Hejto.pl
Dodaj post

Wpisz coś do wyszukania (minimum 2 znaki)

Najnowsze wpisy

gość

Typ wpisu

GURU

w Wiadomości Świat

0piorunów

Król Karol szuka pracownika. 13 tys. zł pensji i zamieszkanie w Pałacu Buckingham

Pałac Buckingham ponownie rekrutuje. Tym razem poszukiwana jest osoba na stanowisko pomocy kuchennej. Nie jest wymagane doświadczenie, a pensja wynosi ponad 13 tys. zł miesięcznie. Poza niebagatelnym wynagrodzeniem zatrudniona osoba będzie miała możliwość zamieszkania na terenie Pałacu

Fanatyk

w Muzyka Elektroniczna

2piorunów

https://www.youtube.com/watch?v=b5qi17yTGG4

DJ Farq @ Moonman aka Ferry Corsten Best Trance Classics Vinyl Only Mix 30-08-2026

0:00:00 Sundance - Sundance (Moonman Remix)

0:07:22 Lovechild - Liberta (Moonman Remix)

0:11:53 Marc et Claude - Ne (Moonman's Flashover Mix)

0:17:48 Cascade - Transcend (Moonman's Trancedental Flight Remix)

0:23:16 Pulp Victim - The World '99 (Moonman Club Mix)

0:28:06 The Generator - Where Are You Now? (Moonman Remix)

0:34:03 Marc et Claude - La (Moonman's Flashover Mix)

0:38:40 Mothers Pride - Learning to Fly (Moonman Remix)

0:44:00 Moonman - Don't Be Afraid (Ferry Corsten Remix)

0:48:32 Cygnus X - The Orange Theme (Moonman's Orange Juice Mix)

0:54:37 Moonman - Galaxia (Solarstone Remix)

Osobistość

w Hydepark

1piorunów

Karierę zaczęli jeszcze jako nastolatkowie w 2018 i szybko zachwycili publiczność swoim podejściem do muzyki. Debiutancki album wypuścili 4 lata później pod skrzydłami Andersona .Paak'a. Łączą jazz z hip-hopem, r&b czy nawet elementami idm.

Załączony kawałek to wersja live która wg mnie jest ciekawsza i bardziej energiczna niz ta na albumie.

Wykonawca: DOMi & JD BECK

Tytuł: SNiFF

Album:NOT TiGHT

Rok wydania: 2022

https://www.youtube.com/watch?v=EJDARjzHhZE

Twórca

w Dyskusje

4piorunów

https://steam2.download/

wyciekło 12TB danych gier ze Steama między 2003-2013 - wszystko sprzed aktualizacji Steampipe

między innymi tajne dane o grach Valve których nigdy nie wydali jak Episode 3 albo F-Stop

Pokaż więcej komentarzy (2)

Osobistość

w Hydepark

7piorunów

jak rano jechałem to miałem takie przekonanie, kurde ale dzisiaj będzie za⁎⁎⁎⁎sta pogoda bo słoneczko ładnie wschodziło, porobię coś na dworze jak wrócę

no i co

i gówno, własnie kropi( ͡° ʖ̯ ͡°)

Fanatyk1piorunów

Ja tam kuchnię remontuję, więc deszcz mnie nie uratuje. Może będzie burza i prąd wyłączą.

Lider

w Hydepark

6piorunów

Porcja sprawiedliwości, aby ten poniedziałek nie był taki straszny :)

Pokaż więcej komentarzy (3)

Lider

w Hydepark

5piorunów

Zastanawiam się ilu z nas używało takiego telefonu :)

Kosmonauta1piorunów

A teraz w telefonie masz dostęp do większości wiedzy na świecie. No co jak co, ale trzeba przyznać, że problem komunikacji został częściowo rozwiązany.

Pokaż więcej komentarzy (6)

Fenomen

w Hydepark

6piorunów

Stanowski będzie jeździł do pracy na nielegalnym motorowerze 750W bez OC i jeszcze się tym chwali, jaki to jest debil xD

https://x.com/rzep8/status/2094320642774483311

Czy powinien trafić do więzienia za 110kmh w obszarze zabudowanym?

  • Tak26% (5 głosów)
  • Jeszcze jak47% (9 głosów)
  • Nie5% (1 głos)
  • Do paki za motorower21% (4 głosy)

19 głosów

Osobistość0piorunów

Brakuje opcji rozstrzelania. No i że op to wiadomo kto.

Fenomen1piorunów

@szatkus-7 W Szwajcarii i Norwegii można trafić na miesiąc do więzienia za przekroczenie o 50 km/h (jazda 100 km/h i więcej), a to jeszcze było na przejściu dla pieszych, więc nie pierdol mi tutaj Mariuszku.

Pokaż więcej komentarzy (2)

GURU

w Wiadomości Polska

2piorunów

Łódź: 5-miesięczne niemowlę z połamanymi rączkami i nóżką. Matka usłyszała zarzut

Komunikat Prokuratury. 31-letnia Łodzianka usłyszała zarzut znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad swoim 5-miesięcznym synkiem. Dziecko jest w szpitalu, ma złamane obie rączki i nóżkę. Według matki doznało urazów podczas przewijania, ale lekarz nie miał wątpliwości, że to

Mocarz

w Stare Odmiany

2piorunów

Odmiana „Cola”, lokalna odmiana z Etny o dużej odporności na warunki uprawy, jest odporna na parcha i owocówka jablowczka tzw. robaka jabłkowego.

Jabłka odmiany Cola są niewielkich rozmiarów i mają zaokrąglony, cylindryczny kształt z krótką szypułką.

Skórka ma żółty kolor i jest pokryta plamkami.

Miąższ o białym kolorze jest chrupiący, soczysty i lekko kwaśny.

Okres dojrzałości: pierwsze dziesięć dni września.

Lider

w Jedzenie

11piorunów

Wczoraj testowaliśmy z rodziną nową włoską pizzerię w Pruszkowie. Testy wypadły nadwyraz dobrze. Na pierwszym zdjęciu Salami piccante z chrustem z ostrej papryki:heart_eyes: Druga to wariacja z mortadelą, pistacjami i burratą. Dobra chociaż to nie moje klimaty

Pokaż więcej komentarzy (5)

Kompan

w nieżonaty w poematy

1piorunów

_Ballada o Szkaradzie z Zalewu Sokólskiego_

Czasem z ciekawości, pchany wspomnieniami

dziecięcych opowiadań i sprawozdaniami

o niezwykłych dziwach widzianych na Ziemi

lubię sobie słuchać godziny całemi

filmików o duchach, kryptydach, demonach,

wszelkim science-fiction, lichach i potworach.

O rake’u, który bladą postacią się zjawia

tam, gdzieś ty bezbronny i się go obawiasz,

o skinwalkerach mrocznych, co głos imitują,

wyglądem nieporadnie zwierzę naśladują,

o nightcrawlerach z Fresno, kończyn pozbawionych

górnych, na dwóch nogach do chodu stworzonych,

o mothmanie, sasquatchu, o spotkaniach z UFO.

Tak, wiem, że zapewne nie słyszało ucho

ludzkie większej bajdy, że to są fantazje

dla straszenia dzieci – a jednak okazję

do słuchania o tym chętnie wykorzystam,

bo jest w tych bajaniach pewna jakaś mglista

osnowa tak błogiej, cichej niepewności,

czy jednak coś z tego nie jest z prawdziwości,

że nie wszystko jednak umiemy tłumaczyć,

że jednak coś więcej niż bajki to znaczy.

Pośród wszystkich legend i baśni ludowych

odnajdziemy wzmianki o starych i nowych

stworach, co mieszkają przy zbiornikach wodnych

oraz w ich głębinach. Wszak ma niepodobny

obraz do niczego, co żyje śród głębin

oceanów, jeszcze nie poznane w pełni.

Nauka przyznaje: dotąd niezbadane

są pewne gatunki rządne oceanem.

Ale i niewielkie stosunkowo wody

mogą się pochwalić wedle ludzkiej mowy

niejedną potworą, co się w nich rzekomo

skrywa i o której niewiele wiadomo.

Jest Nessie popularne z szkockiego jeziora,

smokopodobne bestie z Turcji, Rosji oraz

Kanady i wielu, wielu innych krain.

Nawet nie tak dawno pośród polskich granic,

w Zalewie Zegrzyńskim mieszkała Paskuda,

żywiąc się śmieciami i temu, co uda

jej się jeszcze złapać. Ot, niby to plotka,

ponoć wszak niejeden tą Paskudę spotkał,

lecz na żadnym zdjęciu dobrze nie uchwycił.

Kto wie, jacy jeszcze w jeziorach ukryci

bywają mieszkańcy, wodniki, topielce…

Nikt jednak poważnie nie weźmie w swe ręce

tematu inaczej niźli jako klechdy.

Bo by ryzykował wykpieniem do reszty.

I ja sam z dystansem do tego podchodzę,

a jednak czasami, kiedy sobie chodzę

na spacery, myślę, czy może nie spotkam,

nie zobaczę w lesie, nad stawem napotkam

kogoś, kogo jeszcze żadne ludzkie oko

nie widziało tak na żywo nigdy dotąd.

A potem się modlić chyba mi wypada,

by jednak minęła mnie ta maskarada…

Tak pod koniec sierpnia, gdy wakacji koniec,

szedłem raz na spacer. Tymczasem nie błonie

ukochane rozedrańskie wkoło miałem

lecz miasto narodzin moich odwiedzałem,

gród niczym z pocztówki, Sokółkę przemiłą,

co się w Eucharystii Cudem rozsławiło,

co jest również znane z kultur trzech jedności:

prawosławia, islamu, katolickości.

Lubię choć sobie ulicami tymi

siedziby powiatu, gminy, uroczymi,

choć tak niewielkimi, parkami zdobnemi,

starymi chatami w centrum stawionemi,

z dostojnym ratuszem, z powagą Starostwa,

przepięknymi świątyniami, gdzie domostwa

dla jednej rodziny stoją obok bloków.

Tylko w małych miastach masz takich widoków.

Tak sobie zwiedzając, raz zawędrowałem

nad piękny wśród zieleni zalew.

Przysiadłem na moment obok Tyzenhauza,

co go pomnik upamiętnia jak w romansach

siedzącego z mapą na ławce w zadumie,

jakby chciał pokazać komuś, co go umie

wysłuchać uważnie, dokąd nam wędrować.

Minąłem plac zabaw i miejsca, gdzie chować

może tuż przy brzegu rybak śród zarośli.

Szedłem tak chodnikiem, który w rozciągłości

obejmuje zalew dokoła w całości.

Zaszedłem nad mostek, który z uprzejmości

postawiono, aby na brzeg drugi wkroczyć

nie musząc nóg swoich ni ubrania zmoczyć

i patrząc na wodę, po której łabędzie

pływały parami, chłonąłem jak w obłędzie

urok tego miejsca przy pięknej pogodzie,

powtarzając w duchu: „Jezu, ufam Tobie”.

Spojrzałem pod nogi, wzrok nurzając w wodę

i zamarłem nagle, jak zamiera nowe

zwierzę, gdy dostrzeże nagle drapieżnika,

ale nie jest pewne, czy warto umykać.

Pod wodą ujrzałem, może to przez słońce,

ale coś jakoby twarz ludzką. Oczy śpiące,

skóra zielonkawa, usta dosyć małe

najpiękniejszej kobiety, co w życiu widziałem.

Musiałem przetrzeć oczy, lecz mara trwa dalej.

Z trwogą już myślałem zawiadomić całe

zastępy policji, że znalazłem zwłoki

pośród wody. Ale wtem głosik wysoki

usłyszałem jakby spod spodu, spod mostu,

jakoby to śpiąca mówiła po prostu:

„Nie dziw się, sam przecież mówisz, że to lubisz.

Jak Mickiewicz niegdyś, tak ty dziś się gubisz

pośród łąk i liczysz, że napotkasz dziwy.

Chcesz mnie ujrzeć całą? Jeśliś nie leniwy,

przyjdź do mnie o zmierzchu, a w nocy najlepiej.

Bądź sam i bez strachu, już ja cię pokrzepię…”

W tym momencie fala łagodna od światła

promienie odbiła wprost w me oczy z nagla

i kiedy mrugnąłem, już nie było pani.

Myślałem, że tylko chorzy lub pijani

widzą takie zjawy, lecz mogłem być pewien,

że było to takie prawdziwe, jak nie wiem…

Długo jeszcze trwałem na drewnianym moście,

nie widziałem więcej żadnej lecz jejmości.

Dla osłody ducha wszedłem do kościoła,

co do niego Panna Ostrobramska woła

z mozaiki nad wejściem, kościół Antoniego,

miejsce znane z Cudu Eucharystycznego.

Modliłem się w duchu, bym ujrzał to znowu,

co widziałem w wodzie, choćby mnie do grobu

miało to pociągnąć lub prosto pod wody

zalewu w Sokółce wedle starej mody.

Dochodziła już godzina jedenasta

w nocy. Księżyca tarcza tak jasna

świeciła na niebie, było widać gwiazdy.

Noc była pogodną, w sam raz na mój własny

potajemny wypad nad wody, spotkanie

chciałem znowu odbyć z najpiękniejszą z panien.

Nikomu nie mówiąc o tajemnym planie

szedłem znów nad zalew, choć w sercu rósł lament,

że mnie ta historia wykończy na amen.

Przysiągłbym, że pomnik Tyzenhauza w nocy

wyglądał, jakoby chciał mi rzec proroczym

głosem, bym zawrócił, by nie szedł nad mostek.

Głupim, nie słuchałem, bowiem już radosne

miałem w głowie słowa, co chciałem powiedzieć

tej pięknej niewieście, co ją szedłem nawiedzić.

Gdy byłem u celu, natychmiast w głębinę

spojrzałem, swe oczy w nią mocno utkwiłem.

Księżyca blask wodę przeszywał na wylot,

lecz nikogo widać w tej wodzie nie było.

Stałem tam jak czapla, nieruchomo, sztywno,

przeklinając siebie, że się wcześniej przyjść powinno.

Z każdą chwilą oczywisty bardziej smutek

mnie opanowywał. Może to osnute

falami widzenie było urojeniem?

Może ów głos wtedy zwykłym przesłyszeniem?

Może już wariuję zwyczajnie z nadmiaru

opowieści mrocznych i horrorów paru?

Już miałem zawrócić, klnąc na swoje zdrowie,

gdy nagle poczułem dotknięcie na sobie.

Zrazu odwróciłem się i jak rażony

piorunem upadłem cały przerażony:

oto tuż nade mną stał stwór obrzydliwy -

- humanoid, niby martwy, niby żywy,

zamiast uszu płetwy rybie, oczy wielkie,

okrągłe, z paszczęki jęzor długi niczym szelki,

zamiast palców błona jak na płetwach rybich,

nad łonem zaś jakby… twarz się do mnie krzywi.

Ta sama twarz żeńska, choć teraz szkaradna,

w świetle miesiąca nie była już, jak wcześniej, ładna.

I wtedy przemawia bestia do mnie głosem,

który rozpoznałem – kiedyś, kilka wiosen

temu znałem kogoś, kto miał głos podobny.

Kogoś, kto mnie zranił w sposób sobie zgodny.

„Wiedziałam, że wrócisz. Oni zawsze wracają.

Taka łatwa zdobycz. Coś ty myślał, mając

taką sobie postać, poznać Panią z Wody?

Jeszcześ się naiwnie modlił o przygody!

Oto masz przygodę, ostatnią w twym życiu.

Zabijasz sam siebie i to przy użyciu

twoich własnych marzeń. Zabieram cię z sobą.”

Tu bestia syknęła, a ów dźwięk żałobą

pokrył okolicę, że aż światła zgasły.

Zrobiło się ciemniej, księżyc schował jasny

swój wzrok za chmurami, gwiazd nie było widać.

Tylko ja i postać jak koszmar straszliwa.

Zamknąłem oczy, w duchu zdrowaśki szeptając,

ale już poczułem, jak ku mnie się mają

macki tej istoty śmierdzące zgniłą rybą.

Czułem, że to koniec. Czułem oddech, żywą

woń śmierci nade mną. Żałowałem szczerze,

żem zawiódł rodzinę, rodzoną i w wierze,

kiedy już poczułem mokrą dłoń na twarzy,

na koniec modliłem się, by nie przydarzył

się taki przypadek nikomu innemu,

a zwłaszcza, by moi bliscy po dawnemu

mogli żyć bez smutku, że mnie utracono.

I wtedy jak strzała z nieba coś zrzucono,

bestia sią zachwiała, skoczyła do tyłu,

między nami pośród świetlistego pyłu

stanął Anioł Boży, miecz uniósł wysoko.

Szkarada, ujrzawszy, czego ludzkie oko

z dawna nie widziało, wskoczyła pod wodę,

błyskawicznie gubiąc w mrok za sobą drogę.

Anioł zaś odwrócił się ku mnie łagodnie,

ozwał się słowami jasno i pogodnie:

„Widzisz? Nie działało, gdyś zechciał ratunku

dla siebie, lecz kiedy na ból opatrunku

prosiłeś dla bliskich, to i tyś ocalał.

W tym bowiem się zjawia naszych modlitw chwała,

że nie można prosić wyłącznie dla siebie,

ale i za innych, za bliskich w potrzebie,

a nawet, a może szczególnie, za wrogów,

by swe szczęście zawsze zawierzali Bogu.”

Nie pamiętam dobrze, co działo się później.

Mam w pamięci tylko urywki przeróżne:

zalew i ulicę, księżyc, kościół, drogę…

Obudziłem się rano, nadal czując trwogę.

Poszedłem do pracy, choć nie mogłem się skupić.

Przełożony widać myślał, żem się musiał upić

(choć, ku chwale Pana, nigdym nie pił alkoholu).

Cały dzień się trząsłem jak dziecię w przedszkolu,

kiedy je nastraszy kolega rok starszy.

Jakimś cudem pracy dzień cały wytrwawszy,

pobieżyłem chyżo, jak mogłem, do kościoła,

do Spowiedzi Świętej, modliłem się zgoła

już nie o przygodę dla siebie, lecz zrazu

o pomyślność dawnym wrogom i od razu

o pokój na świecie i zgodę w rodzinie.

Tak mi w tej świątyni kilka godzin minie,

zanim powróciłem już uspokojony

do domu, na odpoczynek upragniony.

Czasami przechadzam się znów nad po Sokółce,

ale chciałbym tutaj poddać Cię nauce,

abyś nigdy nie chciał modlić się dla wroga

o to, czego nie chcesz sam, ale proś Boga

o to, co bezpieczne i miłe dla wszystkich.

A zawsze o pokój dla świata i bliskich.

A tu, nad zalewem, gdzie jestem myślami

radzę Ci uważać, bo bestia wciąż mami

kolejnych przechodniów nieziemską urodą,

by ich potem porwać do domu pod wodą.

Ku przestrodze zatem, chroniąc Twą psychikę,

zaczynam tą krótką zdarzeń mych kronikę:

„Czasem z ciekawości, pchany wspomnieniami

dziecięcych opowiadań i sprawozdaniami

o niezwykłych dziwach widzianych na Ziemi

lubię sobie słuchać godziny całemi”…