Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Najnowsze wpisy

gość

Typ wpisu

Gruba ryba

w Heheszki

0piorunów

Masztalski dublecik

Dzień 274., strona nr 263

Masztalski przed pójściem do lekarza zasięga języka i dowiaduje się, że pierwsza wizyta kosztuje 1000 złotych, a każda następna 500. Wchodzi do gabinetu i wita się z lekarzem jak stary znajomy:

- Panie dochtorze, to zaś jo.

Lekarz bada, bierze 500 zł i mówi:

- Nic nowego, drogi panie. Proszę przyjmować nadal te same lekarstwa.

Masztalski i Zygmuś Materzok zakończyli biesiadę w restauracji, włożyli płaszcze i wyszli.

- Coś ty! Jużeś cołkiem zgłupioł - karci Zygmuś Masztalskiego. - Czemu dołeś szatniarzowi aże 100 złotych?

- A czyś ty widzioł, jaki on mi doł płaszcz?

Tag do obserwowania lub blokowania:

Lider

w Wojna wna Ukrainie

0piorunów
Obwód biełgorodzki (Rosja)

🔥

Lider0piorunów

Gruba ryba

w Korposzczury

2piorunów

Funkcja jaką wykonuję zawodowo to bycie tzw. Integrated Project Team Leadem. To znaczy, że mam zdefiniowany problem do rozwiązania, angażuję niezbędnych specjalistów wewnątrz firmy, definiuję im zadania i rozliczam z ich wykonania. Na koniec zbieram wszystko do kupy w finalny raport, który prezentuję i daje do podpisu tym wyżej ode mnie.

I teraz mam taki trochę impostor syndrome, bo jak sobie dobrze dobiorę zespół do danego problemu to praktycznie, poza napisaniem końcowego raportu, nie mam nic do roboty. Moi koledzy i koleżanki siedzą, dłubią sami jakieś dane, czytają inne raporty itd. a ja staram się delegować jak najwięcej specjalistom, bo wychodzę z założenia, że oni znają się na tym lepiej ode mnie.

Zastanawiam się, czy dobrze robię czy jednak powinienem napinać więcej?

Pozwolę sobie zawołać @WujekAlien jako specjalista od korpo-kołchozów i tego typu dylematów.

Fanatyk0piorunów

@FoxtrotLima

Integrated Project Team Leadem

Na tym polega twoja praca. Jeśli zespół dowozi to nie ma sensu się bardziej napinać. Pokażesz za dużo to i tak nikt tego nie doceni a więcej roboty dowali i zwiększy 'targety'. Jeśli projekt się spina i wszystko zrobione to gdzie ma być problem.

Pokaż więcej komentarzy (2)

Gruba ryba

w Hydepark

9piorunów

"Trzeba przyznać, że realia pracy w Polsce powoli zmieniają się na lepsze. Przykładowo w obliczu upałów mój szef dba o to, aby pracę zaczynać wcześnie rano, a kończyć pod wieczór, dzięki czemu unika się chodzenia po mieście w najcieplejszych porach dnia."

Gruba ryba

w Ciekawostki

4piorunów

Kontrole gastro w Toruniu i Bydgoszczy, m.in. u Mentzena

W Pubie Mentzen na Rynku Staromiejskim w Toruniu kontrolerzy odkryli między innymi podmianę asortymentu (na gorszy). Wstyd! Ale najnowszy raport Inspekcji Handlowej generalnie jest wstydliwy i porażający - grzeszy 80 procent lokali gastronomicznych. Pod lupą znalazły się także te z Torunia

Osobistość

w Książki

5piorunów

1117 + 1 = 1118

Tytuł: Dech zimy

Autor: Robert Jordan

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 9788382026566

Liczba stron: 752

Ocena: 4/10

Brnięcia w krainę bezcelowości i pustosłowości ciąg dalszy, choć ostatni rozdział aż kipi od akcji i punktów widzenia, i tak jak ciągłe mnożenie się tych drugich na przestrzeni ostatnich tysięcy stron trochę mi przeszkadza, tak tutaj idealnie ukazuje to ilość osób i stronnictw zaangażowanych w konflikt.

Autentycznie nie mam nad czym się rozwodzić, co najwyżej nad jakimiś szczególikami; wszystkie postacie i ich charaktery są już właściwie ugruntowane, a eskapady albo następują natychmiastowo za pomocą Podróżowania, albo wloką się przez kilka tomów, że aż zapomina się, skąd i dokąd one wiodły. Tak więc dalej takie tam obserwacje, nic głębokiego.

Scena wzajemnej adopcji Elayne i Aviendhy została przedstawiona w dosyć sensowny sposób: cała ceremonia polegała na rytuałach, które ukazywały poszczególne cechy obu dziewczyn - dobre, złe, irytujące, uwłaczające - a jeżeli chce się kogoś wziąć za członka rodziny z własnej woli, to trzeba być z nim szczerym i go zaakceptować.

Cadsuane nie zwraca właściwie na nikogo uwagi, natrętne petentki z jakiejkolwiek przenoszącej Moc grupy traktuje jak namolne muchy i co najwyżej Sorileę darzy jako takim respektem. Tka jakieś swoje wielowarstwowe intrygi, los uważa ją za istotne ogniwo cyklu, a sama zainteresowana nie zamierza odpuszczać. Bardzo dobrze.

Mat, o zgrozo, nabawił się wobec Tylin Syndromu Sztokholmskiego, jednakże na szczęście owy epizod się tutaj skończył i mam nadzieję, że ta małpa nigdy już na karty serii nie wróci.

Autorytet

w Podróże

7piorunów

Witajcie!

Wybieram się w tym miesiącu z do Porto na kilka dni. Będziemy mieć na zwiedzanie pięć dni na miejscu i chciałem zapytać Was drogie Tomki i Tosie, czy ktoś może spędzał wakacje w tym mieście?

Co warto zobaczyć, na co szkoda czasu, gdzie najlepiej zjeść, czy warto organizować wycieczkę do doliny Douro, czy woda w oceanie jest znośna temperaturowo - przyjmę wszystkie polecajki i porady!

Osobistość2piorunów

Z jedzenia w porcie polecam Tito II. Ryby i owoce morza jak to przy porcie. (z wyjątkiem poniedziałku)
https://maps.app.goo.gl/cwEioiT3y7mrEk4t5?g_st=ac

Obok szeroka plaża przy wejściu do portu. Dużo surferów o każdej porze roku, bo spore fale i płytko w miarę. Z centrum dojeżdża metro. Stąd do centrum można dojechać autobusem wzdłuż rzeki. Jest też fajny deptak wzdłuż oceanu do ujścia rzeki. Można też zabytkowym tramwajem wzdłuż rzeki. Katedra warta zwiedzenia. Księgarnia lello zawsze zatłoczona. Bilety najlepiej kupić przez neta.
https://maps.app.goo.gl/kZGgoYqofoaUFZ4M7?g_st=ac