człowiek jeszcze z rok temu pisał, że ogarnął robotę do której chodził z uśmiechem na twarz, poszły redukcje i wybrano "najświeższego" - czyli mnie. Było to dość wysokie stanowisko za spoko kasę, 3 miechy odprawy i zobaczymy co dalej. Niezależnie, mam tylko wpływ jak to odbiorę, więc zachowuje pozytywne podejście. Trzymajta kciuki żeby ogarnąć coś nie gorszego.

Pokaż więcej komentarzy (4)

Gruba ryba

w Hydepark

24piorunów

Co mnie podkusiło to nie wiem. Na lokalnej grupie facebookowej pojawiła się oferta śliwek. Więc przed południem pojechałem jakieś 20km odemnie i kupiłem sobie 20kg śliwek po 3.5ziko za kilogram. Będą powidła dla dzieci i dorosłych xD

Pestki wykorzystam sobie na podkładki dla Śliwek które wyhoduje sobie w sezonie 2027

Pokaż więcej komentarzy (6)

Lider

w Hydepark

113piorunów

świat się kończy Panowie

byłem ostatnio na randce z apki

dziewczyna na zdjęciach szczupła, ładna, zadbana, elegancko ubrana, kilka lat młodsza, fajny głos i wgl

jakiś tam wspólny vibe był

pracuje w handlu międzynarodowym, hajs się zgadza i u jej starych też

no dobry materiał

trzeba kurde atakować

no to pojechałem (nie pytajcie ile km bo braknie mi lasów żeby to wszystko rozchodzić)

na miejscu wita mnie jakby inna osoba

taki wystraszony, zalękniony piwniczak z wąsem i oponą na brzuchu, mówiąca prawie szeptem

4/10

no nie jestem kurde piękny ale u mnie towar czyli ja jest zgodny z opisem i zdjęciami w 100%

podjeżdżam, pyta mnie czy może wsiąść (?), odpowiadam, że no pewnie

od razu ścisza mi radio na zero (a grało tak na 20% mocy) bo ona musi mieć w aucie cicho jak prowadzi (??) bo się nie może skupić XDDD

(później mi powiedziała, że swoje auto rozbiła niedawno)

mieliśmy jechać na spacer do lasu, ja tamtejszych terenów nie znam ni chuchu

nie przygotowała się a wiedziała o tym i miała kilka dobrych dni, nie znalazła żadnej dobrej miejscówki

coś tam pochodziliśmy przy takim małym lasku przy esce XDDD

mówi mi, że wysoki jestem (no shit, opis zgodny z rzeczywistością przypominam) i opowiada mi akcje jak przyjechał do niej typ co nakłamał, że jest 20cm wyższy XDDD

zachowywała się jakby pierwszy raz na dworze była

coś tam gadamy o beznadziejnej sytuacji na apkach itd

okazuje się, że koleżanka ma tam stado adoratorów i regularnie chadza na randki XDDDD

gdzie u mnie to jest cud jak baba odpisze nawet gdy pierwsza da lajka

padła decyzja, że jedziemy nad jeziorko posiedzieć, no ok

pojechali, posiedzieli 15 minut, gadka szmatka

a ona, że do domu już chce

mi to było bardzo na rękę więc jedziemy

odwiozłem

wracam na chatę

i pisze do niej jak wrażenia XDDD

a ona daje mi do zrozumienia, że nie została potraktowana właściwie bo nie otwierałem jej drzwi do samochodu i nie przywiozłem kwiatów

XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

ps (a i jeszcze bym zapomniał na powrocie chyba mnie fotoradar j⁎⁎⁎ął bo pierwszy raz jechałem tamtędy i się zagapiłem XDDDDD)

Gruba ryba0piorunów

@Half_NEET_Half_Amazing współczuję anon. Serio. Co mogę powiedzieć. Babie się w d⁎⁎ie przewróciło. Najlepiej chyba przez znajomych. Wiesz najgorsze jest to że szukasz. A okazję na poznanie kogoś bywają. I szansa na to że spotkasz kobietę która spojrzy na ciebie z zaciekawieniem jest niewielka, przynajmniej w moim przypadku. Czasem się to zdarza ale niezbyt często raczej raz na kilka lat, żeby to był spontan. Żeby w miłych okolicznościach na spokojnie mieć okazję porozmawiać z kobietą i poznać ją na tyle na osobności żeby powiedzieć sobie "o ta jest fajna i też mnie lubi, zaproszę ją na kawę"-> to nie zdarzylo mi się prawie nigdy a jak byłem młody i szukałem dziewczyny to każdą sytuację potrafiłem zepsuć. Teraz mam żonę, ale gdyby w przyszlości zdarzyło się tak że z jakiegoś powodu znowu byłbym sam, bo różne są przypadki to ja to pi⁎⁎⁎⁎le i wypisuje się z tego cyrku. Najlepiej być samemu, najwięcej wolności, zero klutni, bo z kim. Chcesz gdzieś pojechać? Jedziesz... Chcesz coś kupić? Kupujesz. Nie masz problemów z komunikacją bo nie masz się z kim komunikować a jak brakuje Ci kogoś do rozmowy to se kup gadającą papugę xD

Pokaż więcej komentarzy (40)

Osobistość

w Hydepark

3piorunów

Czy ktoś posiada lampę tego typu i może coś skrobnąć czy warto?

Chodzi mi o lampę zbliżona do światła słonecznego, podono przebywanie w takim świetle pozwala lepiej znieść jesień i zimę, nie wiem czy to scam czy nie

Pokaż więcej komentarzy (17)

GURU

w Hydepark

4piorunów

Koniec okienka transferowego może być ciekawy dla - Martinelli jedną nogą już u Szejków (i tego bardzo nie lubię), ale Arteta nie puści go nie mając zastępcy. Chyba że za zastępstwo uważa Eze, a Nwaneri tym razem będzie miał wiekszą rolę w składzie.

Myślę, że niewykluczona też jest wymiana Gyo+Kasa za Alvareza - z jakiegoś powodu Szwed nie grał w tym sezonie, a Alvarez do Barcy to może mieć bliżej przez Lądek. Tej ewentualnej wymiany też nie lubię.

Obrona po transferze Kąsy jest już sztywniutka, pytanie czy jeszcze nie będzie prób sprzedaży Zubimendiego (który otrzymuje teraz sporo totalnie niepotrzebnego hejtu za koniec zeszłego sezonu)

Osobistość0piorunów

Kurde jakoś nie mogę się przekonać do tej drużyny po odejściu Wengera, kiedyś oglądałem prawie każdy mecz nawet jak ciągle zajmowali 4 miejsce to wierzyłem, a teraz wszystko jakieś takie nie wiem 😒

GURU

w Hydepark

8piorunów

Dostalem niedawno nowa karte z banku i powiem wam,ze jestem w malym szoku- nie ma jednego kodu cvv,tylko jest on generowany w iko.
Technolodżia

Gruba ryba0piorunów

@jajkosadzone nie wiem czy mi się to podoba. Jednak częścią usługi karty płatniczej/kredytowej była odpowiedzialność wydawcy za fałszywe transakcje.

Jak to działa dla subskrypcji/powtarzalnych płatności? Wybierasz gdzieś czy chcesz kod jednorazowy czy stały?

Czy chodzi tylko o otrzymanie CVV przez apkę?

Pokaż więcej komentarzy (14)

Autorytet

w Dyskusje

17piorunów

Po chałupniczym czyszczeniu DPF środkami, które miałem w piwnicy spalanie spadło z 6.5 na 5.4 jeżdżąc spokojnie na tempomacie +-100km/h. Przed tym zabiegiem miałem wrażenie, że oleju mi zaczęło przybywać, ale teraz jest w połowie bagnetu, tak jak zawsze leję przy interwale. Oczywiście zdjęcia licznika przed nie zrobiłem.

Gruba ryba2piorunów

@jakub-krol też mam spalanie 5.4 - np w górach, tylko na odcinkach gdzie jadę z górki XD

Autorytet2piorunów

@peposlav niestety, ale jestem za biedny na auto z lepszym silniejszym silnikiem. Szwagier na phaetona i spalanie w okolicach 13 litrów przy łagodnej jeździe. Ale co się zbiera ten czołg to jestem pod wrażeniem xD

Gruba ryba1piorunów

@jakub-krol ja mam skromne 211 koni, pewnie kilka zdechło, jak jadę dziadek style to spala około 7.2 w trasie. Jak się spieszę do Berlina to i 10.5 litra wypije, 10.7 to największy wynik z 180 na tempomacie, a w mieście? kto by to liczył i po co 6 km robię w około 40 min. W zimę wtedy mi nawet 20/100 wychodzi XD

Lider2piorunów

@jakub-krol 3 litrową, 340 konną betą, udało mi się zejść do 5.2l jeżdząc grzecznie na trasie ;) średnie 6.9l liczone pół na pół miasto i trasa

Pokaż więcej komentarzy (11)

Gruba ryba

w Hydepark

17piorunów

Memy z ptakami były śmieszne ale Internet szybko przesadził xD

Fanatyk2piorunów

Były całkiem spoko, ale szybko idzie wyczerpać treść, liczba ptaków jest ograniczona. Szczególnie, jak ludzie się nudzą w pracy xd

Pokaż więcej komentarzy (13)

Gruba ryba

w Hydepark

68piorunów

Coraz bardziej mi się podobają wycieki z GTA VI, chodzą słuchy że zależności od kraju będą różne smaczki wkomponowane.

Dla polskiej wersji językowej przygotowali specjalna misję Vigilante

Pokaż więcej komentarzy (3)