OpornikGURU
5piorunówNastolatki po skończeniu 19 roku życia, wybierający filozofię jak pokemony.
Podniosłem I opuściłem ramiona, oraz wypuściłem powietrze przez nos 😛
OpornikGURU
5piorunówNastolatki po skończeniu 19 roku życia, wybierający filozofię jak pokemony.
Podniosłem I opuściłem ramiona, oraz wypuściłem powietrze przez nos 😛
tomwolfGruba ryba
4piorunów#filozofia #nauka #religia #przemyslenia
Od jakiegoś czasu w głowie kiełkowała mi myśl o mojej autorskiej "Teorii Kichnięcia".
Wrzuciłem uproszczoną wersję moich przemyśleń w czatagpt, żeby mi ładny esej zredagował... xD
"Czy każde kichnięcie może być Wielkim Wybuchem?
Od wieków człowiek zadaje sobie jedno z największych pytań: skąd wziął się wszechświat? Nauka mówi o Wielkim Wybuchu – początku czasu i przestrzeni, choć wciąż nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, co było wcześniej. Dla wielu ludzi odpowiedź jest prosta: przed wszystkim był Bóg, który stworzył wszechświat.
Ale co, jeśli spojrzeć na to z zupełnie innej strony?
Wyobraźmy sobie, że każde kichnięcie jest czymś więcej niż tylko odruchem organizmu. Wyobraźmy sobie, że w tej krótkiej chwili powstaje nowy Wielki Wybuch. Rodzi się kolejny wszechświat – z własnym czasem, przestrzenią i prawami natury. Dla nas jest to ledwie ułamek sekundy i niewinny odruch. Jednak dla hipotetycznych istot żyjących w takim wszechświecie mogłyby minąć miliardy lat ewolucji.
Jeśli ich świat ma początek, a one nie potrafią zajrzeć poza jego granice, zaczną zadawać te same pytania, które zadajemy my: kto nas stworzył? Dlaczego istniejemy? Co było przed początkiem?
Być może nigdy nie odkryją, że ich "Stwórcą" było zwykłe kichnięcie istoty z zupełnie innego poziomu rzeczywistości. Dla nich ten twórca byłby wszechmocny, niewidzialny i całkowicie niepojęty. Mógłby ingerować w ich rzeczywistość lub pozostać poza jej granicami. Czy nie właśnie w taki sposób wiele religii opisuje Boga?
Ta myśl prowadzi do jeszcze bardziej intrygującego pytania. Jeśli my moglibyśmy nieświadomie tworzyć nowe wszechświaty, to czy nie jest możliwe, że nasz własny wszechświat również jest efektem czegoś, co z perspektywy jego twórcy było zupełnie zwyczajne? Może to, co dla nas jest aktem stworzenia, dla kogoś "wyżej" jest jedynie drobnym wydarzeniem, którego znaczenia nawet nie dostrzega.
Oczywiście nie jest to teoria naukowa ani próba wyjaśnienia rzeczywistości. To eksperyment myślowy, który pokazuje, jak bardzo nasze rozumienie świata zależy od perspektywy. Granica między tym, co uznajemy za boskie, a tym, co jest jedynie naturalnym zjawiskiem, może być znacznie bardziej płynna, niż nam się wydaje.
Może więc następnym razem, gdy ktoś kichnie, warto uśmiechnąć się na myśl, że być może właśnie narodził się kolejny wszechświat – a wraz z nim cywilizacje, które kiedyś będą zastanawiały się nad tym samym pytaniem, które od tysięcy lat zadajemy my: kto był na początku?"
A jak się do tego mają pierdnięcia?
nietzscheGruba ryba
41piorunów
Śmierć znaczy nie być. Już wiem, jak to jest. Będzie to samo po mnie, co było przede mną. Jeśli jest tam jakowe cierpienie, to musiało też istnieć, zanim przyszliśmy na świat. Lecz wtedy nie odczuwaliśmy żadnej męki. Powiedz, mi proszę, czy nie nazwałbyś wielkim głupcem tego, kto by uważał, że gorzej dla lampy, gdy została zgaszona, niż przed zapaleniem? Nas również zapala się i gasi: cierpień doznajemy jedynie w owym okresie pośrednim, a przed nim i po nim jest głęboki spokój. Nasz błąd, jeśli się nie mylę, pochodzi stąd, że sądzimy, iż śmierć idzie za nami, gdy ona i poprzedza, nas i ściga. Wszystko, co było przed nami, jest śmiercią. Jakaż więc różnica, czy w ogóle nie zaczniesz życia, czy je skończysz, jeśli tak czy owak jedynym wynikiem jest nie być?
Seneka, Listy moralne do Lucyliusza
DeykunLider
5piorunów
niech to tylko potanieje i trafi na aliexpres, widzę to w patodoweloperce :P
kameralna kawalerka z nietuzinkowym układem i widokiem
MikelFenomen
7piorunów#stoicyzm #filozofia #psychologia
Po ostatnich sesjach z terapeutą, zauważyłem pewien zgrzyt pomiędzy podejściem nad którym pracujemy a stoicyzmem Różnicę, którą może ktoś będzie w stanie mi rozjaśnić.
Stoicyzm polega m.in. zrozumieniu własnych emocji i poddaniu ich kontroli rozumu. Rozgraniczamy to na co mamy wpływ i na co nie mamy, skupiając się na tym pierwszym. Jak to ma się do np. deeskalacji konfliktu czy wywierania wpływu (nie mylić z manipulacją)?
Wiem ze empatia nie stoi w sprzecznosci do stoicyzmu, tylko robi to w pewien specyficzny sposób. Stoik musi zrozumieć emocje innych by wiedziec jak pomoc. Jednak czy ta pomoc nie odnosi się do samej merytoryki problemu, ktory stoik probuje zrozumiec, a nie jego otoczki? Treść i forma - to dwie odrębne rzeczy związane z tym jak się komunikujemy. Możemy problem wykrzyczeć i możemy wypłakać - nie zmieni to istoty rzeczy ale zmieni to jak informacja została przekazana. Dystansowanie sie od bolu innych, po to by nie zachwiano wlasnej stabilnosci, ktora moze zaburzyc stoicka racjonalnosc i która w następnym kroku ma służyć rozwiązaniu problemowi - stoi mi w zgrzycie do tego jak chciałbym podchodzić do rozmowy.
Jeżeli ktoś niestabilny emocjonalnie, np. o niskim poczuciu wartości dostanie od nas konstruktywną krytykę - całkiem prawdopodobne że włączy mu się mechanizm obronny w którym będzie atakował to co mówimy ponieważ czuje że jego poczucie wartości zostaje ponownie zachwiane. Niech mnie któryś psycholog poprawi jeżeli coś niedoprecyzowałem ale jest to naturalny i częsty mechanizm.
Co wtedy powinien zrobić stoik? Odwoływanie się do racjonalności jest bezsensowne, jeżeli drugą osobą targają emocje. Czy mamy wpływ na emocje innych podczas rozmowy? No właśnie mamy - poprzez zmianę formy przy tej samej treści. Po stoicku nie mamy wpływu na wewnętrzny stan i emocje drugiej osoby. Tylko czy nie powinniśmy mieć? Jeżeli komuś wskazujemy problem a ktoś go odbierze emocjonalnie i personalnie - to gdzie jest zgrzyt? Czy stoik powinien wzruszyć ramionami mówiąc "próbowalem, teraz na to wpływu nie mam, zrobi z tą informacją co chce a ja skupiam się na dalszych rzeczach które mogę zmienić"? Wystarczyłaby zmiana formy - np. zamiast "robisz mi krzywdę" powiedzieć "rozumiem że się czujesz X, ale Twoje zachowanie sprawia mi krzywdę" - i całkiem możliwe że odbiór byłby całkowicie inny. Czy stoik może powiedzieć że nie miał wpływu na zachowanie innych, skoro to jego forma doprowadziła że problem nie został rozwiązany? Gdzie jest granica tego na co mamy wpływ a na co nie, skoro nawet konstrukcja zdania w którym przekazujemy informację może to zmienić?
W tym momencie, uważam że stoickie dystansowanie się od zewnętrznych oczekiwań i emocji po to by odzyskać kontrolę poprzez zmianę własnego nastawienia nie będzie grała. Racjonalność nie jest rozwiązaniem, kiedy druga osoba rozmawia emocjami. Zrozumienie jej emocji nie wskazuje jak powinniśmy się do nich odnieść by przedstawić naszą racjonalność
Nie mamy wpływu na to co inni myślą ale mamy wpływ jak o tym pomyślą. Mamy wpływ na odbiór tego co mówimy. Jeżeli nasza forma jest nieodpowiednia, mam wrażenie że stoicyzm pozwala na odpuszczenie i przyjęcie tego w kategorii "nie masz na to wpływu" kiedy de facto wpływ był i mogliśmy nasz komunikat ubrać w inne słowa.
Zapraszam do dyskusji
@Mikel jeżeli ktoś jest w stanie silnych emocji nie należy próbować odwoływać się do jego rozsądku i dawać mu racjonalnych argumentów. Taką sytuację należy przeczekać i doraźnie można dać takiej osobie wsparcie poprzez swoją obecność i zrozumienie stanu, w którym się znalazła – jeśli akurat chcemy takie wsparcie udzielić. Stoik w takiej sytuacji nie powinien dać się wciągnąć w emocje i użalanie się nad tą osobą czy światem, bo niektórzy mogą tego oczekiwać. Po prostu spokój, obecność i zrozumienie. Należy przy tym pamietac, że nie jesteśmy odpowiedzialni za emocje innych osób.
Dobre rady dajemy gdy emocje już opadną. Osoba pod wpływem emocji jest w stanie afektywnym i radzenie jej może przynieść odwrotne skutki. Dlatego nigdy nie odwołujemy się do rozsądku osoby wzburzonej, czy to w przypadku kogoś innego, czy też siebie samego. Gdy stoik się wkurzy, to również musi przeczekać swoje emocje, nim zacznie odwoływać się do własnego rozsądku. 😉
@splash545 Raczej nie chodzilo mi o to kto jest w jakim stanie emocjonalnym przed rozmowa, tylko w jaki sposob nasze slowa zostaja emocjonalnie odebrane. W tym wypadku, mleko sie juz rozlalo i to co zostalo wypowiedziane, zostaje zinterpretowane przez pryzmat emocji. Komunikat zostal przekazany ale w formie, ktora wzbudza emocje u odbiorcy i przez co np. nasze intencje moga zostac opatrznie zrozumiane. Chodzi o bledy w komunikacji i odbiorze.
Hipotetyczna sytuacja:
Do domu wraca Twoja zona padnieta po pracy. Ledwie weszla a Ty juz sprzedajesz jej informacje "Musisz jeszcze odebrac nasza corke od znajomych bo ja mam sraczke". Wkurw zony wysoce prawdopodobny bo kto lubi kiedy bedac zmeczonym stawia sie go pod sciana z kolejnym zadaniem? A mozna te sama informacje sprzedac inaczej - "Wiem ze jestes zmeczona ale trzeba jeszcze odebrac nasza corke od znajomych. Niestety sam nie moge bo mam sraczke". Ten sam przekaz inna forma.
Teraz - czy wedlug logiki stoickiej miales wplyw na wkurw zony? Z tego co rozumiem, to nie bo nie masz wplywu na emocje innych. Problem widze w tym, ze to w jaka forme to ubrales, wplynelo wlasnie na to jakie emocje u niej wywolales. Mam wrazenie ze filozofia stoicka jest slepa na ten problem przerzucajac wine na odbiorce. Odwolujemy sie do racjonalnosci - czyli do tresci, w ogole nie zwracajac uwage na forme w ktorej to przekazalismy.
@Mikel no tak, nie miałeś wpływu na wkurw żony, więc nie powinieneś się tym przejmować, ale wyciągasz z tej sytuacji naukę, żeby właśnie komunikować się w inny sposób, jeśli faktycznie uważasz, że ten Twój komunikat był taki zły, a złość żony zasadna. Może też nie było to zasadne, ale możesz małym kosztem, czyli przez ubranie komunikatu w lepszą formę słowną można poprawić relację, to uważam, że warto to zrobić.
Warto usprawniać komunikację w związku i brać pod uwagę potrzeby emocjonalne drugiej osoby, jednak pamiętając wciąż o tym, że każdy odpowiada za własne reakcje emocjonalne – więc faktycznie przede wszystkim winny jest tu odbiorca, czy może inaczej nikt nie jest tu winny, ale wyszło jak wyszło i ani Ty nie powineś się tym przejmować, ani żona nie powinna się o to obrażać. Doszło do tarcia, co jest nieuchronne w związku. Teraz jeśli przy tym przykładzie na tarciu się skończyło, to jest to ok, zapominamy wtedy o sprawie i wyciągamy wnioski na przyszłość. A jeśli ktoś się w takiej sytuacji obraża – świadczy to o niedojrzałości emocjonalnej, bo przecież nie zwyzywałeś żony, a nie będziesz chodził przy niej zawsze na paluszkach zastanawiając się jaki też ma humor. No i Ty też nie powinieneś się na żonę obrażać, że zareagowała emocjonalnie.
Przede wszystkim komunikacja. Gdy opadną emocje można pogadać i się jakoś dogadać — to jest najbardziej racjonalne i stoickie rozwiązanie.
nie miałeś wpływu na wkurw żony
W tym rzecz. Moim zdaniem miałem - wyborem formy komunikatu. Nie post factum, tylko ex ante.
Nie chodzi o nauczkę, tylko zrozumienie i komunikowanie się w sposób adekwatny do sytuacji, rozumiejąc sytuację odbiorcy. To jest nauka, ktora powinni uczyc w szkole a nie doswiadczenie z ktorego powinnismy czerpiac. Bez tego, niektóre komunikaty nie trafią do odbiorcy, a często ich znaczenie zostanie opacznie zrozumiane. Caly czas twierdze ze stoicyzm ten fakt pomija.
Mozna zrobic krzywde slowem i to niechcacy, nie majac zlych intencji - bo problemem bylo to ze nie zrozumielismy sytuacji tej osoby i nie weszlismy w jej buty. Czy warto wtedy przeprosic? Czy czlowiek ma w obowiazku podchodzic empatycznie do rozmowcy i starac sie zrozumiec jego sytuacje i kontekst sytuacji w ktorej sie znalazl?
Stoicyzm mam wrazenie narzuca Ci obowiazek zrozumienia drugiej osoby. Mam problem z sytuacją, kiedy my te uczucia wywołujemy - ale jednocześnie nie ponosimy odpowiedzialności za te wywolane emocje. To tak jakby kogoś podkurwić ale jednocześnie zrzucac winę za jego stan na podkurwionego. Strasznie egoistyczny jest ten stoicyzm, jesli chodzi o forme komunikacji. Z jednej strony, empatycznie chcesz kogos zrozumiec - ale jak zle zrozumiales i uzyles nieadekwatnego komunikatu to mozesz powiedziec "to Ty zle mnie odebrales". Dalej widze tu luke.
DeykunLider
11piorunów
PCouterKoneser
26piorunówCiekawe anegdoty związane z Richardem Feymanem i problemami restauracyjnymi. #nauka #fizyka #matematyka #filozofia

Marcus-Aurelius-64Inspirator
10piorunówProblemy, z którymi spotyka się Polska i nasz naród nie są nowe. Pozwolę sobie przytoczyć parafrazę z "Państwa" Platona, która opisuje w jaki sposób powoli przeistacza się nasze życie i ustrój
(Parafraza wygenerowana za pomocą #ai )
Gdy w państwie oligarchicznym biedni dostrzegą, że bogaci mają władzę tylko dlatego, że posiadają majątek, zaczynają się buntować. Zwyciężają i ustanawiają demokrację. W nowym ustroju ludzie stają się wolni: każdy może mówić, co chce, i żyć tak, jak chce. Nie ma już jednego porządku życia narzuconego wszystkim.
Demokracja wydaje się więc najpiękniejszym ustrojem, ponieważ jest pełna różnorodności. Można w niej znaleźć wszystkie możliwe sposoby życia: jedni żyją skromnie, inni oddają się przyjemnościom, jeszcze inni zajmują się polityką lub filozofią. Państwo wygląda jak wielobarwna szata utkana z różnych charakterów.
Jednak według Platona ta wolność stopniowo przestaje być uporządkowaną wolnością, a zamienia się w brak umiaru. Ludzie zaczynają traktować wszystkie pragnienia jako równie wartościowe i nie uznają już żadnej naturalnej hierarchii: młodzi nie szanują starszych, uczniowie nauczycieli, obywatele praw, a rządzący boją się rządzonych.
W takim państwie — twierdzi Platon — pojawia się człowiek, który wykorzystuje gniew ludu. Przedstawia się jako obrońca zwykłych ludzi, walczy z bogatymi i obiecuje sprawiedliwość. Początkowo jest popularny, ale gdy zdobędzie władzę, zaczyna usuwać przeciwników i otaczać się zwolennikami. Ten, kto miał być obrońcą wolności, staje się panem wszystkich.
Dlatego Platon pisze, że:
„Największa i najgwałtowniejsza niewola powstaje z największej wolności.”
(Państwo, VIII, 564a — sens fragmentu)
Filozof żyjący 2500 zidentyfikował mechanizmy, które występują dzisiaj w demokracjach. Przykładem jest USA i Polska
Marcus-Aurelius-64Inspirator
22piorunówJakie współczesne normy lub zachowania, które dziś wydają nam się normalne albo dobre, przyszłe pokolenia mogą uznać za moralnie niedopuszczalne?
Przykładowo:
Kiedyś niewolnictwo było normą, dzisiaj jest potępiane
#marekpyta #filozofia (?)
Małżeństwo, ślub!
@100mph piękna tradycja
Kierowanie przekazu reklamowego i politycznego wprost w ludzką strefę emocjonalną.
Marcus-Aurelius-64Inspirator
20piorunówJaka jest według was najważniejsza cecha charakteru, którą może posiadać człowiek?
Dla mnie jest to pewien zlepek podobnych cech - pokora intelektualna, elastyczność poznawcza, otwartość umysłu, gotowość do rewizji przekonań. Wydaję mi się, że osoba z takimi cechami ma największe szanse na sukces w każdej dziedzinie życia. Potrafi się dostosować do sytuacji, wyciągać wnioski ze swoich i czyiś błędów. Potrafi z godnością przyjąć krytykę i ocenić jej słuszność.
Jakie jest wasze zdanie?
tag do zablokowania #marekpyta #filozofia (?) #dyskusja
@Marcus-Aurelius-64 *czyichś
@Olmec obie formy są poprawne
@Marcus-Aurelius-64 nie, nie w tym kontekście
@Olmec masz rację, dobrze rozumiem że "czyiś" to liczba pojedyncza, a u mnie wymagana jest liczba mnoga?
@Marcus-Aurelius-64 Czyiś jest odmianą w liczbie mnogiej w rodzaju żeńskim w mianowniku i wołaczu. Czyichś jest odmianą w liczbie mnogiej w rodzaju męskim i i niemęskoosobowym w dopełniaczu i miejscowniku oraz tylko w bierniku rodzaju męskiego. (Polszczyzna.pl)
Tak więc "czyichś" :smiley:
Polska trudna język. Weź się naucz jako obcokrajowiec "czyjś, czyiś, czyichś" xD
Autorefleksja
Legendary_WeaponsmithOsobistość
22piorunówKompocik teściowej do oceny.
Stoicyzm każe jednak nie oceniać.
Wybór pozostawiam wam.
#gotujzhejto #radom #podrozujzhejto #zebropioruny #stoicyzm #filozofia #przemyslenia #zebropioruny
P.S.: mniam mniam, truskawki i porzeczki. Taki nie za słodki.
ja kompocik:
26 głosów

dobry, dej
Obserwuj - nie oceniaj.
nietzscheGruba ryba
10piorunówTo już dzisiaj! Otwierajmy szampany, nihiliści!
Tylko pamiętajcie, żeby szampan był bez bąbelków. Bąbelki sugerują radość, a radość to iluzja.
Zaraz, po co otwierać? I tak nic to nie zmieni.
#heheszki #humorobrazkowy #memy #swieta #swieto #nietzsche #filozofia

@nietzsche najlepszego!
aerthevistGURU
34piorunówNaukowcy po raz pierwszy cyfrowo rozwinęli i w całości odczytali jeden ze zwojów papirusów z biblioteki w Herkulanum, którą zniszczył wybuchu Wezuwiusza w 79 r. Stoickie dzieło zapisane na około 22 kolumnach w języku greckim naukowcy datują na II wiek p.n.e. Jak wynika z informacji na

gwf-hegel-fangirlSpecjalista
7piorunówNauka, a polityka, czy jest różnica?
W 1884 roku pewien marynarz zachorował i zmarł. Jego ubrania wysłano do Yport w Normandii, gdzie siostra je uprała, wylewając pomyje które spłynęły w dół stromej ulicy. Na owej ulicy, po pewnym czasie zmarło siedem osób - tak zaczęła się lokalna epidemia cholery. Warto dodać, że w latach 1881-1896 trwała pandemia cholery, nie był to więc przypadek odosobniony. Gibert - niczym śledczy - przybył na miejsce z gotowym już w głowie rozwiązaniem zagadki. Idea zarazków była wówczas niezwykle nośnym tematem: zaledwie trzy lata wcześniej Ludwik Pasteur skutecznie zaszczepił owce przeciw wąglikowi, czyniąc go narodowym bohaterem, a czasopisma naukowe prześcigały się w przewidywaniach przyszłości. Wieszczono koniec chorób i rychłe zwycięstwo rozumu nad bakteriami.
Wnioski, rzecz jasna, nasuwają się same: to mikroby w mydlinach zatruły studnię, przez które ludzie się pochorowali. Jednak nie wiemy co tak naprawdę się wydarzyło. Proste krytyczne myślenie sugerowałoby, że nie każdy przypadek musi być powiązany, a źródłem mogło być coś zgoła innego. W dochodzeniu w którym mamy już model, w którym sprawca jest z góry znany, niemal każdą obserwacje można przypisać do wcześniej założonej historii, a fakty są w najlepszym wypadku pretekstem, w najgorszym przeszkodą którą trzeba racjonalizować. Mało to naukowe.
Mikrobiologia otworzyła przed medycyną niezwykłe możliwości - przypadkowe zgony przestawały być przypadkowe. Problem leży jednak gdzie indziej: nauka, taka jaką ją znamy, nie zajmuje się tym, co rzekomo obiektywne. Nauka to zaledwie pragmatyczne modele. Natomiast konceptualizacja problemu żłobi koleiny, po których poprowadzone zostaną wnioski. Gdy to, co polityczne - kwestia interesów i optymalizacji - zostaje określone mianem „wniosku nauki", to co polityczne jest uświęcane, jako naukowe, a zatem obiektywne. Nauka w swoich założeniach nigdy do tak bezczelnej pewności siebie nie pretendowała, natomiast tak funkcjonuje publicznie. W tym sensie termin „nauka" pełni rolę dogmatu zamykającego dyskusję.
Stąd też Bruno Latour, w książce pasteryzacja Francji, postuluje badanie nauki na zasadzie podobnej do antropologii, gdzie nie deklaracje popularyzatorów nauki, czy kogokolwiek innego są źródłem zrozumienia struktury nauki, tylko relacja między ideami, między procesami, między badaniami a wnioskami i praktykami. Badanie nauki takiej jaką jest, by później dochodzić do wniosków o jej istocie. Określanie błędów, nieuzasadnionych lub nieświadomych założeń. No i przede wszystkim, bez odcinania nauki od tego co naukę po części kształtuje, czyli polityki czy dyskursu.
Nauka w swoich założeniach nigdy do tak bezczelnej pewności siebie nie pretendowała, natomiast tak funkcjonuje publicznie.
Dokładnie.
W tym sensie termin „nauka" pełni rolę dogmatu zamykającego dyskusję.
No zależy kto o tej nauce mowi. Ale generalnie niestety masz rację. Nie wiem kiedy ludzie przestali być ciekawi świata...
DeykunLider
11piorunów
gwf-hegel-fangirlSpecjalista
6piorunówLLMy są złe, ale uzdrowią internet z mierności.
Jesteśmy w okresie przejściowym, w którym wszystko jest zalewane nijakimi, ogólnie bezwartościowymi treściami. Pisarzyny czy dziennikarze powtarzający jedno zdanie 10 razy w artykule żeby wyrobić normę słów nie mają już pracy. Opus 4.8 odpowie lepiej, popełni mniej błędów. To nadal nie jest szczególnie wartościowe, ale jeżeli chcesz zdobyć jakąś prostą informację, powiedzmy jak wygląda rynek produkcji desek, to wygeneruje odpowiedź bardziej wiarygodną, niż prawdopodobnie pisany na zlecenie, być może sponsorowany, być może nawet napisany przez LLM artykuł. W takim świecie, tylko treści piętnowane nazwiskiem, marką, czy też cechujące się wysoką jakością, będą miały prawo się wybić. Stąd mam całkiem pozytywne nastawienie do jakości powszechnie dostępnych treści, a przynajmniej w przyszłości.
Druga sprawa, LLMy ułatwiają przesiewanie informacji, tak żeby skupić się na tym co warte uwagi. Mówię to jako osoba, która większość dnia spędza czytając nudne dokumenty i artykuły naukowe. Claude potrafi naprawdę uprościć pracę. Fakt że może mi skompilować listę ważnych prac naukowych definiujących jakąś tematykę, a potem określić ich relacje, to jest coś cudownego. Dotychczas wbicie się w cokolwiek oznaczało czytanie bardzo wymagających wprowadzeń, wniosków, identyfikowanie czy autora nie poniosła fantazja. A teraz odpalam prompt, idę zrobić kawę, gdy wracam mam dokładnie te artykuły których potrzebuję, a potem źródła źródeł, cały szkielet tematyki jest rozwikłany.
A teraz rzecz najbardziej wyjątkowa. Ostatnio zainteresowałam się kinem. A jakoś tak chodziły za mną wczesne lata internetu, fora, blogi. Większość tego przepadła. Więc zapytałam claude o przeszukanie internetu w poszukiwaniu starych artykułów z lat 2004-2011 o tematyce kina. Niesamowite artykuły które zaginęły w historii teraz są kilka minut od ciebie. To jest chyba ta najbardziej unikalna cecha. Znajdowanie tego, co było zatracone. No bo jakżebym miała znaleźć blog w dzisiejszym internecie.
Tak więc, wiem że sytuacja wydaje się ponura. Głowa do góry, a póki czekacie na lepsze czasy, zapraszam serdecznie do nostalgicznej podróży do początku wieku. Pozdro i tak tego nikt nie przeczyta.
I robię tag autorski #hegelfangirl żeby pisać o tym co mnie interesuje. Miałam złożone zlecenie przeglądu książek, filmów i seriali o Sherlocku Holmesie, ale to mi zajmie conajmniej tydzień zanim pierwszy wpis powstanie. Mam ogólną zasadę że nie używam LLMów do pisania ani poprawiania tekstów, bo nie mam kontaktu z językiem polskim, a surowość materii kształtuje charakter. Krytyka mile widziana.
Al-3_xAutorytet
10piorunówhttps://www.youtube.com/watch?v=SbNYWrJv5MY
To może być ciekawa gra zahaczająca o surrealistyczny body horror. Tytuł zdaje się nawiązywać do dzieła Kafki o tym samym tytule, ale podejrzewam, że tych nawiązań w samej grze będzie więcej.

gwf-hegel-fangirlSpecjalista
4piorunów
W odpowiedzi do wpisu @Alembik oczywiście @Al-3_x nie zobaczy bo mnie zablokował, więc kij chamowi w oko.
Istnieje pewne pojęcie w filozofii, według którego człowiek jest podzielony na uczucia (czy też wolę) i rozum. Nie jest to słuszna koncepcja - jakżeby bowiem reagować na słowa bez uprzedniego ujęcia ich umysłem? Dlatego skłaniam się ku koncepcji, że owe słowa, owe pojęcia to jedynie uproszczone manifestacje skrajności procesów, które zachodzą w umysłach. Człowiek może zmieniać swoje naturalne odruchy - cały proces nauki temu właśnie służy - tak że jako ekspert w danej dziedzinie czujesz intuicyjnie to, co w innym przypadku byłoby wyzwaniem wymagającym aktywnego namysłu. Możesz też reagować bez większego namysłu. Ani jedno, ani drugie nie jest nam bliższe; obie te reakcje to nasz sposób istnienia.
Tutaj natrafiamy na istotę problemu, który poruszyłeś. Jestem ogromną fanką konserwatyzmu, mam wszelako świadomość, że to idea pusta, pozbawiona sił życiowych. Ogranicza się do reagowania na pewne intuicyjne postrzeganie świata. Najgłupszy marksista potrafi opisać system, który będzie się jako tako trzymał. Nie lubię marksizmu, a szczególnie w jego formie powszechnej; myśl oryginalna była natomiast czymś zasadniczo większym - sposobem wnioskowania o procesach dziejących się w świecie. Nie chcę malować obrazu, jakoby jedno było manifestacją ducha apollińskiego - broń mnie, Panie Boże. Chcę zaledwie zauważyć, że fundamenty procesów budujących oba systemy są swoim skrajnym przeciwieństwem.
Marksizm, który pozbawia się rozumu, który jest czystą nienawiścią - taki, rzec można, leninizm - prowadzi bezpośrednio do wszystkiego, co przyniósł ten system. Strukturalnie był on tak zbudowany, że bezideowi oportuniści, skupieni jedynie na interesie własnej rodziny, wypełnili struktury partyjne. Największe bydlaki. Można wręcz rzec, że posiadanie skrupułów stanowiło przeszkodę w pięciu się na szczyt. Cóż mi zatem po systemie, który będzie miał dokładnie te same tendencje rozpadu kultury, co system obecny?
W takiej sytuacji jedyne, co pozostaje, to zmiany prawdziwie skupione na interesie ludzi, którzy ledwo mają na mieszkanie. Jeżeli w takim świecie gazety są w stanie tych ludzi przekonać, że prześladowanie gejów i lesbijek jakoś im pomoże, to tracisz nieco z oczu obraz całej sytuacji. W żaden sposób nie pomaga to żadnej grupie. Jest to złudna nadzieja, że przytakując osobie, która działa przeciw interesowi ludzi, sprawimy, iż osoba ta jakimś cudem stanie się człowiekiem społecznym, przyczyniającym się do lepszego świata. Nie twierdzę przy tym, że owe skrajności są zawsze takie same - ludzie mają różne poglądy, często paradoksalnie łagodne. Można wychodzić do ludzi, ba, nawet trzeba, ale zgadzać się na krzywdę? To czysta droga do porażki - poddanie się już na starcie.
Co do praw człowieka, to są one ideą wywodzącą się ze wczesnego oświecenia. Z punktu widzenia teorii prawa zostały już dawno ubite, politycznie zaś to kopanie martwego konia - a nuż zacznie galopować.
Co do AI, to dobre narzędzie; przyspiesza znajdowanie źródeł. Nigdy nie było tak dobrej wyszukiwarki. Tworzenie zasad, od których nigdy się nie odstępuje, to powiedzenie sobie: nie obchodzi mnie, jaki jest świat, będę to ignorować. Ja mam czelność światem się interesować, więc bywa że AI używam.
Kiedyś cie odblokuje.
Marksizm, który pozbawia się rozumu, który jest czystą nienawiścią - taki, rzec można, leninizm - prowadzi bezpośrednio do wszystkiego, co przyniósł ten system. Strukturalnie był on tak zbudowany, że bezideowi oportuniści, skupieni jedynie na interesie własnej rodziny, wypełnili struktury partyjne. Największe bydlaki. Można wręcz rzec, że posiadanie skrupułów stanowiło przeszkodę w pięciu się na szczyt. Cóż mi zatem po systemie, który będzie miał dokładnie te same tendencje rozpadu kultury, co system obecny?
Leninizm akurat wywodzi się z ortodoksji II Międzynarodówki. Lenin jest entuzjastą Kautsky'ego fundamentalnie aż do 1914.
Al-3_xAutorytet
4piorunówCały rozwój cywilizacji zawdzięczamy transgresywnemu pragnieniu wykraczania poza nasze własne ograniczenia. Chcieliśmy poruszać się szybciej więc stworzyliśmy samochody. Chcieliśmy latać więc stworzyliśmy samoloty. Chcieliśmy komunikować się na odległość więc stworzyliśmy telefony, a później internet. Choć rozum był ważny dla zrozumienia mechanizmów świata które umożliwiły nam stworzenie wynalazków to właśnie wola rozwoju popychała nas do przodu. Te same prawidła dotyczą sztuki czy nawet zwyczajnych aspektów życia jak gotowanie. Dlatego tak bardzo gardzę przeciętnością. Współczesny kult przeciętności to główna przyczyna obecnego zastoju cywilizacyjnego. Gdyby historia była kreowana przez jednostki bez ambicji które zadowalają się zwykłym aktem przeżycia to nie wyszlibyśmy nawet z jaskiń. To postawa która powinna być zwalczana dla dobra ludzkości.

@Al-3_x zjadłbyś makrelę z puszki z peczakiem to byś zmienił zdanie( ͡~ ͜ʖ ͡°)
@PlatynowyBazant Wole tuńczyka.
@Al-3_x tuńczyka z krakersami lubię
Czytam sobie czasem to co napiszesz, potem czytam jakiegos @maximilianan i sobie mysle, że wasze dziecko byloby idealne, gdyby powstało.
To nie jest porada inwestycyjna. Zastrzegam sobie prawo do zmiany komentarza w przyszlosci.
Al-3_xAutorytet
7piorunówCzłowiek który wszystko popsuł.
