Hi-cubeOsobistość
9piorunówMam już dość wszystkiego. Chyba zapisze się na strzelnice w ten weekend.
Hi-cubeOsobistość
9piorunówMam już dość wszystkiego. Chyba zapisze się na strzelnice w ten weekend.
WatluszPierwszyFanatyk
163piorunów#psychologia #psychoterapia #depresja #gownowpis
Stało się. W miniony piątek moja terapeutka zasugerowała, że chyba powoli czas bym "poszedł w świat". Kończy się więc moja terapia. Powoli, etapami, tak bym mniej więcej w połowie listopada zamknął sprawę. We mnie samym budzi to raczej radość niż obawy. Czuję, że to jest chyba dobry moment. Przeszedłem przez ten czas od totalnego dna, kiedy nawet pobudka rano równała się wielkiemu wysiłkowi, kiedy po pół godzinie od zrobienia śniadania zaczynałem przechodzić do etapu leżenia w pozycji embrionalnej, myśli samobójczych i drżałem jak w delirce do teraz. A teraz, jak jest? Cóż... odbudowałem poczucie własnej wartości, świat nie stał się jednak piękniejszy. Jest tak samo gówniany, jakim go zawsze widziałem, ale da się w nim żyć i wyciskać to, co dobre. W pewnym momencie ostro wskoczyłem w aktywność fizyczną. Ćwiczę, biegam, spaceruję i to w połączeniu z terapią dało naprawdę niezłe efekty. Ze szczypiora, który przy wzroście 186 cm ważył 66-68 kg skoczyłem do 79 i nie jest to tłuszcz na szczęście. Psychiatra kazał zacząć schodzić z dawką leków delikatnie w dół. Mam wrażenie, że przez rok sporo zrobiłem a, jak śpiewał Robert Brylewski "Co dzień toczę walkę o życie i sens/Z tym co zniewala moją duszę/I umysł ogranicza/Co dzień toczę walkę,/Najtrudniejszą z walk/To najcięższa praca w życiu/Praca nad samym sobą. Chciałbym też podziękować wszystkim Tosiom i Tomkom. Gdy tutaj pod tagiem #chcewyjsczbagna pisałem jakieś swoje wysrywy, to każdy komentarz i każdy pieron naprawdę były takim lekkim kopniakiem do przodu. Dzięki też, że mogę sobie tutaj wrzucać swoje kilometry w sztafecie, coś tam popisać o muzyce i innych duperelach. Bywało, że jak miałem gorszy dzień, to siedząc w robocie podśmiewałem się pod nosem z głupich memów. Uchylam kapelusza.

Cieszę się przeogromnie, że w końcu zyskałeś przestrzeń do oddechu. Teraz z chęcią przeczytam, jak raz za razem ten gówniany świat nabierze więcej barw. 😉
Gratuluję ciężkiej pracy i odwagi, by poprosić o pomoc gdy było to konieczne.
fistiAutorytet
7piorunówPolecam Ci na wieczór film, który pomógł mi wydostać się z gorszego psychicznie czasu. Z impasu. Ruszyć i odnaleźć cel po długim przebywaniu w wypaleniu zawodowym.
Film jest o przygodzie, podróży, drodze, zmaganiach, celach, przemyśleniach. Autor jest młody, jednak z jego słów bije mądrość.
Piękne zdjęcia.
"Wciąż przed siebie - samotna wyprawa rowerowa 10'000km na Nordkapp"
https://youtube.com/watch?v=chjxG5dt3m4
#filmnawieczor #film #podroz #przemyslenia #zdobywanie #przemijanie #rower #norwegia #przygoda #depresja

AlembikAutorytet
40piorunówNie będę się przez dwa dni pojawiał na hejto. Serio, coś czuję, że moje wyrzuty emocji mogłyby tu odwalić niezły szajs, a nie chcę:
1 psuć o sobie opinii
2 robić przykrości ludziom (jedno z niewielu miejsc w necie, gdzie czuję się w miarę ok, nie to co fetlife, fluffycommunity, stalker.pl czy wykop)
3 dostać warna/bana.
@Alembik od dawna mowię, że hejto jest zbyt grzeczne. Chłop się ogranicza żeby toksycznej atmosfery nie wprowadzać. Na wypoku by się nikt nie przejmował i wręcz wykorzystał portal jako wentyl złych emocji i przez kilka dni siał gównem wkoło xD
Ok, ale za dwa dni widzę tu nowe pock pocki!
AlembikAutorytet
13piorunówZgadnijcie kto wstał wczoraj w dobrym humorze?
No ja...
A kto teraz od późnego wieczora ma myśli samobójcze, od dwóch godziny wysyła obraźliwe wiadomości do znajomych spoza hejto, by zerwać brutalnie przyjaźń, śmierdzi i zamierza zaraz opierdolić całą butelkę kahlua z mlekiem?
No k⁎⁎wa, że ja xD
Życie ty k⁎⁎wo.
PS: na obrazek nie zwracajcie uwagi. Nie będę specjalnie jechał po świecie, by odjebać typka, którego nawet nie mam pojęcia gdzie szukać i za którego nie mam ochoty siedzieć xD
Po prostu walenie mentalnego konia, dla nędznej satysfakcji umysłowo-duchowej. Tej cielesnej i tak nie mam, bo od antydepresantów mi nie stoi.

Uuu. Ale to lekow nie masz, czy nie chcesz
Lopez_Fenomen
5piorunówOstatnio gadałem z kilkoma bliskimi osobami. Jedną przyjaciółką i jednym przyjacielem (tak, naprawdę mogę tak nazwać te osoby). Tak szczerze, otwarcie, głęboko. I dostrzegłem te same mechanizmy. Każde z nas zrobiło duży progres w życiu w ostatnim czasie i jest chwalone za swoje postępy. U mnie nawet ja widzę swoje widocznym okiem. Ale kompletnie to marginalizuje, bo nie ma to dla mnie sensu. W dodatku brakuje mi czymś zająć głowy. Im też. Ziomek poszedł do dodatkowej pracy, laska szuka sobie zajęcia i ja szukam sobie zajęcia XD Po co? Żeby nie myśleć.
Powód jest w 3 przypadkach ten sam. Brak stabilności życiowej, czyli samotność. Możesz planować życie, ale nie oszukujmy się. Sam mieszkania nie kupisz, sam nie urządzisz, sam sobie rodziny nie założysz. Oni dopiero zbieraliby na wkład własny, a ja mam już do urządzenia 90m2 i nawet mi się tego nie chce ruszać, bo nie chcę siedzieć sam w ciągłej ciszy. Już wystarczy, że zdalnie pracuje i chodzę na siłownie sam i tylko w weekendy mam większy kontakt ze światem zewnętrznym. Zacząłem nawet siedzieć w salonie z rodzicami popołudniami i oglądać z ojcem kanały historyczne, bo tak jestem wyalienowany przez mój obecny styl życia.
Jesteśmy wszyscy przed 30tką i bombardują nas te same zmartwienia i myśli. Dopada nas jakaś potrzeba ewolucyjna. Że to wszystko nie ma sensu.
Najgorsze jest to, że ja nie mogę poznać nikogo, kto chciałby coś na serio, bo większość kobiet jest nastawiona na konsumpcjonizm i hedonizm, brak zobowiązań życiowych. Mój ziomek ma już w pompie i siedzi na emigracji, woli zarabiać, ale i tak się tyra. Moja kumpela mając 27 lat naturalnie jak spotykała się z typami 30+ i większość z singli w tym wieku otwarcie przyznało, że prowadzi takie życie, bo tak im sie podoba, a nie dlatego, że tak wyszło.
Czyli jesteśmy jakimś reliktem przeszłości. Cała trójka jest też po kilkuletnich, nieudanych związkach i od tego czasu nie potrafi poznać kogoś, kto będzie chciał czegoś trwałego.
K⁎⁎wa, no ja już naprawdę nie mam motywacji stawać na głowie, bo tyle co mam teraz mi wystarczy, zero dodatkowych bodźców, by z tym życiem coś zrobić. Posadzić drzewo, kupić nowe auto, zarabiać więcej, pojechać na wakacje zagranicę. No bo w sumie po c⁎⁎j? Dla samego siebie zrobiłem już wystarczająco dużo.
#zycie #przemyslenia #gownowpis #takaprawda #depresja #samotnosc
Anhedonia?
FoxAutorytet
10piorunów
Trzeba zapierać się rękami i nogami i walczyć przy najmniejszych oznakach
MaramiSpecjalista
6piorunówCzy szczęście jest dziś blisko Was?
Jeśli nie, to gdzie postrzegacie początek własnej satysfakcji z istnienia?
#pytanie #depresja
@Marami zastanawiałem się co odpisać, bo w sumie temat jest mi w pewnym sensie bliski, ale mam wrażenie, że pewien kolega z tego portalu opisał to dzisiaj lepiej, niż ja byłbym w stanie. Nie będę udawał, że umiem cieszyć się ze wszystkiego, ale z pewnością świat wydaje się trochę lepszy, jak nie szukam szczęścia, tylko chwil. Trochę jak ta historia o trawie, czy zasypianiu z tekstu. Mam nadzieję, że nie brzmię jak agitator. Po prostu to dobry tekst. xD
Ten, kto nie jest szczęśliwy z odrobiną szczęścia, nie będzie szczęśliwy z jego mnóstwem. (Laozi) Nawet jeśli - Statyczny_Stefek - Hejto.plTen, kto nie jest szczęśliwy z odrobiną szczęścia, nie będzie szczęśliwy z jego mnóstwem. (Laozi) Nawet jeśli osiągniesz jakieś szczęście, jak długo jesteś w stanie je utrzymać? (Seung Sahn) Pytanie zadanie ostatnio przez @Hoszin: "jak to robicie że jesteścieHejto.plHoszinGruba ryba
17piorunówjak to robicie że jesteście szczęśliwi? #depresja trochę, jakoś ciężko mi się żyje.
@Hoszin mi szczęście dało nauczenie się czerpania radości z małych rzeczy, takich których nikt nie jest w stanie mi zabrać, takich jak spacer czy możliwość zobaczenia zachodu słońca. Poza tym wyzbyłem się oczekiwań od życia, jakichkolwiek. Przestałem uważać, że cokolwiek mi się należy, więc zamiast zadręczać się, że chciałbym to czy tamto, biorę ten fragment piaskownicy, który mam pod nosem i staram się na nim ułożyć jak najlepiej potrafię.
Szczęście daje mi też to, że poznałem i polubiłem siebie, a ponadto staram się jak tylko mogę, żeby żyć w zgodzie z sobą, co często nie jest łatwe. Dzięki temu wypracowałem zaufanie do samego siebie - a to największa wartość w życiu. Gdy polubisz swoje towarzystwo stajesz się wolny, nie potrzebujesz nikogo, żeby pójść na spacer, na obiad, uprawiać sport czy cokolwiek sobie wymyślisz, bo możesz robić to w najlepszym możliwym towarzystwie - swoim własnym. Oczywiście inni ludzie i relacje są ważne w naszym życiu, jednak sami się rodzimy, sami umieramy i jedynie sami jesteśmy w stanie siebie zrozumieć. Dlatego uważam, że ułożenie się samemu z sobą jest tu kluczem, reszta to rzeczy drugorzędne.
Sam chciałbym wiedzieć... Mnie napędza czekanie. To na jakich wyjazd weekendowy z braćmi. Planszówki z przyjaciółmi...
MaramiSpecjalista
7piorunówJak tam wasza depresja? Stabilnie, nie stabilnie? #depresja
@Marami porzadna, na grubych fundamentach! Coś mi w życiu jednak wyszło solidnie :]
Zaczęła domagać się terapeuty bo już nie może że mną wytrzymać 🫤
hatti-vattiOsobistość
157piorunówCześć hejto! Pisze tu bo w sumie potrzebuje się lekko wyżalić. Ostatnio mam kiepski emocjonalnie czas. Straciłam budowę, jestem zmuszona sprzedać ziemię, która kocham, bo kredyty ciągną mnie w dół i siedzę na wiecznym l4 z powodu depresji i mobbingu w pracy. Mam dość a jeszcze idzie zima i nie wiadomo co będzie dalej. Szukam pracy, ale sytuacja na rynku IT jest średnia i w sumie to miałam 2 zaproszenia na rozmowy po wysłaniu może setki CV.
Pytanie do tych co się wygrzebali. Co u was zaskoczyło najbardziej zeby sie wziac w garść? Jakas książka, film, dobre słowo, terapeuta. Szukam punktów zaczepienia bo moj mental jest tak słaby ostatnio, ze mam wrażenie, że się sama sabotuje.
@hatti-vatti Tak czytając to bym chyba zaczął od podstaw
@hatti-vatti U mnie leki były chyba połową sukcesu na start w walce z przewlekłą depresją. Później terapia była kluczem. Bez terapii wiem, że nie wyciągnąłbym się z tego za cholerę. Niestety musiałem sięgnąć dna emocjonalnego, żeby się szarpnąć na te kroki.
AlembikAutorytet
12piorunów
@Alembik Żadnej audycji nie obejrzałem tylko urywki. Kręci Cię to gdy masz depresje? Często tak masz? Potrzebujesz pomocy? Serio pytam.
WatluszPierwszyFanatyk
135piorunów#psychologia #socialmedia #depresja #chcewyjsczbagna #przemyslenia
Od listopada chodzę na terapię. Jak zapewne wiedzą ci, którzy na hejto czytali kilka moich wpisów na ten temat. W zasadzie mogę powiedzieć, że do pewnego czasu, mimo małych załamań, udaje mi się całkiem dobrze funkcjonować i bywają nawet chwile, w których autentycznie cieszę się życiem. Świat nagle nie zmienił się w raj, ludzie nie stali się lepsi, ale jest mi samemu ze sobą lepiej. Drugą ważną zmianą była aktywność fizyczna. Moim kompleksem był wygląd szczypiora i od jakiegoś czasu dość skutecznie pracuję nad zmianą swojego wyglądu. Trzecia sprawa to dieta i walka z kompulsywnym jedzeniem słodkości.
Jednak, mimo tego przydługiego wstępu, ja nie o tym 😉 Chciałem dziś podzielić się refleksją, jak dużą zmianą jest dla mnie ograniczenie korzystania z social mediów. Nigdy nie było tak, bym był przylepiony do telefonu, ale zdarzały się chwile bezsensownego scrolowania. Facebook poszedł na pierwszy ogień, bo dziś to portal dla Grażyn wylewających swoje frustracje w komentarzach i wklejania zdjęć. Ot taka nasza klasa, tylko nowocześniejsza. Korzystam tylko z wydarzeń, bo dzięki temu mogę się dowiedzieć co się dzieje i gdzie chciałbym się wybrać. Instagram, syf, zalew dopaminowy. Jak klikniesz w sport i muzykę zostaniesz tym zalany, jak klikniesz w laski w sportowych butach, to dostaniesz lawinę lasek. Sport, muzyka, laski, buty, laski, sport... i tak w kółko. Poczułem, że mi to męczy łeb. Autentycznie, po 20 minutowej sesji scrolowania miałem uczucie ociężałości w głowie i niezdrowego zmęczenia. Odstawiłem i jest mi lepiej. Jadę autobusem patrząc na miasto za oknem, słuchając muzyki albo myśląc o tym jako opanować świat. Zero rozpraszaczy. Spacer i ławeczka bez zerkania w telefon, to jest jest otwarcie okna w dusznym pokoju.
Dużo zmieniło to, że kupiłem... zegarek. Kiedyś zerkanie na telefon w celu sprawdzenia godziny kusiło opcją odpalenia Insta a teraz problem sam zniknął. Patrzę na zegarek na nadgarstku i tyle.
Aha X czyli Twittera dawno już usunąłem, bo jest to zalew chłopskiego rozumu i szamba gorszy niż wypok.
To tak tylko chciałem się podzielić przemyśleniami. Polecam każdemu detoks od SM.

5 lat temu w czasie lockdown zrozumiałem że te wszystkie social media są gówno warte. Kiedy wszystkie płaczki postowaly że zamknięte to czy tamto i nie mają co że swoim życiem zrobić. Uświadomiło mnie to wtedy że wszystko jest sztuczne. Dodatkowo wywaliłem 3/4 kontaktów bo raz że udostępniali szurskie lub inne debilne treści, to dwa po co mi kontakt z kimś kogo 10 i więcej lat nie widziałem.
Aktualnie mam FB tylko po to żeby zarządzać stroną tam bo mugole nie potrafią w inną formę kontaktu. Musi być Messenger. Żaden signal czy głupi SMS a o korzystaniu ze zwykłej strony nie ma co pisać. Są za głupi do tego. Jakbym nie nie bawił w samorządowy wolontariat już dawno bym usunął.
Motywujesz by zrobić detoks od telefonu
l100eAutorytet
63piorunówŚrodowa noc, albo i dzień i humor gituwa.
Jest 6:20, ja na wpół drogi do pracy. Lubię swoją pracę, więc lubię też do niej jeździć, ale humor gituwa trochę z innego powodu.
Mianowicie, to już drugi miesiąc walki z #depresja
Magiczne tableteczki zaczęły działać na pełnej, czasami zdarzają się chwile, kiedy jest smuteczek, bo dalej odnajduje się w innym mieście, ale zacząłem patrzeć na życie z perspektywy osoby, której poprostu chce się chcieć.
Oczywiście wszelkie problemy świata nie zniknęły, bo dalej pojawia się nuda, nie chcenie, lenistwo i nicnieróbstwo, ale i tak ma ono bardziej kolorową barwę. Jest one z wyboru, a nie, z braku siły, chęci do życia i wewnętrznego prześladowcy.
Zacząłem nawet uśmiechać się do ludzi w pociągu (przynajmniej ładnych dziewczyn, bo do chłopów to trochę gejowo), mniej przejmować się swoimi błędami i ogólnie jakość życia bardzo się poprawiła.
Muszę jeszcze się tylko bardziej zabrać za regularne treningi, bo z tym ostatnimi czasy jest dosyć trudno, ale tak to życie zmieniło się o conajmniej 90 stopni.
Fajnie tak wstać z rana i nie mieć sobie za złe, że się obudziło.
Nie wiem, który jest dzien brania leków, straciłem rachubę :)
@l100e Dobrze mieć pracę którą się lubi.
FoxAutorytet
24piorunów
Depresja pojawia się wtedy kiedy mamy jakiś problem i chcemy sami go rozwiązać automatycznie blokując w sobie myśli które byłyby pomocne w rozwiązaniu problemu.
Dlatego pamiętajcie. Czas jesienno-zimowy to czas na refleksje i przepracowanie tego co robiliśmy w pozostałej części roku. Jak już uda się to ogarnąć to wtedy można myśleć nad planami na przyszły rok. Bez tego dopadnie nas depresja, a postanowienia noworoczne nigdy się nie udadzą.
wielkabertaOsobistość
6piorunówOK, uwaga, szalone pytanie:
Jakie są za i przeciw by pracownik ODMÓWIŁ podwyżkę oferowaną od szefostwa? Jesteś właśnie ściągnięty z biurka siadasz przed biurem szefa z aneksem i widzisz tą "korektę" płacy. Brzmi jak z automatu prawda? Ale przecież to jest jakiś wybór:
Podpisać albo i nie.
Przeciw:
* szef się wkurwi, weźmie Cię za dziwaka, jesteś do skreślenia, bo z pie⁎⁎⁎⁎⁎⁎ętymi się nie pracuje
Zalety:
* możliwość targowania innych benefitów w danej pracy?
* krótkotrwała satysfakcja z pokazania swoistego środkowego palca wobec szefa...
* ... tym bardziej jeśli rzucone zostały ochłapy nie mające nawet okrągłego procenta, ale to już ch⁎⁎⁎wa firma
#pracbaza #praca #korposwiat #korposzczury i może jakaś #depresja
To naprawdę zależy od wysokości podwyżki i czy wiążą się z tym jakieś dodatkowe obowiązki.
u mnie ludzie nie podpisywali i składali wnioski o większe podwyżki 😉
Mr.MarsGURU
5piorunówTerapia z użyciem nowego leku zmniejszała natężenie objawów. Pacjenci obserwowali poprawę już po tygodniu zażywania. Nowy lek daje dobre efekty w terapii pacjentów z depresją oporną na leczenie, którzy posiadają specyficzną mutacją genetyczną - informuje czasopismo „JAMA Psychiatry”. Zdaniem

Lopez_Fenomen
11piorunówNajbardziej przytłaczająca jest dla mnie rutyna w samotności. O ja pi⁎⁎⁎⁎le, co to w ogóle za combo smutku. Właśnie obejrzałem sobie "Dzień z życia Marcina Banota" (tak, ten chłop co się wspina).
Wstaje rano, rozciąga się, je śniadanie, trochę popracuje przy kompie, posprząta, zrobi trening, zje kolację, idzie spać. Całość okraszona klimatem śląskich kamienic, małą ilością światła, deszczową pogodą i ciemnymi pomieszczeniami w domu.
Jako osoba z ADHD i ogólnie ekstrawertyk i sangwiniko-choleryk poczułem przeszywający chłód, smutek i dołek. Film jest przesiąknięty samotnością, rutyną, powtarzalnością i cierpieniem. Dla mnie. Ale jestem dość czuły emocjonalnie, wsłuchuje się w słowa (zwłaszcza to jego głębokie przesłanie o rozwiązywaniu problemów w życiu na koniec), patrzę na wyraz twarzy, prosto w oczy i widzę u chłopa po prostu samotność i smutek. Adrenalina pozwala mu uciekać od tego wszystkiego. Nieco autystyczny gość (a może adhdowiec jak ja), ale widzę tam k⁎⁎wa siebie. Siłownia mi daje frajdę, ale największe skoki dopaminowe mam wtedy, gdy zrobię (wiosną-latem) 50-100 km rowerem albo (jesienią-zimą) 2-3 km na pływalni i się zajadę, wykończę, doprowadzę ciało na skraj wytrzymałości (większe dystanse weekendami, mniejsze, ale i tak duże, najlepiej jakoś wieczorem po pracy).
Dotarło do mnie, że mój dzień dużo się nie różni. Wstaję rano, idę z psem, jem śniadanie, popracuję zdalnie (czasem też spotkania f2f z klientami z okolicy), jem lunch, zejdę do ogrodu z psem, jem obiad, idę z psem, jadę na trening, jem kolację. I tyle. Ja i tak mam szczęście, że mam pół domu z rodzicami (jeszcze mieszkam na dole, góra nie gotowa, tam tylko pracuję), mogę wypić z nimi kawę, pogadać, zostawić im na sobotę psa.
K⁎⁎WA. Męczę się.
Kiedy wybierałem ścieżkę zawodową w swoim życiu, byłem w związku. Nie byłem do końca szczęśliwy, pod koniec to już w ogóle, obecnie uważam, że był to nieudany związek, bo teraz wiem czego oczekuje. Ale ogólnie tego praca 8h i powrót do domu, spędzanie czasu z drugą połówką i wspólny trening lub kilku-godzinna separacja na swoje własne aktywności to było coś, co mnie nie nudziło. Nie brakowało mi hormonów szczęścia, bo zróżnicowane zajęcia + poczucie bliskości.
ADHD to głównie niedobory dopaminy w mózgu. Jestem do tego też osobą bardzo wrażliwą emocjonalnie i bardzo rozwiniętą pod kątem psychologicznym, że tak to ujmę (za małolata 2 lata terapii, obecnie rok po rozstaniu, terapeutka zawsze uprzedzała mnie, że skutkiem ubocznym terapii dla osób mojego pokroju będzie po prostu wręcz uczenie się od niej jej zawodu). I wiecie co? Najgorsze gówno jest takie, że jak poznasz osobę podobną do siebie, kobietę, która daje ci tę dopaminę (jest w twoim typie delikatnie mówiąc), to uzależnia gorzej niż narkotyk, a niepowodzenie miłosne boli razy X. I mnie to niedawno spotkało XD
Mam 29 lat. W moim wieku powinienem mieć już kogoś przy sobie na stałe, zacząć coś budować, być "prawdziwym mężczyzną". Takim, który potrafi zadbać o kogoś pod każdym względem. Taki jest mój wzorzec. Przeciwnie do mojego charakteru, mój ideał mężczyzny to Vito Corleone z Ojca Chrzestnego. Rozumiecie ten vibe - siła, niezależność, troska o swoich, zaradność, emocjonalny chłód i spokój.
Tymczasem bujam się trochę w nicości. Żyję, pracuję, mam zawodowe cele, ale nie widzę w nich sensu. Dopadają mnie potrzeby biologiczne.
Teraz najchętniej to bym wy⁎⁎⁎ał gdzieś do Legii Cudzoziemskiej na szkołę życia i katował się w turbo reżimie. Ogólnie, gdybym wiedział, że czeka mnie samotność, to pokierowałbym moje życie tak, żeby zostać jakimś komandosem. Wysoki kortyzol to i tak jest nieodłączna część mojego życia. A tak to żyje tak, jak ktoś ze stabilnym życiem, a go nie mam.
#zycie #gownowpios #depresja #zalesie #adhd #adhddoroslych #przemyslenia #samotnosc
@Lopez_ Stary, to co opisujesz, jest mega ciężkie i widać, że mocno to przeżywasz. Tak sobie myślę, że samotność i rutyna nie definiują Cię na stałe, tylko pokazują, że potrzebujesz więcej bodźców i bliskości niż obecnie masz. Wrażliwość i ADHD to nie kula u nogi, tylko inny sposób odczuwania życia – intensywny, momentami bolesny, ale też dający większą głębię i siłę. Nie musisz od razu zmieniać całego świata ani iść w “komandosa” – czasem wystarczy znaleźć choć jedną przestrzeń, w której czujesz sens i ludzi, którzy z Tobą rezonują. To już by zupełnie zmieniło perspektywę. Nie wiem czy dobrze piszę, ale tak jakoś poczułem, że skrobne kilka zdań...
Komentarz usunięty
Mr.MarsGURU
16piorunówDiagnostyka psychiatryczna opiera się dziś głównie na rozmowie z lekarzem, ale wkrótce może się to zmienić. Naukowcy w instytucie Łukasiewicz – PORT opracowali obiektywne protokoły badawcze, które pozwalają modelować choroby psychiczne na poziomie komórkowym i behawioralnym. Zapowiada się na

az5tcxo4-niekibicujepilkarzomGruba ryba
8piorunówEch, idzie jesień, idzie zjazd nastroju.
Nie będziesz odczuwał jesiennej depresji jeśli masz nieleczoną depresję przez cały rok. U mnie działa.
@az5tcxo4-niekibicujepilkarzom testował ktoś okulary na SAD?